topolowka
14.11.07, 22:21
Uslyszalam na Akademii i na miescie, ze pani profesor Balcerska i
pani doktor Mysliwiec usiluja wyrzucic z kliniki pediatrii na
akademii oddzial dzieci chorych na choroby genetyczne.
Wyglada na to, ze na pediatrii toczy sie zacieta walka o lozka
szpitalne, i ze profesor Balcerska usiluje pozbyc sie genetyki
pediatrycznej. Na razie w tej walce slabsza strona sa dzieci
obciazone genetycznie, o ktore nikt nie dba, oprocz ich rodzicow. Bo
to, wiadomo, smietnik ludzkosci: nigdy nie beda zdrowe i nigdy nie
beda normalne.
Sama mam dziecko chore na cukrzyce, wiec rozumiem potrzebe poradni.
Nie widze jednakze powodu, dla ktorego trzeba by dzieci obciazone
genetycznie wyrzucic z oddzialu, czy upchnac go w jakims kacie. Tym
bardziej, ze nikt inny w trojmiescie nie robi pediatrycznej
diagnostyki genetycznej na takim dobrym poziomie i tak starannie,
jak oddzial na Akademii.
I tym bardziej, ze ten oddzial zostal niedawno wyremontowany, i
teraz kto inny, chyba wlasnie pani doktor Mysliwiec, ma apetyt,
zeby z tego skorzystac. Spychajac nieszczesnych rodzicow
nieszczesnych uszkodzonych ciezko dzieci w jakies byle jakie katy,
albo w ogole zamykajac oddzial. Nie pamietam, kto go prowadzi, ale
slyszalam o nim dobre rzeczy.
Czy prasa nie moglaby sie zainteresowac takze i ta sprawa, zanim dla
ciezko chorych dzieci nie bedzie za pozno?