Dodaj do ulubionych

Tragedia w Gdyni: Śmierć kobiety w ciąży

IP: *.chello.pl 28.05.08, 21:57
Oddział położniczy szpitala w redłowie już od dawna cieszy się złą
sławą. W dodatku jest zaniedbany.
Obserwuj wątek
      • poszeklu Jak PO uzdrawia sluzbe zdrowia 30.05.08, 13:27
        Pod nosem Tuska i Walesy POstepuje dewastacja szpitali.
        Minister Kopaczowa tez tylko czeka kiedy mozna zaczynac
        krasc szpitale i to co nalezy do spoleczenstwa, zamiast
        reformowac, prywatyzowac za 10% wartosci. Tak kiedys
        robil Balcerowic, z Urbanem i cala podla sowiecka klika
        komunistyczna, a dzis PO zamierza zrobic to samo ze
        szpitalami i mediami. Juz niewiele zostalo do ukradzenia,
        wiec Tuski chodza wkolo i macaja jak ukrasc.

        Gość portalu: gdynianka napisał(a):

        > Zgadzam sie, że położnictwo w Redłowie to jeden wielki bajzel.
        • and_nowak Jak poszeklu kłamie - jak zwykle 30.05.08, 16:53
          ...albo jak ostatnia świnia, bo wykorzystuje śmierć młodej kobiety, by dokopać
          znienawidzonym przez siebie politykom.
          DOKOPAĆ BEZ ZWIĄZKU!
          Bez związku, albowiem żadne działanie, albo zaniechanie działań ze strony rządu
          nie było w najmniejszym stopniu związane ze śmiercią tej kobiety.
      • Gość: lekarz USG w ciazy IP: *.pool.mediaWays.net 28.05.08, 23:21
        To z tym USG to oczywiscie lipa. USG jest podstawowym badaniem u kobiet w ciazy,
        fale ultradzwiekow sa calkowicie nieszkodliwe dla kobiety i plodu. Artykul jak
        to czesto bywa u pani Katarzynskiej jest napisany po lebkach i nastawiony na
        sensacje. Juz samo stawianie USG i RTG w jednym szeregu stanowi o poziomie
        dociekliwosci autorki.

        Ponownie oczywiscie wydzwiek jest taki: lekarze czegos nie dopilnowali, dlatego
        kobieta zmarla. Nie wykluczam tego, ale czemu sie takich artykulow nie pisze po
        sekcji zwlok i wyjasnieniu sprawy przez policje/prokurature/sad? Bo nie bedzie
        sensacji, nie bedzie mozna napisac o tych strasznych skorumpowanych i
        niedouczonych lekarzach?

        Ide o zaklad, ze pani A.K. juz w polowie czerwca o sprawie zapomni i nawet nie
        pisnie o prawdziwej przyczynie zgonu.
        • Gość: Michal Re: USG w ciazy IP: *.witnet.pl 28.05.08, 23:52
          Dokladnie mam takie same odczucia. Przescigaja sie zreszta z Gromadzka
          Anzelewicz z Dziennika Baltyckiego ktora wydrukowala to na cala pierwsza strone
          swojej gazety jako sensacja dnia. Wielka tragedia, dlatego szczegolnie
          dociekliwe powinny byc teraz dzialania majace na celu ustalenie przyczyny zgonu,
          stwierdzenie winy lub nie. Ale nie na milosc Boska w atmosferze sensacji! Co sie
          ostatnio dzieje z dziennikarzami? Znaja sie lepiej na medycynie niz lekarze, do
          tego nastawieni sa tylko i wylacznie na sensacje a nie na dbanie o prawdziwe
          dobro pacjenta. Wystarczy przejrzec, chociazby teraz tytuly newsow z onetu czy
          interii, sa specjalnie znieksztalcane i sprytnie manipulowane, aby zachecic do
          klikniecia. Nawet jak dotycza tak delikatnych i niewyjasnionych spraw jak ta,
          przed sekcja zwlok. Jeden efekt w postaci spadku zaufania i kryzysu w
          transplantologii juz mamy-jest to efekt nie tylko niewyparzonej geby ministra
          ale i potegowania falszywych oskarzen w mediach. Wstrzymajcie sie wiec do czasu
          wyjasnienia sprawy, nie myslcie tylko o tym, ktorej pierwszy artykul pojawi sie
          na czele gazety.
          • metall Re: USG w ciazy 29.05.08, 08:20
            Gość portalu: Michal napisał(a):

            > Wstrzymajcie sie wiec do czasu
            > wyjasnienia sprawy,

            Jak już napisano wcześniej, pisać trzeba przed wyjaśnieniem sprawy , a nie po,
            bo może okazać się, że żadnej sprawy nie ma, a pisać trzeba. Poziom
            dziennikarstwa mamy taki, że najważniejsze jest podać informację jako pierwszy
            na medialnym rynku. Prawdziwość informacji jest bez znaczenia. Podanie pod
            własnym nazwiskiem jakiejś bzdury nie jest dla pismaka wstydem (potem napisze
            "wbrew temu, co twierdziły niektóre media ..."), ale zarumieniłby się na pewno
            gdyby podał informację prawdziwą, ale nie jako pierwszy.

            > nie myslcie tylko o tym, ktorej pierwszy artykul pojawi sie
            > na czele gazety.

            Jest tylko jeden sposób, żeby przestali to robić - trzeba by ich zastrzelić.
            • Gość: paskudek1 Re: USG w ciazy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.05.08, 11:44
              oczywiście że badanie USG NIE JEST całkowicie OBOJĘTNE dla płodu, ale tez nie wykonuje sie go li i jedynie po to aby sobie popatrzec na istotke achajaca nózkami i rączkami do mamusi... Z tekstu wynika, że kobiecie wykonano jedynie badania ginekologiczne, ukierunkowane na ciąże. Zaniechano zaś innej diagnostyki. Nie wiem czy było to nieśiwadome działanie lekarzy czy też działenie w celu "ochorny życia poczętego". Często niestety zdarza się w polskich spitalach, że w przypadku schorzenia NIE ZWIĄZANEGO z ciążą a zagrażającego tej ciąży odmawia się kobiecie leczenia. Cóż... szkoda kobiety i tyle.
              • Gość: ally Re: USG w ciazy IP: *.ugr.es 29.05.08, 14:06
                > oczywiście że badanie USG NIE JEST całkowicie OBOJĘTNE dla płodu,
                ale tez nie w
                > ykonuje sie go li i jedynie po to aby sobie popatrzec na istotke
                achajaca nózka
                > mi i rączkami do mamusi...

                problem w tym, ze jak zaplacisz, to i co tydzien beda Ci robic
                wszelkie badania, a ty potem zamieszczasz zdjecia plodziku na naszej-
                klasie i wszyscy sikaja z zachwytu.
                jak nie zaplacisz, to mozesz se zdychac
            • Gość: lekarz Re: USG w ciazy IP: *.pool.mediaWays.net 30.05.08, 15:44
              USG JEST BEZPIECZNE!!!
              Nie ma ANI JEDNEJ wiarygodnej publikacji udowadniajacej zagrozenie dla kobiety
              lub plodu z powodu USG. Juz predzej wprowadzanie samej sondy dopochwowej moze
              byc zrodlem bakterii, ale w pierwszych tygodniach nie ma to wiekszego znaczenia.
              Lekarze twierdzacy cos innego to po prostu nieoduczona szarlatenaria a ludzie im
              w to wierzacy to przyslowiowy "ciemny lud". Pracuje za granica i wykonujemy USG
              praktycznie kazdej pacjentce ginekologiczno polozniczej, we wczesnej ciazy nawet
              wielokrotnie w ciagu tygodnia.
              Swojej najblizszej rodzinie tez bym nigdy nie odradzal przed wykonaniem USG.
        • momy Doktorek w obronie koleżków apriori? 29.05.08, 08:50
          Uczono mnie w szkole czytać ze zrozumieniem. W artykule napisano: "Lekarze
          mówią, że kobietom w ciąży takich badań jak USG czy RTG wykonuje się możliwie
          najmniej." Napisano: LEKARZE MóWIĄ. MOże proszę czepić się lekarzy, którzy takie
          rzeczy opowiadają, a nie dziennikarki,
          która ich cytuje.
          No tak, ale wam przecież nie wolno słowa powiedzieć na innych konowałów. Nawet w
          oczywistych przypadkach. A wszystko po to, by na wszelki wypadek chronić własny
          tyłek na przyszłość.
          • metall Re: Doktorek w obronie koleżków apriori? 29.05.08, 09:08
            momy napisała:

            > Uczono mnie w szkole czytać ze zrozumieniem.

            Im słabo poszło.

            > W artykule napisano: "Lekarze
            > mówią, że kobietom w ciąży takich badań jak USG czy RTG wykonuje się możliwie
            > najmniej." Napisano: LEKARZE MóWIĄ. MOże proszę czepić się lekarzy, którzy taki
            > e
            > rzeczy opowiadają, a nie dziennikarki,
            > która ich cytuje.
            > No tak, ale wam przecież nie wolno słowa powiedzieć na innych konowałów. Nawet
            > w
            > oczywistych przypadkach. A wszystko po to, by na wszelki wypadek chronić własny
            > tyłek na przyszłość.

            Jak jest napisane "lekarze mówią", to znaczy to tyle samo co np "wymyśliłam
            sobie" i na pewno nie ma nic wspólnego z cytowaniem. Cytat, to przytoczone
            czyjeś słowa z podaniem nazwiska głoszącego je.
        • wolny_najmita Re: USG w ciazy 29.05.08, 12:05
          Nie ośmieszaj się doktorku! Czy w waszej szkółce felczerów uczyli, że to nie
          przy pomocy USG,lecz patolog w czasie sekcji wyeliminowuje ciążę pozamaciczną?
          Gratuluję intuicji zawodowej i dobrego wykształcenia!
        • Gość: bogusa Re: USG w ciazy IP: *.cable.mindspring.com 30.05.08, 07:27
          Podpisales sie lekarz/mysle ze prawdziwie/,pewnym jest ze dziennikarz szuka
          sensacji, /juz sie temu nie dziwie /,krotka historia-potem poprosze o
          komentarz...19-latka leczona przez ginekologow Szpitala Powiatowego w...konala z
          bolu/doslownie!/ po kilku dniach badan, leczenia? przekazana " na sile" przez
          matke na chirurgie/na tym samym pietrze! zdiagnozowana i w godzine potem
          przekazana na sale operacyjna w stanie b.ciezkim...wielodniowy!!!popularnie
          zwany "skret jelit"-usuniecie ponad pol metra jelita...zakazenie
          itp...Pointa...zastepca ordynatora na chirurgii/swietnie przeprowadzil
          operacje!/...cyt..."ja to odrazu to wiedzialem ale jak oni /ginekolodzy,przyp.
          moje/ sa madrzejsi?!....i co? nic... wiedzial/ i czekal az sie sami poddadza?
          czekal az umrze na ginekologii? czekal na interwencje zrozpaczonej
          matki?...Jedno jest pewne-ten sam mechanizm zadzialal w trojmiejskim
          szpitalu...co do pani A.K.to chyba jeszcze pewniejsze
          • Gość: lekarz Re: USG w ciazy IP: *.pool.mediaWays.net 30.05.08, 15:53
            Doisc trudno mi zrozumiec wywod, glownie widze dramatyzujace wstawki, typu:
            konala z bolu, w stanie b. ciezkim, pol metra jelita, interwencja zrozpaczonej
            matki.
            Wyglada na to, ze ginekolodzy wykluczyli umiejscowienie przyczyny bolu w drogach
            rodnych i przekazali ja na chirurgie, gdzie stwierdzono niedroznosc jelit i ja
            zoperowano.
            Niedroznosc jelit, zwlaszcza u pacjentki mlodej jest stanem dosc rzadkim,
            trudnym w diagnostyce, potencjalnie zagrazajacym zyciu. Najwidoczniej zostal on
            w tym wypadku wlasciwie zdiagnozowany i wyleczony. Wiec czemu ta zlosc na
            lekarzy? Z braku zaufania? Zawisci? Nagonki medialnej?
            • Gość: medyk Re: Tragedia w Gdyni: Śmierć kobiety w ciąży IP: *.amg.gda.pl 29.05.08, 11:58
              Od tego są inne badania, mniej obciążające dla płodu, żeby je wykonać najpierw.
              Nie wiem jaki zestaw był tam wykonany, ale jeśli na tej podstawie nie było
              wskazań, to znaczy, że USG byłoby badaniem dodatkowym i ktoś by ryzykował, że
              później go oskarżą o "robienie sobie niepotrzebnych badań dla jakiegoś
              widzimisię". Badań, dodajmy, których wpływu na dziecko jeszcze nie znamy.
              Owszem, TK i RTG tez można było zrobić. Tylko, że nie było przesłanek, a nikt
              nie naraża ciężarnej na takie badania bez wyraźnej potrzeby. Jeśli badanie nie
              było zrobione, to znaczy, że potrzeby nie było.
              Nie wszystko w medycynie jest czarno-białe. Łatwo się ocenia, jak już wiadomo,
              że tej pacjentce to można było nawet operację zrobić, bo jej nie zaszkodzi...
              • Gość: lekarz Re: Tragedia w Gdyni: Śmierć kobiety w ciąży IP: *.pool.mediaWays.net 30.05.08, 16:11
                To moze kolega wymieni te "mniej obciazajace" badania dla ciezarnej i plodu? Ja
                takich nie znam, ale sie chetnie doucze.
                Wiem za to ze TK i RTG maja udowodniona szkodliwosc, a co najmniej powazne
                ryzyko zaburzen w przypadku wczesnej organogenezy.

                Co do niebezpieczestw USG dla plodu polecam ot tak ta publikacje:

                www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/11803093?ordinalpos=14&itool=EntrezSystem2.PEntrez.Pubmed.Pubmed_ResultsPanel.Pubmed_RVDocSum
                Eur J Obstet Gynecol Reprod Biol. 2002 Feb 10;101(1):15-8.
                Ultrasound in obstetrics: a review of safety.

                Kolega jak widze po IP ma na pewno dostep do artykulu przez siec AMG, zycze
                milej lektury, zwlaszcza czesci dot. badania B Mode, ktore jest w tym wypadku
                najbardziej wskazane.

                Troche wstyd jak laik sie musi przekornie pytac "medyka" czy bole brzucha u
                kobiety w ciazy nie sa wskazaniem do wykonania USG. Oczywiscie ze sa.

                Nie powinno nam to jednak zamazywac tego co naprawde jest w tej dyskusji wazne:
                Ponownie niedouczona dziennikarka rozpoczyna niedorobionym artykulem nagonke na
                lekarzy. W kwestie merytoryczne nie powinnismy sie zaglebiac poki nie wyjasni
                tego prokuratura lub jeszcze lepiej sad. Do tego czasu jest to niezdrowa pogon
                za sensacja podkopujaca zaufanie spoleczenstwa do lekarzy. Skutki tego
                postepowania sa widoczne na praktycznie kazdym forum i w postawach pacjentow
                prezentowanych w SORach i gabinetach. Za granica takie rzeczy sa nie do pomyslenia.
    • Gość: Jolasia Tragedia w Gdyni: Śmierć kobiety w ciąży IP: *.chello.pl 29.05.08, 06:10
      Niestety indolencja, rutyna reprezentowana przez lekarzy jest
      porażająca. To jest najgorszy scenariusz. Mężczyzna stracił dwie
      istoty!Znam przypadek z mojej rodziny. Wyniki niby dobre. Nie
      wykonno wszystkich potrzebnych badań. I najwspanialsza istota, moja
      mama odeszła. Nikt za niefrasobliwość lekarzy nie odpowiedział. Są
      bezkarni i leniwi!!!
    • Gość: Paweł R. Tragedia w Gdyni: Śmierć kobiety w ciąży IP: *.chelmnet.pl 29.05.08, 07:45
      Jakoś się nie zdziwiłem, choć to oczywiście straszna tragedia.

      W 1996 r. moja ówczesna partnerka leżała w tym szpitalu na patologii
      ciąży. Straciła przytomność pod prysznicem, po jej odzyskaniu miała
      trudności w oddychaniu. Sama będąc lekarzem, gdy skarżyła się na
      wieczornym obchodzie, usłyszała, że "za dużo "Nad Niemnem" się
      naczytała"...

      A następnego dnia rano - gdy wreszcie wykonano stosowne badania -
      okazało się, że miała zatorowość płucną (na szczęście w skali
      mikro). A że w tym szpitalu nie było odpowiednich warunków (brak
      OIOM-ów), przewieziono ją po kolejnych kilku godzinach na Zaspę,
      gdzie była cesarka na tzw. "jodynę', czyli natychmiast - by ratować
      życie. Przez dwa tygodnie nikt z lekarzy na Zaspie nie odważył się
      na 100% powiedzieć, czy moja córeczka i jej mama przeżyją...

      I to tyle na temat oddziału patologii ciąży w szpitalu w Redłowie, a
      dokładniej na temat ówczesnego zastępcy ordynatora, dr K****a, który
      może i był dobrym chirurgiem, ale cała reszta jak opisano powyżej.

      To, że nie podjąłem wtedy żadnych kroków prawnych, dr K***k
      zawdzięcza temu, że moja córeczka i partnerka przeżyła, a ta
      ostatnia jako młody lekarz sprzeciwiała się interwencji (źle
      pojmowana solidarność lekarska, a może strach przed późniejszym
      wykluczeniem ze środowiska).


      Paweł R.
        • Gość: Paweł R. Re: Tragedia w Gdyni: Śmierć kobiety w ciąży IP: *.chelmnet.pl 29.05.08, 12:26
          Paweł R. się nie wychyla, tylko opisuje fakty. Powoływanie się na
          niewiedzę nie ma nic do rzeczy.

          Śmiertelność w przypadku zatorowości jest wysoka, a ciąża to jeden z
          czynników ryzyka.
          www.poradnikmedyczny.pl/mod/archiwum/5816_choroba_zakrzepowozatorowa_zapobiega%E6?.html

          Ponadto jak imiennie? Czyż to już **** szanowny telewizor jako
          litery widzi?

          To po "grzybkach" jakiś?

          Paweł R.



        • Gość: Paweł R. Re: Tragedia w Gdyni: Śmierć kobiety w ciąży IP: *.chelmnet.pl 29.05.08, 12:41
          Rozumiem, że szanownemu (anonimowemu) telewizorowi "solidarność
          lekarska" się nagle włączyła...

          Rozumiem również, że standardem postępowania dr K****a (a także
          wszechwiedzącego szanownego telewizora z Instytutu Gruźlicy i Chorób
          Płuc w Warszawie) z kobietą w zagrożonej ciązy, która od ponad
          miesiąca leży, w przypadku, gdy mdleje i ma duszność oraz ból w
          klatce piersiowej, jest skwitowanie tego zdaniem: "za dużo się
          Pani "Nad Niemnem" naczytała...' i zostawienie takiegto stanu na
          całą dobę....

          Gratuluję szanownemu telewizorowi podejścia....

          Paweł R.
          • Gość: TV Re: Tragedia w Gdyni: Śmierć kobiety w ciąży IP: *.igichp.edu.pl 29.05.08, 13:22
            P.S. Dlaczego ktoś ma zawdzięczac Ci, że nie pozwałeś go w sądzie? Może mógłby
            dowieśc swojej niewinności, hę?
            P.S. 2 - Twój głos dotyczy ludzi wykonujących zawód lekarza, wskazujesz ich
            miejsce pracy-instytucje publiczna oraz pierwszą i ostatnią litere nazwiska oraz
            stanowisko, co pozwala ich zidentyfikowac - czy moglbys to samo zrobic w swojej
            sprawie?
            • Gość: Paweł R. Re: Tragedia w Gdyni: Śmierć kobiety w ciąży IP: *.chelmnet.pl 29.05.08, 14:17
              Powody, dla któych nie było pozwu wskazałem powyżej. Czy nie trafia
              agrument, że partnerka była lekarzem na stażu i się po prostu bała?

              A czego? Właśnie takich reakcji, jak Twoja - czyli fałszywej
              solidarności lekarskiej.

              Ostateczna decyzja o pozwie nie należała do mnie w tym sensie, że
              nie mógłbym nikogo pozwać bez udziału partnerki. Nawet w sprawie
              mojej córki miałbym problem, bo musiałbym opierać się o jej
              zeznania, których jak wspomniałem odmówiła.

              Nikogo błotem nie obrzucam, tylko opisuję fakty - ekg partnerce
              zrobiono po 16 godzinach (rozstrzeń prawej komory serca). Z powodu
              zatorowości i zakrzepicy lano później w moją partnerkę litry
              heparyny - sam robiłem jej później zastrzyki z fraxiparyny przez
              trzy miesiące po wyjściu ze szpitala. Córeczka miała wagę
              urodzeniową 1800 gram w 7 miesiącu.

              I to się wszystko działo pod czujnym i czułym okiem szanownego
              viceordynatora.

              I to są fakty, a nie pomówienia.

              Rozumiem, że standardem postępowania lekarskiego w szpitalu jest
              lekceważenie objawów potencjalnych (śmiertelnych) powikłań - dopiero
              po prawie dobie zastosowano leczenie. A mojego stresu nikt jakoś nie
              uwzględnia. Nie tylko zresztą mojego, bo mojej partnerki i całej
              rodziny.

              Niewinność??? To było po prostu zwykłe zaniedbanie, które na
              szczęście nie skończyło się tragicznie.

              Co do tego akurat lekarza mam dosyć wyrobione zdanie - jakoś tak dwa
              lata później urodziło się w tym szpitalu dziecko w ciężkiej
              zamartwicy (nie ubliżając prawie "roślina"). A kto był na dyżurze -
              rzeczony pan doktor i jeszcze jedna lekarka stazystka - tyle, ze pan
              doktor się nie chciał do położnicy pofatygować...

              Paweł R******i

              PS Jak ktoś ma ochotę mnie o pomówienie pozywać, to prosze bardzo -
              moje IP jest łatwe do ustalenia. Wiec nic nie stoi na przeszkodzie.

              Paweł R.
                  • Gość: lekarz Re: Tragedia w Gdyni: Śmierć kobiety w ciąży IP: *.pool.mediaWays.net 30.05.08, 16:28
                    Zdanie "za duzo sie Pani Nad Niemnem naczytala", o ile padl jest oczywiscie
                    chamstwem czystej wody, i jak mniemam glowna przyczyna zalu wobec wspomnianego
                    lekarza.
                    Gdyby medycyna byla taka prosta, to moglby ja uprawiac kazdy po trzymiesiecznym
                    przeszkoleniu a ludzie by praktycznie nigdynie umierali. Niestety nie jest, tak
                    samo jak postawienie wlasciwej diagnozy w przypadku tego typu schorzenia i
                    zwlaszcza w ciazy i w obliczu braku mozliwosci wykonania badan diagnostycznych
                    (TK, angiografia, scyntygrafia) ze wzgledu na obciazenie dziecka. Gdyby lekarze
                    wtedy byli mili zupelnie inaczej by Pan na pewno wspominal to wydarzenie i
                    raczej sie cieszyl z tego z udalo sie pomimo ciezkiej choroby uratowac zarowno
                    zone jak i coreczke.

                    Smiem twierdzic, ze przy wlasciwych formach obchodzenia sie ze soba wiele
                    konfliktow lekarz - pacjent tak zarliwie wypominanych na forach internetowych w
                    ogole by nie zaistnialy.
                    • Gość: Paweł R. Re: Tragedia w Gdyni: Śmierć kobiety w ciąży IP: *.chelmnet.pl 30.05.08, 17:27
                      Jak wspominałem, moja (ex)partnerka jest lekarzem - nie są mi obce w
                      związku z tym dylematy i problemy, z jakimi spotyka się lekarz
                      diagnozujący chorobę. W rodzinie mam również dwoje lekarzy - kuzyn
                      jest lekarzem rodzinnym, a jego zona kardiologiem.

                      Nie podzielam więc wszystkich stereotypów i na pewno nie potepiam
                      np. Dr. G, za to że podjął się operowania klienta w ciężkim (jeżeli
                      nie beznadziejnym) stanie. 60 lat temu nikt w ogóle nie
                      przeszczepiał serc, a wcześniaki umierały jak muchy. A dziś ratuje
                      się dzieci z wagą urodzeniową 500 g.

                      Chodzi mi o to, że diagnozowaniem zajęto się dopiero po upływie 14
                      godzin od omdlenia, duszności i bólu w klatce piersiowej. Na miejscu
                      były podstawowe urządzenia typu EKG - czy nie należało po prostu
                      zająć się pacjentką?

                      Fakt - scyntygrafia, badanie Dopplerowskie itp odbyły się później -
                      już po przewiezieniu partnerki do drugiego szpitala - od tego
                      momentu wszystko przebiegało wzorowo - tyle, że było o kilkanaście
                      godzin spóźnione i jak słyszałem było wynikiem bladego strachu,
                      który padł na personel po wykonaniu EKG nazajutrz po zdarzeniu i
                      wystąpieniu objawów.

                      Chodzi mi o to, że nawet genialny operator nie koniecznie musi być
                      dobrym położnikiem i lekarzem ogólnym. Trzeba mieć w sobie trochę
                      pokory i nie być zadufanym w sobie. A tego rzeczonemu lekarzowi
                      zabrakło. A przecież wystarczy skonsultować się z kimś z innego
                      oddziału - po to jest szpital. Tylko trzeba chcieć, a nie wszystko
                      kwitować stwierdzeniami typu: "jest Pani w ciąży, to musi boleć".


                      W przypadku mojej partnerki i córeczki wszystko się dobrze
                      skończyło, ale to nie było widocznie wystarczającą nauczką dla tego
                      lekarza, bo 2 lub 3 lata później znowu "olał" trudniejszy przypadek -
                      nie chciał wykonać cięcia i dziecko urodziło się w zamartwicy.

                      To w swoim czasie była dość głośna sprawa w Trójmieście i chyba
                      nawet sąd koleżeński nie był do końca łaskawy dla doktora. Ale
                      szczegółów w tej chwili nie mogę podać.

                      Paweł R.

    • metall Przeciwnicy prywatyzacji szpitali. 29.05.08, 08:30
      Pamiętajcie o takich przypadkach, przy następnej dyskusji o prywatyzacji służby
      zdrowia, jak będziecie używać argumentu, że "ludzie będą umierać na ulicy".
      Proszę zauważyć, że ja teraz nie piszę o prywatyzacji służby zdrowia, tylko o
      jednym z argumentów w dyskusji o niej. Dlaczego argument "ludzie będą umierać na
      ulicy" dyskwalifikuje prywatną służbę zdrowia, a fakty śmierci ludzi na izbach
      przyjęć szpitali państwowych nie dyskwalifikują służby zdrowia państwowej?
      • rkaniews Re: Przeciwnicy prywatyzacji szpitali. 29.05.08, 08:35
        Przecież tu chodzi o władzę - każdą władzę. Na poziomie gminy/regionu również.
        Przecież jeżeli szpital będzie sprywatyzowany - coś z tej władzy zostanie
        uszczknięte.
        Moim zdaniem będzie w Polsce coraz gorzej - zwłaszcza ze służbą zdrowia. Jedyne
        wyjście to prywatyzacja.
      • Gość: Lola Re: Przeciwnicy prywatyzacji szpitali. IP: *.0.fullrate.dk 29.05.08, 11:20
        Prywatne szpitale w krajach demokratycznych to jedno wielkie
        nieporozumienie.Przykladem tego jest Dania. W tej chwili
        strajk/konflikt w sluzbie zdrowia ciagnie sie juz drugi miesiac.
        Pielegniarki, fizjoterapeuci, salowe w szpitalach domagaja sie
        wyzszych plac, porownujac swoje zarobki do zarobkow kolegow w
        szpitalach prywatnych.
        Szpitale prywatne nie staja na stanowisku zadania, kolejki na
        zabiegi i operacje sa skali rocznej, nie mowiac juz o tym co sie
        dzieje w szpitalach panstwowych.
        Co sie dzieje? NIC. 250.000 wizyt jest odwolanych na czas
        nieograniczony, pare osob juz zmarlo.
        Nie slyszalam o pacjencie, ktory wygralby sprawe z prywatnym
        szpitalem, ktory popelnil blad. To jest mieszanka prywatyzacji z
        urzedami ubezpieczeniowymi, ktora spycha pacjenta w dol totalnej
        pacyfikacji.
        Nadchodzacy krach w ekonomi europejskiej jest podstawowym faktorem,
        ktory daje wiele do myslenia.
        W niedlugim czasie prywatne szpitale beda swiecily pustkami a ludzie
        beda umierac w domach, bo nie beda mieli pieniedzy nawet na badania.

        Niestety roznica miedzy teoria a praktyka jest wieksza niz bysmy
        chcieli.
        Jestem przeciw prywatyzacji a komuchem wcale nie jestem :o)))))))

        Milego dnia wszystkim zycze.
        • metall Re: Przeciwnicy prywatyzacji szpitali. 29.05.08, 11:27
          Gość portalu: Lola napisał(a):

          > Prywatne szpitale w krajach demokratycznych to jedno wielkie
          > nieporozumienie.

          Demokracja jest nieporozumieniem, ale to już wszyscy wiedzą.

          > Przykladem tego jest Dania ...

          Czy w Danii można nie płacić żadnej składki zdrowotnej, nikomu? I leczyć się
          całkowicie na własny koszt?
          • Gość: Lola Re: Przeciwnicy prywatyzacji szpitali. IP: *.0.fullrate.dk 29.05.08, 12:02
            W Danii tymi skladkami jest przede wszystkim podatek, ktory dla
            niektorych dochodzi nawet do 68%!!!.

            Odpowiem na twoje pytanie:
            > Czy w Danii można nie płacić żadnej składki zdrowotnej, nikomu? I
            leczyć się
            > całkowicie na własny koszt?<

            Teoretycznie tak, ale to fikcja, bo nawt leczyc sie na wlasny
            rachunek, bedziesz mimo wszystko zmuszony miec skierowania na
            badania specjalistyczne, ktore przeprowadzane sa tylko w
            labolatoriach albo szpitalach panstwowych. Nie wszystkie zabiegi sa
            wykonywane w prywatnym sektorze.

            W momencie gdy ktos decyduje sie na calkowite zerwanie kontaktu z
            panstwowym systemem znajdzie sie w blednym kole.

            Lekarz domowy jest w rzeczywistosci lekarzem z prywatna praktyka i
            ma umowe z panstwem, z ktorym rozlicza sie od kazdego pacjenta, od
            kazdego skierowania i od wypisania recepty.

            W Danii sa 2 grupy pacjentow :
            Grupa 1 i Grupa 2.

            Jesli chcesz wszystko sam placic to wybierasz Grupe 2, problem w
            tym, ze lekarze niechetnie przyjmuja takich pacjentow, maja nawet
            prawo odmowic jemu konsultacji i to robia, bo z takimi pacjentami
            maja tylko problemy.
            Takiemu pacjentowi musza wypisac rachnek za wizyte, a na to nie maja
            czasu.
            Lekarze sam chce decydowac o przebiegu leczenia i dlatego tego typu
            pacjenci sa dla niech przeszkoda.

            Konkluzja jest taka, ze wybierajac Grupe 2, bedziesz bojkotowany
            przez lekarzy domowych i zanim dostaniesz skierowanie do szpitala
            umrzesz 2 razy.

            A wiec calkowita "swoboda" jest nieosiagalna.
            Oczywiscie pisze o osobach zamieszkalych w Danii na stale.

            Pozdrawiam
            • metall Re: Przeciwnicy prywatyzacji szpitali. 29.05.08, 12:29
              Dzieki za informacje.

              Czyli, tak naprawde, zadnej prywatyzacji tam nie ma, a wiec wady tego systemu
              nie moga byc wadami sprywatyzowanej sluzby zdrowia.

              U nas tez niektorzy proponuja sprywatyzowac szpitale, ale tak, zeby pacjent ze
              szpitalem nadal rozliczal sie przez NFZ. To bzdura calkowita jest i z
              prywatyzacja nie ma nic wspolnego.

              Pozdrawiam również.
        • metall Re: Żadamy godnych płac! 29.05.08, 08:49
          Gość portalu: j napisał(a):

          > zrobic prywatne
          > szpitale i wywiesic cennik za wszystko i niech pacjent płaci.składke
          > zlikwidowac,ale bedzie fajnie.

          Mnie by się podobało, jestem ZA.
          A dzisiaj to niby kto płaci? I to nie tylko "za cennik" w szpitalu, ale jeszcze
          za cennik całego NFZ, MinZdr i parę setek urzędasów ZUSu.
            • lia.13 Re: Żadamy godnych płac! 29.05.08, 09:17
              mizerną składkę na "leczenie onkologiczne np."?
              Owszem, troszkę powyżej 200 zł miesięcznie przez całe życie to faktycznie
              niewiele. Pragnę jeszcze dodać, że ilu ludzi na 100 wymaga leczenia
              onkologicznego? Na tym polega publiczna służba zdrowia. Koszty są rozłożone na
              ogół społeczeństwa, by każdy płacił niewiele, w razie gdy ktoś choruje poważnie.
              Licz zatem całą kwotę wpływającą do funduszu, a nie kwoty pojedynczego
              człowieka, b nie wszyscy chorują onkologicznie. Są nawet osoby, które przez całe
              życie ani razu nie pójdą do lekarza, bo maja ich za konowałów, a składkę płacić
              i tak muszą bo jest obowiązkowa.
                • metall Re: Żadamy godnych płac! 29.05.08, 09:45
                  Gość portalu: j napisał(a):

                  > Ja tez płacę.pojedynczy człowiek płacący ponad jak mówisz 200 może
                  > miec wymagania przekraczajace całość wpłat nawet całego życia.

                  Porównaj sobie składkę ubezpieczenia OC pojazdu z gwarantowaną sumą
                  odszkodowania. Ja mam akurat pod ręką polisę mojego skutera. Składka roczna OC
                  54 zł - suma gwarancyjna w przypadku szkód NA OSOBIE: 1 500 000 EUR; W MIENIU:
                  300 000 EUR. A co jest bardziej prawdopodobne, że jadąc skuterem wyrządzę komuś
                  szkodę, czy że zapadnę na raka?
                    • metall Re: Żadamy godnych płac! 29.05.08, 13:41
                      Gość portalu: j napisał(a):

                      > dziwne porównanie.co nie zmienia faktu iz leczenie jest okropnie
                      > drogie.

                      Ja nie widzę w nim nic dziwnego.
                      Prywatne leczenie na wolnym rynku byłoby zdecydowanie tańsze.
                        • metall Re: Żadamy godnych płac! 29.05.08, 14:10
                          Gość portalu: j napisał(a):

                          > jeśli tak to może kiedyś się doczekamy.nie bedzie składek tylko
                          > każdy kto ma potrzebę wezmie kase i bedzie sie leczył prywatnie.moze
                          > bedziemy i zdrowsi i bardziej zadowoleni.

                          Też mam nadzieję, że tego dożyję.
                          Pozdrawiam.
                          • Gość: lekarz Re: Żadamy godnych płac! IP: *.pool.mediaWays.net 30.05.08, 16:37
                            Wbrew pozorom wieksze prawdopodobienstwo jest to ze zapadniesz na raka. Co piaty
                            z nas zachoruje w ktoryms momencie na nowotwor. Troche bys sie zdziwil, jesli by
                            u Ciebie jutro zdiagnozowano ostra bialaczke szpikowa i nie bylo tych strasznych
                            skladek zdrowotnych, tylko kazdy by placil za swoje leczenie. Juz widze
                            zbieranie na przeszczep szpiku, ktory pownien sie odbyc tak szybko jak to mozliwe.
                            Ja tez wolalbym miec pieniadze ze skladki na swoje wydatki (a uwierz mi ze nie
                            byloby ich malo, pracuje w zawodzie za granica), ale jestem swiadomy, ze takie
                            rzadania mozna skladac tylko tak dlugo jak jest sie mlodym i zdrowym i nie ma
                            sie nikogo w rodzinie kto bylby stary i chory.
                            • metall Re: Żadamy godnych płac! 30.05.08, 22:51
                              Powiedz to ludziom, którzy zakładają fundacje, bo urzędnik z NFZu - utrzymywany
                              z pieniędzy zabranych im pod przymusem - stwierdził,że choroby ich dziecka
                              leczył nie będzie.

                              Czy leczenie tej przypadłości, o której mówisz kosztuje więcej niż
                              1 500 000 EUR?
                              • Gość: lekarz Re: Żadamy godnych płac! IP: *.pool.mediaWays.net 31.05.08, 09:02
                                Nie rozumiem Twojej wypowiedzi. Jaka fundacja? Jaki urzednik? Jaka choroba dziecka?
                                Malo jakie leczenie kosztuje wiecej niz 1,5 milionow Euro. Prywatne
                                ubezpieczalnie zdrowotne pracuja w ostatecznym rozrachunku mniej efektywnie dla
                                pacjenta niz panstwowe, wiele krajow to juz przerabialo, nawet USA chca zmienic
                                swoj system ubezpieczen, bo jest drogi i nieefektywny. Powod jest prosty:
                                prywatne ubezpieczenia maja glownie wygenerowac zysk, publiczne maja glownie
                                zmniejszyc koszty i wyjsc w miare mozliwosci na zero.
              • mindflayer Faq 13 30.05.08, 00:03
                Przykre, że muszę powtórzyć, ale kolejny forumowicz, co się z księżyca urwał.

                13. "Płacę składki na zdrowie, a nic z tego nie mam"
                Na tym polega ubezpieczenie, tak jak OC za samochód. Im większe nieszczęście, tym wyższe wydatki. Dzień hospitalizacji na intensywnej terapii może kosztować 10 tys. złotych, by-passy - kilka tysięcy plus kilkanaście tysięcy hospitalizacja, chemioterapia w białaczce - 20 tysięcy/miesiąc, przeszczep szpiku 300-400 tysięcy, leczenie sepsy nawet kilkaset tysięcy złotych. Co trzeci z nas będzie miał raka, prawie każdy choroby krążenia (z zawałem i udarem włącznie). Prawie nikt sam nie odłoży środków na takie leczenie. Pieniądze są wydane na bieżące leczenie, leczą się za nią rodzice, dziadkowie I DZIECI płacących składki.
          • mindflayer FAQ 13 30.05.08, 00:02
            13. "Płacę składki na zdrowie, a nic z tego nie mam"
            Na tym polega ubezpieczenie, tak jak OC za samochód. Im większe nieszczęście, tym wyższe wydatki. Dzień hospitalizacji na intensywnej terapii może kosztować 10 tys. złotych, by-passy - kilka tysięcy plus kilkanaście tysięcy hospitalizacja, chemioterapia w białaczce - 20 tysięcy/miesiąc, przeszczep szpiku 300-400 tysięcy, leczenie sepsy nawet kilkaset tysięcy złotych. Co trzeci z nas będzie miał raka, prawie każdy choroby krążenia (z zawałem i udarem włącznie). Prawie nikt sam nie odłoży środków na takie leczenie. Pieniądze są wydane na bieżące leczenie, leczą się za nią rodzice, dziadkowie I DZIECI płacących składki.
            • metall Re: FAQ 13 30.05.08, 22:57
              mindflayer napisał:

              > Na tym polega ubezpieczenie, tak jak OC za samochód.

              Dobry przykład. Ubezpieczenie OC mojego skutera na rok to wydatek 54 zł i
              pokrywa ono szkody wyrządzone na osobie do 1 500 000 eur. Składka zdrowotna to
              jakieś 300 zł miesięcznie. Mówić dalej?
              • mindflayer Re: FAQ 13 31.05.08, 17:41
                Składka OC zakłada ocenę ryzyka. OC za duży samochód to już będzie kilka tysięcy złotych rocznie. Kiedy skutery i ich kierowcy zaczną być częstymi aprawcami wypadków, to składka wzrośnie. Mówić dalej ;-)?

                A składka zdrowotna nie zakłada oceny ryzyka (jest powszechna) tylko jest ustalana w oparciu o przychód. Jeśli chcesz oceniać ryzyko, to droga wolna, czy masz nadwagę, siedzącą pracę, lubisz piwo, nie daj bóg palisz? Taki pakiet dostaniesz i składkę, że po 50 się poryczysz, bo zbankrutujesz. Już od lat robimy to do ubezpieczeń na życie. Miny pacjentów są bezcenne.
        • Gość: wykidajlo2 Re: Żadamy godnych płac! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.05.08, 09:42
          Gdy blisko 80 lat temu w wieku 27 lat umierał mój dziadek, nikt z
          rodziny nie śmiał pysknąć na lekarzy, którzy wtedy wobec gruźlicy
          byli bezradni. Jeszcze po śmierci rodzina dziękowała za dobrą opieką
          do samego końca. Teraz pacjenci zostali rozpuszczeni i nie przyjmują
          do wiadomości, że śmierć może dopaść człowieka w każdym wieku.
    • Gość: pufka Tragedia w Gdyni: Śmierć kobiety w ciąży IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.05.08, 08:43
      Krew mnie zalewa , może wprowadzić w końcu OC lekarzy , to nie będa
      takimi ignorantami i świętymi krowami .
      Ostanio czytam ,że w ACK czy innych szpitalach , sprzęt RTG -USG
      itp.zużyty , do złomowania , brak sprzętu , brak terminów ,
      kolejki , ale za to w prywatnych gabinetach sprzęt wypasiony ,
      najnowszej generacji .... "2o pacjentek" / godzinę .... nie muszę
      kończyć , kto w tych gabinetach przyjmuje.
    • Gość: deda Rakarnie, zwane szpitalami IP: 217.116.100.* 29.05.08, 08:51
      Planujesz dziecko - wyjeżdżaj. W Polsce albo umrzesz albo zarazisz siebie albo dziecko chorobą nie spotykaną w szpitalach gdzie indziej w unii. Do tego dochodzi duże ryzyko, że trafisz na niedouczonego ginekologa lub położnika i Twoje dziecko zostanie kaleką z powodu ich zaniedbań albo głupooty. A na koniec jeden dodatkowy argument - życie w Polsce jest niewiele warte, bo nawet gdy bezspornie wykażesz błędy lekarskie, to dostaniesz co najwyżej rentę która umożliwi jedynie czekanie na śmierć. Dlatego ciągle w Polsce nie opłaca się dbać o pacjenta - jego życie jest warte mniej niż 20tys zł. Po co więc wdrażać drogie procedury, skoro taniej jest to olać.
    • momy Tzn. że USG nie zrobili bo szpital nie jest 29.05.08, 08:59
      sprywatyzowany? Wolne żarty! Po prostu kobietę olali - dali rozkurczowe i spadaj
      kobieto. Jeszcze brakuje, żeby powiedzieli to, co kiedyś mojej matce na
      porodówce: "Chciało się pieprzyć, to cierp." To jest kwestia mentalności i
      przyzwoitości, a nie pieniędzy. Akurat USG nie jest najbardziej kosztownym
      badaniem. Ale jak zwykle w Polsce "Tylko żeby nam się chciało chcieć."
      Pewnie nie dała w łapę. Więc na wszelki wypadek badania nie zrobiono
      • Gość: ojej Re: Tzn. że USG nie zrobili bo szpital nie jest IP: *.paylane.park.gdynia.pl 29.05.08, 11:13
        Bylem z zona na porodzie rodzinnym w tym szpitalu. Wymeczyli nas niezle. Czekali
        ponad 20 godz z cesarskim cieciem. Przypuszczam, ze czekali na lapowke. Zone
        kolegi tez tak przetrzymywali. W obu przypadkach skonczylo sie zakazeniem u
        matek i dzieci. Jedyne co w tym szpitalu jest dobre to pielegniarki (wiekszosc)
        i kilku lekarzy, cala reszte mozna wyrzucic, a szpital zlikwidowac, bo ci,
        ktorzy mieli z nim jakis kontakt juz wiecej tam nie pojda.
        • Gość: Ola Re: Tzn. że USG nie zrobili bo szpital nie jest IP: *.adsl.inetia.pl 30.05.08, 00:41
          Gość portalu: ojej napisał(a):

          > Bylem z zona na porodzie rodzinnym w tym szpitalu. Wymeczyli nas
          niezle. Czekal
          > i
          > ponad 20 godz z cesarskim cieciem.
          sorry, rozumiem, że przezywasz poród żony, ale to ŻONĘ wymęczyli. To
          ona cierpiała fizycznie a nie Ty.
          Od czasu mojego porodu nie lubie gdy faceci dla podkreślenia
          uczestnictwa w porodzie mówią "rodziliśmy", "wymęczyli", może
          jeszcze "nacięli nas...". To ja cierpiałam psychicznie i fizycznie,
          mój mąż tylko psychicznie.
      • atypus Re: Tragedia w Gdyni: Śmierć kobiety w ciąży 29.05.08, 09:52
        Nie będzie normalnie dopóki lekarze nie zaczną odpowiadać za popełnione błędy.
        Jeśli zawodowy kierowca zabije kogoś autem na drodze to czeka go kara a jeśli
        ktoś umrze lub straci zdrowie przez niedopatrzenie czy głupotę lekarza to tylko
        błąd w sztuce. Dopóki nie będzie zasądzanych wysokich kar pozbawienia wolności
        lub wysokich odszkodowań za te błędy w sztuce to naszym nieukom nie bedzie sie
        chcialo douczac i poprawnie diagnozowac.
        U mnie np. 6 lekarzy z tytułem dr i prof. z Kliniki UJ nie potrafiło przez dwa
        tygodnie zdiagnozować choroby, mając wszystkie podręcznikowe objawy!!! Moi
        koledzy byli chorzy na to samo i lekarze w Poznaniu, Białymstoku i Sosnowcu też
        sobie nie poradzili. Leczenie nas wszystkich zaczęło się kiedy chorobę przez
        telefon zdiagnozował mikrobiolog z Wiednia słysząc o moich trzech objawach.
        Gdyby on tego nie zdjagnozował to choroba mogła przejsc w stan przewlekły i
        mialbym przesrane przez całe zycie. Taki to jest poziom polskich konowałów.
        • Gość: ja Re: Tragedia w Gdyni: Śmierć kobiety w ciąży IP: *.odnxx11.adsl-dhcp.tele.dk 29.05.08, 11:58
          a moze kolego nie podszedles do sprawy prawidlowo? mojej siostry tez nie mogli wyleczyc przez pol roku z naglych spadkow cisnienia krwi, ktore skutkowaly omdleniami w najrozniejszych miejscach.. wystarczylo, ze ojciec 'dogadal' sie z szanownym lekarzem.. o dziwo niemoc medycyny w tym konkretnym przypadku praktycznie z dnia na dziec zostala przezwyciezona i siostra zyje juz normalnie.. a wystarczyl 'gadzet pamiatkowy' w bialej kopercie.. szkoda gadac.

          z pierwsza czescia Twojego posta (realna odpowiedzialnosc lekarzy) zgadzam sie w calej rozciaglosci
          • atypus Re: Tragedia w Gdyni: Śmierć kobiety w ciąży 29.05.08, 19:23
            Nie będę dawał głupkom łapówek za zdiagnozowanie najpopularniejszej choroby
            przywożonej z Turcji, której leczenie polega jedynie na kilkomiesięcznej kuracji
            antybiotykowej. Zresztą za nic nie będę dawał.
            Poza tym w moim przypadku nie było tak że oni sie nie starali. Musieli na moje
            badania (rezonans, tomografie i masa innych) przez dwa tygodnie wydać sporo
            kasy. To nie kwestia łapówek tylko głupoty. Ze mną na sali leżał chłopak który
            wrócił z półrocznego pobytu w Ameryce Południowej. W drodze powrotnej dostał 40
            stopniowej gorączki i węzły chłonne w różnych rejonach ciała bardzo powiększyły.
            Potrzymali go kilka dni i ponieważ nic im z posiewów i wymazów nie wyszło a i
            objawy ustały to go wypisali. Czy tak robią normalni lekarze?
            No i nie mów mi że mam dawać kasę kolesiowi który za 20 minut prywatnej wizyty
            kasuje 150 zeta. Mało mu czy jak??
            Trzeba oszołomów oduczyć dawania kopertek, koniaczków i innych dupereli.
            Składali przysięgę i mają zasrany obowiązek leczyć i pomagać. Na tej zasadzie to
            jak Ci się będzie dom palił strażacy tez mogą zasugerować że jak kopertki nie
            bedzie to im woda z sikawki nie poleci a sprzedawczyni w sklepie ze jak jej nie
            dasz 5 zeta to Ci nie sprzeda jedzonka na kolacje.
            Polska mentalność....

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka