Tragedia w Gdyni: Śmierć kobiety w ciąży

    • Gość: luna Tragedia w Gdyni: Śmierć kobiety w ciąży IP: *.polkomtel.com.pl 29.05.08, 12:29
      rooster a Ty byłeś na tym oddziale że piszesz"juz od dawna cieszy
      sie zła sławą"? Ja byłam, rodziałam (ostatni raz 09.2007) i nie mam
      żadnych zastrzeżeń - wręcz przeciwnie byłam bardzo zadowolona z
      podejścia lekarzy, pielęgniarek do świezo upieczonych mam.
      Pielęgniarki przychodziły w nocy sprawdzać czy wszystko jest ok, co
      chwila jakaś zaglądała, były przemiłe i sympatyczne. Oddział
      położniczy jest po remoncie i jest bardzo ładny i czysty!!!
      Po drugie byłam na izbie przyjęć w maju zeszłego roku, jak
      przewróciłam sie w ciąży. Pojechałam sprawdzić czy wszystko jest ok
      i co?? Od razu mna sie zajęto, wykonano szereg badań - USG, KTG,
      badanie ginekologiczne przez p.Doktor, wywiad - byłam bardzo
      zadowolona. Nie wypuszczono mnie po 10 min. Siedziałm tam i badali
      mnie 2h.
      Gorąco polecam oddział połozniczy w Gdyni Redłowie
    • Gość: seniorka Tragedia w Gdyni: Śmierć kobiety w ciąży IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.05.08, 12:49
      lekarze chronia sie wzajemnie i prawdy nie podadzą. Zgon tej kobiety to wynik bezdusznego traktowania chorych, kazdego bez względu czy to kobhieta czy mężczyzna , choc ci są zawsze na drugim planie. Nasze społeczeństwo jest chore co jest efektem ogólnej bylejakości i braku etyki, liczy sie tylko interes osobisty i pieniądze. Szkoda nawet pisać.
      • zoska11 Re: Tragedia w Gdyni: Śmierć kobiety w ciąży 29.05.08, 13:18
        ja także miałam problemy z nerkami, leżałam na oddziale
        ginekologicznym, 36 tydzień ciąży. Lekraze widzieli tylko wycinek
        pacjenta, a nie cały organizm. Dopiero pielęgniarki, robiąc badanie
        tętna płodu - zakładając mi pasy - uwierzyły, że ten ból, z którym
        zgłosiłam się do szpitala, to nie skurcze a zapalenie nerek. Na
        gorączkę nie zwracali uwagi, bo najwyższa była ok 11, a nie po
        południu. Antybiotyk dostałam trzeciego(!) dnia. W poniedziałek, po
        obchodzie... A we wtorek urodziła się moja druga córeczka. Na
        szczęście z nią wszystko w porządku. Ale nie w służbie zdrowia.
    • Gość: POkręcony Tusk obiecywał i mamy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.05.08, 13:02
      Pamietacie piękny szpital z reklamy Tuska?
      Dozorca naszego kraju do debil.
      • renata28 Re: Tusk obiecywał i mamy... 29.05.08, 13:09
        Tak to przecież oczywiste. Niedouczeni lekarze to wina premiera
        Tuska, to że im się nic nie chce to też wina premiera Tuska.
        Napij się lepiej ziółek
    • Gość: anuuk Przepisy kontra etyka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.05.08, 13:27

      kaf, ak2007-08-17, ostatnia aktualizacja 2007-08-17 21:53

      W piątek napisaliśmy, że pod bramą Szpitala Morskiego w Gdyni w
      kałuży krwi leżała ranna rowerzystka. Koło niej przechodził personel
      w białych fartuchach i nikt nie reagował
      Katarzyna Fryc: Jak oceni Pani postępowanie pracowników szpitala?

      Elżbieta Rucińska-Kulesz, wicedyrektor pomorskiego oddziału NFZ:
      Źle, że nie zareagowali. Mogli na noszach przenieść kobietę do izby
      przyjęć. Nieważne, czy świadkiem była pielęgniarka, lekarz czy
      salowa - należało pomóc. Tak po ludzku.

      Co mówią przepisy?

      - Są sprzeczne. Z jednej strony szpital ma obowiązek udzielania
      pomocy na swoim terenie i w pobliżu, ale nie precyzują, co
      oznacza "w pobliżu". Jest też zapis zakazujący lekarzowi izby
      przyjęć opuszczanie miejsca pracy. Lekarze nie wiedzą, czy kierować
      się etyką, czy przepisami. Poczucie obowiązku wobec rannego kłóci
      się z uczuciem strachu. Gdyby podczas nieobecności lekarza na izbie
      przyjęć ktoś zmarł, to ta nieobecność jest przestępstwem. Parę lat
      temu jako dyrektor Szpitala Miejskiego w Gdyni pochwaliłam lekarkę,
      która wybiegła z izby przyjęć na ulicę i uratowała życie mężczyźnie,
      który miał zawał. Prawnicy poproszeni o opinię, stwierdzili wtedy,
      że przepisy nie mówią wprost, jak się zachować.

      Dla "Gazety" Paweł Trzciński, rzecznik Ministerstwa Zdrowia: Nie ma
      co zasłaniać się przepisami, że lekarz nie może opuścić miejsca
      pracy, bo obowiązkiem lekarza jest udzielanie pomocy wszędzie: w
      autobusie, na plaży, tym bardziej przed szpitalem. Skoro te osoby
      stały przed bramą, to i tak opuściły szpital. Przepisy nie obejmą
      wszystkich sytuacji, jakie niesie życie. Można ich przestrzegać, ale
      jednocześnie kierować się rozsądkiem, człowieczeństwem. Wszystko
      zależy od organizacji szpitala. Nikt nie ukarze lekarza za to, że
      wyszedł z budynku i opatrzył chorego. W tej konkretnej sytuacji
      zabrakło przyzwoitości, serca.


      Źródło: Gazeta Wyborcza Trójmiasto
      • Gość: anuuk - to było prze bramą szpitala w Redłowie...... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.05.08, 13:29
        W kałuży krwi leżała pod szpitalem
        Kilkadziesiąt minut krzyczała z bólu leżąc przed bramą szpitala.
        Mimo, że kobietę mijali pracownicy placówki, nikt nie zareagował.
        Kałużę krwi zauważyli przechodnie i wezwali pogotowie.
        Do bulwersującego zdarzenia doszło w Redłowie (Pomorskie). Niedaleko
        tamtejszego szpitala przewróciła się rowerzystka. Miała rozbitą
        głowę i wzywała pomocy. Choć do dyżurki szpitala było kilkadziesiąt
        metrów, nikt do niej nie podszedł.

        Kałużę krwi zauważyli przechodnie. - Biały personel stał 30 metrów
        dalej i się gapił. Kiedy ja do nich podeszłam, żeby zawołali lekarza
        powiedzieli, ze nie zawołają. Bo nie - opowiada pani Dorota, która
        próbowała interweniować.

        Jak to możliwe, że nikt ze szpitala w Redłowie nie zareagował? Jeden
        z lekarzy tłumaczy, że trudno im było coś zrobić, bo są ....
        szpitalem onkologicznym.

        Dyrekcja winą obarcza ochroniarzy, którzy powinni zawiadomić o tym,
        co się dzieje na terenie szpitala i wokół. Ci z kolei przekonują, że
        chcieli wezwać pogotowie, ale nie zdążyli.

        Po pogotowie zadzwonili przechodnie. Kobieta została przewieziona do
        szpitala w Gdyni, gdzie stwierdzono liczne obrażenia i złamaną
        czaszkę.
        • Gość: dziadek Re: - to było prze bramą szpitala w Redłowie.... IP: *.adsl.inetia.pl 29.05.08, 14:00
          Padline ze szpitala do utylizacji.
      • mindflayer po pierwsze: udzielić pomocy 30.05.08, 00:42
        Kolejny kwiatek! Ile my już pisaliśmy na ten temat. Tłumek stoi, debatuje i psioczy na służbę zdrowia, a człowiek na ulicy umiera.

        Po pierwsze: każdy ma OBOWIĄZEK udzielic pierwszej pomocy. A-B-C, czyli BLS. Każdy kierowca ma obowiązek to umieć i nie jest wytłumaczeniem, że się nie jest lekarzem, albo ma się niechęć do brudzenia rączek.

        Po drugie: należy szybko wezwać pomoc, to znaczy DZWONIĆ DO SŁUŻB RATOWNICZYCH! 999 ALBO 112.

        Nie należy pie..ć bez sensu, szukać lekarzy z sąsiedztwa itp. Wykwalifikowanego personelu można poszukać, jeśli jest ktoś to udziela pierwszej pomocy i zawiadomiono 'pogotowie', ale to jest najmniej ważne w tym momencie.
        To nie jest polski wymysł, tak jest na całym cywilizowanym świecie. Teraz nawet przedszkolaków się tego w Polsce uczy, a stare konie zrozumieć nie mogą!
    • Gość: Vi Współczuję rodzinie- mnie też ostatnio olali.... IP: 212.76.37.* 29.05.08, 14:24
      NA izbę przyjęć szpitala Grochowskiego w Warszawie przyjechałam z
      wypadku (potrącił mnie samochód) karetką. Lekarz nawet na mnie nie
      spojrzał, tylko powiedział, że dobrze wyglądam i mogę iść do domu.
      Nie wykonano mi żadnych badań, nawet na mnie nie spojrzano.
      Posadzono nie na krześle i pierwsze co zrobiono to kazano mi
      podpisać lojalkę, że prześlę dowód ubezpieczenia w ciągu 7 dni.....
      Na moje pytania lekarz nie chciał odpowiadać, a od zwolnienia
      stwierdził, że jest lekarz rodzinny. Całe szczęście jestem prywatnie
      ubezpieczona, od razu pojechałam do kliniki- i tam przeszłam
      wszystkie badania- nikt mi łaski nie robił, tylko się mną zajęli.
      Nóż mi się w kieszeni otwiera jak czytam takie historie i dziękuję
      Bogu, że ja miałam więcej szczęścia. Pewnie, gdybym zmarła to też by
      się tłumaczyli a tak człowiek zostaje z poczuciem, że płaci składki
      a jak mu się krzywda dzieje, to mają go w dupie!!
      Polska służba zdrowia do PATOLOGIA!!
    • Gość: er brak kompetentnych lekarzy! IP: *.toya.net.pl 29.05.08, 16:24
      kumoterstwo i nepotyzm przy obsadzaniu stanowiski, zatrudnianiu -
      będzie coraz gorzej! Lekarze odsyłaja pacjentów bo zwyczajnie nie
      potrafią postawic diagnozy, ani leczyć! Szefowie głupi i
      zarozumiali! W dodatku boją sie zatrudniać mądrzejszych od siebie,
      albo nie mogą tego robić!!!To jakiś koszmar! Lekarze pierwszego
      kontaktu odsyłają z każdą chorobą do specjalisty lub co gorsza
      częsciej mylą się! Bezkarnie umierają ludzie! W jakim kraju żyjemy!?
      Dzieciom odmawia sie pomocy lekarskiej a chorych i cierpiących
      wysyła do domu?!!!!
      • aurita Ludzie nie dzielcie skory na niedzwiedziu 29.05.08, 18:23
        Wynikow sekcji nie ma, jest tylko (bardzo prawdopodobna) sugestia.
        Ta pani miala starsze male dziecko i napewno niestety naciskala zeby ja
        wypuscic do domu.

        Lekarze to tez tylko ludzie (chociaz niektorzy o tym nie wiedza)
        • Gość: v Re: Ludzie nie dzielcie skory na niedzwiedziu IP: 212.76.37.* 29.05.08, 19:40
          Napewno naciskała? Weź się zastanów...............
        • Gość: trooper Re: Ludzie nie dzielcie skory na niedzwiedziu IP: *.sm-rozstaje.pl 29.05.08, 20:10
          > Ta pani miala starsze male dziecko i napewno niestety naciskala
          > zeby ja wypuscic do domu.
          Było dokładnie odwrotnie. Zmarła skręcała się z bólu, więc wiele do powiedzenia
          nie miała, a jej mąż sprzeciwiał się wypisaniu jej ze szpitala. Niestety
          nieskutecznie i dziewczyna wróciła do domu, nadal z silnymi bólami brzucha. Po
          kilku godzinach przyjechało pogotowie, którego lekarz również okazał się
          ignorantem i bagatelizował sprawę. Śmierć nastąpiła krótko potem.

          Postawa lekarzy była mniej więcej taka: "Jak ciąża - to musi trochę poboleć."

          M.
          • Gość: j Re: Ludzie nie dzielcie skory na niedzwiedziu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.05.08, 21:38
            czytam i doszłam do wniosku że sami jasnowidze tutaj piszą i znawcy
            medycyny wszelakiej.wszystko wiecie i to z pierwszej
            reki,sądzicie,obrażacie ,wyzywacie,Nie jestescie wcale lepsi od tych
            lekarzy o ile oni są winni.ciekawa jestem jacy wy jestescie
            wykonujac swój zawód ,pewnie nienagannie,macie powołanie ,z
            troskliwoscią robicie wszystko.a ja sie nie zgadzam aby pieczywo
            drozalo aby bezrobotni z wyboru dostawali zapomogi z moich podatkow
            itd itp.płace podatki wiec czego u licha w sklepach nie ma niczego
            za darmo?niech tak bedzie wtedy kazdy bedzie tylko wymagac i
            wymagac.
            • metall Re: Ludzie nie dzielcie skory na niedzwiedziu 29.05.08, 23:17
              Gość portalu: j napisał(a):

              > a ja sie nie zgadzam ... aby bezrobotni z wyboru dostawali zapomogi z moich
              podatkow
              > itd itp.

              Jest tylko jedna partia ktora to głosi. Zagłosujesz na nią ,wbrew temu co mówią
              w TV?
              • Gość: j Re: Ludzie nie dzielcie skory na niedzwiedziu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.05.08, 07:55
                napisałam co czułam.
                • metall Re: Ludzie nie dzielcie skory na niedzwiedziu 30.05.08, 23:04
                  Gość portalu: j napisał(a):

                  > napisałam co czułam.

                  No i odczucia masz jak najbardziej prawidłowe.
                  • Gość: j Re: Ludzie nie dzielcie skory na niedzwiedziu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.05.08, 23:52
                    a dziekuje pozdrawiam również.
        • Gość: anonimowo Aurito, wyniki sekcji są. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.05.08, 23:01
          Wyniki sekcji są. Poczytaj wypowiedzi wyżej. Informację mam również
          od osoby blisko związanej z rodziną zmarłej.
          • Gość: trooper Re: Aurito, wyniki sekcji są. IP: *.sm-rozstaje.pl 29.05.08, 23:20
            > Wyniki sekcji są. Poczytaj wypowiedzi wyżej. Informację mam również
            > od osoby blisko związanej z rodziną zmarłej.
            Ja także mam z rodzinnego źródła, inaczej bym się tu nie wypowiadał. Powodzenia
            M., wygraj tę walkę z mafią abnegatów, choć i tak życia to nie wróci. Nie
            zdziwiłbym się jednak, gdyby za jakiś czas wyniki uległy jakiejś cudownej
            zmianie - bo w końcu środowisko lekarskie będzie się nawzajem wspierać... Ale z
            drugiej strony sprawa jest tak ewidentna, że tu nic się nie da zatuszować ani
            odwrócić.
            Poczekajmy, może sprawiedliwość zatriumfuje. Ta zwykła - ziemska - bo boskiej w
            tym przypadku zabrakło.

          • metall Re: Aurito, wyniki sekcji są. 30.05.08, 23:06
            Gość portalu: anonimowo napisał(a):

            > Wyniki sekcji są. Poczytaj wypowiedzi wyżej.

            Tak poczytaj i dowiesz się, że "Nieoficjalnie mówi się, że ...". Takie to są wyniki.
          • Gość: j Re: Aurito, wyniki sekcji są. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.05.08, 23:55
            no i jakie sa te wyniki ?czytałam wyżej i nie widze,może ja ślepne
            czy jak?dlaczego nie napiszesz prosto jasno co to za wynik?
    • Gość: gość Tragedia w Gdyni: Śmierć kobiety w ciąży IP: 82.160.223.* 30.05.08, 16:19
      Pewnie za mało dała w łapę albo w ogóle nic nie dała.
      Do sądu po wielotysięczne odszkodowanie. I niech płaci ten lekarz który zawinił.
      • metall Re: Tragedia w Gdyni: Śmierć kobiety w ciąży 30.05.08, 23:09
        Gość portalu: gość napisał(a):

        > I niech płaci ten lekarz który zawinił.

        He, he, he. Lekarz to by zapłacił w normalnym systemie, czyli prywatnym. Przy
        państwowej służbie zdrowia jeżeli już zapłaci, to skarb państwa. A skąd skarb
        państwa weźmie kasiorkę? Z podatków zdjętych pod przymusem, między innymi z
        rodziny zmarłej.
    • Gość: Ja Re: Tragedia w Gdyni: Śmierć kobiety w ciąży IP: *.limes.com.pl 05.06.08, 13:47
      Rodziłam w tym szpitalu nie dawno, chociaż bardzo chciałam rodzic w Wejherowie, ale nie zdążyłabym tam dojechac. Jedno mogę napisac, położne (z którymi miałam do czynienia) były fantastyczne i dzięki nim czułam się tam bezpiecznie i dobrze), za to lekarze (z którymi miałam do czynienia), to konowały, a są traktowani jak jacyś Bogowie przez pielęgniarki i większośc pacjentek.
      Podczas mojego pobytu w tym szpitalu od samego porodu, aż do momentu wyjścia ze szpitala, całą "robotę odwaliły" właśnie położne.
      Z lekarzem (benzadziejnym) miałam spotkanie podczas przyjęcia do szpitala, a z drugim dosłownie konowałem, gdy mnie zszywał (tydzień po zdjęciu szwów jeszcze nie mogłam chodzic, tak mnie zszył, moja ginekolog kiedy ściągała mi szwy, szczerze mi współczuła po tym co zobaczyła).
      Na obchodach ginekologicznych też nie było żadnych rewelacji, czy większego zainteresowania ze strony lekarzy, o wszystko pytały położne i tak naprawdę stanem pacjentki, to właśnie one się interesowały.
      Nic dziwnego, że pielęgniarki czują się tak pokrzywdzone płacami. Bo to właśnie one trzymają szpitale w ryzach, robią dosłownie wszystko, a lekarze tylko chodzą po korytarzach i robią dobre wrażenie. A zarobki pomiędzy jednymi a drugimi różnią się bardzo, wiem, bo mam znajome położne w szpitalu w Wejherowie.
      To przykre, ale takie odnoszę wrażenie po pobycie w tym szpitalu.
    • Gość: katie Tragedia w Gdyni: Śmierć kobiety w ciąży IP: *.gdynia.mm.pl 06.06.08, 15:36
      Trzy lata temu, będąc w czwartym miesiącu ciąży również byłam pacjentką oddziału szpitala w Redłowie. Pamiętając ten czas muszę przyznać, że trudno mi uwierzyć w zapewnienia Pani Dyrektor szpitala, że wykonano wszystkie możliwe badania a personel lekarski dołożył wszelkich starań aby zdiagnozować prawidłowo pacjentkę. Może niech jednym z wielu pozostanie fakt, że gdy ja byłam po 6 dniach wypisywana do domu, moje wielkie zdziwienie wzbudził fakt, że na wypisie była informacja o wartości mojego ciśnienia 120/70, które podczas mojego pobytu na oddziale nigdy nie zostało mi zmierzone. Podobna sytuacja była z pacjentkami które przebywały na oddziale ginekologii tylko jeden dzień, w celach różnych zabiegów ginekologicznych.
      Ps. W trakcie mojego pobytu w szpitalu, który miał na celu wzmocnienie mojego organizmu (rutynowe kroplówki)- ciąża obumarła.
    • Gość: ANIA Tragedia w Gdyni: Śmierć kobiety w ciąży IP: *.chello.pl 07.07.08, 20:56
      JA LEZALAM W REDLOWIE TRAFILAM TAM W 43 TYG CIAZY NIE ROBILI NIC OD
      PONIEDZIALKU DO CZWARTKU W CZWARTEK DALI OCT NIE DALO NIC W PIATEK
      TO SAMO TAK SZPIKOWALI MNIE KROPLOWKA ZE MOJEMU SYNKOWI ZANIKLO
      TETNO I SZYBKO DOSLOWNIE W 3 MINUTY LEZALAM NA STOLE OPERACYJNYM DO
      CESARKI DZIEKUJE BOGU ZE MOJ SYN ZYJE.NIGDY WIECEJ REDLOWA WSZYSCY
      LEKARZE SA CICHOCIEMNI ALE W REDLOWIE SZCZEGOLNIE
Pełna wersja