mw01
17.01.09, 13:50
Prof. Janusz Jaśkiewicz, uzasadniając swą sugestię niepublikowania danych
audytu, mówi że pracownie mammograficzne źle wypadły, bo np. "przysłały tylko
dwa typy zdjęć, a miały przysłać cztery", albo "nie podały danych" dotyczących
ułożenia pacjentki, czy też przysłały dane pacjentek wpisane "ręcznie, a
powinny być wpisywane komputerowo". To, wg pana profesora, "wpadki techniczne,
nie dotyczą jakości zdjęć".
Audyt dotyczy jakości badań, nie zdjęć. To nie konkurs fotograficzny.
Pracownia, która przysyła dwa, a nie cztery typy zdjęć, prawdopodobnie nie
wie, że można lub trzeba robić cztery typy, i pewnie ich nie robi. Pracownia,
która nie podaje sposobu ułożenia pacjentki, prawdopodobnie nie wie, jak
pacjentka powinna w prawidłowym badaniu być ułożona, więc jej prawidłowo nie
układa. Pracownia mammograficzna, która nie ma komputera, najprawdopodobniej
używa skomplikowanego urządzenia (procesu) mammografii w nieprawidłowy sposób.
Informowanie o wynikach audytu istotnie wymaga podania jego kontekstu. To
osiągnął w części wywiad. Wiadomo teraz, dlaczego tak wiele pracowni (w tym
pracownia pana profesora) wykonuje substandardowe badania. Opublikowanie
wyników audytu wzmaga kontrolę społeczną nad wydatkowaniem publicznych
pieniędzy i zapewne polepszy standard badań, które koordynuje kierowany przez
prof. Jaśkiewicza ośrodek.