Dodaj do ulubionych

Polacy kupują dużo nowych mieszkań. Za metr 500...

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.07.10, 17:43
Porównując cenę mieszkań z rynku wtórnego, ale tych nowszych (oddanych po 2000 r.), to okaże się, że

Po jakiemu to? Nie, usunięcie "to" niczego nie zmieni.

Obserwuj wątek
        • znajomy_jennifer_lopez Rynek wtórny żyje marzeniami i cenami z hossy. 15.07.10, 23:31
          Jak tu ktoś już zwrócił uwagę sytuacja nie jest jednoznaczna, nie zmienia to faktu że mieszkania od developerów często są tańsze.
          Pisałem już z półtora roku temu że developerzy - choć nie we wszystkich miastach w jednokowy sposób - zareagowali na kryzys obniżając ceny mieszkań od ok 10% (Wrocław) do 25-30% (Trójmiasto, Warszawa). Rynek wtórny to dla mnie magia - nie wiem czy wynika to z faktu że osoby wystawiające tam mieszkania nie chcą ich sprzedać czy też mają mentalność domorosłego inwestora giełdowego: pamięta że w hossie cena akcji wynoaiła 100zł to bedzie tak długo czekał aż to dostanie nie bacząc że zamiast 90zł za chwilę może dostać 40.
          Trzeba być elastycznym i dostosowywać się do rynku. Rynek nie dostosuje się do nas. Ale nauka ekonomii i wolnego rynku jeszcze przed wieloma i jak to nauka, bywa kosztowna i bolesna.
          • kretynofil Porownanie do akcji jest o tyle chybione... 16.07.10, 08:20
            ...ze wiekszosc ciulaczy kupuje akcje za gotowke, nie na kredyt.

            A jak kupujesz na kredyt to nie mozesz sprzedac taniej niz
            zobowiazanie wobec banku - i to wlasnie wyjasnienie wysokich cen.

            Szkoda tych jeleni - teraz to beda czekac dekade lub wiecej zeby
            sprzedac a przez ten czas trzeba bedzie placic podatki,
            ubezpieczenie, zaliczki dla administracji, odsetki od kredytu...

            Ciekawe ile srednio taki "yyyynwestor" umoczy ;)
            • Gość: areq Re: Porownanie do akcji jest o tyle chybione... IP: *.171.65.147.static.crowley.pl 16.07.10, 09:16
              > Ciekawe ile srednio taki "yyyynwestor" umoczy ;)<

              Pal licho kwoty...umoczy swoje marzenia na następne naście lat....
              "Sprzedlibyśmy z żoną te mieszkanie i kupili jakiś domek pod miastem
              ale nikt nie chce tego kupić a za darmo nie sprzedam"
              Wiesz ile JUŻ słyszałem takich tekstów?! A szacuję ,że tak dopiero
              za 6-8lat pokolenie jelonków kredytowych zacznie zarabiać na tyle
              więcej, by nie martwić się już zupełnie o
              przewartościowanym "kwadracie"...
              • kretynofil To i tak jestes optymista ;) 16.07.10, 09:31
                > A szacuję ,że tak dopiero za 6-8lat pokolenie jelonków kredytowych
                zacznie zarabiać na tyle więcej, by nie martwić się już zupełnie o
                przewartościowanym "kwadracie"...

                Szczerze? To podziwiam optymizm. Kredyty hipoteczne brali z reguly
                ludzie majacy 3-5 lat stazu (mlodzi i durni) - i wiekszosc z nich
                duze podwyzki to juz dostala przez te 3-5 lat. Kolejnych raczej nie
                zobacza.

                Dane za ostatni rok to 5%. Przy inflacji (oficjalnej) rzedu 3-4% to
                jest brak podwyzki ;)

                A ze marzenia umocza to pewne jak slonce. Moze wypada przypomniec
                link ktory naprawde czesto tu wklejalem pare lat temu - niech sobie
                jelonki poczytaja, moze cos im zaswita w tych pustych lepetynach ;)

                www.nytimes.com/2005/12/25/business/yourmoney/25japan.html
            • eustachy.s Re: Porownanie do akcji jest o tyle chybione... 16.07.10, 09:56
              W mojej okolicy (bloki z lat 1998 - 2001) ludzie chcą od 9500 w przypadku
              mniejszych mieszkań do 7500 w przypadku większych, cena zakupu to zapewne około
              2000-3000 za m2. Ostatnio sprzedało się mieszkanie 3 pokojowe (chyba 67m2) z
              ceną ofertową 7500 za m2, nie wiem za ile poszło, pozostałe oferty wiszą i
              czekają na głupców.
            • Gość: Krakus Spekulacja na mieszkaniach IP: *.ip.netia.com.pl 16.07.10, 10:29
              > A jak kupujesz na kredyt to nie mozesz sprzedac taniej niz
              > zobowiazanie wobec banku - i to wlasnie wyjasnienie wysokich cen.

              Mieszkanie staniało u dewelopera, a w banku frank zdrożał.

              Tak zwany Inwestor Mieszkaniowy nie może mieszkania wartego obecnie 400 tys. sprzedać w tej cenie, bo ma zobowiązanie w banku na 600 tys.
              Deweloper może obniżyć ceną, bo tylko z alem zmniejsza swój zysk, a na nowych budowach sobie odbije, bo grunty i materiały będą też tańsze.
              Inwestor "Bo Na Mieszkaniach Nie można Stracić" ma związane ręce.
              • kretynofil Przepraszam, co? 16.07.10, 13:55
                Wyciagnij glowe z odbytu i sie rozejrzyj - mieszkania w duzych
                miastach od gorki zdazyly staniec po 20-25%...

                > Czy ktoś widział kraj, notujący dynamiczny wzrost gospodarczy, z
                kilkumilionowym deficytem mieszkań, w którym mieszkania tanieją w
                takiej sytuacji?

                Z jakim deficytem, pajacu?

                Z deficytem mieszkan socjalnych dla ludzi zarabiajacych
                ponizej sredniej krajowej. Takich to brakuje, owszem.

                Natomiast sredni poziom zaludnienia mieszkan juz teraz wynosi ponizej
                trzech osob na lokal mieszkalny - gdzie w tym widzisz braki, matolku?
            • kretynofil Buachachacha ;) 16.07.10, 08:47
              > gdzie nie występują procesy rewitalizacyjne, gdzie ziemia jest
              tania przez jej powszechną dostępność, gdzie domki buduje się z
              drewna i kosztują za metr mniej niż w Polsce przy większych
              dochodach.

              Jasne. I gdzie niedzwiedzie grizzly chodza po ulicach ;)

              > Dla Polski odniesieniem może być Francja.

              To juz nie Hiszpania, buuuu? Rozumiem ze wsrod "yyyyynwestorow"
              powolywanie sie na Hiszpanie jest juz passe?

              Dla Twojej informacji - Francja ma znacznie lepszy klimat, zwlaszcza
              na poludniowym wybrzezu; Francje odwiedza znacznie wiecej turystow
              niz Polske; Francja jest krajem znacznie bogatszym od Polski.

              Ja rozumiem ze Wy koniecznie chcecie sobie czyms poprawic humor - ale
              nie popadajmy w smiesznosc ;) Polske to mozna co najwyzej z bylym DDR
              porownywac: szaro, brudno, postkomunistycznie. I tak jak w DDR po
              przylaczeniu sie do bogatszego sasiada (RFN dla DDR, UE dla PL)
              wystapil boom inwestycyjny, ceny nieruchomosci gwaltownie wzrosly,
              armia mlodych ludzi wyjechala (do RFN dla DDR, UK dla PL).

              I teraz mozesz sobie zobaczyc jak swietnie to wyszlo po latach
              kilkunastu - spadki cen w DDR dalej trwaja, gminy doplacaja zeby
              zajmowac pustostany, a mlodzi ludzie dalej wyjezdzaja.

              I zapewniam Cie ze wtedy tez byly takie "yyyyynwestory" co to sobie
              wmawialy ze kiedys sie odbije, ze przeciez we Francji rosnie, ze
              przeciez ludzie beda sie do miast sprowadzac ;)

              Milego czekania na cud ;)
              • mara571 Re: Buachachacha ;) 16.07.10, 09:06
                w bylym DDR trwa proces rozbierania budynkow z wielkiej plyty.
                Notabene za pieniadze podatnikow, tak samo jak na poczatku lat 90-tych, kiedy
                kilkadziesiat miliardow przetransferowana z zachodu na wschod, aby wielka plyte
                zmodernizowac.
                  • wlodzimierz_nowak ekhmmm, ekhmmm... chyba nie zrozumiałeś 16.07.10, 14:37
                    że fundamentalnie się z Tobą zgadzam, a nieporozumienie wynika z braku
                    skupienia. Nie wiem jak u Ciebie, ale w Poznaniu są 33'C i tylko espresso co 2h
                    popite dwoma szklankami wody ratuje sytuację nawet mimo klimatyzacji.

                    Polski model mieszkalnictwa (system nicnierobienia) zbańczył jak się zaczął
                    kryzys czyli od połowy 2007 r. Już się nawet deweloperzy połapali. Rozmawiam z
                    nimi czasem podczas debat w imieniu stowarzyszenia i wiercą miastu dziurę w
                    brzuchu szukając możliwości jak tu zacząć budować czynszówki. A od posła
                    Piechocińskiego dostaję informacje o postępach prac i istotnie od jesieni prace
                    nad systemem budownictwa czynszowego po 10 latach zostały podjęte. A jak to
                    poseł Piechocińskie nie za bardzo interesuje się nabywcami, a producentami :-)))
                    więc ciśnienie na nowe pola "produkcji" musi być spore. Ale i tak skończy się w
                    ciągu 5 lat tym czym skończyły się lata 70-te w UE6, czyli bankructwami oraz
                    przebranżawianiem się na firmy remontowe w ramach rewitalizacji. Mamy tyle
                    pięknych kamienic (Poznań, Kraków i Wrocław), że bez sensu jest budowa tyle
                    mieszkań, gdy pustostany liczy się już tysiącami.

                    Ale oczywiście trzeba jeszcze docierać do ludzi i uświadamiać, że np. w
                    Niemczech więcej niż 50% populacji nigdy w życiu nie kupi mieszkania, gdyż najem
                    daje im mobilność, możliwość wydatkowania na coś innego (np. samochód albo
                    podróże) i lepszą inwestycję per saldo w siebie a nie kawał nieruchomości. Zakup
                    to coś dla ludzi o dużej stabilizacji, lekarzy, prawników z kancelarią, ludzi
                    życiowo ustabilizowanych.
                    • kretynofil Ja nie sadze zeby deweloperzy... 16.07.10, 15:06
                      ...mieli problem z budowa czynszowek. Problem z nimi jest taki ze to
                      sa zwykle buraki ktore swoje zarobki tlumacza ryzykiem prowadzenia
                      biznesu (to z jednej strony) jednoczesnie oczekujac ze to ryzyko
                      wezmie na siebie ktos inny (to z drugiej).

                      I wlasnie dlatego, przez taka mentalnosc "przedsiebiorcow" i
                      wszelkiej masci nowobogackich "landlordow" niemozliwe jest
                      ucywilizowanie wynajmu. Bo nikt nigdy takim wackom nie zagwarantuje
                      ze jeden na dwudziestu lokatorow przestanie placic albo zdemoluje - a
                      oni takich wlasnie gwarancji oczekuja.

                      I ch*j ze na 19 z 20 najemcow zarobia z nawiazka - to jest ten typ
                      mentalnosci ktory wymaga zarobienia na kazdej srubce, na kazdym
                      mieszkaniu, w kazdym miesiacu itd.

                      A z taka mentalnoscia to mozna sprzedawac kalosze na odpuscie (co, na
                      marginesie, jest czesto glownym doswiadczeniem w biznesie tych, pozal
                      sie boze, budowlancow) i nic wiecej.

                      Generalnie to ta banda kretynow to by najbardziej chciala zeby miasto
                      zapewnialo im klientow do tych czynszowek (bo miasto jest platnikiem
                      wiarygodnym i zawsze w koncu zaplaci) - ale jednoczesnie nie zycza
                      sobie takich mieszkancow jakich miasto moze reprezentowac (czyli
                      ubogich, chorych, zagubionych).

                      Taki Zenon Pierdziszewicz nie wezmie z wolnego rynku klientow, bo
                      przyjdzie mu mlody, rozgarniety czlowiek, wytknie usterki, jeszcze
                      nie daj boze, przyjdzie z ekspertem, bedzie sie klocil o niekorzystne
                      zapisy w umowie - jednym slowem: tak jak dobry pracownik kosztuje tak
                      na dobrego najemce trzeba sobie zasluzyc.

                      A nastepnym razem jak bedziesz na zebraniu - to rozejrzyj sie po tych
                      ryjach i sie zastanow - kto tam zasluguje na robienie interesow z
                      powaznymi ludzmi...
                    • mara571 ciekawe spostrzezenia 16.07.10, 15:39
                      Czy piszesz o pustostanach w nowym deweloperskim budownictwie?
                      O rewitalizacje odbeda sie bez deweloperow, bo wiekszosc atrakcyjnych kamienic
                      ma wlascicieli.
                      Najbardziej lakomym kaskiem beda kamienice w centrum, ktore sa zdewastowane i
                      nadaja sie jedynie do wyburzenia.
                      Natomiast potrzeby w dziedzinie remontowania budownictwa z czasow PRL sa i beda
                      ogromne.
                      Za bezsensowna uwazam budowe nowych mieszkan w kolejnych blokowiskach. Obserwuje
                      sytuacje na Slasku: tu wziecie maja tylko domy, segmenty i mieszkania w malych
                      budynkach. Debowe Tarasy prawie w cenrum Katowic maja nadal sporo wolnych
                      mieszkan mimo ukonczenia inwestycji przed dwoma laty.
                      • kretynofil Czy na pewno, mara? 16.07.10, 15:54
                        > Najbardziej lakomym kaskiem beda kamienice w centrum, ktore sa
                        zdewastowane i nadaja sie jedynie do wyburzenia.

                        Wiesz, ja nie sadze zebysmy sie doczekali jakiejs spektakularnej
                        rewitalizacji takich kamienic. Problem polega na tym ze centra miast
                        sa po prostu brudne i zdegenerowane (glownie z powodu polityki
                        lokalowej ktora przez wiele lat byla zbyt poblazliwa wobec
                        patologii). Ludzie juz sie przyzwyczaili ze jesli chca miec spokoj -
                        musza z centrum uciec.

                        Dlatego o ile moge sobie wyobrazic lokalne zaglebia uslugowe, gdzie
                        rewitalizacja zapewnia powierzchnie biurowa, o tyle uwazam ze sa cale
                        dzielnice ktorych ruszyc sie nie da - bo nikt nie zaryzykuje wtopy.
                        Wiadomo ze pierwszy ktory zrobi remont bedzie mial samotny budynek w
                        morzu patologii - i zanim na siebie zarobi, zbankrutuje...

                        Zobaczymy - z drugiej strony mozliwe jest ze tak jak w Tokio, gdzie
                        ceny wzrosly bo byla "mala dostepnosc gruntow", w pare lat po
                        szczycie banki bedzie mozna kupic mieszkanie w centrum za ulamek
                        kwoty ktora ludzie zaplacili za peryferiach. To jeden z ciekawszych
                        watkow w tym artykule do ktorego linkowalem...
                        • mara571 nie bedzie zadnej rewitalizacji 16.07.10, 16:00
                          takich objektow. Wybuduje sie cos nowego: na dole sklep, bank, knajpka, na gorze
                          biura dla adwokatow, byc moze gabinety lekarskie dla specjalistow itp.
                          Centra wszystkich wiekszych miast powoli wymieraja po godz. 20.
                          Tylko w Hamburgu rajcy sie zorientowali i rzadaja, aby na najwyzszych
                          kodygnacjach byly mieszkania.
                          • wlodzimierz_nowak Re: nie bedzie zadnej rewitalizacji 23.07.10, 19:18
                            Obawiam się Mara, że masz trochę niedokładne informacje. Tak o jedną dwie
                            dekady. Hamburg jest akurat jednym z tych niemieckich przykładów, gdzie
                            rewitalizację starych dzielnic przeprowadza się w najsłabszym tempie. Ale
                            popatrz na Berlin, Frankfurt, Stuttgart, Monachium, Norymbergę, Wiedeń,
                            wszystkie miasta Szwajcarii, gdzie centra i śródmieścia są już dawno strefami
                            łączącymi miejsca zamieszkania najzamożniejszych, miejsca imprezowe i handel.

                            Po drugie - centra miast i śródmieścia niszczy przede wszystkim dezynwoltura w
                            polityce komunikacyjnej polskich miast i strach albo bariera mentalna przed
                            rugowaniem z nich samochodów. A o polityce mieszkaniowej powiedzieć można tylko
                            tyle, że trudno się dziwić ucieczkom ze starych dzielnic (w tej dekadzie stare
                            kamienice w Poznaniu opuściło 30 tys. ludzi), gdy przeludnienie dodatkowo prócz
                            samochodów pogarsza warunki życia. I uciekają najzamożniejsi, pozostają
                            ekonomicznie najsłabsi. I tak od lat 60-tych zatrzymujemy w najdroższej w
                            utrzymaniu substancji mieszkaniowej tych ekonomicznie najsłabszych. A do tego
                            jako państwo beztrosko od 20 lat uważamy, że rynek wszystko rozwiąże. Jak rynek
                            rozwiązuje sytuacje w centrach miast (gdzie z definicji wolnego rynku nie ma,
                            gdyż panuje duża przewaga strategiczne podaży nad popytem, czyli mamy
                            ograniczony rynek) pokazują miasta Anglii poza Londynem, gdzie skończyło się na
                            masowych wyburzeniach zabytkowych budynków. I dziś centra większości tamtejszych
                            miast są anonimowe, powtarzalne. W Polsce systuację dodatkowo pogarsza fakt
                            NIEistnienia prawa planistycznego (jesteśmy oderwani od rzeczywistości prawnej
                            całej Europy) oraz brak podatku katastralnego.
                • junk92508 Kluczowa jest demografia... 16.07.10, 09:58
                  > w bylym DDR trwa proces rozbierania budynkow z wielkiej plyty.

                  U nas bedzie to samo... bo kluczowa jest demografia...

                  A ta jest taka ze za 5-10 lat bedzie nas sporo mniej... i bedzie zaczynalo
                  oplacac sie wyburzanie budynkow o zbyt wysokich kosztach utrzymania lub remontu
                  (azbest) ....
                  • rita.1 Re: Kluczowa jest demografia... 16.07.10, 10:28
                    junk92508 napisała:

                    > > w bylym DDR trwa proces rozbierania budynkow z wielkiej plyty.
                    >
                    > U nas bedzie to samo... bo kluczowa jest demografia...
                    >
                    > A ta jest taka ze za 5-10 lat bedzie nas sporo mniej... i bedzie zaczynalo
                    > oplacac sie wyburzanie budynkow o zbyt wysokich kosztach utrzymania lub remontu
                    > (azbest) ....


                    U nas wcale nie będzie tak samo jak w byłej DDR, ponieważ u nas mieszkania w
                    wielkiej płycie, nie są własnością komunalną, tylko prywatną. Duża część tych
                    mieszkań ma nawet założone księgi wieczyste.
                    • mara571 I wlasnie dlatego za 30-40 lat 16.07.10, 10:53
                      bedzie niezly cyrk.
                      Nikt dzisiaj nie wie jak dlugo konstrukcje typu wielka plyta wytrzymaja. Nie
                      ulega watpliwosci, ze w nastepnych latach wlascicieli czekaja wysokie wydatki na
                      remonoty:
                      a. wind ( norma unijna)
                      b. wymiana instalacji wody i co ( nie grzejniki, ale rury)
                      c. termoizolacja, bo ta zrobiona w latach 80-tych i 90 dlugo nie wytrzyma.



                      • kretynofil Szczerze, mara? 16.07.10, 11:06
                        Jestem swiecie przekonany ze predzej zlozy sie moj 'slitasny' i
                        'nowoczesny' klocek z przecudownie modna i trendy elewacja,
                        wybudowany w pospiechu przez budowlancow z bozej laski, niz
                        jakikolwiek blok z wielkiej plyty ;)
                          • kretynofil Ma piec pieter... 16.07.10, 11:20
                            ...na klatce jest 20 mieszkan (chyba, nigdy tak naprawde sie nad tym
                            nie zastanawialem).

                            Do tego moge pluc sasiadowi do zupy - ale jak w ostatni weekend tam
                            przyjechalem, wysiadlem z samochodu i pociagnalem nosem to az mi sie
                            nogi ugiely od pieknego zapachu starych iglakow rosnacych w parku
                            osiedlowym ;)
          • mara571 brakuje rzetelnych analiz z rynku wtornego 16.07.10, 09:00
            bo oferty na nim sa "roztomajte".
            Sa w ofertach starsze mieszkania "odziedziczone", pierwsze male mieszkanie osob,
            ktore swoja sytauacje mieszkaniowa poprawily przez zakup nastpnego lokum,
            mieszkania emigrantow, ktorzy zdecydowali, ze nie wroca, mieszkania ynwestorow,
            ktorzy sie przeliczyli, itd, itd.
            Sklonnosc do pertraktacji cenowej jest scisle zwiazana z sytuacja finasowa
            wlascicieli.
            Przyjaciele kupili niedawno tani domek dla dziecka. Spadkobiercom sie spieszylo.
            Domek jest do wyburzenia, ale dzialka niezle zlokalizowana ze wszystkimi mediami.
            • Gość: Krakus Re: brakuje rzetelnych analiz z rynku wtornego IP: *.ip.netia.com.pl 16.07.10, 10:50
              > bo oferty na nim sa "roztomajte".

              Bo Allegro i inne Szybko przyjmą każdą cenę wywoławczą. :-)

              Odwiedziliśmy z żoną kilku pośredników z pytaniem o duże mieszkanie lub dom.
              Wcześniej rozeznałem rynek indywidualnie.
              U pośredników nie ma najnowszych ofert mniejszych deweloperów z naszego sąsiedztwa, którzy sprzedają gotowe mieszkania 3 tys. taniej, niż na rynku wtórnym.

              Ceny domów z gruntem w stanie zamkniętym u pośredników też z kosmosu.
              Co ciekawe, o ile w przypadku mieszkań w internecie drogo, to w przypadku domów sporo ofert indywidualnych o połowę tańszych od rzekomych najtańszych ofert pośredników.
            • Gość: Kaczus (Tomek) Re: brakuje rzetelnych analiz z rynku wtornego IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.07.10, 10:51
              To się zgadza.. Szukam obecnie mieszkania i to co obserwuję, np oferta - okolica
              ta sama - w sumie bloki nie tak bardzo oddalone od siebie, metraż ten sam.
              Pierwsze mieszkanie, po remoncie, nowe okna, podłogi, elektryka, dodatkowe
              pomieszczenie gospodarcze na piętrze (po za standardową piwnicą - nie liczona w
              metrażu mieszkania), w zasadzie jedna wada - układ, zbyt mała kuchnia i łazienka
              (chyba, że ktoś zaakceptuje natrysk miast wanny).
              Drugie mieszkanie do generalnego remontu. Z pomieszczeń gospodarczych, jedynie
              piwnica. Jedyna zaleta - dużo lepszy rozkład.... Różnica w cenie ofertowej to 50
              tys na korzyść pierwszego, pierwsze sprzedaje się już ok półtorej roku - też
              zaczynali z poziomu +50 tys.... Niestety drugiemu sprzedającemu nie wyjaśni się
              tego, że cena, mimo, że podobna do wielu innych ogłoszeń, to z kosmosu, bo za te
              pieniądze nie opłaci mi się kupować mieszkania do generalnego remontu, skoro
              mogę dokładając 5-10 tysięcy kupić nowe u dewelopera (jeśli bym potargował
              pewnie i mniej - znajomi utargowali więcej) notabene też niedaleko tamtych
              budynków...
          • Gość: Łukasz dokładnie-rynek wtórny jest odrealniony kompletnie IP: *.chello.pl 16.07.10, 09:26
            jak już domorosły "inwestor" zdecyduje się "zrealizować zyski" to ustala cenę w
            ten sposób, że przegląda oferty z okolicy i dodaje od siebie z 500 zł na metrze
            na wszelki wypadek - efekt jest taki, że jak się przegląda portale ogłoszeniowe
            to ma się deja vu - ceny niekiedy jak w 2007 roku - czyste zaklinanie
            rzeczywistości. Dużo korzystniej jest teraz kupić mieszkanie od dewelopera - to
            są przedsiębiorstwa żyjące ze sprzedaży mieszkań - muszą dostosować ceny do
            realiów rynkowych bo upadną.
    • Gość: Krakus W Krakowie 3000 do 5000 taniej za nowe IP: *.adsl.inetia.pl 15.07.10, 18:20
      W Krakowie w czasie bańki kredytowej mieszkania sprzedawano za 9 do 11 tys. za metr w stanie deweloperskim.

      Nic dziwnego, że zakredytowani po uszy właściciele rozpaczliwie próbują pozbyć się nietrafionych inwestycji po 9, 8 tys. zł za metr (już urządzonego mieszkania), tracąc 3 tys. zł (bo wykończenie ze stanu deweloperskiego kosztuje).

      Obecnie jednak na tych samych osiedlach deweloperzy oferują nowe mieszkania mieszkania od 4500 zł do 6000 zł za m2.
        • Gość: Krakus Re: Gdzie za 4500?? IP: *.adsl.inetia.pl 15.07.10, 20:20
          Kobierzyńska.
          Są to jednak mieszkania duże, około 110 m2.

          Oczywiście stan deweloperski, więc trzeba doliczyć koszty wykończenia i urządzenia w meble i AGD.


          Przy akceptowanej cenie 5 do 6 tys. zł w ofertach deweloperów można przebierać jak w ulęgałkach.

          Akurat mamy mieszkanie (spłacone i kupowane przed bańką hipoteczną) w tamtych okolicach i stoimy przed decyzją zamiany na większe lub dom pod Krakowem.
          Dlatego rynek nieruchomości i oczywiście wynajmy śledzę dokładnie.

          Jeżeli szukasz mieszkania, nie sugeruj się danymi z biur nieruchomości, bo one są zawalone ofertami z drugiej ręki po 8 tys. i więcej.
          Sprawdzaj bezpośrednio oferty deweloperów. Pojedziesz Kobierzyńską i sam zobaczysz, jakie ceny są oferowane na konkretnych nieruchomościach.
          Wiem, tych którzy przepłacili po 10 tys. takie reklamy mijane codziennie przy drodze do pracy i do domu doprowadzają do białej gorączki.
          Nas ze spłaconym mieszkaniem spadek cen także martwi, ale jednocześnie mamy świadomość, do pokazuje internet, że dom w stanie zamkniętym, wraz z gruntem nie dalej niż te 5 km od węzła obwodnicy A4 kosztuje obecnie poniżej 3 tys za m2 (ceny transakcyjne).
          Oczywiście, wykończenie domu też kosztuje...
            • Gość: Krakus Re: Gdzie za 4500?? IP: *.ip.netia.com.pl 16.07.10, 15:53
              Przejedź się Kobierzyńską na wysokości wyjazdu z Nowego Ruczaju.
              Nie pamiętam nazwy dewelopera.
              Na budynku jest cena 4700/m2.
              Dowiadywałem się wstępnie i spokojnie można było rozmawiać o cenie 4500 (taką propozycję dostaliśmy).
              Jednak dla nas to za duże mieszkanie i w tej cenie jednak będziemy kupować dom.

              Kolega kupił w czerwcu dom w stanie zamkniętym, na uzbrojonej działce kilka km od węzła A4 i w październiku mamy zaproszenie na parapetówkę.

              Wziął co prawda duży kredyt, ale po sprzedaży mieszkania przy alejach sporą część kredytu spłaci.

              Za dobrymi ofertami warto rozejrzeć się samemu, bo w internecie i agencjach nieruchomości króluje życzeniowa abstrakcja.

    • kontonagownie Polacy kupują dużo nowych mieszkań. Za metr 500... 15.07.10, 18:30
      No to przecież oczywiste. Pełno kredyciarzy jest zadłużonych po uszy. Muszą
      więc sprzedać mieszkanie po cenie wyższej niż rynkowa, aby byc w stanie
      spłacić dług z odsetkami.
      Nie opłaca się kupować używanych mieszkań. Nawet mieszkania w starych blokach
      są droższe niż nowe. Wiem, bo sam za niedługo kupuje nowe mieszkanie.
        • Gość: zwawki Re: Zawsze mnie to zastanawiało, że niektórzy IP: *.aster.pl 16.07.10, 14:30
          Wszędzie na każdej nowej budowie na ursynowie mogę wybierać sobie do woli w
          nowych mieszkaniach po 7000 - 7500 zł / m2. Jest mieszkań zatrzęsienie. Pierwszy
          przykład z brzegu: róg Lanciego i Płaskowickiej - Natolin2010 - tu masz cennik:
          www.natolinsbm.com.pl/statusy
          np mieszkanie nr 31 - cena z miejscem w garażu 613 370 zł za 83,4 m2. Jeśli
          koszt miejsca postojowego to 30 000 zł to:
          613 370 - 30 000 = 583 370 zł - koszt samego mieszkania o powierzchni 83.4 m2.
          Czyli 583 370 / 83,4 m = 6995 zł za 1 metr kwadratowy nowego mieszkania na
          natolinie (Ursynów) 500 metrów od stacji metra natolin. Tymczasem niektórzy
          właścicele mieszkań w płycie w tej okolicy - Lasek Brzozowy, belgradzka, Meander
          itp wołaja sobie po 8-9 tys zł za metr mieszkania do kapitalnego remontu.
    • zjadaczkartofli Polacy kupują dużo nowych mieszkań. Za metr 500... 15.07.10, 19:46
      Kupują, kupują a i tak przepłacają. Na całym świecie cena 1 m = średnia pensja w danym mieście. Jak nie liczyć, zawsze ceny wracają do tego wskaźnika. W Polsce niestety nieunikniony spadek cen blokują program RnS i brak podatku katastralnego.

      Proszę policzyć ile POWINNO kosztować mieszkanie dla przeciętnej rodziny:

      poteflon.pl/mieszkania/

      Nowe mieszkania są drogie, bo deweloperzy zachęceni rozdawnictwem kredytów przez banki wywindowali swoje marże do połowy (i więcej) ceny mieszkania. Używane są drogie, bo przecież skoro obok sprzedją nowe za tyle, to po co sprzedawać taniej? Dodatkowo, o czym ktoś już wcześniej wspominał, często takie nowe-stare mieszaknia są obciążone kredytem w CHF po 2zł. Dziś jest to +50 ceny tylko ze względu na samą różnicę kursów.

      Ale już kamyczki z wolna się toczą. Jeszcze trochę i ruszy cała lawina cenowa w dół :)
      • Gość: T80 Re: Polacy kupują dużo nowych mieszkań. Za metr 5 IP: *.chello.pl 15.07.10, 23:54
        Witam. Ciesze sie, ze komus sie chcialo wyjsc z taka inicjatywa. Masz 100%
        racji, ja od pewnego czasu mialem identyczne przemyslenia na temat "rodziny
        zlodziei na moim" (do tej pory na ten zbojecki program wydano jakies 9 mld
        zlotych, to absolutna masakra) oraz podatku katastralnego. Jesli bedziecie
        kiedys robic liste podpisow aby zaniesc ja do jakiegos osrodka wladzy, podpisze
        sie. Pozdrawiam.
        • zjadaczkartofli Re: Polacy kupują dużo nowych mieszkań. Za metr 5 16.07.10, 09:22
          Problemem niestety jest to, że wszyscy ustykują na bezsensowność RnS a rząd pod presją długów zamjmuje się wieloletnim 'wygaszaniem' zamiast szybką likwidacją. Co do wprowadzenia prodatku katastralnego, tym bardziej rządzącym się nie pali w tym kierunku, bo nikt na nich nie naciska. Zastanawiający jest kompletny brak tego tematu w kampaniach wyborczych. No ale może w końcu coś się ruszy w tym temacie, zawsze lepiej kroplą drążyć skałę niż siedzieć z założonymi rękami i narzekać jak to jest źle. Mam nadzieję że w końcu się uda osiągnąć masę krytyczną i nadać bieg sprawie.

          Zachęcam raz jeszcze osoby zainteresowane do podpisów pod apelem:

          poteflon.pl/mieszkania/

          Wiele wysiłku to nie kosztuje, a może nam wszystkim pomóc.
    • wolny-analityk Polacy kupują dużo nowych mieszkań. Za metr 500... 15.07.10, 22:06
      Normalne że używane w dobrym standardzie kosztują więcej niż deweloperskie.
      Chyba niektórzy nie kumają ile kosztuje porządne wykończenie mieszkania.
      25%-50% deweloperki a jak się pójdzie naprawdę w wysoki standard to można
      wydać drugie tyle co na stan deweloperski.
      Kumpel kupił segment za 550k a w wykończenie włożył 180k i to bez szaleństw.
      Problem jest tylko z mieszkaniem wykończonym że gusta są bardzo różne i nie
      zawsze się chce iść na kompromis w tej kwestii a deweloperkę zawsze wykończy
      się po swojemu, najgłupiej to kupować używane żeby potem wszystko zmieniać.
      Jeśli używka to naprawdę taka która nam się podoba w środku, wychodzi się
      często taniej niż tańszy sporo w deweloperskim i wykańczać samemu, bo
      najczęściej sporo niedoszacujemy kosztów wykończenia.
      • Gość: Zenek Re: Polacy kupują dużo nowych mieszkań. Za metr 5 IP: *.ghnet.pl 16.07.10, 02:30

        180k?
        proszę cię...
        co on tam wstawiał? złote sfinksy?

        A teraz spokojnie:
        - ile kosztuje gładź gipsowa na mieszkanie? 3-5k
        - ile łazienka? sympatyczna 8k
        - ile kuchnia: meble i sprzęt 20k
        - meble w 2 pokojach: 2x10k

        GDZIE TU DO 180k?
        ok, DA SIĘ bez problemu, ale czy można porównać standard z tym co się kupi
        używanego? Gdzie ty w Gierku dostaniesz "za free" kuchnię ze sprzętem np. 50k???

        kurfa chłopie, MYŚL i nie piertol!
        • Gość: a2mt Re: Polacy kupują dużo nowych mieszkań. Za metr 5 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.07.10, 07:06
          Ktoś pisał o wykańczaniu segmentu (rozumiem od tzw. "stanu
          dweloperskiego czyli wszystkie instalacje pod podłogami i w ścianach
          rozprowadzone) dodaj więc szubciutko jescze takie szczegóły jak np.:
          piec gazowy + kaloryfery, parkiety, drzwi wewnętrzne, schody,
          wewnętrzne parapety, wewnętrzny osprzęt elektryczny i takie
          drobiazgi jak jakieś klinkiery na balkon, schody zewnętrzne,
          zabudowa garderób itd. Życzę sukcesów w wykończeniu segmentu ok. 150
          m2 + garaż za 150.000.
        • kretynofil Ooooooo matko ;) 16.07.10, 08:16
          > A teraz spokojnie:

          Zawsze mnie to zadziwia - skad sie biora tacy ludzie. Wykonczenie
          mieszkania od stanu deweloperskiego do uzytku to okolo 80-100
          tysiecy, niezaleznie od rozmiarow. Zawsze tak bylo, zawsze tak
          bedzie.

          A kretyni dalej pytaja jak to mozliwe zeby tyle wydac.

          Gladz gipsowa? A podloga, ku*wa mac? Lazienka za 8K? Chyba w domku
          dla lalek.

          Zrozum, synu, standard deweloperski oznacza tyle ze musisz kupic
          WSZYSTKO...
          • Gość: areq Re: Ooooooo matko ;) IP: *.171.65.147.static.crowley.pl 16.07.10, 09:02
            Pozwolę się nie zgodzić....
            Przyjęte jest od stanu deweloperskiego w mieszkaniu:
            Stan "taki se" z meblami taniej linii BRW około 700-800zł/mkw
            Stan "do pokazania znajomym" około 1000-1100zł/mkw
            Stan "aż oko zbieleje z zazdrości" od 1500zł--> ile bank lub tato
            da:):)
            w klitce 30mkw ciut drożej w większym (70-->mkw) ciut mniej
            Co innego wykończenie domu ,zwłaszcza jeśli dew "zapomniał" o takich
            szczegółach jak piec gazowy czy grzejniki:)
            Ceny oczywiście z robocizną fachowców i nie dotyczą poj***nego rynku
            warszawskiego gdzie można zapłacić i 100zł za wymianę żarówki...:)
            • kretynofil W klitce "ciut drozej"? 16.07.10, 09:37
              Zartujesz sobie chyba ;)

              Wybacz - ale czym rozni sie koszt wykonczenia mieszkania 30m2 od
              60m2?

              30m2 podlogi i dwie puszki farby ;)

              I zupelnie sie nie zgadzam z tymi wyliczeniami... One sa ok, jesli
              planujesz robic remont generalny po roku-dwoch, wiec kupujesz
              wszystko najtansze (i przez to mniej trwale). Naprawde, mam
              wyliczenia w excelu ile mnie to kosztowalo zupelnie niedawno (jakies
              dwa i pol roku temu) - i to 1500/m2 to nadal malo...
              • eustachy.s Re: W klitce "ciut drozej"? 16.07.10, 10:05
                No patrz, a mój znajomy postawił i wykończył dom zamykając się w cenie 1800 zł
                za m2, nie licząc ceny ziemi. Faktem jest że poświęcił więcej czasu na szukanie
                tańszych dostawców materiałów oraz dobrych i niezbyt drogich fachowców ale i tak
                mu się opłaciło.
                Kanapę do salonu można kupić za ponad 10000 ale można też poszukać i kupić na
                wyprzedaży za 3000.
              • Gość: Kaczus (Tomek) Re: W klitce "ciut drozej"? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.07.10, 11:02
                To chyba Cię oszukiwali, albo miałeś bardzo drogich specjalistów... Kilka lat
                temu (w okresie boomu, więc i o fachowców, szczególnie tanszych było ciężko)
                generalka łazienki - nowa wylewka, nowe tynki na ściany (stare odpadły),
                izolacja podłogi, wymiana armatury (fakt nie brałem najdroższej), wymiana rur,
                gładzie. Całość wyszła mi ok 1100/metr (ja lub szacowna mrożonka
                uczestniczyliśmy jedynie przy doborze kafelków, koloru farb itp - więc
                robocizna), a wiadomo łazienka i kuchnia to jedne z droższych pomieszczeń...
                    • kretynofil W standardzie deweloperskim... 16.07.10, 11:52
                      ...nie zostawisz sobie "starej pralki", "starej wanny", "starej
                      podlogi", "starej rury" czy "starego odplywu" - bo niczego takiego
                      tam nie ma.

                      Ja musialem robic wszystko (po dyskusjach z architektem dewelopera
                      stwierdzilem ze nie zycze sobie zeby mi nawet sciany stawiali),
                      wlacznie z przesuwaniem odplywow czy grzejnikow (co tez podnioslo
                      cene, owszem, ale ja zaplacilem sporo wiecej niz 2KPLN/m2 za
                      wykonczenie).
                      • Gość: Kaczus (Tomek) Re: W standardzie deweloperskim... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.07.10, 12:05
                        Starą pralkę mogę wziąć ze starego mieszkania, ale to i tak pomijalny koszt. Bo
                        w starej łazience, najpierw trzeba pozbyć się starych konstrukcji - np, trzeba
                        było rozebrać stare nie nadające się do niczego półki, wymontować starą
                        wannę/umywalkę itp, musisz wyrównać podłogę, ect. Też są koszty, ale inne. Jak
                        napisałem, ze starych rzeczy została mi tylko pralka, pozostałe rzeczy były
                        nowe, a roboty więcej, więcej materiałów itp... I nawet jeśli by się okazało, że
                        łazienka, czy kuchnia wyjdzie nawet 2000 zł/metr, to cała reszta jest dużo tańsza.
                        • kretynofil Akurat wywalenie staroci to jeden dzien pracy... 16.07.10, 13:09
                          Posluchaj - ja naprawde nie wiem jak to jest mozliwe ze kazdy z moich
                          znajomych wydal na zrobienie mieszkania naprawde sporo a tu nagle na
                          forum okazuje sie ze wszyscy po trzy razy taniej to zrobili.

                          To znaczy ja wiem - Wasze wyliczenia sa takie ze jak zaplaciliscie za
                          zrobienie lazienki piec tysiecy z konta i cztery razy po piecset
                          zlotych z portfela - to remont kosztowal trzy tysiace bo bateria byla
                          za osiemdziesiat zlotych. Tak to mniej wiecej widze.

                          U mnie sytuacja byla o tyle inna ze calkowity ruch na koncie byl
                          zwiazany z urzadzaniem mieszkania - i po prostu wiem ile tam bylo
                          pieniedzy na poczatku a ile na koncu. I nie bylo zadnych ukrytych
                          kosztow typu "paliwo za darmo" czy "stara pralka od sasiada". Na
                          wszystko mam rachunki - i naprawde tak jest ze te duze rzeczy to
                          tylko jakies 50-60% kosztow a reszta to stos popie...k po dwa-trzy
                          zlote za sztuke.
                          • Gość: Kaczus (Tomek) Re: Akurat wywalenie staroci to jeden dzien pracy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.07.10, 13:30
                            > Posluchaj - ja naprawde nie wiem jak to jest mozliwe ze kazdy z moich
                            > znajomych wydal na zrobienie mieszkania naprawde sporo a tu nagle na
                            > forum okazuje sie ze wszyscy po trzy razy taniej to zrobili.

                            Też nie wiem... Ja piszę ile mnie kosztowała Łazienka, bo to w obecnym
                            mieszkaniu robiłem całościowo.

                            > To znaczy ja wiem - Wasze wyliczenia sa takie ze jak zaplaciliscie za
                            > zrobienie lazienki piec tysiecy z konta i cztery razy po piecset
                            > zlotych z portfela - to remont kosztowal trzy tysiace bo bateria byla
                            > za osiemdziesiat zlotych. Tak to mniej wiecej widze.

                            Nie - wszystko kupowane na rachunki - ostatni rok obowiązywania ulgi remontowej,
                            więc łatwiej policzyć.

                            > I nie bylo zadnych ukrytych
                            > kosztow typu "paliwo za darmo" czy "stara pralka od sasiada".

                            Paliwo mnie nie interesuje z prostego powodu - wliczone było w robociznę, tzn
                            wszędzie, gdzie niezbędna była decyzja/nasza obecność, to wożono nas autem ekipy
                            remontowej, bo od razu mogli załadować wybrane elementy do samochodu. Czas
                            poświęcony - jak napisałem wcześniej, na dobór kolorów farby, konkretnych
                            kafelków, konkretnej wanny, o resztę martwiła się ekipa, jak przynieśli
                            rachunki, dostali kasę. Więc liczenie o tyleż prostsze, że na każdą popierdółkę
                            był rachunek. Ukrytym kosztem może być woda na herbatę czy kawę. Więc możesz ew
                            to doliczyć.
                            • kretynofil No to sie nie zgodzimy... i tyle ;) 16.07.10, 13:51
                              > Też nie wiem... Ja piszę ile mnie kosztowała Łazienka, bo to w
                              obecnym mieszkaniu robiłem całościowo.

                              Oki doki. Moze przy robieniu calosci wychodzi wiecej. Moze firma
                              ktora Ci to robila byla naprawde tania - co w Lodzi specjalnie mnie
                              nie dziwi.

                              Natomiast jednego jestem pewien - opowiastki o robieniu calego
                              mieszkania za 27 kafli to mozna miedzy bajki wlozyc - i zdania nie
                              zmienie bo po prostu nie znam nikogo rozsadnego komu by sie ta
                              sztuczka udala.

                              Natomiast widzialem kilka mieszkan robionych "po taniosci" i zawsze
                              byly z tym takie jazdy ze szkoda gadac. Urywajace sie krany,
                              przeciekajace rury, pralki spacerujace po kuchni/lazience, wanny
                              ktore po pol roku uzywania wygladaly na stuletnie, farba ktora
                              odpadala kiedy goscie na nia krzywo spojrzeli, parkiety rysujace sie
                              pod ciezarem dywanu, tanie panele ktore potem kosztowaly tysiace w
                              ogrzewaniu. I znam dobrze swoich tesciow ktorzy zawsze za wszystko
                              placili po piec razy bo zawsze chcieli przyoszczedzic.

                              I druga sprawa - materialy kupowane w 2005 roku byly sporo tansze niz
                              w 2007. I tego tez sobie nie wymyslilem...

                              > kafelków, konkretnej wanny, o resztę martwiła się ekipa

                              To moze wlasnie w tym "ekipa sie martwila" tkwila tajemnica taniosci?

                              Tak czy owak po prostu wiem ze sie nie zgodzimy. Jak kiedys bedziesz
                              wykanczal mieszkanie od dewelopera - pamietaj moje slowa. To bedzie
                              duzo kosztowalo. I nie ma zadnego przelozenia pomiedzy remontem a
                              wykonczeniowka ze standardu deweloperskiego. Ilosc glupot ktore
                              trzeba kupic i zrobic jest daleko wieksza...
              • mara571 Panowie a teraz zagadka 16.07.10, 11:08
                ile trzeba wlozyc w wykonczenie tego mieszkania, aby sie jeszcze pozbyc tego
                "widoku" z okna w tzw salonie?
                rednet24.pl/mieszkanie-dwupokojowe-na-sprzedaz-bratnia-warszawa-wlochy,616909#oferta
                zwroccie uwage na pierwsze zdjecie
              • Gość: z wawy Re: W klitce "ciut drozej"? IP: 212.160.172.* 16.07.10, 12:04
                1500/mkw. Litości! Właśnie kończy sie u mnie wykończeniówka 50 mkw
                stan dew. całość kosztów zamknie się w 27tys. W tym robocizna,
                sprzęt agd, meble kuchenne; bez gładzi i mebli do pokojów, bo nie
                potrzebuję. I wcale nie robię po taniości - gres na podłogę
                80zł/mkw, glazura 40zł, podłoga drewniana z mozaiki jesionowej, nie
                jakieś parszywe panele. Tylko meble kuchenne po taniości z brw, ale
                też nie najtańsze z mozliwych. Więc nie wiem jak można wydać 1500 na
                metr. Trzeba by złote klamki montować.
                • kretynofil To milego wiecznego remontu zycze... 16.07.10, 13:03
                  A gotowac planujesz nad ogniskiem na balkonie, spac w wannie i
                  jedzenie trzymac w jamie wykopanej u sasiada w ogrodku?

                  Sorry, ale jak czytam takie teksty to po prostu smiac mi sie chce ;)

                  27 tysiecy za calkowite wykonczenie mieszkania? Nie, sorry ;)
              • Gość: areq Re: W klitce "ciut drozej"? IP: *.171.65.147.static.crowley.pl 16.07.10, 13:47
                > Wybacz - ale czym rozni sie koszt wykonczenia mieszkania 30m2
                od 60m2? <

                W mieszkaniu 30mkw jest jedna łazienka i 20mkw pozostałych podłóg,
                sufitów ( i ścian pionowo:):):) do zagospodarowania.
                W mieszkaniu 60mkw też jest jedna łazienka,jedna kuchnia i 45mkw
                pozostałych rzeczy.
                Z moich wyliczeń wyszło mi,że łazienka kosztowała tyle co wszystkie
                4 sypialnie razem z meblami..A bajerów nie mam...:) Kuchnia podobnie
                wyszła STOSUNKOWO drogo za mkw...
                Podsumowując: ŚREDNIO ZA METR CIUT DROŻEJ WYCHODZI W MAŁYCH
                MIESZKANIACH NIŻ W WIĘKSZYCH /ot filozof się znalazł:):):)/
                Czy takaż oto odpowiedź wyjaśniająca satysfakcjonuje Waszmościa?
              • heine-ken Re: W klitce "ciut drozej"? 16.07.10, 14:28
                Z tą podłogą i puszkami farby to bez przesady. Dwa razy większe mieszkanie ma z
                reguły dwa razy większą kuchnię, dwa razy więcej parapetów, dwa razy większy
                balkon / loggie, dwa razy więcej drzwi wewnętrznych, itd., itp. Też mam dość
                dobrą ewidencję kosztów w Excelu dla mieszkań 32 i 76 m. W pierwszym przypadku
                wyszło 1150 / m2, w drugim, w trochę wyższym standardzie pod siebie 1400 / m2.
                Ale, oczywiście w obu parkiet dębowy i włoska glazura, a nie panele z Biedronki
                + farba olejna w łazience.
            • Gość: Łukasz Re: Ooooooo matko ;) IP: *.chello.pl 16.07.10, 09:57
              też się nie zgadzam - mieszkanie (nie dom) w stanie deweloperskim można bez
              problemu wykończyć stosunkowo tanio (nie mając wysublimowanych wymagań 8.000
              wystarcza na łazienkę w standardzie powiedzmy OBI czy Castoramy). Dużo
              kosztowniejsze są remonty starszych mieszkań bo tam trzeba wszystko najpierw
              usunąć i doprowadzić do porządku. Z własnego doświadczenia wiem ile kosztuje
              chociażby prostowanie ścian mieszkań z epoki Gomółki czy Gierka - takich kosztów
              w nowym mieszkaniu nie ma - jak ściana jest krzywa to woła się kierownika budowy
              i poprawiają ją w ramach gwarancji na swój koszt.
              • kretynofil A masz konkretne wyliczenia, czy "cos tam"... 16.07.10, 10:36
                ...pamietasz?

                Bo wiesz - tak liczac konkretnie to:
                - kafelki - dwa tysie,
                - wanna/prysznic - tysiac,
                - sedes - tysiac (podwieszany),
                - umywalka, baterie, maskownice na zawory - tysiac,
                - oswietlenie, drzwi, lustra - kolejny tysiac,
                - rurki, zlaczki, odplywy, prztyczki, elektryka - zbierze sie
                tysiac,
                - robocizna za samo polozenie kafelkow - tysiac.

                I osiem tysi poszlo sie je*ac a nadal nie masz:
                - pralki,
                - szafek,
                - gladzi,
                - akcesoriow (wieszaki na reczniki) - a te pierdolki potrafia
                kosztowac fortune,
                - robocizny za montaz tego wszystkiego.

                Sorry, ale ja tez tak jak Ty liczylem, znajomi tez mi mowili o 100
                tysiach, myslalem ze glupoty opowiadaja - i sie przeliczylem.

                I nie mowie o remoncie starego mieszkania tylko o przejsciu ze stanu
                deweloperskiego do "da sie mieszkac dluzej niz dwa lata bez remontu i
                bez torsji codziennie rano"...
                  • kretynofil W Lodzi? 16.07.10, 11:16
                    A co do wanny i prysznica - to ja chcialem porzadne drzwi do kabiny
                    bo zdarzalo mi sie mieszkac w mieszkaniach a'la "promocja w
                    praktikerze" i juz wiem ile nerwow kosztuje wiecznie niedomykajace
                    sie i przeciekajace drzwi - i za nie same zaplacilem ponad dwa
                    tysiace.

                    Bateria prysznicowa (taka ktorej nie trzeba co rok wymieniac,
                    zabudowana) to kolejne osiem setek. Deszczownica - kolejne szescset
                    zlotych.

                    Moze inaczej.

                    Znasz takie powiedzenie ze dobrze wychodzi dopiero trzeci
                    dom/mieszkanie? A wiesz z czego to wynika? Z takiego przekonania ze
                    ktos zrobi Ci dobry sprzet za cene tandety ;)

                    > Albo jakaś wielka ta łazienka

                    Szesc metrow czy jakos tak. Tyle ze w Warszawie.
                • Gość: Łukasz Re: A masz konkretne wyliczenia, czy "cos tam"... IP: *.chello.pl 16.07.10, 14:58
                  Wiem o czym mówię bo parę lat temu wykańczałem łazienkę.
                  Zrobiłeś wyliczenie jak mój pierwszy „fachowiec” kwadrans przed wylotem za drzwi – też liczył na okrągło w tendencją do wyrównywania w górę zwłaszcza przy robociźnie.
                  "- rurki, zlaczki, odplywy, prztyczki, elektryka - zbierze sie tysiac, " - kurcze gdzie tu jest tysiąc do wydania w nowym mieszkaniu, no chyba, że odebrałeś od dewelopera mieszkanie bez instalacji elektrycznej i wodno-kanalizacyjnej?

                  Jak chcesz mieć deszczownicę, hydromasaż i muzykę w kabinie prysznicowej zaprojektowanej przez jakiegoś znanego pedała z Mediolanu to OK - za 8 tysięcy nie wykończysz łazienki – jak mówię o średnim standardzie do mieszkania, które nie uważam za docelowe.
                  • kretynofil No to powodzenia ;) 16.07.10, 15:13
                    > "- rurki, zlaczki, odplywy, prztyczki, elektryka - zbierze sie
                    tysiac, " - kurcze gdzie tu jest tysiąc do wydania w nowym
                    mieszkaniu, no chyba, że odebrałeś od dewelopera mieszkanie bez
                    instalacji elektrycznej i wodno-kanalizacyjnej?

                    DA-A!

                    Nie, ku*wa, zgodzilem sie na instalacje dewelopera. Juz nie wiem kto
                    tu ma nasrane w glowie - ja czy Ty - ale deweloper to mial wpuscic
                    rury do mieszkania i wypie...c - bo gwarancja to jest na piec lat a
                    potem sam bede placil za kazda naprawe.

                    I wlasnie dlatego sam chcialem robic instalacje u siebie w mieszkaniu
                    zeby miec pewnosc ze nie jest ta instalacja robiona przez pijanego
                    ukrainca z materialow ktore handlowiec dewelopera wlasnorecznie
                    wybral na smietniku za hipermarketem budowlanym.

                    > Jak chcesz mieć deszczownicę, hydromasaż i muzykę w kabinie
                    prysznicowej

                    Z tych trzech mam tylko deszczownice - i nie wiem co w tym
                    ekstrawaganckiego.

                    I nie przez zadnego pedala z mediolanu ;)

                    > jak mówię o średnim standardzie do mieszkania, które nie uważam za
                    docelowe.

                    I dlatego bedziesz sie meczyl dla parunastu tysiecy przez dziesiec-
                    pietnascie lat z bylejakim wykonczeniem?

                    Kosmos, po prostu kosmos ;)
            • 4litery Re: Ooooooo matko ;) 16.07.10, 12:52
              E tam, za ok. 1000zł/m2 się da, ale bez mebli i AGD. Za to z parkietem i
              przyzwoitą armaturą łazienkową.

              Fakt, fachowców nie brałem z Warszawy - szkoda nerwów i pieniędzy.
          • Gość: Krakus 1000 zł / m2 IP: *.ip.netia.com.pl 16.07.10, 10:59
            Wykańczałem jedno od stanu deweloperskiego.
            A dokładniej, od kładzenia wylewek i całej nowej instalacji woda, prąd, gaz.
            Do tego drzwi, burzenie i budowa ścianek działowych, okna.

            Dostałem w spadku totalnie zaniedbane mieszkanie do kapitalnego remontu, który przyrównałbym nawet nie do stany deweloperskiego, a otwartego (bez wylewek, podłóg, drzwi, okien, instalacji elektr. i wody oraz CO).
            Około 1000 zł wraz z robocizną za metr za doprowadzenie stanu pełnego umeblowania.

            Gdybym nie miał zaufanej i dobrej ekipy remontowej, kosztowałoby mnie to i 2 tys. za m2.
            Ale za wszystkim goniłem sam, wszystkiego pilnowałem. Cały urlop, wraz z zaległym z poprzedniego roku poszedł na to.

            Ale da się? Da. :-)

            Z dwoma spłaconymi mieszkaniami można spokojnie myśleć o wygodnym domu bez kredytu na resztę życia.
            • kretynofil Da sie ;) 16.07.10, 11:10
              Wiesz, jakbym sam kladl kafelki i zamiast drewna polozyl na podlodze
              plastikowe panele - tez by pewnie wyszlo taniej. Zawsze da sie cos
              zrobic - i ja nie twierdze ze nie. Mozna kupic baterie do zlewu za
              800 PLN i zapomniec o jej istnieniu bo nic sie z nia nie stanie, a
              mozna kupic za 10 PLN i wymieniac co dwa miesiace.

              Tyle tylko ze Twoj i moj czas tez ma swoja cene. Czas nie jest za
              darmo!
              • dzon_dzon Re: Da sie ;) 16.07.10, 11:24
                Nie rozumiem takiego podejścia. W 2000 roku robiłem remont łazienki, bateria
                była za 80zł i działa do dziś. Trzeba się zorientować w produktach oferowanych
                przez sklepy i kupować rzeczy o wysokim współczynniku ceny do jakości. Sam
                prowadzę firmę i jak klient zapłaci to kasuje go 10 razy więcej niż innych.
                Bateria za 800zł jest dla jeleni.
                Mój dziadek z 30 lat temu sam robił cegły do budowy, sam zwoził piasek itp bez
                kredytów z średniej pensji postawił jakieś 300m2. Dom stoi do dzisiaj, nie
                dajcie się okradać.
                • hooligan1414 i po co piszesz takie rzeczy? 16.07.10, 11:41
                  zaraz pokolenie merutora i neostrady napisze, ze kłamiesz - że jesli
                  dziadek nie budował z silki albo porothermu albo ytonga to NIE MA
                  PRAWA stać choćby 2 lata - każdy to wie przecież. A bateria za 100
                  PLN rozwali się przecież po jednym sezonie, po 2 zaleje ci cały dom,
                  po 3 zacznie pożerać dzieci. A poza tym jak masz taką tanią baterię
                  to jesteś głupi, nieudaczny, biedny i z gęby ci jedzie. Dzieci
                  Muratora i neostrady wiedzą lepiej. wyczytały tak w gazecie,
                  względnie powiedział im dekorator wnętrz, kiebud względnie podobnie
                  błyskotliwi znajomi
                • kretynofil Gwoli scislosci... 16.07.10, 12:00
                  Mowilem o baterii do kuchni, nie do lazienki. Wbrew pozorom - ceny
                  sie roznia ze wzgledu na rozmiar.

                  Druga sprawa - czas poswiecony na zwozenie piasku, robienie cegiel i
                  jezdzenie po sklepach - tez jest za darmo?

                  Prosze Cie.

                  Ja wiem ze ze swoim wykonczeniem pojechalem po bandzie. Mam pelna
                  swiadomosc tego faktu. Niemniej jednak mowienie o baterii za 80 PLN
                  jako o czyms "tanim" to kpina z czytelnika. Kupujac urzadzenia z tej
                  polki cenowej nie wykonczysz lazienki "pod klucz" za osiem tysi.

                  Skad wiem?

                  Bo tyle mnie kosztowala bateria do umywalki, panie spryciarz ;)
                  • dzon_dzon Re: Gwoli scislosci... 16.07.10, 12:38
                    >Kupujac urzadzenia z tej
                    >polki cenowej nie wykonczysz lazienki "pod klucz" za osiem tysi.

                    >Skad wiem?

                    >Bo tyle mnie kosztowala bateria do umywalki, panie spryciarz ;)

                    Ja to wole te baterie za 20.000zł ze złotym kurkiem, pochodzą o 2 lata dłużej od
                    tych za 8000zł co rdzewieją :)
                  • Gość: Krakus Re: Gwoli scislosci... IP: *.ip.netia.com.pl 16.07.10, 15:24
                    > Mowilem o baterii do kuchni, nie do lazienki. Wbrew pozorom - ceny
                    > sie roznia ze wzgledu na rozmiar.
                    >
                    > Druga sprawa - czas poswiecony na zwozenie piasku, robienie cegiel i
                    > jezdzenie po sklepach - tez jest za darmo?
                    >
                    > Prosze Cie.

                    Przepraszam bardzo Wysokiej Klasy Specjalistów zarabiających 1000 euro na godzinę.
                    Ja zarabiam zwyczajnie, po polsku i oszczędność kilkudziesięciu tysięcy złotych (wedle twoich kalkulacji), nawet kosztem tego, że na wakacje dzieci pojechały wtedy tylko z mamą, to niezły sukces finansowy.

                    Skończone, zrobione. Mieszkanie nabrało wartości. Spłaci niedługo część domu.

                    A zamiast baterii za 800 zł, kupiłem w podobnej kwocie wannę, umywalkę i WC kompakt.
                    W hurtowni. Marki Cersanit. I wierzę, że Cersanit wytrzyma lata eksploatacji. :-)

                    Przy zakupach na 30 tysięcy i płatności gotówką dostałem jeszcze rabat i transporty gratis.

                    Oczywiście mogłem wziąć na wszystko kredyt, jechać nad Adriatyk i zobaczyć po przyjeździe, czego nie dopilnowałem i co spartolono.
                • Gość: ririah Re: Da sie ;) IP: *.wroclaw.mm.pl 16.07.10, 12:36
                  "Bateria za 800zł jest dla jeleni."

                  Mieszkam w nowym mieszkaniu, jestem pierwszym i jedynym najemcą (jak do tej pory).
                  Mieszkanie urządzone ładnie, ale gołym okiem widać, że "tanio" (bo na wynajem
                  właścicielowi się nie opłacało luksusów montować).
                  i ostatnio zostałam z kurkiem od kranu w ręce - bo najzwyczajniej w świecie
                  odpadł. ja, kobieta, z małymi i słabymi rękami, nie wiem jakim cudem, oderwałam
                  kurek od kranu.
                  więc nie dziwię się ludziom, którzy wolą dać za baterię nawet i te 800 zł i mieć
                  z nią spokój (bo mają dzieci, duże rodziny i non stop ktoś kranu używa).

                  Jak to się mówi - "tanie mięso psy jedzą".
                  coś co jest bardzo tanie nie może być dobre (przełóżcie to sobie na samochody,
                  golarki elektryczne, buty, patelnie, itd).
                    • Gość: ririah Re: Da sie ;) IP: *.wroclaw.mm.pl 16.07.10, 14:23
                      odnosiłam się do wpisu dzon_dzon, wg którego "Bateria za 800zł jest dla jeleni".

                      a tak na marginesie już - we wnętrzarskich gazetach widzę baterie nawet i za 10
                      000 zł.
                      i coś mi się wydaje, że Kowalskiego po prostu cholera trafia, że rodak
                      kupuje do domu co najmniej 2 głupie baterie po 800 zł sztuka, a Kowalski musi za
                      tę kasę kupić wannę, kibel, zlew i trochę kafli, które sam położy.
                      • Gość: Krakus Re: Da sie ;) IP: *.ip.netia.com.pl 16.07.10, 15:27
                        > a tak na marginesie już - we wnętrzarskich gazetach widzę baterie nawet i za 10
                        > 000 zł.
                        > i coś mi się wydaje, że Kowalskiego po prostu cholera trafia, że rodak
                        > kupuje do domu co najmniej 2 głupie baterie po 800 zł sztuka, a Kowalski musi z
                        > a
                        > tę kasę kupić wannę, kibel, zlew i trochę kafli, które sam położy.

                        Kowalskie Krakusa szlag nie trafia, bo ma swoje, spłacone.
                        Dom wykończy dzięki temu prawdopodobnie bez kredytu.
                        I będzie się cieszył życiem, a nie zanosił w zębach do późnej starości gotówkę na spłaty kredytu.
                        • Gość: ririah Re: Da sie ;) IP: *.wroclaw.mm.pl 16.07.10, 16:13
                          Kowalski - może i ma swoje, tanie, spłacone.

                          ALE

                          Kowalskiego boli, że ktoś (sąsiad, znajomy) ma na tyle super pracę (własną
                          firmę, cokolwiek) żeby móc sobie kupić nawet głupią baterię do łazienki za 800
                          zł, 10k - za gotówkę.
                          (tak, są tacy ludzie).
                  • dzon_dzon Re: Da sie ;) 16.07.10, 14:29
                    No widzisz a mi buty za 500zł zniszczyły się po pół roku normalnego użytku
                    pomimo, że korzystałem jeszcze z kilku innych par. Podobnie koszula za 300zł nie
                    różni się niczym od tej za 50zł.

                    Obecnie w kuchni od roku mam baterie za 80zł i nie ma z nią żadnych problemów. Z
                    tą 10 letnią w łazience też nie.
                    Nie twierdzę, że bateria za 80zł jest taka jak ta za 800zł, ale moim zdaniem
                    można kupić 10 razy taniej rzecz o 1/10 gorszą od tej droższej.
                    • Gość: Krakus Re: Da sie ;) IP: *.ip.netia.com.pl 16.07.10, 15:31
                      Można zapłacić i 10 tysięcy za baterię.
                      Ale tak to sobie mogą gdybać studenci na wynajmie.

                      Remont to biznes. A w biznesie najważniejszy jest zoptymalizowany zysk.

                      Krakowska Armatura robi dobre baterie i o dobrym stosunku ceny do jakości. :-)
                      Podobnie Cersanit.
                • heine-ken Re: Da sie ;) 16.07.10, 14:39
                  "Nie dajcie się okradać". Dobre, przejrzałem na oczy. Dotychczas dałem się okradać:
                  1. restauracjom - kilkaset procent marży, od teraz jem tylko w domu,
                  2. knajpom - taka przebitka na alkoholu, od tej pory pędzę bimber (i piję tylko
                  w domu)
                  3. sklepom spożywczym - chromolę, będę hodował pomidory na balkonie, a w
                  łazience będę trzymał wieprzka.
                  4. producentom odzieży - będę wszystko robił sobie na drutach.

                  Wiesz, trochę nie o to w życiu chodzi, ja wiem, że Dacia Logan i Audi A6 mają
                  podobne zastosowanie, ale nie odmawiaj ludziom prawa zapłacenia 6 razy drożej za
                  to drugie.
                  • kretynofil Cos w tym jest ;) 16.07.10, 14:57
                    > 1. restauracjom - kilkaset procent marży, od teraz jem tylko w
                    domu,

                    I zebys wiedzial - od kiedy sam gotuje (no dobra, jeszcze zszedlem z
                    kawy i kolorowych napojow) - schudlem prawie 10kg ;)

                    > 2. knajpom - taka przebitka na alkoholu, od tej pory pędzę bimber
                    (i piję tylko w domu)

                    I zebys wiedzial - jak chcesz zeby cos bylo dobre, zrob to sam ;)

                    > 3. sklepom spożywczym - chromolę, będę hodował pomidory na
                    balkonie, a w łazience będę trzymał wieprzka.

                    I zebys wiedzial - takie wieprzki to sa calkiem inteligentne ;)

                    > 4. producentom odzieży - będę wszystko robił sobie na drutach.

                    I zebys wiedzial - jak bym wiedzial jak to sam bym sobie szyl ubrania
                    bo lazenia na zakupy nienawidze ;)

                    Generalnie - we wszystkim trzeba troche umiaru i wywazenia. Ja
                    przeplacilem grubo za wykonczenie swojego mieszkania ale nadal nie
                    wyobrazam sobie zeby robic wykonczeniowke "po taniosci". Za duzo
                    glupot w zyciu widzialem zeby oszczedzac na zdrowiu czy standardzie
                    zycia...
                  • dzon_dzon Re: Da sie ;) 16.07.10, 15:09
                    > Wiesz, trochę nie o to w życiu chodzi, ja wiem, że Dacia Logan i Audi A6 mają
                    > podobne zastosowanie, ale nie odmawiaj ludziom prawa zapłacenia 6 razy drożej z
                    > a to drugie.

                    Twoja kasa i Twoja sprawa. Ja pochodzę z biednej rodziny i się dorobiłem.
                    Potrafiłem wydawać 20.000zł miesięcznie na rzeczy, które nie są mi potrzebne.
                    Jak miałem możliwość zakupu czegoś za 50zł to koniecznie chciałem dobrej jakości
                    za 500zł. Dopiero po jakimś czasie zauważyłem, że to co było w sklepie za 500zł
                    można kupić w internecie za 250zł. Gdy doszedłem do tego etapu zorientowałem
                    się, że można mieć daną rzecz bez znaczka firmowego nawet 5 razy taniej przy
                    niewiele gorszej jakości. Mówię to co sam doświadczyłem, nie zawsze cena idzie w
                    parze z jakością. Sam raz kroiłem klienta tak, że wychodziło 800zł na rękę za
                    godzinę pracy chociaż byłbym w stanie wykonać to zlecenie dużo taniej.

                    Tak mi się wydaje, że jak ktoś był biedny i się dorobił to próbuje sobie za
                    wszelką cenę wynagrodzić czy poszpanować przy znajomych. Ja już to przeżyłem i
                    wydaje pieniądze rozsądniej.
                    • kretynofil Sorry, ale przywaliles jak lysy o beton ;) 16.07.10, 15:17
                      > wszelką cenę wynagrodzić czy poszpanować przy znajomych.

                      Jesli to do mnie - to pudlo ;)

                      Z moich znajomych tylko jedna para widziala to mieszkanie ;)

                      Wiesz, ja po prostu mam wrazenie ze zupelnie nie warto sie kopac z
                      koniem dla kwot ktore (biorac pod uwage na jaki okres sie rozkladaja)
                      sa naprawde smiesznie male - a pozwalaja zaoszczedzic czas i nerwy.

                      Zwlaszcza ze zauwazylem (rowniez na forum) ze ludzie potrafia tak sie
                      zapamietac w obsesyjnym oszczedzaniu ze traca na nie cale zycie. I po
                      co? Zeby byc bogatszym nieboszczykiem?
                      • dzon_dzon Re: Sorry, ale przywaliles jak lysy o beton ;) 16.07.10, 15:35
                        Ja jestem zdania, że każdy powinien przeżyć życie tak żeby być przez jego
                        większość szczęśliwym.

                        Jeśli Ty jesteś szczęśliwy z posiadania baterii za 800zł czyli z tego, że masz
                        coś co Cię nie zawiedzie, nie stracisz czasu na naprawy itp. ok rozumiem Twoje
                        podejście.

                        Ja mam baterie za 80zł w kuchni i łazience jedna ma 1 rok a druga 10 i też
                        jestem z nich szczęśliwy. Nigdy mnie nie zawiodły a zaoszczędzoną kasę
                        zainwestowałem w firmę dzięki czemu mogę korzystać z życia -> inni pracują na mnie.

                        Obaj jesteśmy szczęśliwi i o to chodzi. Ja tylko prezentuje swój pogląd na te
                        sprawy.
                        • kretynofil Nie powiedzialbym ze jakos... 16.07.10, 15:49
                          ...mi ta bateria szczescie dala - ale zaspokoila moje potrzeby
                          estetyczne i na pewno cieszy mnie to ze nic z nia robic nie musze.

                          Inna sprawa ze gdybym kupil taka za 10PLN to tez by sie nie zepsula
                          biorac pod uwage jak rzadko z niej korzystam.

                          Natomiast ja nie twierdze ze nie mozna sie cieszyc mieszkaniem
                          zrobionym taniej - bo mozna, to kwestia indywidualnych doswiadczen.

                          Natomiast co do inwestycji - jakbym tych pieniedzy nie wydal (w
                          udokumentowany sposob) to bym musial je oddac bankowi. W tym sensie
                          bardzo latwo mi sie je wydawalo - jako parabola dyskusji o
                          finansowaniu nieruchomosci kredytami na 100 i wiecej procent...
                          • dzon_dzon Re: Nie powiedzialbym ze jakos... 16.07.10, 16:52
                            Kredyt powiadasz... i wszystko jasne :) Nie swoją kasę to się łatwo wydaje.

                            Ja tylko raz skorzystałem z kredytu na zakup nieruchomości komercyjnej, ale
                            udało mi się go spłacić w miesiąc :) Niestety baterii za 800zł z kredytu to
                            nigdy bym nie kupił nawet gdyby gadała.
                            • kretynofil Wiesz, badzmy powazni... 16.07.10, 17:05
                              Akurat pieniadz hipoteczny to jest tanszy niz wspolczynniki inflacji.
                              Zal nie wydac ;)

                              Natomiast prawda jest to ze jakbym mial brac kredyt konsumpcyjny na
                              wykonczenie tego mieszkania - to pewnie juz bym tak nie szalal.

                              Niemniej jednak - troche brakuje Ci elastycznosci. Kredyt, jak
                              wszystko inne, ma swoje zastosowania i trzeba umiec z nich
                              korzystac...
                              • dzon_dzon Re: Wiesz, badzmy powazni... 16.07.10, 17:22
                                > Akurat pieniadz hipoteczny to jest tanszy niz wspolczynniki inflacji.

                                Kredyt raczej nie może być poniżej inflacji bo co za głupiec by go udzielał? :)
                                Chociaż pewnie "doradcy finansowi" mogą tak twierdzić :D

                                Fakt jak się bierze np. we frankach i jest rekordowo niski libor to tak
                                wychodzi, ale biorąc pod uwagę możliwości wahania kursu waluty + stopy libor to
                                już nie jest takie pewne.
                                Dla kredytów w PLN wibor mamy wyższy od inflacji już nie wspominając o tym, że
                                trzeba doliczyć marżę banku.

                                Jeśli ktoś inwestuje pieniądze i ma stopę zwrotu wyższą od oprocentowania
                                kredytu to opłaca się brać kredyt hipoteczny.
                        • heine-ken Re: Sorry, ale przywaliles jak lysy o beton ;) 16.07.10, 15:57
                          Ja trochę w innym kontekście. Są dwa rodzaje ludzi - jedni minimalizują koszty,
                          inni maksymalizują przychody. Ja jestem zdecydowanie w tej drugiej grupie.
                          Oczywiście, że mógłbym sobie sam sprzątać i prasować koszule, jednak wolę za to
                          zapłacić pewnej pani, gdyż godzina mojej pracy jest warta 10 razy tyle co jej.
                          Tzn., jeśli uda mi się sprzedać godzinę swojej pracy, mam osobiście 10 godzin
                          mniej przy mopie i żelazku. Oczywiście, mogę jechać do klienta do Gdańska
                          samochodem, zajmie mi to 10 godzin więcej i będzie kosztować 600 zł mniej niż
                          samolot, tak więc wybieram samolot. Oczywiście mogę wakacje spędzić na ławeczce
                          przed blokiem, a nie w ciepłych krajach, ale boję się, że zaoszczędzę 4000 PLN,
                          a będzie mi się to odbijało na przychodach przez kolejne 11 miesięcy. To samo z
                          budowlanką, można budować systemem gospodarczym po 8 godzin dziennie (16:00 -
                          24:00) i jeżdzić do Zamościa, bo tam cement jest o 10 zł tańszy, czy spędzać
                          całe dnie na poszukiwaniu najlepszych produktów w necie. Ale ja nie chcę - wolę
                          robić to na czym naprawdę się znam, a z nieruchomościami mieć święty spokój,
                          nawet mając świadomość, że grubo przepłacam za naklejkę Grohe czy Hansgrohe. I
                          nie znaczy to że ktokolwiek mnie okrada - kwestia gustów i preferencji.
    • Gość: Bieda oczywiście IP: *.izacom.pl 15.07.10, 22:35
      Biorąc pod uwagę co na przykład poznańscy deweloperzy wciskają ludziom, nie
      dziwię się że mieszkania na rynku wtórnym są droższe. Większość osiedli
      zbudowana jest na obrzeżach, skąd droga do centrum jest zapchana co rano w
      drodze do i z pracy, a przede wszystkim wykonanie woła o pomstę do nieba,
      szczególnie jeśli chodzi o wyciszenie ścian pomiędzy mieszkaniami - generalnie
      ma się wrażenie że mieszka się z sąsiadami itp. itd.. warto poczytać fora
      zanim się kupi niwe mieszkanko w stanie developerskim ;)
      • Gość: areq Oczywiście IP: *.171.65.147.static.crowley.pl 16.07.10, 09:08
        Oczywiście mówisz o kierunku w stylu Kicin,Naramowicka czy Suchy Las
        Vegas:) trzeba było myśleć wcześniej...:)
        Obecnie po zbudowaniu :Katowickiej (super dojazd do Borówca i
        okolic) , budowanej Bukowskiej (będzie super dojazd do mnie:)),
        obwodnicy Zachodniej (patrz wyżej).
        Zapewniam Cię ,że w porównaniu z taką Warszawą czy Wrocławiem to my
        tu korków nie mamy wcale-nie licząc kierunków o jakich pisałem
        wcześniej...
        BTW czy zastanawiałeś się dlaczego działki z dobrym dojazdem są
        droższe od tych ze złym???:)
        BTW 2 mieszkanie (czy dom) złączony ścianami z sąsiadem zawsze
        będzie tylko namiastką domu na działce pojedynczej...kłótnie
        sąsiadów czy odgłosy z łazienki:) będzie słychać zawsze....:)
        • Gość: Krakus Re: Oczywiście IP: *.ip.netia.com.pl 16.07.10, 15:36
          > BTW 2 mieszkanie (czy dom) złączony ścianami z sąsiadem zawsze
          > będzie tylko namiastką domu na działce pojedynczej...kłótnie
          > sąsiadów czy odgłosy z łazienki:) będzie słychać zawsze....:)

          Yhm! :-)

          I dlatego dom nie dalej jak 5 km od węzła obwodnicy A4, z gruntem do 3 tys zł, w stanie zamkniętym to już propozycje warte poważnego zastanowienia.

          Wielu by się przeprowadziło, niestety...
          Zobowiązanie kredytowe 600 tys. zł, franiu skoczył z 2 na 3 zł, a mieszkania staniały. A zdolność kredytowa wykorzystana do ostatnich 200 zł pozostających na utrzymanie.
          Na dodatek awans i podwyżki, które tak łatwo przychodziły zaraz po studiach przystopowały nie nie ma widoku na poprawę.
          W końcu z praktykanta na specjalistę łatwiej awansować, niż ze specjalisty do zarządu. ;-)
    • bronimir Ceny jeszcze spadną jak zaczną sprzedawać banki. 16.07.10, 09:10
      Banki będą musiały coś zrobić z przejętymi za kredyty mieszkaniami,
      więc rzucą je na rynek. Przyjmując że kredyty zostały częściowo
      spłacone, banki będą mogły znacznie obniżyć ceny byle pozbyć się
      kłopotu i odzyskać pieniądze. Wtedy ustali się cena na mieszkania.
      • zjadaczkartofli Re: Ceny jeszcze spadną jak zaczną sprzedawać ban 16.07.10, 09:38
        Wcześniej piekło zamarźnie zanim banki przejmą jakąś wiekszą ilość nieruchomości za niespłacone kredyty. To nie jest Ameryka, gdzie jedynym zabezpieczeniem kredytu jest sama nieruchomość. U nas odpowiada się za to całym swoim majątkiem. Dlatego też prędzej ludzie będą jeść zupę z trawy niż odpuszczą spłatę rat kredytowych.

        I tak jak napisano powyżej - używane mieszkania są droższe, bo właściciele wymyślają sobie ceny nie wiadomo na jakiej podstawie; bo 2 lata temu sąsiad sprzedał obok mieszkanie za tyle, to przecież ja nie mogę brać mniej, bo stracę; bo mieszkania są obarczone kredytem i sprzedaż taniej oznacza sporą dopłątę do interesu; bo kupione zostao w stanie deweloperskim a wykończenie też sporo kosztuje.

        Nie tędy droga w upatrywaniu spadków cen. Wystarczy najzwyczajniej w świecie znalezienie środka w układzie współrzędnych: wymagane 20% wkładu własnego, kredyt nie dłuższy niż na 20 lat, rata kredytu nie przekraczająca 30-40% dochodów. Powyższe warunki za średniej wielkości mieszkanie dla przeciętnej rodziny, w okolicach 60m, jasno pokażą że przed nami jeszcze kilkadziesiąt % spadków by osiągnąć równowagę cenową. I będzie tak jak wszędzie na świecie: 1 średnia pensja = 1 metr przeciętnego mieszkania w przeciętnej lokalizacji.

        Obecnie po prostu nie opłaca się kupować mieszkania bez podpisywania cyrografu do końca życia. Nie chcę sobie nawet wyobrażać co sobie pomyśli dzisiejszy ambitny 30-latek za 20 lat, kiedy mając już 50 lat zda sobie sprawę, że w zasadzie to przez całe życie spłacał kredyt za mieszkanie. A choć do banku oddawał połowę pensji i jeszcze mu zostało tego wszystkiego 10 lat, to jednak spędził całe życie w przyciasnym mieszkanku i w dodatku dziś niewiele już wartym.

        Nie dajmy się wrobić w kredyt na całe życie za coś, co nie jest po tego warte. Obecnie najlepszą opcją jest wynajmowanie, odkładanie na wkład własny i spokojne czekanie na dalsze spadki cen.
      • Gość: sese Re: Ceny jeszcze spadną jak zaczną sprzedawać ban IP: 194.9.79.* 16.07.10, 11:49
        A tak szczerze, znasz osobiście choćby jeden przypadek w Polsce, gdzie bank przejął mieszkanie od osoby prywatnej i wystawił go na licytację? Dodam tylko, że bank taki w porozumieniu z gminą musi przesiedlić takiego delikwenta do nowej lokalizacji zapewniając mu dach nad głową. Czujesz już jakie to bagno, jaka mega papierkologia i urzędnicze zapasy i jak nierealne są przejęcia mieszkań za niespłacane kredyty?
    • rockville Polacy kupują dużo nowych mieszkań. Za metr 500... 16.07.10, 09:43
      Tak, dla wielu ludzi to ostatnia szansa kupna mieszkania, bo za rok tak
      podrozeja, ze ich nigdy nie bedze stac. Polska, ze swa prezna gospodarka
      (jedyny kraj na Swiecie nie dotkniety kryzysem) budzi zainteresowanie
      investorow zagranicznych, ktorzy nie beda kupowac pojedynczych
      mieszkan,tylko cale osiedla. Dzwon do posrednika DZISAJ, to Twoja
      pstatnia szansa bycia na swoim !!!