Plany zagospodarowania będą uchwalane szybciej?

22.12.06, 09:26
Pan Kowalski mógłby sobie odpuścić ten komentarz.
Dla niego prawo jest dobre, gdy spełnia jego potrzeby, natomiast potrzeby
publiczne już niekoniecznie.
Według mnie (uczestniczę przy projektowaniu planów) jest to krok we własciwym
kierunku, może znacznie przyspieszyć ich opracowanie. I ten bat na różnej
naści konserwatorów.... :-)))
    • Gość: obywatel RP Nareszcie ktoś uporządkuje inwestycje. IP: *.76.classcom.pl 22.12.06, 09:55
      I skończą się samowole urbanistyczne jakie widzimy do tej pory w miastach.
      Gdzie nikt nie dbał o wygląd całości osiedli czy zespołów mieszkaniowych.

      Czekam na tę ustawę o obowiązkowym planie zagospodarowania. To będie naprawdę
      wymierny sukces ekipy rządzącej.
      • pedro.morales Re: Nareszcie ktoś uporządkuje inwestycje. 22.12.06, 10:03
        Gość portalu: obywatel RP napisał(a):

        > ...Czekam na tę ustawę o obowiązkowym planie zagospodarowania. To będzie
        > naprawdę wymierny sukces ekipy rządzącej.

        No tak, forum internetowe jest cierpliwe... każdą głupotę w komentarzu przyjmie...
        • Gość: Prudent Podoba mi się ten nowy podatek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.12.06, 12:43
          "Renta planistyczna"
          Sprzedałeś komuś nieruchomość i po 5 latach dowiadujesz się, że wprowadzono
          jakiś papier w urzędzie i scigają Cię na grubą kasę.
          Niepotrzebne do tego uzbrojenie terenu ani droga - ekstra

          Proponuję jeszcze wpisać do rozporządzeń, że opłata adjacencka płacona jest z
          góry na kilka lat przed planowaną inwestycją gminną.

          Mieszkańcy będą krojeni obojętnie czy tam mieszkają, czy już nie, obojętnie czy
          coś wybudowano, czy w urzędzie powstają poprawne plany, czy gnioty, do których
          składanych jest tysiące odwołań.
    • Gość: janusz Plany zagospodarowania będą uchwalane szybciej? IP: 62.190.106.* 22.12.06, 10:53
      a co z gmianmi gdzie plany powstają raz na 15-20 lat? przecież to skok na kasę,
      waidomo że w tym okresie część włascicieli planuje dokonac przekształcenia
      terenu i sprzedać działkę i te 5 lat oczekiwania jest dla nich nierealne!!
      Pisowczykowa bandyterka w białych kołnierzykach!
    • Gość: URB Plany zagospodarowania będą uchwalane szybciej? IP: 217.153.88.* 22.12.06, 12:45
      Włos sie jerzy - ciekawe co jeszcze wymyslą. Zapomniano o tym że są tereny gdzie
      opracowanie planów miejscowych jest z uwagi na istniejacy sposób
      zagospodarowania (wyrzucanie pieniedzy na plan kilkaset tysiecy złotych z
      kieszeni podatników) jest całkowicie nieracjonalnie. Są tereny nawet w Warszawie
      gdzie struktura zagospodarowania pozwala na szybkie ustalenie warunków zabudowy.
      Taniej szybciej bez potrzeby uchwalania planu na zasadzie sztuki dla samej
      siebie. Zmuszanie gmin do uchwalania planów na terenach gdzie mozna się bez nich
      obyć, a można zamierzenie inwestycyjne zlokalizować drogą warunków zabudowy lub
      lokalizacją inwestycji celu publicznego jest niepotrzebnym wydawaniem publicznej
      kasy.
      Zaś pomysły pana ministra odnośnie zmiany prawa budowlanego dopuszczajacego
      bydowę budynków jednorodzinnych bez zezwolenia to już horror - obawiam się że
      będziemy mieli więcej takich wypadków jak w chorzowskiej hali MTK. Proponuję
      jeszcze panu ministrowi zlikwidować uprawnienia budowlane i urbanistyczne to juz
      będzie całkowita wolność w inwestycjach budowlanych jak badylarz będzie mógł sam
      sobie zaprojektować, wydac pozwolenie na budowę i zbudować chałupę - po co
      płacić na specjalistów w tanim państwie.
    • Gość: Darko w Polu Plany zagospodarowania będą uchwalane szybciej? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.12.06, 13:15
      Nie wiem dlaczego, ale od kiedy rządzi nami PIS czuję się jak wróg w swoim
      własnym kraju.
    • Gość: AZ100 Mam powazne zastrzeżenie. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.12.06, 14:55
      Jak zrozumiałem to projekt ten zakłada, że urzędnicy lokalni będą chcieli
      sporządzać i uchwalać takie plany. Moim zdaniem to błędne założenie. Wystarczy
      spojrzeć na Warszawę pod rządami Lecha Kaczyńskiego. Nie ma planu - nie ma
      problemu. Najlepsza decyzja urzędnicza to taka, której można nie podjąć. Teraz
      wszyscy będą mieli wymówkę: nie ma planu więc mam prawo nic nie robić.
      • ben00 Re: Mam powazne zastrzeżenie. 22.12.06, 23:35
        Szanowny Panie Redaktorze Wielgo,

        Pozwalam sobie zgłosić kilka uwag do Pańskiego tekstu –„ Będzie szybciej
        przybywać planów zagospodarowania?”

        Nim przejdę do istoty swoich uwag muszę pana pochwalić, pewnie raczej za
        intencję lub wynikającą z dziennikarskiego doświadczenia ostrożność iż na końcu
        tytułu postawił Pan znak zapytania. Znając „dokonania” resortu w przedmiotowej
        sprawie, można z dużym prawdopodobieństwem odpowiedzieć – nie będzie szybciej
        przybywać planów zagospodarowania.
        Obecna propozycja nowelizacji tylko utwierdza mnie w tym przekonaniu.

        Ale wróćmy do tekstu.
        Pisze Pan:
        „Resort budownictwa przekonuje, że wizja paraliżu inwestycyjnego zmobilizuje
        samorządowców do działania. Tym bardziej że oprócz uproszczenia i
        doprecyzowania procedur w projekcie znajdzie się „marchewka” w postaci renty
        planistycznej.”
        Oraz
        „…mało która gmina korzysta z tej możliwości (pobierania opłat planistycznych)
        …” itd

        W świetle powyżej zapisanych słów cieszy jedno – fakt, że resort ma wizję,
        Reszta cieszy już mniej, bo jest przewidywany paraliż inwestycyjny jako
        straszak (!) na samorządowców co to nie chcą robić planów. Już raz próbowano
        takiego „starszaka” w postaci uchylenia wszystkich niesłusznych planów – i co?
        I nic. Nikt się specjalnie tego nie wystraszył mimo, iż uchylenie wszystkich
        planów z mocy prawa narobiło więcej szkód niż korzyści i to szkód do dzisiaj
        odczuwanych – vide: permanentny brak planów.
        Owe uproszczenie i doprecyzowanie procedur to zdecydowanie stwierdzenie na
        wyrost. Z procedury usunięto np. punkt związany z uzyskaniem zgody na
        przeznaczenie gruntów rolnych i leśnych choć z ustawy o ochronie gruntów
        rolnych i leśnych taką zgodę się dokonuje w planie miejscowym. Nie doczytałem w
        projekcie nowelizacji jaką wizję ma resort w realizacji tego warunku.
        Owa „marchewka”. To raczej burak i to w odmianie pastewnej. Obecnie renta
        planistyczna jest wirtualnym dochodem gminy i nie jest problemem wysokość
        procentowa tej renty a w praktyce brak możliwości jej pobrania z uwagi na
        nieprawdopodobnie skomplikowane procedury oraz ograniczenie czasu jej pobrania –
        do 5 lat. W okresie tym zamiera lub w istotny sposób ogranicza się zawieranie
        transakcji kupna – sprzedaży co powoduje że gmina nie wie na ile środków z tego
        tytułu może liczyć.
        Określenie sztywnej wysokości stawki – 25% (wg nowelizacji) powoduje, że
        odbiera się gminom możliwość regulowania aktywizacji inwestycyjnej terenów
        przeznaczonych w planach pod zabudowę poprzez zróżnicowanie wysokości stawki.
        Taki zapis ogranicza w kolejnej dziedzinie prawo gmin do kreowania własnej
        polityki inwestycyjnej.
        Nie jest prawdą, że powodem iż ustalanie wysokości stawki procentowej na
        poziomie 0% jest spowodowane chęcią nie narażania się wyborcom, choć nie można
        i takich motywacji wykluczyć. Powodem takich decyzji jest świadomość że w ciągu
        5 lat niewiele będzie takich osób które pozwolą sobie na konieczność zapłaty
        owej renty. Ponadto 5 lat, to zbyt krótki okres czasu by wzrost wartości był
        wysoki – decyduje o tym zaangażowanie w realizację infrastruktury i wzrost
        ruchu budowlanego a ten widać po 3-4 latach od uchwalenia planu, wszak uchwala
        się je na wiele lat.
        Gmina zatem nie ma wpływu na moment w którym możliwe jest pobranie opłaty
        planistycznej bo decyduje o tym właściciel gruntu wybierając termin dokonania
        transakcji. Nie może zatem gmina w sposób odpowiedzialny określić nawet w
        przybliżeniu wysokości dochodu. Musi natomiast liczyć się z kosztami związanymi
        z uchwaleniem planu (odszkodowania za obniżenie wartości nieruchomości związane
        z ograniczeniem użytkowania) albowiem właściciele terenów dla których takie
        ograniczenie plan wprowadza mogą na drugi dzień po uprawomocnieniu uchwały
        wystąpić z roszczeniami. Zaś gmina ma 6 (!) miesięcy na załatwienie roszczeń.
        Jest również dość humorystycznym zapis mówiący że gmina może zrezygnować z
        opłaty gdy wyższe będą koszty z jej ustaleniem. Przecież by, nie narażając się
        na zarzut RIO, ocenić że taka sytuacja zaistnieje gmina musi mieć profesjonalną
        wycenę – której wykonanie kosztuje, a jak ocenić koszt postępowania, jego czas,
        skalę środków zastosowanych środków odwoławczych przez osobę obciążoną etc,
        etc. Myślę, że ten zapis projektu nowelizacji może być z powodzeniem wpisany na
        legislacyjną listę humoru z zeszytów.

        Dodatkowo nie uprości procedur zaangażowanie sądów powszechnych w procedurę
        opracowania planów (spory między dotyczących kosztów sporządzania studium i
        planów miejscowych).

        Kolejny fragment tekstu:
        „(…) do uchwalania planów powinna też zachęcić gminy poprawka, która zwolni je
        z kosztów odszkodowań w sytuacji, gdy np. wojewódzki konserwator zabytków,
        zarządca drogi (…) zażądają wprowadzenia do planu niekorzystnych dla
        właścicieli gruntów ustaleń…”

        Niech mi ktoś pokaże gminę (może poza gminą Kraków ze szczególna rolą
        konserwatora zabytków) w których takie obawy są istotnym powodem, że nie
        sporządza się planów.
        Gdyby problem z aktywnością gmin w sporządzaniu planów polegał na tym jakie o
        tych powodach wyobrażenie ma resort to w istocie można by uznać że są do powody
        do prostej korekty. Ale jak widać problem musi być znacznie bardzie
        skomplikowani i poważny skoro od tylu lat kolejne nowelizacje i tworzenie
        nowych ustaw tylko gmatwają sprawę zamiast ją porządkować.
        Przecież na taką sytuację składa się bardzo wiele przyczyn od zainicjowanej
        przez ustawodawcę likwidacji wszystkich planów miejscowych sporządzonych przed
        1994 rokiem aż po nietrafione rozwiązania proceduralne, prawne, systemowe,
        finansowe wpisywane do kolejnych nowych ustaw i rozporządzeń.
        Doświadczenie wskazuje, że nie można się po kolejnych pomysłach legislatorów
        spodziewać dobrych rozwiązań.

        Na zakończenie – Szanowny Panie Redaktorze, Szanowna Redakcjo
        rzeczywistość budowania ładu przestrzennego w Polsce jest znacznie bardziej
        skomplikowana niż widać to z pozycji resortu. Opieranie się więc na
        uzasadnieniu do projektu ustawy bez wnikania w istotę jej regulacji może
        prowadzić na manowce albowiem w ocenie resortu każdy projekt poprawia
        rzeczywistość w sposób znaczący i zgodny z oczekiwaniami społeczeństwa nawet
        gdyby był wart tyle co bajkowe „szaty cesarza”.

        Z poważaniem
        ben


        PS. W swoich uwagach odniosłem się do spraw poruszonych w artykule. Nie
        wyczerpuje to oczywiście wszystkich uwag do projektu ministerialnego. Choć ideę
        małej nowelizacji ustawy należy pochwalić to jak zwykle „diabeł” tkwi w
        szczegółach o czym zbyt często się zapomina.
Pełna wersja