Gość: lubat
IP: *.4.udn.pl
25.07.07, 14:49
Nie daj Boże, żeby Huebner dała się przekonać. Wojewoda, prezydent Kielc i
paru innych dygnitarzy zachowują się jak dawni sekretarze partyjni i za każdą
cenę usiłują wystawić pomnik swojej pychy. Województwa Kieleckiego nie stać na
większe lotnisko, bo koszty budowy, które wydrenują budżet województwa i
miasta, to jeszcze drobiazg. Prawdziwe koszty to dopiero eksploatacja, do
której UE już nie dopłaca. Personel trzeba zatrudnić bez względu na to, czy z
lotniska wystartuje 1 samolot na tydzień, czy 10 w ciągu dnia. Ten problem
przerobili już Niemcy, gdzie miasta dużo większe i bogatsze od Kielc też
przeżyły parcie na lotniska. W Erfurcie czy Moenchengladbach koszty
utrzymywania lotnisk powodują, że miasta te mają bardzo poważne problemy
finansowe, a inicjatorów i "ojców" lotnisk przesłuchuje prokuratura.
Aby lotnisko nie przynosiło strat, musi w promieniowaniu jego działania
mieszkać min. 3-5 milionów ludzi. Kieleckie lotnisko może liczyć na 0,5-1 mln.
Nawet z mieszkańcami Radomia (ale ci mają bliżej do Okęcia) czy Częstochowy
(ci jednak wybiorą Kraków, lub Katowice).
Koszty peronu we Włoszczowie można ukryć w budżecie całej PKP, zresztą są
niewielkie. Koszty lotniska będzie musiała ponieść ludność województwa, nawet
jeśli nigdy nie wsiądzie do samolotu.