Dodaj do ulubionych

Dyktatorzy cen na budowlanym rynku?

IP: *.aster.pl 27.01.08, 21:47
Chętnie przeczytałbym co eksperci sądzą na temat wskaźnika cena/zysk dla
mieszkań. Wziąłem sobie kalkulator i wyszło mi, że wynajęcie mieszkania opłaca
się dużo bardziej niż kupno.
Widzę tu 3 możliwości: mieszkania stanieją, wynajem zdrożeje, albo Polacy
gotowi są przepłacać za fakt "posiadania" ("posiadanie" = posiadanie -
hipoteka ) mieszkania, w którym mieszkają.
Obserwuj wątek
      • Gość: Włodek z Poznania Dziękuję za wysłuchanie i ten artykuł. Liczę na wi IP: *.eranet.pl 27.01.08, 22:41
        więcej, jak pisałem w mailu do redakcji.

        Akurat z przedmówcą się nie zgadzam co do oceny i mam przekonanie, że rynek
        pierwotny jest przewartościowany najmniej o 50% (ceny powinny spaść o 30% i
        myślę, że tak się w perspektywie 2 lat stanie). Jednak nie da się nie zauważyć,
        że co drugi artykuł to panika, co drugi to uspokajający, czy nawet głoszący
        wzrosty. Nie ma publicystyki o fundamentach ekonomicznych.
        • Gość: qnick Mroczne oblicze wolnego rynku IP: *.ghnet.pl 28.01.08, 00:24
          Wolny rynek to w istocie owczy pęd. Kiedy stado (bogatych) baranów przestraszy
          się, pędzi, choćby i ku przepaści, byle razem. O przewadze wolnego rynku
          najlepiej możemy się przekonać po tym, co się dzieje w tej chwili w Stanach.
          Wystarczy mała stagnacja w gospodarce i to samo zdarzy się w Polsce - ludzi nie
          będzie stać na spłatę kredytów, banki zaczną licytować mieszkania, a zubożałą
          klasę średnią nie będzie stać na zakup więc ceny spadną, banki nie odzyskaja
          pieniędzy, to zachwieje naszą marną gospodarką jeszcze mocniej niż w stanach.
          Wolny rynek nigdy nie jest wolny bo rządzą nim paranoje ludzi zamożnych. Jak
          działa to działa ale czasem przestaje działać a wtedy dostajemy ostro po tyle
                • jimmyjazz bzdura 28.01.08, 11:15
                  Gość portalu: moe napisał(a):

                  > 2-3 lata temu to kredytów nie dostawało się ,w ogóle .
                  > Podobna sytuacja była z samochodami ,brano kredyty na samochody
                  full-wypas ,a potem do autokomisu :(

                  Dostawało się bez większych problemów.
                  Były juz nawet na 100% wartości mieszkania. Banki co prawda miały
                  wyższe prowizje niż dzisiaj no ale kwoty kredytów też były bez
                  porównania.

                  --
                  Takie tam forum
                    • jimmyjazz Re: bzdura 28.01.08, 11:22
                      Gość portalu: moe napisał(a):

                      > > Były juz nawet na 100% wartości mieszkania. Banki co prawda miały
                      > > wyższe prowizje niż dzisiaj no ale kwoty kredytów też były
                      >
                      > Kulczyk ,lub np ksiądz też by dostał .

                      No jakoś bank wówczas uznał dochody z umów zleceń (podpisywanych na
                      nowo co miesiąc) i dał mi na 90% wartości mieszkania bez problemów
                      (i to nie jeden bo z kilku miałem pozytywną decyzję). Przez ostatnie
                      3 lata jedyne co się zmieniło to spadły marże banków.
                      Banki były bardzo elastyczne już wówczas, tylko było się
                      zainteresować a nie spać.

                      --
                      Takie tam forum
                      • Gość: moe Re: bzdura IP: *.homenett.pl 28.01.08, 11:28
                        No jakoś bank wówczas uznał dochody z umów zleceń (podpisywanych na
                        > nowo co miesiąc) i dał mi na 90% wartości mieszkania bez problemów
                        > (i to nie jeden bo z kilku miałem pozytywną decyzję).

                        Bochniarzowa w kubek w kubek to samo mogłaby napisać .
                        :). Że ona na umowę zlecenie pracuje i że się dziwi , jak to tak ? Inni
                        przecież też mogą tak robić i w apartamentach pomieszkiwać
                      • Gość: dd Re: bzdura IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.08, 22:57
                        No trzeba było się zainteresować kredytem, fakt. Jak jesteś taki mega mózg to
                        napisz czy jak miałeś np 17-18 lat to byłeś zainteresowany kredytem hipotecznym?
                        Może jak miałeś 20-21 to o taki kredyt się starałeś? To że trafiłeś ze swoimi
                        potrzebami mieszkaniowymi i możliwościami finansowymi w odpowiedni moment nie
                        znaczy że cała masa ludzi którym się to nie udało jest kretynami. Zastanów się
                        nad tym chociaż przez chwilę i przestań pajacować.
                        • jimmyjazz Re: bzdura 30.01.08, 23:09
                          Gość portalu: dd napisał(a):

                          > Może jak miałeś 20-21 to o taki kredyt się starałeś? To że trafiłeś ze swoimi
                          > potrzebami mieszkaniowymi i możliwościami finansowymi w odpowiedni moment nie
                          > znaczy że cała masa ludzi którym się to nie udało jest kretynami. Zastanów się
                          > nad tym chociaż przez chwilę i przestań pajacować.

                          A gdzie ja napisałem że ktoś jest kretynem? Jak ktoś opowiada że nie 3-4 lata
                          temu było ciężko o kredyt to jak się z tym nie zgadzam.
                          A ja nie trafiłem z zakupami szczęśliwie tylko świadomie. Jak ktoś miał lat
                          naście to niestety miał pecha. A jak ktoś po prostu przespał właściwy moment to
                          teraz za to musi zapłacić. Ot tyle.

                          --
                          Takie tam forum
                  • Gość: paula Re: bzdura IP: *.client.mchsi.com 29.01.08, 20:03
                    ale, kiedy kredyt 3, 4 lata temu było znacznie trudniej otrzymać niż
                    jeszcze 1 rok temu np. i to nie jest bzdura, ale fakt...

                    poza tym podpisuje sie pod tym, że rynek nieruchomości jest
                    przewartościowany, a już na pewno w warszawie
                    • jimmyjazz Re: bzdura 29.01.08, 23:29
                      Gość portalu: paula napisał(a):

                      > ale, kiedy kredyt 3, 4 lata temu było znacznie trudniej otrzymać > niż
                      jeszcze 1 rok temu np. i to nie jest bzdura, ale fakt...

                      eee tam - wydaje się wam. w 2006 weszła w życie rekomendacja S która troszkę
                      namieszała. Przed nią o kredyt we frankach było bardzo łatwo. 3-4 temu to nie
                      tak dawno.

                      --
                      Takie tam forum
          • Gość: gosc Re: Mroczne oblicze wolnego rynku IP: *.cpe.quickclic.net 29.01.08, 17:52
            Racja.Nie mozna windowac cen w nieskonczonosc.Ktos teraz zarobi
            (oczywiscie bogaty), a ten biedny wlasciciel musi splacac.Dobra
            koniunktura w Polsce tez sie skonczy i co ze splata
            pozyczki.Ciekawe do czego te burzuje jeszcze doprowadza.Ale
            ludziska sami sobie winni,jakby nie rzucali sie- na te mieszkania
            betonowe,malenkie-jak hieny do by tego nie bylo,a tak to ich nie
            zaluje.Powodzenia Idioci
        • Gość: zorientowany Re: Dziękuję za wysłuchanie i ten artykuł. Liczę IP: 91.66.197.* 28.01.08, 00:54
          I jeszcze jedno:

          Wypychanie wlasnych dzieci za granice (mlodziezy, nad czym dziennik
          ten wybitnie pracuje, nieporownywalnie wiecej niz ktokolwiek w tym
          kraju), zeby w domysle przywiozly troche mamony dla naszych
          spekulantow, jest juz ciosem ponizej pasa. Kogo? Tego kraju.

          i zupelnie na koncu:

          Jeden z najbardziej napalonych odnosnie plac zwyklego smiertelnika w
          Polsce, z tendencja do dolu (bo inwestorzy nie przyjda, bo nie
          bedziemy konkurencyjni) to wlasnie wybiorcza. Dla pracownika ochlap,
          to jest w porzadku, dla Wybiorczej korzystajacej z naplywajacego
          biznesu, to juz nie interes ochlapowy, tu panuja stawki ....
          europejskie, jesli nie wyższe, wszak w tym kraju Wybiorcza nie ma
          konkurencji.

          Choc daleki jestem od tego, ale czasami zastanawiam sie, czy ojciec
          rydzyk fizyk, poniekad nie ma racji w niektorych swoich
          zapatrywaniach.
        • slazur2 Re: Dziękuję za wysłuchanie i ten artykuł. Liczę 28.01.08, 10:40
          Zgadzam się, że w Polsce jest niesamowity brak dziennikarzy, którzy
          pisząc o problematyce społeczno-ekonomicznej, mieliby o tym jakieś
          pojęcie. Zwykle powielają ciemnotę jaką wciska im np. zainteresowany
          developer. To standard, ale chyba nie możemy oczekiwac szybko zmian,
          skoro prawie wszyscy dziennikarze rekrutują się spośród kierunków
          humanistycznych. Gdzie w cenie jest gadulstwo, a nie analiza
          merytoryczna.
      • Gość: fatso Re: A tego juz na 1 strone nie dali:))) IP: *.telpol.net.pl 28.01.08, 00:48
        Juz nie takie rzeczy w gazecie czytalismy w zeszlym roku:
        za przymrozki na wiosna i wzrost cen jablek odpowiada PiS
        za susze w europie i wzrost cen maki czyl chleba odpowiada PiS
        za rope po 100 USD i wzrost cen benzyny odpowiada PiS
        za drozejace kurczaki odpowiada PiS

        wiec czemu mielibysmy w GW nie przeczytac, ze za wzrost cen mieszkan
        odpowiadaja dziennikarze
      • Gość: m. Re: A tego juz na 1 strone nie dali:))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.01.08, 10:46
        gratuluje PRu firmie Reas. A dziennikarze i tak będą dzwonić do analityków z
        prośbą o dane :) zachęcam do skupienia większej uwagi na racjonalnej analizie
        danych, a mniejszej na poszukiwaniu globalnego spisku mającego na celu zrobienie
        ludzi w balona, a miłościwie nam panującemu przelanie lewych pieniędzy na konto :)

        poniedziałkowo pozdrawiam

        m.
        • Gość: Darek Re: Dyktatorzy cen na budowlanym rynku? IP: *.ntlworld.ie 27.01.08, 23:42
          Ja też kupilem swoje M2:) mimo że na rynku sieją panike dziennikarze
          i na prawde nikt nie wie czego się spodziewać... Wynajmowaliśmy z
          dziewczyną dwupokojowe mieszkanie w Podgórzu. Płaciliśmy na początku
          1100 zł a od ponad roku już 1400 zł:( Daliśmy zarobić właścicielowi
          przez te 4 lata prawie 70 000 zł:((( + oczywiście inne opłaty.
          Uważam z perspektywy czasu że to był wielki błąd:( Teraz płacimy
          ratę 1820 zł miesięcznie ale wiemy że płacimy na swoje mieszkanie a
          nie dajemy komus zarobić na sobie. Piszesz że rata może wzrosnąć,
          ale póki co to wynajem też wzrasta non stop!!!
          • Gość: fff Re: Dyktatorzy cen na budowlanym rynku? IP: 87.99.33.* 28.01.08, 01:35
            Czy w zwiazku z tym uwazasz, ze mieszkanie powinienes dostac od
            wlasciciela za darmo.To jest taka sama usluga jak kazda inna!
            Wynajmujac samochod, czy pokoj w hotelu tez uwazasz, ze jestes
            wykorzystywany?Pomysl, ile ten ktos kto to mieszkanie ci wynajal
            zainwestowal i jak ryzykuje!Przeciez mozesz to mieszkanie zalac albo
            podpalic i szukaj wiatru w polu.
          • kretynofil Blyskotliwe wyliczenia! 28.01.08, 09:34
            To ja mam jeszcze tylko jedno pytanie:
            - kiedys placiliscie 1400 PLN + oplaty licznikowe i to wszystko tak?
            - teraz placicie 1900 PLN + czynsz (zakladam okolo 400 PLN) +
            oplaty licznikowe, tak?

            Czyli, teraz placicie:
            1260 PLN raty odsetkowej + 400 PLN czynszu (ktory kiedys pokrywal
            wlasciciel mieszkania) + koszty remontow (j/w) czyli okolo 200
            PLN/mc, i wplacacie w sumie na "swoj rachunek" okolo 630 PLN/mc?

            Podsumowujac:
            - wynajem: 1400 PLN/mc (jak krew w piach!), mozecie odlozyc co
            miesiac 900 PLN na jakims stabilnym rachunku,
            - kupno: 1860 PLN/mc (j/w), oraz kolejne 630 PLN/mc,
            ktore "odkladacie", bo to jest Wasza inwestycja.

            To albo ja nie umiem liczyc, albo ten interes kiepsko sie Wam
            oplaca... Oczywiscie, Wam sie oplaca, bo przeciez pracy nie
            stracicie, stopy nie wzrosna, a wartosc mieszkania osiagnie
            10.000.000 za kilka lat :)))))

            ----------------------------------------------

            Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
            internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
            czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
            kretynami. Milej lektury :)
              • kretynofil Wynajmowales kiedys mieszkanie, dziecko? 28.01.08, 11:16
                Bo ja wlasnie wynajalem swoje dziesiate (na oko) w zyciu mieszkanie
                i nigdy nie zetknalem sie z oferta 1400 + czynsz + liczniki. Jesli
                juz, to 1000 + czynsz + liczniki...

                W tym momencie, oprocz mieszkania, ktore wynajmuje w Brukseli, mam
                jeszcze wynajete ladne, dwupokojowe, nowe mieszkanie w Warszawie za
                1100 + liczniki. I owszem, wlasciciel placi czynsz...

                Moze najpierw cos wynajmij, a potem na forum, co?

                ----------------------------------------------

                Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
                internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
                czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
                kretynami. Milej lektury :)
                  • kretynofil Hihi, ladny komentarz... 28.01.08, 11:56
                    Ale chodzi o to, ze wyszlo mi, ze bedac mobilny zyskuje wiecej niz
                    trace, placac za wynajem.

                    W momencie gdy konczylem studia (piec lat temu), mieszkalem w Lodzi,
                    ale studiowalem we Wroclawiu, bo tam byla lepsza uczelnia.
                    Zainwestowalem pieniadze w mieszkanie tam, zeby zdobyc lepsze
                    kwalifikacje. Po studiach zaczalem pracowac w Lodzi, ale warunki
                    byly kiepskie, dostawalem okolo 1000 PLN netto. Mialem mieszkanie po
                    dziadku, moglem je wyremontowac i zyc sobie spokojnie, bo czynsz
                    tani itd. Sprzedalem jednak mieszkanie w diably, pieniadze wydalem
                    troche na poznawanie swiata, troche na nauke, troche na wodke.

                    Pol roku pozniej przenioslem sie do pracy, do Krakowa. Dostalem juz
                    2200 PLN na reke. Byloby wtedy stac mnie z tym na calkiem spore
                    mieszkanie (to byl poczatek 2004), ale zaczalem szukac dalej,
                    przenioslem sie po dwoch miesiacach do Warszawy i dostalem juz 3300
                    PLN na reke. Moja zona do mnie dolaczyla, tez miala okolo 2000 na
                    reke. Dostalem podwyzke po pol roku, bylo juz 4200 PLN na reke.
                    Czujac, ze to daje mi dobry stosunek zarobki/rata, kupilem
                    mieszkanie za 1500 PLN/mc. Rok pozniej znalazlem prace za 9000 PLN
                    na reke i zaczalem podrozowac. Pol roku pozniej dostalem kolejna
                    prace, za jakies 35000 PLN na reke miesiecznie, ale w Brukseli. I to
                    nie jest ostatnie slowo...

                    Wszystko dzieki temu, ze caly czas staralem sie byc mobilny - gdybym
                    na ktorymkolwiek etapie przywiazal sobie kule u nogi w postaci
                    mieszkania, to dzis bym sobie plul w brode widzac ile zarabiaja moi
                    koledzy, co robia i jak zyja... To tak ku refleksji - czy warto
                    doplacac do interesu, ktory na dodatek bardzo nas ogranicza...

                    A, i jakby sie ktos czepial - ja nie pisze tego zeby sie popisac,
                    czy kogos wkurzyc - po prostu pokazuje, ze nie zawsze jest tak, ze
                    osiagnelismy w zyciu wszystko co sie dalo i pora osiasc na laurach.
                    Czlowiek, poki jest mlody, powinien szukac swojego miejsca, a nie
                    kupowac za ciezkie pieniadze klitke w blockhausie :)

                    ----------------------------------------------

                    Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
                    internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
                    czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
                    kretynami. Milej lektury :)
                      • kretynofil Powaznie? To co sie dzieje z mieszkaniami... 28.01.08, 13:01
                        ...w ktorych mieszkali dziadkowie az im sie umarlo? Moj dziadek
                        wzial i zszedl, wiec dostalem po nim mieszkanie, co Cie w tym dziwi?

                        Aaaa, wiem, chodzi o to, ze w Waszych wyliczeniach o braku miliardow
                        mieszkan w Polsce, liczycie to tak, ze mieszkania po dziadkach...
                        znikaja? No tak, blyskotliwe, wreszcie rozumiem Wasza "metodologie"
                        badan statystycznych, hehehehe :)

                        ----------------------------------------------

                        Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
                        internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
                        czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
                        kretynami. Milej lektury :)
                          • kretynofil No tak, zgadzam sie ze roznie bywa, ale... 28.01.08, 15:03
                            ...moj dziadek jak tylko pojawila sie taka mozliwosc, wykupil
                            mieszkanie na wlasnosc. Inni czekali i doczekali sie zeszlorocznego
                            uwlaszczenia, a inni stracili swoja szanse. Ruletka...

                            Tyle tylko, ze nie zgadzam sie z tym, ze dziadek zrobil mi prezent,
                            i w ten sposob ulatwil mi start. Kazdy czlowiek powinien pomyslec o
                            przyszlosci swojego potomstwa i tak kierowac swoim zyciem, zeby nie
                            narazac go na niedostatek. Moj dziadek to zrobil, bo uwazal to za
                            swoj obowiazek, a nie "prezent" dla mnie.

                            ----------------------------------------------

                            Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
                            internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
                            czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
                            kretynami. Milej lektury :)
                    • Gość: thom Re: Hihi, ladny komentarz... IP: *.aster.net.pl 28.01.08, 22:09
                      Kretynofil, pracujesz jako konsultant IT na kontrakcie płatnym dniówkowo ? W
                      czym się specjalizujesz ?

                      Pytam z ciekawości, sam się zaczynam rozglądać za kontraktem w jakimś przyjaznym
                      europejskim kraju. Motywacja: ciekawość świata oraz chęć potrojenia dochodów (w
                      dowolnej kolejności)...
                      • kretynofil Przepraszam, ze tak pozno, ale musialem cos zrobic 29.01.08, 09:57
                        Tak, pracuje w IT, na kontrakcie "dniowkowym". Co do specjalizacji -
                        telekomunikacja, systemy billingowe, analiza biznesowa (teraz tym
                        sie zajmuje).

                        Kontrakt polecam - praca lekka, latwa i przyjemna, ludzie podchodza
                        z wiekszym szacunkiem do kontraktora niz pracownika ("bo ten to musi
                        duzo umiec, skoro jest kontraktorem", lol), a roznica w zarobkach
                        pozwala na jakies inwestycje, dzieki ktorym emeryturka zaczyna sie
                        duuuzo wczesniej :)

                        Jesli masz doswiadczenie w pracy w duzych firmach, pracowales w
                        consultingu i czujesz "logike biznesu", to dawaj na kontrakt.

                        Polecam www.jobserve.com

                        Pozdrawiam i powodzenia!

                        ----------------------------------------------

                        Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
                        internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
                        czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
                        kretynami. Milej lektury :)
                        • Gość: KR$ Kretynofil... Ty sie tak nie wymadrzaj bo... IP: 81.19.44.* 29.01.08, 22:33
                          Jak tego jeszcze z pewnoscia nie wiesz - swiat billingu jest w UE
                          bardzo maly. I nie chelp sie tak tymi swoimi chwilowymi zarobkami -
                          wyrowna sie jak przez pol roku posiedzisz na lawie. Pamietaj ze '
                          buisness analiza' to nie taki dobry chleb jak developerka a KPN nie
                          bedzie do konca swiata prowadzil reorganizacji. Moze potem zalapiesz
                          sie do Swisscomu ale szybko wyjdzie Ci to bokiem bo stamtad wszyscy
                          zmykaja.

                          Ogolnie co do twojej wypowiedzi zgadzam sie - jak masz 28 lat i
                          mozesz dostac robote w calej EU to wynajem jest sluszna droga ale
                          predzej czy pozniej pojawi sie maly kretynofil i bedziesz musial
                          przycumowac - wowczas domek (rezydencja) pod Warszawa za 300k Euro
                          to jest to. Dozyjesz do tego etapu. Uwierz mi - a i w polsce na
                          etacie da sie wyciagnac ponad 100 k E. Ale nie w dzialaniach
                          analnych przy biznesie, wiec ucz sie biznesu.
                          Pzdr
                          • kretynofil Jeju, ale mi dosrales :) 30.01.08, 08:01
                            > Jak tego jeszcze z pewnoscia nie wiesz - swiat billingu jest w UE
                            > bardzo maly.

                            Najwyrazniej nie taki maly, skoro o dwoch firmach o ktorych pisales
                            (rozumiem, ze Twoim zdaniem jedynych :) ), nawet nie slyszalem :)

                            > I nie chelp sie tak tymi swoimi chwilowymi zarobkami -
                            > wyrowna sie jak przez pol roku posiedzisz na lawie

                            Nie chelpie sie, po prostu podalem konkretny przyklad zalet
                            mobilnosci, sam zreszta sie co do nich zgodziles.

                            > Pamietaj ze 'buisness analiza' to nie taki dobry chleb jak
                            > developerka

                            Sliczna bzdura :) Wiesz dlaczego przestalem programowac? Bo
                            analitycy zarabiaja wiecej, duzo wiecej, i maja wiecej perspektyw
                            rozwoju kariery.

                            > KPN nie bedzie do konca swiata prowadzil reorganizacji. Moze
                            > potem zalapiesz sie do Swisscomu ale szybko wyjdzie Ci to bokiem
                            > bo stamtad wszyscy zmykaja.

                            Jak juz pisalem - o zadnej z tych firm nie slyszalem nawet. Nie
                            pracuje przy "reorganizacji", tylko przy normalnym "evolutive
                            maintenance", wiec na brak zajecia nie narzekam, nie mam tez terminu
                            po ktorego uplywie skonczy sie moj kontrakt...

                            C.D.N.

                            ----------------------------------------------

                            Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
                            internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
                            czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
                            kretynami. Milej lektury :)
                            • Gość: thom Re: Jeju, ale mi dosrales :) IP: *.CNet.Gawex.PL 01.02.08, 14:30
                              Co do "biznes analizy" to się pozwolę nie zgodzić do końca. Owszem bawienie się
                              w to poznala poznać specyfikę danej branży ale tłuczenie tego w kółko jest
                              (przynajmniej dla mnie) cholernie nudne i wręcz powoduje we mnie agresje ;)
                              Przynajmniej analiza dla pewnej firmy ubezpieczeniowej, którą mam teraz
                              nieprzyjemność robić...
                              • kretynofil Ale ja wcale nie pisze ze analiza... 02.02.08, 10:48
                                ...biznesowa jest duzo ciekawsza od kodowania. Jest, ale tylko troche. Ja tylko
                                pisze, ze tam sa wieksze pieniadze, i wieksze perspektywy, a z tym chyba sie
                                zgodzisz, prawda?

                                Popytaj w swojej firmie, czym wczesniej zajmowali sie pracownicy sredniego i
                                wyzszego managementu. Ja bym nie wsadzil na stanowisko czlowieka od kontaktu z
                                kontrahentami kodera, ktory bedzie probowal sprzedac projekt, bo "jest taki
                                super, bo ma XML i w ogole wszystko" :)

                                ----------------------------------------------

                                Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
                                internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba czerpiaca
                                perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z kretynami. Milej
                                lektury :)
                                • Gość: thom Re: Ale ja wcale nie pisze ze analiza... IP: *.CNet.Gawex.PL 02.02.08, 16:26
                                  Ależ firma tak właśnie robi od lat ;) Sam popełniłem ileś tam ofert handlowych z
                                  ładnymi obrazkami w Visio z WebService'ami, SOA, EDA, value preposition, etc ;)
                                  Zabawa fajna i to się sprzedaje.

                                  Największym błędem było jednak przyzwyczajenie klientów do niskich cen. Z
                                  drugiej strony był też kryzys dot comów pod koniec 2001 roku. Zeby utrzymać się
                                  na rynku nie robiąc jakiejś strasznej orki trzeba było zacząć sprzedawać taniej.
                          • kretynofil Obiecany ciag dalszy... 30.01.08, 08:44
                            > predzej czy pozniej pojawi sie maly kretynofil i bedziesz musial
                            > przycumowac - wowczas domek (rezydencja) pod Warszawa za 300k Euro
                            > to jest to.

                            Bzdura bzdure bzdura pogania. Po pierwsze, na razie nie planuje
                            malych kretynofilow - szkoda by bylo wydawac na swiat wiecej
                            podobnych sobie idiotow :) Masz racje, to moze sie zmienic, tylko ze
                            Pani Kretynofilowa sobie tych zmian nie zyczy, wiec ten "projekt" ma
                            marne szanse realizacji :)

                            Niemniej jednak - jesli bede musial "przycumowac", to uwierz mi,
                            ostatnim miejscem w jakim to zrobie, bedzie Warszawa. Nie znosze
                            mentalnosci Nowych Ruskich, cenie sobie swoj czas i wygode, wazne
                            dla mnie jest otoczenie w ktorym przebywam (pod wzgledem tak
                            estetycznym jak i praktycznym) - i w tym kontekscie Warszawa jest
                            miastem absolutnie nieakceptowalnym.

                            Zwlaszcza, jesli istotnie przyczyna tej stabilizacji beda male
                            kretynofile - wybacz, ale musialbym sie z wlasnym wackiem na lby
                            pozamieniac, zeby fundowac swoim dzieciom dziecinstwo w Polsce...

                            > Uwierz mi - a i w polsce na
                            > etacie da sie wyciagnac ponad 100 k E. Ale nie w dzialaniach
                            > analnych przy biznesie, wiec ucz sie biznesu.

                            Wierze, ale przeslania nie rozumiem - skoro nie przy biznesie
                            (bzdura, bo wlasnie tam!), to dlaczego mam sie uczyc biznesu?
                            Pokretne to zdanie... Inna rzecz, ze jak napisalem w innych postach,
                            to ze mozna tyle zarobic w polszczu, nie oznacza, ze warto to robic!
                            Na kontraktach w Iraku zarabia sie jeszcze lepiej, a nigdy bym tam
                            nie wywiozl swojej rodziny...

                            Tak wiec - rozumiem, co chciales powiedziec, ale powaznie
                            przeceniasz swoja wiedze na temat:
                            - rynku IT (heh, te proby zgadywania gdzie siedze :)),
                            - rynku nieruchomosci (300kEUR za dom pod Warszawa jako okazja :)),
                            - zachowan ludzkich (ze niby kazdy marzy o zacumowaniu pod
                            Warszawa).

                            U zrodel Twojego bledu, wedlug mnie, lezy to ze jestes swiecie
                            przekonany, ze wszyscy mysla jak Ty i Twoja wiedza jest juz
                            kompletna... To blad, ktory, mam nadzieje, zycie skoryguje...

                            Rowniez pozdrawiam!

                            ----------------------------------------------

                            Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
                            internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
                            czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
                            kretynami. Milej lektury :)
                        • Gość: thom Re: Przepraszam, ze tak pozno, ale musialem cos z IP: *.CNet.Gawex.PL 01.02.08, 14:26
                          W konsultingu IT pracuję kilka lat, na szczęście korporacje oglądam tylko z
                          punktu widzenia konsultanta ;) Specjalizuję się głównie w integracji aplikacji i
                          systemach transakcyjnych (w "ciężkich" technologiach), ostatnio także trochę w
                          CTI oraz IN. System dniówkowo/prowizyjny jest mi znany dobrze ponieważ sam tak
                          pracuję (tylko 1/3 moich zarobków to stała pensja).

                          Firma, w której pracuje jest fajna ma jednak jedną wadę. Jest to firma stricte
                          polska co niestety oznacza, że pracując dla globalnych korporacji stawki płacone
                          przez te korporacje niestety są sporo niższe niż w przypadku stawek płaconych
                          firmom typu Accenture, EDS, IBM. To przykre, ale taka jest ich polityka.
              • kretynofil Definicja jednostronnego spojrzenia, po prostu! 02.02.08, 10:43
                Znani mi wlasciciele mieszkan sa duzo bardziej elastyczni od banku, w ktorym mam
                kredyt... Odpowiadajac na Twoje pytanie - tak, jesli znajdziesz rozsadnego
                wynajmujacego, to zgodzi sie na przejsciowe zmniejszenie czynszu, pod warunkiem
                obietnicy splacenia tego potem. Do tego, m.in. sluzy kaucja jako zabezpieczenie...

                Co do bankow - rozumiesz, ze chcesz powiedziec, ze jak wezme kredyt i nie bede
                go splacal, bo mi sie noga powinie, to bank machnie na to reka? Owszem, na jakis
                czas tak, tylko ze potem podniesie Ci ubezpieczenie kredytu - a wiec miesieczna
                rate. Owszem, nie eksmituje Cie z pierwszego kupionego mieszkania, ale jesli
                "inwestujesz" pod dyktando GWna, to drugie i kazde nastepne mieszkanie bank moze
                Ci odebrac z dnia na dzien - bo masz gdzie mieszkac, wiec nie obejmuja Cie
                przepisy o ochronie lokatorow... O tym nie wiedziales, prawda, dziecko?

                ----------------------------------------------

                Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
                internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba czerpiaca
                perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z kretynami. Milej
                lektury :)
    • Gość: mikedoobie@op.pl Dyktatorzy cen na budowlanym rynku? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.01.08, 23:40
      niestety ale jest dużo prawdy w tym, jak dziennikarze wpływają na ceny. Niech a
      obraz posłuży sytuacja na wrocławskim rynku mieszakań do wynajęcia/ korzystając
      z tego że były wakacje miałem nadzieje na znalezienie lepszego lokum. Po
      ukazaniu się artykułu w gazecie wyborczej o tym że bedzie drożej, TE SAME
      mieszkania w kolejnych ogłoszeniach były o 400/500 zł droższe ( z dnia na dzień )
    • Gość: prof dr lepper a jednak czytacie forum!! IP: 86.156.185.* 27.01.08, 23:54
      Ciekawe, ciekawe. Ogólnie bieżącą postać forum oceniam wysoko, chyba jest to
      dobry kompromis między swobodą wypowiedzi a ochroną przed huligaństwem, nie
      chcę porównać do mediów O. Dyrektora ale model onetu (cenzura prewencyjna)
      także jest znacznie gorszy.

      Jeśli chodzi o artykuły sponsorowane (ich pojawianie się to WSTYD!!), też potraficie
      się zreflektować. Był już artykuł antykublikowy (zalew gratów! pisze prezes Iberia
      Motor Company), teraz czas na porządne i uczciwe potraktowanie linuksa, jako
      odtrutka na codzienne newsy ze świata Micro$oftu.
        • meth.p Re: a jednak czytacie forum!! 28.01.08, 09:23
          Nie zgodze sie, rzeczywiscie wiecej sie pisze o M$. A o Linuxie z rzadka,
          pokazujac zarowno wady jak i zalety systemu. Ale prawda jst taka ze np. Ubuntu
          out of box dziala ladnie, ale sproboj panie cos z tym pokombinowac. Power
          management kuleje, nie ma obslugi czytnika linii papilarnych, itd. Ale chodzi
          szybciej i sie nie zawiesza.
    • Gość: Marcin Dyktatorzy cen na budowlanym rynku? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.01.08, 00:18
      Oczywiśćie, że artykuły o wzrostach cen mieszkań były pisane na
      zamówienie m.in. wielkich inwestorów, którzy powykupywali mieszkania
      w dużych aglomeracjach a następnie zasponsorowali media aby pisali o
      dużych wzrostach cen. No i tak się stało! Inwestorzy zarobili,
      sprzedając z ogromnym zyskiem, dziennikarze zarobili i świat się
      kręci. Ale społeczeństwa nie będzie więcej stać na tak wielki
      wysiłek po wzrostach oprocentowania kredytów i za jakieś 2 lata
      będziemy mieli to samo co w USA. Więc nie biadolcie o wzrostach w
      2009. Czeka nas teraz WIELKI SPADEK! Poczekajcie a się przekonacie.
    • mkamuda Artykuły sponsorowane 28.01.08, 00:34
      A świstak siedzi i zawija w sreberka ;P
      Niedawno widziałem na gazeta.pl artykuł którego wymowa była
      jednoznaczna: ruch na rynku wzmaga się – kupuj mieszkanie, jak nie
      kupisz przegrasz życie. Artykuł pochodził z firmy doradczej Labiedź.
      Zapomniano dodać że firma Pana Lebiedzia zajmuje się również
      sprzedażą nowych i używanych mieszkań….żenada. Generalnie ludzie
      kupujcie bo ceny będą rosły do nieba:) bez względu na siłę nabywczą
      waszych portweli i fakt że mieszkania w Warszawie (wiosce
      śmierdzącej) są droższe niż np w Berlinie. Bańka pęka a Wybiórcza
      postanowiła jeszcze raz dmuchnąć

    • mareecki1 Re: Dyktatorzy cen na budowlanym rynku? 28.01.08, 00:40
      taaak winni są dziennikarze, pośrednicy, deweloperzy, chciwi polscy rolnicy
      którzy za krocie chcą sprzedać swoją ojcowiznę...temu podobnych durnot czytałem
      na różnych forach wiele. Zawsze ktoś musi być winny...bo tak jest łatwiej . A
      prawda jest taka, że ludzie uwierzyli że stać ich na mieszkania w kredycie na
      milion lat i rzucili się do kupowania. Wartościowych mieszkań na rynku nie było
      zbyt wiele bo od lat buduje się u nas niewiele, więc ceny skoczyły w górę, nawet
      na wielkiej płycie.oti macie winnego. Jeśli dalej szukacie winnego to mogę być
      nim ja! Sam kupiłem mieszkanie na kredyt w okresie największego bumu i nie żałuję:)
    • Gość: zorientowany Re: Dyktatorzy cen na budowlanym rynku? IP: 91.66.197.* 28.01.08, 00:45
      To chyba wlasnie Wyborcza/Wybiorcza pisala niedawno na temat wynikow
      egzaminow w krajach OECD. Juz nawet moldziez polska opiera sie - jak
      w ocenie egzaminow wnioskowano - nie na faktach ale na OPINIACH. to
      różni nas zdcydowanie od najmlodszych lat od innych krajow OECD.

      Wyborcza/Wybiorcza to bezwzglednie wykorzystuje.

      Ciagnie ceny u Czarneckiego we Wrocku (w jego SKY Tower)na
      niebotyczne poziomy. Ciagnac w ten sposob swiadomosc innych
      potencjalnych kupujacych i sprzedajacych. I wyciagneli.

      Jeszcze raz: gdyby na rynku nieruchomosci mialy miejsce notowania
      jak na kazdej gieldzie, to widzielibysmy obecnie degrangolade cen.
      Tu jednak takowej nie ma i ceny tworzy sie nie podstawie faktow ale
      oczekiwan. No i w duzym stopniu na OPOWIESCIACH WYBIORCZEJ (tam
      zdrozalo, tam inwestor, tam brytyjczyk kupil 10 mieszkan na pniu,
      tam brak materialow (cegly hehehe)), no i mamy bajzel.

      Dzieki wybiorcza! Czytam cie za to od czasu do czasu, najczesciej w
      sklepie na polce (5-10 min.) lub tu w internecie, nie dlatego zeby
      mnie nie bylo na ciebie stac, ale dlatego, ze szkoda czasami na
      ciebie CZASU.

      Prenumerata tak nie do konca rzetelnego pisma, choc to grosz
      niewielki, nie wchodzi w gre.

      Popraw sie, to moze kiedys.....
      • Gość: olo Re: Dyktatorzy cen na budowlanym rynku? IP: *.adsl.inetia.pl 28.01.08, 09:24
        Porównaj sobie ceny mieszkań w Warszawie z cenami w miastach
        podobnej wielkości w EU, zobaczysz jak Warszawa wiedzie prym wśród
        najdroższych. Tak na marginesie to parę dni temu czytałem na poratlu
        gazety artykuł o tym, że ceny są zbyt wielkie i będą spadać.
        Rynek nieruchomości jest tak napompowany jak giełda, nie podlega
        takim wachaniom bo trudniej się z niego wycofa, jednak większość
        mieszkań w ostatnich latach została kupiona na kredyt (zazwyczaj
        baardzo długi) i to w obawie przed dalszym wzrostem cen. Tego nie da
        się dalej sztucznie windować. Rozumiem ceny mieszkań w budynkach o
        faktycznie podwyższonym standardzie, z basenami marmurami lub choćby
        granitem w holu, portierem itp. - te musza być drogie. Dlaczego
        jednak niewiele mniej mają kosztować rozsypujące się potworki z lat
        50 czy fatalnie zaprojektwane hangary mieszkalne, dumnie noszące
        nazwę apartamentowców???
        • kretynofil To moze pojsc jeszcze dalej... 28.01.08, 11:05
          Dubai - najbardziej dynamiczna gospodarka swiata, bogata w rope,
          pelna przyjezdnych ludzi z calego swiata, ktorzy chca sie tam
          osiedlic, mnostwo bogaczy (co naprawde ma znaczenie). Pierwszy wynik
          z google, ktory znalazlem, opisalem tutaj:

          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=778&w=74854725&a=74872094
          Apartament 100m2, w samym centrum, z widokiem na przystan jachtowa,
          pola golfowe, oraz "palme", dwa tarasy, urzadzony "pod klucz",
          zaprojektowany przez architekta, w budynku prywatny basen, sauna,
          silownia, concierge... Prawdziwy apartament, a nie klitka w bloku o
          ladnej elewacji.

          Cena: 8700 PLN/m2.

          W Brukseli, gdzie teraz mieszkam, mieszkanie 60m2+44m2 tarasu na
          dachu kamienicy, doskonaly rozklad, 4,5m do sufitu, okna dachowe i
          ogromne na taras, urzadzone, w samym centrum, prawdziwe drewno na
          podlodze, sliczna zabytkowa kamienica (np. rzezbione porecze na
          klatce schodowej). Naprawde piekne mieszkanie. Cena: 150000 EUR,
          czyli 2500 EUR/m2 (przy zalozeniu ze taras jest za darmo :) Ile to
          teraz wychodzi? 10500 PLN/m2? Poprosze o podobna oferte w
          Warszawie... Na marginesie - to byla jedna z NAJDROZSZYCH ofert na
          rynku, standard to <2000 EUR/m2.

          I jak sie to ma do slynnego powiedzonka: lokalizacja, lokalizacja,
          lokalizacja?

          ----------------------------------------------

          Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
          internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
          czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
          kretynami. Milej lektury :)
    • Gość: Macko Dyktatorzy cen na budowlanym rynku? IP: *.14.vie.surfer.at 28.01.08, 02:20
      Tak sobie czytam komentarze i z kilkoma sie zgodze ale mam jednak inny poglad na
      to wszystko. Ceny nieruchomosci sa regulowane stara dobra zasada popytu i podazy
      (i zadne pismaki czy opinie ludzi tego nie zmienia)
      Zyjemy na chwile obecna w czasach niezlej sciemy - gazety pisza artykuly na
      zlecenie (co nie jest nowoscia), a developerzy sztucznie kreuja rynek
      (przejrzyjcie tzw. "cudowne" ogloszenia - czyzby zawsze "juz" nieaktualne).
      Niestety te sciemy sa z latwoscia kupowane przez stado :( I niestety owe stado
      leci i kupuje pierwsze lepsze mieszkanko finansujac to wieloletnim zobowiazaniem
      kredytowym. Dlaczego? Bo nie ma czasu pojsc do agencji lub przedzwonic -
      poszukac dluzej na wlasna reke juz nie wspominajac o poszukaniu alternatywy do
      kredytu, poniewaz jest zmeczony ciekim zarabianiem pieniedzy i latwiej mu
      zasugerowac sie tym co jest napisane w gazecie :(

      Moi dordzy sam szukam mieszkania do kupna w polsce wiec wiem o czym mowie. Rynek
      obserwuje juz ponad rok. Ceny az tak bardzo sie nie zmienia bo nieruchomosci to
      srodki trwale. Jednakze niewiele osob wie ze ceny mozna negocjowac z
      developerami - im bardziej przyparty do muru developer tym chetniej opusci cene
      przy transakcji. Niestety malo kto pisze o cenach transakcyjnych, ale uwierzcie
      mi mozna do nich dotrzec tylko trzeba troche pokombinowac (glowka glownie).
      Na koniec zachecam do rozwaznego brania kredytow. Kredyt na przestrzeni 30 lat
      moze byc zabojczy nawet dla przedstawicieli klasy sredniej bo koniunktura
      swiatowa moze sie w tym czasie mocno zmienic, a im biedniejszy kraj tym bardziej
      odczuje skutki swiatowych wahniec.
    • Gość: starycynik Kupujcie i sie nie przejmujcie cenami. IP: *.dhcp.uno.edu 28.01.08, 02:57
      Jak sie wprowadzicie to wasze i nikt nigdy nic wam nie zrobi. Od
      poczatku Polski, od 966 jeszcze sie nie zdarzylo NIGDY aby kredyt
      mieszkaniowy zostal splacony. Zawsze zdarzyla sie jakas wojna,
      rewolucja, nacjonalizacja, przywatyzacja, znowu nacjonalizacja,
      znowu prywatyzacja, kwaterunek, wykup za grosze, uwlaszczenie a
      ostatnio Kaczynski rozdal spoldzielcze mieszkania za darmo, w Sejmie
      lezy ustawa o uwlaszczeniu TBSow (po cichutku). Kredyty hipoteczne
      tez zostana umorzone, kto dozyje zobaczy. Kupujcie !!!!!
      • Gość: autor Re: Coraz bardziej wyszukana kryptoreklama IP: 194.146.251.* 28.01.08, 05:40
        Jasne, cena mieszkań spadnie, bo w Dortmundzie są tańsze niż we
        Wrocławiu. Czyli co? Importujemy te tanie mieszkania z Dortmundu do
        Wrocławia, tak? Tamten artykuł został już tyle razy wyśmiany, że
        szkoda słów...
        Cena mieszkań w Polsce musi rosnąć jeszcze długie lata, bo jest
        potworny niedobór. Jak ktoś ma z dzieckiem mieszkać kątem u teściów
        to zapożyczy się na całe życie, byle iść na swoje. We Wrocławiu
        brakuje mieszkań, w Dortmundzie nie - tam mieszkanie czeka na
        chętnego, u nas jest więcej chętnych niż mieszkań. By nasycić rynek
        brakuje około 5 mln mieszkań. W Polsce, nie w ciepłej Portugalii czy
        Hiszpanii. Mieszkania to nie brokuły, które można przywieźć zza
        granicy, gdy u nas występują braki windujące cenę.
        • kretynofil Szanowny Panie autorze! 28.01.08, 09:03
          Oczywista oczywistoscia jest to, ze zarowno ja, jak i inni
          forumowicze podajacy argumenty za spadkiem cen mieszkan, sa debilami
          niegodnymi lizania stop Szanownego Autora. Mam swiadomosc, ze nasze
          argumenty, wobec przedstawionych przez Szanownego Pana sa niewiele
          warte i z pewnoscia bedzie bardzo latwo je obalic.

          W zwiazku z powyzszym, pytanie mam nastepujace:
          - czy moglby Pan uzasadnic teze o braku 5 milionow mieszkan, skoro
          dwa lata temu pisal Pan o braku 2 milionow, od tego czasu wiecej
          ludzi wyjechalo z Polski, niz do niej przyjechalo, konkretne
          wyliczenia, oparte na danych opublikowanych przez niezalezne osrodki
          badan demograficznych,
          - po uzasadnieniu tej tezy (co, rzecz jasna bedzie dla Szanownego
          Pana rzecza banalnie prosta), prosze o krotkie wyjasnienie, skad
          Szanowny Pan chce wziac 5 milionow rodzin, ktore beda w stanie sobie
          pozwolic na zakup tych mieszkan. Aby uproscic Panu proces dowodzenia
          tej tezy, proponuje oprzec sie na danych GUS o wysokosci zarobkow.
          Prosze je zestawic z obecnymi cenami mieszkan (dla wygody moze Pan
          zalozyc wzrost wynagrodzen o 10% rocznie oraz brak podwyzek stop
          procentowych), i wyliczyc, jaka cena mieszkania pozwalalaby na zakup
          mieszkan w Polsce przez 5 milionow rodzin,
          - skoro Szanowny Pan Autor tak doskonale zna sytuacje na rynku
          nieruchomosci (co pozwala wysmiewac tak debilne artykuly jak te na
          onecie), to Szanowny Pan na pewno zdaje sobie sprawe z realnej marzy
          deweloperow. Raport na ten temat opublikowaly ostatnio firmy
          doradcze, z ktorych uslug, wprawdzie wyrywkowo, korzysta Pan od lat -
          mowie o Reas Konsulting i redNet Consulting. Link do raportu tutaj:
          opinieekonomiczne.blox.pl/2007/11/Cena-metra-kwadratowego-mieszkania-wg-gus.html
          Rozumiem, ze informacja w komentowanym artykule, dotyczaca braku
          mozliwosci obnizenia cen przez deweloperow, to tylko niewinne
          przejezyczenie, ktore zostanie natychmiast skorygowane?

          Na pana komentarz bede oczekiwal z niecierpliwoscia. Rozumiem, ze
          odpowiedz na moje pytania bedzie banalnie latwa - kimze w koncu
          jestem, aby porywac sie na polemike z takim wybitnym znawca tematu
          jakim jest Szanowny Autor.

          Pozdrawiam z naleznym szacunkiem,
          Debil przekonany o powaznych spadkach juz w 2008

          ----------------------------------------------

          Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
          internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
          czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
          kretynami. Milej lektury :)
          • kretynofil No coz, nie doczekam sie odpowiedzi, a przeciez... 28.01.08, 12:09
            ...moje pytania sa takie prosciutkie i glupiutkie... Musi byc, ze
            redaktorzy nie chca sie znizac do mojego poziomu :)

            Tym dedykuje piosenke CKoD:

            Hej człowieku w pierwszym rzędzie
            Panie decydencie z agencji reklamowej
            Hej panie menadżerze z MTV prezenterze
            Słynna dziennikarko

            Mamy butelki z benzyną i kamienie wymierzone w ciebie! /x2
            wymierzone w Ciebie!

            Hej panie redaktorze
            Modny aktorze na żywo i kolorze
            Hej panie dygnitarzu
            poeto piosenkarzu w domu na ołtarzu

            Mamy butelki z benzyną i kamienie wymierzone w ciebie! /x2
            wymierzone w Ciebie!

            Hej człowieku w pierwszym rzędzie
            Panie decydencie z agencji reklamowej
            Hej panie menadżerze z MTV prezenterze
            Słynna dziennikarko

            Hej panie redaktorze
            Modny aktorze na żywo i kolorze
            Hej panie dygnitarzu
            poeto piosenkarzu w domu na ołtarzu

            Mamy butelki z benzyną i kamienie wymierzone w ciebie! /x2
            wymierzone w Ciebie!

            Butelki z benzyną i kamienie /x3
            wymierzone w Ciebie! /x2

            Tak mi sie skojarzylo, bo ktos tu zatytulowal post "Panie
            redaktorze" :)

            ----------------------------------------------

            Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
            internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
            czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
            kretynami. Milej lektury :)
          • Gość: Marek Wielgo Re: Szanowny Panie autorze! IP: *.agora.pl 28.01.08, 13:31
            Dość często śledzę dyskusje na forum dotyczące moich tekstów, ale
            NIGDY nie biorę w nich udziału. Tym razem złamałem tę zasadę, bo
            ktoś przedstawił się jako autor. Przy okazji, zwracam się do
            szanownych forumowiczów, by zwaracali uwagę czyje teksty są
            zamieszczane w portalu Gazeta.pl. Np. wcześniej ktoś
            zarzucił „Gazecie Wyborczej” bezkrytyczne cytowanie Pana Lebiedzia i
            nawet zamieścił link do tego artykułu. Proszę jednak zwrócić uwagę,
            że był to tekst z Rzeczpospolitej.
            Pozdrawiam
            Marek Wielgo
            • kretynofil Dziekuje za komentarz, ale poprosze... 28.01.08, 15:26
              ...o wiecej. W swoim artykule podaje Pan informacje o ogromnym
              niedoborze mieszkan, cytuje:

              "A ponieważ w Polsce jest olbrzymi głód mieszkań, (...)"

              Rozumiem, ze w Pana mniemaniu nie jest to mit, powtarzany przez
              posrednikow, aby nakrecic spirale sprzedazy, prawda?

              W takim razie prosilbym o przedstawienie w kolejnym artykule
              informacji o _rzeczywistym_ niedoborze mieszkan, najlepiej opartej
              na konkretnych, weryfikowalnych danych. Jestem pewien, ze GUS bedzie
              w stanie dostarczyc Panu konkretnych informacji. Doskonale byloby
              zestawienie tej liczby wraz z dokladnym (ponownie - GUS)
              wyliczeniem, ile osob przebywajacych w Polsce jest w stanie istotnie
              _nabyc_ te mieszkania przy obecnych (i, idac Pana tokiem
              rozumowania, przyszlych, ktore nizsze nie beda) cenach.

              Jestem pewien, ze Pana artykuly nie sa przejawem zlej woli czy wrecz
              zamierzonej nierzetelnosci dziennikarskiej, wiec z obronieniem tezy
              o popycie przekraczajacej podaz nie powinien miec Pan zadnego
              problemu.

              Pozdrawiam z naleznym szacunkiem!

              ----------------------------------------------

              Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
              internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
              czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
              kretynami. Milej lektury :)
            • Gość: lastboyscout Panie Redaktorze IP: 71.167.106.* 28.01.08, 16:28
              >Czy dziennikarze przyłożyli do tego rękę? Owszem, powtarzali za
              >analitykami, że średnie ceny mieszkań w największych aglomeracjach
              >rosną z miesiąca na miesiąc, co mogło dodatkowo podgrzać rynek.
              >Jednak ten rozgrzałby się do czerwoności i bez tego typu
              >publikacji. Paliwem były rekordowo tanie kredyty.

              To juz jest po prostu hipokryzja !

              WOLNE media NIE SA po to aby nie powtarzaly TYLKO to co twierdza
              tzw. "analitycy" i "politycy". Sa po to aby przedstawiac ROZNE
              poglady, sa po to aby WYJASNIAC zjawiska, ktore dla przecietnego
              czlowieka sa niezrozumiale aby UNIEMOZLIWIC manipulacje
              spoleczenstwem.

              Kredyty w Polsce wbrew temu co pan pisze NIE BYLY TANIE, Panie
              Redaktorze poniewaz z definicji NIE MOZNA okreslic RZECZYWISTEGO
              kosztu kredytu o ZMIENNYM oprocentowaniu lub walutowegoW MOMENCIE
              JEGO ZACIAGANIA !

              Przypominam rowniez, ze realne ceny SPRZEDAZY nieruchomosci w Polsce
              wbrew temu co piszecie spadaja juz od ponad roku a rosnaca inflacja
              jeszcze poteguje ten efekt.







              Paliwem były rekordowo tanie kredyty
        • steady_at_najx Re: Coraz bardziej wyszukana kryptoreklama 28.01.08, 09:16
          na takie bzdury az musze odpowiedziec :)

          > Cena mieszkań w Polsce musi rosnąć jeszcze długie lata, bo jest
          > potworny niedobór....By nasycić rynek
          > brakuje około 5 mln mieszkań.

          Powiedz skad takie bzdury bierzesz ? To znaczy ze ponad 10 milionow osob w Polsce nie ma mieszkania ?

          >Jak ktoś ma z dzieckiem mieszkać kątem u teściów
          > to zapożyczy się na całe życie
          to znaczy dostanie kredyt i bedzie w stanie go splacac przez 30 lat kosztem doslownie wszystkiego ? bo mi sie wydaje ze raczej wybierze mieszkanie z tesciami....
    • sammler Dyktatorzy cen na budowlanym rynku? 28.01.08, 05:26
      Gazeta jest w dużej mierze odpowiedzialna za obecną sytuację na rynku
      nieruchomości mieszkaniowych. To jest fakt i żadne artykuły utrzymane w
      sarkastycznym tonie tego nie zmienią. Nachalna propaganda uprawiana przez Gazetę
      od 2004 r. była widoczna dla każdego, kto regularnie śledził kolejne publikacje
      poświęcone rynkowi nieruchomości. Pytanie, jaki Gazeta ma w tym interes nie jest
      w tej sytuacji całkowicie pozbawione sensu.

      Po przeczytaniu tego artykułu zaczynam się zastanawiać, czy pan Marek Wielgo
      naprawdę nie wie, jaką "siłę rażenia" mają media, w szczególności
      najpoczytniejszy dziennik opiniotwórczy w Polsce, dla którego pracuje? Czy tylko
      robi z siebie idiotę?

      Mówię to ja, który z reguły ważę słowa...

      Sam.
      • Gość: areq Re: Dyktatorzy cen na budowlanym rynku? IP: *.171.65.147.crowley.pl 28.01.08, 06:47
        Ależ o to autorowi chodziło.By miał Pan powody
        do "nerw".Zdezorientowanie to najlepszy sposób na potwierdzenie
        swoich prawd.
        Uważny obserwator śledzi zmiany cen na rynku.Widać gołym okiem,że
        ceny SPADAJĄ,nawet te ofertowe,bo transakcyjne na rynku wtórnym
        spadły makabrycznie od wiosny 2007r /dane: Poznań/
        I teraz-widzimy,że cena maleje ale nawet jeden artykuł zasiewa w nas
        niepewność..o to chodzi.Przy panice-ceny wywindowane do absurdalnych
        kwot,mogą zejść nawet o 50% czego żaden budzet domowy,przy założeniu
        rosnących stóp kredytowych,może nie wytrzymać a nawet jak wytrzyma
        to jaki sens kredytować przewartościowaną nieruchomość?
        • zuzur Co ty powiesz? 28.01.08, 08:37
          Za wzrost cen odpowiada 0,3% populacji, która zdecydowała się
          zapłacić więcej i kupić mieszkanie w 2006/2007. Po wejściu do Unii
          osób zarabiających normalne pieniądze szacuję na kilka procent. Jest
          jeszcze kilkanaście-, kilkadziesiąt- razy tyle obywateli, których
          stać na zaciągnięcie kredytu. Część z nich na pewno to uczyni. Moja
          znajoma z kredytów powiedziała mi, że w październiku i listopadzie
          2007 było więcej ludzi biorących kredyty hipoteczne niż rok temu. Z
          ciekawości przeszedłem się na targi na Torwarze. Średnia cena
          mieszkań 10 tys/m2, domów 200-metrowych ok. 2mln, wszystko na
          obrzeżach i poza Warszawą. Ale tych nieruchomości nie ma, są dopiero
          w projektach. Tzn. było kilka, w mrówkowcach, z ceną 11000. Inny
          aspekt jest taki, że nie ma przyzwoitych mieszkań. Przynajmniej w
          Warszawie. Tzn. nie jest trudno kupić mieszkanie w wielkim bloku za
          8-9 tys. Ale w kameralnych miejscach ceny wynoszą kilkanaście
          tysięcy (w Warszawie, nie na obrzeżach). Wiem to też od znajomego,
          który ma problem z wymianą domu (nieciekawe 200 m2, ale ładna 1200-
          metrowa działka) pod Konstancinem na 70-metrowe mieszkanie w
          Warszawie. Jego główny problem to znalezienie mieszkania w
          odpowiedniej lokalizacji, w odpowiednim bloku (95% ofert jest w 10-
          i więcej- piętrowych blokach, a to mu nie pasuje).
          Podsumowując. Jest jeszcze całkiem spory rynek na nieruchomości.
          Widać to też po cenach nowych samochodów, które są wysokie, mimo
          spadku cen waluty. Czy w tej sytuacji spadną ceny? Jakoś tego nie
          widzę. Może w pomazanej wielkiej płycie będzie taniej, ale szczerze
          mówiąc też w to wątpię.
    • Gość: Edvin Wyborcza rzeczywiscie nakęca ceny! IP: *.aster.pl 28.01.08, 07:42
      Po zapaści w latach 2000-02 pojawily sie pierwsz teksty nakrecające,
      i tak do 2007, od 2005 ruszyła akcja Dom Za Miastem - i ceny dzialek
      wzrosly. A ostatnio byly 3 teksty o tym ze ludzie spod Warszawy
      przeprowadzają się miasta bo dojazdy są mordercze. A z innej strony
      patrząc - ceny działek są już absurdalne (rozdmuchane przez GW), a
      mieszkania przestały się sprzedawać.

      Drodzy dziennikarze - bądźcie rzetelni i nie zacieśniajcie aż tak
      współpracy z PR'em developerów, bo to manipulacja.
    • Gość: edek Taka dygresja. IP: 194.181.28.* 28.01.08, 07:42
      Przy stabilnej gospodarce.
      Mieszkanie w Warszawie 60 m cena rynkowa ok. 400.000
      Wynajmuję i zarabiam po odliczeniu ubezpieczenia i podatku ok 800
      zł/m-c.
      Sprzedając mieszkanie i kupując obligacje 5% (4% netto) dochód 16
      000 na rok czyli 1333 zł miesięcznie.
      Aby nawet przy 2,5% netto wypada więcej niż przy wynajęciu a i
      kłopotów mniej.
    • Gość: ogon Dyktatorzy cen na budowlanym rynku? IP: *.171.19.130.crowley.pl 28.01.08, 07:55
      no ale dokładnie tak samo jak z cenami mieszkań jest z każdą inną sprawą. Ceny
      ziemi, w ubiegłym roku ceny warzyw i owoców itd, itp. Ale wina jest całych
      mediów, a nie tylko wybiórczej choć ta walnie przyczynia się do kręcenia
      nastrojami klientów.
      Jak w 2006 praktycznie codziennie sadzili (wybiórcza) sążniste artykuły o tym
      jak to z dnia na dzień mieszkania drożeją to wystarczyło popatrzeć co się dzieje
      z ludźmi. Niby skąd w 2006 (maj/czerwiec) banki miały problemy z obrobieniem na
      czas wniosków kredytowych? Ludzie nagle tak sami z siebie zaczęli decydować się
      na kupno mieszkania? Oczywistą oczywistością jest, że to m.in. bzdurzenie
      wybiórczej nakręciło im ciśnienie i rzucili się do banków po kredyty byle zdążyć
      przed megapodwyżkami.
          • Gość: Sadko1p Re: Trzeba zbadać ile mieszkanie powinno naprawdę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.01.08, 09:01
            "A ceny w tym roku pójdą jeszcze w górę" - pod warunkiem że się znajdzie jeleń,
            co je zapłaci. I te zadęcie naszych deweloperów (to też szumna nazwa, lepiej by
            było ich nazwać klitkorobami) - apartamenty takie lub inne. Jakie to
            apartamenty? Dla mnie to ap. to musi mieć ze 150 m2, dopiero wtedy zasługuje na
            taką nazwę, a to co nam się sprzedaje to zwykłe mieszkania. Inna sprawa to
            nazwy: np Sand City Tower w Piasecznie :)) Sand Paper Tower brzmi jeszcze lepiej :))
          • kretynofil Daj sobie spokoj z tymi klamstwami... 28.01.08, 09:17
            W Warszawie, w 2007, koszt budowy (ZAWIERAJACY KOSZT GRUNTU!!!!), to
            4791 PLN/m2. I teraz zabawne - skad mam te dane? Od firmy Reas, tej
            samej, na ktora sie powoluje autor, piszac ze deweloperzy nie obniza
            marzy. Tu, prosze, caly tekst:

            opinieekonomiczne.blox.pl/2007/11/Cena-metra-kwadratowego-mieszkania-wg-gus.html

            I co? Ladnie tak klamac?

            ----------------------------------------------

            Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
            internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
            czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
            kretynami. Milej lektury :)
                  • lider4 Ceny kontrolowane, a nie odgórnie ustalane. 28.01.08, 09:46
                    Państwo powinno wkraczać wtedy, gdy ceny za bardzo idą w górę. Każda
                    cena powinna wynikać z realnych, wyliczalnych przesłanek. Jeżeli
                    cena mieszkania powinna po wyliczeniach wynosić 100.000, a wynosi
                    300.000 to państwo musi wkroczyć, niezależnie od tego czy są czy nie
                    ma chętnych na jego zakup. Ceny muszą być realne, a nie rynkowe.
                    Ceny realne nie podlegają większym wahaniom i to jest ich
                    najważniejsza cecha. Poza tym trzeba oduczyć przedsiębiorców
                    manipulacji cenami. Oni mają zarabiać na wzroście produkcji, a nie
                    na podwyższaniu cen.
                    • Gość: e Re: Ceny kontrolowane, a nie odgórnie ustalane. IP: 87.105.187.* 28.01.08, 10:09
                      Tylko to niestety nie wszedzie sie sprawdzi, o ile np ceny pradu mozna tak
                      regulowac (bo nie ma jeszcze braku energii elektrycznej na rynku) to o ile
                      regulowanie cen towarow deficytowych (a mieszkania takimi sa) nie poprawi ich
                      dostepnosci, a moze tylko ich sprzedaz zrzucic do szarej strefy, tzn oficjalnie
                      x a pod stolem reszta "cena rynkowa" - x.
                      Tak juz kiedys byly ceny byly regulowane, tak ze trzeba bylo wprowadzic do
                      obiegu druga walute tzn reglamentacje - kartki.
                          • lider4 Wystarczy, że ja zostanę premierem. 28.01.08, 10:46
                            To wtedy na wszystkich łapówkarzy padnie blady strach. Służby
                            kontrolne to podstawa państwa. Bez nich państwo nie istnieje.
                            Dzisiaj to wygląda fatalnie, ale jak ja stanę na czele rządu to
                            chwycę to wszystko żelazną ręką i będzie porządek. Pogonię
                            urzędników państwowych do roboty. To tak jak ze ściąganiem na lekcji
                            podczas sprawdzianu. Jak nauczyciel ściśle kontroluje to nikomu nie
                            udaje się ściągnąć. Cudów nie ma. Bez kontroli nic nie może dobrze
                            funkcjonować.
                            • lava71 Re: Wystarczy, że ja zostanę premierem. 28.01.08, 11:06
                              Lider ... wiele z tego co piszesz to prawda. Niestety ludzie to takie
                              stworzenia, że zawsze będą kombinować aby obejść reguły. Dotyczy to w
                              szczególności metod szybkiego wzbogacania się kosztem innych mniej "zaradnych".
                              Wracając do wątku cen kontrolowanych to tu nie masz niestety racji. To było już
                              kiedyś i się nie sprawdziło. To może bolesne ale tylko otwarty, wolny i
                              przejrzysty rynek jest receptą na wszystko.

                              Jeżeli już mamy angażować Państwo w coś to raczej nie w kontrolowanie cen ale w
                              zaostrzanie polityki banków w temacie przydzielania kredytów. Państwu powinno
                              zależeć na tym aby społeczeństwo się bogaciło bo wtedy automatycznie więcej się
                              wydaje i napędza się tym samym takie rzeczy jak usługi i wypoczynek. Porządny
                              spadek cen wywołać można by poprzez ograniczenie czasu spłaty kredytu np do 15
                              lat i wprowadzając jeszcze obowiązek posiadania połowy wkładu na starcie.
                              Pytanie czy możliwe jest coś takiego? ... ano chyba nie. Banki są niezależna a
                              na dodatek w większości już kontrolowane z zagranicy. Po drugie banki nastawiają
                              się na maksymalny zysk ... nawet kosztem zniewolenia tysięcy ludzi na całe
                              życie. Lepiej należy pamiętać, że właścicielami stajemy się tylko wtedy gdy
                              kupujemy za swoje a nie pożyczone ... w przeciwnym wypadku nigdy nie znamy dnia
                              ani godziny.
                              • lider4 Nikt nie będzie obchodził reguł, gdy nie będzie 28.01.08, 11:21
                                możliwości ich obejścia. Ścisłe prawo plus sprawne służby śledcze i
                                nikt się przez sieć nie przeciśnie. A z bankami można zrobić
                                porządek i to bardzo łatwo. Banki podlegają prawu i to prawodawca
                                decyduje co banki mogą robić, a co nie. Niektóre praktyki banków
                                trzeba ukrócić i nie będzie to w praktyce trudne. Pierwszy przepis,
                                który należy wprowadzić jest taki, że cały zarobek banku powinien
                                być określony w oprocentowaniu. Tym samym banki nie będą mogły
                                naliczać dodatkowych kosztów w postaci jakichś prowizji. Jeżeli będą
                                chciały zwiększyć zysk to tylko poprzez wzrost oprocentowania.
              • kretynofil Alez ja nie o tym pisze... 28.01.08, 10:11
                Wasze brednie o popycie to mozecie sobie sami przy piwku powtarzac.
                Dopoki nie przedstawisz mi definicji popytu, nie mamy o czym
                gadac... Podpowiedz, bo zbyt rozgarniety nie jestes - definicje
                znajdziesz w jednym z moich postow w tym watku. To tak, zebys sie
                nie pogubil, dziecko, w tym strasznym Internecie w trakcie
                poszukiwan.

                Ja pisze tylko o realnych kosztach budowy, z 2007 roku. I tyle
                tylko - ktos napisal brednie o jakims jednostkowym koszcie, ktory
                byl zawyzony, wiec skorygowalem ta informacje.

                Popyt, podaz - straszne zjawiska, juz nie wystarczy napisac artykulu
                w GWnie, zeby na nie wplynac...

                A co do Twoich protestow przeciwko interwencji rzadu w gospodarke -
                ciekawe jakbys teraz piszczal, gdyby te "komunistyczne" wladze USA
                nie wpompowaly ogromnych pieniedzy w rozsypujaca sie piramidke
                finansowa. Radze poszerzyc horyzonty i troche poczytac...

                ----------------------------------------------

                Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
                internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
                czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
                kretynami. Milej lektury :)