Dodaj do ulubionych

Inwestorzy wyprzedają lokale. Przybywa nowych m...

13.05.08, 09:54
niech sprzedaja.. kupujacy zdarzyli sie uzbroic w cierpliwosc, w
przeciwienstwie do sprzedajacych
Obserwuj wątek
      • kretynofil Ale jak to tak? Matko Boska!!! 13.05.08, 10:54
        Inwestorzy sprzedaja mieszkania? Przeciez to bez sensu, przeciez
        bedzie tylko drozej, kupujcie szybko bo taniej nie bedzie! Przeciez
        ceny nie spadna tylko wzrosna - i to na dodatek wiele razy:
        - w 2008 o 283472%,
        - w 2009 o 345345%,
        - w 2010 o 1345%,
        - w 2011 o 12312%,
        - w 2012 o 28319212398837% (Euro2012),
        - w 2012 o 23401283491283049812034810293840129384% (wejscie do
        strefy Euro).

        No to ja nie rozumiem - przeciez mieszkanie to inwestycja najlepsza
        z mozliwych: latwa, tania w obsludze, zawsze przynosi zyski
        (srednio: 91273102730123% w skali miesiaca), to czemu wyprzedaja?

        Ach, czemu?!

        No, forumowi eksperci od wzrostow, zrobcie cos! No zrobcie cos, bo
        ja sie zaraz poplacze! Wytlumaczcie, napiszcie, nakrzyczcie,
        obrazcie kogos - bo ja nie moge patrzec na ten dramat!!!

        ----------------------------------------------

        Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
        internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
        czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
        kretynami. Milej lektury :)
            • kretynofil Moja Slodka! Dawno Cie nie bylo :) 13.05.08, 13:12
              > zaciela sie Tobie plyta. Tylko na tyle Ciebie stac?

              Hmmm, znam skads ta maniere - niby po polsku, ale jednak nie do
              konca. Tak jakos dziwnie, sztucznie, jakby tlumaczone przez
              komputer, bez uzycia mozgu :P

              Wyglada na to, ze rozszyfrowalem Twoja tozsamosc!

              Nelly? Nelly Rokita?

              ----------------------------------------------

              Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
              internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
              czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
              kretynami. Milej lektury :)
                • Gość: loco Moja rozmowa z panią sprzedającą mieszkanie IP: *.crowley.pl 13.05.08, 14:22
                  Obserwowałem od pewnego czasu mieszkanie wystawione na gratce.
                  Warszawa, Ursynów, Płyta (lata '70), do odnowienia - cena 9600 m2
                  (LOL). Dzwonię.

                  - Dzien dobry, jestem zainteresowany kupnem mieszkania... Proszę mi
                  powiedzieć na wstępie jaka byłaby rzeczywista cena.
                  - Jak to rzeczywista? (Pani wyraźnie zdenerwowana, ale ściemnia)
                  - No za ile jest Pani rzeczywiście skłonna sprzedać mieszkanie
                  - A Pan wie jakie jest zainteresowanie tym mieszkaniem? Ludzie
                  ciągle dzwonią. Moge opuścić 100 zł za metr, no 200.
                  - Hmmm.. to ciekawe, ale zauważyłem, że ogłoszenie wisi już 2
                  miesiące, więc nikt jeszcze ni kupił, mimo że wszyscy ciaglę dzwonią?
                  - (Pani już lekko zirytowana) Kilka osób zarezerwowało, ale w końcu
                  niedawno zrezygnowali
                  - A czy Pani wie, że taniej mogę kupić nowe mieszkanie na Ursynowie?
                  - Tak? A gdzie.
                  - Na Imielinie przy KEN-ie, dom jeszcze w budowie.
                  - Ale tu ma Pan lepszą lokalizację (LOL), no i... (Pani kombinuje)
                  mieszkanie jest już zbudowane
                  - Biorę mieszkanie od ręki za 4000/m
                  - Dziękuję nie jestem zainteresowana (Pani zdenerwowana rzuciła
                  słuchawką)

                  Rozmowa była jakieś 2 tyg. temu. Wczoraj pani oddzwoniła i
                  zaproponowała 6000 m2 :)
                  • Gość: Zbylut Re: Moja rozmowa z panią sprzedającą mieszkanie IP: *.chello.pl 13.05.08, 14:36
                    Hero z Ciebie ;-)
                    2 tygodnie temu moja bliska przyjaciolka sprzedala mieszkanie w bloku na Zabiance w Gdansku (wielka plyta i to ta "leningradzka" wiec podobno gorsza) za 190 tys. zl.
                    Mieszkanie to 25 metrowa kawalerka :-) co daje rowne 7600 za m2.
                    Placi sie glownie i przedewszystkim za lokalizacje. Mieszkania 500 metrow od plazy oferowane sa po 12-15 tys./m2; we Wrzeszczu, Zaspie, Przymorzu za 6000-7000. W Oliwie za 7000-8000.
                    Na zakorkowanych i zasmrodzonych przez Szadolki dzielnicach poludniowych bez problemu mozna kupic cos za 4000-5000.

                    Co do rezygnacji z budowy nowych mieszkan. Pracuje w firmie projektowej jakiej glownym obszarem dzialalnosci jest projektowanie drog. Przygotowujemy (a raczej przygotwywalismy) dokumentacje projektowa (koncepcja, PB, PW) dla sporego osiedla w Gdansku Srebrzysku.
                    Na osiedlu mialo powstac okolo 7000 mieszkan i calosc miala byc realizowana w 5 etapach.
                    Po ostatnim spotkaniu z zamawiajacym projekt budowlany ... umowa na opracowanie projektu budowlanego zostala podpisana tylko dla pierwszego etapu...
                    I tyle na temat obnizki 30-40% :-)
                      • Gość: Zbylut Re: Moja rozmowa z panią sprzedającą mieszkanie IP: *.chello.pl 13.05.08, 14:47
                        Spadki beda z pewnoscia.
                        Ale ten kto liczy na zjazd o 30-40% po prostu nie zdaje sobie sprawy, ze inwestycje na taniej ziemi (kupionej 2-3-4 lata temu) przez tania sile robocza (jaka byla 2-3 lata temu) juz sie skonczyly albo sie koncza.

                        Wiekszosc na srednia spadkow zapracuja inwestycje na tanich terenach - czyli w Gdansku Poludnie, gdzie budowalo sie najwiecej i 2-3 lata temu rozpoczato najwiecej inwestycji.

                        W dobrych lokalizacjach budowalo sie malo albo bardzo malo a ziemie kupowalo sie drogo albo bardzo drogo; stad jesli inwestor nie bedzie pewien sprzedazy po zalozonych cenach nie rozpocznie albo wstrzyma inwestycje.

                        Na gdanskiej Zaspie gdzie mieszkania 4 lata temu kosztowaly ~ 3000-3500zl za metr dzis trzba zaplacic 6000-7000. Czyli dwukrotnie wiecej.
                        Spadej o 40% z 6500 oznaczalby cene metra ~ 4000zl.

                        Wiesz ile wynosila srednia placa 4 lata temu ?
                        • Gość: A1 Re: Moja rozmowa z panią sprzedającą mieszkanie IP: *.chello.pl 13.05.08, 14:55
                          Wiesz ile wynosila srednia placa 4 lata temu ?

                          a co to ma do rzeczy; widziałem oferty w Niemczech w miastach
                          wielkości gdyni/gdańska po 5 tys zł /m2

                          a tam jest mniejsza płaca niż w PL?

                          ten kraj to dzikie pola, wykorzystując niewiedzę tubylców
                          cwaniacy z zagranicy wywindowali ceny ale teraz bańka
                          pękła...
                          nikt z zaagranicy już w PL mieszkań nie kupi (bo po co skoro
                          tu już się nie zarobi), a wielu
                          sprzedaje więc co to oznacza dla poziomu cen?

                          odpowiedź jest brutalnie prosta, rynek mieszkań to taki
                          sam rynek jak inne tylko zmiany cen nie są tak szybkie...
                          • Gość: Zbylut Re: Moja rozmowa z panią sprzedającą mieszkanie IP: *.chello.pl 13.05.08, 15:32
                            1. Jaki procent gruntow w miastach w Niemczech i w Polsce obiety jest miejscowym planem zagospodarowania ?
                            2. Czy w niemieckich miastach okolo 30-40% powierzchni terenu stanowia grunty rolne ?
                            3. Czy znane sa Ci formy wspierania budownictwa mieszkaniowego przez rzad jak preferencyjne kredyty gwarantowane przez panstwo dla inwestycji mieszkaniowych ?
                            4. Czy w Polsce blisko 40% ludnosci nagle przenioslo sie do jej zachodniej czesci ?
                            5. Czy w Polsce dziala jakikolwiek program wyburzen budynkow z wielkiej plyty i doplaty wlascicielom w tychze to kupna mieszkan na wolnym rynku ?
                            6. Czy wiesz ile % mieszkan kupili ci legendarni zagraniczni inwestorzy w Polsce ?

                            Jesli odpowiesz na powyzsze, znajdziesz wyjasnienie skad biora sie ceny 5 tys./m2 w Berlinie i dlaczego wiara w spadki 30-40% to naiwnosc.
                            • Gość: A1 Re: Moja rozmowa z panią sprzedającą mieszkanie IP: *.chello.pl 13.05.08, 15:42
                              Koncentujesz się na stronie podażowej, ale oprócz podaży
                              jest jeszcze popyt; np. po co inwestować w dziurze pełnej ruder
                              i bloków tzw. apartamentów postawionych bez ładu
                              i składu zwanej perłą bałtyku?
                              chyba lepiej kupić gdzie indziej...


                              > 4. Czy w Polsce blisko 40% ludnosci nagle przenioslo sie do jej zachodni

                              przykłady które widziałem dotyczą b. RFN

                              przykro mi
                            • kretynofil Odpowiedzi: 13.05.08, 15:45
                              1) W jakim kierunku zmierzaja zmiany w prawie budowlanym w Polsce?
                              Czy w strone zmniejszenia obszarow pokrytych planem, czy wrecz
                              przeciwnie?
                              2) Jakie zmiany odnosnie do odrolniania gruntow rolnych w miastach
                              zostaly ostatnio uchwalone w Polsce?
                              3) TBS, budowa mieszkan komunalnych i socjalnych, ulga odsetkowa
                              (jest jeszcze? nawet nie wiem), VAT 7% na mieszkania.
                              4) Nie - nastapila migracja do miast oraz, co wazniejsze, za granice
                              naszego kraju, to raz. A dwa, ze ceny nizsze niz w Warszawie sa
                              rowniez w takich miastach jak Frankfurt (nad Mennem) i Monachium.
                              Niemcy to nie tylko Berlin.
                              5) Nie. Tyle tylko, ze od burzenia mieszkan i stawiania nowych w ich
                              miejsce mieszkan nie przybywa, wiec nie wiem czego ten argument
                              dotyczy.
                              6) Kupili sporo, o ile pamietam oficjalne oszacowania to 10-20%.
                              Realnie - znacznie wiecej, bo jesli mieszkanie w Polsce kupuje jakis
                              duzy fundusz nieruchomosci, to nie jest ono ujete w statystykach
                              jako sprzedaz obcokrajowcom, to raz. Dwa, ze mam kolezanke, Polke,
                              ktora pobrala sie z Anglikiem i kupili kilkanascie mieszkan
                              jako "krotkoterminowa inwestycje" (na spekulacje, po prostu).
                              Oficjalnie ona kupowala, wiec w statystykach tez nie figuruje,
                              chociaz de facto, bylo to kupione za jego pieniadze i to on
                              skonsumuje zyski u siebie w kraju.

                              Jedyny rozsadny argument, ktory bys mogl przytoczyc, ale na to nie
                              wpadles, to struktura Polski i Niemiec. Tam nie musisz mieszkac w
                              najwiekszych trzech-czterech aglomeracjach, zeby samemu przezyc za
                              wlasnorecznie zarobione pieniadze. W Polsce tak jest - i to nasz
                              rynek upodabnia do rosyjskiego, a co tam sie dzieje, chyba wszyscy
                              wiedza.

                              Tyle tylko, ze Rosjanin nie moze sie latwo przeprowadzic do Niemiec,
                              a Polak moze - i to jest podstawowa bariera popytu...

                              ----------------------------------------------

                              Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
                              internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
                              czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
                              kretynami. Milej lektury :)
                              • Gość: Zbylut Re: Odpowiedzi: IP: *.chello.pl 13.05.08, 16:01
                                > 1) W jakim kierunku zmierzaja zmiany w prawie budowlanym w Polsce?
                                > Czy w strone zmniejszenia obszarow pokrytych planem, czy wrecz
                                > przeciwnie?

                                Tak. Zmierzaja w tym kierunku od 1989 roku.
                                Poki co pokryte planem jest okolo 5-10% powierzchni miast a wladze lokalne majace samograj korupcyjny pt. - decyzja o warunkach zabudowy - nie kwapia sie by z niego szybko rezygnowac.

                                > 2) Jakie zmiany odnosnie do odrolniania gruntow rolnych w miastach
                                > zostaly ostatnio uchwalone w Polsce?

                                Zadne. Slyszales o planach. O takich samych czytam od 3 lat (gdy premierem byl Marcinkiewicz).

                                > 3) TBS, budowa mieszkan komunalnych i socjalnych, ulga odsetkowa
                                > (jest jeszcze? nawet nie wiem), VAT 7% na mieszkania.

                                Mieszkania w TBS sa drozsze niz porownywalne na wolnym rynku, poniewaz duzo wyzsza sa w nich czynsze. Poza tym najemca nie ma praw rzeczowych.

                                > 4) Nie - nastapila migracja do miast oraz, co wazniejsze, za granice
                                > naszego kraju, to raz. A dwa, ze ceny nizsze niz w Warszawie sa
                                > rowniez w takich miastach jak Frankfurt (nad Mennem) i Monachium.
                                > Niemcy to nie tylko Berlin.

                                Migracja do miast (w Polsce "wymieraja" cale wioski) napedza wzrost cen mieszkan w tychze.
                                Bardzo slaba infrastruktura drogowa utrudnia rosniecie powierzchni miast - ludzie stojacy w korkach po godzine i wiecej kalkulujac wola doplacic 20-30% wiecej do mieszkania (bo tylez czasu de facto wiecej "pracuja" stojac w korkach).
                                Poprosze o podanie konkretnych cen w NOWYCH oddawanych do uzytku mieszkaniach w Monachium w odleglosci do 5km od centrum, bo linki jakie znajdowalem dotyczyly porownan zadupia w Berlinie (kolo B-Ringu) z Mokotowem.

                                > 5) Nie. Tyle tylko, ze od burzenia mieszkan i stawiania nowych w ich
                                > miejsce mieszkan nie przybywa, wiec nie wiem czego ten argument
                                > dotyczy.

                                Dotyczy tego, ze w Polsce nie ma programu dofinansowania przez panstwo "zamiany" mieszkan w wielkiej plycie = nie ma budowy "wielkoskalowej" jaka sila rzeczy doprowadza do zmniejszenia kosztow produkcji budowlanej i zmniejszenia cen.

                                > 6) Kupili sporo, o ile pamietam oficjalne oszacowania to 10-20%.

                                Zle pamietasz. To niecale 10% w 2007. W 2006 mniej niz 5.
                                • Gość: A1 Re: Odpowiedzi: IP: *.chello.pl 13.05.08, 16:14
                                  > Tak. Zmierzaja w tym kierunku od 1989 roku.
                                  proponuję liczyć od wejścia PL do UE
                                  wcześniej się nie liczy...

                                  a efekt wejścia może być zgoła odwrotny od tego planowanego
                                  [nikt tu nic nie kupi a dużo sprzeda i wyjedzie]

        • Gość: Kain Re: Ale jak to tak? Matko Boska!!! IP: *.dot-com.net.pl 13.05.08, 12:08
          Kretynofil, chłopie, weź Ty załóż bloga, to będzie łatwiej znaleźć Twoje analizy
          i opinie :)

          Choć z drugiej strony: jak zobaczyłem temat to wiedziałem, że będzie Twoj wpis :D

          Ciekawostka: jeszcze wczoraj był artykuł, że sprzedaż mieszkań wyhamowała ale
          ceny nie maleją, a ja w komentarzu dopisałem, że jestem ciekaw kiedy pojawi się
          materiał o tym, że mieszkania kupione pod inwestycje zaczynają zapychać rynek :P
          Swoją drogą, to skoro taki art się pojawil to znaczy, że duzi gracze już
          uciekli, a z mieszkaniami zostali indywidualni.
          • lava71 Re: Ale jak to tak? Matko Boska!!! 13.05.08, 12:19
            "Swoją drogą, to skoro taki art się pojawil to znaczy, że duzi gracze już
            uciekli, a z mieszkaniami zostali indywidualni."
            Tak jak na giełdzie ... gdy nawet sprzątaczki wiedzą, że giełda to świetne
            miejsce do zarobienia dużych pieniędzy, to jest to już ostatni dzwonek żeby
            natychmiast opuścić okręt.
            Podobnie było w nieruchomościach ... Ci co wiedzą "jak to działa" już pod koniec
            zeszłego roku kasowali pieniądze ze sprzedawanych "inwestycji". Początek tego
            roku to przebudzenie się średniaków ... a po kilku artykułach w gazetach
            indywidualni rzucą się do wyprzedaży bo przecież takie miłe fortunki im na
            mieszkankach urosły. Zobaczymy tylko ile będą musieli opuścić na wstępie żeby
            klient w ogóle zechciał się pofatygować i je obejrzeć
          • Gość: zz Re: Ale jak to tak? Matko Boska!!! IP: *.chello.pl 13.05.08, 14:35
            Swoją drogą, to skoro taki art się pojawil to znaczy, że duzi gracze

            a niby gdzie oni uciekną? wszędzie pękła bańka
            a prezes Zdrzałka zobaczymy ile mieszkań
            będzie miał `na zwale' w grudniu br.
            na razie jest świetnie u p. prezesa mimo, że sprzedaż
            na poziomie 40% tego co w ubr.
          • kretynofil W postach powyzej. 13.05.08, 17:06
            Wielka plyta za 6000, podczas gdy cena wywolawcza (i obowiazujaca
            jeszcze niedawno na Ursynowie) wynosila 8000. To spadek o 25%.

            Jakies pytania?

            ----------------------------------------------

            Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
            internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
            czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
            kretynami. Milej lektury :)
      • eles55 Re: Breżniew puchnie ze śmiechu z zagrobu 13.05.08, 10:55
        Ciebie człowieku to chyba porąbało! Jakie 10 lat, jaki zadatek?!
        Aby zostakandydatem na członka spóldzielni trzeba było wpłacić wkład, który rzeczywiście można traktować jako zadatek, ale nie na mieszkanie, tylko na prawo zamieszkiwanie w nim, a póżniej w czynszu spłacałeś kredyt udzielony spółdzielini przez państwo. Także jak widać, nic nie było zadarmo. Teraz też możesz uzyskać kredyt bez wkładu własnego.
        A jeśli chodzi o czas oczekiwania, to w Warszawie naprzykład czakało się ponad 20 lat. Ja w 1974 miałem zawinkulowany wkład, czyli miałem wpłacone jakieś 30% wartości mieszkania i w 1989 roku nawet mi się nie śniło, żeby zostać członkiem spóldzielni, a jeśli się zostawało członkiem spółdzielnin należało poczekać jeszcze kilka lat, żeby dostać klucze do mieszkania.
        Kupiłem w końcu mieszkanie na wolnym rynku i nie było ono bynajmniej tanie.
    • Gość: petr wielka krzywda deweloperow. IP: *.multimo.gtsenergis.pl 13.05.08, 10:30
      jak 2 lata temu kupowalem mieszkanie, to musialem sie sporo napocici, zeby w
      ogole znalezc (Warszawa). deweloperzy, firmy posredniczace w sprzedazy, ze swoim
      szelmowskim usmieszkiem sprzedawaly wszystko na pniu. przychodzil klient i
      kupowal cala klatke mieszkan. wtedy byli b. zadowoleni. dzis zaczynaja narzekac,
      ze na rynku pojawiaja sie nowe mieszkania z drugiej reki. chyba w swej slepej
      chciwosc sprzed 2 lat nie mysleli, ze ktos bedzie mieszkal w np. 20
      mieszkaniach? pozdro dla deweloperow, nie puszczajcie kaki, dalej trzymajcie
      przyklejony swoj szelmowski usmieszek
    • sld_sld procz spekulacji nie ma zadnego uzasadnienia co do 13.05.08, 11:06
      kosmicznych cen panujacych w szczegolnosci w Warszawie i Krakowie.

      inwestorzy sprzed 2 lat kupowali mieszkanie za np. 300.000zl to bylo
      ok 70tys EURO. Dzis to kwota ok 90 tys EURO. Dodatkowo to mieszkanie
      dzis jest warte zapewne ok 500.000zl. Wiec zarobek 2x. Maja z czego
      schodzic.

      dla KOwalskiego kredyt 300.000na nowe mieszkanie + wykonczenie +
      czynsz to m-cznie ok 3500zl przez 30 lat. tylko ze za 300.000zl to w
      Warszawie procz Bialoleki, rembertowa itp.zadupie nic sie nie kupi
      (mowie o mieszkaniu do 50m2) bo przeciez szalency nawet na zadupiach
      krzycza 10tys z m2.

      10tys za m2 to 3 tys EURO za m2... kto by pomyslal ze w Warszawie
      miascie betonu, asfaltu, brudu, ponuractwa, braku zupelnego miejsc
      wypoczynki, spaceru za mieszkanie w plycie beda tyle chciec...
      • Gość: A1 Re: Lepiej kupowac za granica...!! IP: *.chello.pl 13.05.08, 14:49

        > Zwlaszcza przy tym kursie zlotowki to mieszkania w cywilizowanej
        > Europie coraz tansze! Pozdrawiam cierpliwych i myslacych!

        dokładnie mieszkania na zachód od Odry tańsze niż w Tuskolandzie
        wróciłem z Niemiec akurat w TV było skakanie sobie do oczu
        czy przejazd "Autostradą" z Gdańska do pola głównego pod Tczewem
        winien być po 7 zł czy po 3,50....

        polecam każdemu taki wyjazd na otrzeźwienie; tutaj powtórzy
        się wariant DDR, tyle że w mocniejszej formie -
        bo co tu mieszkać?

        W kraju korupcji i nepotyzmu?
        Gdzie przez 20 lat wybudowano 100km autostrad i nowy terminal
        na Okęciu zagrażający życiu pasażerów?
    • lava71 Re: Inwestorzy wyprzedają lokale. Przybywa nowych 13.05.08, 12:02
      Nie inwestorzy tylko SPEKULANCI. W Polsce nie ma inwestowania a tylko spekulacja
      ... dotyczy to wszystkiego ... a giełda i nieruchomości to prawdziwe Eldorado
      dla cwaniaków.
      Tych "normalnych", którzy chcą kupić tylko po to żeby mieć gdzie mieszkać jak
      nie było stać tak i nie stać obecnie. I nikt już nawet nie mówi o kupowaniu
      mieszkania tylko o osiąganiu zdolności kredytowej na odpowiednio wysoką kwotę.
      Czy aby nie mamy do czynienia z paranoją gdzie praktycznie wszyscy musimy
      lewarować nasze życie za pomocą kajdanów hipotecznych?
    • sld_sld dodam jeszcze jedna:jezeli krzycza ze kupowac tzn. 13.05.08, 12:18
      ze "grubasy" dawno temu nakupowali a teraz zaczynaja sprzedawac.
      Jezeli teraz krzycza ze trzeba sprzedawac to niestety grubasy juz
      dawno sprzedaly. Zostala leszczyna. Ci trzymaja mieszkania bo patrza
      na ceny ofertowe. Dodatkowo "oficjalne" spadki od 5-10% to mozna
      powiedziec male piwo. i leszczyna dalej trzyma "przyszlosciowe'
      mieszkania np. na Jelonkach czy Gorcach z cena 10tys za m2.

      Wszystkim polecam przeglad informacji z gieldy. 1.5-2 lata temu
      newsy beda rekordy, gielda w gore, spolki sa niedowartosciowane.
      potem jedna walniecie, ale nic narod dalej kupowal akcje, drugie
      walniecie nieco mocniejsze, narod nie panuje nad nerwami. Potem
      dluga pochyla narod budzi sie nagle gdy nie ma 30-50% wlozonej kasy.
      ale eksperci nadal mowia bedzie drozej to chwilowe... obecnie
      leszczyna mozna powiedziec ma tylko na waciki...

      tak samo bedzie z mieszkaniami. Moze nie o 50% ale ceny zeby byl
      ruch musza ksztaltowac sie na poziomie srednio 5-6tys zl w
      Warszawie. tyle ze na osiedlach typu bialoleka, rembertow, brodno,
      targowek, tarchiminy, ursusy i inne cuda to 3-4 tys to max
      • Gość: Bubatek Re: dodam jeszcze jedna:jezeli krzycza ze kupowac IP: 151.193.120.* 13.05.08, 12:32
        > tak samo bedzie z mieszkaniami. Moze nie o 50% ale ceny zeby byl
        > ruch musza ksztaltowac sie na poziomie srednio 5-6tys zl w
        > Warszawie. tyle ze na osiedlach typu bialoleka, rembertow, brodno,
        > targowek, tarchiminy, ursusy i inne cuda to 3-4 tys to max

        Słuchaj no, sld_sld, niestety nie Tobie decydować o tym, ile to będzie
        kosztować. To jest takie gadanie polskiego frustrata, którym zresztą sam jestem.
        Dla mnie też metr kw. mieszkania na Białołęce nie jest wart 8 tysięcy, tylko
        może 4-5 tysięcy. Ale widać są tacy, dla których jest wart 8, bo jednak
        zadłużają się i kupują. Chcesz tego czy nie - tak niestety jest.

        Ekspertów można nie słuchać, każdy ma własny rozum i jest w stanie sam decydować
        o swoim postępowaniu, w tym inwestowanie / spekulacji. Ja sam chcę teraz kupić
        mieszkanie, bo nie mam gdzie się podziać z żoną i moim maleństwem i jestem
        przerażony cenami w Krakowie, zwłaszcza, że dziadostwo tu straszne: komunikacja
        bardzo zła a wykonawstwo budowlanki - lepiej nie mówić. W sąsiedztwie mieszkania
        chodzą po 8 tysięcy za metr ale widać, że za 5-6 lat te bloki się bedą sypać bo
        tak są stawiane. Koszmar. Ale wszystkie lokale wykupione na pniu przez tych
        'inwestorów'. No i teraz powiedz mi, łaskawco, co mam robić:

        1. Kupić zadłużając się końca życia mojego a być może i tego maleństwa
        2. Nie kupować, by 'urealnić' ceny (zakładając, że inni też nie kupią) do tych
        4-5 tysięcy i kupić dopiero wtedy.

        To wszystko po to, byś nie pisał takich postów, bo nic nie wnoszą a pogłębiają
        tylko Twoją i moją frustracje.
        • lava71 Re: dodam jeszcze jedna:jezeli krzycza ze kupowac 13.05.08, 12:48
          Może na drobne pocieszenie powiem Ci, że poziom frustracji może być jeszcze
          większy. Wszyscy Ci co kupowali ostatnio, którzy zdają sobie sprawę, że
          przepłacili 2x za klitki budowane z jakością, o której wspomniałeś ... Ci
          dopiero są frustratami. Wiedząc to wszystko, widząc, że rynek stygnie przy
          wzroście miesięcznych rat kredytu ...
          W odróżnieniu od nich, Ty jeszcze nie postawiłeś kropki nad "i" i masz wciąż
          jakiś wybór.
        • sld_sld Re: dodam jeszcze jedna:jezeli krzycza ze kupowac 13.05.08, 14:19
          Wynajmij, wyjdzie Ci taniej. Poczekaj rok/dwa moze 3. Nie mowie
          bowiem ze lupnie mocno,moze byc powolny (bezpieczny) zjazd by paniki
          nie siać

          ja sie akurat nie frustruje bo mieszkanie kupilem jakis czas temu
          przed szalenstwem,dodatkowo mam jeszcze drugie ktore wynajmuje i
          raczej zadnego nie sprzedam bo do poziomu moich zakupow ceny nie
          spadna a jezeli w cokolwiek inwestowac to w nieruchomosci (tylko nie
          w tych cenach co sa obecnie w PL!!)

          przyznaje tylko ze chcialem kupic dla siebie wieksze mieszkanie ale
          ceny sa zabojcze a sprzedajacy chyba zyja w innym swiecie.
          zachwalano bliskosc do centrum mieszkania przy Galerii Mokotow (to
          mniej wiecej 40minut jazdy w szczycie), zielone okolice przemyslowej
          Woli i inne super hiper okazje po 10tys z m2 bo taniej juz nie
          bedzie. Bedzie to tylko kwestia czasu.

          Gdybym dzis byl zmuszony kupic mieszkanie to bym wolal wynajac. A
          jak ktos ma kase i mysli przyszlosciowo to lepiej kupic m3 w Paryzu/
          Rzymie zamiast m4 w Warszawie i te m3 w cywiliowanych krajach
          wynajmowac turystom. a pozniej bedziesz mial cos wartosciowego dla
          dzieci:)



    • Gość: Piotr Inwestorzy wyprzedają lokale. Przybywa nowych m.. IP: 195.47.201.* 13.05.08, 12:26
      Dwa lata temu deweloperzy widząc wzrost cen mieszkań oraz drożejące
      grunty zaciągali ogromne kredyty na kolejne inwestycje. Przy
      dzisiejszych cenach mieszkań Polaków (nawet tych na emigracji –
      mocna złotówka złotówki) po prostu nie stać na zakup mieszkań
      (wzrost oprocentowania kredytów). Deweloperzy zaczynają mieć
      problemy ze spłatą swoich zobowiązań kredytowych (banki nie mogą
      wiecznie odraczać terminów spłat kolejnych rat) obniżają cenę
      mieszkań. Zagraniczni spekulanci wiedzą, że sprzedaż to ostatni
      dzwonek na realizację zysku reszta – również i deweloperów obudzi
      się z ręką w nocniku.
      • rasklaat Re: Inwestorzy wyprzedają lokale. Przybywa nowych 13.05.08, 12:55
        > Deweloperzy zaczynają mieć
        > problemy ze spłatą swoich zobowiązań kredytowych

        Nie wiem skąd taki wniosek... zdaje sie ze deweloperzy jednak zdazyli sprzedzac ludziom nieco tych swoich apartamentow z nieraz 100procentowym zyskiem wiec kase na splaty kredytow maja. Maja nawet wiecej, sadze ze wielu firmom starczy na przetrwanie dobrych kilku lat posuchy. Beda teraz po prostu nieco mniej budowac. Kupujacych jest teraz mniej niz bylo w szczycie ale zawsze jakis leszcz sie znajdzie...
    • bambussi kolejny artykuł o niczym...ceny mają sie dobrze... 13.05.08, 12:55
      i jakoś tych cudownych spadków, wieszczonych przez forumowych
      mędrców od miesięcy, nie widać...

      jasne że ceny mieszkań w Warszawie nijak się mają do rzeczywistej
      ich wartości, tylko co z tego jak mieszkać gdzieś trzeba i albo
      wyłożysz zbójccką cenę 8-10 za metr albo mieszkaj dalej z rodzicami
      albo wynajmuj (czyli ładuj komuś kasę za coś, co nigdy nie będzie
      twoje)

      wobec takiej alternatywy ludzie zaciskają zęby i kupują za te ceny
      które są - a sprzedająy o tym doskonale wiedzą i nie popuszczą za
      dużo w dół...

      dla większości tych którzy kupili na handel, przeczekanie nawet roku
      czy dwóch i płacenie przez ten czas czynszu za pusotstan nie jest
      wielkim problemem....

      więc albo musicie płacić te chore ceny albo czekajcie sobie na te
      wyśnione spadki, na tę konieczną korektę i do emerytury mieszkajcie
      z mamusią (a nadchodzi EURO 2012 i wejście do strefy euro - a to
      kolejne czynniki WZROSTU cen nieruchomości)
      • lava71 Re: kolejny artykuł o niczym...ceny mają sie dobr 13.05.08, 13:14
        "(a nadchodzi EURO 2012 i wejście do strefy euro - a to
        kolejne czynniki WZROSTU cen nieruchomości)"
        Oczywiście można pisać wszystko bo to forum otwarte ... ale może rozwiniesz te
        "kolejne czynniki". O ile wejście do Unii otworzyło drogę dla obcego kapitału i
        spekulacji o tyle kolejne podwyżki są raczej niemożliwe z tak prostego powodu,
        że Polaków już nie stać na mieszkania.
        • bambussi Re: kolejny artykuł o niczym...ceny mają sie dobr 13.05.08, 13:38
          > kolejne podwyżki są raczej niemożliwe z tak prostego powodu,
          > że Polaków już nie stać na mieszkania.

          ale mieszkać gdzieś trzeba - można nie mieć samochodu, nie jeździć
          na wakacje, nie kupować nowych ciuchów i wszystko ładować w kredyt.
          i tak zrobi większość ludzi bo jednak własne mieszkanie to podstawa
          (ja np. nie mógłbym żyć cały czas w wynajętym)

          na kupno mieszkania to już Polaków nie stać od dawna, mają co
          najwyżej większą lub mniejsza zdolność kredytową...
      • kretynofil Oooo, zawsze sie znajdzie jakis naganiacz :) 13.05.08, 13:27
        kretynofil napisał:

        > - w 2012 o 28319212398837% (Euro2012),
        > - w 2012 o 23401283491283049812034810293840129384% (wejscie do
        > strefy Euro).

        oczywiscie sie nie przeliczyl, cytuje:

        bambussi napisał:

        > (a nadchodzi EURO 2012 i wejście do strefy euro - a to
        > kolejne czynniki WZROSTU cen nieruchomości)

        Stary, postawie Ci pyszne belgijskie piwo jak mi wytlumaczysz w jaki
        sposob Euro2012 ma wplynac na wzrost cen nieruchomosci. Dorzuce do
        tego wiadro pysznych (bleeee, niedopieczonych :P) belgijskich
        frytek, jesli uzasadnisz w jaki sposob wejscie do strefy Euro ma
        wplynac na wzrost cen :)

        Wystarczy w trzech zdaniach, z sensem, a piwo i frytki masz u mnie
        na bank :)

        bambussi napisał:

        > mieszkać gdzieś trzeba i albo wyłożysz zbójccką cenę 8-10 za metr
        albo mieszkaj dalej z rodzicami albo wynajmuj (czyli ładuj komuś
        kasę za coś, co nigdy nie będzie twoje)

        Po pierwsze primo, to rachunki sie klaniaja. Ja rozumiem ze kolega
        po maturze giertychowej i liczyc nie umie - ale poki co to w
        Warszawie bardziej sie oplaca wynajmowac niz kupowac. Chyba ze ktos
        lubi wyrzucic co miesiac 3000 PLN w bloto po to zeby dostac cos,
        czego rzeczywista wartosc to okolo 1000 PLN (stosunek calkowitej
        raty za mieszkanie do raty kapitalowej to 33% - na poczatku okresu
        kredytowania).

        Po drugie primo, to przez okres kredytowania mieszkanie nie jest
        Twoje tylko banku. Zgadzam sie, po uplywie tego okresu mieszkanie
        jest juz Twoje. Tyle tylko, ze jesli przez 30 lat bedziesz
        wynajmowal, odkladal i korzystal z przywileju wynajmu (mobilnosc,
        dostosowanie kosztow do zarobkow, skracanie dojazdow, etc.), to po
        tych 30 latach bedzie Cie stac na kupienie mieszkania za gotowke.

        Przy zakupie jestes przykuty do miejsca, nie mozesz sobie pozwolic
        na powazna chorobe czlonka rodziny, masz przesrane jak dziecko
        urodzi sie niepelnosprawne, dojazdy do pracy moga Cie wykonczyc,
        pogorszenie koniunktury wpedza Cie w klopoty itd. Ogolnie: przez 30
        lat musi byc idealnie dobrze - bo jak cos sie stanie, to juz po
        Tobie. Ludzie wynajmujacy mieszkania spia spokojnie...

        ----------------------------------------------

        Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
        internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
        czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
        kretynami. Milej lektury :)
        • steady_at_najx Re: Oooo, zawsze sie znajdzie jakis naganiacz :) 13.05.08, 13:47
          widzisz kretynow ktorzy uwazaja ze splacaja "swoje" nie brakuje, ta
          dziwna ideologia zadziwia mnie od jakiegos czasu.

          Nie rozumieja ze kupujac mieszkanie za 400 tysiecy tak naprawde
          placa w sumie prawie milion z czego na dzien dobry 200 tysiecy
          (marza 50%) to zarobek dewelopera na czysto.

          Wynajem beeeee bo placisz komus za to kupno przy tych cenach lepsze
          bo splacasz "swoje". Ciekawe ile to "swoje" bedzie warte po 30
          latach kiedy juz wykupisz sie z lichwy.
          • bambussi Re: Oooo, zawsze sie znajdzie jakis naganiacz :) 13.05.08, 14:08
            steady_at_najx napisał:

            > widzisz kretynow ktorzy uwazaja ze splacaja "swoje" nie brakuje,
            ta
            > dziwna ideologia zadziwia mnie od jakiegos czasu.

            widzisz kreynów którzy uważają że oszczędzają kasę waląc w wynajem
            nie brakuje :)))

            > Nie rozumieja ze kupujac mieszkanie za 400 tysiecy tak naprawde
            > placa w sumie prawie milion z czego na dzien dobry 200 tysiecy
            > (marza 50%) to zarobek dewelopera na czysto.

            dziwi mnie to że jest tylu kretynów którzy a propori przyjmują że
            kazdy bierze kredyt na 100% nieruchomości i że każdy będzie go
            spłacał te umówione 30 lat

            > Wynajem beeeee bo placisz komus za to kupno przy tych cenach
            lepsze
            > bo splacasz "swoje". Ciekawe ile to "swoje" bedzie warte po 30
            > latach kiedy juz wykupisz sie z lichwy.

            nawet jesli będzie warte 1zł to i tak o 1 zł więcej niz będzie miał
            ten, kto w tym czasie wynajmował...:)))))))))))))))
            a ponieważ 30 letnie mieszkania stoją cenowo całkiem nieźle to ja
            spię spokojnie w "swoim" a wy sobie wynajmujcie frajerzy...
          • Gość: EE Re: Oooo, zawsze sie znajdzie jakis naganiacz :) IP: *.chello.pl 13.05.08, 14:26
            > widzisz kretynow ktorzy uwazaja ze splacaja "swoje" nie brakuje, ta
            > dziwna ideologia zadziwia mnie od jakiegos czasu.

            szkoły w PRL nie uczyły tego (bo nie było rynku) a w 3rp
            poziom się pogorszył, no i mamy rezultat...
            generalne przekonanie alias mądrość ludowa
            że kupując nieruchomość można tylko zyskać...

            ci co kupili w ubr. w celach spekulacyjnych już wiedzą
            że to nieprawda...
        • bambussi Re: Oooo, zawsze sie znajdzie jakis naganiacz :) 13.05.08, 14:04
          > Stary, postawie Ci pyszne belgijskie piwo jak mi wytlumaczysz w
          jaki
          > sposob Euro2012 ma wplynac na wzrost cen nieruchomosci. Dorzuce do
          > tego wiadro pysznych (bleeee, niedopieczonych :P) belgijskich
          > frytek, jesli uzasadnisz w jaki sposob wejscie do strefy Euro ma
          > wplynac na wzrost cen :)

          to chyba oczywiste - wielkie inwestycje budowlane w Warszawie
          związane z Euro (nie tylko stadiony ale i drogi, metro, hotele itp.)
          spowodują wyssanie z rynku tych nielicznych fachowców, którzy
          jeszcze na Wyspy nie wyjechali, zwiększy się też zapotrzebowanie na
          wszelkie materiały budowlane itd.

          skoro wzrośnie cena roboczogodziny fachowca i cena materiałów
          budowlanych to chyba jasne, że cena produktu finalnego jakim jest
          mieszkanie również wzrośnie... częśc firm budowlanych będzie wolała
          przerzucić się z deweloperi na inwestycje związane z EURO 2012 co
          dodatkowo zmniejszy podaż mieszkań na rynku...

          a co do strfey euro - przykłady pozostałych państw UE które niedawno
          wprowadzały euro potwierdzają, że drożeje WSZYSTKO, a przy takich
          kwotach jakie trzeba zapłacić za mieszkanie nawet samo "kosmetyczne"
          zaokrąglenie cen da znaczącą podwyżkę...

          > Po pierwsze primo, to rachunki sie klaniaja. Ja rozumiem ze kolega
          > po maturze giertychowej i liczyc nie umie - ale poki co to w
          > Warszawie bardziej sie oplaca wynajmowac niz kupowac. Chyba ze
          ktos
          > lubi wyrzucic co miesiac 3000 PLN w bloto po to zeby dostac cos,
          > czego rzeczywista wartosc to okolo 1000 PLN (stosunek calkowitej
          > raty za mieszkanie do raty kapitalowej to 33% - na poczatku okresu
          > kredytowania).

          widzisz, nie kazdy człoweik żyje tylko rachunkami, dla mnie
          mieszkanie w wynajmowanym mieszkaniu to jak chodzenie w cudzych
          gaciach - sorry, ale psychicznie nie wytrzymałbym cały czas na
          walizkach, cały czas bez WŁASNEGO kąta na ziemi. Jasne, są tacy
          którym to nie przeszkadza, mnie tak... mobilność i tego typu sprawy
          są dla mnie drugorzędne, nie jestem typem który jeździłby za pracą,
          szukam pracy tam gdzie mieszkam...poza tym te problemy
          biurokratyczne związane z brakiem meldunku...

          > Po drugie primo, to przez okres kredytowania mieszkanie nie jest
          > Twoje tylko banku. Zgadzam sie, po uplywie tego okresu mieszkanie
          > jest juz Twoje. Tyle tylko, ze jesli przez 30 lat bedziesz
          > wynajmowal, odkladal i korzystal z przywileju wynajmu (mobilnosc,
          > dostosowanie kosztow do zarobkow, skracanie dojazdow, etc.), to po
          > tych 30 latach bedzie Cie stac na kupienie mieszkania za gotowke.

          piekna perspektywa, powiedz to np. małżeństwu z małym dzieckiem,
          żeby poczekali bo już za 30-lat.... :))))))))

          > Przy zakupie jestes przykuty do miejsca,
          przykuty? w jakim sensie? ja się nigdzie nie wybieram, jestem typem
          który może mieszkać w jednym miejscu i 20-30 lat, nie przeszkadza mi
          to...kupując mieszkanie wybrałem je tak żeby mieć relatywnie blisko
          do prac, blisko do infratruktury handlowo usługowej i do przedszkoli
          i szkół - tak mam rozplanowane, że nie mam zamiaru zmieniać
          mieszkania przynajmniej do ukończenia przez moje dzeicko gimnazujm

          > nie mozesz sobie pozwolic na powazna chorobe czlonka rodziny,

          bo? to raczej w wynamowanym sieedzisz jak na szpilkach i jeden
          kaprys wlasciciela, jeden niezapłacony czynsz (wynajmującego wali
          czy masz chore dziecko czy kase zwyczanie przepiłeś) powoduje, że
          lądujesz na bruku...

          > masz przesrane jak dziecko urodzi sie niepelnosprawne,

          rozumiem że w wynajmowanym mieszkaniu niepełnosprawność dziecka nie
          stanowi problemu, jasne lepiej wtedy walić komuś za wynajem niż na
          rehabilitację dla dziecka - oj, kompromitujesz się....

          > dojazdy do pracy moga Cie wykonczyc,

          rozumiem ze wg. ciebie lokalizacje z dobrym dojazdem są tylko pod
          wynajem, kupić mieszkania w dobrej lokalizacji nie można :)

          > pogorszenie koniunktury wpedza Cie w klopoty itd.

          a związane z pogorszeniem koniunktury podwyżki cen wynajmu cię
          uszczęśliwiają, co?

          raczej odwrotnie - rodzice mojej koleżanki nigdy nie mieli
          własnego mieszkania i raczej nie spała ona spokonie - jej całe
          życie było naznaczone niekończącym się pasmem przeprowadzek, zmian
          szkół, zmian otoczenia, zmian przyjaciół i koleżanek etc. swoje
          życie wspomina raczej jako koszmar i pierwszą rzeczą którą zrobiła
          po usamodzielnieniu się było wzięcie kredytu i kupno WŁASNEGO
          mieszkania, żeby jej dziecko nie przezywało podobnej raumy zwiazanej
          z wynajmem...

          ja zrobiłem tak samo - kupno mieszkania było podstawą, a gdybym
          słuchał takich jak ty, to bym wynajmował i ładował komuś kasę za
          nic, a jednoczesnie patrzył jak ceny w Warszawie skaczą z 4000 (za
          tyle kupiłem) do 10000

          dobre rady które tu wypisujesz zachowaj dla siebie, bo nie daj boże
          jeszcze się ktoś do nich zastsuje i potem będzie sobie w brodę
          pluł...czasem warto jest i sporo przepłacić, ale za to mieć to co
          się chce od razu i na własność...
          • kretynofil Przykro mi, ani piwa ani frytek nie bedzie :) 13.05.08, 15:16
            > to chyba oczywiste - wielkie inwestycje budowlane w Warszawie
            > związane z Euro (nie tylko stadiony ale i drogi, metro, hotele
            itp.)
            > spowodują wyssanie z rynku tych nielicznych fachowców, którzy
            > jeszcze na Wyspy nie wyjechali, zwiększy się też zapotrzebowanie
            na
            > wszelkie materiały budowlane itd.

            Poczekaj. Zwolnij, naganiaczu, bo sie o wlasne nogi potkniesz.
            Pokazac Ci bezdenna glupote w Twoich wywodach? To patrz:
            - punkt 1) ceny beda rosly, bo fachowcy z UK beda wracac i kupowac
            mieszkania za zaoszczedzone funty, a ponadto
            - punkt 2) ceny beda rosly, bo fachowcy z UK _NIE_ beda wracac,
            wiec nie bedzie komu budowac...

            To jak to w koncu jest? Mieszkania beda drozec dlatego ze robotnicy
            beda wracac czy dlatego ze nie beda wracac?

            Co do inwestycji budowlanych na Euro, to ja bym sie nie rozpedzal.
            Metra nie bedzie (to juz wiadomo), z drogami tez dupa, na hotele
            brakuje inwestorow (bo kto bedzie budowal hotel na jeden sezon?), o
            stadionach zapomnij, dworce kolejowe maja byc tylko posprzatane, etc.

            Zapotrzebowanie na materialy budowlane? Dwa razy w ciagu pieciu lat
            nie da sie zrobic tego samego oszustwa - ludzie juz wiedza gdzie
            kupic cegly jak ich "nie ma" na rynku :)

            > skoro wzrośnie cena roboczogodziny fachowca i cena materiałów
            > budowlanych to chyba jasne, że cena produktu finalnego jakim jest
            > mieszkanie również wzrośnie...

            Ciekawe. Srednia marza na mieszkaniu w Warszawie wynosi 180000 PLN.
            Rozumiem ze ten czynnik tez nie drgnie? No i pytanie kontrolne:
            ktory czynnik ma wiekszy wplyw na cene mieszkania? Robocizna czy
            marza?

            Zebys mi nie zarzucal oszustwa: JWC (deweloper tanszy od
            pozostalych) sprzedal w Warszawie 1200 mieszkan i zanotowal zysk
            netto 200000000 PLN. Policz sobie ile wychodzi :)

            > częśc firm budowlanych będzie wolała
            > przerzucić się z deweloperi na inwestycje związane z EURO 2012 co
            > dodatkowo zmniejszy podaż mieszkań na rynku...

            Najpierw beda musieli splacic kredyty ktore pozaciagali na zakup
            gruntow. Firma, ktora ma mase badziewia (go*no warte "mieszkania"),
            ktorego sprzedac nie moze i straszne dlugi w banku, nie wygra
            przetargu na inwestycje zwiazane z Euro2012. Co do spadajacej podazy
            to nie ma zmartwienia. Na Allegro jest teraz ok. 90000 mieszkan na
            sprzedaz. Wiecej niz przez ostatni rok oddano w Warszawie (o ile
            dobrze pamietam).

            > a co do strfey euro - przykłady pozostałych państw UE które
            niedawno
            > wprowadzały euro potwierdzają, że drożeje WSZYSTKO, a przy takich
            > kwotach jakie trzeba zapłacić za mieszkanie nawet
            samo "kosmetyczne"
            > zaokrąglenie cen da znaczącą podwyżkę...

            Tutaj objawiasz swoja nieskonczona ignorancje. Owszem, po wejsciu do
            strefy euro zanotowany zostal wzrost cen "malych" rzeczy - puszka
            napoju, hot dog, cos takiego. Gdybys napisal, ze po wejsciu do
            strefy euro znacznie zdrozeja kontenery hamburgerow, kupowanych w
            detalu (wczesniej 2,49 PLN, teraz 0,89 EUR), to bym sie zgodzil.
            Tyle tylko ze mieszkanie to nie kontener hamburgerow, mieszkania nie
            kupujesz jako: 2000 cegiel po 2,99 PLN (bedzie: 0,99 EUR) + 1000
            gwozdzi po 0,10 PLN (bedzie: 0,05 EUR), etc. Mieszkanie kupujesz
            jako metraz * stawka za m2. Tutaj nikt Ci nie zaokragli ceny z 10000
            PLN na 4000 EUR. Piszac nikt, mam na mysli ludzi myslacych, nie
            Ciebie :)

            > mobilność i tego typu sprawy
            > są dla mnie drugorzędne, nie jestem typem który jeździłby za
            pracą,
            > szukam pracy tam gdzie mieszkam...poza tym te problemy
            > biurokratyczne związane z brakiem meldunku...

            Meldunek zniknie, predzej czy pozniej.

            Teraz nie jezdzisz za praca, ale jeszcze nie wiesz czy nie bedziesz
            musial. Wskazowka: mlodszy juz nie bedziesz :)

            > piekna perspektywa, powiedz to np. małżeństwu z małym dzieckiem,
            > żeby poczekali bo już za 30-lat.... :))))))))

            Powiedzialem - kilku osobom siedzacym obok mnie w pracy.
            Powiedzieli: no tak, i co? Dla nich lepiej, latwiej wynajac
            mieszkanie, bo w razie czego moga sie przeniesc tam gdzie bedzie
            bezpieczniej, taniej, ladniej, ciszej, gdzie bedzie lepsza praca.

            > przykuty? w jakim sensie? ja się nigdzie nie wybieram, jestem
            typem
            > który może mieszkać w jednym miejscu i 20-30 lat, nie przeszkadza
            mi
            > to...

            Gdybys powiedzial pracownikom bylych PGRow w latach
            siedemdziesiatych zeby stali sie bardziej mobilni, zareagowaliby tak
            samo :) Przykro mi, moze kiedys to zauwazysz, ale zycie sie zmienia.

            > kupując mieszkanie wybrałem je tak żeby mieć relatywnie blisko
            > do prac, blisko do infratruktury handlowo usługowej i do
            przedszkoli
            > i szkół - tak mam rozplanowane, że nie mam zamiaru zmieniać
            > mieszkania przynajmniej do ukończenia przez moje dzeicko gimnazujm

            Gratuluje optymizmu, jednoczesnie wspolczujac glupoty :)

            > bo? to raczej w wynamowanym sieedzisz jak na szpilkach i jeden
            > kaprys wlasciciela, jeden niezapłacony czynsz (wynajmującego wali
            > czy masz chore dziecko czy kase zwyczanie przepiłeś) powoduje, że
            > lądujesz na bruku...

            Tak. Bez dlugow i zobowiazan. Mozesz znalezc tansze mieszkanie,
            mozesz pojechac do innego miasta, etc. Nie masz dlugu w banku. Masz
            oszczednosci - w gotowce a nie w psach po milion dolarow.

            > rozumiem że w wynajmowanym mieszkaniu niepełnosprawność dziecka
            nie
            > stanowi problemu, jasne lepiej wtedy walić komuś za wynajem niż na
            > rehabilitację dla dziecka - oj, kompromitujesz się....

            Nie. Wynajmujac mieszkanie za 4000 PLN miesiecznie dla swojej wygody
            (blisko pracy), mozesz zrezygnowac z dnia na dzien, przeniesc sie w
            inne miejsce, gdzie zaplacisz 2000 PLN, a pozostale pieniadze
            przeznaczyc na rehabilitacje, kosztem pogorszenia standardu zycia.
            Powiedz mi, co robisz, majac psa za milion dolarow, placac za niego
            kredyt 4000 PLN miesiecznie? Sprzedajesz? A jak dostaniesz za niego
            dwa koty po piecset tysiecy? Kredytu nie zmniejszysz, przykro mi...

            > rozumiem ze wg. ciebie lokalizacje z dobrym dojazdem są tylko pod
            > wynajem, kupić mieszkania w dobrej lokalizacji nie można :)

            Wiekszosc ludzi nie pracuje w centrum - prosta statystyka. Jesli
            Twoj pracodawca ma siedzibe na Tarchominie, to tam wynajmujesz
            mieszkanie, jesli sie przeniesie na Wlochy to zamiast jezdzic 2h do
            pracy w jedna strone, przeprowadzasz sie na Wlochy.

            Zapomnialem: Ty myslisz, ze pracodawcy nigdy sie nie przeprowadzaja,
            a pracy nigdy sie nie zmienia :)

            > a związane z pogorszeniem koniunktury podwyżki cen wynajmu cię
            > uszczęśliwiają, co?

            Z reguly ceny wynajmu spadaja w takich okolicznosciach - bo mniej
            jest chetnych do ich wynajmu (brak pracy). Raty kredytu sie nie
            zmieniaja, nawet w ciezkich czasach. Zreszta, jesli z powodu
            pogorszenia koniunktury stracisz prace w Warszawie, to mozesz z niej
            wyjechac - tam gdzie praca jest, albo gdzie przezyjesz tanio z
            oszczednosci. Nie zrobisz tego majac mieszkanie i kredyt :)

            > dobre rady które tu wypisujesz zachowaj dla siebie, bo nie daj
            boże
            > jeszcze się ktoś do nich zastsuje i potem będzie sobie w brodę
            > pluł...czasem warto jest i sporo przepłacić, ale za to mieć to co
            > się chce od razu i na własność...

            Tak. Cala gospodarka USA jest wlasnie na tym oparta - miec to co sie
            chce OD RAZU i zarobic na to POZNIEJ. Dobrze na tym wychodza, nie? A
            jak nieruchomosci u nich zyskuja na wartosci, pozazdroscic :)

            ----------------------------------------------

            Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
            internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
            czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
            kretynami. Milej lektury :)
            • bambussi i bardzo dobrze - jak widać otłuszczają mózg :))) 13.05.08, 15:48
              kretynofil napisał:

              > Poczekaj. Zwolnij, naganiaczu,

              ciekawe, że każdy kto nie wierzy w prawdę objawioną jaką mają być
              spadki na rynku nieruchomości musi być od razu naganiaczem :)))

              > Pokazac Ci bezdenna glupote w Twoich wywodach? To patrz:
              > - punkt 1) ceny beda rosly, bo fachowcy z UK beda wracac i
              kupowac
              > mieszkania za zaoszczedzone funty, a ponadto
              > - punkt 2) ceny beda rosly, bo fachowcy z UK _NIE_ beda wracac,
              > wiec nie bedzie komu budowac...
              >
              > To jak to w koncu jest? Mieszkania beda drozec dlatego ze
              robotnicy
              > beda wracac czy dlatego ze nie beda wracac?

              chyba się za bardzo zapętliłeś, nigdzie nie napisałem, że jacyś
              fachowcy będą wracać albo wyjeżdżać, po prostu ci, którzy są na
              miejscu zamiast robić w deweloperce pójdą robić przy inwestycjach
              związanych euro 2012 - czytaj ze zrozumieniem...

              > Na Allegro jest teraz ok. 90000 mieszkan na
              > sprzedaz. Wiecej niz przez ostatni rok oddano w Warszawie (o ile
              > dobrze pamietam).

              no i co z tego, z tego powodu ich cena sama spadnie, czy jak?

              > > a co do strfey euro - przykłady pozostałych państw UE które
              > niedawno
              > > wprowadzały euro potwierdzają, że drożeje WSZYSTKO, a przy
              takich
              > > kwotach jakie trzeba zapłacić za mieszkanie nawet
              > samo "kosmetyczne"
              > > zaokrąglenie cen da znaczącą podwyżkę...
              >
              > Tutaj objawiasz swoja nieskonczona ignorancje. Owszem, po wejsciu
              do
              > strefy euro zanotowany zostal wzrost cen "malych" rzeczy
              Mieszkanie kupujesz
              > jako metraz * stawka za m2. Tutaj nikt Ci nie zaokragli ceny z
              10000
              > PLN na 4000 EUR. Piszac nikt, mam na mysli ludzi myslacych, nie
              > Ciebie :)

              oj naiwny jesteś... juz widze jak mieszkanie po 6000 za metr przy
              kursie wymiany euro powiedzmy 3,42 pln będzie kosztowało 1754,38
              euro za metr a nie 1800...

              > > mobilność i tego typu sprawy
              > > są dla mnie drugorzędne, nie jestem typem który jeździłby za
              > pracą,
              > > szukam pracy tam gdzie mieszkam...poza tym te problemy
              > > biurokratyczne związane z brakiem meldunku...
              >
              > Meldunek zniknie, predzej czy pozniej.
              >
              > Teraz nie jezdzisz za praca, ale jeszcze nie wiesz czy nie
              bedziesz
              > musial. Wskazowka: mlodszy juz nie bedziesz :)
              >
              > > piekna perspektywa, powiedz to np. małżeństwu z małym dzieckiem,
              > > żeby poczekali bo już za 30-lat.... :))))))))
              >
              > Powiedzialem - kilku osobom siedzacym obok mnie w pracy.
              > Powiedzieli: no tak, i co? Dla nich lepiej, latwiej wynajac
              > mieszkanie, bo w razie czego moga sie przeniesc tam gdzie bedzie
              > bezpieczniej, taniej, ladniej, ciszej, gdzie bedzie lepsza praca.

              ciekawe gdzie i z kim pracujesz - gratuluję pomysłu na zycie -
              wieczne przeprowadzki

              > > kupując mieszkanie wybrałem je tak żeby mieć relatywnie blisko
              > > do prac, blisko do infratruktury handlowo usługowej i do
              > przedszkoli
              > > i szkół - tak mam rozplanowane, że nie mam zamiaru zmieniać
              > > mieszkania przynajmniej do ukończenia przez moje dzeicko
              gimnazujm
              >
              > Gratuluje optymizmu, jednoczesnie wspolczujac glupoty :)

              rozumiem, że ty na takie rzeczy przy wyborze mieszkania nie
              zwaracałbyś uwagi, no tak, to gratuluję dalekowzroczności
              jednocześnie współczując twojej rodzinie (codzienne obcowanie z
              takim wizjonerem który zjadł wszystkie rozumy, to musi być prawdziwa
              udręka)

              > > bo? to raczej w wynamowanym sieedzisz jak na szpilkach i jeden
              > > kaprys wlasciciela, jeden niezapłacony czynsz (wynajmującego
              wali
              > > czy masz chore dziecko czy kase zwyczanie przepiłeś) powoduje,
              że
              > > lądujesz na bruku...
              >
              > Tak. Bez dlugow i zobowiazan. Mozesz znalezc tansze mieszkanie,
              > mozesz pojechac do innego miasta, etc.

              czyli dalej - życie jako jedna wielka przeprowadzka, dziekuję, wolę
              kredyt...

              > > rozumiem że w wynajmowanym mieszkaniu niepełnosprawność dziecka
              > nie
              > > stanowi problemu, jasne lepiej wtedy walić komuś za wynajem niż
              na
              > > rehabilitację dla dziecka - oj, kompromitujesz się....
              >
              > Nie. Wynajmujac mieszkanie za 4000 PLN miesiecznie dla swojej
              wygody
              > (blisko pracy), mozesz zrezygnowac z dnia na dzien, przeniesc sie
              w
              > inne miejsce, gdzie zaplacisz 2000 PLN,

              zwykle takie "inne miejsce" o cenie o 50% tańszej oznacza miesjce w
              mniejszej miejscowości, a zatem z gorszymi możliwościami
              rehabilitacji...

              > Kredytu nie zmniejszysz, przykro mi...

              a czemu nie? sa rózne metody :)))

              > Wiekszosc ludzi nie pracuje w centrum - prosta statystyka. Jesli
              > Twoj pracodawca ma siedzibe na Tarchominie, to tam wynajmujesz
              > mieszkanie, jesli sie przeniesie na Wlochy to zamiast jezdzic 2h
              do
              > pracy w jedna strone, przeprowadzasz sie na Wlochy.

              tak zrobi kretynofil, normalny czlowiek zamiast latac z tarchomina
              na włochy za pracodawcą zmieni pracę na sąsiadująca z miejscem
              zamieszkania (a kto ci w ogóel powiedział, że ja mam pracodawcę???)

              > > a związane z pogorszeniem koniunktury podwyżki cen wynajmu cię
              > > uszczęśliwiają, co?

              > Zreszta, jesli z powodu
              > pogorszenia koniunktury stracisz prace w Warszawie, to mozesz z
              niej
              > wyjechac - tam gdzie praca jest, albo gdzie przezyjesz tanio z
              > oszczednosci. Nie zrobisz tego majac mieszkanie i kredyt :)

              a czemu nie, sprzedaje mieszkanie z kredytem, spłacam bank a za
              resztę kupuję chate w mniejszej miesjcowosci

              ja przez 4 lata spłaciłem juz ponad 35% kredytu i mam zamiar w ciągu
              następnych 4 lat pozbyć się go całkowicie - gdybym słuchał takich
              jak ty i 4 lata temu nie kupił tylko wynajmował, to dzisiaj nie
              byloby mnie już (przy obecnych cenach) stać na to, co mam, albo
              musiałbym brać 2x większy kredyt....
              • Gość: areq Re: i bardzo dobrze - jak widać otłuszczają mózg IP: *.171.65.147.crowley.pl 13.05.08, 16:06
                > ja przez 4 lata spłaciłem juz ponad 35% kredytu i mam zamiar w
                ciągu
                > następnych 4 lat pozbyć się go całkowicie - gdybym słuchał takich
                > jak ty i 4 lata temu nie kupił tylko wynajmował, to dzisiaj nie
                > byloby mnie już (przy obecnych cenach) stać na to, co mam, albo
                > musiałbym brać 2x większy kredyt....

                Człowieku co Ty piszesz.
                Nie rozumiem skąd powody do takich reakcji.
                Przecież zrobiłeś bardzo dobrze.4 lata temu kupić na kredyt /jeszcze
                jak wziąłeś w CHF po kursie z 2004r to jesteś zdrowo do przodu/.
                Nie pasuje mi Twój tok rozumowania.Jedno zaprzecza drugiemu.
              • kretynofil Dobra, ostatni post, bo mi sie juz nie chce... 13.05.08, 16:51
                > chyba się za bardzo zapętliłeś, nigdzie nie napisałem, że jacyś
                > fachowcy będą wracać albo wyjeżdżać, po prostu ci, którzy są na
                > miejscu zamiast robić w deweloperce pójdą robić przy inwestycjach
                > związanych euro 2012 - czytaj ze zrozumieniem...

                Ale ja rozumiem o co Ci chodzi. Ja tylko pokazuje ze ten argument
                jest tyle samo wart co ten, wyciagany przez takich jak Ty naganiaczy
                dwa lata temu - wtedy mieszkania mialy drozec, bo ludzie beda wracac
                z UK i kupowac za funty, teraz ubzduraliscie sobie ze nagle
                zabraknie robotnikow do budowy mieszkan.

                I uwaga: WYCIAGASZ Z TEGO WNIOSEK, ZE MNIEJSZA PODAZ -> WYZSZE CENY.
                Wroce do tego za chwile.

                > no i co z tego, z tego powodu ich cena sama spadnie, czy jak?

                No i znowu sie potykasz o wlasne nogi, naganiaczu. Tak, dokladnie
                tak - skoro zgadzasz sie ze spadek podazy oznacza wzrost cen, tak
                samo jej wzrost oznacza spadek cen. Nie dla Ciebie najwyrazniej :)

                DLATEGO WLASNIE PISZE ZE JESTES NAGANIACZEM, BO NIKT TAK DURNY, ZEBY
                PRZECZYC SOBIE W CO DRUGIM ZDANIU NIE DOZYLBY WIEKU PIECIU LAT!!!

                > oj naiwny jesteś... juz widze jak mieszkanie po 6000 za metr przy
                > kursie wymiany euro powiedzmy 3,42 pln będzie kosztowało 1754,38
                > euro za metr a nie 1800...

                Wybacz, ale ja nie pamietam kiedy mieszkania kosztowaly dokladnie po
                okragle setki zlotych za m2. Ja kupowalem za kwote, ktora nawet
                miala cos z groszami na koncu :)

                > ciekawe gdzie i z kim pracujesz - gratuluję pomysłu na zycie -
                > wieczne przeprowadzki

                W duzej firmie telco w Belgii. Z "bialymi kolnierzykami" - ktorych
                nikt nie nosi, ale to temat na osobna dyskusje.

                Poza tym, przeprowadzki nie sa wieczne i nie sa ciagle - z reguly
                przeprowadzaja sie co 4-8 lat i zajmuje im to dwa-trzy dni. O
                firmach, ktore sie tym zajmuja to nie slyszales, co?

                Moja ostatnia przeprowadzka w Warszawie (kiedy tam jeszcze
                mieszkalem) trwala moze tydzien, z czego 6.5 dnia to bylo spokojne
                wrzucanie rzeczy do pudel przez godzine dziennie. Sama przeprowadzka
                trwala dwie godziny - panowie spakowali to, czego ja nie wrzucilem
                do pudel (meble, rowery, wieksze sprzety domowe), przewiezli je i
                juz. Cena: 300 PLN. Demonizujesz przeprowadzki.

                Do Belgii przeprowadzilem sie stopniowo. Po prostu latalem co
                tydzien z walizka - w jedna strone pelna, w druga pusta. Prosta
                sprawa.

                > rozumiem, że ty na takie rzeczy przy wyborze mieszkania nie
                > zwaracałbyś uwagi, no tak, to gratuluję dalekowzroczności
                > jednocześnie współczując twojej rodzinie

                Dalekowrocznosc pozwala zrozumiec, ze dobra dzis szkola za pare lat
                moze stac sie wylegarnia menelstwa. Ze dzieciak moze chciec isc
                gdzie indziej do szkoly. Ze zycie nie jest przewidywalne.

                > (codzienne obcowanie z takim wizjonerem który zjadł wszystkie
                rozumy, to musi być prawdziwa udręka)

                No nie wiem. Kotom nie przeszkadza, a Najlepsza z Zon jest
                zadowolona. Lubi to ze mam wizje swojego zycia i plan na wypadek
                gdyby cos nie poszlo.

                > czyli dalej - życie jako jedna wielka przeprowadzka, dziekuję,
                wolę kredyt...

                Jesli przeprowadzanie sie przez tydzien raz na kilka lat to "jedna
                wielka przeprowadzka", to mieszkanie we wlasnym mieszkaniu
                to "jednen wielki remont" i "jedno wielkie uzeranie sie z
                robotnikami z ekipy remontowej" - zeby podac miarodajny przyklad.

                > zwykle takie "inne miejsce" o cenie o 50% tańszej oznacza miesjce
                w mniejszej miejscowości, a zatem z gorszymi możliwościami
                rehabilitacji...

                Nie, oznacza przeniesienie sie w mniej prestizowa lokalizacje. Na
                przyklad - mniejsze mieszkanie, dalej od centrum. Mozna tak zejsc
                sporo z ceny, naprawde.

                > a czemu nie? sa rózne metody :)))

                No tak, mozna wygrac w Totka. Powiedz mi - jak zmniejszyc kredyt o
                polowe? No tak, pewnie tajemnica (pomyslal Stirlitz) :)

                > tak zrobi kretynofil, normalny czlowiek zamiast latac z tarchomina
                > na włochy za pracodawcą zmieni pracę na sąsiadująca z miejscem
                > zamieszkania

                Nie kazdy pracuje w warzywniaku. Sa ludzie, ktorych bardzo waska
                specjalizacja nie pozwala na znalezienie pracy w kilku miejscach. To
                jedno. A drugie: dzisiaj sie fajnie zmienia prace, ale pogadamy za
                dwa lata :)

                > a czemu nie, sprzedaje mieszkanie z kredytem, spłacam bank a za
                > resztę kupuję chate w mniejszej miesjcowosci

                "Za reszte" :) Zdrowo sie usmialem :) Po pierwsze, sprzedaz
                mieszkania trwa srednio szesc miesiecy, wiec to nie takie proste.
                Druga sprawa to ta "reszta" - przy wzroscie cen o inflacje (jak w
                calej cywilizowanej Europie) nie ma zadnej spektakularnej "reszty",
                a koszty zwiazane z zamiana (oplaty notarialne, remont, meble itd.)
                moga Ci ta "reszte" zezrec w calosci (jesli taka sytuacja wystapi w
                ciagu pierwszych dwoch-trzech lat od zakupu mieszkania) - wiec tak
                naprawde ladujesz tak samo jakbys wynajmowal, tylko ze masz mniej
                pieniedzy :)

                > ja przez 4 lata spłaciłem juz ponad 35% kredytu i mam zamiar w
                ciągu
                > następnych 4 lat pozbyć się go całkowicie - gdybym słuchał takich
                > jak ty i 4 lata temu nie kupił tylko wynajmował, to dzisiaj nie
                > byloby mnie już (przy obecnych cenach) stać na to, co mam, albo
                > musiałbym brać 2x większy kredyt....

                Super. Jak jestes taki kozak, to sprzedaj swoje mieszkanie TERAZ i
                DZISIAJ kup dwa razy wieksze. Splacisz w ciagu 8 lat. Co? Nie?
                Dlaczego?

                Widzisz, problem z takimi jak Ty jest taki, ze namawiacie ludzi na
                zrobienie czegos, co Wam sie KILKA LAT TEMU udalo - tyle tylko, ze
                JEST DZISIAJ i DZISIAJ to juz nie jest takie proste, ze kupisz,
                potem ceny wzrosna, place tez i nagle w ogole bedzie raj. Tyle
                jestes wart, co ludzie, ktorzy w maju 2007 zachecali do wchodzenia
                na gielde - bo przeciez tyle zarobili przez kilka lat...

                Wiesz dlaczego w Polsce jest caly czas do dupy? Z tego prostego
                powodu, ze u nas wszyscy sa najmadrzejsi, decyzje podejmuja myslac o
                przeszlosci a nie przyszlosci i niczego sie nie uczymy od
                madrzejszych / bogatszych od nas... Odpowiedz mi czemu moze tak byc,
                ze w starej UE tylko 30% ma swoje mieszkania, a reszta wynajmuje i
                im dobrze...

                Tyle. Nie chce mi sie wiecej. Z fobiami i uprzedzeniami zakutych
                lbow naprawde ciezko dyskutowac...

                ----------------------------------------------

                Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
                internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
                czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
                kretynami. Milej lektury :)
                • bambussi Re: Dobra, ostatni post, bo mi sie juz nie chce.. 14.05.08, 10:17
                  kretynofil napisał:

                  > DLATEGO WLASNIE PISZE ZE JESTES NAGANIACZEM, BO NIKT TAK DURNY,
                  ZEBY
                  > PRZECZYC SOBIE W CO DRUGIM ZDANIU NIE DOZYLBY WIEKU PIECIU LAT!!!

                  nie jestem naganiaczem tylko wku..ają mnie porady takich "mędrców"
                  jak ty... byłem w podobnej sytuacji 4 lata temu - miałem niezbyt
                  duże zarobki, dopiero co urodzone dziecko i zdecydowałem się na
                  zakup mieszkania po 3800 za metr (z czego oczywiście połowa na
                  kredyt)

                  wtedy też rozmaite "mędrki" pukały się w głowę... zewsząd
                  słyszałem "małe dziecko i pakujesz się w kredyt", "4000 to chora
                  cena" "mieszkania MUSZĄ wkrótce stanieć" "przepłacasz - żadne
                  mieszkanie nie jest tyle warte" "odsetki cię zjedzą" itd. dokładnie
                  w stylu twoim i paru innych z tego forum ...

                  i co? i dzisiaj mam mieszkanie wart 9000 za metr (jest to cena
                  TRANSAKCYJNA z kwietnia 2008), kredytu zostało mi może 60% tego co
                  wziąłem, a dzięki refinansowaniu i kursowi franka płacę ratę w
                  wysokosci dwóch wyjść z rodziną do lepszej knajpy

                  a gdybym wtedy posłuchał takich mądrali to teraz siedziałbym w
                  wynajmowanym mieszkaniu w którym od 4 lat topiłbym co miesiąc 2000-
                  2500, jak bym chciał kupic własne to zapłaciłbym ponad 2x więcej niż
                  zapłacilem, a nawet zwiększone zarobki nie pokryłyby mi róznicy w
                  racie, którą musiałbym płacić (w stosunku do tej która płacę obecnie)

                  mieszkania nadal będa drożeć - cena rzędu 2000 euro za metr w
                  stolicy 40- milionowego państwa jest NISKA - ty oczywiście
                  prognozujesz spadki, a wg. mnie otwierając w 2010 roku "oferty.net"
                  albo "alegratkę" będziesz miał - "średnia cena mieszkania
                  oferowanego w Warszawie wynosi (....)" i tu cena przekraczająca 10
                  000 za metr (obecnie jest niecałe 9000)

                  więc schowaj się ze swoimi radami, bo jeszcze cię ktoś posłucha...
                  • Gość: swoboda_t Re: Dobra, ostatni post, bo mi sie juz nie chce.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.05.08, 11:08
                    "mieszkania nadal będa drożeć - cena rzędu 2000 euro za metr w
                    stolicy 40- milionowego państwa jest NISKA"

                    Bardzo głupi argument. 2000 euro to trzymiesięcznie zarobki
                    przeciętnego warszawiaka. To tragiczna relacja, gorsza niż w całej
                    EU, porównywalna jedynie z Londynem czy Paryżem, które jednak są
                    stolicami świata i wyprzedzają pod wzgledem rozwoju całą Polskę
                    razem wziętą. Na dłuższą metę taki stan się nie utrzyma. Spadek cen
                    już jest faktem, perspektywy istotnych wzrostów nie ma i przez wiele
                    lat nie będzie. Kto czekał rok temu, wbrew nagonce, już jest do
                    przodu. Kto poczeka jeszcze, będzie do przodu bardziej. Wetniesz
                    się??
                  • steady_at_najx Re: Dobra, ostatni post, bo mi sie juz nie chce.. 14.05.08, 11:15
                    >mieszkania nadal będa drożeć - cena rzędu 2000 euro za metr w
                    >stolicy 40- milionowego państwa jest NISKA - ty oczywiście
                    >prognozujesz spadki, a wg. mnie otwierając w 2010 roku "oferty.net"
                    >albo "alegratkę" będziesz miał - "średnia cena mieszkania
                    >oferowanego w Warszawie wynosi (....)" i tu cena przekraczająca 10
                    >000 za metr (obecnie jest niecałe 9000)

                    szkoda czasu na argumenty - powiem krotko - idz sie palnil w leb ale
                    tak porzadnie, jak przyjdzie zwalka wroc i przepros.

                    Uwielbiam polglowkow ktorzy mowia o tym jacy to sa madrzy i
                    wspaniali bo udalo im sie za starych czasow kupic mieszkanie (mi
                    pomimo tego ze tez to sie udalo "nie robie z tego zagadnienia").
                    Nie wazne ze wtedy ktos byl studentem, jesli nie chce przeplacac
                    teraz to jest golasem i frajerem mieszkajacym u mamy.

                    Na nic ekonomia i sila nabywcza, na nic prawa tejze.
                    Mieszkamy w europie i bedzie drozej. Oto narodzil sie nowy wspanialy
                    umysl ekonomiczny...

                    > więc schowaj się ze swoimi radami, bo jeszcze cię ktoś posłucha

                    spieprzaj naganiaczu, spieprzaj powiedzialem

              • terion ceny? 13.05.08, 17:24
                Kilka uwag do Twoich psotów. Nie tylko tego pod którym piszę:
                1. Pisanie, że "mnie stać" na tym forum jest bezcelowe. Po pierwsze to i tak kwestia wiary, możesz napisać co chcesz, "forum wszystko przyjmie". Po drugie, nawet jeśli to prawda, to takich co ich stać jest zdecydowanie za malutko, żeby wpłacić te miliardy dla developerów. Liczą się średnie dochody i zamożnośc Polaków, a nie pisanie że "mnie stać". Ilośc osób która jest w stanie spłacić mieszkanie w mniej niż 10 lat to promile. W mniej niż 30, pojedyncze procenty. I w dodatku tylko niewielka część tego mieszkania potrzebuje. Kto w takim razie będzie kupował mieszkania?

                2. Argumentacja jest zupełnie oderwana od ceny mieszkań.
                Mieszkania są po 3000E - kupujcie bo euro2012, przeprowadzki, płacicie za nie swoje, materiały, robocizna itp.
                Mieszkania byłyby 5000E - kupujcie bo euro2012, przeprowadzki, płacicie za nie swoje, materiały, robocizna itp.
                Mieszkania byłyby po 666000E - kupucjie bo...

                Uniezależniacie rynek mieszkań od ceny! To przy jakich cenach mieszkania są przewartościowane? Milion za metr? Ale przecież euro, wracają z UK, materiały, mieszkać gdzieś trzeba..

                3. Mobilność ma swoją wartość. Nigdy nie jest tak, że najlepsza praca i płaca jest wszędzie. W Krakowie jedna taka hamerykańska firma zaczęła relokowac spory ośrodek poza miasto! Pomyśl o tych co kupili mieszkanie w okolicy:-) Zmienią pracę? Pewnie tak, ale na gorszą. Gdyby mieli lepszą w okolicy zmieniliby już dawno.
                Brak meldunku to wogóle wydumany problem. W czym to przeszkadza?

                4. Mieszkanie można wynajmować latami. Właścicielom taki układ pasuje jak najbardziej, stąd w wielu ogłoszeniach oferty najmu wyłącznie długoterminowego. U mnie w pracy sporo osób wynajmuje to samo mieszkanie 5 i więcej lat.

                5. Wzrost cen robocizny, materiałów, transportu jest nieporównywalny ze wzrostem cien mieszkań. Chyba że liczysz: robocizna 30% + transport 30% + materiały 30% = 100% wzrostu w mniej niż dwa lata.
            • Gość: Zbylut Re: Przykro mi, ani piwa ani frytek nie bedzie :) IP: *.chello.pl 13.05.08, 15:50
              > Pokazac Ci bezdenna glupote w Twoich wywodach? To patrz:
              > - punkt 1) ceny beda rosly, bo fachowcy z UK beda wracac i kupowac
              > mieszkania za zaoszczedzone funty, a ponadto
              > - punkt 2) ceny beda rosly, bo fachowcy z UK _NIE_ beda wracac,
              > wiec nie bedzie komu budowac...

              Rozmawiasz sam ze swoja teza poniewaz nikt nie mowi o wzroscie cen spowodowanych powrotem z UK a wzrostem KOSZTOW spowodowanych koniecznoscia wzrostu plac dla "fachowcow" budowlanych.
              Stad ceny robocizny na budowie beda rosly = zmniejsza sie zyski inwestorow.

              Euro 2012 nie jest zadnym magicznym mnoznikiem, ale z pewnoscia inwestycje KONIECZNE (glowni dla politykow) do jego zrealizowania podniosa ceny zarowno robocizny jak materialow (tak tak, mozna przywiezc - napisz prosze ile procent ceny kruszyw budowlanych stanowi koszt ich dostarczenia :-) a potem woz je z Belgii).

              Skad ta informacja o sredniej marzy i z jakiego okresu pochodza te dane ? Bo jesli z 2007 roku to mozesz ich aktualnosc w buty sobie wsadzic - wtedy sprzedawano inwestycje rozpoczete w 2005 wiec po duzo nizszych kosztach zwiazanych z pozyskaniem gruntow czy robocizny i materialow.

              Kolejnym czynnikiem przemawiajacym przeciwko gwaltowym spadkom nowych mieszkan jest bardzo dobra sytuacja finansowa inwestorow na tym rynku.
              Stad maja za co czekac :-)

              Kolejna glupota jest pisanie o wzroscie cen "malych" rzeczy. Rozumiem nie przeklada sie tych "malych" rzeczy na czynnik zmniejszajacy wartosc pieniadza ? Od jakiej wielkosci "malych" rzeczy zaczyna sie to przekladac ? :-)
              A skoro rosnie inflacja to rosna ceny - rowniez tych "duzych" rzeczy.

              Co do wynajmu - Polska, glownie z uwagi na chore zapisy dajace mnostwo przywilei najemcom, jeszcze dlugo nie bedzie normalnym rynkiem dla takiej formy zamieszkania.
              Porownaj ceny najmu mieszkan gdzie masz umowe zgloszona do US oraz masz mozliwosc czasowego meldunku (o ile znajdzie w ogole takie) do mieszkan z wolnego rynku wynajmu.
              Na starosc czlowiek obrasta w dobra i staje sie leniwy - stad mysl o przeprowadzce poniewaz wlascicielowi "corka zaszla w ciaze i musi gdzies mieszkac" pcha ludzi w kierunku zadluzania sie na te kilkadziesiat lat.
              • kretynofil Jest coraz zabawniej, frekwencja wzrasta :) 13.05.08, 16:15
                > Rozmawiasz sam ze swoja teza poniewaz nikt nie mowi o wzroscie cen
                spowodowanych powrotem z UK a wzrostem KOSZTOW spowodowanych
                koniecznoscia wzrostu plac dla "fachowcow" budowlanych.
                > Stad ceny robocizny na budowie beda rosly = zmniejsza sie zyski
                inwestorow.

                Nie. Powoluje sie na argumenty, ktore spowodowaly poprzednie
                wzrosty - mieszkania zdrozaly, bo fachowcy beda wracac i kupowac je
                za funty. To ja sie pytam: ktore wzrosty nie maja prawa bytu? Te
                sprzed dwoch lat, czy te teraz? Bo nie moze byc tak, ze wtedy roslo
                bo wroca i teraz bedzie roslo bo nie wroca - ktorys wzrost zostanie
                skorygowany ze wzgledu na nieprawdziwosc przeslanek do jego
                wystapienia.

                > Euro 2012 nie jest zadnym magicznym mnoznikiem, ale z pewnoscia
                inwestycje KONIECZNE (glowni dla politykow) do jego zrealizowania
                podniosa ceny zarowno robocizny jak materialow

                Czy Ty w ogole sledzisz ten temat? Co kilka tygodni dowiadujemy sie
                z prasy ze kolejne terminy sa zawalane, kolejne projekty zdychaja,
                kolejne inwestycje sa wycofywane, bo i tak nie da sie zdazyc.

                > Skad ta informacja o sredniej marzy i z jakiego okresu pochodza te
                dane ? Bo jesli z 2007 roku to mozesz ich aktualnosc w buty sobie
                wsadzic - wtedy sprzedawano inwestycje rozpoczete w 2005 wiec po
                duzo nizszych kosztach zwiazanych z pozyskaniem gruntow czy
                robocizny i materialow.

                Dane za 2007 rok. I nie, nie dotyczy to mieszkan budowanych w 2005
                roku, bo te zostaly sprzedane w 2005 roku. Co do kosztow materialow,
                to wrocily w okolice poczatkow 2006 roku; co do gruntow, to
                slyszales kiedys termin "bank ziemi" dewelopera?

                > Kolejnym czynnikiem przemawiajacym przeciwko gwaltowym spadkom
                nowych mieszkan jest bardzo dobra sytuacja finansowa inwestorow na
                tym rynku. Stad maja za co czekac :-)

                Wiesz, na gieldzie tez graja wielcy, bogaci gracze, ktorym sie
                krzywda nie stanie nawet jesli 100 lat na wzrosty poczekaja. A
                jednak, nie wiedziec czemu, czasem gielda leci na pysk :)

                > Kolejna glupota jest pisanie o wzroscie cen "malych" rzeczy.
                Rozumiem nie przeklada sie tych "malych" rzeczy na czynnik
                zmniejszajacy wartosc pieniadza ? Od jakiej wielkosci "malych"
                rzeczy zaczyna sie to przekladac ? :-)
                > A skoro rosnie inflacja to rosna ceny - rowniez tych "duzych"
                rzeczy.

                Nie jest glupota, tylko oddzielenie od siebie mitow o euro (WSZYSTKO
                drozeje/NIC nie drozeje) i pokazanie ze wzrost ceny paczki
                prezerwatyw nie przeklada sie na wzrost cen nieruchomosci.

                A skoro o inflacji piszesz, kolego, to moze wiesz o ile srednio
                rosnie wartosc mieszkania w europie (w perspektywie kilkudziesieciu
                lat)? Oooo, to, to wlasnie - o inflacje - czyli, de facto, nie
                rosnie.

                > Na starosc czlowiek obrasta w dobra i staje sie leniwy - stad mysl
                o przeprowadzce poniewaz wlascicielowi "corka zaszla w ciaze i musi
                gdzies mieszkac" pcha ludzi w kierunku zadluzania sie na te
                kilkadziesiat lat.

                Jesli przez 15 lat nie rozpieprzasz pieniedzy na "ja chcem mniec to,
                wlasnie to, mnieszkanie tu i teraz, natychmniast, uaaaaaa <tupniecie
                nozka>", tylko rozsadnie je wydajesz (wynajmujesz, a roznice
                inwestujesz) to nigdy nie czeka Cie wynajem na starosc - jedyne co
                Cie czeka to WLASNA emerytura za WLASNE pieniadze we WLASNYM
                mieszkaniu/domu w jakims uroczym, cieplutkim zakatku swiata, a nie
                zycie z datkow od ZUS w gownianym klimacie w gownianym miescie wsrod
                nienormalnych ludzi, a jedyna radoscia - mozliwosc poglaskania psa
                za milion dolarow.

                Mieszkania w Hiszpanii kupowali ludzie, ktorzy cale zycie w
                Niemczech wynajmowali. Ciekawe kto bedzie mial lepiej na starosc, co?

                ----------------------------------------------

                Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
                internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
                czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
                kretynami. Milej lektury :)
                • Gość: Zbylut Re: Jest coraz zabawniej, frekwencja wzrasta :) IP: *.chello.pl 13.05.08, 16:29
                  > Nie. Powoluje sie na argumenty, ktore spowodowaly poprzednie
                  > wzrosty - mieszkania zdrozaly, bo fachowcy beda wracac i kupowac je
                  > za funty.

                  Powoluj sie na co chcesz, ale odpowiadasz konkretnym osobom wyrazajacym sprecyzowane argumenty.
                  Ty "odpowiadasz" na swoje tezy.

                  > Czy Ty w ogole sledzisz ten temat? Co kilka tygodni dowiadujemy sie
                  > z prasy ze kolejne terminy sa zawalane, kolejne projekty zdychaja,
                  > kolejne inwestycje sa wycofywane, bo i tak nie da sie zdazyc.

                  Prosze o informacje jakie projekty zostaly wycofane.
                  Bo przy takiej skali ogolnosci mozna "udowodnic" wszystko.

                  > Dane za 2007 rok. I nie, nie dotyczy to mieszkan budowanych w 2005
                  > roku, bo te zostaly sprzedane w 2005 roku.

                  Wiesz ile trwa inwestycja budowlana ? Od czasu zakupu dzialki, przez opracowanie projektu budowlanego do jego realizacji ?
                  Gownianego bloku na kilkadziesiat rodzin to przynajmniej dwa lata.
                  Dlatego glowne koszty - zakup ziemi, zakup materialow - zostaly poniesione w latach 2005, 2006 a realizacja zyskow w 2007.
                  Argument kupowania mieszkan jako dziury w ziemi tego nie zbija gdyz ziemia ta zostala zakupiona przed znacznym zwyzkami jej wartosci, jaka miala miejsce w zeszlym roku.

                  > Wiesz, na gieldzie tez graja wielcy, bogaci gracze, ktorym sie
                  > krzywda nie stanie nawet jesli 100 lat na wzrosty poczekaja. A
                  > jednak, nie wiedziec czemu, czasem gielda leci na pysk :)

                  A coz to ma wspolnego z tym o czym pisalem ?
                  Rynek mieszkaniowy w Polsce jest bardzo specyficzny i wiekszosc kapitalu zainwestowanego to nie pieniadze udzialowcow a wlascicieli tych firm - jacy stali sie "rekinami finansowymi" przy wzrostach 2006-2007.
                  Znam historie 2-3 firm deweloperskich na Pomorzu i wiem z czym zaczynali np. bracia Gorscy a jakim kapitalem obracaja teraz.
                  Stac ich na to zeby "czekac" z wybudowanymi mieszkaniami albo wstrzymac rozpoczete inwestycje.

                  > Nie jest glupota, tylko oddzielenie od siebie mitow o euro (WSZYSTKO
                  > drozeje/NIC nie drozeje) i pokazanie ze wzrost ceny paczki
                  > prezerwatyw nie przeklada sie na wzrost cen nieruchomosci.

                  Skoro :
                  - wzrosla cena "malych" rzeczy skladajach sie na koszt wytworzenia DUZEJ rzeczy to jakim cudem nie wzrosnie cena tejze ?
                  • kretynofil Troche sie mylisz... 13.05.08, 17:22
                    > Powoluj sie na co chcesz, ale odpowiadasz konkretnym osobom
                    wyrazajacym sprecyzowane argumenty.
                    > Ty "odpowiadasz" na swoje tezy.

                    To jest tak, ze ja dyskutuje z tymi ludzmi juz od dawna - i dlatego
                    sie z nimi kloce, powolujac sie na to co pisali kiedys (patrz "efekt
                    flagi" i ttdd).

                    > Prosze o informacje jakie projekty zostaly wycofane.
                    > Bo przy takiej skali ogolnosci mozna "udowodnic" wszystko.

                    Bardzo duza inwestycja przebudowy dworca centralnego.
                    Ostatnio slyszalem ze na mecze trzeba bedzie isc przez most
                    spacerem - bo metra jednak raczej nie bedzie.
                    Stadion w Warszawie tez mial wygladac inaczej (centrum sportu, baza
                    hotelowa, sale konferencyjne) - a bedzie tylko przebudowa korony.

                    > Argument kupowania mieszkan jako dziury w ziemi tego nie zbija
                    gdyz ziemia ta zostala zakupiona przed znacznym zwyzkami jej
                    wartosci, jaka miala miejsce w zeszlym roku.

                    Pisalem to kilkanascie razy: moj deweloper w Warszawie, jedna
                    dzialka, piec etapow na tej jednej i tej samej dzialce, bedacej
                    wlasnoscia dewelopera od poczatku:
                    Etap/cena za m2
                    1 - 2800
                    2 - 3100
                    3 - 5000 (tutaj kupowalem)
                    4 - 9000 (na poczatku 12000 i trzeba bylo dac w lape w biurze
                    sprzedazy, potem gwaltownie spadlo)
                    5 - ? - daje sie utargowac do 7000

                    Czyli ze ta sama dzialka zdrozala (mimo ze byla dawno sprzedana) w
                    okresie min-max o 9000/m2 mieszkania? Jaja sobie ze mnie robisz, czy
                    wydaje Ci sie ze wszyscy sa tutaj tacy durni, zeby Ci uwierzyc?

                    Zreszta, znowu sie potykasz o wlasne nogi, naganiaczu:

                    > Skoro :
                    > - wzrosla cena "malych" rzeczy skladajach sie na koszt wytworzenia
                    DUZEJ rzeczy to jakim cudem nie wzrosnie cena tejze ?

                    Skoro ta rzecz jest juz wytworzona, po starych cenach, to nie ma
                    zadnego powodu zeby drozala. Skoro mieszkania nie moga taniec bo sa
                    budowane na drogich dzialkach, to nie powinny tez drozec skoro byly
                    budowane na tanich dzialkach, prawda?

                    A jednak tak bylo :) Czasem mozna sporo zarobic, czasem trzeba
                    stracic, ale zeby nie wypasc z gry trzeba grac - i to sie bedzie
                    dalej dzialo...

                    ----------------------------------------------

                    Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
                    internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
                    czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
                    kretynami. Milej lektury :)
                    • Gość: Zbylut Re: Troche sie mylisz... IP: *.chello.pl 13.05.08, 17:45
                      > To jest tak, ze ja dyskutuje z tymi ludzmi juz od dawna - i dlatego
                      > sie z nimi kloce, powolujac sie na to co pisali kiedys (patrz "efekt
                      > flagi" i ttdd).

                      To wez moze od nich numer telefonu i sie zdzwaniajcie.
                      Wypowiadasz sie na publicznym forum odpowiadajac na konkretny post - a nie na post tego uzytkownik sprzed lat 5.

                      > > Prosze o informacje jakie projekty zostaly wycofane.
                      > > Bo przy takiej skali ogolnosci mozna "udowodnic" wszystko.
                      >
                      > Bardzo duza inwestycja przebudowy dworca centralnego.

                      A kto Ci powiedzial, ze miala ona byc zrealizowana ?
                      Premier Kaczynski ?

                      > Ostatnio slyszalem ze na mecze trzeba bedzie isc przez most
                      > spacerem - bo metra jednak raczej nie bedzie.
                      > Stadion w Warszawie tez mial wygladac inaczej (centrum sportu, baza
                      > hotelowa, sale konferencyjne) - a bedzie tylko przebudowa korony.

                      Na przebudowe nie trzeba pozwolenia na budowe - wiec dlaczego jest opracowywany projekt ?
                      Na niebudowanie metra tez nie trzeba pozwolenia na budowe i decyzji lokalizacyjnej - dlaczego opracowywany jest projekt ?

                      > Pisalem to kilkanascie razy: moj deweloper w Warszawie, jedna
                      > dzialka, piec etapow na tej jednej i tej samej dzialce, bedacej
                      > wlasnoscia dewelopera od poczatku:

                      Jest to potwierdzeniem mojej tezy.
                      Inwestor poniosl KOSZT zakupu dzialki gdy cena oferowana mieszkania bylo 2800zl/m2.
                      Bylo to lat temu kilka. Dzis ceny gruntow w miastach w dobrych lokalizacjach wzrosly w stosunku do roku 2003-2004 kilkukrotnie.
                      Wzrost cen mieszkan to najwyzej x2 - x3.

                      Jesli inwestor kupil w zeszlym roku ziemie pod budowe wielorodzinnego budynku zaplacil za nia cene kilkukrotnie wyzsza - to z czego ma "spuscic" ?
                      Z tego co sie Tobie wydaje, ze jest jego marza oszacowana na podstawie fluktuacji 2004-2007 ?
                      Do tego dolicz wyzsze ceny materialow, wyzsza cene robocizny i perspektywe odessania z rynku budowlanego firm przewozowych i pracownikow niewykwalifikowanych do realizacji euro2012.

                      Dlatego nie liczylbym na znaczne spadki cen mieszkan, z uwagi na to, ze gros inwestycji rozpoczetych w 2006 czy 2007 nie moze byc sprzedanych ponizej kosztow a dzieki zamieszaniu na runku 2004-2007 inwestorow stac na to by sie ich nie pozbywac lub zawiesic/zrezygnowac z realizacji.

                      > Skoro ta rzecz jest juz wytworzona, po starych cenach, to nie ma
                      > zadnego powodu zeby drozala.

                      Czyli wszystkie gwozdzie zuzywane w Niemczech zostalych wytworzone przed wprowadzeniem euro ? :-)
                      Ciekawe zalozenie.

                      > Skoro mieszkania nie moga taniec bo sa
                      > budowane na drogich dzialkach, to nie powinny tez drozec skoro byly
                      > budowane na tanich dzialkach, prawda?

                      Drozaly gdyz popyt ZNACZNIE przewyzszal podaz. Spowodowalo to ogromny wzrost cen nieruchomosci poniewaz nie wzrosla ich podaz - vide nieuchwalone plany zagospodarowania.
                      Jesli wzrosl popyt na mieszkania inwestorzy kupowali po wysokich cenach nieruchomosci i teraz koncza/oferuja mieszkania w tych miejscach.
                      • kretynofil Hihihihi, prawa rynku :) 13.05.08, 18:04
                        > A kto Ci powiedzial, ze miala ona byc zrealizowana ?
                        > Premier Kaczynski ?

                        To moze w takim razie, skoro te inwestycje sa "be", bo nie pasuja do
                        Twojej tezy, to moze napiszesz mi jakie inwestycje maja byc
                        zrealizowane? Ktore to inwestycje sa na takim etapie przygotowania,
                        zeby wywolac znaczny wzrost popytu na materialy budowlane w ciagu
                        najblizszych 3-4 lat.

                        Bo poki co to piszesz o wielu inwestycjach, a jak podalem Ci
                        przyklady tych najwiekszych skreslonych, to nagle okazuje sie ze sa
                        jakies inne. Poprosze liste.

                        > Na przebudowe nie trzeba pozwolenia na budowe - wiec dlaczego jest
                        opracowywany
                        > projekt ?
                        > Na niebudowanie metra tez nie trzeba pozwolenia na budowe i
                        decyzji lokalizacyj
                        > nej - dlaczego opracowywany jest projekt ?

                        Bo na tym moga zarobic Krewni i Znajomi Krolika. Tyle wystarczy.

                        > Jest to potwierdzeniem mojej tezy.

                        Nie, to co napisales jest potwierdzeniem faktu, ze jestes
                        niereformowalnym imbecylem, ktory nie potrafi przeczytac ze
                        zrozumieniem trzech zdan.

                        Skoro deweloper mogl sprzedawac mieszkania z zyskiem za 2800 PLN/m2,
                        to dlaczego podniosl ceny, kiedy okoliczna ziemia zdrozala? Przeciez
                        on ziemie juz mial (JEDNA DZIALKA!!!) i ona nie drozala!!!

                        > Jesli inwestor kupil w zeszlym roku ziemie pod budowe
                        wielorodzinnego budynku zaplacil za nia cene kilkukrotnie wyzsza -
                        to z czego ma "spuscic" ?

                        Jesli inwestor kupil aukcje po 20 PLN to jak moze je sprzedac po 10
                        PLN? No jak?! A jednak sprzedaja, bo wola sprzedac DZISIAJ po 10 PLN
                        niz JUTRO za 5 PLN. Czujesz analogie? No tak, nie czujesz, bo
                        przeciez prawa rynku dzialaja tylko wtedy, gdy chodzi o wzrosty cen
                        mieszkan - w druga strone prawa rynku sa "be" :))))

                        Zabawny jestes, naprawde :))) Wiesz co mnie najbardziej w Tobie
                        smieszy? Mi tutaj wszyscy wyzywaja od frustratow i debili, ale
                        prawdziwych frustratow jest tu znacznie wiecej i to bynajmniej nie
                        jestem ja :))) Czego sie obawiasz? Zabezpieczenia od banku? Tego ze
                        nie uda sie sprzedac? Co sprawia ze tak bardzo nie chcesz dostrzec
                        rzeczywistosci?

                        Wiesz co? Nie chce mi sie dluzej. Milego zaklinania - ugotujecie sie
                        w tym Waszym bagnie :)))

                        ----------------------------------------------

                        Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
                        internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
                        czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
                        kretynami. Milej lektury :)
                  • Gość: oo Re: Jest coraz zabawniej, frekwencja wzrasta :) IP: 85.197.99.* 13.05.08, 20:54
                    > Stac ich na to zeby "czekac" z wybudowanymi mieszkaniami albo wstrzymac
                    > rozpoczete inwestycje.

                    no pewnie, niech nie budują - spadnie popyta na ziemię, materiały
                    budowalne, robociznę... według ciebie zresztą mają one wzrosnąć...
                    ciekawe czemu skoro nie będzie popytu bo bracia Górscy będą czekać...

                    to się nazywa recesja, to pociągnie dalszy spadek,
                    tak że np. trend może się odwrócić
                    za 10 lat. I co na to bracia Górscy?

                    stary może się znasz na tym jak beton mieszać ale z ekonomii
                    to jesteś na etapie między bierutem a gomółką...
                • Gość: Seba trzymam za ciebie kciuki IP: *.silesialan.pl 13.05.08, 16:34
                  Częstotliwość i pasja z jaką się wpisujesz pod wszystkimi tematami dotyczącymi
                  krajowego rynku nieruchomości świadczą chyba o desperacji. Desperacji związanej
                  z brakiem własnego mieszkania lub perspektyw na nie. Stąd te wyczekiwania na
                  każdą informację, która może oznaczać ostateczne pęknięcie bańki na rynku
                  nieruchomości i nasłuchiwanie grzmotu spadających gwałtownie cen.
                  Życzę powodzenia i trzymam kciuki, że się uda

                  PS. Na wypadek gdybyś chciał napisać, że juz jesteś właścicielem jakiejś super
                  nieruchomości (może niejednej) to z góry uprzedzam, że taki kt nie przejdzie
                • Gość: ttdd Re: Jest coraz zabawniej, frekwencja wzrasta :) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.05.08, 16:44
                  Kretynofilku... slabiutko.
                  Nie chce mi sie robic copy/paste wszystkiego, wiec krotko:

                  > Czy Ty w ogole sledzisz ten temat? Co kilka tygodni dowiadujemy sie
                  > z prasy ze kolejne terminy sa zawalane, kolejne projekty zdychaja,
                  > kolejne inwestycje sa wycofywane, bo i tak nie da sie zdazyc.

                  Wiesz, ze proces inwestycyjny to 70pct papierki, 30pct praca. Dochodzimy
                  powolutku do konca papierkow.

                  Co do kosztow materialow,
                  > to wrocily w okolice poczatkow 2006 roku;

                  Faktycznie nie mieszkasz w Polsce... to chyba najwieksza bzdura, jaka udalo sie
                  Tobie napisac.... cement, stal, ceramika + znacznie wieksze koszty dostaw...

                  > Wiesz, na gieldzie tez graja wielcy, bogaci gracze, ktorym sie
                  > krzywda nie stanie nawet jesli 100 lat na wzrosty poczekaja. A
                  > jednak, nie wiedziec czemu, czasem gielda leci na pysk :)

                  Strasznie glupi Twoj tok myslenia.
                  Inwestowanie dlugoterminowe. Spadki sa potrzebne wlasnie duzym graczom, ktorzy
                  po niskiej cenie dokupuja akcje...

                  >zycie z datkow od ZUS w gownianym klimacie w gownianym miescie wsrod
                  > nienormalnych ludzi

                  Jak wrocisz do Warszawy - zgodze sie z ostatnia czescia Twojej wypowiedzi,
                  malutka madralko na emigracji zarobkowej ;)
                  • kretynofil No dobra, wkurzylem sie :) 13.05.08, 16:59
                    > Wiesz, ze proces inwestycyjny to 70pct papierki, 30pct praca.
                    Dochodzimy powolutku do konca papierkow.

                    Powodzenia. Rozumiem, ze kibice beda sie przykrywac tymi papierkami
                    spiac na Centralnym? Ze na stadionach z tych papierkow beda sie
                    odbywaly mecze? Ze metro tez bedzie papierowe?

                    Bo tak na moje papierkami to sie mozna co najwyzej podetrzec.

                    Pozyjemy, zobaczymy. Ja wiem jedno na temat zarzadzania projektami -
                    jesli termin jest ciasny (a jest!), to projekt sie opozni - tyle
                    tylko, ze mozna opoznic wejscie nowego produktu na rynek bez
                    wiekszej szkody. Przesunac Euro2012 nie mozna...

                    > Faktycznie nie mieszkasz w Polsce... to chyba najwieksza bzdura,
                    jaka udalo sie Tobie napisac.... cement, stal, ceramika + znacznie
                    wieksze koszty dostaw...

                    Moze. Ja czytalem co innego, a sam sie nie interesuje. Pamietam
                    jednak artykuly w ktorych czytalem ze ceny po wzrostach wrocily do
                    starych poziomow.

                    > Strasznie glupi Twoj tok myslenia.
                    > Inwestowanie dlugoterminowe. Spadki sa potrzebne wlasnie duzym
                    graczom, ktorzy
                    > po niskiej cenie dokupuja akcje...

                    Jakkolwiek. Tlumacz sobie to jak chcesz, ale badz konsekwentny.
                    Rozumiem, ze ci duzi gracze nie potrzebuja spadkow na rynku
                    nieruchomosci? A moze sa tak milosierni, ze tam ich nie wywolaja?

                    > Jak wrocisz do Warszawy - zgodze sie z ostatnia czescia Twojej
                    wypowiedzi, malutka madralko na emigracji zarobkowej ;)

                    Niedoczekanie Twoje. Spedzilem tam ostatnio kilka dni i byla to
                    trauma w czystej postaci :)

                    Co do przyczyn mojej emigracji to nie byly zarobkowe, bo w Polsce
                    zarabialem naprawde duzo. Wyjechalem bo ta bezgraniczna i
                    wszechogarniajaca glupota mnie zmeczyla...

                    ----------------------------------------------

                    Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
                    internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
                    czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
                    kretynami. Milej lektury :)
                    • Gość: Zbylut Re: No dobra, wkurzylem sie :) IP: *.chello.pl 13.05.08, 17:20
                      > > Wiesz, ze proces inwestycyjny to 70pct papierki, 30pct praca.
                      > Dochodzimy powolutku do konca papierkow.

                      Nigdzie nie dochodzimy.
                      Pytanie do "eksperta" rynku budowlanego w Polsce. Ile stadionow na Euro 2012 z planowanych ma zatwierdzony projekt budowlany i wydane pozwolenie na budowe ?
                      Ile KM drog klasy S (np. S7 zwiazana z euro 2012) ma wydane pozwolenie na budowe ?
                      Ile KM magistrali E65 (gdansk-warszawa-katowice) jaka ma byc zmodernizowana na euro 2012 ma wydane pozwolenie na budowe ?

                      Odpoowiedz na 2 ostatnie pytania brzmi ~ 10-15%. Na pierwsze 0%.
                      W tym roku zostana skonczone PROJEKTY czyli wlasnie ta papierkowa czesc.
                      To juz wiesz jaki bedzie popyt na wykonawcow uslug budowlanych za rok, dwa ?

                      > Powodzenia. Rozumiem, ze kibice beda sie przykrywac tymi papierkami
                      > spiac na Centralnym? Ze na stadionach z tych papierkow beda sie
                      > odbywaly mecze? Ze metro tez bedzie papierowe?
                      > Bo tak na moje papierkami to sie mozna co najwyzej podetrzec.

                      Nie. Po prostu tyle trwa proces inwestycyjny jakiego wiekszy czas zajmuje przygotowanie - czyli wlasnie papierki.
                      Zas najdrozsze jest wykonanie.

                      > Pozyjemy, zobaczymy. Ja wiem jedno na temat zarzadzania projektami -
                      > jesli termin jest ciasny (a jest!), to projekt sie opozni - tyle
                      > tylko, ze mozna opoznic wejscie nowego produktu na rynek bez
                      > wiekszej szkody. Przesunac Euro2012 nie mozna...

                      Oczywiscie, ze nie mozna a politycy zrobia WSZYSTKO by wyszlo czy jest to rozsadne czy nie. W ten sposob rynek uslug budowlanych przez najblizsze kilka lat bedzie wypaczony - gdyz duzy gracz (rzad) rzuci pieniadze na okreslone cele - a bedzie nim realizacja obiektow na euro 2012.
                      Nie wrozy to spadkiem cen uslug budowlanych.

                      > Moze. Ja czytalem co innego, a sam sie nie interesuje. Pamietam
                      > jednak artykuly w ktorych czytalem ze ceny po wzrostach wrocily do
                      > starych poziomow.

                      Skoro sie nie interesujesz Twoje prognozy nie maja podstaw merytorycznych.
                      Czytales artykuly o powrotu do cen sprzed kilku miesiecy na wybrane produkty budowlane jak np. cegly.
                      Cement, stal, kruszywo jest duzo drozsze niz w 2005 czy 2006 roku.

                      > Rozumiem, ze ci duzi gracze nie potrzebuja spadkow na rynku
                      > nieruchomosci? A moze sa tak milosierni, ze tam ich nie wywolaja?

                      Jacy duzi gracze zainwestowali w malenki i bardzo lokalny rynek nieruchomosci mieszkaniowych w Polsce ?
                      • kretynofil Sratatata... 13.05.08, 17:38
                        > To juz wiesz jaki bedzie popyt na wykonawcow uslug budowlanych za
                        rok, dwa ?

                        Zaden. Robote papierkowa trzeba skonczyc, zeby gadac o terminach.
                        Bez tego to sobie mozna przy piwie pogdybac.

                        > Nie. Po prostu tyle trwa proces inwestycyjny jakiego wiekszy czas
                        zajmuje przygotowanie - czyli wlasnie papierki.
                        > Zas najdrozsze jest wykonanie.

                        No to zobaczymy jak to pojdzie.

                        > Oczywiscie, ze nie mozna a politycy zrobia WSZYSTKO by wyszlo czy
                        jest to rozsadne czy nie. W ten sposob rynek uslug budowlanych przez
                        najblizsze kilka lat bedzie wypaczony - gdyz duzy gracz (rzad) rzuci
                        pieniadze na okreslone cele - a bedzie nim realizacja obiektow na
                        euro 2012.
                        > Nie wrozy to spadkiem cen uslug budowlanych.

                        Problem w tym, ze Ty zakladasz ze w Polsce nagle ruszy za rok-dwa (a
                        w rzeczywistosci piec-osiem) bardzo duzo bardzo drogich projektow.
                        Ja w to nie wierze i jak znam zycie, to rzad bedzie wolal sie skupic
                        na jednej-dwoch bardzo spektakularnych, ale niedrogich i latwych w
                        realizacji inwestycjach - bo lepiej to bedzie wygladalo niz wiele,
                        ale niedokonczonych inwestycji.

                        Pewnie walna jakis kosmiczny stadion i tluszcza sie posra ze
                        szczescia :)

                        Pamietaj ze taka strategia nie zaburzy rynku - jedna, dwie
                        inwestycje beda mialy taki wplyw jak wrzucenie kamienia do morza.
                        Ladne male fale, ale powodzi nie bedzie.

                        > Skoro sie nie interesujesz Twoje prognozy nie maja podstaw
                        merytorycznych.
                        > Czytales artykuly o powrotu do cen sprzed kilku miesiecy na
                        wybrane produkty bu
                        > dowlane jak np. cegly.
                        > Cement, stal, kruszywo jest duzo drozsze niz w 2005 czy 2006 roku.

                        Mozliwe. Tylko ze fakty pozostaja faktami - mieszkania tanieja i
                        beda tanialy dalej. Skoro nawet GWno wrzuca na strone glowna artykul
                        o wyprzedazy mieszkan, to znaczy ze idzie tornado...

                        > Jacy duzi gracze zainwestowali w malenki i bardzo lokalny rynek
                        nieruchomosci mieszkaniowych w Polsce ?

                        Tego sie niestety nie dowiemy :)

                        ----------------------------------------------

                        Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
                        internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
                        czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
                        kretynami. Milej lektury :)
              • junk92508 Re: Przykro mi, ani piwa ani frytek nie bedzie :) 13.05.08, 17:39
                > Euro 2012 nie jest zadnym magicznym mnoznikiem, ale z pewnoscia
                > inwestycje KONIECZNE (glowni dla politykow) do jego zrealizowania
                > podniosa ceny zarowno robocizny jak materialow

                2 stadiony na krzyż ? Nie bądź śmieszny...

                Z drogami i metrem już otwarcie jest mowa że nie zdążą...

                A skoro nie zdążą to po co się spieszyć?

          • junk92508 Re: Oooo, zawsze sie znajdzie jakis naganiacz :) 13.05.08, 17:49
            > to chyba oczywiste - wielkie inwestycje budowlane w Warszawie
            > związane z Euro (nie tylko stadiony ale i drogi, metro, hotele itp.)

            :)))))))))

            stadion. jeden. Drogi? Już są poopóźniane, metro? Na euro nie zdążą na pewno ...

            Do tego spadek popytu spowoduje budowanie mniej... to oznacza
            nadmiar mocy przerobowych...

        • Gość: staszek78 Re: Oooo, zawsze sie znajdzie jakis naganiacz :) IP: *.c.softax.pl 13.05.08, 14:12
          Niestety wynajem sie nie opłaca, było nawet niedawno wyliczenie w GW. Wyliczenia
          dla Warszawy. Cena najmu kawalerki (ok 28metrow) to ok 1200 PLN (choć nie
          brakuje i ofert 1200-1500), alternatywnie można kupić kawalerkę w podobnym
          rejonie za 180-200tys, rata miesięczna to ok 1000 PLN (kredyt w CHF)+200PLN
          czynszu czyli praktycznie to samo z tą różnicą, że spłacasz swoje (pisanie że to
          mieszkanie banku jest śmieszne bank co prawda figuruje w KW ale właścicielem
          jesteś ty, możesz sprzedać oczywiście nabywca wie, że nieruchomość obciążona
          hipoteką).
          Czarne scenariusze z utratą pracy, chorobą itp dotykają cię w równym stopniu
          kiedy wynajmujesz jak i spłacasz kredyt (nawet gorzej, w mieszkaniu kupionym za
          kredyt się zameldujesz, jak cię mają wywalić to zastępcze mieszkanie od gminy,
          ochrona lokatorska, komornik działający w granicach prawa - przecież bank nie
          najmie przestępców żeby cię wyrzucili*) a najmując od kogoś mieszkanie
          zameldowanie graniczy z cudem (między innymi dlatego w Warszawie jest ciągle ok
          500-700tys osób bez zameldowania) i praktycznie może cię wyrzucić bez problemów
          bez zapewnienia żadnego mieszkania (wiem, wiem umowa najmu ale to często fikcja
          jak chcesz z umową zarejestrowaną w US to cena najmu +19%).
          Zaraz podniosą się głosy,że w kawalerce przez 30 lat, ale niestety takie życie.
          Zawsze możesz tę kawalerkę sprzedać/wynająć i kupić/wynająć większe mieszkanie o
          ile sytuacja materialna pozwoli. Jak widać taka kawalerka wynajęta spłaca się sama.

          * czasem może sprzedać należności firmie windykacyjnej czyli generalnie przestępcom
          • Gość: areq Wykazać braki w myśleniu? IP: *.171.65.147.crowley.pl 13.05.08, 15:36
            Oczywiście,że dożywotni wynajem kawalerki jest kompletnie
            nieopłacalny,ale PRZY TYCH CENACH,przy tej relacji pensja/cena
            mieszkania to jedyny właściwy pomysł-NA KRÓTKOTRWAŁY dwu-trzy letni
            wynajem.
            Przeczekać na nieswoim /bo wynajętym:)/ aż ceny spadną /muszą/ lub
            pensje wzrosną /nie muszą ale wzrosną:)/.
            Wiesz te wszystkie analizy pseudoanalityków to można o kant kulki
            rozbić:
            1. TY sam musisz sobie zrobić kalkulacje uwzględniając WSZYSTKIE
            aspekty życia-docelową ilość osób w rodzinie,potrzeby,możliwości
            awansu,możliwości wzrostu pensji,stabilizacja itp.itd
            2. TY sam musisz wiedzieć czy jesteś w stanie płacić zwiększone
            przez te pijawki koszty spłaty kredytu mieszkaniowego,czy starczy Ci
            na życie
            Nie słuchaj mnie,nie słuchaj analytyków-słuchaj samego siebie.
      • Gość: majkel Re: kolejny artykuł o niczym...ceny mają sie dobr IP: 195.188.191.* 13.05.08, 14:17
        albo wynajmuj (czyli ładuj komuś kasę za coś, co nigdy nie będzie
        twoje)


        znany argument i bardzo kiepski

        jesli odsetki od kredytu sa wyzsze niz rata najmu
        to co wtedy poprostu sie nie oplaca kupowac


        > wobec takiej alternatywy ludzie zaciskają zęby i kupują za te ceny
        > które są - a sprzedająy o tym doskonale wiedzą i nie popuszczą za
        > dużo w dół...


        jest takie powiedzenie h..em wisly nie zawrocisz

        od pewnego poziomu cen zaciskanie zwieraczy zebow czy czego tam
        chcesz nie pomoze
        zwyczajnie cie nie stac



        > dla większości tych którzy kupili na handel, przeczekanie nawet
        roku
        > czy dwóch i płacenie przez ten czas czynszu za pusotstan nie jest
        > wielkim problemem....

        czyzby ??
        wiekszosc inwestorow to ci wplacajacy po 10%
        na reszte nie maja

        reszta myslisz bedzie na tyle debilna zeby placic czynsz i wierzyc
        we wzrosty ktore nie nadejda ???
      • Gość: A1 Re: kolejny artykuł o niczym...ceny mają sie dobr IP: *.chello.pl 13.05.08, 14:22
        przeczekanie nawet roku
        > czy dwóch i płacenie przez ten czas czynszu za pusotstan nie jest
        > wielkim problemem....

        a 10 lat? w Japonii kryzys trwał lat 15; ci co kupili faktycznie
        mogą czekać 15 lat ale prezes Zdrzałka to raczej wcześniej
        zbankrutuje...

        > a nadchodzi EURO 2012 i wejście do strefy euro - a to
        > kolejne czynniki WZROSTU cen nieruchomości)

        a to niby czemu? wykup mieszkań przez Niemców i innych?
        po co? równie dobrze Polacy mogliby wykupywać na Litwie
        ale jakoś tego nie widać...
    • Gość: artykuł sponsorowa o patrzcie jak Gazeta probuje nakecac popyt! IP: *.dublin.corp.yahoo.com 13.05.08, 14:08
      kolejny artykuł sponsorowany, wczoraj artykuł sponsorowany, dzis kolejny ,
      niezle im developerzy zaplacili zeby sztucznie nakrecac popyt, znow probuja
      ludzi zrobic w balona A TYMCZASEM RYNEK PRZEZYWA KRYZYS, NIKT NIE KUPUJE BO
      WSZYSCY CZEKAJA NA SPADEK CEN,

      tylko oszołomy teraz kupia mieszkania po tych KOSMICZNYCH cenach!

      za 3-5mcy ceny poleca w dół o jakieś 30-40%
      • bambussi Re: o patrzcie jak Gazeta probuje nakecac popyt! 13.05.08, 14:12
        Gość portalu: artykuł sponsorowa napisał(a):

        > WSZYSCY CZEKAJA NA SPADEK CEN,
        >
        > tylko oszołomy teraz kupia mieszkania po tych KOSMICZNYCH cenach!
        >
        > za 3-5mcy ceny poleca w dół o jakieś 30-40%

        wiesz kolego, ja też czekam na te spadki, bo chętnie zamienię swoje
        3 pokoje na 4 (a im mniejsza cena metra tym taka zamiana będzie dla
        mnie tańsza)

        no i co z tego, że wszyscy czekamy? od naszego czekania ceny nie
        spadną... złudzeń nie mam - ceny o 30-40% niższe to zobaczysz jak
        sobie wejdziesz w archiwa wyszukiwarek nieruchomości, tak powiedzmy
        sprzed 2 lat....
          • bambussi Re: o patrzcie jak Gazeta probuje nakecac popyt! 13.05.08, 15:30
            Gość portalu: sponsorowany napisał(a):

            > a ty widze kolejny spekulant albo frajer?

            ciekawe, jeśli ktoś nie wierzy w spadki cen nieruchomości to albo
            jest spekulantem (ja nie jestem - mam tylko jedno, swoje,
            mieszkanie), albo frajerem (także nie jestem bo nie kupiłem za 10,
            8, 6 ani nawet za 5 tys. za metr, bo takie ceny są chore)

            ja po prostu nie wierzę w duży i szybki spadek cen na rynku
            nieruchomości. jeśli będzie, to tym lepiej (z "branży" nie jestem ,a
            łatwiej będzie zamienić na większe) - ale nie spadną...
            • kretynofil Analogie i niezrozumienie :) 13.05.08, 15:57
              > ciekawe, jeśli ktoś nie wierzy w spadki cen nieruchomości to albo
              > jest spekulantem (ja nie jestem - mam tylko jedno, swoje,
              > mieszkanie), albo frajerem (także nie jestem bo nie kupiłem za 10,
              > 8, 6 ani nawet za 5 tys. za metr, bo takie ceny są chore)

              Ciekawe, jak ktos pisze ze ceny spadna, to od razu jest
              nieudacznikiem i na pewno mieszka z mamusia, bo go nie stac na
              mieszkanie :)

              > ja po prostu nie wierzę w duży i szybki spadek cen na rynku
              > nieruchomości. jeśli będzie, to tym lepiej (z "branży" nie
              jestem ,a
              > łatwiej będzie zamienić na większe) - ale nie spadną...

              Spadek nie bedzie ani duzy ani szybki - bo w sytuacji gdy mozna
              manipulowac informacja (a tak jest na rynku nieruchomosci od kilku
              lat), to mozna pewne procesy spowalniac, ale nie mozna ich
              powstrzymac.

              "You can fool some of the people all of the time, and all of the
              people some of the time, but you can not fool all of the people all
              of the time." (Abraham Lincoln)

              Nie oszukasz rzeczywistosci - nieruchomosci rzadza sie tymi samymi
              prawami co jakikolwiek inny rynek, jak gielda. Tyle ze cen aukcji
              nie mozna ukrywac, bo indeksy sa powszechnie dostepne, a ich
              plynnosc jest duzo wieksza. Jakos tak jest, ze jak na gieldzie cos
              wystrzeli do gory za szybko, to potem, po kilku probach podtrzymania
              ceny, spada ona odpowiednio, do poziomu sprzed skoku - moze troche
              wyzej. Z mieszkaniami bedzie to samo, bo zwroc uwage, ze obnizka
              DZISIAJ o 30% oznacza zjazd o zaledwie 40% SAMYCH WZROSTOW z
              ostatnich dwoch lat - a takie rzeczy na kazdym rynku sa normalne.

              Przypomnij sobie jak wszyscy powtarzali ze ceny materialow
              budowlanych nie spadna po gwaltownych wzrostach. I co? I spadly,
              chociaz ludzie musieli je kupowac, bo sie budowali...

              Tyle tylko, ze spadki cen nieruchomosci trudniej zauwazyc bo z racji
              mniejszej plynnosci i przejrzystosci spadaja wolniej. Wystarczy
              przyklad podany w tym watku - 6000 PLN/m2 plyty na Ursynowie to
              spadek o okolo 25% w stosunku do cen z konca 2006r (8000/m2). I co,
              wtedy tez pisaliscie ze takie zmiany sa nierealne :)

              ----------------------------------------------

              Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
              internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
              czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
              kretynami. Milej lektury :)
              • Gość: Zbylut Re: Analogie i niezrozumienie :) IP: *.chello.pl 13.05.08, 16:10
                > Ciekawe, jak ktos pisze ze ceny spadna, to od razu jest
                > nieudacznikiem i na pewno mieszka z mamusia, bo go nie stac na
                > mieszkanie :)

                A w ktorym momencie Twoj adwersarz uzyl taki argument ?
                Po raz kolejny dyskutujesz sam ze swoimi tezami.

                > Spadek nie bedzie ani duzy ani szybki - bo w sytuacji gdy mozna
                > manipulowac informacja (a tak jest na rynku nieruchomosci od kilku
                > lat), to mozna pewne procesy spowalniac, ale nie mozna ich
                > powstrzymac.

                "Zmowa" panie :-) I zyrafy spod szafy.
                Ceny mieszkan ksztaltuje rynek. Jak bedzie wiekszy popyt a mniejsza podaz - to ceny wzrosna. Jak bedzie duza podaz przy malym popycie - spadna.

                > Przypomnij sobie jak wszyscy powtarzali ze ceny materialow
                > budowlanych nie spadna po gwaltownych wzrostach. I co? I spadly,
                > chociaz ludzie musieli je kupowac, bo sie budowali

                Ktorych materialow ceny spadly gwaltownie ?
                Popatrz na ceny materialow do wykonczen - farb, kafli, armatury.
                Gdzie tu widzisz gwaltowne spadki ?
                Ile kosztowala tona cementu w 2004 a ile kosztuje teraz ?
                Ile kosztowala cegla w 2004 a ile kosztuje teraz ?
              • Gość: Seba trzymam za ciebie kciuki... IP: *.silesialan.pl 13.05.08, 16:35
                Częstotliwość i pasja z jaką się wpisujesz pod wszystkimi tematami dotyczącymi
                krajowego rynku nieruchomości świadczą chyba o desperacji.Desperacji związanej
                z brakiem własnego mieszkania lub perspektyw na nie. Stąd te wyczekiwania na
                każdą informację, która może oznaczać ostateczne pęknięcie bańki na rynku
                nieruchomości i nasłuchiwanie grzmotu spadających gwałtownie cen.
                Życzę powodzenia i trzymam kciuki, że się uda

                PS. Na wypadek gdybyś chciał napisać, że juz jesteś właścicielem jakiejś super
                nieruchomości (może niejednej) to z góry uprzedzam, że taki kt nie przejdzie
              • Gość: gosc Re: Analogie i niezrozumienie :) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.05.08, 18:12
                >
                > Tyle tylko, ze spadki cen nieruchomosci trudniej zauwazyc bo z racji
                > mniejszej plynnosci i przejrzystosci spadaja wolniej. Wystarczy
                > przyklad podany w tym watku - 6000 PLN/m2 plyty na Ursynowie to
                > spadek o okolo 25% w stosunku do cen z konca 2006r (8000/m2). I co,
                > wtedy tez pisaliscie ze takie zmiany sa nierealne :)

                a widziales opis tego mieszkania? to jakas rudera na ostatnim pietrze do ktorej
                nawet winda nie dojezdza, nawet 6k za nie to wygorowana cena...pozatym jest
                mnostwo ofert za 8k z ursynowa z wielkiej plyty, wiec ja nie wiem gdzie jest ten
                spadek 25%...
                • kretynofil Odbijajac pileczke... 13.05.08, 18:21
                  > pozatym jest mnostwo ofert za 8k z ursynowa z wielkiej plyty, wiec
                  ja nie wiem gdzie jest ten spadek 25%...

                  Wiesz, o ile ja wiem, to srednia sie powinno liczyc z cen
                  transakcyjnych, a nie ofertowych, ale ja podobno glupi jestem :)

                  Wez tez pod uwage, ze to mieszkanie o ktorym mowa tez bylo za
                  8KPLN/m2 - wiec moze z pozostalymi jest tak samo? Ze cena ofertowa
                  to 8KPLN/m2, a transakcyjna to 6KPLN/m2?

                  No i pytanie za sto punktow (uwaga! trudne!) - skoro mieszkania
                  drozaly, bo ich nie bylo, a oferty znikaly w pol dnia, to co moze
                  sie stac z cenami gdy "jest mnostwo ofert" i jakos malo kupujacych?

                  Tylko sie nie spoc za bardzo jak bedziesz nad ta zagadka myslal, bo
                  jeszcze sie przeziebisz i bedziesz mial do mnie pretensje :)

                  ----------------------------------------------

                  Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
                  internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
                  czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
                  kretynami. Milej lektury :)