Dodaj do ulubionych

Ile właściwie kosztują mieszkania

23.10.08, 07:27
A mnie cały czas zastanawia dlaczego w różnej maści statystykach nie używa się
mediany, tylko średniej arytmetycznej?
Obserwuj wątek
              • znajomy_jennifer_lopez Realna cena to 3500-5000zł/m2 23.10.08, 22:29
                ...za tyle będą mieszkania za 1,5-2 lata

                Na początek edukacja:
                dom mały 120m2, 300 tys PLN (obecnie)
                dom bliżniak, ok180-200m, koszt budowy 400 tys PLM (stan dev) (tez aktualnie budowany)
                Wynika z tego że komuś opłaca sie wybudowac dom za 2200-2500zł/m2.

                Teraz quiz: czy produkcja masowa jest tańsza czy droższa od jednostkowej?
                Z tego (niestety żaden znajomy nie buduje bloku) twierdzę iż koszt budowy m2 mieszkania w bloku jest NIŻSZY niz m2 domu czyli jakies 1,5-2,2 tys zł,
                Działka powiedzmy 1000zł w metrze (co daje jakieś 20-30 mln PLN za hektar)
                RAZEM mamy 2,5-3 tys PLN. Plus marża = 3000-4000 PLN/m2

                Ponieważ ludzie w Polsce nauczeni są że musi być cieżko będą skłonni kupić drożej (tak żeby odpowiednio mniej zostało w kieszeni - po ostatnich podwyżkach o 300-500zł (średnia krajowa x 10-15%) niektórzy nie wiedza co teraz z kasą mają robic, a ból głowy jak wiadomo nie jest zdrowy) kupią wiec nieco drożej, czyli po 3500-5000zł czyli 1000-1500 euro/m2 (przy euro na poziomie realnym czyli jakieś 3,6)

                Co do kryzysu, to ja sie ciesze bo ceny znormalnieją.
                Desperaci, windującyc ceny swoimi wirtualnymi pieniedzmi, 20 latnimi zarobkami itp, przestaną pompować rynek
                Wole kupić mieszkanie za 150-200 tys zł niż za 300 tys zł. Kto tego nie rozumie jest totalnym pajacem.
                Ktos pisze tez na forum że laska jakas płaci o 250zł wiecej. I bardzo dobrze że płaci bo powie swoim 5 koleżankom a może i 10 żeby sie opamietały.
                Zresztą nie muszą, bo w końcu banki sie też przestraszyły, do tej pory zachowywali sie skrajnie nieodpowiedzialnie. Ale bank to nie mama o czym chyba niektorzy zapomnieli
                I nie żal mi tez developerow, bo poza tymi co mieli gorace głowy jak ta laska powyżej i przepłacili reszta bedzie musiała sie zadowolić marżą 20% zamiast 50%-100%. Czy to straszne?

                Bezrobocie tez ma swoje plusy bo jego brak powoduje takie patologie jak porzucanie pracy z dnia na dzien i zostawianie pracodawcy na lodzie.
                Gorsze jest niestety to że bezrobocie może wzrosnąc nie o 1-2% (kto bedzie chciał prace znajdzie) a o 4-5%. No ale jak ktos chciał komunizmu to mogł jechac na Kube jak był dolar tani.

                Ogólnie kryzys bedzie miał pozytywne zmiany, bo jak w czasie suszy wyeliminuje najsłabsze jednostki (nieefektywne firmy), a w końcu życie to ewolucja i postep która wykuwa sie jednakże w krwi a nie zabawie i baśni.
                ps. Stabilna praca przez 40 lat? Zaraz zwymiotuje...
        • Gość: swoboda_t Re: Nawet w Londynie nie ma takich cen! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.10.08, 10:31
          Gość portalu: sese napisał(a):

          > Nie przesadzaj. Podajesz jakieś astronomiczne ceny w
          apartamentowcach.
          > Mieszkanie w klasie niższej średniej (że się tak odniosę do rynku
          samochodowego
          > )
          > jest w cenie 2000-2500e/m2, a to jest wciąż poniżej średniej
          europejskiej.

          Po perwsze - średnia europejska nie ma nic do rzeczy. Zarobki też
          amy "poniżej średniej" i to do nich długoterminowo dostosowują się
          ceny.

          Po drugie nie byłbym taki pewien, że 2500 euro to poniżej "średniej
          europejskiej". Jeśli w Barcelonie czy Londynie, zaliczanych do
          najdroższych miast świata, średnio metr kosztuje nieco ponad 4000
          euro, to jaka może być średnia dla kontynentu?? I jak się to ma do
          cen w relaywnie niedorozwiniętych i biednych (czyli wszystkich)
          miastach w Polsce. Spadek średniej ofertowej w perspektywie ok. 2
          lat o ok. 20% jest raczej pewny (raczej, bo średnią ofertową łatwo
          zafalszować - średnia cen transakcyjnych już się do tego poziomu
          zbliża), po uwzględnieniu cen transakcyjnych daje to minimum 30%
          obniżki od szczytu, a potem dłuuuga stagnacja (czyli dalsze realne
          obniżki o stopę inflacji). Ot, prawa rynku - zaburzony przez panikę
          i oligopoliczne praktyki powoli acz jednoznacznie wraca do normy.
          • Gość: ciekawski Re: w tanszym Paryzu jest znacznie drozej! IP: *.255.98-84.rev.gaoland.net 23.10.08, 11:49
            Gość portalu: swoboda_t napisał(a):
            > Po drugie nie byłbym taki pewien, że 2500 euro to
            > poniżej "średniej europejskiej". Jeśli w Barcelonie czy Londynie,
            > zaliczanych do najdroższych miast świata, średnio metr kosztuje
            > nieco ponad 4000 euro, to jaka może być średnia dla kontynentu??


            Kpisz czy o droge pytasz ??? W stolicy Francji tanszej od Londynu
            srednia cena za m2 to 7500 euro. Oczywiscie ta cena to zwyczajne
            budynki mieszkalne a nie stare dostojne kamienice gdzies w poblizu
            opery Paryskiej. Tam ceny sa wogole z kosmosu. W cenie 4500 euro za
            m2 to mozesz szukac mieszkania na przedmiesciach oddalonych 20 min
            pociagiem podmiejskim, ale nawet tutaj ceny wachaja sie od 4100 do
            5400 euro za m2 w zaleznosci od standardu i polozenia.

            Chyba, ze twoj Londyn to miasteczko oddalone 1 godzine pociagiem
            podmiejskim.
            • Gość: swoboda_t Re: w tanszym Paryzu jest znacznie drozej! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.10.08, 12:20
              NO, jeżeli wiesz lepiej niż autorzy branżowych publikacji, które
              cytowałem tu i w innych miejscach, to winszuję.

              Średnia cena w szcczycie w Greater London - 4100 funtów (najwyższa
              średnia była w Kensington i Chelsea - 8300 funtów)
              Średnia cena w Barcelonie, przy której młodzi ludzie wyszli na ulice
              protestować przeciw drożyźnie - 5000 euro
              Średnia cena w Paryżu za ostatni kwartał 2007 - 6100 euro (od tego
              czasu ceny nie rosną, a najdroższa jest 6a dzielnica ze średnią 9000
              euro)

              Wszystkie dane dostępne w google.
              • ready4freddy Re: w tanszym Paryzu jest znacznie drozej! 23.10.08, 14:50
                ty sie sam powinienes zatrudnic w "branzowym periodyku", masz akurat stosowna
                wiedze i niezbedne kwalifikacje analityczne. wybacz zlosliwosc, ale: dwa posty
                wczesniej napisales, ze "w Barcelonie srednia to nieco powyzej 4000 euro", teraz
                piszesz, ze 5000. jesli 25% roznicy to dla ciebie "nieco", nie mam wiecej pytan.
                druga rzecz: najwyrazniej nie rozumiesz, co to jest Greater London, a wystarczy
                sprawdzic w wiki. zdajesz sobie sprawe, ze w tej sredniej sa i lofty przy Tower
                Bridge, i slumsowate osiedla w Slough i podobnych? innymi slowy taka srednia nie
                ma sensu :)
                • Gość: swoboda_t Re: w tanszym Paryzu jest znacznie drozej! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.10.08, 20:40
                  Cenę "nieco ponad 4k" z Barcelony podałem z pamięci. Potem
                  sprawdziłem i było to 4800 euro. Zaokrągliłem więc do 5000. Jak nie
                  masz argumerntów mozesz się czepiać, że to 4811,58, albo 4779,34,
                  ale wiadomo w czym rzecz. Czym jest Greater London również wiem. I
                  zróżnicowanie dzielnic nie ma nic do rzeczy, bo średnia cena
                  warszawska też obejmuje luksusowe apartamenty w Śródmieściu, klitki
                  na Białołęce i nory na Pradze. Zresztą jak ktoś się nudzi, to niech
                  buszuje po portalach ogłoszeniowych. W euro poniżej 5k w Barcelonie
                  i Madrycie, poniżej 6k w Londynie, nieco ponad 6k w Paryżu i jakieś
                  2,5k w Warszawie, która jakby nie patrzeć nie jest w 50% tak
                  atrakcyjna jak którekolwiek z powyższych miast. Możesz sobie
                  polemizować z liczbami ale fakty są takie, że Warszawa i pozostałe
                  duże miasta w Polsce są nieracjonalnie drogie. I o ile jednostki
                  pracę w korporacji z myślą o spłacaniu kawalerki made by JW
                  Destruction mogą uznawać za świetny sposób na życie, to szeroko
                  rozumiany "klient" już otrzeźwiał, a przynajmniej rafił na kres
                  możliwości i nie ma miejsca dla dalszych wzrostów.
      • Gość: Englishman Re: Nawet w Londynie nie ma takich cen! - czyżby?! IP: 91.84.222.* 23.10.08, 20:01
        Gość portalu: Matti napisał(a):

        > W Polsce 4 - 5 tys euro za m2??? to nie tylko bezsensowne ale
        > komiczne. Deweloperzy mają poczucie humoru ale życie to szybko
        > skoryguje.
        Jak są tacy co kupują, to się sprzedaje za taką kasę. \

        Nie porównuj cen w Polsce do Londynu, w Polsce jest naprawdę taniutko. Takie
        samo mieszkanie jak moje w Polsce (Warszawa, świetna lokalizacja, apartament 120
        m) - w Londynie kosztuje co najmniej 10 razy więcej. Moje warszawskie mogę sobie
        najwyżej na dom na angielskiej wsi zamienić (40 km od centrum stolicy).
      • arkaszka1 Re: Ile właściwie kosztują mieszkania 23.10.08, 08:55
        Cykl budowy budynku to średnio 22-27 miesięcy, oddane w tym momencie
        budynki były sprzedawanena szczycie górki, trzeba pamiętać ze część
        sprzedanych tam mieszkań to tkz "szybka inwestycja dające doskonały
        zysk:)" i za chwilę trafią na rynek. Liczba gotowych mieszkań w
        stanie deweloperskim oferowana na rynku jest wielokrotnie wyższa niż
        640.
        Największym sukcesem p. Wielgo jest to że zauważył istnienie
        popytu na tańsze mieszkania, a to w jego wykonaniu prawdziwy sukces
    • Gość: victor Mieszkania oddawane do użytku ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.10.08, 08:00
      Mieszkania oddawane do użytku w tym półroczu były sprzedawane pod
      koniec 2006 i na początku 2007 czyli w okresie owczego pędu
      nawiedzonej gawiedzi, która myślała, że nieruchomości mogą tylko
      rosnąć (nikt nie podawał przykładu Japonii). Ciekawie wyglądają
      statystyki sprzedaży mieszkań w obecnie realizowanych inwestycjach,
      rozpoczynanych pod koniec 2007 i na początku 2008, i to one
      decydować będą o potężnym spadku cen mieszkań ...
    • Gość: Kor Ba A kto to REAS ?? (rozwiazanie) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.10.08, 08:09
      Za GW:
      "Według analityków Reasa w rzeczywistości na tak duże spadki - 40-50-proc. -
      raczej nie ma co liczyć."

      Ze strony REAS:
      "REAS wspiera deweloperów, fundusze inwestycyjne i banki w ich działalności na
      rynku mieszkaniowym."


      Jasne ?! Kolejny "expert" w akcji.

      PS` Calkowicie serio Panowie dziennikarze, wykluczajac swiadome proby
      wprowadzenia odbiorcow w blad pozostaje sie jedynie zapytac:
      Czy nie znacie innych fachowcow z branzy niz zywotnie zainteresowanych
      podtrzymaniem popytu na runku nieruchomosci ?

    • Gość: nikt 17tys?? IP: *.lanet.net.pl 23.10.08, 08:11
      kto tu chyba ostro przegial. skytower 11k brutto, nowy budynek na placu dominikanskim czyli scisle centrum 12k za metr oddane pod klucz

      w tamtym roku srednio 8-9k za metr apartementow o podwyzszonym standardzie , teraz 6,5k
      • Gość: znawca Re: 17tys?? IP: *.chello.pl 23.10.08, 08:17
        Oj to jednak wszystko jest wspaniale. Tylko 670 mieszkan wolnych!
        Buhahaha
        Na bielanach jest 8 budynkw w ktorych jest ok 3 mieszkan do
        kupienia od Hiszpanskich deweloperow.Te statystyki i dane mozna
        sobie w dupe wsadzic!
        • Gość: swoboda_t Re: 17tys?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.10.08, 10:38
          Zapewne są uwzględnione jako zasoby z rynku wtórnego,
          co "korzystnie" wpływa na statystykę nawisu u deweloperów. W samych
          Katowicach wiem o conajmniej kilkudziesięciu niesprzedanych (i za
          proponowane ceny niesprzedawalnych) gotowych mieszkaniach. Kolejne
          stokilkadziesiąt jest w zaawansowanej budowie. A tu bloków (ups,
          przepraszam, "apartamentowców") buduje się bardzo mało, więc i nawis
          ralatywnie malutki.
    • kaspaz Ile właściwie kosztują mieszkania 23.10.08, 08:22
      "Wiele nowych osiedli będzie budowanych na obrzeżach miast lub nawet poza ich
      granicami, gdzie grunty są tańsze."

      a może zacząć od redukcji marży która jest jednym z największych składników ceny
      sprzedaży m2, a nie zasłaniać się koniecznością budowy poza granicami miasta.
      Ktoś już słusznie zauważył w innym wątku na podobny temat, że cena gruntu na
      którym stoi budynek "spłaca się" z garaży podziemnych..

    • adam_mich Ile właściwie kosztują mieszkania 23.10.08, 08:31
      Artykuł Paweł Sztejtera z grudnia 2007:

      "Tymczasem REAS przewiduje, że w ciągu najbliższych 5 lat ceny
      rosnąć będą w tempie ok. 5-10% rocznie.

      Paweł Sztejter, partner w REAS"

      media.netpr.pl/PressOffice/PressRelease.91173.po?changeLocale=PL
        • allerune Re: Ile właściwie kosztują mieszkania 23.10.08, 11:03
          nie do końca, ci ludzie mają kredyt na 120%. Jeśli nie będzie ich stać na ratę
          to nie sprzedadzą mieszkania, bo z pieniędzy, które dostaną, nie będzie ich stać
          na spłatę kredytu. Przestaną jeść, przestaną kupować ciuchy, ale raty będą
          płacić... w końcu są na swoim :D
    • zdrowy_rozsadek78 Stara zasada nadal obowiązuje ? 23.10.08, 09:05
      Stara zasada mówi, że nie ważne co piszą, ważne aby pisali.
      Wybiórcza opłacana przez developerów wie, że najważniejsze, aby temat
      nieruchomości nie znikał ze świadomości tłumu. 50 lat temu na świecie nie było
      nawet wskaźników i czasopism poświęconych nieruchomościom, w świadomości był to
      taki sam towar jak każdy inny. Dopiero media nadmuchały to do rozmiaru
      najważniejszej sprawy w życiu, co doprowadziło nas do całego tego bałaganu.
    • aegis_of_heart Hahahahahahaha... 23.10.08, 09:09
      tyle śmiechu o poranku, bezczelność tej "analyzy" jest zdumiewająca.

      Po pierwsze: zanim będzie można sprzedawać jakiekolwiek nowe ekonomiczne
      mieszkania, deweloperom zajmie to z dwa lata (zanim zaplanują inwestycję, znajdą
      finansowanie(!) i dociągną te mieszkania do standardu "warszawskiego" lub pd
      klucz). Zwyczajnie potrzeba na to czasu, kasy (banki będą niechętne...) a
      frajerów chcących kupić dziurę w ziemi wielu nie będzie.

      Po drugie: zanim to się stanie, ceny obecnych pustostanów - tych deweloperów i
      tych kupionych "inwestycyjnie" - jeszcze sobie polecą na twarz. od listopada
      spodziewałbym się małej rzezi: kryzys idzie, o kredyty trudno, słabsi
      deweloperzy poczują oddech banków na karkach.

      Efekt: zapominamy o megazyskach i walczymy o przetrwanie.

      Po trzecie: "Z drugiej strony, jak twierdzi Sztejter, z każdym tygodniem rośnie
      aktywność amerykańskich funduszy typu "private equity"..." - tu cyba sobie ktoś
      robi jaja. W czasach obecnej zawieruchy, wyprzedaży assetów w Polsce, czasu, gdy
      hipoteki kojarzą się jak najgorzej - wątpię, by się znalazł choć jeden realny
      inwestor.
      • Gość: Michał Re: Hahahahahahaha... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.10.08, 10:09
        Zgadzam się całkowicie.

        W momencie gdy kryzys tnie równo po wszystkich bankach, mówienie o "wzrastającej
        aktywności amerykańskich funduszy" jest zwykłym kłamaniem. Trudno nawet się
        dziwić takiemu zachowaniu. Im więcej ludzi da się przekonać że ceny nie spadną,
        tym więcej mieszkań uda się sprzedać po tych absurdalnie zawyżonych cenach. A
        handel nieruchomościami to nie jest praca gdzie zyskuje się na pomaganiu ludziom.
      • fugazzi77 Re: Hahahahahahaha... 23.10.08, 10:59
        ad 3) tez sie zgadzam. te brednie o amerykanskich funduszach musial
        pisac ekonomiczny idiota. jaki fundusz by inwestowal w czasie
        kryzysu w emerging markets, zwlaszcza przy naszej zlotowce lecacej
        na pysk???

        co wiecej, wplyw kursu walutowego na rynek nieruchomosci to nie
        tylko mniejsza dostepnosc kredytow we frankach, to takze straty
        zagranicznych inwestorow w ich walucie, ktore moga przyspieszyc
        decyzje o sprzedazy nieruchomosci (wczesniej zyskiwali na
        umacniajacej sie zlotowce, co bylo dla nich buforem)
        • Gość: LL Ja akurat zamierzam kupowac! IP: *.hsd1.nj.comcast.net 23.10.08, 15:13
          Ok zastanowmy sie przez minute :)
          Kupilem mieszkanie jeszcze przed calym tym szalenstwem. Mieszkanie
          jest splacone, wyremontowane, swietna lokalizacja, duze, z widokiem
          i jest na dodatek wynajmowane za dobre pieniadze, solidny
          wynajmujacy nawet kryzys mu nie zaszkodzi ( nie moge podac
          szczegolow, chociaz bardzo bym chcial ) Cena wtedy wynosila 300 000
          zl ..teraz 1 000 000.zl Oczywiscie to jest na papierze ale wynajem
          120 metrow za 4000zl juz nie jest na papierze :) Wynajem bedzie
          teraz " modny " bo w duzych miastach trzeba gdzies zyc!
          Uwazam ze jak ktos ma teraz kase...ja zarabiam glownie w dolarach to
          jest to ciekawy czas. Dolar w gore, mieszkania w dol :)))) Sytuacja
          sie odwraca, wahadlo ruszylo w druga strone. Problem polega na tym
          by kupowac tanio!!! Wiec czekam cierpliwie i szukam super
          lokalizacji za pol ceny od desperatow.
          P.S Aha dla tych co mnie zaraz zaatakuja czy place podatki od
          wynajmu to powiem....TAK!
          Pozdrawiam
      • Gość: a Re: Hahahahahahaha... IP: *.ghnet.pl 23.10.08, 20:25
        To fakt, to jest największy rotfl w tym artykule. Amerykańscy spece po
        zarządzaniu na uniwersytetach z Ligi Bluszczu przyjadą do nas i będą wynajmować
        mieszkania studentom. Tylko czekać jak znowu podbija tym u nas ceny nieruchomości.
    • bogulo2 A w Poznaniu euforia... 23.10.08, 09:16
      ...wśród bezdomnych :)

      "W najgorszej sytuacji są deweloperzy w Poznaniu. W tym roku sprzedali zaledwie ok. 1,1 tys. mieszkań. W tym czasie wprowadzili ich na rynek blisko 2,7 tys."

      Oh jak mi przykro...oferta z podpisu wciaż aktualna
    • maniek_ok Re: Ile właściwie kosztują mieszkania 23.10.08, 09:25
      "W najgorszej sytuacji są deweloperzy w Poznaniu. W tym roku sprzedali zaledwie
      ok. 1,1 tys. mieszkań. W tym czasie wprowadzili ich na rynek blisko 2,7 tys."
      To naprawde taki zly wynik??? Kolejna parodia statystyki i pisania artykulow
      dla samego pisania. Jakby to byla prawda to deweloperzy mieliby kryzys w pompce,
      problem w tym ze te statystyki uwzgledniaja pewnie mieszkania kupione dwa lata
      temu jako "dziury w ziemii". W tym roku to oni pewnie sprzedali kilkadziesiat
      mieszkan.
      Poza tym ja znam deweloperow w PZ ktorzy obnizyli juz ceny za m2 do 4200pln -
      to o polowe mniej niz "apartamenta" komicznego Atanera w lutym. To juz spadki o
      50% od sredniej na rynku.
    • Gość: Andrzej Dla cieszących się z kryzysu.... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.10.08, 09:29
      Dziwię siętym, którzy:
      1. Cieszą się, że rzekomo deweloperzy dostaną w tyłek
      2. Cieszą się, że poważny segment branży budowlanej padnie
      3. Cieszą się, że frank rośnie, złotówka pada
      4. Cieszą się, że kredyt będzię trudno dostępny (bo w ten sposób rzekomo tanieć
      będą mieszkania)

      Pkt 1,2,4 doprowadzą do zwiększenia bezrobocia. Tak o kilkaset tysięcy, jeśli
      kryzys będzie naprawdę poważny
      Pkt 3,4 doprowadzi, że kredyt nie tylko będzie drogi, marże wysokie, ale i
      trzeba będzie uzbierać wkład własny (100 tys. zł, by kupić mieszkanie 50 m kw. w
      wielkiej płycie we Wrocku, które jest warte 300 tys. zł)

      Wiecie, kto na tym wyjdzie dobrze? Tylko Ci, którzy mają dużo gotówki. A nie Ci,
      którzy i tak będą kredytować kupno mieszkania. Dla tych drugich cenna jest
      korekta cen, a nie kryzys. To są dwa różne pojęcia. Powodzenia w braniu kredytu
      w czasie kryzysu...

      Andrzej
      • maniek_ok Re: Dla cieszących się z kryzysu.... 23.10.08, 09:38
        A Ciebie nie draznily niebotyczne ceny mieszkan w ostatnich latach? Bo mnie
        draznily. Zostaly one wywindowane tak samo w kosmos jak ropa na swiecie, kursy
        na gieldzie itd itp - wszystko oparte na poteznym wplywie obcych inwestorow na
        nasze warunki - czyli cos co nie ma zadnych podstaw ekonomicznych i moze byc
        wycofane w dowolnym momencie, ot np. tak jak teraz na gpw. Ja nie zarabiam malo,
        a rok temu pukalem sie w glowe jak ludzie brali mieszkania w stanie
        deweloperskim za 30m2 x 8kpln = 250tys z widokiem na sciane kolejnego
        blokowiska. Ceny za metr zostaly wywindowane do poziomow przy ktorych faktyczne
        koszty budowy wygladaja jak zart - ludzie buduja rezydencje za 3500pln/m2 - a tu
        ceny blokowisk z betonu z gruchy sa dwa razy wyzsze - choc przy duzych
        deweloperach i duzych budowach koszty budowy i materialu sa co najmniej o polowe
        nizsze niz w budownictwie jednorodzinnym.
        Ciebie to oczywiscie nie denerwowalo, albo chociaz dziwilo?
        • Gość: sese Re: Dla cieszących się z kryzysu.... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.10.08, 09:55
          Szczerze mówiąc wolałbym droższe mieszkania, kredyt na 40 lat i jednocześnie
          klarowną perspektywę przyszłości (pewna praca, zarobki powyżej średniej, łatwo
          dostępny kredyt, nadpodaż miejsc pracy i realną możliwość spłaty mieszkania po
          12-15latach z comiesięcznych nadwyżek budżetowych) niż sytuację, która jawi nam
          się w obecnych czasach, czyli tańsze mieszkania, ale: widmo utraty pracy,
          wzrastające bezrobocie, rosnące koszty wszystkiego wokół, ciężko dostępny kredyt
          itd. itp.
          Nie wiem, z czego wy się ludzie cieszycie? Zadłużycie się na mieszkanie za
          300tysia zamiast za 350 czy 400 i pytanie co dalej? Warta skórka wyprawki? Nie
          wydaje mi się...
            • Gość: sese Re: Dla cieszących się z kryzysu.... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.10.08, 10:19
              Czytaj dokładnie co napisałem. Kredyt na 40 lat jest jedynie z nazwy. Przy
              stabilnej sytuacji i rozsądnych zarobkach, każdy przeciętniak jest w stanie
              spłacić taki kredyt w trochę powyżej 10 lat. Nie znam z mojego środowiska ani
              jednej osoby (a jest ich trochę) biorącej kredyt na 30/40 lat, która faktycznie
              w takim okresie ma zamiar go spłacać. To tylko zabieg sztucznie obniżający
              miesięczną ratę.
                • Gość: sese Re: Dla cieszących się z kryzysu.... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.10.08, 12:19
                  Moim zdaniem to nie jest przeciętniak, a ryzykant. Ja sam, oraz osoby, które mam na myśli maksymalnie mogłyby pozwolić sobie na ratę wynikającą z ca. 20-letniego kredytu. Ale to jest duże ryzyko. Nie zwykłem ryzykować w takich sprawach i zarzynać się przez 20 lat mając cały czas nóż na gardle i brak możliwości jakiegokolwiek ruchu. Stąd kredyt na 40lat, duży zapas zdolności kredytowej i pomnażanie nadwyżki budżetowej (raz większej raz mniejszej). Realnie przygoda z bankiem powinna zakończyć się za jakieś 12-15lat. I wszystko to, z dość niskim współczynnikiem ryzyka.
                  Pozostaje mi jedynie współczuć tym, którzy nie zostawili sobie bezpiecznego bufora na takie sytuacje, z którymi spotykamy się w chwili obecnej.
            • Gość: Tomek Re: Dla cieszących się z kryzysu.... IP: *.w82-127.abo.wanadoo.fr 23.10.08, 10:36
              Powiem ci Andrzej kto sie cieszy. Otoz jest to masa forumowiczow
              golodupcow ktorzy nie maja nieruchomosci (a przy drogich kredytach
              tez jej nie zdobeda nawet jesli ceny mieszkan spadna)

              Mieszkaja ci ludzie z rodzicami albo wynajmuja kawalerki i lecza
              swoja zazdrosc i kompleksy nazywajac posiadaczy nieruchomosci
              frajerami.

              Mieszkam we francji od paru lat (region paryski) i mimo innych
              zarobkow, to proporcjonalnie warszawiaka za przecietna pensje stac
              na wiecej m2 niz mieszkanca paryza. Przy obecnych cenach wynajmu,
              inwestowanie w mieszkania w warszawie nadal sie oplaca i potencjal
              do WZROSTU (podkreslam) cen w duzych miastach jeszcze jest.
              • Gość: swoboda_t Re: Dla cieszących się z kryzysu.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.10.08, 11:21
                Bzdury i tyle. Nie ma fundamentalnych podstaw ku temu. I zaklinanie
                na nic się nie zda.

                Ponadto szczerze wątpię, by przeciętnego paryżanina było stać na
                jeszcze mniej, niż przeciętnego Warszawiaka. Średnia cena w Paryżu
                (intra-muros, czyli 20 dzielnic, bez blokowisk na przedmieściach
                itp. dziadostwa) to nieco ponad 6 tys. Euro, średnia cena w
                Warszawie to ponad 2500 Euro. Chcesz powiedzieć, że w Paryżu zarabia
                się max 2 razy więcej niż w Warszawie (średnia płaca 4000 PLN
                brutto)?? Czyli w Paryżu, gdzie zarobki są o jakieś 40% wyższe niż
                średnia francuska przeciętne na ręke dostaje się 1600 euro?? Nawet
                jeśli tak (nie chce mi się szukać dokłądnych danych, ale wątpię), to
                przecież jest to Paryż. Jak tu w oóle porównywać z Warszawą. A tym
                bardziej przewidywać dalszy wzrost cen w tej ostatniej (w Paryżu też
                już nie rosną).

                "Paris
                Updated on Feb. 28 - 2008.

                The last figures known provided by the Organisation of Notaries in
                Paris (“La Chambre des Notaires de Paris) for the 3rd quarter of
                2007:

                According to recent statistics, the average price per square meter
                for old apartments* in Paris is

                EUR 6,181 , +8.7% increase on a yearly scale.

                The average price per square meter is € 9,144 for the 6th
                arrondissement, the most expensive area in capital, a 7.6% over 1
                year.

                The cheapest area for old apartments is the 19th arrondissement,
                where the average price per square meter is EUR 4,884 and 10.2%
                increase over one year"
                • Gość: spokojowo A tak swoją drogą... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.10.08, 11:31
                  > The last figures known provided by the Organisation of Notaries in
                  > Paris (“La Chambre des Notaires de Paris) for the 3rd quarter of
                  > 2007:

                  Zwracam uwagę na powyższe - ceny pochodzą od zrzeszenia notariuszy, czyli z
                  najpewniejszego możliwego źródła. Dlaczego w Polsce musimy zadowalać się
                  wróżeniem z fusów, "cen ofertowych" i mętnych wypowiedzi analityków?
              • steady_at_najx Re: Dla cieszących się z kryzysu.... 26.10.08, 12:15
                Mieszkasz w Paryzu tyle lat i klepiesz takie bzdury ?

                Moze zacznij porownanie od gestosci ludnosci w paryzu i wawie. (prawie 5 krotnie mniejsza powierzchnia)

                Moze wtedy sie dowiesz ze zageszczenie jest tam 7 krotnie wieksze.

                Dodaj do tego znaczenie paryza jako symbolu turystyki swiatowej to dowiesz sie dlaczego paryz nie jest dobrym przykladem do ktorego mozesz porownywac takie smutne miasteczko jak warszawe.
          • Gość: Rozsadny Re: Dla cieszących się z kryzysu.... IP: 162.27.161.* 23.10.08, 10:05
            Zgadzam sie z Toba Sese; stabilnosc do mozliwosc planowania i
            racjonalnych decyzji... ciezko o takie obecnie [dlatego tez jestem
            zwolennikiem wprowadzenia EURo]. Obecnie wygranymi sa osoby majace
            gotowke... w Krakowie ciezko jest kupic dzialke w dobrej dzielnicy
            [WOla Justowska, Salwator etc.] - majacy gotowke zamieniaja ja po
            rozsadnych cenach na nieruchomosci [jako bezpieczene aktywo]. Osoby,
            ktorw chcialby taka nieruchomosc kupic na kredyt nie maja szans
            przez obecny kryzys i nistabilnosc....
          • steady_at_najx Re: Dla cieszących się z kryzysu.... 23.10.08, 17:11
            >> Szczerze mówiąc wolałbym droższe mieszkania, kredyt na 40 lat i jednocześnie
            > klarowną perspektywę przyszłości (pewna praca, zarobki powyżej średniej, łatwo

            a ja bym chcial zyc w kraju basni i bajki i kogo to interesuje ?

            > Nie wiem, z czego wy się ludzie cieszycie? Zadłużycie się na mieszkanie za
            > 300tysia zamiast za 350 c

            raczej blizej 250 zamiast 350 ? czy warta ? jak ktos mysli w Twoich kategoriach krotkowzrocznych to pewnie nie. Dla kogos kto wzial 250 zamiast 350 mozliwosc zmiany zasad kredytu po 2 latach naprawde duzo znaczy ....
            • Gość: sese Re: Dla cieszących się z kryzysu.... IP: 193.189.116.* 23.10.08, 18:49
              >>a ja bym chcial zyc w kraju basni i bajki i kogo to interesuje ?

              Obawiam się, że twoja opcja jest mało realna i faktycznie mało interesująca. Pozostańmy zatem przy tej obecnej i tej, która czeka nas w dobie głębokiej recesji.

              >>raczej blizej 250 zamiast 350 ?
              Na 10 Polaków jest 11 opinii. Pozwól zatem, że pozostanę przy swojej wersji. Twoja bardziej nawiązuje chyba do tej krainy z bajki. Zostawmy to. NIe ma sensu od nowa bić pianę o to samo. To nie topic na ten temat. Odnoś się do meritum.

              >>czy warta ? jak ktos mysli w Twoich kategoriach krotkowzrocznych to pewnie nie. Dla kogos kto wzial 250 zamiast 350 mozliwosc zmiany zasad kredytu po 2 latach naprawde duzo znaczy ....

              O jakich zmianach mówisz?
              • steady_at_najx Re: Dla cieszących się z kryzysu.... 26.10.08, 11:54
                > Obawiam się, że twoja opcja jest mało realna i faktycznie mało interesująca. Po
                > zostańmy zatem przy tej obecnej i tej, która czeka nas w dobie głębokiej recesj

                Podalem ja bo jest tak samo molo realna jak twoja - na rynku sa cykle koniunkturalne i zyczenie aby "spokojnie splacac przez 40 lat" jest takim samym marzeniem.

                > O jakich zmianach mówisz?

                No jakich ? Zmiana banku lub negocjowanie warunkow kredytu po tym jak minie recesja. Slyszal o tym ? Pamietaj ze baza splaty jakim jest zaplacona wartosc nieruchomosci pozostaje. I wtedy wynosi ona (circa) 250 a nie 350.
          • steady_at_najx Re: Dla cieszących się z kryzysu.... 23.10.08, 18:22
            >> Szczerze mówiąc wolałbym droższe mieszkania, kredyt na 40 lat i jednocześnie
            > klarowną perspektywę przyszłości (pewna praca, zarobki powyżej średniej, łatwo

            a ja bym chcial zyc w kraju basni i bajki i kogo to interesuje ?

            > Nie wiem, z czego wy się ludzie cieszycie? Zadłużycie się na mieszkanie za
            > 300tysia zamiast za 350 c

            raczej blizej 250 zamiast 350 ? czy warta ? jak ktos mysli w Twoich kategoriach krotkowzrocznych to pewnie nie. Dla kogos kto wzial 250 zamiast 350 mozliwosc zmiany zasad kredytu po 2 latach naprawde duzo znaczy ....
      • Gość: ucieszony A ja się cieszę IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.10.08, 09:53
        > 1. Cieszą się, że rzekomo deweloperzy dostaną w tyłek
        > 2. Cieszą się, że poważny segment branży budowlanej padnie

        Padnie przede wszystkim ten niepoważny, traktujący budowlankę jako szybką inwestycję z dużym zwrotem, bez doświadczenia w branży. I dobrze.

        > 3. Cieszą się, że frank rośnie, złotówka pada

        Akurat z tego to się specjalnie nie cieszę, w ogóle wolałbym EUR w Polsce - ryzyko kursowe to paskudna sprawa.

        > 4. Cieszą się, że kredyt będzię trudno dostępny (bo w ten sposób rzekomo tanieć
        > będą mieszkania)

        "Trudno dostępny" to pojęcie względne. Cieszę się, że jelenie biorące kredyt we frankach (ryzyko) na 40 lat z ratą na pół pensji nie będą podbijać cen nieruchomości pustymi pieniędzmi.

        > Wiecie, kto na tym wyjdzie dobrze? Tylko Ci, którzy mają dużo gotówki. A nie ci,
        > którzy i tak będą kredytować kupno mieszkania. Dla tych drugich cenna jest
        > korekta cen, a nie kryzys. To są dwa różne pojęcia. Powodzenia w braniu kredytu
        > w czasie kryzysu...

        Jeśli ktoś nie potrafił uzbierać wkładu własnego, to znaczy że nie stać go na mieszkanie.
          • Gość: ucieszony Chyba za dużo wyczytałeś z mojej wypowiedzi IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.10.08, 10:17
            > Przemawia przez Ciebie złość. To widać w każdym zdaniu.

            Psychoanaliza za psychoanalizę: masz w głowie stereotyp sfrustrowanego gołodupca
            mieszkającego z mamą. Mój krótki post wystarczył żeby go uaktywnić.

            > Nie mam dobrze, więc inni też nie mogą.

            O, i nawet moją sytuację ekonomiczną oceniłeś. Ciekawe na jakiej podstawie.

            > A tu chodzi nie tylko o deweloperów, ale równiż np. o moją
            > koleżankę z pracy, która musi płacić raty o 250 zł wyższe..

            Podjęła decyzję, ponosi jej konsekwencje.

            > Fajnie patrzeć, jak komuś sie pogorszyło, już zacierasz ręce...

            Zacieram, zacieram ale z zupełnie innego powodu. Po prostu wstrzymałem się z
            kupnem i coraz więcej przemawia za tym, że była to dobra decyzja. A że te same
            czynniki czynią czyjąś decyzję (w retrospektywie) błędną, to już nie moja wina.
          • Gość: Dr_nie Re: A ja się cieszę IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.10.08, 11:42
            Jak czytam takie posty, to szlag mnie trafia.

            Ceny nieruchomości to był do tej pory wyścig głupców. Mieszkanie kupował ten,
            kto był największym durniem i najbardziej się zadłużył.

            Mam mieszkanie. Kupiłem je 5 lat temu na kredyt hipoteczny mają uciułany przez
            parę lat minimalny wówczas wkład własny. Chcę je zamienić na większe lub kupić
            dom. Ale nie będę się zachowywał jak kretyn, który biegnie zadłużać się bez
            opamiętania o "taniej nie będzie". Wolę odłożyć konsumpcję, a zakupu dokonać w
            takim momencie, w którym innym trudno będzie go sfinansować.

            I jeszcze jedno. Mam własną "wycenę" zdolności kredytowej. Innymi słowy wiem,
            ile maksymalnie przy moich dochodach i oszczędnościach mogę się zadłużyć, żeby
            nie przydychać głodem i nie pluć sobie w brodę, jeżeli coś pójdzie nie tak.
            Kwota ta mniej więcej odpowiada połowie wyliczeń dokonywanych przez najbardziej
            konserwatywne banki.
          • steady_at_najx Re: A ja się cieszę 23.10.08, 17:15
            Sorry Andrzej ale Twojego placzliwego tonu zniesc sie nie da.

            Ludzie nie ciesza sie z kryzysu jako takiego. Ciesza sie bo pozwoli on wyczyscic rynek z takiej gownianej sytuacji jak istnieje teraz jak kupowanie nieruchomosci o pompowanych cenach za wirtualne pieniadze. To droga w przepasc . Juz rozumiesz ?
            • Gość: Andrzej Re: A ja się cieszę IP: *.chello.pl 23.10.08, 23:48
              Steady,
              rozumiem, że sformułowania "płaczliwy", "gowniany" itd. to efekt frustracji.
              No to kupuj za gotówkę mieszkanie. Ja Ci nie bronię. A, już wiem, co napiszesz -
              że czekasz, bo za chwilę będzie 30% taniej. Skoro w to wierzysz - czekaj. Nie
              bronię.

              Andrzej
      • bogulo2 Re: Dla cieszących się z kryzysu.... 23.10.08, 09:57
        Dziwię się tym którzy:
        1. Martwią się o deweloperów, że ci jeżeli się do tego nie przygotowali, boleśnie odczują kryzys
        2. Dziwą się, że stawka pijaczka/robola na budowie wróci do normalnego poziomu kilku-kilkunastu zł/h
        3. Nie rozumieją, ze moc złotówki była sztuczna, jest ona podatna na spekulację i wierzył w powerPLN'a forever
        4. Są zwolennikami rozdawnictwa kredytów na granicy zdolności, osobom które nie potrafią zaoszczędzić w 2-3 lata nawet 10-15% wartości mieszkania (skoro nie umieją zaoszczędzić mają mieć rzekomo zdolność ich spłaty)

        Rusz dyńką!!! To było NIENATURALNIE nadmuchane i teraz luft ulatuje
      • mara571 Re: Dla cieszących się z kryzysu.... 23.10.08, 10:00
        ad 2.
        Andrzej pisze:
        "Cieszą się, że poważny segment branży budowlanej padnie"
        jesli myslisz o obecnych developerach to ja bym sie ucieszyla, gdyby padli.
        Wiekszosc z nich to nie powazni ludzie interesu a gangsterzy. Za pieniadze z
        nieznanych zrodel wykupili w szybkim tempie w duzych miastch, szczegolnie w
        Warszawie dzialki po cenach horrendalnych, za ktore oczywiscie musza teraz
        placic nabywcy mieszkan.
        W dodatku na tych dzialkach buduja malowartosciowe domy, w ktorych wartosc
        mieszkan bedzie systematycznie spadala. Budowane masowo w latach 70 na obrzezach
        wielkich miast wiezowce z wieloma lokatorami zostaly juz przez klase srednia
        opuszczone, a jej miejsce zajeli migranci i osoby wspomagane przez opieke
        spoleczna. Wartosc mieszkan wlasnosciowych w tych okolicach jest dziaja
        praktycznie zerowa.
        Polecam odwiedziny w Kolonii i wycieczke do osiedla Chorweiler.
        Wprowadzenie obowiazku wkladu wlasnego uchroni wielu mlodych ludzi przed
        nieszczesciem w przyszlosci i zapobiegnie przyszlym hossom i bessom.
        Dobre firmy budowlane i fachowcy beda mieli co robic w koncu mamy pare setek
        tysiecy placow budowy. I moze wrescie ktos zainicjuje program generalych remotow
        starych domow, stworzy ramy finansowe i udostepni kredyty nizej oprocentowane na
        ocieplanie domow czy modernizacje ogrzewania.
    • Gość: cor Re: Ile właściwie kosztują mieszkania IP: *.inmat.pw.edu.pl 23.10.08, 09:35
      Ciekawe,ze gotowych mieszkan w wawie jest 600 skoro wg AGENCYJI
      skoro na tabeliofert mozna wyszukac 900 ofert mieszkan z terminem
      oddania max do grudnia tego roku.A tabelaofert to jakies 70% ofert
      mieszkan na rynku.Do tego dochodza mieszkania kupione w celach
      inwestycyjnych,ktore trafiaja do sprzedazy.Generalnie kolejny
      belkotliwy artykul na temat kompletnie nieprofesjonalnie zrobionej
      analizy.Zenada
    • mara571 jak sie manipuluje 23.10.08, 09:38
      Wczoraj GW podala cytuje tytul:
      "We wrześniu mieszkania najbardziej zdrożały w Gdyni"
      gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33181,5838936,We_wrzesniu_mieszkania_najbardziej_zdrozaly_w_Gdyni.html
      Tytul bulwersujacy kazdego, kto wierzy ze ceny mieszkan spadaja.
      Ale trzeba czytac informacje do konca i wtedy okaze sie, ze:

      "W raporcie uwzględniono 17 tys. 255 ofert mieszkań wystawionych we wrześniu do
      sprzedaży przez agencje nieruchomości i osoby prywatne".

      i znowu sciema, Wunschedenken.
      Oferty sprzedazy, ktore sa zawsze wyzsze od cen sprzedazy o 10 do 20% staja sie
      okazja do interpretacji sugerujacej, ze mieszkania drozeja.
      Kiedys dziennikarze, ktorzy od 1989 pracowali w GW walczyli o prawde, tez
      manipuluja faktami, tak jak prasa PRL.
    • Gość: Heh Ile właściwie kosztują mieszkania IP: *.centertel.pl 23.10.08, 09:41
      W Warszawie w środowej wyborczej ( z dodatkiem nieruchomości )
      ciężko było znaleźć mieszkanie po 8 tyś brutto za m2 ( nowego
      mieszkania ). Ceny pod Warszawą od 4 do 5 tyś zł brutto m2. W
      Warszawie od 5,2 tyś zł/m2 ( cennikowo a więc do negocjacji ).

      P.S. Środowej Wyborczej w Warszawie, po południu nie sposób było
      dostać. Wczoraj było ich mnóstwo ;)
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka