Dodaj do ulubionych

"Polska": Deweloperzy jeszcze nie skruszeli

IP: *.bsk.vectranet.pl 28.10.08, 15:59
Uruchomienie na nowo popytu zacznie się z chwilą spadku cen mieszkań o 35÷40 %
(mieszkania nowe, na rynku wtórnym należy się spodziewać większych spadków)
Obserwuj wątek
    • Gość: Kaczus (Tomek) "Polska": Deweloperzy jeszcze nie skruszeli IP: *.dialog.net.pl 28.10.08, 16:02
      "Wskazuje na to indeks dla Warszawy, gdzie średnia cena mieszkań wprowadzanych
      do sprzedaży spadła o 6 proc. Może być to jednak wynikiem dopasowania oferty
      do nabywców, czyli wprowadzenie większej liczby tańszych mieszkań z tzw.
      segmentu popularnego a nie faktyczną obniżką cen."

      Czyli te klitki to były luksusy? To ciekawe co za nory teraz zamierzają budować?
    • Gość: Mareczek Re: "Polska": Deweloperzy jeszcze nie skruszeli IP: *.alcatel.de 28.10.08, 16:11
      Gość portalu: RPG napisał(a):

      > Uruchomienie na nowo popytu zacznie się z chwilą spadku cen
      mieszkań o 35÷40 %
      > (mieszkania nowe, na rynku wtórnym należy się spodziewać większych
      spadków)

      Guzik prawda. Jeżeli podwyżki do poziomu dzisiejszych cen trwały 4
      lata. Od 2004 do 2008 to jak się spodziewasz że teraz w ciągu roku
      spadną o 40%? Spadek o 40% nastapi najwcześniej za 5 lat i to przy
      słabej koniunkturze w godpodarce.
        • Gość: Grzegorz Re: Mało mnie obchodzi ile kosztowało wybudowanie IP: 93.159.132.* 28.10.08, 21:43
          Standardu deweloperskiego (gołych ścian) wynająć się nie da...Z tego wynika że
          deweloper wpierw musiałby zainwestować mnóstwo pieniędzy w wykończenie+ chociaż
          częściowe wyposażenie mieszkań, żeby puścić je na rynek najmu.. Strasznie
          kiepski i kłopotliwy interes dla dewelopera, zwłaszcza że wypuszczając masowo
          swoje mieszkania na rynek najmu znacznie zwiększy podaż-co to oznacza, nietrudno
          się domyślić.
    • Gość: ebc Re: "Polska": Deweloperzy jeszcze nie skruszeli IP: 41.251.6.* 28.10.08, 17:08
      Chyba sam w to nie wierzysz. Mam wrazenie , ze takie glupoty pisza
      Ci ktorym nie udalo sie kupic na czas i teraz sa sflustrowani. Marza
      o wielkim spadku cen. Ceny moze i spadna, ale nie sadze, ze ponizej
      25%. Deweloperzy to nie instytucje charytatywne. Jesli im sie budowa
      nie oplaci to po prostu zamrorza inwestycje. Juz tak juz bywalo w
      przeszlosci i teraz tez sa takie przypadki. Coz pewnie przetrawaja
      ci, ktorzy maja silne zaplecze finansowe, ale to nie spowoduje, ze
      mieszkania beda sie sprzedawac po kosztach budowy. Nie licz na cuda.
      • damianbsc Re: "Polska": Deweloperzy jeszcze nie skruszeli 28.10.08, 18:26
        Ech panowie developerzy za dyche. W ogole na ekonomii sie nie znacie, na
        zarzadzaniu rowniez ale to inna historia. Ludzie nie beda kupowac i to w
        wiekszosci nie przez to, ze drogo, tylko przez brak dostepnosci kredytow.
        Teraz jeszcze siedzicie w wannie, palicie cygara i pijecie szampana (hehe zaden
        nie ma takiego polotu wiec pewnie jedza kabanosy i pija wyborowa) ale za 3
        miesiace juz bedziecie myslec, 'oj slabo idzie', za pol roku bedziecei mowic '
        k-wa, cos trzeba zrobic', a za rok, wanne zabierze komornik.
        _____________________________________________________________________
        pomogeinnym
        -
    • Gość: gość "Polska": Deweloperzy jeszcze nie skruszeli IP: *.acn.waw.pl 28.10.08, 19:45
      Witam.
      Może trochę faktów:
      W 2001 roku kupiłem 50-cio metrowe mieszkanie w warszawskim Ursusie.
      Zapłaciłem 3200zł za 1m2. Wówczas, średnia cena wykonania przez
      developera 1m2 mieszkania wynosiła w Polsce 2510zł (wg GUS).
      www.stat.gov.pl/gus/45_4671_PLK_HTML.htm
      Od razu uprzedzam pytania - wielkość ta uwzględnia wszelkie nakłady
      poniesione przez developera łącznie z ceną gruntu.
      Przyjmijmy na korzyść developera, że cena wykonania 1m2 na obrzeżach
      Warszawy była wówczas wyższa od średniej krajowej tylko o 90zł (w
      rzeczywistości na pewno więcej) i wynosiła 2600zł. Developer zarobil
      więc 3200zł-2600zł=600zł na 1m2 wybudowanego mieszkania.

      Obecnie szukam drugiego mieszkania w tej okolicy o podobnym metrażu,
      które chcą kupić moi rodzice. W nowobudowanym budynku oddalonym o
      jakieś 100m od mojego, cena 1m2 mieszkania o podobnym metrażu,
      zgodnie z cennikiem developera na stronie internetowej, wynosi
      8200zł. Średnia cena wykonania przez developera 1m2 mieszkania w
      Polsce w pierwszych dwoch kwartałach 2008r. wynosi okolo 3080zł (wg
      GUS - adres jak powyżej). Pójdźmy znowu na rękę developerowi i
      załóżmy, że w tej lokalizacji w Warszawie, cena ta jest tym razem
      doższa o 520zł niż gdziekolwiek indziej w Polsce, i wynosi 3600zł.
      Developer zarabia wiec 8200zł-3600zł=4600zł na 1m2.
      7 lat temu opłacało im się budować z zyskiem 600zł na 1m2 a teraz to
      ma być 4600 zł zysku? Naprawdę, należy włożyć między bajki to
      słodkie pierdzenie developerów, że taniej nie mogą sprzedać, bo
      ledwie przędą. Kupując obecnie mieszkanie, polowa naszej kasy idzie
      na pokrycie kosztów poniesionych przez developera, połowa zaś do
      jego kieszeni.
      Podałem ceny mieszkania, które kupiłem i które widzę w ogłoszeniach
      w budynku obok, gdyz nie znalazłem w publikacjach GUSu średnich cen
      krajowych wówczas i teraz, ale podejżewam, że różnica w zysku
      developerów byłaby jeszcze wieksza niz 7,5-krotna.

      A teraz kilka kwstii odnoszących się do pojawiających się od czasu
      do czasu gróźb developerów, że zatrzymaja budowy i zmniejszy się
      podaż mieszkań:
      Zgodnie z danymi z Narodowego Spisu Powszechnego z 2002 roku, w
      Polsce brakowało okolo 1,5mln mieszkań (wg GUS).
      www.stat.gov.pl/gus/nsp_PLK_HTML.htm
      Trudno uznać, że liczba ta w ciagu siedmiu lat większyła się przy
      ujemnym wzroście demograficznym i wyjeżdzie z Polski ponad 2mln
      Polaków.
      Porównajmy to z kilkoma faktami:
      W latach 2002-2008 oddano do użytkowania ~840tys. mieszkan (wg GUS).
      www.stat.gov.pl/gus/45_3031_PLK_HTML.htm
      "Szacuje się, że w koncu czerwca 2008 r. w budowie było 704,4tys.
      mieszkań, tj. o 6,7% więcej niż w końcu czerwca 2007 r." (wg GUS).
      www.stat.gov.pl/cps/rde/xbcr/gus/PUBL_budownictwo_mieszk_2_kw_2008.pdf
      To oznacza, iż od 2002 roku do dnia dzisiejszego wybudowano lub
      znajduje się w budowie ponad 1,544mln mieszkań. Należy zwrócić
      uwagę, że liczby te nie uwzględniają budowy domów jednorodzinnych.
      Tyle w temacie malejącej w najbliższej przysłości podaży mieszkań.

      Oczywiste jest, że istnieje popyt "życzeniowy" na mieszkania, bo
      każdy z nas chciałby mieć wieksze mieszkanie, w lepszym standardzie,
      w lepszej lokalizcji itp., tak jak każdy chciałby mieć w garażu
      astona martina i ubierać się w prady. Jednakże realny popyt, za
      którym idzie nasza zdolność i konieczność do nabycia nowego
      mieszkania zmniejszył się dratycznie po tych kilku latach zakupowego
      szaleństwa i przy obecnych zaostrzajacych się kryteriach
      przyznawania kredytu.

      Chcialbym się jeszcze odnieść co do głoszonej przez developerów
      zmianie kierunku ich zainteresowań z budownictwa mieszkaniowego i
      jednorodzinnego na np. przemysłowe czy drogowe w związku z euro
      2012. Po pierwsze w budownictwie przemysłowym i drogowym nie ma
      kogoś takiego jak developerzy. Umowy są zawierane bezpośrednio
      pomiedzy wykonawcą a inwestorem, którym w przypadku budownictwa
      przemysłowego jest zazwyczaj firma, do której ma należeć wybudowany
      obiekt i na terenie którego ma prowadzić działalność lub w przypadku
      branży drogowej - Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad lub
      poszczególnych miast, powiatów itp. np. Warszawy. Tam nie ma miejsca
      na pośredników, którzy będą zawyżali koszta o 50%. Developerzy mogą
      się co najwyżej połasić na budowanie budynków pod wynajem na miejsca
      biurowe, ale jest to ułamek tego co buduje się w budownictwie
      rodzinnym. Po drugie, takie przebranżowienie się wymaga lat
      doświadczeń i znajomości, dlatego tak niewiele jest na polskim rynku
      firm działajacych w różnych dziedzinach budownictwa jednocześnie.

      Jest orócz tego wiele innych kwestii dotyczących zbliżającegi się
      kryzysu, przekroczenia psychologicznej bariery ceny 1m2 za
      mieszkanie, cen podobnych nieruchomości w innych krajach UE i USA,
      których nie chcę poruszać bo są często podnoszone.

      Podsumowywując:
      - podaż mieszkań przez najbliższe lata największa od kilkunastu lat,
      - popyt na mieszkania drastycznie ograniczony,
      - możliwość obniżki cen mieszkań przez developerów o kilka tysiecy
      na metrze kwadratowym z wciąż zachowanym wysokim zyskiem.

      Nie wiem jak Wy ale ja odkorkowywuję szampana :)
      Wracamy do normalności.
    • Gość: Gość z Poznania "Polska": Deweloperzy jeszcze nie skruszeli IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.10.08, 20:03
      Witam,
      czy Wy kontrolujecie co piszecie?

      "niestety frajerów w Polsce mnóstwo",
      "czekam az sie krew poleje i ceny spadna i zaczne kupowac"
      "Smacznego.Najedzcie sie tymi mieszkaniami i tymi cenami do syta,bo zdechniecie
      z glodu."
      "a za rok, wanne zabierze komornik."

      I na koniec "zwyciężca" : "wyjebac ich wszystkich stad."

      Brawo, powiedzcie mi ludzie skąd w Was tyle zawiści?
      Bo inny ma lepiej i jak przyjdzie komornik to już będzie miał wreszcie tak samo
      źle jak ja?

      A Panu co "czeka az sie krew poleje i zacznie kupowac" proponuję wziąć się do
      uczciwej pracy i nie czekać na nie wiadomo co, bo się nie doczeka.



        • znajomy_jennifer_lopez To radość za mieszkanie warte 150 zapłacić 750 kzł 29.10.08, 03:10
          E, tam, wiekszość z tych co kupili jest zadowolona i szczęśliwa.
          Ci co jeszcze nie kupili błagają panów Open Financów żeby im "załatwili" kredyt. W mediach 30 letni kredyt prezentowany jest jako raj utracony.
          Bo to cud prawdziwy
          Mieszkanie warte 150 tys, developer pcha po 320 tys (katalogowo i tak było 350 wiec nabywca sie "cieszy"), ale to i tak pikuś do tego co bedzie musiał spłacić (jesli kredyt w PLN to ponoć "zaledwie" jakies 760 tys)
      • Gość: Yans do 'Gość z Poznania' IP: *.pawp.park.gdynia.pl 29.10.08, 08:29
        tak piszemy bo developerzy z mediami w duecie doprowadzili
        dziesiątki/setki tysięcy ludzi do parteru kotwicząc ich na kredytach
        35letnich.
        To nie jest ZAWIŚĆ - to jest złość bo wreszcie wróciliśmy do
        normalności a dalej developery próbują mataczyć.

        Jak ktoś napisał - przypisuję tym pisanym przez nas komentarzach
        siłę która hamowała szalone ceny. Europejska średnia za metr
        przyzwoitego wykończonego mieszkania to 1000-1500 EURO. Nasze ceny
        są z czapki i jak napisał powyżej 'gość' - marża developera na
        metrze kwadratowym powinna być między 600 a 1000 złotych a nie 5000
        czy 6000.
        • Gość: dżordż Re: fajna normalność IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.10.08, 10:25
          Fajny powrót do normalności. Są mieszkania, ale nikogo na nie nie stać (choćby i
          ceny spadły o te 30%), bo odcięty jest dostęp do mechanizmu kredytowania.
          Zapewniam Cię, że 90% osób, które w tej chwili chcą kupić swoje lokum, ma wbite
          w tą przeszacowaną wartość mieszkania (bo w okresie 30-40 lat i tak nadpłata
          rozkłada się na praktycznie nieodczuwalny wzrost raty), a klną na obecną
          sytuację zaostrzenia kryteriów przyznawania kredytów. Mi się akurat udało. Byłem
          chyba jednym z ostatnich klientów, któremu bank sfinansował 100% wartości lokum
          i to we franku po niskiej marży. Kurs też znośny.

          To co się teraz dzieje to jakaś parodia. Koleżanka ryczy, bo dziecko w drodze, a
          przez najbliższy rok-dwa nie będzie szansy na własne mieszkanie. Inna straciła
          zadatek (na szczęście nieduży, bo bank się wypiął po decyzji wstępnej). Kolega
          ma wkład własny, mieszkanie śladowo tańsze, ale marża taka, jakby kupił sporo
          droższe od mojego. Wszystkich szlag trafia, że się nie pospieszyli o ten
          miesiąc-dwa. To jest ta normalność, o której piszesz? Powiedz to tym wszystkim
          ludziom, którzy przez najbliższych kilka lat będą nabijać kieszenie
          wynajmującym, zamiast już inwestować w swoje. No jedziesz...
          • steady_at_najx Re: fajna normalność 29.10.08, 11:08
            > Powiedz to tym wszystkim
            > ludziom, którzy przez najbliższych kilka lat będą nabijać kieszenie
            > wynajmującym, zamiast już inwestować w swoje. No jedziesz...


            a ty komu przez najblizsze 15 lat bedziesz placil ? Na swoje ? Czy moze wylacznie raty odstetek ? Jak po 15 latach bedziesz chcial je sprzedac okaze sie ze z podstawy sumy nie splaciles prawie nic.

            A kolezanka niech nie ma pretensji do bankow. Nie ma nic a chcialaby od reki miec gotowe mieszkanie ? A to niby dlaczego ?
            • Gość: dżordż Re: fajna normalność IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.10.08, 11:41
              "a ty komu przez najblizsze 15 lat bedziesz placil ? Na swoje ? Czy moze wylacznie raty odstetek ? Jak po 15 latach bedziesz chcial je sprzedac okaze sie ze z podstawy sumy nie splaciles prawie nic."

              No nie przesadzaj. Nie wiem jak są skonstruowane umowy w innych bankach, ale w Nordei-w której mam kredyt-kapitał zaczynasz spłacać od szóstej raty. Na początku niski, ale po następnych 6 m-cach część odsetkowa i kapitałowa praktycznie się wyrównują. Zresztą, co mnie to interesuje? Mieszkania nie kupiłem w celach inwestycyjno-spekulacyjnych. Ja tam po prostu chcę mieszkać, a całość kredytu jakkolwiek by się on nie dzielił, wliczyłem w koszty mieszkania.

              "A kolezanka niech nie ma pretensji do bankow. Nie ma nic a chcialaby od reki miec gotowe mieszkanie ? A to niby dlaczego ?"

              Masz rację-tak być nie powinno. Również nie jestem zwolennikiem kredytowania całości, czy nawet 120% kosztów inwestycji. Sam z takiej opcji skorzystałem, ale wiem, że na nią mnie stać. Wielu się jednak przeliczyło.
              Ale mimo wszystko jestem jeszcze większym przeciwnikiem nagłych zmian, destabilizacji i robienia ludzi w konia. Zasady są zasadami, a banki tym bardziej powinny być przykładem dżentelmeńskich umów. Nie można się nagle wycofywać z już powziętych postanowień. Zmieniać zasady w zależności, jak wiatr zawieje. Ktoś tu pokazał, że nie ma jaj.
              • kretynofil Na glowe upadles? 29.10.08, 17:28
                > ale po następnych 6 m-cach część odsetkowa i kapitałowa praktycznie się wyrównują.

                To na ile masz ten kredyt? Na 9 miesiecy?

                Wybacz, ale przy kredytach trzydziestoletnich takie proporcje osiagasz po 16-18
                ... latach.

                Rzuc okiem na swoj harmonogram splat, a potem wroc i przepros.
    • tuzinek55 To klienci skruszeli 28.10.08, 20:42

      Czy już niektórym manipulacje banków rozum odebrały?
      Nie dość, że banki żądają dużego wkładu własnego, prowizji od udzielonego
      kredytu, różnicy między kupnem/sprzedażą waluty, oprocentowania to jeszcze na
      to wszystko wymagają założenia dla nich hipoteki!! Zastanówcie się chwilę,
      przecież to potrójne zabezpieczenie!!
      • Gość: gustafek Re: To klienci skruszeli IP: *.aster.pl 28.10.08, 21:30
        Ustanowienie hipoteki na bank jest jedynym zabezpieczeniem dla banku.
        Weksel który podpisujesz biorąc kredyt jest tylko zabezpieczeniem wtórnym.
        A przy tendencji spadkowej ceny mieszkań hipoteka za rok czy dwa nie zabezpieczy
        w pełni kredytu.
        Stąd pojawia się wkład własny.
    • Gość: Włodek z Poznania Brak podatku od nieruchomości IP: *.icpnet.pl 28.10.08, 20:59
      "Aby rynek poradził sobie z kryzysem, konieczne są przeceny nawet do 25 proc. -
      przekonuje dziennik. Również właściciele używanych mieszkań muszą zrozumieć, że
      brak obniżek może spowodować zanik obrót."

      Poszukają pieniędzy na raty w zwiększaniu czynszu za wynajem, ale szybko wróci
      (pusto-)stan z lat do 2005 roku, gdyż mieszkań na rynku przybyło, a miejsc pracy
      i studentów nie przybywa (tegoroczne problemy z wynajmem to efekt zawirowania
      spowodowanego dużą podażą sprzedaży). Ale to tylko i tak chwilę dłużej tylko
      zajmie zanim rynek wtórny popuści, gdyż ludzie sprzedają likwidując nietrafione
      pozycje, albo musząc spłacić większe mieszkanie, albo się przenosząc. A popytu
      nie ma i w tych cenach nie będzie (o cenach pisałem wyżej), gdyż nic nie
      uzasadnia ceny wyższych niż 3500-4500 w Poznaniu zależnie od lokalizacji.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka