Dodaj do ulubionych

"Dz": Mieszkania w dużych miastach coraz tańsze

17.11.08, 13:24
Always look on the bright side of live
Obserwuj wątek
    • bogulo2 Czekam na ripostę... 17.11.08, 13:36
      w postaci sponsorowanego artykułu deweloperów, mówiącego o:
      - stabilizacji
      - płynności i duzych możliwościach i marginesach bezpieczeństwa
      - przeczekaniu na lepsze czasy
      - promocjach dla zrobionych w balona - lot balonem
      - to wszytsko wina banków i rządu, bo nie daje bankom kasy
      - braku mieszkań, i o tych którzy chcą zmienić na większe M4 za milion licząc, że sprzedadzą swoje m2 w płycie za 400k
      - tym że to nadal dobra inwestycja i lokata kapitału
      - warto kupić pod wynajem
      - itd...itd

      A ja wchodzę sobie na stronę trust.pl miesiac temu i co widzę? 5050zł/m2, po 2 tygodniach 5250zł/m2, a dziś 4850zł/m2. Na miszkaniu 70m2 w ciagu miesiąca czekania kupujący cierpliwy zaoszczędził 14tys zł...

      W tym czasie koszt najmu 1500zł. Co dalej nie opłaca się czekać i wynajmować?
      • arkaszka1 Re: Czekam na ripostę... 17.11.08, 14:31
        A ja czekam na artyluł ..czy to już dno...
        Do obniżek trzeba dodać jeszcze inflacje, więc wychodzi to około 13-
        14%, tak naprawdę do ruch w dól dopiero się zaczął, przez ostatni
        rok to była tylko lekka stagnacja, przecież właściwie nic złego się
        nie działo, kredyty były dostępne, rekomendacje S łatwo można było
        obejść, przy zmniejszonej zdolności kredytowej, problemach z
        bezrobociem i spadających pensjach lawina ruszy bardzo szybko i nie
        zatrzyma sie przez parę lat
        • Gość: Cal Re: Czekam na ripostę... IP: 213.172.178.* 17.11.08, 14:36
          he, he.....zawsze te same twarze, kiedy mowa o mieszkaniach...

          Panowie, czy Wy czasem nie zapominacie o jednym cholernie waznym
          dorbiazgu - że równoczesnie z recesją i spadkiem cen wy możecie
          wylecieć z roboty i sen o własnym M pryśnie, tym razem już tylko
          pośrednio z winy tych wstrętnych potwornych kredytobiorców? :) :) :)
          • Gość: Spinacz biurowy Re: Czekam na ripostę... IP: 212.160.227.* 17.11.08, 14:42
            Ale my o niczym nie zapominamy. Nawet jak przez moment odpukać w
            niemalowane straciłby ktoś pracę, to środki odłożone na zakup
            mieszkania pozwolą w miarę przebiedować zły okres braku pracy. A co
            ma powiedzieć taki kredyciarz? Mieszkanie warte 200.000, kredyt na
            300.000, do spłacenia w sumie 560.000 i dowiaduje się nagle, że
            kryzys i wont na bruk... taka opcja też jest możliwa. No ale
            złotouści doradcy finansowi nie raczyli ostrzec przed niemożliwym
            ekstremum które własnie staje się faktem...
            • Gość: Cal Re: Czekam na ripostę... IP: 213.172.178.* 17.11.08, 14:48
              > Ale my o niczym nie zapominamy. Nawet jak przez moment odpukać w
              > niemalowane straciłby ktoś pracę, to środki odłożone na zakup
              > mieszkania pozwolą w miarę przebiedować zły okres braku pracy.

              OK. Tylko dalej nie rozumiem, skąd ta pewność u ludzi typu arkaszka,
              że właśnie teraz kupi lokum i będzie kingiem :) tak jak kązdy, może
              stać się za chwilę kloszardem.
              • bogulo2 Re: Czekam na ripostę... 17.11.08, 14:55
                Tu nie chodzi o to by komuś wypominać błędne decyzje. Jak ktoś jest głupi to co zrobić?
                Tak każdy z nas moze wylecieć na ulicę, ale przyczyn tego wylotu nalezy szukać właśnie w bańce, której pęknięcie obserwujemy. Cieszy mnie ze to się dzieje teraz, bo upadek będzie łagodnieszy niż, gdyby działo się to za rok, dwa, czy pięć. Spadniemy i dostaniemy po d*pie i to było nieuniknione. Wie to każdy kto od 2-3 lat obserwował rynek nierychomości w Polsce.
              • arkaszka1 Re: Czekam na ripostę... 17.11.08, 14:58
                bo arkaszka to king, mieszkanie ma i myśli co najwyżej o
                powiekszeniu metrażu, jak by coś się stało i bieda go przycisneła,
                nie weźmie kredytu i pomieszka dalej na starym kwadracie:) Poza tym
                mam sprytny plan aby kupić nowe mieszkanie nie sprzedawając starego,
                gdyby bieda mnie przycisneła sprzedam stare mieszkanie i spłace parę
                rat.
                  • zuzur ani gil, ani bogulo2 tego nie rozumieją 19.11.08, 10:31
                    Trzeba było rok temu wziąć kredyt i kupić dom 250 m2 za 1 200 000 zł.
                    Wkład 50 000 zł.

                    A teraz?
                    Dom kosztuje 1 000 000 (załóżmy, że tak jest, ja nie jestem o takich
                    spadkach przekonany).
                    Ale wkład musi być 200 000 - 300 000 zł.

                    Wniosek: jak wszedłeś w kredyt rok temu, to mieszkasz na własnych
                    200m2 za 50 000 zł, w ciągu 3-4 lat wyłożysz kolejne 200 000 zł.
                    Drogo? Raczej tanio.

                    Można zapytać co dalej? A co mnie to obchodzi? Przepłata (odsetki)
                    50% w ciągu 30 lat to jak za darmo. I co z tego, że cena domu
                    spadnie 20, 30, czy 50%? Oczywiście trzeba mieć zaskórniaki
                    (najlepiej w walucie lub towarze) na swobodną spłatę kilkunastu rat.

                    To nie jest filozofia inwestycyjna, tylko komfortu życia. Tyle, że
                    jak za komfort, trzeba parę groszy zapłacić. To na prawdę nie jest
                    wysoka cena, biorąc pod uwagę, co dostajemy. To jest tylko trochę
                    drożej niż tułanie się po wynajmowanych 70m2.
                    Na prawdę nie rozumiecie tej filozofii?
                    • steady_at_najx Re: ani gil, ani bogulo2 tego nie rozumieją 19.11.08, 10:54
                      >Oczywiście trzeba mieć zaskórniaki
                      (najlepiej w walucie lub towarze) na swobodną spłatę kilkunastu rat.


                      masz pretensje do domu za ponad milion ale nie masz na wklad ? Nie masz zaskorniakow ale chcesz jak panisko zyc ?

                      TO jest dopiero filozofia. Na szczescie dla pozostalych obywateli to sie juz konczy. Niby dlaczego reszta ma pozniej placic za wybujale i nierealne marzenia garstki glupcow ?
                • arkaszka1 Re: Czekam na ripostę... 17.11.08, 15:06
                  Pajaca to sobie w rodzinie poszukaj kolego, poza tym naucz się
                  liczyć, jeśli weżmiesz kredyt na mieszkanie 50m2 zamiast na 500
                  tys na 6,5% ceny mieszkań spadaja to samo mieszkanie kosztuje
                  powiedzmy 400 tys oprocentowanie 8%, to po przejściu tej zawieruchy
                  za 2-3 lata możesz sobie refinansować kredyt na bardziej dogodnych
                  warunkach i tak do spłaty masz znacznie mniej, podstaw matematyki
                  trzeba się uczyć
                • Gość: majkel Re: Czekam na ripostę... IP: 195.188.191.* 17.11.08, 18:15
                  > na forum developerzy pajace takie jak arkaszka
                  > wyżywają się z potrójną siłą
                  > on nigdy nie kupi chałupy, bo zawsze bęzie za drogo.
                  > Kosztowało 500 000 na kredyt 6,5% - było za drogo,
                  > teraz kosztuje 450 000 ale kredyt już 8 %
                  > dla takich jak on będzie coraz drożej

                  ja znow czytajac tego typu posty
                  mam przed oczami jelenia ktory koczowal pod biurem sprzedazy
                  zeby zakupic dziure w ziemi po 10k/m2 na tarchominie
              • Gość: Do Cal Re: Czekam na ripostę... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.11.08, 18:47
                > OK. Tylko dalej nie rozumiem, skąd ta pewność u ludzi typu arkaszka,
                > że właśnie teraz kupi lokum i będzie kingiem :) tak jak kązdy, może
                > stać się za chwilę kloszardem.

                To nieważne, że araszka będzie kloszardem, dla araszki ważniejsze że sąsiada
                zlicytuje komornik, bo araszka i inni zacierający ręce na licytacje to esencja
                postawy którą wykpił M.Koterski w "Dniu Świra"
            • Gość: Cal Re: Czekam na ripostę... IP: 213.172.178.* 17.11.08, 14:50
              > Ale my o niczym nie zapominamy. Nawet jak przez moment odpukać w
              > niemalowane straciłby ktoś pracę, to środki odłożone na zakup
              > mieszkania pozwolą w miarę przebiedować zły okres braku pracy.

              przebiedować, dobrze powiedziane. Ale mieszkania dalej nie będzie.
              Nawet tego z wyśnionej licytacji, co dla mnie jest klasycznym
              wishfull thinking.
              • Gość: Kaczus (Tomek) Re: Czekam na ripostę... IP: *.dialog.net.pl 17.11.08, 14:54
                czemu - przez 2-3 lata można odłożyć na wkład własny i kupić na lepszych
                warunkach i taniej - nie podczas boomu mieszkanie. Po za tym na ruchy cen w dół
                czekają nie tylko osoby mieszkające u mamusi, ale te, które zrobiły parę lat
                temu pierwszy krok - maja małe już spłacone mieszkanko, a chętnie kupili by
                większe. Tyle, że nikt nie chce sobie dodatkowo odmawiać wyjazdu na wakacje
                latem, na narty zimom, bo nie po to się żyje, by za wszelką cenę mieć własne
                mieszkanie...
                          • Gość: swoboda_t Re: Czekam na ripostę... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.11.08, 18:29
                            Można, można, o to Zbylut żaby nie bój. Tu masz przykład szeregowca -
                            powierzchnia co prawda mniejsza, bo tylko 77m2, ale cena za metr
                            dość wysoka (3,99k PLN): tiny.pl/sbqg

                            Generalnie mając do wydania 300k w GOP można spokojnie myśleć o
                            własnym domu. Nowym, bo używanych w tej cenie jest sporo. W
                            pozostałych częściach Górnego Śląska tym bardziej. A kto by chciał
                            mieszkać?? No cóż, jak ktoś woli korki (Waw), zanieczyszczone
                            powietrze (Krk) czy niskie zarobki (Wro) to faktycznie nie będzie
                            chciał :D
                            • Gość: Do swoboda Re: Czekam na ripostę... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.11.08, 18:55
                              >bo tylko 77m2
                              Widziałeś kiedyś dom 77 m2? Pewnie nie bo byś bzdur nie pisał. Taki do musi mieć
                              pomieszczenie gospodarcze, jak masz poddasze to odlicz miejsce na schody i
                              zostaje ci nie wiadomo co.

                              >Generalnie mając do wydania 300k
                              Bzdura - chyba że budujesz sam i oszczędzasz na materiałach. Mówię o domu o pow.
                              powyżej 100m2. Wiem co mówię bo budowałem i śmieszą mnie takie takie posty.
                            • Gość: Zbylut Re: Czekam na ripostę... IP: *.chello.pl 17.11.08, 19:24
                              Rozrozniasz SZEREGOWIEC od DOMU WOLNOSTOJACEGO ?
                              Jak nie to sie przyjrzyj.
                              Szeregowiec ma, 2 sciany mniej. Wspolny dach. I na ogol to do siebie, ze
                              powstaje w ilosci > 1.
                              Jeszcze raz powtorze. Nie da sie wybudowac w stanie deweloperskim wolnostojacego
                              domu za 300 tys.zl.
                              Sprawdzone zarowno w Gdansku jak i prowincjonalnym warminsko-mazurskim.
                              • Gość: swoboda_t Re: Czekam na ripostę... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.11.08, 19:37
                                No tak, odwracajmy kota ogonem. Ktoś powiedział, że za 300k są na
                                Śląsku domy. Ty, że to nierealne, zę nei da się zbudować domu za
                                300k. Wkleiłem ofertę, to teraz twierdzisz, że to tylko szeregowiec
                                (w o typie wcześniej nie było mowy), ale wolnostojącego to już na
                                pewno się nie da. "Sprawdzone". Noooo, stosując takie argumenty to
                                możemy sobie gadać do śmierci, bo na każde wasze "nie da się, bo
                                nie" ja odpowiem "da się, bo tak". Sęk w tym, że mnie taka dyskusja
                                nie interesuje i operują konkretami. Masz ofertę. Mało?? Chcecie
                                wolnostojącego itp.?? Ok, powyżej zarzuciłem link do kosztorysu
                                wykonanego dla Gazety Prawnej - dom 150m2, koszt 370k, cena za metr
                                niespełna 2,5k. Zaraz napiszecie, że firma, która to robiła dla GP
                                się nie zna, bo znacie się wy i się nie da, bo się nie da. No cóż,
                                pozostawmy "widzom" ocenę siły argumentów. Zmykam na browarka (po 4
                                zeta w knajpie, zaraz ktoś powie, że ściemniam, bo nie ma opcji,
                                żeby były tnaiej niż 6, "sprawdzone w Gdańsku"), a wy kombinujcie
                                jak zdezawuować fakty.
                                  • Gość: Riposta Re: Czekam na ripostę... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.11.08, 23:00
                                    Oto riposta:
                                    Z tego co widzę na rysunku to:
                                    - nie ma kosztów przyłączy (gaz, woda, prąd). Jeżeli nie ma kanalizacji to
                                    szambo (+5000 zł), jeżeli jest to brak instalacji kanalizacyjnej (jak masz
                                    wszytko "w drodze" to dolicz kilkanaście tysięcy, jeżeli musisz ciągnąć wodę 100
                                    metrów to licz 200 zł za metr (+ projekty)
                                    - nie widzę tynków zewnętrznych - w zależności od standardów
                                    (najmniej z ociepleniem policz 20.000 zł)
                                    - nie masz ogrodzenia - bez szaleństw dolicz kilkanaście tysięcy
                                    - nie ma koszty instalacji elektrycznej ok. 10.000 zł
                                    Mógłbym jeszcze sporo pisać, ale czas spać.
                                    Poza tym np. drzwi 6000 zł - ciekawe jak - drzwi zewnętrzne 3.000 - 4.000 zł a
                                    wszystkie drzwi wewnętrzne (skrzydła + ościeżnice) 2.000
                                    zł? Chyba jakiś 5 gatunek.
                                    • Gość: Riposta Re: Czekam na ripostę... IP: *.adsl.inetia.pl 18.11.08, 11:13
                                      I co swoboda, araszka, stedy i inny.
                                      Gdzie są Wasze riposty? Boicie się ośmieszenia.

                                      A projekt budynku, kierownik budowy, ogrodzenie tymczasowe za darmo?
                                      Stan developerski to jeszcze nie koniec budowy - tak więc powodzenia w budowie
                                      poniżej 300.000 zł.
                                      Poczytajcie trochę o budowie a nie ujadajcie wściekle na forum.
                                      • steady_at_najx Re: Czekam na ripostę... 18.11.08, 11:23
                                        Jeszcze jedno trollu :

                                        Jacek Kaliszuk, dyr. ds realizacyjnych dewelopera Polnord, przynał w
                                        rozmowe z "Gazetą Prawną", że dzięki bankowi ziemi zakupionemu za
                                        dawnych dobrych tanich czasów można sprzedawać mieszkania poniżej
                                        5.000 zł za metr. Minimalną ceną opłacalności budowy dla miasta
                                        Warszawa jest - uwaga - 3.800 zł!

                                        Masz jeszcze jakies pozycje w swojej tabelce bo by uzasadnic ze sie nie da ?
                                        • Gość: Riposta Re: Czekam na ripostę... IP: *.adsl.inetia.pl 18.11.08, 11:56
                                          Mówiłem żebyś się nie odzywał, bo się ośmieszysz. Komentowałem rysunrk budynku,
                                          który wkleił swoboda.
                                          Budynku, budynku wolnostojącego, a nie mieszkania. Rozumiesz to?
                                          Wklejacie rysunek z budynkiem w stanie developerskim za 360.000 zł -
                                          najprawdopodobniej nie ma uwzględnionych rzeczy o których pisałem powyżej, jest
                                          to stan developerski, bez podług, łazienek, lamp, kuchni, zabudowy AGD.
                                          Więc jakie 300.000 zł pytam poprzedników (poza steady, bo on jak się już okazało
                                          nie ma nic do powiedzenia).
                                          • swoboda_t Riposta piciska pierdoły 19.11.08, 16:58
                                            No tak, przypomnijmy jak to było. Teza: w GOP są nowe domy już za
                                            ok. 300k PLN, stan deweloperski. Zbytlutki i inne riposty twierdza,
                                            że nie ma tkaiej możliwości. Swoboda podaje link do oferty
                                            Archicomu, to Zbylutek (jeśli dobrze pamiętam, bo nie chce mi się
                                            przeglądać wątku) twierdzi, że to tylko szeregowiec, a w ogóle to
                                            nie ma bata, żeby zbudować dom za 2500/m2. Swoboda wrzuca link do
                                            kosztorysu wykonanego dla Gazety Prawnej. Forumowi eksperci
                                            twierdzą, że robili go pewnie laicy, bo im się zapomniało, że "stan
                                            deweloperski" oznacza, że trzeba otynkować i zatrudnić kierownika
                                            budowy (na rysunku tgo nie napisano) :D Wniosek?? Nie da się
                                            zbudowac domu za 2500/m2. Nie da się, bo nie. W zasadzie denna jest
                                            taka dyskusja, ale pozwolę sobie jeszcze podlinkowac ofertę
                                            dewelopera, który nie tylko sprzedaje domy po 2500/m2, ale - jak
                                            można przypuszczać, robi to z zyskiem. Szeregowce (no tak, to nie
                                            domy, wiemy już od Zbylutka) w Goczałkowicach-Zdroju (uzdrowisko na
                                            G. Śląsku między Katowicami a B-B) zirka 160m2 z działką na
                                            zagospodarowanym osiedlu po 400k PLN, stan deweloperski. To -
                                            dziwnym trafem - wychodzi 2500/m2. Cud?? Chyba tak, bo przecież
                                            wiadomo, że się nie da.

                                            tiny.pl/sz9w

                                            P.S.: Domów po 300k, ale już nie nowych, tylko na rynku wtórnym, w
                                            GOP (a tym bardizej na całym Śląsku) jest wiele. To ktoś tam wyzej
                                            stwierdził i to zostało zanegowane przez Zbylutka et consortes.
                                            Oczywiscie, szanujemy ich :D
                                      • Gość: swoboda_t Re: Czekam na ripostę... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.08, 11:51
                                        Kto tu się ośmiesza?? Nie pasuje konkretna oferta, nie pasuje
                                        kosztorys dla GP, to może wejdź sobie np. na otodom czy stronę
                                        jakiejś pracowni - tam są projekty z aktualnymi przybliżonymi
                                        kosztorysami. Szkoda mojego czasu na dyskusje z kimś, kogo jedynym
                                        argumentem jest "nie da się, bo się nie da, bo ja to wiem". Dodaj
                                        jeszcze, że Gazeta Prawna, otodom i deweloper Archicom są w zmowie
                                        ze swobodą, akraszką i steadym, będzie wszystko jasne :D
                                        • Gość: Riposta Re: Czekam na ripostę... IP: *.adsl.inetia.pl 18.11.08, 12:07
                                          Pytam konkretnie. Czy te kosztorysy uwzględnia koszty przyłączy mediów? Wiesz
                                          ile to kosztuje i co to jest?
                                          Masz stan developerski - musisz to wykończyć - to wszystko sporo kosztuje.
                                          Zobacz ile w okolicy masz stanów surówych otwarych. Właśnie są to budynki takich
                                          co im się wydawało że za 300.000 zł ...

                                          OK. Teraz już bez zbędnych złośliwości. Proponuję zajrzeć na
                                          forum.muratordom.pl/
                                          tam są posty ludzi, którzy budują i wybudowali domy - zobaczcie co piszą
                                          praktycy a nie projektanci zza biurka. Chyba, że uważasz że tam też rządzi układ
                                          developerów.
                                          • Gość: Riposta Re: Czekam na ripostę... IP: *.adsl.inetia.pl 18.11.08, 13:08
                                            Na temat projektów z tych biur- jak wół jest w nich napisane :

                                            "W powyższej wycenie założono średni standard użytych materiałów (...) Nie
                                            uwzględniono kosztów: wykończenia wewnętrznego*, działki, PRZYŁACZY,
                                            przygotowania placu budowy oraz ogrodzenia. Przyjęto średnie krajowe ceny
                                            robocizny i materiałów. Ceny nie zawierają podatku VAT."
                                      • arkaszka1 Re: Czekam na ripostę... 18.11.08, 20:55
                                        A ja się z tobą zgadzam, ciężko jest wybudować 150m2 dom poniżej
                                        300 tys, szczególnie jak się robi dla siebie i używa dobrych
                                        materiałów, ( z drugiej strony widziałeś dużo deweloperów
                                        pracujących na dobrych materiałach, wszędzie króluje leader price).
                                        dlaczego piszemy o stanie deweloperskim, bo w miarę łatwo porównać
                                        budynki, kwestia wykończenia to inna bajka, masz kasę wykańczasz za
                                        2000PLN/m2 lub więcej, nie masz wykańczasz za 600PLN/m2 i tu i tu da
                                        się mieszkać, to samo dotyczy ogrodu,płotu, podjazdów itd.
                                        A teraz porównaj to z cenami domów oferowanymi na rynku i pamiętaj
                                        że tam nie używa sie materiałów z górnej półki.
                                        • Gość: Riposta Re: Czekam na ripostę... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.08, 23:41
                                          Dzięki :)
                                          Deweloper i leader price - bardzo trafne spostrzeżenie. Mało tego dodałbym
                                          pośpiech w wykonaniu - wiadomo zrobić szybko - szybko sprzedać. Tak nie można z
                                          przyczyn technologicznych. Ale musiałbym dużo pisać.
                                          Reasumując - biorąc pod uwagę budowę nie można patrzeć tylko na ściany, dach,
                                          fundamenty. Należy dostrzec koszty dodatkowe.
                                        • Gość: areq Re: Co do kwoty za mkw domu IP: *.171.65.147.static.crowley.pl 19.11.08, 11:55
                                          Przy obecnych cenach robocizny 150mkw to niemożliwe chyba,że robi
                                          się samemu to wtedy spokojnie.ALE UWAGA CENY IDĄ ZNÓW NA DÓŁ!!!
                                          O ile trzy-cztery lata temu koszt robocizny dla WSZYSTKICH prac w
                                          takim przykładowym domu wynosił około 60-70tys to obecnie zdrowo
                                          ponad 100tys.
                                          Ja płaciłem w Poznaniu za fundamenty z ociepleniem,rozprowadzeniem
                                          kanalizy i zasypaniem +podbeton 4tys obecnie poniżej 10tys nie ma
                                          szans.
                                          Za mury i ściany działowe+kominy wentylacyjne i spalinowe do
                                          dachu /nie mam stropu dom parterowy z sufitem podwieszanym do
                                          konstrukcji/ zapłaciłem 12tys.Poniżej 25tys zapomnij obecnie.O
                                          cieśli czy dekarzach nie wspominam bo przynajmniej 100% więcej.Ja za
                                          ceramikę+folia+ołatowanie+rynny+obróbki płaciłem 23zł/mkw przy dachu
                                          220mkw obecnie nie mniej niż 50zł itd itp....
                                          Na szczęście ceny wracają do tych zdroworozsądkowych
                                          • Gość: Riposta Re: Co do kwoty za mkw domu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.11.08, 19:18
                                            "Za mury i ściany działowe+kominy wentylacyjne i spalinowe do dachu /nie mam
                                            stropu dom parterowy z sufitem podwieszanym do konstrukcji/ zapłaciłem 12tys."
                                            Taka cena obecnie to marzenie (mówię o solidnej ekipie i powierzchni większej
                                            niż 50m2). Każdy fachowiec teraz rzuca takimi kwotami, że kosmos.
                                            Ale do rzeczy. Przestrzegam przed pochopnymi decyzjami. Na kosztorysach biur
                                            projektowych wszystko ładnie, pięknie a rzeczywistość jest bolesna. Należy
                                            przyjąć margines błędu i ewentualnie wybudować mniejszy budynek. Mnie osobiście
                                            takie posunięcie uchroniło mnie przed katastrofą.
                                            Chyba, że ktoś chce się ugotować na wiele, wiele lat.
                  • mara571 Re: Czekam na ripostę... 17.11.08, 15:08
                    mylisz sie jak sobie nie bedziesz "pewnych rzeczy" odmawial nawet przy dobrych
                    zarobkach, nie bedziesz mial niczego. Moze wspomnienia o dawnych pieknych czasach...
                    A tak naprawde Cal: w zyje od wielu lat w kraju, gdzie kryzysu hipotecznego nie
                    ma, bo banki zadaja 20-30% wkladu wlasnego zanim zaczna rozmawiac o kredycie
                    hipotecznym.
                    Dwojka naszych dzieci skonczyla niedawno studia: jedno zarabia b.dobrze, drugie
                    niewiele.
                    Obydwoje wynajmuja. Dziecko dobrze zarabiajace wie, ze za 5-6 lat zmieni prace i
                    prawdopodobnie miejsce zamieszkania.
              • slavko.matejovic Re: Czekam na ripostę... 17.11.08, 14:56
                Takie same argumenty dokładnie rok temu słyszałem w odpowiedzi na
                moją uwagę, że bliski jest moment pęknięcia bańki z cenami. Też było
                myślenie życzeniowe. I co? I przykładowy osławiony "apartamentowiec"
                Wola Tower, gdzie miało rosnąć aż do nieba, "urósł" z 11.000 zł/m2
                do 6700 zł/m2. A z innej beczki - banki "zapomniały" poinformować o
                drobnych różnicach w procedurze bankructwa. To nie jest tak jak na
                amerykańskich filmach, że sędzia wali młotkiem, przystawia stempelek
                i jedzie się na Wschodnie Wybrzeże zaczynać pracę jako kelnerka. W
                Bulandzie jak się bankrutuje, to bank zabiera wszystkie ruchomości i
                nieruchomości, nie patrząc na cenę, wchodzi na pensję i zostawia
                tylko tyle by starczyło na 12 miesięcy w ośrodku dla bezdomnych.
                Także posiadacze kredytu niech się nie cieszą i nie śmieją z tych
                ostrożnych, bo stąpają po kruchym lodzie. Wystarczy mocniejsze
                tupnięcie i...
                • Gość: Cal Re: Czekam na ripostę... IP: 213.172.178.* 17.11.08, 14:58
                  Także posiadacze kredytu niech się nie cieszą i nie śmieją z tych
                  > ostrożnych, bo stąpają po kruchym lodzie. Wystarczy mocniejsze
                  > tupnięcie i...

                  ale ja się nie smieję. Tylko po prostu myślę, że mocne tupnięcie to
                  akurat rąbnie wszystkich. Owszem, niektórzy kredyciarze stracą
                  lokale - ale z kolei dzisiejsi bezdomni nie będą mieli ich za co
                  kupić.
            • Gość: irreality Re: Czekam na ripostę... IP: 91.198.111.* 17.11.08, 14:58
              >Mieszkanie warte 200.000, kredyt na 300.000, do spłacenia w sumie
              >560.000.

              Jakie 560 tys? Jak masz kredyt na 300 tys i chciałbyś go spłacić w
              całości to do spłacenia masz jedynie kapitał (czyli ok. 300 tys) +
              ewentualna prowizja od wcześniejszej spłaty.
              560 to spłacisz W SUMIE jeżeli będziesz spłacać przez 30 lat bo
              wtedy ponosisz koszty naliczanych co miesiąc odsetek...
              • Gość: Cal Re: Czekam na ripostę... IP: 213.172.178.* 17.11.08, 15:02
                > 560 to spłacisz W SUMIE jeżeli będziesz spłacać przez 30 lat bo
                > wtedy ponosisz koszty naliczanych co miesiąc odsetek...

                jeszcze nie zauważyłeś, że tu są takie reguły gry? Na tym forum
                obowiązuje doktryna, że kredyt TRZEBA spłacać przez maksymalny okres
                kredytowania :)
                  • Gość: irreality Re: Czekam na ripostę... IP: *.devs.futuro.pl 17.11.08, 17:34
                    Jeżeli kupujesz dla siebie to raczej zwykle spłacasz kredyt w
                    momencie sprzedaży mieszkania i kupna czegoś większego. 5 lat to
                    może przesada ale tak koło 10-lat to całkiem realne...

                    Ja w swoim krótkim życiu brałem 3 kredyty hipoteczne - wszystkie na
                    30 lat: mieszkanie 1999-2029 - spłacony w 2008, działka 2006-2036 -
                    spłacony w 2008, dom 2008-2038 - jeszcze w trakcie budowy, planuję
                    spłacić w max. 10-lat
                      • Gość: spokojny Otóż bzdura IP: *.aster.pl 17.11.08, 20:23
                        > > Jeżeli kupujesz dla siebie to raczej zwykle spłacasz kredyt w
                        > > momencie sprzedaży mieszkania i kupna czegoś większego. 5 lat to
                        > > może przesada ale tak koło 10-lat to całkiem realne...
                        >
                        > otóż to.

                        Otóż tylko pod warunkiem, że uda ci się sprzedać po cenie kupna. W tym momencie
                        jest to już niemożliwe...
                        • bat_oczir Re: Otóż bzdura 17.11.08, 20:27
                          > Otóż tylko pod warunkiem, że uda ci się sprzedać po cenie kupna. W tym momencie
                          > jest to już niemożliwe...

                          po jakiej cenie kupna?

                          A jeśli ktoś kupił to stare mieszkanie jako nowo zbudowane np w 1999 roku? Nawet
                          przy obecnym ruchu w dół i tak jest chyba więcej warte niż wtedy, zwłaszcza
                          jeśli stoi w dobrym miejscu....
                            • Gość: Cal Re: Tu zgoda IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.11.08, 22:15
                              jedno drugiego nie wyklucza.

                              Np ktoś kupił mieszkanie powiedzmy 50 m w 1999 roku, mieszkał w nim do tego roku
                              i wziął kredyt na powiedzmy 80m, żeby powiększyć sobie przestrzeń. Wziął kredyt
                              dajmy na to na 300 tys, drugie 300 tys zaoszczędził przez 9 lat. Zdążył sprzedać
                              stare mieszkanie za 300 tys przed krachem.....bingo.
          • Gość: 4g63 Re: Czekam na ripostę... IP: 213.77.0.* 17.11.08, 15:48
            > Panowie, czy Wy czasem nie zapominacie o jednym cholernie waznym
            > dorbiazgu - że równoczesnie z recesją i spadkiem cen wy możecie

            Cal, trafna uwaga, słusznie że przytoczyłeś tak ważną rzecz, tylko że źle obrałeś target, twoim targetem, są kredytobiorcy, którzy pozadłużali się na 30 lat, i w ich przypadku, to o czym mówisz, jest bardzo prawdopodobne, i nawet jeśli nie dzisiaj to jutro.. różnica jest taka, że oni już kupili, więc, bank ich wywali z domu i zainkasuje marże którą już ci ludzie zapłacili, i powstanie z tego tytułu cała masa problemów, zgrzytów i płaczu.

            i co, w czyjej skórze wolałbyś być, tego co zbiera na mieszkanie i ma stabilną sytuację mieszkaniową, czy tego co wziął kredyt?
            • Gość: Cal Re: Czekam na ripostę... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.11.08, 19:29
              nie wiem, bo dajesz trochę za mało danych i wpychasz kredytobiorców do jednego
              wora.

              Bo są zapewne tacy, co wzięli kredyt na 100% zdolności i 100-120% wartości
              mieszkania, mieszkając wczesniej u mamy - a są zapewne tacy, którzy wzięli na
              30-50% zdolności i 50-65% wartości lokalu, mając już wcześniej własne, tyle że
              mniejsze mieszkanie.

              Jeśli ci drudzy dobrze i regularnie zarabiają - nie widzę powodów, żeby:

              1. podziwiać arkaszkę, a ich potępiać
              2. uważać ich za głupców
              3. wątpić w ich możliwości wcześniejszej spłaty kredytu
              • arkaszka1 Re: Czekam na ripostę... 17.11.08, 20:32
                Gość portalu: Cal napisał(a):

                > nie wiem, bo dajesz trochę za mało danych i wpychasz
                kredytobiorców do jednego
                > wora.
                >
                > Bo są zapewne tacy, co wzięli kredyt na 100% zdolności i 100-120%
                wartości
                > mieszkania, mieszkając wczesniej u mamy - a są zapewne tacy,
                którzy wzięli na
                > 30-50% zdolności i 50-65% wartości lokalu, mając już wcześniej
                własne, tyle że
                > mniejsze mieszkanie.
                >
                > Jeśli ci drudzy dobrze i regularnie zarabiają - nie widzę powodów,
                żeby:
                >
                > 1. podziwiać arkaszkę, a ich potępiać
                > 2. uważać ich za głupców
                > 3. wątpić w ich możliwości wcześniejszej spłaty kredytu

                Oczywiście jak się domyślam wierzysz że ktoś kto wzioł kredyt na
                120% nieruchomości opiewający na 100% jego zdolności spłaci go
                wcześniej, jak się domyślam w twym genialnym umyśle powstał pomysł
                że 3 osobowa rodzina której po spłacie rat i czynszu z opłatami
                zostaje 1200 zł może zacisnąć pasa i spłacać kolejne 600 zł, bo jak
                będą jeść tyko ziemniaki i chodzić na piechotę do pracy to może im
                wystarczy, przecież ludzie wyrzucają na śmieci całkiem dobre ubrania
                i buty.
                Jeśli ktoś wzioł kredyt na 30% swej zdolności i miał 20-30% wpłaty
                własnej jest rozsądnym człowiekiem który ma szansę uniknąć kłopotów
                nawet w czasie kryzysu, nie gołodubcem który uwierzył że można mieć
                coś za darmo, a teraz powoli przerzuca sie na produkty z biedronki.
                • bat_oczir Re: Czekam na ripostę... 17.11.08, 20:35
                  > Oczywiście jak się domyślam wierzysz że ktoś kto wzioł kredyt na
                  > 120% nieruchomości opiewający na 100% jego zdolności spłaci go
                  > wcześniej,

                  a Ty w ogóle jeszcze w tym liczeniu pieniędzy i obserwowaniu mieskzań sąsiadów
                  do podkupienia nie zatraciłeś umiejętności czytania? Może przeczytaj jeszcze raz
                  post Cala, bo zdaje się, że "cóś ci umkło"....
                • Gość: spoonman Re: Czekam na ripostę... IP: *.eranet.pl 17.11.08, 23:14
                  arkaszka1 napisał:
                  > Jeśli ktoś wzioł kredyt na 30% swej zdolności i miał 20-30% wpłaty
                  > własnej jest rozsądnym człowiekiem który ma szansę uniknąć
                  kłopotów
                  > nawet w czasie kryzysu, nie gołodubcem który uwierzył że można
                  mieć
                  > coś za darmo, a teraz powoli przerzuca sie na produkty z biedronki.

                  Wiesz co kolego? Zawiodłem się na Tobie. Troszeczkę się wyrwałeś z
                  tymi gołodupcami. Nagle sie okazuje, że nie ci co nie kupili sa
                  golodupcami, tylko ci co kupili mieszkanie na kredyt. Wniosek:
                  zawsze ktoś jest gołodupcem - jak nie ja to on. Puknij się puki
                  czas. Ludzie! Nie ma gołodupców i niegołodupców! Wszyscy jesteśmy
                  ludźmi i każdemu należy się szacunek!
                  Mam znajomych co kupili kilka lat temu i mam znajomych, którzy
                  kupili w ubiegłym roku. Jedni są wygrani, inni wtopili, z jednymi
                  się ciesze, drugich żałuje. Nie ma powodu do uciechy z czyjegoś
                  nieszczęścia, nie ma powodu do pogardy. Nie każdy jest ekonomistą
                  albo chocby się nią interesuje. Są bardzo inteligentni i mądrzy
                  ludzie, dla których pieniądze nie mają znaczenia takiego, żeby się o
                  nie specjalnie troszczyc. Nie widze powodu, zeby ich wyzywac od
                  glupców czy golodupcow. Ktos tych ludzi orżnął i jemu należy się
                  pogarda i odraza.
                  Nieruchomości spadną i to jest pewne, ale nie rżnijcie co niektórzy
                  bohaterów i nie obrażajcie ludzi, którzy i tak maja swoje problemy.