Dodaj do ulubionych

Mieszkania popularne wchodzą na rynek

IP: 78.158.102.* 21.11.08, 00:01
co wy smieszni jestescie? realna cena za metr kwadratowy w takim np wroclawiu
to 3500- 4000zł nie więcej, jak nie to szukajcie dalej kosmitow by im
sprzedawac mieszkania za kosmiczne ceny
Obserwuj wątek
      • Gość: AntyPolityk Marek Wielgo i wszystko jasne IP: *.computerland.pl 21.11.08, 07:21
        Jak zobaczyłem tytuł na pierwszej stronie, strzeliłem - artykuł M.Wielgo,
        wchodzę i co? Miałem rację.
        M.Wielgo jak te mieszkania luksusowe zawyżały średnią cenę pisał o tym jak to
        tylko będzie rosło.
        Wcześniej M.Wielgo nie znał mediany, teraz ją poznał i woli operować wartościach
        mediany, bo gdyby operował na wartościach średnich to by się okazało że spadki
        są rzędu 20-30%.
        • fagusp Re: Marek Wielgo i wszystko jasne 21.11.08, 07:37
          Dla mnie mister Wielgo to postać poniekąd mityczna. Zawsze w poprzek, idzie w
          zaparte wbrew wszystkim i wszystkiemu. I tu pytanie: czy taki matoł rzeczywiście
          istnieje? Bo w takiej np. Rzepie spece od przerabiania konia na wielbłąda
          (tj.publicystyki, tacy jak Lichocka czy Wildstain) to postaci z krwi i kości. A
          Wielgo? Może to pseudonim zbiorowego autora - agencji PR, która na zlecenie
          wiadomo kogo dostarcza GW artykuły sponsorowane?
            • znajomy_jennifer_lopez Wielgo k... przestań bo już mam dość 21.11.08, 10:35
              Ja wszystko rozumiem, naprawdę, jak dla mnie to niech te ceny i dorosną do 100 000zł/m2 jak Ci tak zależy, ale k... TROCHE OBIEKTYWIZMU
              To co Pan uprawa to DEMAGOGIA I MANIPULACJA.
              Od rzetelnosci o lata świetlne

              Jakoś rok temu nie pisał Pan - a tak było, np we Wrocławiu i zwłaszcza Poznaniu że wzrost cen jest spowodowany m.in tym że na rynek wchodzi dużo znacznie droższych apartementowców (w tym Sky Tower i pare drogich inwestycji w Poznaniu). Jakis pana artykuł też był o statystyce. Tylko że - teraz. Jak to sie dziwnie składa że rok temu Pan tego nie widział???
              Czyżby nagle dane okazały sie niezgodne z ZAŁOŻONĄ z góry TEZĄ?
              ps. A mieszkania tanieją ale na razie powoli i dotyczy to nie wszystkich inwestycji. Nie trzeba być nawet głupim, wystarczy sobie kliknąć pare linków pod pana artykułami kt. są w postach forumowiczów.
                • arspen I jeszcze do Pana Wielgo 21.11.08, 13:07
                  Nie głupio Panu robić z mordy cholewy i wypisywać takich sponsorowanych bzdur,
                  kiedy każdy wie że co innego dzieje się na rynku? Może Pan śmiało patrzeć w
                  lustro? Sąsiedzi nie pukają się w czoło?
        • zuzur Ceny coraz niższe, dojazd coraz dłuższy. 21.11.08, 07:38
          Ceny coraz niższe, dojazd coraz dłuższy, a bandy krzykaczy
          oszczędzają, wynajmują, a potem zdziwko, że pieniędzy nie starcza,
          kredyt za cienki, procenty za duże. Bye, bye mieszkanko. A tu nowy
          rząd wprowadza dofinansowanie do odsetek, odliczanie od dochodu,
          waluta szybuje, towar drożeje. Tak, to kryzys i trzeba z nim walczyć.
      • arkaszka1 Re: Mieszkania popularne wchodzą na rynek 21.11.08, 08:23
        A od kiedy mieszkania JW za 10 tys/m2 to były mieszkania luksusowe,
        chyba że uznamy za apartamentowiec 15 piętrowy mordor z 30 metrowymi
        klitami, deweloperzy oddają te budynki tylko w reklamach znikło
        hasło apartamenty i od razu można sprzedawać taniej.
          • bogulo2 Re: Mieszkania popularne wchodzą na rynek 21.11.08, 07:06
            Wczoraj znajoma z Multibanku powiedziała mi, ze mają odrzucać wnioski, w których jest tylko 1 wnioskodawca kredytowy.

            Ogólną atmosferę w banku określiła jako kiepską, choć mówi, że o swoje depozyty nie mam się co martwić ;)

            Ograniczenia w kredytach postępują, a to one nadmuchały popyt. Teraz będzie kaszanka z kredytami niestety
            • Gość: Do Bogulo Re: Mieszkania popularne wchodzą na rynek IP: *.adsl.inetia.pl 21.11.08, 08:42
              A moja znajoma to mówiła że ...
              Nie siej paniki.
              Otóż fakty są takie, że kredyty w złotych są udzielane obecnie na 100% wartości
              nie potrzeba wkładu własnego. We frankach już jest różnie.
              Jedyne co się zmieniło to zdolność kredytowa. Ale to pozytywna wiadomość.
              Koleżanka narzeka, atmosfera kiepska. No cóż już pewnie tyle kredytów nie
              udzieli, prowizji dostanie mniej to z czego ma się cieszyć.
              Żadnej kaszanki z kredytami nie ma. Możesz dostać 100 % w złotych bez problemu,
              jedyne zmartwienie to twoja zdolność.
          • Gość: mała mi Re: Mieszkania popularne wchodzą na rynek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.11.08, 17:08
            no jasne, że nie jest zobowiązaniem na całe życie. bo pod koniec
            życia potrzeby mieszkaniowe tej rodziny spadają do zera. bo wtedy to
            już trumna tylko, prawda?
            ja rozumiem, że można krytykować za kredyt taką rodzinę, ale niech
            nikt mi nie mówi, że wynajem jest tańszy. ile tańszy? 200 zł/ mies?
            huraaaaa, odłożę na swoją klitkę - będe miał za 30 lat. a tymczasem
            poremontuję komuś mieszkania, kupię trochę mebli, żeby mieć z czym
            być mobilnym (przy przeprowadzkach) i generalnie miesiąc w miesiąc
            będe się zastanawiać, czy za miesiąc znowu tu będę. a jak nie będę
            to czy nowe mieszkanie będzie wystarczająco blisko szkoły mojego
            dziecka, żeby nie musiało jej zmienić. albo żeby nie musiało dymać
            do niej przez całą Warszawę.
          • bogulo2 Możliwe... 21.11.08, 07:12
            W Japonii tak właśnie mają od ok 17 lat

            Poza tym jakbyś dobrze policzył to 300tys kapitału uzbierasz szybciej niż spłącisz 300tys kredyt. Zauważ, że problem nie dotyczy osób zarabiajacych kwotę: rata krechy x 6, tylko tych zarabiających: rata krechy x 2
            • Gość: Andrzej Re: Możliwe... IP: *.chello.pl 21.11.08, 07:52
              300 tys. mówisz? Powiedzmy, że ktoś odkłada miesięcznie:
              a) 3 tys. zł - ponad 8 lat zbierania
              b) 2 tys. zł - ponad 12 lat zbierania
              c) 1,5 tys zł - ponad 16 lat zbierania.

              Ten ktoś zaczyna zbierania od 25. roku życia. W przypadku a) mieszkanie ma w
              wieku 33 lat, w przypadku b) 37 lat, w przypadku c) 41 lat.

              Wolę wziąć kredyt niż marnować sobie życie mieszkając przy rodzinie, lub
              wynajmowanej klitce. Wiedzą o tym wszyscy prócz bogula, steady i kretynofila :)
              • Gość: liczyciel Re: Możliwe... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 21.11.08, 08:28
                a dokładniej mówiąc : przy zysku z lokaty rzędu 8% rocznie, wpłata 1
                500 zł, przez 25 lat - przy 19% podatku od zysków kapitałowych za 25
                lat będzie odłożone 1 155 000 zł co odpowiada na dzień dzisiejszy
                mieszkaniu o wartości 320 000 zł - przy wzroście ceny mieszkania
                średnio o 5 % rocznie. Oczywiście zysk z lokaty 8% to raczej mrzonki
                więc można wpisać 6% i wtedy wychodzi że wzrost wartości mieszkania
                musiałby być nie wyższy niż 4% rocznie - inflacja można przyjąć na
                poziomie 2,5%. czekam na komentarze.
                • raf-ber Re: Możliwe... 21.11.08, 08:37
                  Gość portalu: liczyciel napisał(a):

                  > a dokładniej mówiąc : przy zysku z lokaty rzędu 8% rocznie, wpłata 1
                  > 500 zł, przez 25 lat - przy 19% podatku od zysków kapitałowych za 25
                  > lat będzie odłożone 1 155 000 zł co odpowiada na dzień dzisiejszy
                  > mieszkaniu o wartości 320 000 zł - przy wzroście ceny mieszkania
                  > średnio o 5 % rocznie. Oczywiście zysk z lokaty 8% to raczej mrzonki
                  > więc można wpisać 6% i wtedy wychodzi że wzrost wartości mieszkania
                  > musiałby być nie wyższy niż 4% rocznie - inflacja można przyjąć na
                  > poziomie 2,5%. czekam na komentarze.

                  Dynamika wzrostu płac gdzieś ci się zgubiła w różnych branżach przekracza nawet
                  10%, przy założeniu pozostawania na tym samym stanowisku, a jeszcze dochodzi
                  możliwość awansu. Co do wzrostu wartości mieszkania nie widzę wskaźnika
                  amortyzacji. Skoro tak gdybamy to dopisz jeszcze kataster 0,5-1,5% powiedzmy od
                  2010 r.
                  • bogulo2 Re: Możliwe... 21.11.08, 09:20
                    Nie bierzesz liczycieu pod uwagę, że warto czekać z mieszkaniami. O ile z samochodami nie warto, z innymi dobrami importowanymi za dolary i ojro też nie warto o tyle z mieszkaniami się to opłaca. Podam ponownie ten sam przykład:

                    trust.pl - poznań naramowice

                    wrzesień: 5500
                    październik: 5050-5250
                    obecnie: 4850 i niespodziankka trust.pl/przetarg/przetarg.html

                    2 miesiące i 1500 na m2. przy mieszkaniu 60m2 dajo to....hmmm...niech policze....jakieś NIEISTOTNE dla bogatego kredytowbiorcy 90tys zł :D
                    • Gość: liczyciel Re: Możliwe... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 21.11.08, 09:33
                      @bogulo2 - w poście starałem bardziej przybliżyć obliczenia - które
                      oczywiście nie są opatrzone błędem bo robiłem na szybko - natomiast
                      nie zdyskontowałem raty o inflację (rata 1 500 zł za 25 lat to
                      równowartość dzisiejszym ok 750 zł). Nie mniej jednak w poprzednim
                      poście była uwzględniona rosnąca wartość mieszkania - z Tobą się
                      zgadzam że obecnie należy poczkać z kupnem i nie ma co się spieszyć,
                      chyba że faktycznie ktoś znajdzie 30% niżej niż średnia cena w danej
                      okolicy (nie wierzę w ceny mieszkań po 500 zł).

                      @raf-ber - jeśli chodzi o wzrost wynagrodzeń to dynamika długo się
                      nie utrzyma - jeśli tak to za 20 lat będziemy zarabiać więcej niż
                      niemcy i amerykanie razem wzięci. Nie liczę amortyzacji, gdyż byłby
                      to zakup mieszkania nowego..

                      xi0 - kolaga poczyta co to jest inflacja. A jak widać na empirycznym
                      przypadku to drukowanie papierów wciąż trwa tylko skala rośnie.

                      • jakw Re: Możliwe... 23.11.08, 18:18
                        Gość portalu: liczyciel napisał(a):

                        >
                        > @raf-ber - jeśli chodzi o wzrost wynagrodzeń to dynamika długo się
                        > nie utrzyma - jeśli tak to za 20 lat będziemy zarabiać więcej niż
                        > niemcy i amerykanie razem wzięci.
                        Przy zakładanym wzroście za kilka lat mieszkania w Wwie będą droższe
                        niż w Nowym Jorku...
              • Gość: Kaczus (Tomek) Re: Możliwe... IP: *.dialog.net.pl 21.11.08, 08:40
                Ale bogula, steady czy kretynofil nie odradzają wzięcia kredytu. Tylko zrobienie
                tego we właściwym momencie, nie wtedy, gdy jest za drogo, tylko wtedy gdy jest
                tanio, a w czasie, gdy jest za drogo przy okazji odłożyć troszkę grosza, dzięki
                temu będzie jeszcze taniej. Paniał?
                • Gość: Andrzej Re: Możliwe... IP: *.chello.pl 21.11.08, 10:35
                  Na razie wychodzi na to, że kredyt stanie się bardzo drogi. Więc bogulo, steady
                  i kretynofil źle doradzają.
                  Doradzają również, by kredyt wziąć w... średnim wieku, tak, ok. 35-40 lat.

                  Prawda jest taka: Ci wszyscy któzy wzięli bajecznie tani pieniądz, tak od 2004
                  do 2007, sporo skorzystali. Wszyscy moi koledzy z pracy mają kredyt wzięty w tym
                  okresie. Są zadowoleni.
                    • sierzant_nowak Re: Możliwe... 21.11.08, 11:40
                      > Drogi? hmmm. Zależy co przez to rozumiesz... Ci co wzieli te bajecznie tanie
                      > kredyty teraz też płacą większe oprocentowanie... Kwestia, że od wyższej kwoty

                      No niekoniecznie... Ja wzialem 420 tysiecy w CHF. Oprocentowanie kredytu mam po ostatnich obnizkach stop na CHF PONIZEJ inflacji...
                  • steady_at_najx Re: Możliwe... 21.11.08, 10:51


                    > Na razie wychodzi na to, że kredyt stanie się bardzo drogi.

                    Wlasnie dlatego staje sie drogi ze wielu takich "rozsadnych" bralo gona skraju mozliwosci finansowych wiec banki staja sie (dopiero teraz) ostrozniejsze. To skutek. A nie przyczyna

                    >Wszyscy moi koledzy z pracy mają kredyt wzięty w tym
                    okresie. Są zadowoleni.

                    Zadowolenie mierzy sie w calym okresie splaty kredytu a nie wylacznie na hossie. Glupolu.
                  • bogulo2 Re: Możliwe... 21.11.08, 12:54
                    Podaj posta w którym napisałem zeby wziać kreche w wieku 35-40 lat
                    Kredyt na zakup mieszkania w cenie pompowanej (nie mam na myśli okazji) w kredycie polcizonym wg uczciwej zdolności (czyli nie 200zł/mc na przezycie) było w:

                    2004 - warto
                    2005 - może czasami warto
                    2006 - całkiem nie warto
                    2007 - skrajnie nie warto
                    2008 - skrajnie idiotycznie nie warto
                    2009 - sie zobaczy, w końcu żaden ze mnie ANALityk, choć czekam na moment załamania, kiedy nastąpi ten dzień jak poleci tak jak giełda...hmm

                    Czekam nie dlatego, że komuś źle życzę. Po prostu jestem bardzo ciekawy, a nawet czuje się wyjątkowym móc ogladać tak przełomowe zjawiska historyczne i ekonomiczne :)
              • steady_at_najx Re: Możliwe... 21.11.08, 10:08
                > Wolę wziąć kredyt niż marnować sobie życie mieszkając przy rodzinie, lub
                > wynajmowanej klitce. Wiedzą o tym wszyscy prócz bogula, steady i kretynofila :)

                Jak bys glupolu czytal ze zrozumieniem to bys zrozumial ze nikt z nas nie dzieli tego na biale czy czarne.

                Nikt nie demonizuje kredytu. Ale kredytu za towar o normalnej cenie a nie cenie europejskiej (przy afrykanskiej jakosci) i zarobkach 1/4 europejskich jest ZABOJCZY. Juz ? Czy wciaz nie dociera ?
              • znajomy_jennifer_lopez Dziwne rachunki 21.11.08, 11:04
                Ja proponuje inne, wydaje mi sie realniejsze
                Dla tych co nie kupili na górce
                Rodzina A kupuje w 2006, rodzina B w 2011, szczegóły poniżej.

                styczen 2011 róznice
                Rodzina A (kupiła mieszkanie w 2006r, kredyt 30lat)
                2006r. 2500 - ok 2000zł rata = 500zł x 12
                2007r 2500 - ok 2200zł = 300zł
                2008 2500zł - ok 2500zl =0
                2009? 2500 - 2500 = 0
                2010 2500 - 2000 =500zl
                -----------------------------
                mamy:
                dług ok 335 000zł
                oszczędnosci: 6000zł + 4500 + 0 + 0 + 6000zł plus odsetki = ok 22 000zł
                ----------------------------
                335-22 = ok 310 tys długu

                Rodzina B (wynajmuje do 2011r, potem kupuje)
                dług 200-250 tys zł
                oszczędnosci 15 000 + 12 000 + 12 000 + 15 000zł xodsetki = ok 70 000zł
                ------------------
                pozostaje ok 130-180 tys długu

                Co dał kredyt rodzinie A? o nawet 200tys cięzszy powróz na szyi o ryzyku wzrostu WIBOR utraty pracy itd nie wspominając.


                Szczegoły dot rodziny B (wynajem)
                Rodzina, niech bedzie 3os, 4500dochodu, powiedzmy ze 2500 mogą przeznaczyc na kredyt koszt najmu oszczednosci (2000 to zarcie prad ogrzewanie, bilety, benzyna wycieczki itd)
                2006r cena mieszkania 400 000zł (50x8000)
                koszt najmu mieszkania (bez opłat, bo te i w swoim mieszkaniu sie płaci, wiec "strata" z powodu niekupienia to goły koszt czynszu dla własciciela)
                czynsz mieszkania 2pok(Wrocław): 1200zł = 14500zł
                2007 cena mieszkania 350 000zł (7x50), koszt najmu 1300x12 = 15500
                2008 cena mieszkania ok 320 tys, koszt najmu 1500x12 = 18000zl
                2009 cena mieszkania 250-300 tys, koszt najmu max 1500x12 = 18 000zl
                2010 cena mieszkania 250 tys (jesli duzy kryzys to 200) koszt najmu ok 15 000zł
                ---------------------------------------------

            • Gość: Wrx Re: Możliwe... IP: 93.159.132.* 21.11.08, 11:44
              W Japonii w szczycie zbiorowej hipnozy i szaleństwa mieszkaniowego oferowano
              kredyty wielopokoleniowe....Naturalnie argumentu były takie same jak u nas
              "Taniej nigdy nie będzie" "Będzie tylko rosło". U nas aż tak mocno tego balonu
              nie nadmuchano-mimo wszystko i na szczęście. Wątpię żeby nasz balon był aż tak
              rozdęty żeby ceny spadły do poziomów sprzed ok 7-10 lat (1-2tys zł), ale możliwy
              jest powrót do poziomu z początku szaleństwa-czyli z początku 2006 roku+ poziom
              inflacji.
              • znajomy_jennifer_lopez Re: Możliwe... 21.11.08, 11:47
                Balon zatrzymał sie na fazie pośredniej:
                juz nie starczało zdolności kredytowej (trzeba bylo brac z rodzicami)
                ale jeszcze spłacali samodzielnie, bez rodziców (choć tez juz nie w kazdym przypadku)
    • Gość: antykaczy Próba sił IP: *.adsl.inetia.pl 21.11.08, 00:11
      Pytanie. Kto tu jest większym idiotą ? Miliony Polaków coraz mocniej
      zdających sobie sprawę z narastającego ogólnoświatowego kryzysu
      gospodarczego, następstw pęknięcia rodzimej bańki dewelopersko-
      budowlanej, często bolesnego praktycznego poznania znaczenia
      pojęcia "uczymy się na własnych błędach" itp. czy szanowny redachtor
      specjalista wszechstronny M. Wielgo ?
        • bogulo2 sądzę, że zaciera ręce... 21.11.08, 09:08
          Bo własnie o to mu chodziło nie??? niebawem niemcownia narzuci nami lymyty na dwutlenek co byśmy za dużo nie zarobili. Chyba, ze uda nam się przerzucić produkcję na taką emitujacą więcej CO, NOx itp. na to limitów nie będzie :D
      • zuzur Kto tu jest większym idiotą ? Miliony Polaków!!! 21.11.08, 08:27
        Kto tu jest większym idiotą ? Czy idiotami są miliony Polaków
        mających swoje mieszkania, zdobyte w ten, czy inny sposób? Czy
        idiotami są oszczędzający frajerzy, nawołujący do czekania na
        obniżki? Czy ci pierwsi, patrzący na przerażenie tych drugich, kiedy
        ceny w 2006 poszły 100% do góry? Czy ci pierwsi, którzy w swoich
        salonikach oglądają w kapciach TV o cenach nieruchomości, czytają w
        fotelach wypociny bogula2, Wielgusa, czy innych "wynajmujących
        analityków"? Czy ci drudzy, których w 2008 nie stać już nawet na
        wkład własny, czy ci pierwsi, którzy nie dowierzają, że siedzą na
        swoim za 10tys. zł wpłaty własnej? Czy ci pierwsi, którzy przy stole
        w swojej kuchni wyliczyli, że przez najbliższe 5 lat zapłacą tylko
        60 tys. kredytu, czy ci drudzy, którzy już mają wpłacić 50 tys. i
        czekać? Czy ci pierwsi, którzy mają ładne meble, kupione za 10 tys.,
        czy ci drudzy, którzy kiszą tracące na wartości 30 tys. zł, bo nie
        warto kupować, ani inwestować w wynajmowane? Czy ci drudzy, którzy
        czekają drugi rok na kolejne pęknięcia bańki mieszkaniowej, czy ci
        pierwsi, których bardziej zajmuje teraz prowadzenie spokojnego
        biznesiku w swoim domku? Czy ci drudzy, odkładający decyzję o
        dziecku, czy ci pierwsi, którzy patrzą jak dziecko raczkuje na swoim
        dywanie, w swoim pokoju? Czy ci pierwsi, którzy starzeją się na
        swoim, czy ci drudzy, którzy siwieją na cudzym?
        • Gość: Spinacz Biurowy Re: Kto tu jest większym idiotą ? Miliony Polaków IP: 212.160.227.* 21.11.08, 08:34
          Idiotami są ci, którzy dali się ubrać w kredyty (bo przecież wszyscy
          tak robią) i teraz każdy wzrost raty przyprawia ich o migotanie
          przedsionków. A takich jest bardzo dużo, co brali je na styk. Ale
          pocieszajcie się dalej, wyzywajcie dalej ostrożnych od idiotów i
          gołodupców i myślcie, że jakby co uda się wam odsprzedać te
          apartamenta z aneksem kuchennym drożej.
          • zuzur Re: Kto tu jest większym idiotą ? Miliony Polaków 21.11.08, 08:53
            Ja nie piszę o sobie. Moje dzieci to już nastolatki. No, może tylko
            trochę o sobie. Jak mi krzyczeli, żeby nie być frajerem i nie
            przepłacać, bo ceny poszły z 600$ do 800$ za m2. Ale to nie
            pieniądze były ważne. Tylko, żeby było nasze, żeby nikt nie
            pieprzył, co mogę zrobić w mieszkaniu, a co nie, żeby ktoś kiedyś
            nie powiedział, żeby szukać nowego, żeby życie nie uciekało gdzieś
            na wynajmowanym, żeby myśleć o życiu, a nie zatracać się w
            rozważaniach gdzie mamy mieszkać.
            Takie tam moje zachcianki. Inni mogą mieć inne.
              • Gość: Cal Re: Ważne, ze stac cie na zachcianki IP: 213.172.178.* 21.11.08, 09:45
                ale Wy tej różnicy tu nie wprowadzacie. Z Waszych tekstów jednoznacznie wynika,
                że KAŻDY, kto wziął kredyt i kupił mieszkanie, to głupek.

                Nieważne - ma forse czy nie, kupił żeby mieszkać czy na wynajem - głupek i już.

                Nienawidzicie wszystkich jednakowo, wiem zresztą dlaczego - bo każdy , kto już
                to zrobił, wydłużył wam o kolejny dzień oczekiwanie na wyśnione obniżki.
                • Gość: idi Re: Ważne, ze stac cie na zachcianki IP: 90.241.216.* 21.11.08, 17:06
                  tak jest glupkiem, kredyt ZAWSZE (oprocz inwestycji, biznesu) jest
                  posunieciem idioty ktory chce kupic cos na co go nie stac. i to
                  jeszcze 30% drozej (a na gorce 50% drozej). towar kupuje sie za
                  gotowke przynajmniej 60% wplaty.

                  a jak nie masz kasy to nie kupujesz, jak masz inwestujesz(budujesz
                  sam)

                  mam 240 tysiecy oszczednosci (PLN), lokata 6% netto, ilu mialem
                  doradcow zeby gielda akcje fundusze NIERUCHOMOSCI... itd.

                  nie jestem glupi wynajmuje. dlaczego?.... przeczytaj uwaznie:
                  bo rata prawie zawsze jest drozsza niz wynajem (liczac ukryte koszty
                  utrzymania mieszkania)
                  a posiadanie scian na wlasnosc w wieku 60lat nie ma sensu, podatki i
                  oplaty i tak placisz i to niemale,
                  wielu ludzi odwynajmujac czesc mieszkania (np. z osobnym wejsciem i
                  2 lazienka) obniza koszt wynajmu o polowe, a wtedy kredyt to ...
                  300% wynajmu.

                  przyklad: UK/north:
                  RATY:
                  rata kredytu: 600funt/miesiac
                  oplaty: 150podatek+100oplaty+50ubezpiecznie(konieczne)+50utrzymanie
                  czyli jakies: 950 funtow

                  WYNAJEM:
                  czynsz 500, +podatek i oplaty,
                  czyli: 750 funtow

                  albo moj przyklad WYNAJEM:
                  czynsz 500/2 -duze mieszkanie - nie potrzebuje calego, oplaty/2

                  czyli 375 miesiecznie. w porownaniu do 950 to chyba taniej.

                  MIESZKANIE NIGDY NIE JEST LICZONE NA ZWROT W 30LAT BEDZIE STALO
                  100LAT. A RATY SPLACASZ 30....BO 100 NIE POZYJESZ.
        • Gość: Kaczus (Tomek) Re: Kto tu jest większym idiotą ? Miliony Polaków IP: *.dialog.net.pl 21.11.08, 08:49
          Są jeszcze trzeci, tacy jak ja, Maja już od ok 10 lat swoje własne M, ale za
          małe, ale mają tez oszczędności. Jedyny mój dylemat to taki, czy robić teraz
          remont i odłożyć zakup czegoś większego na jakieś 5-7 lat, czy kupić jakieś
          mniejsze mieszkanko (jakieś 60-70 metrów kw) - ale większe od tego co mam, żeby
          w nim mieszkac przez najblizsze 10-15 lat, a dopiero pozniej kupic to co się chce...
            • Gość: Kaczus (Tomek) Re: Kto tu jest większym idiotą ? Miliony Polaków IP: *.dialog.net.pl 21.11.08, 09:13
              hmm... Czekając rok - spadek 30% i jakiś wybór, a nie licytacje u sprzedającego
              - to mało? Tak jest dziś w porównaniu do tego co bylo jeszcze półtorej roku temu
              w Łodzi, gdzie chcę kupić. Czyli pomijając to, że mogłem - bez wyrzeczeń odłożyć
              troszkę pieniędzy, to muszę wziąć mniejszy kredyt w związku z tym, że ceny
              spadły... Wiem czego chcę i wiem, że mnie na to na razie nie stać (bo nie chcę
              przez najbliższe 30 lat martwić się jak spłacić kredyt i pozbawić sie możliwości
              2-3 wyjazdów rocznie na wakacje - jak to robię teraz), ale to kwestia czasu jak
              będzie mnie na to stać. Wychodzę z założenia, że można robić to skokami, teraz
              mam małe mieszkanko 2 pokojowe - jest ono spłacone, następnym skokiem ma być
              mieszkanko 60-70 metrowe, a kolejnym jakiś domek, bądź szeregowiec w granicach
              miasta z dobrą komunikacją - taki mam plan. Jeśli nie zdecyduje sie teraz na
              zakup, to znaczy, że będę mógł pominąć punkt drugi, kwestia, że część pieniędzy
              odłożonych trzeba będzie włożyć w remont tego co mam, bo już wymaga remontu
              generalnego, stąd perspektywa 5-7 lat mieszkania w nim, tyle, że już wygodniej.
        • arkaszka1 Re: Kto tu jest większym idiotą ? Miliony Polaków 21.11.08, 09:13
          Nasz drogi mędrzec napisał
          > Kto tu jest większym idiotą ? Czy idiotami są miliony Polaków
          > mających swoje mieszkania, zdobyte w ten, czy inny sposób? Czy
          > idiotami są oszczędzający frajerzy, nawołujący do czekania na
          > obniżki?
          A co ma piernik do wiatraka, człowieku to że ktoś ma mieszkanie po
          dziatkach, rodzicach, czy kupił je kiedyś w ten czy inny sposób nie
          jest tematem naszej dyskusji.
          Problem tkwi gdzie indziej, te przewartościowane mieszkania kupowano
          na kredyt i chwała tym którzy kupili je w sposób rozsądny, rata 20-
          30% dochodu, nawet jak przepłacają to jak to się mówi" bogatemu
          wszystko wolno". Większość z tych co kupowała w tym czasie
          mieszkania nie miała tak luksusowej sytuacji kupowali na pograniczu
          swej zdolności kredytowej wychodząc z wniosku ze jak się zadłużają
          po same uszy to przynajmniej, to chcą mieć najlepsze mieszkanie na
          jakie bank im da kredyt.

          > Czy ci pierwsi, którzy przy stole
          > w swojej kuchni wyliczyli, że przez najbliższe 5 lat zapłacą tylko
          > 60 tys. kredytu, czy ci drudzy, którzy już mają wpłacić 50 tys. i
          > czekać? Czy ci pierwsi, którzy mają ładne meble, kupione za 10
          tys.,

          W sytuacji prosperity jakoś się działo teraz przy kryzysie siedzą w
          kuchni i licza ze muszą aż spłacić 60tys kredytu, pensja spadła,
          wartość mieszkania leci na pysk a płacić trzeba. Swoją drogą gdzie
          ty widziałeś ładne meble do całego mieszkania za 10 tys -w
          lumpeksie:)

          Zamiast słów dam przykład będzie lepiej zrozumiały
          mieszkanie 60m2x 10.000zł=600.000zł
          w związku z tym że bank dawał 110% a kredyt 660.000zł, kredyt w chf
          to ok. 3300zł, tyle musisz oddawać do banku co miesiąc przez 360
          miesięcy, czy jest kryzys czy nie, czy jesteś chory, czy masz pracę
          czy nie. A teraz dodaj do tego opłaty, czynsz, życie.
          Teraz policzmy "idiote" co mówi że musi być taniej i chce zbierać
          wkład własny.
          60m2X 6500zł( cena przy zmniejszonym popycie pewna) = 390.000zł
          wkład własny 20% kredyt 310.000 zł warunki te same rata 1600 zł
          Takie samo mieszkanie ale komfort zycia przez następne 30 lat o
          1700zł wyższy.
          I zgadnij kto pierwszy posiwieje:)

          >
              • Gość: Ktoś Re: Kto tu jest większym idiotą ? Miliony Polaków IP: 88.220.105.* 21.11.08, 11:17
                To nie jest tak jak myślisz - wiele osób (w tym mnie) interesuje
                wysokość raty. Pokaż mi bank, który mi da kredyt na 1,8% we
                frankach ? Taki kredyt właśnie spłacam - LIBOR 1M + 0,8% marży.
                Nawet ryzyko kursowe (na którym na dzień dzisiejszy straciłem 150
                000 zł - oczywiście wirtualnych pieniędzy) nie zniweluje mi straty
                na oprocentowaniu kredytu. No i jeszcze jedno - kupiłem mieszkanie
                nie za 10 000 zł/m ale za 7 000 zł/m na Kabatach (Warszawa), przy
                lesie, przy metrze, nie nowe (beznadziejna jakość budowanych przez
                ostatnie 5 lat mieszkań) ale 12-to letnie (jakość nieporównywalna),
                w cegle, do zamieszkania bez ponoszenia jakichkolwiek wydatków na
                remont, prawie 100m. Tak więc, w moim przypadku, czekanie na obniżki
                oznaczałoby podwyżke raty.

                Pozdrawiam sedecznie
                • znajomy_jennifer_lopez Re: Kto tu jest większym idiotą ? Miliony Polaków 21.11.08, 11:56
                  W Twoim przypadku sprawa nie jest jasna.
                  Mieszkanie 100m za które zapłaciłeś 700 tys zł, za półtora roku może być do kupienia za 450 000zł (duże mieszkania są tansze na m2)
                  To teraz policz rate 1,8 x 700 000zł a rate X x 450 000zł. Ile wyszło?
                  To samo z ryzykiem kursowym, z 700 tys zł może Ci sie zrobić 500 tys ale i 850 000zł jak teraz. Miec 850 000zł długu a 450 000zł to chyba jednak JEST różnica?
                  • Gość: Ktos Re: Kto tu jest większym idiotą ? Miliony Polaków IP: 88.220.105.* 21.11.08, 13:03
                    Załóżmy, że mieszkania takie jak to, które kupiłem pójdą jakieś 40%
                    w dół. Normalnie takie mieszkanie kosztowało dwa miesiące temu około
                    9 500 zł (ceny transakcyjne). Daje nam to cenę 5 700 zł/m, przy
                    której cenie kredyt na 5% (aktualne kredyty we franku) + doliczenie
                    spread-u daje ratę wyższą niż obecnie płace.

                    Ryzyko kursowe jest zawsze :) Zarówno teraz jak i za rok.

                    Co do długu to tak jak napisałem wcześniej - interesuje mnie
                    wysokość raty a nie zadłużenia (jak większość osób).
                    • Gość: sese Re: Kto tu jest większym idiotą ? Miliony Polaków IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.11.08, 13:19
                      Dokładnie tak. Gadanie w tej chwili o wysokości zadłużenia jest totalnym bezsensem. Dziś jest takie, jutro inne. Najważniejszym parametrem jest nie zmienny kurs waluty, ale stała marża banku, z którą wiążesz się na dobre i złe na cały okres trwania kredytu. To że teraz udaje się niektórym wynegocjować niższe ceny za lokal, nie jest jakimś specjalnie wielkim powodem do radości.
                      Jakoś mam dziwne przeczucie, że niedługo nowym obiektem zainteresowania steadiego, kretynofila i spółki staną się nie deweloperzy a banki. Co z tego, że mieszkanie kupisz za 250tysia zamiast za 350, jak ci rata pozostanie taka sama :))))) LOL
                      • 01-01-2009.com . 21.11.08, 14:50
                        bo to krotkoterminowe spekulanty som ;)


                        >>Jakoś mam dziwne przeczucie, że niedługo nowym obiektem
                        zainteresowania steadie
                        > go, kretynofila i spółki staną się nie deweloperzy a banki. Co z
                        tego, że miesz
                        > kanie kupisz za 250tysia zamiast za 350, jak ci rata pozostanie
                        taka sama :))))
                      • Gość: spokojny Naprawdę? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.11.08, 15:07
                        > Najważniejszym parametrem jest nie zmienny kurs waluty,
                        > ale stała marża banku, z którą wiążesz się na dobre i złe na cały
                        > okres trwania kredytu.

                        Najważniejszym parametrem jest rata do zapłacenia, zależna i od kursu waluty i
                        od marży no i przede wszystkim od indeksów, o czym niżej.

                        > Co z tego, że mieszkanie kupisz za 250tysia zamiast za 350,
                        > jak ci rata pozostanie taka sama :))))) LOL

                        Bzdura. Jeśli wzrośnie WIBOR to kolesiowi, który kupił za 350 rata wzrośnie
                        proporcjonalnie więcej niż temu, co kupił za 250.
            • steady_at_najx Re: Kto tu jest większym idiotą ? Miliony Polaków 21.11.08, 10:17
              > Skąd założenie, że ceny
              > spadną do 6500?


              to sie nazywa analiza. Troche ekonomi, troche zdrowego rozsadku i wychodzi.

              KZS opiera swoje wnioski na ANALIZIE - spojrz co pisalismy rok temu kiedy "przeciw nam" byly cale hordy analitykow i naganiaczy forumowych. Ilez to bylo gadania o "golodupcach mieszkajacych z mama ktorzy wroza" i tego rodzaju crap-u. Minal rok naganiacze przetrzebieni a fakty ladnie zgadzaja sie z naszymi ANALIZAMI. Nie trzeba byc ekonomista zeby przewidziec pewne fakty. Wystarczy czytac (dane bo nie analizy łapsow w typie dziennikarzy ) i myslec. Myslec, myslec.
        • Gość: buracco Re: Kto tu jest większym idiotą ? Miliony Polaków IP: 213.17.163.* 21.11.08, 10:01
          Nie wiem czemu ma służyć ta wyliczanka. Jeśli ktoś kto kupił sobie w lipcu tego
          roku super wypasiony apartament 40-metrowy w stolicy za 300 tys. i dziś jego
          stan zadłużenia wynosi 360 tys. za mieszkanie warte realnie 270-280 tys. jest
          dla ciebie taki super rozsądny to gratuluję. A rozumiem, że np. ktoś kto to samo
          mieszkanie kupi za owe 280 tys. jest idiotą? Raptem pół roku później? Dziecko
          zdąży się pobawić na dywanie
          • zuzur Re: Kto tu jest większym idiotą ? Miliony Polaków 21.11.08, 10:13
            Gość portalu: buracco napisał(a):

            > Nie wiem czemu ma służyć ta wyliczanka. Jeśli ktoś kto kupił sobie
            w lipcu tego
            > roku super wypasiony apartament 40-metrowy w stolicy za 300 tys. i
            dziś jego
            > stan zadłużenia wynosi 360 tys. za mieszkanie warte realnie 270-
            280 tys. jest
            > dla ciebie taki super rozsądny to gratuluję. A rozumiem, że np.
            ktoś kto to sam
            > o
            > mieszkanie kupi za owe 280 tys. ? Raptem pół roku później? Dziecko
            > zdąży się pobawić na dywanie

            "super wypasiony apartament 40-metrowy w stolicy za 270-280 tys.
            jest idiotą?"
            Misiu, nie tylko nie jest idiotą, ale i ten, który kupił je za 300
            tys. nie jest. Tylko ten kredyt 20% p.a. z tym trochę przesadziłeś.
        • znajomy_jennifer_lopez Wszystko zależy od tego kto kiedy i za ile 21.11.08, 11:40
          kupił

          Jak ktoś kupił mieszkanie za 2500zł/m2, nie przepłacił, w sumie wydał powiedzmy 200 tys zł, wział kredyt, i ma teraz 100 tys kredytu, rate na poziomie 500zł to na peawno zrobił dobrze

          Jeśli ktos kupił mieszkanie za 8000zł/m2, przepłacił spokojnie jakieś 100%, wział kredyt na 400 tys zł, i ma teraz 350 tys do spłaty, to na pewno zrobił źle.

          Reszta natomiast nieżle zrobi jak poczeka, kupi mieszkanie za powiedzmy 3500-4000zł/m2, zapłaci 200-250 tys zł, a na razie oszczedzi z 50-70 tys wynajmując, bedzie miałą dług 150-200 tys zł.
        • yoginka_pl Re: Kto tu jest większym idiotą ? Miliony Polaków 21.11.08, 11:45
          zuzur
          zapomniales dodac ze to "Twoje" mieszkanko będzie Twoje tylko jesli
          będziesz splacał raty kredytu bo jesli przestaniesz to bolesnie sie
          przekonasz ze ono wcale nie jest takie Twoje

          Ale zycze wszystkiego dobrego bo najwyrazniej nie nalezysz do ludzi
          ktorzy wiazą koniec z koncem i stac Cie na to co masz. I wszystko
          jest OK mieszkania i inne dobra sa dla tych ktorych na nie stac.

          • Gość: ajmax To jest tylko część prawdy. IP: *.aster.pl 23.11.08, 09:07
            To jest tylko część prawdy. Ja swój kredyt spłacałem 1993-2000.
            W 1993 roku wydawał się niespłacalny. Po 3 latach miałem 3x więcej
            do spłacenia niż wziąłem kredytu. Sytuacja wydawała się bez wyjścia.
            Ale, złotówka zaczęła spadać, zacząłem więcej zarabiać, rząd
            uchwalił jakieś ulgi, ceny mieszkań zaczęły rosnąć.
            Było dokładnie tak, jak teraz. Stały wybudowane, puste mieszkania,
            mnóstwo ludzi potrzebowało mieszkań, ale nie było ich na nie stać,
            wszyscy mówili, że ceny spadną, bo inaczej nikt nie kupi, a po 3
            latach narzekali, że mogli wziąć jeszcze większy kredyt, żeby był 1
            pokój więcej (wtedy ceny rosły ok. 100% co ok. 3 lata).
      • sammler Re: Pan Wielgo jest niesamowity... ;-) 21.11.08, 00:32
        Gość portalu: wojciech napisał(a):

        > To wystarczy za komentarz...

        Na publikacjach pana Marka Wielgi studenci dziennikarstwa powinni się uczyć, jak
        za pomocą prostej (żeby chociaż była bardziej wyrafinowana, ale niestety nawet
        tego nie można o niej powiedzieć) ekwilibrystyki słownej oraz przemilczania
        pewnych faktów i stosowania dość pokrętnej logiki napisać, że białe jest czarne,
        a czarne białe.

        Jest pan niezawodny, panie Wielgo (wiem, że czyta pan to forum; może kiedyś znów
        się pan wypowie i odpowie na naszą krytykę?).

        Sam.
      • maniek_ok Re: Mieszkania popularne wchodzą na rynek 21.11.08, 09:35
        Tak, i takie "luksusowe budowle" jak apartamentowce Atanera w Poznaniu - 100
        mieszkan na terenie na ktorym komunistyczni planerzy zmiesciliby moze
        czteropietrowca,albo garaze z piaskownica.
        Ale sa ludzie ktorzy marza o takich "luksusach" i zyciu w bunkrach. I
        wynoszeniu smieci do smietnikow za plotem, bo za swoje trzeba placic.
      • Gość: Lublin ściana wschodnia IP: 83.238.201.* 21.11.08, 00:29
        Jeśli w takim lublinie zarabia się 1-1,5 na ręke....a ceny mieszkań
        są 4-5 tys to jest to chore.Ktoś napisał że optimum wrocław 3-4 tys
        to lublin chyba 2-2,5 tys.Oprucz wrocławia,gdańska,krakowa,warszawy
        i może poznania z pracą jest kiepsko tak samo jak z płacą
          • steady_at_najx Re: ściana wschodnia 21.11.08, 10:05
            > Sam prawie dałeś sobie odpowiedź.
            > CHORE są polskie NISKIE zarobki. Cena (oczywiscie to zależy) ok. 4-5 tys. za
            > metr nie jest chora.

            Jaki ty glupi jestes to sam nie wiesz. Mieszkanie to dobro lokalne, nie przywieziesz go z zagranicy (argument naganiaczy) ale tez _nie wywieziesz go z zagranicy_ (argument KZS) co za tym idzie, jego cena MUSI byc dostosowana do warunkow lokalnych. A nie widzimisie sprzedawcow. Juz rozumiesz ?
            • Gość: Andrzej Re: ściana wschodnia IP: *.chello.pl 21.11.08, 10:26
              Na tej zasadzie wszyscy wszędzie mieliby dokładnie to samo, bo za każdym razem
              cena produktu dostosowywałaby się do możliwości finansowych mieszkańców danego
              Państwa.
              Rozumiem, że ambitnie bronisz tej tezy.
              Powodzenie! Ja nie mam czasu na dyrdymały wyssane z palca. Sądzę tez, że Twoja
              wiedza ekonomiczna jest na poziomie Twojego wychowania.
              Możesz obrażać innych, pa pa.
              • steady_at_najx Re: ściana wschodnia 21.11.08, 10:46
                To sie glupolu nazywa rownowaga. I taka rownowaga w cywilizowanej europie wystepuje. Pora sie douczyc.

                > Powodzenie! Ja nie mam czasu na dyrdymały wyssane z palca.

                Masz lepsze to je podaj a jak nie to do budy naganiaczu i czekaj na "lepsze czasy"
                • Gość: TXT Re: ściana wschodnia IP: *.chello.pl 21.11.08, 13:22
                  > To sie glupolu nazywa rownowaga.

                  Kto tu jest głupi i czy aby na pewno potrafisz się posługiwać pojęciami, nawet
                  takimi najprostszymi, jak równowaga - to jest pytanie.

                  Ale co to znaczy równowaga? To jest w Anglii, czy może w Grecji? A może jest w
                  Polsce, a tej równowagi nie ma w Anglii? Może ta równowaga jest w północnej
                  Katalonii w Pirenejach, a może w Barcelonie (raptem kilkaset km, a równowagi są
                  jakby inne). To może w każdym z krajów są inne równowagi?

                  Mam pytanie do forumowiczów. Czy można na tym forum ignorować wypowiedzi
                  niektórych ich użytkowników, by doprowadzić do równowagi? ;)
                  • steady_at_najx Re: ściana wschodnia 21.11.08, 13:46
                    O widze glupolu ze zmieniasz nicka.

                    Rownowaga jest stan ktory panuje min. w Niemczech, Austrii a do ktorego dazy Anglia Hiszpania i wkrotce Polska.

                    Ty sie potrafisz poslugiwac glupolu pojeciami ? Bo jak narazie widze ze umiesz tylko glupio pytac. Natomiast argumentow brak.
            • Gość: moderatornia Re: warning dla kolegi IP: 193.189.116.* 21.11.08, 21:46
              Widzę, że ty niezły kozak jesteś. Chyba jeszcze nikt ci porządnie nie dał do zrozumienia, że za takie teksty na forum PUBLICZNYM można duże nieszczęście na siebie sprowadzić. Myślisz, że jesteś taki anonimowy, bo siedzisz po drugiej stronie kabla? Anonimowość kolego, to w sieci pojęcie nieznane. Od jakiegoś czasu czytam twoje posty i myslę, że powinieneś kontrolować mocniej bajerę i nie obrażać wszystkich wokół, bo pewnego dnia zza rogu wyskoczy ci duże Bang prosto między oczy. Przeproś zatem ładnie i pilnuj się na drugi raz, bo może ktoś już więcej nie będzie chciał tylko palcem pogrozić. Usenet to nie burdel za rogiem. Trzymaj poziom chłopie.
              Potraktuj ten tekst, jako żółtą kartkę dla ciebie. Twoja sprawa co z nią zrobisz.
              • steady_at_najx Re: warning dla kolegi 24.11.08, 01:11
                > Potraktuj ten tekst, jako żółtą kartkę dla ciebie.

                Ziew. Najpierw zrzuc tak z 10 kilo nadwagi bo mozesz nie zdarzyc pomachac rekami :D Ten pseudo mentorski ton zostaw dla swoich kolegow albo dzieci jesli jeszcze z ciebie sie nie smieja. A teksty o braku anonimowosci wrzucane z "CHIPA" lub innego "FORMATu" za 9,90 w pobliskim kiosku moze zrobia wrazenie na jakims koledze na twoim open space. Mozesz tez sprobowac nim zaimponowac dziewczynie jak sie zgodzi na kawe umowic. Chlopie.

                Bez straszenia chlopie bo wykorzystam znajomosci w twoim Gdansku i przekonamy sie ktory paragraf odpowiada za grozby wyglaszane publicznie. Myslisz ze kablowka zapewni ci anonimowosc ? Chlopie ?
        • Gość: swoboda_t Re: ściana wschodnia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.11.08, 00:09
          Gość portalu: Lublin napisał(a):

          > Jeśli w takim lublinie zarabia się 1-1,5 na ręke....a ceny
          mieszkań
          > są 4-5 tys to jest to chore.Ktoś napisał że optimum wrocław 3-4
          tys
          > to lublin chyba 2-2,5 tys.Oprucz
          wrocławia,gdańska,krakowa,warszawy
          > i może poznania z pracą jest kiepsko tak samo jak z płacą

          Średnia płaca we Wrocławiu jest mniej więcej taka sama, jak w
          Rzeszowie, który jakby nie patrzeć leży na tej całej ścianie
          wschodniej. Zarobki w Krakowie są zbliżone. Nietrfione jest
          to "może" przed Poznaniem, bo miasto pod wzgledem wskaźników
          ekonomicznych wyraxnie bije Kraków i Wrocław. Lublin jest oczywiście
          z tyłu, ale problemem jest raczej bardzo płytki rynek pracy, a nie
          same zarobki przeciętnego pracownika. Ale fakt, mieszkania w
          Lublinie są idiotycznie drogie. Dziś wróciłem z Zielonej Góry, która
          imho zapewnia lepsze możliwości niż Lublin. Znajomi kupili ostatnio
          mieszkanie w bloku, 48 metrów za niecałe 90 tysięcy (to ponoć ok.
          20%-25% mniej niż typowe ceny ofertowe). Tyle max powinnny kosztować
          mieszkania w miastach nazwijmy je "prowincjonalnych", do których
          niestety Lublin też się zalicza.
            • Gość: swoboda_t Re: Czy ja Cię dobrze zrozumiałem (ściana zachodn IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.08, 12:23
              Z relacji znajomych wynika, że typowa cena w tamtym rejonie miasta
              to ok. 2500/m2, a oni kupili za nieco ponad 1800/m2. Bo właściciel
              chciał sprzedać (wykańcza dom), a nie dawał ogłoszenia by upajać się
              swym wirtualnym bogactem. Nie mam powodu, by im nie wierzyć :D
              Szybki rzut oka na gratkę potwierdza, że ofert w cenach 3k i mniej
              za metr (nie tylko dużych metraży) jest w ZG wiele, a od ofertowej
              obecnie trzeba zwykle conieco odjąć. Takie ceny mogą być
              zaskoczeniem tylko dla kogoś, kto nie pamięta, jak wyglądał rynek
              ledwie 3 lata temu. A przede wszystkim dla kogoś, kto stracił
              kontakt z rzeczywistością i uważa, że ceny z "modnych" miast mają
              uzasadnienie ekonomiczne. Nie mają - wynikły z chorego pędu, który
              już wygasł. Nieco drożej, ale podobnie jest na G. Śląsku (prawidłowo
              rozumianym, a nie tylko jako Katowice okolice), który obok
              Wielkopolski jest najzamożniejszym regionem w PL. W najdroższych
              miastach (Katowice, Gliwice, Opole, Bielsko-Biała) można kupić
              normalne (nie zrujnowane w familoku z widokiem na tory kolejowe)
              mieszkanie już za 3000/m2 (w relacji do polskich zarobków to i tak
              drogo), a będzie coraz taniej. W tańszych miastach GOP typowe ceny
              są w przedziale 2-3 tysiące za metr, a najtańsze mieszkania
              (substandardowe) nawet po kilkaset złotych za metr. Takie są realia
              na dwóch końcach Śląska (Zielona Góra to też Śląsk :P), nie tylko
              na "ścianie zachodniej".
                • Gość: swoboda_t Re: Czy ja Cię dobrze zrozumiałem (ściana zachodn IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.08, 13:55
                  W 2005 było 2-3 razy taniej. Jeszcze na początku 2007 roku, gdy
                  zdumiony medialną nagonką zacząłem udzielać się pod artykułami o
                  nieruchomosciach, pewen deweloper sprzedawał w małym miasteczku na
                  obrzeżach GOP nowe mieszkania po 1800/m2. Znajoma miała problem,
                  żeby sprzedać ok. 75-metrowe mieszkanie na katowickim Tauzenie za
                  100 tysięcy - ostatecznie zamieniła na kawalerkę (27 metrów warta
                  jakieś 50k) i "trochę" gotówki. W maju (czerwcu?? jakoś tak) 2006
                  mój kuzyn nabył mieszkanie 38 metrów po remoncie (kupił łóżko i
                  sprzęt AGD) za 55 tysięcy. Trzypiętrowy blok z cegły z lat 60tych w
                  cichej okolicy. Tzw. "kiepska" dzielnica, co w katowickich realiach
                  oznacza stare budownictwo i sporą ilość mieszkańców "socjalnych",
                  ale komunikacja dobra (tramwaj, autobus, DTŚ-ka), niedaleko
                  przedszkole, MDK z basenem, Silesia City Center i największy w
                  Polsce park (prawie 600 hektarów). W szczycie oferty na takie same
                  mieszkania w sąsiednich klatkach były po 120-140 tysięcy, obecnie na
                  gratce wisi od kilku miesięcy jedno za 97. Cen w Opolu i BB nie
                  śledzę, ale chyba z grubsza jest podobnie. Katowice to najdroższe
                  miasto GOP (3-4 tysiące to wciąż typowe ceny), ale już w pobliskich
                  miastach jest nieco lub dużo taniej (nawet nowe mieszkania poza Kato
                  potrafią kosztować 3k-3,5k za metr, używane są tańsze). Mimo to
                  uważam, że mieszkania są trochę przewartościowane (a działki to
                  nawet bardzo), ale nie tak masakrycznie jak w pozostałych "ważnych"
                  aglomeracjach.
                  • airborell Re: Czy ja Cię dobrze zrozumiałem (ściana zachodn 23.11.08, 14:38
                    Na jednym z przyjemniejszych blokowisk Katowic (osiedle z lat 80., jakieś 3 km
                    od centrum, bardzo dobry dojazd) cena w I połowie 2006 wg rzeczoznawcy z Urzędu
                    Skarbowego: ok. 1700 zł/m2. A jak ktoś poszukał, to mógł znaleźć znacznie taniej
                    (wycena rzeczoznawcy opiera się na jakiejś średniej).

                    Rynek górnośląski był zupełnie specyficzny. Tu zawsze sytuacja mieszkaniowa była
                    lepsza niż w innych regionach, a w latach 90. na to nałożyły się dwie emigracje:
                    rdzenni Ślązacy wyjeżdżali do Niemiec, a ludność napływowa, która przyjechała w
                    latach 70. do pracy w kopalniach, po ich zamknięciu wzięła odprawy i wróciła w
                    swoje Kieleckie czy inne Rzeszowskie. Przez długie lata właściwie w ogóle nie
                    było niedoboru mieszkań.
    • Gość: wolnamerykanka tanizna jak cholera teraz nastała IP: *.111.149.210.static.crowley.pl 21.11.08, 08:39
      380.000 PLN tyle kosztowało mieszkanie 42 m2 w tym miesiącu
      koleżankę na zielonym żoliborzu pieprzonym żoliborzu w wawie w bloku
      piekne lata bierutowskie.... do permanentnego remontu. Jak to ma być
      ta tanizna (podobno ceny spadły już o 30%) to oby tak dalej.... i
      najlepsze: w banku musiała dać tzw "extra" nadprowizję na pokrycie
      takich tam kosztów prywatnych dodam pracownika przyznającego kredyt
      phiiiiii.... a miało być lepiej, no ale rzekomo lawina spadków przed
      nami..... czekam może i ja, daj Bóg, się doczekam....
        • Gość: Helikoptern Re: tanizna jak cholera teraz nastała IP: 77.79.229.* 21.11.08, 09:27
          To u Was drożyzna. 20 kilometrów od Warszwawy kupisz segment około
          250 metrów za 650 000 PLN ! Abstrachując, że 120 metrów to jest
          raczej metraż średniego mieszkanka.
          Tylko widzisz, Żoliborz, to obecnie najdtoższa dzielnica Warszawy
          (mieszka tu Mama Wielkeigo Małego Człowieka i jego KOT).
          A genearlnie dom na Florydzie masz za 80 000 USD !
        • Gość: swoboda_t Re: tanizna jak cholera teraz nastała IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.11.08, 00:20
          Wczoraj i dziś byłem w Zielonej i Gorzowie. Zielona, chcoiaż
          mniejsza i "niewojewódzka" robi dużo lepsze wrażenie. Tekst, że
          można tam chyba tylko zbeirać jagody w lesie był do przewidzenia, bo
          dyletantów nie brakuje, ale z tego co słyszę od ludzi tam
          meiszkajacych jest ok. No i Niemcy blisko, gdzie zasiłek dla
          bezrbontych jest wyższy niż średnia warszawsak płaca :D Parka
          znajomych kupiła w ZG mieszkanie, niespełna 50 metrów za blisko 90
          tysięcy. Oboje pracują i spokojnie sobie będą żyć. W Warszawie
          musieliby za takie dać ze 400k, czyli mniej więcej 4 razy tyle, a
          zarobki są wyższe ledwie o kilakdziesiąt procent. W efekcie robiąc
          to samo żyliby na gorszym poziomie, z potężnym kredytem na karku, w
          znacznie bardziej nieprzyjaznym i zanieczyszczonym mieście.
          Warto?? :D
      • Gość: obserwator Re: tanizna jak cholera teraz nastała IP: *.nfz.gov.pl 21.11.08, 09:20
        Chyba nikt zdrowy nie spoidziewał się obniżek cen ofertowych w ciągu
        kilku miesięcy od szczytu górki cenowej?
        To normalne, że każdy stara się przeczekać. Normalne też, że próbuje
        za wszlką cenę przekonać innych, że nie ma na co czekac, bo on i tak
        nie sprzeda, poczeka, wynajmie za worek zlota, itd...
        Ale gdyby rzeczywiscie tak bylo,to przeciez nie musialby nikogo
        przekonywac, tylko po prostu cicho siedziec. Wiec cos chyba jest na
        rzeczy...Jezeli ktos chce kupic teraz, to jego problem. Jeżeli może
        poczekać, to nie straci. Jezeli kupil i pociesza sie ze
        kilkudziesiecioletni kredyt to nic, bo na koncu mieszkanie (do
        remontu) bedzie jego, to szkoda, ze zasmieca to forum. To w
        zalozeniach nie miala byc alternatywa dla wizyty u psychoanalityka,
        a do tego sie w rezultacie sprowadza. Wyszukanie sensownych postow
        staje sie prawie niemozliwe. Zycze zdrowia i zalozenia bloga zamiast
        niczego nie wnoszacej jeremiady na tym forum.
        • Gość: Helikoptern Re: tanizna jak cholera teraz nastała IP: 77.79.229.* 21.11.08, 09:35
          > Chyba nikt zdrowy nie spoidziewał się obniżek cen ofertowych w
          ciągu
          > kilku miesięcy od szczytu górki cenowej?

          Szczyt górki, kolego miły, to był w połowie 2007 (przynajmniej w
          Warszwie), od tamtego czasu ceny spadają (oczywiście inaczej jest w
          dobrych lokalizacjach, a inaczej w "gettach", czy wielkiej płycie.
          Probelem jest to, że większość nowo budowanych blokowisk (stare
          również) nadaje się tylko na tzw. mieszkania socjalne... wraz ze
          wzrostem zamożności społeczeństwa mogą tracić na wartości (osobiście
          musieliby mi chyba dopłacać za mieszkanie na takim
          warszawskim "Derby", "Sokoroszach", czy niby "luksusowym" (koń by
          się uśmiał !) Miasteczku Wilanów. Specyfika Warsiwy jest jednak
          taka, że większość ludzi w niej mieszkających, to zagubieni,
          oderwani od korzeni przyjezdni. Stąd taki sukces dzielnic typu
          Ursynów.
      • bogulo2 To pohandlowała 21.11.08, 09:28
        pogratulować. niektórzy to są jednak slepi. jak już p.Wielgo wspomina czasem o spadkach to już nic ich nie zatrzyma :D:D a tu taka biznesowa decyzja