Dodaj do ulubionych

Deweloperzy ruszyli na zakupy

IP: 199.64.72.* 25.11.08, 09:23
KUPUJCIE, bo taniej NIGDY juz nie bedzie. Buahahahaha.
Obserwuj wątek
      • kretynofil A lyzka na to "niemozliwe"! 25.11.08, 09:51
        Ludzie, to jakies bzdury. Sam przeciez czytalem wypowiedzi roznych forumowych
        ekspertow od zaklinania deszczu ze przeciez mieszkania nie moga staniec, bo
        ziemia jest droga.

        A ziemia, z kolei, tez staniec nie moze, bo przeciez jej nie przybywa.

        Nieee, ten artykul to na 100% kaczka dziennikarska :))))

        I co, eksperci od wzrostow? Jak tam zwieracze?
      • mara571 Re: Deweloperzy ruszyli na zakupy 25.11.08, 10:34
        nie cieszmy za wczesnie, bo potem, kiedy przystapia do budowy i sprzedazy ta
        ziemia bedzie znowu b. droga. Oczywiscie dla przyszlych klientow.
        Dla mnie te zakupy maja charakter spekulacyjny. I to wydaje mi sie niebezpieczne
        w sytuacji, kiedy w Polsce nie instrumentow, ktore by takiej spekulacji zapobiegaly.
        Niemcy nie stosuja katastru (za drogi zbyt skomplikowany) , maja jednak inny
        instrument w reku: plany zagospodarowania. Kazdy, kto kupuje dzialke dostaje od
        miasta termin rozpoczecia i zakonczenia budowy. Kto nie da rady z budowa, musi
        dzialke sprzedac.
        • kretynofil Tak, mara, czesciowo masz racje... 25.11.08, 10:48
          Ale musisz pamietac, ze zeby ta spekulacja sie powiodla, spoleczenstwo musialoby
          w miare szybko zapomniec jak dalo sie nabic w butelke.

          Za 20 lat - zgoda, da sie powtorzyc ten przekret. Szybciej to sie raczej nie
          uda. Ci, ktorzy sa dzisiaj napaleni na kupno mieszkan, nie beda w stanie tego
          zrobic przez kilka lat, a w tym okresie im przejdzie jak zobacza jak ich znajomi
          sie przejechali.

          Dlatego ja sie ciesze - bedzie normalniej :)
      • kretynofil A z drugiej strony... 25.11.08, 10:17
        Czy to nie zabawne ze jest to kolejna prognoza "golodupcow", ktora sie tak
        doskonale sprawdza?

        Ciekawe czy ludzie, ktorzy sie z nami klocili na forach wroca kiedys, zeby
        przyznac sie do bledu ;)
        • slavko.matejovic Re: A z drugiej strony... 25.11.08, 10:25
          Nie wrócą, bo będą faszerowani prozacem na kozetkach u psychiatrów i
          psychologów, żeby jakoś mogli funkcjonować ze świadomością
          konieczności oddawania comiesięcznego haraczu bankowi. I tak przez
          30 lat. I nie będzie czasu by w pracy obijać się i łazić po
          internecie, gdy szef w każdej chwili może wejść i wyrzucić. Z mściwą
          satysfakcją ogłaszam hasło na najbliższe miesiące - kto wziął
          kredyt, ten przegrał życie.
          • slubujacy Re: A z drugiej strony... 25.11.08, 10:39
            Glupis i tyle... nic tego nie zmieni...

            Dlaczego wszystkich kredytobiorcow wrzucasz do jednego wora?
            Dlaczego uwazasz ze kazdy kto wzial kredyt bedzie go splacal 30 lat?

            Myslisz ze kryzys ominie Ciebie? Jedyna roznica ze nie masz kredytu,
            ale jak stracisz prace to i nie odlozysz na te super tanie
            mieszkania, i moze sie okazac ze i Mamusia z renciny nie ma za co
            Cie wykarmic... ale nie martw sie... zawsze mozesz na zmywak do
            Anglii pojechac...
            • kretynofil Daj se luz :) 25.11.08, 10:52
              Przeciez nikt nie pisze, zeby wrzucac wszystkich do jednego wora. Ja tez mam
              30-to letni kredyt na klitke w Warszawie, ale kupilem ja za okolo 5KPLN/m2, jak
              frank byl po 2,7 a marze byly niskie.

              Dzisiaj rata kredytu to dla mnie kilka procent miesiecznych zarobkow, wiec sie
              nie martwie - ale naprawde spora wiekszosc jeleni o ktorych pisze Twoj
              przedmowca nie ma takiego komfortu.

              Co do "zmywaka", to na Twoim miejscu bym sie tak nie cieszyl - kazdy kolejny,
              ktory na "zmywak" wyjezdza to o jednego klienta mniej dla Ciebie. Co to oznacza
              dla rynku nie musze Ci chyba tlumaczyc.

              No, chyba ze masz giertychowa mature, to chetnie przyblize Ci Tajemne Prawo
              Popytu I Podazy :)
              • slubujacy Re: Daj se luz :) 25.11.08, 10:56
                a Ty ciagle o jednym...
                Jak ktos ma inne zdanie jak Ty to na pewno naganiacz... albo
                sprzedajacy szukajacy jeleni na swoje "apartamenty". Nudny jestes...

                A przedmowca ewidetnie wrzucil wszystkich do jednego wora, piszac
                cytuje: "Nie wrócą, bo będą faszerowani prozacem na kozetkach u
                psychiatrów i
                psychologów, żeby jakoś mogli funkcjonować ze świadomością
                konieczności oddawania comiesięcznego haraczu bankowi. I tak przez
                30 lat. I nie będzie czasu by w pracy obijać się i łazić po
                internecie, gdy szef w każdej chwili może wejść i wyrzucić." Jak
                widac pisal o WSZYSTKICH, czyli i o Tobie, skoro masz kredyt...
                super, co?

                • kretynofil Debilu, czytaj ze zrozumieniem! 25.11.08, 11:05
                  > Jak widac pisal o WSZYSTKICH, czyli i o Tobie, skoro masz kredyt... super, co?

                  Nie, matole z giertychowa matura, odpowiadal na moje pytanie:

                  CIEKAWE CZY KIEDYS WROCA CI, KTORZY SIE Z NAMI NA FORUM KLOCILI?

                  Tylko o nich pisal, zakompleksiony frustracie...
                  • Gość: marian Ty kretynofil wez skumaj moj przekaz: IP: 192.16.134.* 25.11.08, 11:27
                    Jak chcesz miec metr kwadratowy po cenie budowy ( rzeczywista cena
                    cegiel + robota + ziemia ). I niechcesz dac zarabiac developerom.
                    To kup ziemie, zatrudnij brygade (4 typa) wybuduj se dom.
                    Ominiesz marze developerow itp...

                    Mieszkania sa przecanione to nie podlega dyskusji.

                    Ja jestem Kaszubem z okolic Pucka. I unas nad Pucyfikiem dziakla w
                    odleglosci pare KM ( miedzy puckiem a gdynia ) od zatkoki po ok 100K
                    pln za 1000 sq.m.

                    Dom maly 2 beedrom/ lazienka na pietrze i salon kuchnia na parterze
                    to ok 200K zeta. w stanie tzw dewelperskim.

                    I mieszkasz nad zatoka w domu za ok 300-400K zeta. Do trojmiasta
                    fura ok 40minut nad otwarte 40minut. A na zatkoe na rowerze 20minut.


                    Trzeba sprawy brac w swoje lapy jak do okola wszyscy zbyt chciwi.
                    • Gość: Jasio Re: Ty kretynofil wez skumaj moj przekaz: IP: *.chello.pl 25.11.08, 11:44
                      > I mieszkasz nad zatoka w domu za ok 300-400K zeta. Do trojmiasta
                      > fura ok 40minut nad otwarte 40minut. A na zatkoe na rowerze 20minut.

                      W 40 minut dojedziesz rano do Gdanska glownego ? :))))))
                      Buahahaha
                      Przeciez tyle bedziesz z Obwodnicy zjezdzal... Zanim sie przebijesz przez
                      Chylonie do Obwodnicy masz kolejne 40 minut.
                      W niedziele poza sezonem (3 tygodnie temu) jechalem z Gdanska Zaspy do
                      Wladyslawowa godzine i 15 minut. W Pucku moze bylbym 5-10 minut wczesniej...
                      Zastanow sie dlaczego ludzie zjezdzajacy z Gdanska Poludnie potrzebuje okolo
                      godziny by dotrzec do Wrzeszcza, no ale Ty potrzebuje mniej by przejechac 4
                      krotnie dluzzszy odcinek :-)
                        • Gość: Jasio Re: Ty kretynofil wez skumaj moj przekaz: IP: *.chello.pl 25.11.08, 12:08
                          > heh widac zes nie z pomorza

                          Nie no calkiem nie. Z Gdanska :-)

                          >. z nad zatoki puckiej jedzie sie przez mosty-rewe,
                          > te okolice i bezposrednio z obluza kwiatkowskiego na obwodowa.[przez chylonie
                          > tylko turysty jada] to ze gdansk jest taki syfny i nie radzi sobie to juz inna
                          > bajka. zreszta poco tam jechac?

                          Bo tam pracuje ?
                          BTW. Nie bajcuj o 40 minutach dojazdu bo tyle to poza sezonem dojedziesz do
                          Gdyni. Puck to komunikacyjne zadupie. Niestety.
                      • Gość: marian czepiasz sie szczegolow. IP: 192.16.134.* 25.11.08, 13:08
                        Gdansk to tylko poludniowa czesc trojmiasta. Najbiedniejsze miasto w
                        trojmiescie. Naj mniej atrkacyjne, najwiecej wiesniakow i biedakow.
                        Najwieksza przestepczosc itp itp..
                        Ja mowilem o Trojmiescie. I spokojeie do polnocnej grancy gdyni z
                        pucka dojerzdzam skrotem w ok 30 minut i to nawet w wakacje bo
                        buractwo z warszawy nie ma pojecia o skrotach. ( no moze jak se
                        gps'y pokupowali to w tym sezone moze bylo gorzej )

                        Jak ktos wiaze swoja kariere z gdanskiem to musi sie pobudowac gdzis
                        na poludniu - ta fakt.

                        Ale ja o wiele bardziej atrkacyjne tereny sa na polnoc od
                        trojmiasta. Czystsza zatkoa. Lepsze warunki zeglarskie. Wiecej
                        zalesienia, czystsze powietsze itp...
                        Po prostu Käszebé a nie buractwo z gdanska takie jak ty.

                        Pozatym jak w ksiestwo Leby wkocnu uzyska niepolaeglosci od
                        UNIeuropejskiej i zrobimy tax 0% zone. To bedziemy najbogatszym
                        narodem z wszystkich narodow Polskich.

                        I Gdansczanie beda nas blagac o zielona karte zeby uciez od rezim
                        Kaczynskich i Tuska itp...

                          • Gość: marian A umiecie wydawac pieniadze z szacunkiem dla .... IP: 192.16.134.* 25.11.08, 13:33
                            A umiecie wydawac pieniadze z szacunkiem dla ludnosci lokalnej. Bo
                            niezaobserwowalem jeszcze takiego zjawiska. To ze cham duzo kasy
                            wydaje to mamy za nim tesknic. Wez jedz do egiptu na wycieczke i tam
                            szpanuj wielkiego Pana z polski.

                            Nauczcie sie kultury i poszanowania dla mniej zamoznych moze zaczna
                            was szanowac.

                            A my kaszubi nie jezdzimy do wawy. Wawa to przezytek emigracji. W
                            90'tych latach tam jezdzilo duzo ludzi z polski typu maloletnie
                            prostytutki i karierowicze - to fakt.
                            Ale nie wiem czy zauwazyles ostatnie zmiany geo polityczne i ludzie
                            jezdzili do Londynu a nie do smierdzacej wawy. Do wawy to azjaci
                            jezdza szukac szczescia.

                            Tak ze powtarzam Jestescie chamstwem i buractwem bo tak sie
                            zachowujecie i tym ze wydajecie duzo kasy tego niezmienicie. Wasz
                            wizerunek juz taki zostaje. Zreszta popytaj gorali, popytaj na
                            slomsku, popytaj w u nas. Kazdy ci to powie!
                            • Gość: Alien99 Re: A umiecie wydawac pieniadze z szacunkiem dla IP: 213.17.163.* 25.11.08, 13:52
                              Kompleksy przemawiają, co kolego? Normalne zjawisko. Dziwna tylko metoda ich
                              leczenia. Owszem, umiemy nie tylko wydawać, ale też je zarabiać. A nawet
                              inwestować (obce pewnie słowo ale są google). Co to znaczy z szacunkiem dla
                              ludności lokalnej? Ta ludność lokalna się modli, żeby tzw. Warszawka nie
                              przerzuciła się na Egipt bo Wschodnie Wybrzeże stałoby się turystyczną pustynią
                              biedniejszą od Podkarpacia. Nie interesuje mnie kto przyjeżdżał, kto wyjeżdżał
                              czy przeżytek, czy wyżytek. Nie mam nic przeciwko przyjezdnym co do zasady,
                              jedynie drażnią mnie ci, co lgną tu jak ćma do iskry, zgrywają wielkich
                              światowców, a jednocześnie bluzgają na swoje nowe miejsce
                    • kretynofil Czego sie rzuca? 25.11.08, 13:02
                      Posluchaj - czepiles sie Slavko, bo cos Ci sie uroilo; probowalem Ci to
                      grzecznie wytlumaczyc, nie dotarlo, zacietrzewiles sie jeszcze bardziej i nadal
                      nic nie docieralo.

                      Nie mialem innego wyjscia i musialem Ci to przetlumaczyc w jedynym jezyku jaki
                      rozumiesz - jezyku, w ktorym tatko na Ciebie morde darl z obory.

                      Najwyrazniej dopiero to zrozumiales :)
                      • slubujacy Re: Czego sie rzuca? 25.11.08, 13:19
                        Tak to chyba Twoj Tatko odzywal sie do Twojej Matki, gdy uciekla mu
                        z tej obory...

                        Po prostu wqrza mnie Wasze podejscie do rzeczywistosci... wszyscy
                        maja kredyt na 30 lat, wszyscy brali go na gorce, wszyscy za te
                        pieniadze kupili "apartamenty" 40mkw.
                        Zrozum Maly Czlowieczku ze obrazasz tu ludzi... Sam sie
                        zacietrzewiasz i uparcie trwasz w swoich smiesznych pogladach i
                        wszystkowiedztwie, a Bogiem nie jestes...
                • slavko.matejovic Re: Daj se luz :) 25.11.08, 11:09
                  Tak się zezłościłeś, jakby bezpośrednio Ciebie dotyczyła moja
                  wypowiedź. A może właśnie dotyczy, jest trafna i to tak uwiera?
                  Poczytaj sobie angielskojęzyczne strony, choćby USA Today, zobaczysz
                  ile historii jest o ludziach inwestujących w interes życia, jakim
                  miało być kupienie za 10% kilku nieruchomości i odsprzedanie ich z
                  gigantycznym zyskiem przed kolejnymi należnymi transzami. Ja tego
                  nie wymyśliłem, to się dzieje naprawdę. Patrząc na to, co się działo
                  ostatnio w Polsce, mogę wysunąć wniosek, że to nas też czeka, a
                  zresztą co będę gadał po próżnicy - zajrzyj do artykułu Gazety
                  Wyborczej
                  dom.gazeta.pl/nieruchomosci/1,73497,5969208,Mam_kredyt____i_musze_pracowac_na_dwa_etaty.html
            • yoginka_pl Re: A z drugiej strony... 25.11.08, 10:55
              slubujacy
              nie pieklij się tak bo ta dopiero co prosperita była sztuczna więc
              nie kryzys to tylko powrót do stanu równowagi.

              Widzisz co narobiła sztucznie napedzana hossa a wciąz Ci do niej
              teskno. Wciąz liczysz ze można szybko się wzbogacić biorąc tani
              kredyt. Kupic chatę, bryke zeby MIEC i nie myslec co bedzie potem.
              A potem mój drogi jak nie dasz rady spłacania kredytu zabiorą Ci to
              wszystko a Ty zostaniesz bez chaty bryki i z olbrzymim dlugiem, bo
              przy sprzedazy mozesz otrzymac cenę duzo nizsza od tej ktora Ty
              zapalciles. A bank upomni się o to co Ci dał i nie zadowoli go kwota
              jaka otrzymasz ze spzredazy.

              Obawiam się ze ten kryzys niczego ludzi nie nauczy wciąz bujają w
              obłokach i czekają zeby ktos dał albo rząd albo bank niewazne zeby
              tylko dał. Bo dziś trzeba miec zeby byc kims i to juz miec a nie
              dorabiac się. Juz na ten tychmiast.
              • slubujacy Re: A z drugiej strony... 25.11.08, 11:01
                a gdzie ja sie piekle?

                fajnie ze wraca do roznowagi...
                tylko czemu ten co ma kredyt to jelen, ktory straci prace, a co za
                tym idzie nie placac rat i mieszkanie, a ten co mieszka u Mamusi czy
                wynajmuje to inteligenty bo to mieszkanie kupi na aukcji za bezcen.
                Dlaczego ten sam czlowiek uwaze ze ten z kredytem nie bral go z
                glowa, bedzie go placil 30 lat (czy nawet 50 bo i takie kredyty byly
                i sa na rynku), straci prace i mieszkanie, a ten u Mamusi czy
                wynajmujacy pracy nie straci.
                Jak kryzys to dla wszystkich, jak ceny mieszkan rowniez. Zawsze
                kupuje ten co musi lub chce... za kilka lat sie okaze kto wyladowal
                lepiej...
                • mara571 Re: A z drugiej strony... 25.11.08, 11:29
                  ja bym tego nie rozwazala w takich kategoriach straci prace czy nie straci.
                  Istotniejsze jest, ze "jelen" za 30 lat bedzie mial, po oddaniu do banku ponad
                  30 % swoich 30-letnich dochodow, mieszkanie nie opowiadajce standartom
                  obowiazujacym za 30 lat: bedzie ono przede wszystkim zbyt male, zlokalizowane w
                  kiepskiej dzielnicy i na dodatek w bloku z wieloma lokatorami.
                  Ten co mieszka u mamusi lub wynajmuje ma jeszcze szanse kupic tansze ale lepsze
                  mieszkanie za nizsza cene.
                  • slubujacy Re: A z drugiej strony... 25.11.08, 12:51
                    I rozumiem ze to tansze i lepsze bedzie w super wychuchanej
                    lokalizacji, za gotowke...
                    ciekawe jak w pare lat zbierzesz 200k PLN, chyba tylko niedokladajac
                    wogole Mamusi lub wynajmujac za grosze...
                    i rozumiem, ze jak standardy mieszkan sie zmienia swoje tanie,
                    lepsze i w wychuchanej lokalizacji sprzedaz i kupisz kolejne
                    lepsze...
                    miejmy nadzieje ze jak bedziesz sprzedawal nie nadejdzie kolejny
                    kryzys, bo wtedy bedziesz mial to samo co niektorzy teraz...
                    • mara571 Re: A z drugiej strony... 25.11.08, 13:09
                      za gotowke nie, ale bedzie musial wziac mniejszy kredyt i zaplaci przez te 25-30
                      lat mniej za oprocentowanie.
                      Bedzie mogl kupic mieszkanie wieksze niz ci frajerzy, ktorzy zaplacili w
                      Warszawie po 9 tys/mkw w mieszkaniu o pow 40-50 w bloku z 60 lokatorami.
                      Wbrew pozorom cena mkw w budowie spada wraz z wielkoscia mieszkania w normalnych
                      krajach, gdzie WC i lazienka sa juz urzadzone.
                      Moge spokojnie ci przepowiedziec, wysoka wartosc beda mialy tylko mieszkania
                      zlokalizowane w spokojnych dzielnicach z dobrym polaczeniem komunikacyjnym w
                      domach z max 6 mieszkaniami w klatce schodowej, pow. mieszkan nie bedzie mogla
                      byc mniejsza niz 60-70 mkw,
                      dom bedzie musial byc zbudowany w technologii energooszczednej, okna beda
                      wyposazone w zaluje.
                      W nastepnych 30 latach stopa zyciowa w Polsce wzrosnie i wymagania klasy
                      sredniej co do mieszkan tez.
                      Dzisiejsze "apartamenty" made by J.W. Con*, DD beda sie nadawaly tylko na
                      mieszkania socjalne.
                        • mara571 Re: A z drugiej strony... 25.11.08, 14:01
                          Bajka to nie jest. Obserwuje co sie dzieja za Odra przez ponad 20 lat, gdzie
                          dlugo starano sie nie dopuscic do rozwarstwienia spoleczenstwa.
                          Nie udalo sie.
                          Na pocieche ci powiem, ze dwojka moich dzieci po studiach tez wynajmuje.
                          Jedno dziecko zarabia dobrze wynajmuje 70 mkw, bo:
                          1. nie ma 60 tys euro wkladu wlasnego na zakup wlasnego mieszkania
                          2. miejsce pracy jest przewidziane na 5-6 lat, gdzie bedzie pracowac pozniej
                          nie wiadomo.
                          Drugie dziecko zarabia malo, musi mieszkac w duzym miescie uniwesyteckim gdzie
                          sa wysokie czynsze. A poniewaz to znowu tylko na 2 lata mieszka w tzw wspolnym
                          mieszkaniu z dwoma innymi osobami.
                          I nie narzeka.

                          • slubujacy Re: A z drugiej strony... 25.11.08, 15:22
                            No i widzisz... akurat przypadek potwierdza ze to bajka...
                            Co do pierwszego dziecka... praca go nie trzyma... wynajmuje, bo nie
                            wie co bedzie za 5 lat... a skoro nie wiem to tym bardziej nie kupi,
                            a skoro nie wie jak dlugo bedzie praca nie zbierze wkladu wlasnego
                            za 5-6 lat...
                            co do drugiego... dzieki zyciu w "komunie" koszty sie rozkladaja...
                            ale znow to samo... za 2 lata nie zbierze na wklad wlasny, skonczy
                            studia, pracy nie znajdzie i co dalej? ani kredytu brac ani odkladac
                            na wklad wlasny...
                            i chocby metr mieszkania kosztowal 4k PLN ich nie bedzie stac bez
                            kredytu, a jak go wezma nawet na niewielka kwote to przywiazuja sie
                            do miejsca na kilkanascie lat...
                            a co bedzie za 5 lat to nikt nie wie...
                            oczywiscie zycze im jak najlepiej, ale co to za pociecha?
                            • mara571 Re: A z drugiej strony... 25.11.08, 17:11
                              nie wszystko przeczytales dokladnie.
                              Od ponad 20 lat zyje w Niemczech. Tutaj nie ma gwaltownych zmian cen
                              nieruchomosci: wzrost cen nowych mieszkan jest mniej wiecej rowny poziomowi
                              inflacji.
                              Jedno dziecko skonczylo medycyne i jest asystentem w klinice. Umowe o prace ma
                              na 5 lat do zrobienia specjalizacji (nie I i II stopnia, jest jedna). A potem
                              bedzie szukanie na zasadzie kto i gdzie da wiecej.
                              Drugie dziecko jest tez po studiach, robi aplikacje prawnicza ( znowu jedna,
                              zadnych podzialow na taka czy owaka). 2 egzamin panstwowy daje tytul Volljurist
                              i mozliwosc robienia wszystkiego.
                              Na drugie dziecko czeka praca w duzym koncernie, troche gorzej platna anizeli
                              posada lekarza asystenta. Niewiadoma jest miejsce pracy: Kolonia, Hamburg czy
                              Monachium, a moze jeszcze gdzie indziej.
                              Dziecko pracowalo u nich juz od 3 roku studiow.
                              Zadne z moich dzieci nie mysli o kupieniu domu czy mieszkania. Dziecko prawnik
                              nie oszczedza na wklad, bo nie ma z czego, dziecko lekarz nie wiem. O takich
                              rzeczych mysli sie dopiero po zalozeniu rodziny.
                              A na niemieckim rynku jest mnostwo mieszkan do wynajecia w roznych cenach i
                              lokalizacjach. Z wyjatkiem Monachium i Hamburga...
                • yoginka_pl Re: A z drugiej strony... 25.11.08, 11:55
                  gdyby nie sztucznie wywoływana hossa tylko normalna stabilizacja
                  moze np 3% wzrost PKB a nie spektakularne sztucznie napędzone 10%
                  mógłbyś przweidziec czy stac Cie na kredyt i jego spłate. W czasach
                  sztucznych wzrostów trudno przewidywac i planowac. Ci ktorzy pobrali
                  kredyty na szczycie hossy liczyli na to ze ciągle będzie rosło i sie
                  przeliczyli. Bolesna i kosztowna może to byc nauka.

                  Niegdzie nie napisałam ze tacy ludzie to jelenie a inni
                  inteligentni. No i kryzys jest dla wszystkich tnie równo i wszyscy
                  go odczują to oczywiste.


        • george2020 Re: Ciekawe wyliczenia - o ile spadnie 25.11.08, 11:02
          > Spadek z 1200 do 250 to chyba spadek o 800 a nie o 80%

          Już podaję wzór na spadek:
          x1 - wartość pocz.
          x2 - wartosc koncowa
          zmiana procentowa = (x2 - x1)/x1 * 100%
          zawsze odnosi sie do tego co było wcześniej.
          W tym przypadku: zm. proc. = (250 - 1200)/1200 * 100% = -79%
          Czyli spadek o 79%, spadek bo liczba ujemna.
          Interpretacja: wartość spadku (950) stanowi 79% wartości początkowej.
          Spadek nie może wynieść 800% wartości początkowej bo musiałby
          wynosić około 9500. Czyli z 1200 spadłoby o 9500 do -8300. A zatem
          dopłacaliby 8300PLN za każdy metr działki, który chciałbyś od nich
          wziąć.
          Za to wzrost o 800% jest teoretycznie możliwy, wtedy wartość końcowa
          po takim wzroście od wartości 1200 wynosiłaby 10800.
          Tyle korepetycji, należy się 25 złotych :)
          • Gość: gosc Re: Ciekawe wyliczenia - o ile spadnie IP: *.fbh-berlin.de 25.11.08, 11:24
            Jesli chodzi o finanse (pomijajac dlugi :)) rozszerzylbym te wypowiedz o
            kwestie: wzrost moze byc faktycznie wiekszy niz 100% natomiast spadek nie moze
            byc wiekszy niz 99.(9) % (liczba w nawiasie oznacza jej nieskonczone powtorzenie).
            Wynika to z faktu, iz minimalna wartoscia jest 0.01 zl bo 0 zl oznaczaloby rzecz
            bezcenna :)))))))
            W przyblizeniu mozna powiedziec 100% - ale rozumiejac, ze jest to przyblizenie :)
            • zy Re: Ciekawe wyliczenia - o ile spadnie 25.11.08, 12:36
              Gość portalu: gosc napisał(a):

              > Jesli chodzi o finanse (pomijajac dlugi :)) rozszerzylbym te wypowiedz o
              > kwestie: wzrost moze byc faktycznie wiekszy niz 100% natomiast spadek nie moze
              > byc wiekszy niz 99.(9) % (liczba w nawiasie oznacza jej nieskonczone powtorzen
              > ie).
              > Wynika to z faktu, iz minimalna wartoscia jest 0.01 zl bo 0 zl oznaczaloby rzec
              > z
              > bezcenna :)))))))
              > W przyblizeniu mozna powiedziec 100% - ale rozumiejac, ze jest to przyblizenie
              > :)

              Jesli chodzi o scislosc to

              99.(9)=100

              co bardzo latwo udowodnic.
              • george2020 Re: Ciekawe wyliczenia - o ile spadnie 25.11.08, 15:19
                Tak. Chodzi po prostu o to, ze skoro x2 >= 0.01,
                to |(x2 - x1)/x1| < 1.
                Wam natomiast chodzi co się dzieje w przypadku
                dla x2 = 0.01 (lub innej konkretnej wartości) i x1 ->
                nieskończoności.
                Wtedy |(x2 - x1)/x1| -> 1.
                Co z punktu widzenie finansów nas nie interesuje.
                x1 zawsze jest jakieś konkretne (to jakaś konkretna cena),
                a wtedy dla x2, które nie może być 0 (bo zakładam, że nie rozdają
                ziemi za darmo), spadek nie może wynosić 1 (procentowo: 100%) ceny
                początkowej (x1).
          • Gość: Trail Re: Ciekawe wyliczenia - o ile spadnie IP: 213.17.163.* 25.11.08, 11:39
            Jemu pewnie pomyliło się ze zjawiskiem odwrotnym - wzrost z 250 na 1400 to
            rzeczywiście jest kilkaset procent. W drugą stronę to nie działa - wzrost nie
            może być większy niż 100% Tak czy owak ten spadek wydaje się mocno wątpliwy.
            Gdyby tak rzeczywiście było, mieszkanie na takiej działce z sowitą marżą
            dewelopera nie powinno kosztować więcej niż 3500-3800/m. Na chwilę obecną jednak
            nie można powiedzieć żeby podobnych ofert było w nadmiarze, chyba że w
            miasteczkach oddalonych od stolicy o 40 km
    • Gość: Kisiel Deweloperzy ruszyli na zakupy IP: *.hn.nl 25.11.08, 09:54
      Mnie ciekawi inny aspekt powyzszego artykulu. Jezeli deweloperzy
      maja kase na zakupy ziemii to znaczy, ze maja tez kase na splacanie
      kredytow wczesniej zaciagnietych w bankach i na biezaca dzialalnosc
      nawet gdy sprzedaz spada. Wydaje mi sie wiec, ze beda mogli sobie
      pozwolic na zamrozenie inwestycji budowlanych na przyszle lata, aby
      obnizyc podaz, czyli ceny tak bardzo wcale nie musza spadac.
      Oczywiscie nie dotyczy to wszystkich deweloperow, bo ci bez
      plynnosci finansowej beda mieli bardzo ciezko.
      • kretynofil Tak, tylko ze zostaje jeszcze odwieczny wrog... 25.11.08, 10:04
        ...deweloperow - demografia. A ona akurat w Polsce obroci sie przeciwko nim.

        Ci sprytniejsi przekwalifikuja sie na zaklady pogrzebowe i domy "spokojnej"
        starosci :)

        Zreszta, co mi tam, niech sobie trzymaja te inwestycje. Zapas mieszkan
        wybudowanych w trakcie hossy jest ogromny jak na dzisiejsze potrzeby i na pewno
        wystarczy na kolejnych 5-10 lat, a za tyle to po dzisiejszych "gigantach" branzy
        budowlanej pozostanie tylko nieprzyjemny zapaszek skandali i armia niewolnikow
        niepotrzebnego acz ciezkiego do udzwigniecia kredytu...

        Musisz zrozumiec jedna rzecz - nie kazda inwestycja przynosi zysk a ceny
        niektorych aktywow nigdy (w sensie ekonomicznego uzasadnienia "przeczekania")
        nie powracaja w okolice gorki.

        Myslisz ze skad obnizki cen? Z dobroci serca? A moze z kalkulacji, ktore
        pokazywalismy juz dawno na forum, ze m2 mieszkania nie moze srednio kosztowac
        wiecej niz 1-1,5 sredniej miesiecznej pensji w danym regionie?
        • Gość: Kisiel Re: Tak, tylko ze zostaje jeszcze odwieczny wrog. IP: *.hn.nl 25.11.08, 10:50
          Oczywiscie, ze nie kazda inwestycja przynosi zysk a ceny niektorych
          aktywow nigdy (w sensie ekonomicznego uzasadnienia "przeczekania")
          nie powracaja w okolice gorki. Oczywiscie, ze ceny nawet dzisiejsze
          juz po spadkach, nadal sa chore. Chcialem tylko zwrocic uwage, ze
          niektorzy deweloperzy maja duzo kasy, ktora zgarneli w ostatnich
          latach (marza 50% itd.) i moze ich byc stac na walke aby ceny
          utrzymaly sie po PLN 6-7k/m2 a nie np. po 4k/m2.

          Pytanie jak ksztaltuje sie krzywa popytu do podazy? Bo moze sie
          okazac, ze bardziej im sie oplaca sprzedac mniej mieszkan za PLN 6k
          niz wiecej za PLN 4k.

          Przyklad ponizej:

          Wersja 1
          Koszt wybudowania 1 m2 = PLN 3k
          Cena sprzedazy = PLN 4k
          Popyt 100 mieszkan
          EBIT = PLN 100k

          Wersja 2
          Koszt wybudowania 1 m2 = PLN 3k
          Cena sprzedazy = PLN 6k
          Popyt 35 mieszkan
          EBIT = PLN 105k

          Oczywiscie dane sa wziete z sufitu. Nie wiem jaki bylby popyt przy
          cenie PLN 4k a jaki przy cenie PLN 6k, bo nie mam takich danych.
          Chce tylko podkreslic, ze wcale ceny nie musza spasc do poziomu np.
          PLN 4k za m2 i ze zamrazanie inwestycji tez moze miec sens
          ekonomiczny.

          @Igor
          Marza nie moze przekraczac 100%. Nie myl z narzutem.
          • kretynofil Widzisz, mialbys racje... 25.11.08, 11:03
            ...gdyby deweloperzy generowali wiekszosc ruchu na rynku nieruchomosci, a tak
            nie jest.

            Nawet oni sami dokonali ostatnio zmiany terminologii - ktos, kto kupowal u nich
            mieszkania "na klatki", czyli po 12 sztuk, byl kiedys "inwestorem" (cacy), a
            teraz jest "spekulantem" (be), bo sprzedaje taniej niz oni.

            Do tego dochodzi duza (w perspektywie najblizszych 5-10 lat) podaz mieszkan z
            rynku wtornego - wymieranie powojennego wyzu demograficznego, ktory ostatnio
            mogl wykupic tanio mieszkania spoldzielcze. Zeby deweloperzy mogli utrzymac
            ceny, zeby mogli miec wplyw na rynek, musieliby nadal produkowac mieszkania w
            takim tempie i takich cenach jak rok temu i, co najtrudniejsze, nadal miec na
            nie realny popyt.

            A to jest po prostu niemozliwe.

            Oni beda mieli wybor - albo dostosowac sie do cen z rynku wtornego, albo w ogole
            wycofac sie z gry. Gdyby mieszkan naprawde brakowalo, ta druga opcja moglaby
            jeszcze spowodowac jakies wzrosty, ale mieszkan juz nie brakuje i nie bedzie
            brakowalo w ciagu nastepnych dwudziestu paru lat.

            A rynek wtorny? Tam nie ma granicy cenowej zwiazanej z kosztami pozyskania
            nieruchomosci - jesli dostajesz mieszkanie po babci, to mozesz je sprzedac za
            10KPLN/m2, ale mozesz tez sprzedac za 1KPLN/m2. Dostaniesz tyle ile ktos bedzie
            chcial i mogl zaplacic i tak czy siak na tym zyskasz. Deweloper, ktory bedzie
            MUSIAL sprzedawac po 8KPLN/m2, kiedy wokol sa mieszkania z rynku wtornego po
            4KPLN/m2 upadnie - a syndyk chetnie sprzeda te kwadraty po 4,5KPLN/m2.

            Oczywiscie, mozesz niby wynajac, ale jak mieszkan do wynajecia przybedzie, to
            ceny wynajmu spadna ponizej progu oplacalnosci. Znowu to samo - zeby ceny rosly
            nieprzerwanie potrzeba nieprzerwanego naplywu nowych nabywcow, a ci sie koncza.

            Matke oszukasz, ojca oszukasz, ale demografii nie oszukasz :D
            • Gość: Kisiel Re: Widzisz, mialbys racje... IP: *.hn.nl 25.11.08, 11:28
              Wiesz nad czym sie zastanawiam? Kto do kogo ma sie dopasowac? Jak
              byla hossa to najpierw poszly w gore ceny u deweloperow, a dopiero
              pozniej na rynku wtornym. Wiec dlaczego niby teraz by mialo byc na
              odwrot? Dlaczego to rynek pierwotny mialby sie dopasowac do rynku
              wtornego? Ktos kto ma mieszkanie po babci i chce je sprzedac bierze
              telefon i dzwoni do kilku deweloperow pytajac o ceny nowych
              inwestycji, sprawdza portale internetowe i porownuje ceny (ofertowe
              oczywiscie) i swoja cene ustala na takim samym poziomie jak mu
              wyjdzie z jego researchu (z malymi odchyleniami w zaleznosci od
              lokalizacji, jakosci itd.).

              Oczywiscie, ze nie ma granicy cenowej zwiazanej z kosztami
              pozyskania nieruchomosci w przypadku spadku po babci. Ale jak
              widzisz, ze ceny dzisiaj sa dajmy na to PLN 6k to tez chcesz
              sprzedac za PLN 6k a nie za PLN 1k, jak podajesz w przykladzie. No
              chyba, ze baaaaardzo potrzebujesz gotowki.
              • kretynofil Tak, masz racje... 25.11.08, 11:48
                Oczywiscie, ze jak ceny wokol sa po 6KPLN/m2, to nie wystawisz za 2KPLN/m2.

                Najpierw ktos sprobuje za 6,5KPLN/m2 i dorzuci kanape po babci gratis.

                Przez trzy miesiace zaplaci czynsz i sie wkurzy.

                Zejdzie z ceny do 5,5KPLN/m2.

                Zaplaci kolejnych kilka miesiecy czynszu, straci czas na "ogladaczy".

                W tym czasie okoliczni sprzedajacy zejda do jego ceny 5,5KPLN/m2, beda placic
                czynsz i przeklinac ogladaczy.

                I zanim sie wszyscy obejrza, cena spadnie do 5KPLN/m2. Ktos sprzeda jedno
                mieszkanie i znowu troche poczekaja.

                Przyjdzie wrzesien, trzeba bedzie kupic ksiazki dla syna do szkoly, corka bedzie
                marudzila o wyjazd w gory i czynsz zacznie troche bardziej doskwierac.

                W koncu ceny zjada do 4,5PLN/m2 - i to potrwa najwyzej rok.

                Ciuje?
                • Gość: Kisiel Re: Tak, masz racje... IP: *.hn.nl 25.11.08, 12:32
                  Czy zjada do PLN 4.5k to nie wiem. Przed hossa, w 2003 zastanawialem
                  sie czy nie kupic mieszkania od dewelopera na Ursynowie za PLN
                  4k ... ale wtedy to bylo dla mnie za drogo:) Wiec kupilem tansze w
                  innej dzielnicy.

                  Biorac pod uwage normalny zdrowy wzrost cen nieruchomosci (np. 4%
                  rocznie) to ceny nowych mieszkan w przyszlym roku na Ursynowie
                  powinny wynosic nieco ponad PLN 5k. Dodaj do tego srednio PLN 1k na
                  wykonczenie mieszkania i cena na rynku wtornym powinna oscylowac
                  wokol PLN 6k (w zaleznosci od standardu mieszkania i dokladnej
                  lokalizacji oczywiscie).

                  U dewelopera pewnie beda mieszkania po PLN 4k w Piasecznie lub na
                  Targowku czy Tarchominie, po PLN 5k na Ursynowie, PLN 6k na
                  Zoliborzu czy Mokotowie, a w Srodmiesciu pewnie po PLN 8-10k.
            • Gość: Jasio Re: Widzisz, mialbys racje... IP: *.chello.pl 25.11.08, 11:37
              > Nawet oni sami dokonali ostatnio zmiany terminologii - ktos, kto kupowal u nich
              > mieszkania "na klatki", czyli po 12 sztuk, byl kiedys "inwestorem" (cacy), a
              > teraz jest "spekulantem" (be), bo sprzedaje taniej niz oni.

              Tyle tylko, ze znam przyklady ze owi "spekulanci" sprzedaja, a przynajmniej
              wywoluja, ceny wyzsze niz deweloper.

              > Do tego dochodzi duza (w perspektywie najblizszych 5-10 lat) podaz mieszkan z
              > rynku wtornego - wymieranie powojennego wyzu demograficznego.

              Powojenny wyz demograficzny - 1945-1950 ma teraz 63-58 lat. Przy sredniej
              dlugosci zycia kobiet - 85 lat, wymierac to on bedzie za lat 20.

              > Oni beda mieli wybor - albo dostosowac sie do cen z rynku wtornego, albo w ogol
              > e
              > wycofac sie z gry. Gdyby mieszkan naprawde brakowalo, ta druga opcja moglaby
              > jeszcze spowodowac jakies wzrosty, ale mieszkan juz nie brakuje i nie bedzie
              > brakowalo w ciagu nastepnych dwudziestu paru lat.

              Alez mieszkan w dobrej lokalizacji brakuje. W Gdansku, chcialbym mieszkac - w
              poludniowej Oliwie, na skrajnej polnocnej Zaspie, w starym Wrzeszczu.
              Nie ma praktycznie zadnych ofert w tym rejonie, a te ktore sa maja ceny > 7000
              zl/m2.
              Co wiecej, inwestycja jakiej sie przygladam z zamiarem kupna mieszkania,
              wyprzedala najlepsze lokale - i niektore z nich trafily na rynek wtorny w cenie
              wyzszej niz dewelopera.

              > Matke oszukasz, ojca oszukasz, ale demografii nie oszukasz :D

              To nie kwestia demografii ile lokalizacji. Nie znam rynku poza Gdanskiem, ale do
              tej pory 90% inwestycji to kompletnie nieatrakcyjnie i komunikacyjnie i
              przyrodniczo-wizualnie tereny Gdanska Poludnie. To co sprzedawane bylo w dobrych
              lokalizacjach rozeszlo sie jak przyslowiowe buleczki, albo nikt nie opuszcza tam
              cen.
              • kretynofil Re: Widzisz, mialbys racje... 25.11.08, 11:55
                > Tyle tylko, ze znam przyklady ze owi "spekulanci" sprzedaja, a przynajmniej
                wywoluja, ceny wyzsze niz deweloper.

                To dupa, a nie spekulanci. To typowi kretyni, ktorzy dali sie ubrac spekulantom
                :) A wystawiac to oni sobie moga... co najwyzej gola dupe za okno :D

                > Powojenny wyz demograficzny - 1945-1950 ma teraz 63-58 lat. Przy sredniej
                dlugosci zycia kobiet - 85 lat, wymierac to on bedzie za lat 20.

                W teorii tak. W rzeczywistosci jednak wyglada to nieco inaczej - nie musza
                wszyscy umrzec, zeby do takiej babci mogla sie wprowadzic wnuczka, ktora bedzie
                miala chate "za darmo", czyli za opieke nad samotna babcia. Znam przyklady tak
                mieszkajacych ludzi z ostatniego boomu, co to ma kupowac mieszkania ;)

                > Alez mieszkan w dobrej lokalizacji brakuje.

                Zwlaszcza w Polsce. Bo ja w ogolnie nie znam zadnej dobrej lokalizacji w Polsce :)

                Z perspektywy mlodego czlowieka, ktory moze mieszkac gdziekolwiek w Europie i
                nie ma jeszcze korzeni w Polsce, mieszkania w PL sa bardzo kiepsko
                "zlokalizowane". Wszystkie.

                > Nie ma praktycznie zadnych ofert w tym rejonie, a te ktore sa maja ceny

                A byly przed 2005 rokiem? To beda znowu.

                > To nie kwestia demografii ile lokalizacji.

                Tak. Ale ponownie, lokalizacje mozna rozumiec bardziej globalnie. Co z tego, ze
                Wroclaw jest ladniejszy od Wawy - ja tam nie pojade mieszkac, jesli mi sie to
                bedzie mniej oplacalo. Po prostu :)
                • Gość: Jasio Re: Widzisz, mialbys racje... IP: *.chello.pl 25.11.08, 12:07
                  > To dupa, a nie spekulanci. To typowi kretyni, ktorzy dali sie ubrac spekulantom
                  > :) A wystawiac to oni sobie moga... co najwyzej gola dupe za okno :D

                  Byc moze. Tyle tylko, ze poki co za te swoje dupy na jakie mialbym chrapke, chca
                  wiecej niz za ile moglem kupic to w lutym...

                  > W teorii tak. W rzeczywistosci jednak wyglada to nieco inaczej

                  Nie. Wyglada to tak samo "w teorii" jak i w "rzeczywistosci" jaka sobie
                  wyobraziles. Srednia zycia kobiet w Polsce to 85 lat. I jest to SREDNIA, a nie
                  jakis kompletny margines.

                  > Zwlaszcza w Polsce. Bo ja w ogolnie nie znam zadnej dobrej lokalizacji w Polsce

                  Coz. Ja w Polsce zarabiam wiecej niz zarabialem robiac to samo w Wlk.Brytanii. I
                  tu i tam pracowalem/pracuje w zawodzie. Stad poki co bede mieszkal w Polsce.

                  > Z perspektywy mlodego czlowieka, ktory moze mieszkac gdziekolwiek w Europie i
                  > nie ma jeszcze korzeni w Polsce, mieszkania w PL sa bardzo kiepsko
                  > "zlokalizowane". Wszystkie.

                  Mieszkalem poltora roku w Newcastle, nie uwazam zeby otoczenie, lasy itp. byly
                  bardziej atrakcyjne niz te na Kaszubach, w Gdansku.
                  Gdzie indziej wyjezdzam tylko na wakacje, ale jesli mialbym zmienic Polske na to
                  co widzialem w Europie to bylyby to tylko Pln.Wlochy.

                  > A byly przed 2005 rokiem? To beda znowu.

                  Nowych ? Nie bylo praktycznie w ogole - tzn. z mojej bytnosci w Gdansku do roku
                  2005 (od 1994) i po 2007 nie kojarze takowych.

                  > Tak. Ale ponownie, lokalizacje mozna rozumiec bardziej globalnie. Co z tego, ze
                  > Wroclaw jest ladniejszy od Wawy - ja tam nie pojade mieszkac, jesli mi sie to
                  > bedzie mniej oplacalo. Po prostu :)

                  Hint w tym, ze mi sie bardziej oplaca pracowac w Gdansku niz Newcastle. A i
                  miasto oraz otoczenie jest ladniejsze.
                  • kretynofil Re: Widzisz, mialbys racje... 25.11.08, 12:18
                    > Byc moze. Tyle tylko, ze poki co za te swoje dupy na jakie mialbym chrapke,
                    chca wiecej niz za ile moglem kupic to w lutym...

                    To ich przetrzymaj :)

                    > Nie. Wyglada to tak samo "w teorii" jak i w "rzeczywistosci" jaka sobie
                    wyobraziles. Srednia zycia kobiet w Polsce to 85 lat. I jest to SREDNIA, a nie
                    jakis kompletny margines.

                    Oczywiscie ze taka jest srednia. Tyle ze:
                    - po pierwsze primo, podalem Ci jak to wyglada w praktyce u niektorych moich
                    znajomych,
                    - po drugie primo, z ta srednia jest tak ze uwzglednia ostatnie kilkadziesiat
                    lat, a wiec wplywaja na nia ludzie, ktorzy przezyli wojne albo i dwie (sa
                    silniejsi, bardziej odporni),
                    - po trzecie primo, nie znam ani jednej kobiety w Polsce, ktora by miala
                    powyzej 70 lat i radzila sobie samodzielnie. Owszem, znalem w dziecinstwie
                    (patrz drugie primo),
                    - po czwarte primo, nie uwzgledniasz rowniez tego ze srednia "zawyzaja" ludzie
                    zyjacy "za komuny", gdzie zycie moze bylo biedne, ale jednak latwiejsze.

                    Ogolnie - patrze na swoich rodzicow i tesciow i naprawde sie zdziwie jak dozyja
                    siedemdziesiatki. I mam tez swiadomosc tego, ze od 65 roku zycia beda wymagac
                    ciaglej opieki. Tak samo wygladaja rodzice duzej czesci moich znajomych...

                    > Coz. Ja w Polsce zarabiam wiecej niz zarabialem robiac to samo w Wlk.Brytanii.

                    To malo zarabiales w UK.

                    > Stad poki co bede mieszkal w Polsce.

                    Wlasnie - poki co :)

                    > Mieszkalem poltora roku w Newcastle, nie uwazam zeby otoczenie, lasy itp. byly
                    bardziej atrakcyjne niz te na Kaszubach, w Gdansku.

                    Pewnie tak. Ale zycie to nie tylko zarobki i lasy. Wybor tez jest bogatszy niz
                    Newcastle/Gdansk :)

                    > Nowych ? Nie bylo praktycznie w ogole

                    A na co Ci nowe? Aaaa, zapomnialem, tylko nowe mieszkania sa dobre i trwale :)
                    Nie, nie mam sily na kolejna dyskusje na ten temat :)

                    > Hint w tym, ze mi sie bardziej oplaca pracowac w Gdansku niz Newcastle. A i
                    miasto oraz otoczenie jest ladniejsze.

                    Ponownie - malo zarabiales w UK, a i nie trzeba bylo siedziec w Newcastle.
                    • Gość: Kisiel Re: Widzisz, mialbys racje... IP: *.hn.nl 25.11.08, 12:38
                      To ze ktos w Anglii zarabia tyle samo co w Polsce to wcale jeszcze
                      nie oznacza, ze zarabia malo.

                      Na Zachodzie chlopak/dziewczyna po studiach z jezykami i kilkuletnim
                      doswiadczeniem jest sredniej klasy specjalista/managerem. Jak wroci
                      do Polski to moze aspirowac na duzo wyzsze pozycje z dyrektorskimi
                      wlacznie. I wtedy w Polsce zarabia mniej wiecej tyle samo co jako
                      manager nizszego stopnia na Zachodzie.
                      • kretynofil Nie, on wyraznie napisal... 25.11.08, 12:58
                        ...ze tu i tu robil to samo.

                        Ja sie zgadzam, ze z doswiadczeniem za granica mozna przy przeprowadzce
                        (niekoniecznie do Polski), przeskoczyc kilka szczebelkow drabiny kariery.

                        Jesli jednak chodzi o porownanie zarobkow na identycznych stanowiskach to
                        naprawde w ogromnej wiekszosci przypadkow wypada ono na niekorzysc Polski - i
                        dotyczy to tak samo kadry niewykwalifikowanej jak i specjalistow. Trzeba tylko
                        poszukac.
                    • mara571 Sprzeciw Najwyzszy Sedzio, 25.11.08, 12:46
                      sprzeciwiam sie stwierdzeniu
                      "po trzecie primo, nie znam ani jednej kobiety w Polsce, ktora by miala
                      powyzej 70 lat i radzila sobie samodzielnie. Owszem, znalem w dziecinstwie(patrz
                      drugie primo)"
                      Musialbys poznac moja matke i jej kuzynki, ktore juz przekroczyly 70, a moja
                      matka nawez 80 i ma juz za soba kilka operacji.
                      Radza sobie znakomicie, 3 z nich jezdza swoimi samochodami, wszystkie sa
                      samodzielne i pomagaja dzieciom w wychowywaniu wnukow, niektore takze finansowo.
                      Wszystkie byly czynne zawodowo, maja wyzsze wyksztalcenie i nigdy nie byly
                      zalezne od swoich mezow, ktorych w miedzyczasie juz pochowaly.
                      • kretynofil Sprzeciw przyjety :) 25.11.08, 13:05
                        > Musialbys poznac moja matke i jej kuzynki

                        Szczerze? Z wielka checia, naprawde!

                        Brakuje mi rozmow z naprawde starszymi ludzmi - na codzien mam do czynienia z
                        ludzmi z przedzialu 30-40 lat; to juz nie to samo :)

                        Pozdrowienia dla mamy i jej kuzynek! Oby zyly jak najdluzej!

                        A ze ja takich ludzi juz nie znam to chyba pech w takim razie - lub raczej Twoje
                        szczescie :)
                    • slubujacy a jednak... 25.11.08, 13:14
                      >>>>Oczywiscie ze taka jest srednia. Tyle ze:
                      - po pierwsze primo, podalem Ci jak to wyglada w praktyce u
                      niektorych moich
                      znajomych,
                      - po drugie primo, z ta srednia jest tak ze uwzglednia ostatnie
                      kilkadziesiat
                      lat, a wiec wplywaja na nia ludzie, ktorzy przezyli wojne albo i
                      dwie (sa
                      silniejsi, bardziej odporni),
                      - po trzecie primo, nie znam ani jednej kobiety w Polsce, ktora by
                      miala
                      powyzej 70 lat i radzila sobie samodzielnie. Owszem, znalem w
                      dziecinstwie
                      (patrz drugie primo)

                      Ok, opiekujesz sie ta Pania do smierci, ale poki nie umrze jej
                      mieszkanie jest nadal JEJ, a poki zyje nawet ja bedzie TWOJE to go
                      nie sprzedaz.
                      A jesli nawet masz czekac 5 lat, to za 5 lat w ogole nie wiadomo co
                      i jak bedzie? Moze Polska bedzie graniczyla z Chinami?
                  • Gość: aramco Re: Widzisz, mialbys racje... IP: *.eranet.pl 25.11.08, 16:39
                    Jasiu, średnia życia kobiet w Polsce to nie jest 85 lat. Dla dziewczynki
                    urodzonej w 2008 r. przewiduje się że średnio dożyją 79 (chłopcy - chyba 71).
                    Wcześniej urodzonym wróży się krótsze życie.
                    Do tego - wyż powojenny raczej nie osiągnie tych 79 i 71, nie mówiąc o 85
                    średnio, bo mamy w RP sporą nadumieralność mężczyzn z tego właśnie wyżu. Z
                    różnych powodów, ale panowie urodzeni w końcu 1940-ych i początku 1950-ych jako
                    pokolenie długowieczni nie są.
                    pozdrawiam
              • mara571 Re: Widzisz, mialbys racje... 25.11.08, 12:25
                Jasio mylisz sie piszac:
                Powojenny wyz demograficzny - 1945-1950 ma teraz 63-58 lat
                Najliczniejszy rocznik w historii Polski to byl rocznik 1955!!.
                Lata wyzu to raczej 1950-1958.
                Jako przedstawiciel wyzu oswiadczam w imieniu moich rowiesnikow: nie mamy
                zamiaru wymierac w ciagu nastepnych 5-10 lat.
                Mozemy wam sprzedac mieszkania naszych rodzicow, ktorzy teraz odchodza!!
      • kretynofil Swoboda, przeszedles na Ciemna Strone Mocy?! 25.11.08, 10:24
        Mam nadzieje ze to tylko ktos sie pod Ciebie podszywa ;)

        Martwi mnie jednak to, ze juz od jakiegos czasu Twoje komentarze traca fermentem
        kulakow spekulacyjnych i serce moje drzy na mysl o utracie towarzysza broni ;)

        Jak to jest, Swoboda? Przeszedles na druga strone barykady?

        Wiesz co spotyka zdrajcow i dezerterow, prawda?
        • swoboda_t Swoboda, przeszedles na Ciemna Strone Mocy?! 25.11.08, 10:44
          "Swoboda, przeszedles na Ciemna Strone Mocy?!"

          Absolutnie nie :D Ale neguję wyliczenie, jakie padło w komentowanym
          tekście. Spadki cen gruntów rzędu 80%, a to sugeruje artykuł, uważam
          za nieprawdopoodbne (co najwyżej jakieś pojedyńcze przypadki). A już
          na pewno za niemożliwe obecnie, gdy kryzys dopiero się rozpoczyna i
          ziemia nadal jest droga. No chyba, że ktoś porównuje koszt zakupu
          zajezdni przy Chełmskiej w Wawie (7k/m2, Sando??) czy działki po
          salonie Nissana w Katowicach
          (8k/m2, LC Corp) z działeczką pod dwupiętrowy biurowiec w Pruszczu
          Gdańskim :) To wyliczenie pachnie mi celową manipulacją (patrzcie,
          faktycznie możemy budować taniej, ale to dlatego, że nagle bardzo
          potaniały działki, co było nie do przewidzenia), a już na pewno jest
          po prostu niesolidne.

          P.S.: Gdy nie jestem zalogowany to - wiadomo - różne rzeczy mogą się
          pod moim nickiem pojawić :P
          • swoboda_t Re: Swoboda, przeszedles na Ciemna Strone Mocy?! 25.11.08, 10:53
            Poprawka: w artykule te ceny odnoszą się do konkretnej inwestycji
            Polnordu. Nie wiem czy czy chodzi o porównanie ceny tej samej
            działki, podobnych czy "potencjalnie podobnych". Jeśli jednak chodzi
            o tą sama/podobną działkę to jeśli faktycznie cena spadła o 80%, to
            jestem bardzo zdziwiony, że tak głęboka przecena nastąpiła tak
            szybko. I pokazuje to jak bardzo przeszacowane były (i wciąż są)
            grunty. I, że zapowiedzi o przetrzymywaniu gruntów/lokali/zamrażaniu
            inwestycji są pobożnymi życzeniami.
      • slubujacy Re: Deweloperzy ruszyli na zakupy 25.11.08, 10:36
        ale czytajcie ze zrozumieniem...
        chodzi o powierzchnie biurowa, a nie mieszkania...

        Proste liczenie... blok z 4 mieszkaniami na pietrze to okolo 300mkw
        powierzchni, niech ma nawet 5 pieter to daje maks 1500mkw
        powierzchni.
        A biurowce maja po minimum 20tys mkw, inaczej pod co go wynajmiesz?
        jasne biurowiec postawia na wiekszej dzialce, ale tez ida z pietrami
        w gore co zwieksza powierzchnie i obniza cene dzialki w przeliczeniu
        ma metr powierchni...
        Myslenie sie klania...
          • slubujacy Re: Deweloperzy ruszyli na zakupy 25.11.08, 13:30
            w przeliczeniu na metr powierzchni biurowej spadla o 80%, ale czy to
            znaczy ze spadla cena metra ziemi o tyle?
            watpliwe... wg mnie po prostu postawia sobie pietro wiecej, a cena
            metra powierzni biurowej i tak sie nie zmieni...
            • Gość: swoboda_t Re: Deweloperzy ruszyli na zakupy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.08, 13:53
              Z kontekstu wynika co innego, właśnie to, że ziemia pod tą
              inwestycję Polnordu potaniała o 80%, co mnie mimo wszystko wydało
              się podejrzane (nie neguję przewartościowania gruntów jako takiego,
              jest oczywiste). Być może właśnie dobudują sobie kilka pięter, o
              czym piszesz Ty, ale podanie tego w takiej formie jak w artykule
              jest manipulacją, o czym pisałem ja. Czyli niby się różnimy, ale
              jednak nie bardzo :D
                • Gość: gość Re: Deweloperzy ruszyli na zakupy IP: *.acn.waw.pl 25.11.08, 20:03
                  Według mnie mylisz się. Plany zagospodarowania określaja doklanie,
                  jakiego rodzaju budownictwo i ilu piętrowe może być zlokalizowane w
                  na danym terenie. Jeżeli cena 1m2 gruntu, liczona w cenie 1m2
                  mieszkania miałaby spaść 4-ro krotnie jedynie ze względu na większą
                  ilość powierzchni do sprzedania, to znaczy, że na tym terenie
                  developer musiałby wznieść zmiast na przyklad budynku 5-cio
                  piętrowego, dwudziesto piętrowy. Jest to niemożliwe na tym samym
                  terenie z palnów zagospodarowania.
                  Nie odnoszę się yu do wairygodności spadu cen gruntów o 80%, ale kto
                  wie..
        • Gość: swoboda_t Re: Deweloperzy ruszyli na zakupy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.08, 13:26
          Ależ może i (za)działa, jestem jednak zdziwiony wypowiedzią
          dewelopera, który stwierdził, że po zaledwie kilkunastu tygodniach
          kryzysu (zgodnie z branżowymi tezami kryzys zaczął się dopiero we
          wrześniu przez wrednych Amerykanów, wcześniej to była "przejściowa
          stabilizacja") cena gruntu inwestycyjnego spadła pięciokrotnie.
          Wygląda mi to na lipę przygotowującą grunt pod obniżki cen, do
          niedawna "niemożliwe, bo wszystko drogie, a po kosztach nikt nie
          będzie sprzedawał".
    • Gość: dojo zmniejsza sie developerom wartosc aktywow, IP: 91.199.30.* 25.11.08, 10:32
      to wynika z przeszacowania wartosci gruntow, ktore kupili po
      1200/mkw a teraz maja wartosc 250/mkw. Banki "na bank :-)" upomna
      sie o dodatkowe zabezpieczenia. Tak stalo sie z hiszpanska Fadesa,
      ktora ma 51% udzialow w spolce, ktora wraz z Polnordem buduje
      Wilanow. Mozna to zobaczyc na oficjalnej stronie Polnordu, ze juz w
      sierpniu zlozyla w sadzie wniosek o ochronie przed wierzycielami, a
      od sierpnia sporo sioe zmienilo. Na gorsze - vide 30% wklad wlasny.
      Poczekajmy jeszcze na rekomendacje KNF.

      pozdrawiam akraszke, krotofila, b....2
    • Gość: drax Zamierzam się zabawić w dewelopera IP: 213.17.163.* 25.11.08, 12:14
      Zobaczymy co z tego wyjdzie. Czasy trudne ale warto spróbować. 60 tys. m2 terenu
      leży odłogiem i się marnuje, trzeba postawić parę domków i znaleźć chętnych,
      którym nie przeszkadza mieszkanie na wsi, 30 km od stolicy, 2 km od najbliższej
      cywilizacji. Teraz w okresie tzw. dołka koszty budowy nieco spadły, zanim
      zakończy się inwestycję, kryzys prawdopodobnie minie i będzie można sprzedać za
      godziwą cenę. Niby proste, a deweloperzy na ogół robili na odwrót
    • Gość: veron78 Z całym szacunkiem dla wszystkich na tym forum IP: 213.17.163.* 25.11.08, 12:19
      Ale od tych dyskusji o cenach mieszkań robi się już niedobrze. Z tego gadania
      niewiele wynika, a rzeczywistość wygląda tak, że potencjalny, przeciętny
      klient zagląda sobie do ogłoszeń, patrzy na ceny nieruchomości w Warszawie,
      wyszukuje sobie najtańszą dzielnicę, np. Tarchomin i widzi że te ceny, które
      były w lipcu/sierpniu są nadal. Być może jest nieco większy rozdźwięk między
      cenami ofertowymi a transakcyjnymi - nie wiem. W każdym razie może i są
      spadki, ale nie w tym segmencie tzw. popularnym. Miejmy nadzieję że nadejdą.
      Tyle w temacie
      • Gość: Spinacz Biurowy Re: Z całym szacunkiem dla wszystkich na tym foru IP: 212.160.227.* 25.11.08, 13:13
        Ja sobie porównuję Śródmieście - Wolską Żelazną Bramę. I mam dowody,
        że spada. Dzwoniłem w maju do typa z ogłoszenia, żądał za 38 m2 380
        000 zł, równiutko 10 000 zł za m2. W ubiegłym tygodniu miałem od
        niego telefon, czy nie kupiłbym za 310 000. To samo mieszkanie.
        Przypadkiem znam pośrednika w agencji, gdzie to mieszkanie siedzi.
        Pan pośrednik do mnie zadzwonił następnego dnia i mówi, że jest
        obniżka, ale żebym się nie spieszył, bo za tą cenę nie zejdzie, a w
        grudniu będzie wystawione za 290.000 W sześć miesięcy spadek o 23%.
        To jest nic?
        • Gość: veron78 No dobra, ale w takim razie od czego zależą obniżk IP: 213.17.163.* 25.11.08, 13:28
          Jeśli to prawda co piszesz, cieszę się niezmiernie. Jakie jednak są reguły jeśli
          chodzi o pierwszeństwo spadków. Tzw. fachowcy mądrzą się, że najpierw stanieją
          lokale w gorszych lokalizacjach, atrakcyjne nieruchomości będą trzymać cenę.
          Inni twierdzą, że właśnie na obrzeżach miast ceny nie spadną, gdyż ludzie
          których nie stać np. na atrakcyjne mieszkanie na Mokotowie czy Zoliborzu
          przerzucą swoje zainteresowania na tańszy Tarchomin. Od czego to w takim razie
          zależy? Ja zrezygnowałem z kupna bo już miałem dość pyskujących i nieugiętych
          sprzedających, którzy robią łaskę jak zejdą z 330 na 325, ale temat dalej mnie
          interesuje i ciekaw jestem jak się to dalej potoczy
      • Gość: swoboda_t Re: Z całym szacunkiem dla wszystkich na tym foru IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.08, 13:44
        Po pierwsze: spadek cen transakcyjnych, które wg. róznych szacunków
        odbiegają od ofertowych średnio o ok. 25% to już dość znaczna
        oszczędnosć w stosunku do czasu, gdy tłumy prześcigały się w
        kupowaniu mieszkań. Po drugie: spadki cen nieruchomości są powolne,
        bo do tego muszą dojrzeć reprezentanci srony podażowej. Na tym
        popularnym portalu dopiero od kilku tygodni pojawiają się artykuły
        mówiące jednoznacnzie o trendzie cenowym. Wcześniej przez cały rok,
        gdy sprzedaż szła słabo, wmawiano nam maluczkim, że to przejściowe,
        że już na wiosnę/lato/po wakacjach będzie odbicie. Przez wiele
        miesięcy "analytycy" twierdzili, że ceny nie spadną, potem, że
        spadnie tylko wielka płyta, potem, że możliwe są nieznaczne korekty
        większość lokali poza najlepszymi lokalizacjami. I ludzie, zwłaszcza
        ci co chcą sprzedać, w to wierzą, chcą wierzyć. Minie wiele
        miesięcy, zanim ceny ofertowe wyraźnie spadną. Spadnie
        też "teoretyczna" podaż, bo imho wiele obecnych ofert na rynku
        wtórnym to takie pobożne życzenia sprzedających. Wystawiają tanio
        (wy)kupione przed laty mieszkanie za kilkaset tysięcy na próbę - jak
        się uda sprzedać, to super, kupi się segment na przedmieściach albo
        zbuduje dom na działce po babci, a jak nie to przecież te
        dotychzasowe dwa pokoje też są ok :) Obserwuję lokalny rynek i
        niektóre oferty są oderwane od realiów rynkowych (dosłownie
        wzbudzają wesołość) za to dość zbieżne np. ze "średnimi cenami"
        podawanymi przez "ekspertów". Oferty będą pochodzić od osób, które
        naprawdę bedą chciały sprzedać i będą bardziej skłonne do poddania
        się regułom rynku. Rosło bardzo mocno przez kilkanaście miesięcy,
        spadać będzie wolniej i dłużej, tak to już jest.
          • swoboda_t To jest zaje..y tekst :D 25.11.08, 14:14
            Jak widac niektórzy potrafią myśleć logicznie i zdobyć się na
            odrobinę szczerości:

            "Z nietypową ofertą urodzinową wyszedł katowicki deweloper MK
            Inwestycje. "Do każdego domu moglibyśmy dorzucić psa Chihuahua,
            audiencję u Baraka Obamy albo latający spodek. Lepiej jednak jak
            damy dobrą cenę i skończymy mamić cudami - tak wygląda ostatnia
            reklama MK Inwestycje. Na trzylecie firmy, inwestor postanowił
            obniżyć ceny domów na jednym z osiedli do 3333 zł za mkw. brutto. Z
            dnia na dzień ceny spadły o 20 proc.

            - Naszą akcją chcemy pokazać jak absurdalne stało się dodawanie przy
            zakupie domu lub mieszkania prezentów, które w gruncie rzeczy wcale
            nie przekonywały do zakupu nieruchomości. Chcemy zwrócić uwagę
            klientów na czynniki, o których zapomniano w natłoku promocji, a
            które powinny decydować o zakupie. Tymi czynnikami są wysoka jakość
            inwestycji i rozsądna cena nieruchomości - mówi Monika Śleziońska,
            dyrektor ds. marketingu i sprzedaży.

            Zdaniem dyr. Śleziońskiej wśród deweloperów przez kilka sezonów
            panowało przekonanie, że strategia obniżania cen jest złą strategią
            i lepiej dodać do oferty samochód czy sprzęt Hi-Fi, zachowując przy
            tym cenę. - To spowodowało, że w pewnym momencie na rynku, bardziej
            od samych inwestycji zaczęły liczyć się opakowania, prezenty i
            bonusy, które miały uatrakcyjnić zakup nieruchomości. Zapomniano tu
            całkowicie o dobrze wyedukowanym kliencie, który jest odporny na
            tego typu działania. Dzisiaj najbardziej wartościowy komunikat to
            ten, który mówi nam wprost ile konkretnie zapłacimy za metr
            kwadratowy - ocenia Monika Śleziońska."

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka