Dodaj do ulubionych

Czego uczy nas kryzys na rynku nieruchomości?

IP: 86.47.47.* 02.12.08, 14:45
doradzcie: jestg klita 27m2 na bialolece po 600 000zl, moge wziasc kredyt na
45 lat na 130%, zarabian 1500zl
Obserwuj wątek
    • Gość: bravo Re: Czego uczy nas kryzys na rynku nieruchomości? IP: *.polsat.net.pl 02.12.08, 14:48
      Brawo, wspaniały merytoryczny komentarz. W sam raz przed nawałem zawistników
      plujących jadem na wszystko i wszystkich dookoła i pałających szczerą
      nienawiścią do bliźniego swego, jaki zaraz przetoczy się przez ten temat :)

      A swoją drogą, za lat wszystko przecież i tak się zmieni i nikt już nie będzie
      pamiętał rozterek z końcówki 2008 roku... więc po co rzucać butelkę w ocean...? :)

      Tym pozytywnym akcentem, wracam do pracy ;)

      peace!
      • znajomy_jennifer_lopez REAS? Czy można wierzyć w cokolwiek co powie 02.12.08, 23:52
        prezes tej firmy? Toż oni sie skompromitowali tak że bardziej nie można.
        Nie wszystkich Polaków stać na mieszkania? Ano po pierwsze nie wszystkich stać a po drugie jest dziwna grupa "frajerów" którzy nie chcą przepłacać 3x placąc 12 000zł/m2 za jakiś gó...any apartamentowiec.

        Jak ceny wróca do normalnego poziomu 1000-1500euro, do max 2000euro za wykończony apartament (ale tylko prawdziwy apartament+db lokalizacja) to i klienci sie znajdą.
        Cena m2 wiekszosci tego co oferują developerzy nie powinna być wyższa od 3500-5000zł/m2, bloczki z mieszkankami, przepraszam, apartamentami za 8000-12000zł/m2 nie mają racji bytu - ilość jeleni ograniczona. Swoją zdolność kredytową i 20-letnie zarobki jelenie juz wydały, teraz czas spłacać.

        Reszta z realnego popytu (nie marzycieli) czeka nie dlatego że nie ma kasy a dlatego że nie lubi płacić 3x wiecej niż dany towar jest wart.
        Trzeba było niestety przeczekać tą oszalałą tłuszczę. Widzieliście kiedyś stado bawołów w panice? No właśnie, ale oni już kupili. juz mają spłacają, cieszą się. Teraz sytuacja znormalnieje choć potrzeba roku a może i dwóch aż developerzy przyzwyczają sie że albo zaczną sprzedawać za te 3-4 tys zł albo muszą zacząc szukać nowej branży albo zgarnąć zarobioną w 2004-2008 kase i isć na emeryture.
        • Gość: Włodek z Poznania W Niemczech i Austrii tylko 45% jest właściciel... IP: *.icpnet.pl 03.12.08, 11:01
          właścicielem nieruchomości. I te pozostałe 55% jakoś żyje. Na drugiem biegunie w
          Europie jest UK i skandynawia, gdzie nieruchomości posiada ok. 90%
          społeczeństwa. Średnia w Europie to 60-65%, a w Polsce? Aż 78%!

          Polska stoi przed ogromnym wyzwaniem cywilizacyjnym. 2/3 społeczeństwa mieszka
          na wsiach, albo w miastach poniżej 100 tys. mieszkańców. Do tej pory propagowano
          popularny na zachodzie model zrównoważonego rozwoju, wg którego należy osłabiać
          dążenie do przenoszenia do dużych miast. Jednak na zachodzie fala migracji już
          nastąpiła. I to nie jedna. Polska przeskakuje przez kilka faz rozwoju modelu
          gospodarczego; ledwie wskoczyliśmy w industrializację, w rozwój tworzyw
          sztucznych, a już dawno część kraju minęła tę epokę. Dotychczasowy zrównoważony
          rozwój udawał się tylko dzięki inwestycjom w branże pracochłonne, gdzie niski
          koszt robocizny odgrywał znaczącą rolę. Ale co zrobią ludzie w miastach
          powiatowych, w których zamykają się teraz zatrudniające setki, czy czasem
          tysiące ludzi fabryki niskoprzetworzonych mebli, wyposażeń ogrodów, odzieży,
          prostych elementów metalowych, czy z tworzyw, które sprzedawane były w 90-99% na
          rynkach zachodnich? Ci producenci właśnie bankrutują, albo przenoszą się na
          wschód, albo na Bałkany. Z czego te miasteczka będą żyć? Koszt pracy w Polsce
          rośnie.

          A duże miasta (9-11 głównych aglomercaji) tak naprawdę pchają rozwój Polski.
          Poznań, czy Warszawa tak naprawdę mają duże problemy ze względu na B R A K
          pracowników, stopa bezrobocia sięga 0-2%, w pozostałych aglomeracjach waha się
          między 5 a 10%. Ale jak się osiedlić w mieście, gdzie ceny nieruchomości wynoszą
          5-8 tys PLN/m2, zarobek, który ma ekonomiczny sens to maksimum 2 tys. PLN netto
          (ale takich miejsc pracy jest tysiące), a wynajem kawalerki to 250-300 EURO,
          czyli więcej niż w Niemczech, czy Holandii?

          A co do twierdzenia przedmówcy, to mogę się tylko zgodzić. Nie ma
          fundamentalnego powodu, by mieszkania kosztowały więcej niż 125% cen z wiosny
          2005 (wcześniej były zdołowane kryzysem). Oczywiście, jeden powód jest -
          przepłacone grunty deweloperów. Ale to już ich strata, a nie czynnik rynkowy.
    • news101 Czego uczy nas kryzys na rynku nieruchomości? 02.12.08, 14:48
      "Specjalista" z Expandera niech przypomni sobie co doradzal rok czy 2 lata
      temu. Ci "specjalisci" przyczynili sie do kredytowego szalenstwa, namawiali
      jak tylko mogli bo mieli z tego prowizje. Jakbym posluchal mojego "doradcy" z
      expandera i uwierzyl w jego wykres ze po 20 latach kredyt mi sie splaci sam to
      bym byl w plecy znacznie wiecej niz aktualne 40 pare procent. A te 40% straty
      to tez dzieki niemu - namowil mnie do wziecia wiekszego kredytu niz musialem i
      wlozyl w fundusze
    • Gość: rentier Re: Czego uczy nas kryzys na rynku nieruchomości? IP: *.chello.pl 02.12.08, 14:52
      przestań marzyć zacznij myśleć. I nie rób z siebie idioty na forum.
      natomiast co do tytułu artykułu to proponuję redakcji zacząć myśleć przed a nie
      po. Byliście jedna z wielu redakcji ogłaszający apokalipsę mieszkaniową i
      dalszy wzrost kosztów zakupu mieszkania. Ludzie niestety wierzą w plotki
      redakcyjne i artykuły sponsorowane i ugrzęźli po szyję w g... To także Wasza
      zasługa. A zatem wszyscy mamy nauczkę: nie wierzcie bredniom redakcyjnym i
      reklamom. Zacznijcie myśleć i czerpać małą łyżką ale częściej niż nażerać sie w
      jedna chwilę.
    • Gość: Fred A ci swoje- a to o ceny chodzi IP: *.gdynia.mm.pl 02.12.08, 14:53
      Problem nie jest w tym czy oprocentowanie spowoduje, że rata będzie
      200 PLN wyższa czy niższa. Powiedzcie ludziom prawdę. Ceny mieszkań
      w Polsce są ponad możliwości finansowe Polaków. Dla tych co nie maja
      mieszkania ceny musza spaść 30 procent. Inaczej kienci nie wrócą.
      Wkład własny to tez temat zastępczy. Co to zmieni ? NIc
      w Trójmieście jest popyt,ale przy cenach w okolicach 4 tyś, ale nie
      6 czy 7 tys za metr. Takich klientów juz nie ma. Ceny utrzymały sie
      przez spekulantów instytucjonalnyci indywidualnych , kórzy kupowali
      mieszkania na potęgę. Nawet 40 procent mieszkań z szacunków kupiona
      na azrobek, ale nie do zamieszkania.
      • mara571 Re: A ci swoje- a to o ceny chodzi 02.12.08, 15:02
        Wklad wlasny to nie temat zastepczy.
        Gdyby bal w ostatnich latach wymagany ceny nie osiagnelyby tych 6-7tys za mkw.
        A w miedzyczasie wielu z tych co sie zadluzylo na 30 lat, zdazyloby zebrac wklad
        wlasny, nawet mieszkajac u mamusi i dzisiaj mogliby kupowac po 4 tys za mkw
        biorac nizszy kredyt do splacenia w ciagu 25 lat.
      • Gość: budda Re: A ci swoje- a to o ceny chodzi IP: *.cbc.ca 02.12.08, 20:05
        Wklad wlasny to nie jest temat zastepczy. On powienien byc wymagany. Na przyklad
        w Kanadzie tradycyjnie wymaga sie 25% wkladu wlasnego. Oczywiscie mozna kupic z
        mniejszym wkladem, nawet wziasc 100% hipoteki, ale w takim wypadku musisz
        wykupic ubezpieczenie na te hipoteke w kontrolowanej i gwarantowanej przez
        panstwo firmie.
        Bylem absolutnie zdumiony ze banki dawaly w Polsce 120% wartosci nieruchomosci,
        to jest polska wersja "sub-prime". Mam nadzieje ze Polska nie zagonila sie az
        tak daleko jak nasi "kochani" Amerykanie.
        • znajomy_jennifer_lopez Re: A ci swoje- a to o ceny chodzi 03.12.08, 00:04
          To co piszesz to własnie było w PL, mogleś wziąć kredyt na 100% ale banki wymagały wtedy (nie wiem czy wszystkie) tzw ubezpieczenie niskiego wkładu
          .
          Czym sie różni kredyt na 100% z ubezpieczeniem w bo ja wiem, PZU (firma kontrolowana przez państwo?) od kredytu na 100% z ubezpieczeniem w jakiejś prywatnej firmie?
    • slavko.matejovic W kwestii formalnej ad vocem "expertuff" 02.12.08, 15:03
      Panie Sadowski, jedno pytanie, czy to nie anale z "Expandera" jakieś
      półtora roku wstecz naganiali aby brać 120% we franku na mieszkanie,
      a resztę zapakować w fundusze inwestycyjne? Bo przecież ceny
      mieszkań i wyceny jednostek będą tylko rosły. Trudna lekcja czeka
      teraz nie tylko ludzi ubranych w przeszacowane kredyty, ale i samych
      anali - specjalistów, już nie będzie procentów od sprzedaży
      osiołkom, będą zwolnienia. A w najlepszym wypadku praca za 1.500
      brutto. A jeśli chodzi o zdolność kredytową, to co za mundrzy
      inaczej spec-anale radzili wpisywać zdolność do przeżycia za 400 zł
      na miesiąc?

      Panie Kirejczyk, nie tylko aspiracje gołodupców ratujących się
      kredytem na 130% we franku były przeszacowane. Równie wybujałe były
      ambicje budowlańców, którzy na Lewandowie w bloku bez windy żądali
      po 9.000 zł za metr kwadratowy "apartamentu" o powierzchni 27 m2.

      A pan Skoczeń niech się nie zastanawia, czy każda rodzina musi mieć
      własne "m", tylko niech raczej rozważy kwestię czy deweloper musi
      zarabiać drugie tyle na sprzedaży korzystając ze spekulacyjnego
      wzrostu cen. Wolny rynek? Okej, to niech nie wyciągają swoich łap po
      państwowe.

      Podsumowując, nikt nie jest sędzią we własnej sprawie. Wasza branża
      dała ciała i to solidnie, a teraz robicie zdziwone oczka i mówicie,
      że to wina tych paskudnych ludzi co ryzykowali. A kto im robił przez
      te ostatnie lata wodę z mózgu?
        • pklimas Re: zgadza sie, chodzi tylko o ten wpis w IV dzia 02.12.08, 15:33
          Bardzo dziwne podejscie do sprawy. To lepiej przez 30 lat płacic za
          wynajem niz splacac kredyt bankowy? Po 30 latach wynajmu co nam
          zostaje? - troche ubran i starych mebli, po 30 latach spłaty kredytu
          mieszkanie mamy na wlasnosc. Moze jego wartosc bedzie mniejsza, ale
          zawsze pozostanie wartoscia dodatnia. Mozna sprzedac i chocby na
          samochod + wakacje wystarczy, wynajmujac nie mamy nic.
          W wielu miastach odstepne za wynajem jest wyzsze od miesiecznej raty
          kredytu.
              • Gość: m zgadza sie IP: 84.38.22.* 02.12.08, 16:38
                dlatego kazdy sam musi zdecydowac co mu sie oplaca
                ja wole pomieszkac ze znajomymi sobie 2 lata, niezle sie przy tym
                bawiac. :)) i za 2 lata kupic za 50% obecnej ceny. Ale ktos moze
                potrzebowac wynajac cale mieszkanie to sie inaczej jemu kalkuluje
                • Gość: gość Re: zgadza sie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.08, 18:32
                  Za 2 lata nie kupisz za 50% ceny. Dlaczego?
                  Oznaczałoby to że w takim np. Poznaniu średnie mieszkanie na rynku wtórnym
                  kosztowałoby ok. 130.000 zł. Nierealne. Przy takiej cenie sam wziąłbym dwa dla
                  dzieci. Do czasu aż dorosną wynajmowałbym. Przy takiej kwocie rata byłaby
                  śmieszna do tego doszłyby wpływy z wynajmu ...
                  • Gość: yyy Re: zgadza sie IP: *.xdsl.centertel.pl 02.12.08, 20:36
                    He he w listopadzie 2001 2900x50 = 145000 minus ulga i jakieś tam
                    rezygnacje z wyposażenia dały 135000 zł! 2 minuty do szybkiego
                    tramwaju i jeszcze dali kredyt bez procentów na 3 lata z KFM! Pluje
                    sobię w brodę, że nie kupiłem większego! To se ne vrati...
                    • Gość: www Re: zgadza sie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.08, 21:05
                      Poczekaj chwilę. Zaraz pojawią się posty stałych bywalców tego forum, którzy
                      będą udowadniać z zaangażowaniem godnym lepszej sprawy, że za kilka miesięcy
                      spadnie do 2000zł za m2 i takie mieszkania będziesz mógł kupić za 100.000 zł.
                      Ehh.... marzyciele.

                    • aurice_goldfinger Re: zgadza sie 02.12.08, 21:20
                      W 2001 roku w cenie 2900/m można było kupić apartament w Warszawie. Nie wiem czy
                      spadki do tego poziomu są realne, zapewne nie, choćby ze względu na inflację,
                      ale obawiam się, że lata 2001 i 2009 w jednym będą podobne - nastąpi gwałtowne
                      załamanie gospodarcze. A wtedy choćby apartamenty były po 2500/m,
                      zainteresowanych kupnem będzie garstka
                    • Gość: mx Re: zgadza sie IP: *.chello.pl 02.12.08, 22:54
                      dodam że nie stracisz bo odbijesz sobie zyskiem z najmu.
                      Muszę jednak powiedzieć że sam stanowisz zaprzeczenie swojej tezy
                      (wysokich cen mieszkań). Problem polega na tym ze w latach 2005-07
                      rynek ogarnęła panika i wszyscy kupowali pierwsze mieszkanie, 2, 3,
                      4. Większe dla siebie, na inwestycję, na najem, a jeszcze 4 i 5 dla
                      dzieci na zapas. W skutek tego oraz biorąc rekordowo liberalną
                      politykę pieniężną prowadzoną przez banki rynek został *oczyszczony*
                      z popytu na tym poziomie cen na długie lata. Cena = prawo popytu i
                      podaży, nie ma siły czeka nas zjazd. Nie wierzę w jakiekolwiek dalsze
                      wzrosty bo spekulanci nie mają pieniędzy a fundamentalnie popyt jest
                      w czarnej dupie na długie lata.
                      • znajomy_jennifer_lopez Re: zgadza sie 03.12.08, 00:14
                        Gość portalu: mx napisał(a):

                        a fundamentalnie popyt jest
                        > w czarnej dupie na długie lata.

                        Dobre podsumowanie tematu.

                        A reszty powyżej nie chce mi sie komentować, zapytam tylko ważniaków, skoro w DE mieszkania są po 1000euro (a blokowiska po 500-600) to JAKIE SĄ PRZESŁANKI że u nas tak nie bedzie za lat może nie 2-5 ale 10-15?, w kraju, gdzie zarobki są z 4x niższe?
                        Nie twierdze ze tak bedzie na pewno ale to bardziej prawdopodobne niż to że bedą 2x droższe, no chyba że kolorowi zamiast do DE UK i FR bedą woleli przyjechac do Polski gadać po polsku (wiadomo całą Afryka i Azja posługuje sie biegle tym językiem)
                        NIe wiem naprawde co musiałoby sie stać żeby cena 3-4 tys euro/m2 lichego kąta w Warszawie utrzymała sie na tym poziomie w średnim okresie.
                        A 2000zł/m2? Mało prawdopodobne, ale 3-3,5 jak najbardziej realne.
                      • mara571 Re: zgadza sie 03.12.08, 10:34
                        no widzisz, co sie stalo na rynku histeria, panika, kupowanie dziury w ziemi. I
                        w konsekwecji bardzo wysokie ceny: sprzedano ludziom Dacie a cenie Mercedesa
                        E-Klasy.
                        Wymog wkladu wlasnego ustabilizowalby rynek na dlugie lata. Ceny mieszkan nowych
                        roslyby tak jak inflacja, w przypadku starych mieszkan nieco by spadaly jak ich
                        dekapitalizacja.
                        I byloby normalnie!!
            • Gość: xi0 Re: za 30 pogadamy ;-) IP: *.acn.waw.pl 03.12.08, 00:18
              Zgadzam się, że wynajem to chwilowo dobry pomysł, ale twoje argumenty
              są demagogiczne i zawierają sprzeczność w jednym zdaniu - skoro
              większość mieszkań nie będzie nic warta, to nie będzie ich 3-4
              miliony więcej, bo nikt w ruderach nie chce mieszkać.
              • Gość: m Re: za 30 pogadamy ;-) IP: *.chello.pl 03.12.08, 00:42
                > większość mieszkań nie będzie nic warta, to nie będzie ich 3-4
                > miliony więcej

                >bo nikt w ruderach nie chce mieszkać.

                więc rudery będą za darmo tak jak teraz w niemczech i holandii. Kto
                będzie chciał wydać 1000e na m2 będzie miał o wiele większy standard
                ale nie każdy będzie chciał i mógł.

                Mieszkania są budowane i będą do póki popyt będzie na poziomie cen >
                niż koszt budowy +10% (pomijając anomalie bo rozmawiamy o
                perspektywie 30 lat). Myślę że ograniczenie podaży to będzie za
                około 15lat. Popyt będzie spadał a ceny razem z nim, mieszkania
                dalej będą budowane mimo że czekają nas dołki i górki podażowe (a co
                za tym idzie ostre ruchy cen). Pamiętaj przy tym że prawdziwy zjazd
                demograficzny zacznie się za jakieś 10-15 lat, wtedy w konsekwencji
                drastycznie spadnie popyt potencjalny na mieszkania ale na rynku i w
                budowie będzie ich wiele więcej niż jest teraz.
          • Gość: iwonka mylisz sie i to bardzo IP: *.access.telenet.be 02.12.08, 17:46
            Kiedy moi znajomi rok temu brali kredyt na 350 tys, do splaty prawie 2700 miesiecznie ja spokojnie wynajmowalam za 1500 plus oplaty. bez problemu co miesiac odkladalam od trzech ladnych lat 1000-1500 zl roznicy miedzy rata a kosztem wynjmu plus dodatkowe 1000 na konto oszczednosciowe. po tych trzech latach mam na koncie oszczednosciowym 90 tys, mieszkania wlasnie spadaja. jesli podobnie bede odkladac w najblizszych latach (pensja wzrosla i teraz moge odkladac ok. 3000 miesiecznie a po drodze wyszlam za maz i mozemy odkladac wiecej razem) to realnie za 5 lat kupie mieszakanie za gotowke. policzmy: przez 8 lat na wynajem wydam ok. 160 tys. zlotych, realnie za 350 tys. kupie mieszkanie. moi znajomi w ciagu 30 lat zaplaca bankowi drugi tyle wartosci mieszkania w ramach odsetek, no ale niech bedzie ze tylko 300 tys. jesli kupie za tyle co oni to i tak jestem 140 tys. do przodu w ciagu 30 lat i nie musze sie martwic zawirowaniami na rynku finasowym bo mieszkanie czy dom beda wylancznie moje.
            oczywiscie u ludzi, ktorzy zarabiaja mniej jest inaczej ale nawet oni, jesli realistycznie pomysla to lepiej im bedzie wynjmowac przez 20 lat niz splacac kredyt przez 30.
            • Gość: areq Re: mylisz sie i to bardzo IP: *.171.65.147.static.crowley.pl 02.12.08, 18:04
              Zdziwisz się o ile spadną mieszkania.Sądze ,że już za dwa lata
              kupisz porównywalne z tymi"znajomymi".
              Tok rozumowania bardzo prawidłowy.Gratulacje za właściwy wybór!!!!
              Wiesz jaki jest błąd tych myślących inaczej?Zakładali,że mieszkania
              będą rosnąć w nieskończoność.Wtedy to Twoje rozumowanie byłoby
              nieprawidłowe i wynajmowałabyś do końca życia.Ty wygrałaś..:)
              • Gość: lady Re: mylisz sie i to bardzo IP: *.access.telenet.be 02.12.08, 19:15
                ja wtedy wlasnie sluchalam, ze przegralam zycie i ze to ostatni moment. chyba zdaje sie, ze wygralam bardzo wiele, a przynajmniej nie osiwieje widzac jak rosnie rata kredytu albo zamartwiajac sie co zrobie jak strace prace. niestety bardzo ciezko mi uwierzyc, ze ktos nie mysli co bedzie za 5-10-15 lat. moze byc zwolnienie, choroba, wypadek, moze nie byc nic, moze byc wielki krach. roznie bywa i co wtedy? wspolczuje ludziom bo mam wrazenie, ze niedlugo uslyszymy o licytacjach komorniczych.
                • znajomy_jennifer_lopez Re: mylisz sie i to bardzo 03.12.08, 00:21
                  Miejmy nadzieję że nie, jeśli ludzie nie stracą pracy (no własnie, jesli...) no ale jeśli nie stracą to nie ma przesłanek do takiego pesymizmu. Ot po prostu wydali swoją wolną kase na rate.
                  Jak nie bedzie podwyżki w firmie to nie będzie kasy na kino restauracje basen, na (drugie) dziecko itp. Ma to tez swój plus - nie będą głowkowac na co wydać nadmiar kasy.
                  Problem może dotyczyć jedynie tzw "inwestorów" ale to inna sprawa, wiadomo inwestycja to ryzyko, każdy kto sie w to bawi wie w co sie pisze.
                • Gość: areq Re: mylisz sie i to bardzo IP: *.171.65.147.static.crowley.pl 03.12.08, 09:09
                  Tak też nie można podchodzić.Można wziąść kredyt hipoteczny ale z
                  głową. Podałaś przykład że koleżanka wzięła i płaci 2700.Czyli
                  wartość nieruchomości musiała być dość spora.Gdyby ludzie nie
                  oszaleli ze spiralą cen ta rata byłaby o połowę niższa i już do
                  zaakceptowania.Jak mawiał klasyk "nie będzie niczego" nie nastąpi,po
                  bajzlu zawsze przychodzi nowy porządek.
    • Gość: Big Co za stek bzdur w tym artykule IP: 81.219.116.* 02.12.08, 15:23
      Pseudofachowcy się znaleźli. No faktycznie poczucie własności z
      pewnością jest większe na wynajmowanym niż kupionym na kredyt.
      Porównania też z kosmosu skoro według tych panów rata miesięczna
      kredytu jest większa od kosztu wynajmu. Bardzo ciekawe, skoro ja
      płacę ratę koło 1300 zł za 3 pokojowe mieszkanie pod Poznaniem. Za
      tyle to może wynająłbym jakąś kawalerkę.
    • Gość: marian do gosc: jj : Tak bierz kredyt. IP: 192.16.134.* 02.12.08, 15:56
      teraz to twoj obywatelski obowiazek - Trzeba ratowac gospodarke!!!

      Nakrecac popyt!

      Jak daja tanie piedziadze - bierz. Jak gwarantua ze wrazie wtopy
      podatnicy cie wykupia - bierz.

      i tak zaleaj rynek tanim pieniadzem wiec oszczedajacy to frajerzy.
      Teraz sie bierze tani pieniadz i inwestuje ! - chyba ze jestes
      staroswiecki jak babcie z radia maryja to wtedy kitraj walute w
      materacu. Bo inaczej bank ja zainwestuje w podrobione ( przez wall
      street etc.. ) papiery "wartosciowe", wraze wtopy ich wykupia,
      babcia i tak kojfnie.

      • Gość: areq Re: że 1 metr = 1 średnia pensja w danym mieście IP: *.171.65.147.static.crowley.pl 02.12.08, 17:18
        Jeśli do założeń przyjmiesz:
        0,5 średniej pensji w danym mieście za mkw za mieszkanie nowe lub
        max. 5letnie w dobrej lokalizacji
        oraz
        1,0 średniej pensji za mkw mieszkania na rynku wtórnym w słabszej
        lokalizacji typu wielkomiejskie sypialnie.
        To standardy dla krajów starej Unii,oczywiście z odchyleniami na +
        i -.
        Co do wysokości kredytu.
        2,5krotność dochodów gospodarstwa domowego to maksymalny tzw.
        bezpieczny kredyt.Czyli dochód na rodzinę 6tys
        zł*28miesięcy=168tys.I to jest maksymalna zdroworozsądkowa wysokość
        kredytu hipotecznego.W czasach recesji zmniejszyłbym ten wskaźnik do
        2.
        Większość małżeństw nie marzy raczej o 30m "apartamencie" więc
        zakładam,że takie zadowalające ich mieszkanie ma około 50m2.Czyli
        wynika,że m2 mieszkania nie powinien kosztować więcej niż 3,5tys.
        Podsumowując.Małżeństwo "po szkole" na starcie z 1 dzieciakiem
        zarabiające ciut więcej niż średnia krajowa,mieszkające w mieście
        typu Poznań,Wrocław,kraków,Gdańsk,biorące kredyt na 30lat nie
        powinno płacić więcej niż 1000zł miesięcznej raty nawet licząc
        złotówkowy kredyt na 7%.Koniec kropka.Wszystko co powyżej to
        frajerstwo i skrajna nieodpowiedzialność.
            • Gość: areq Re: Korekta wyliczeń IP: *.171.65.147.static.crowley.pl 02.12.08, 17:42
              O.k.
              Łopatologia
              Zarabiasz 4tys na rękę żona 2tys.Macie jedno malutkie dziecko.Razem
              to 6tys dochodów na miesiąc.
              Bezpieczna wysokość kredytu na mieszkanie w Twoim przypadku to
              180tys.To nie są moje wyliczenia tylko efekt pracy wielu ludzi
              obliczających przy kilku możliwych parametrach korygujących typu
              strata pracy,niezdolność do pracy w dłuższym
              okresie,choroba,zwolnienie z roboty... na przestrzeni wieloletnich
              przykładów.Inaczej- średnio zamożne gospodarstwo domowe powinno
              sobie poradzić ze spłatą takiego długoterminiowego kredytu
              hipotecznego nawet w przypadku ewentualnych perturbacji.
              • Gość: budda Re: Korekta wyliczeń IP: *.cbc.ca 02.12.08, 20:43
                Absolutnie sie zgadzam z wyliczeniami areq-a!!!
                Tak na marginesie sa to wskazniki nie tylko na Polske. To samo obowiazuje np. w
                Kanadzie i USA. Niestety nasi drodzy poludniowi (USA) sasiedzi zlamali te zlota
                zasade udzielajac "sub-prime" no i mamy to co mamy...
                Ja sie bedzie mialo duzo szczescia (caly czas praca, zdrowie przez nastepne 30
                lat) to hipoteka 3 letniej wartosci miesiecznego dochodu bedzie OK. Tzn: 6 * 36
                = 216 tys. zl. Wszystko powyzej tego wskaznika to samobojstwo!!!
    • lava71 niczego ........ jeszcze 02.12.08, 16:38
      To co się od kilku lat dzieje w nieruchomościach odbywa się po raz pierwszy w
      naszym kraju.
      Póki co mamy za sobą połowę pełnego cyklu ... tą milszą oczywiście. To czego nas
      nauczył rynek będziemy mogli powiedzieć dopiero za jakieś 3-4 lata jak zakończy
      się pełny cykl. Wcześniej musimy poznać odpowiedniki zwrotów ale o przeciwnym
      znaczeniu:
      hossa -
      tani i dostępny kredyt -
      szał zakupowy -
      rosnące ceny nieruchomości -
      euforia kupujących -
      łatwa i beztroska przyszłość -
      spadające bezrobocie -
      rosnące płace -
      doradcy finansowi godni zaufania -
    • lasken Jak widac niczego nas nie uczy... 02.12.08, 17:08
      Przystępując do inwestycji należy pomyśleć o ryzyku.
      Ryzyko jest nieodłączną częścią każdej inwestycji.
      Jeśli słuchacie "rad" doradców kredytowych, którzy
      biorą prowizję od Waszej decyzji - oznacza dla Was nic
      więcej niż konieczność bycia tanią siłą roboczą... Ja
      rozumiem, że Wszyscy jesteśmy nakręceni "Wolą
      bogactwa", ale niestety zdrowy rozsądek jest ważniejszy
      i jak słyszę o ludziach co z własnej woli biorą 120
      procent kredytu - bo chcą jeszcze sobie kupić skórzane
      majtki z ćwiekami - to mi się flaki wywracają... Taka
      tępota skutkuje klęską... i wcale mi takich ludzi nie
      żal... Sam wziąłem kredyt na 50% wartości mieszkania i
      teraz biadolę, bo przecież mogłem sobie jeszcze
      pojeździć komunikacją miejską zamiast o kilka miesięcy
      wcześniej kupić auto - co sprawia, że wydałem trochę
      wkładu własnego.... Teraz płacę 450zł raty zamiast
      390... I tyle w tym temacie... Howgh.
      • Gość: AK;PKL;PM Re: Za duzo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.08, 19:00
        Mieszkanie towar jak każdy inny, mozna mieszkać w niewielkim lokum
        ale bez zabójczego kredytu stopniowo dochodząc do dużego albo do
        domku jak kto woli.Osobiscie mieszkam gdzieś na prowincji w
        wygodnym domku na dużej zalesionej działce a córka z naszą pomocą w
        Wrocławiu kupiła 38m2, to tyle ile ma nasz największy pokój.Jej
        wybór do rynku ma 1km,galerie i takie tam cuda wianki.
    • aurice_goldfinger Jednostronny mało odkrywczy artykuł 02.12.08, 21:04
      Panowie exxxxperci, napiszcie coś czego nie wiemy. A tak swoją drogą - dlaczego
      podobnych nauk nie powinni wyciągnąć banki, doradcy, deweloperzy, pośrednicy?
      Klient jest wszystkiemu winien? Akurat tych którzy kupowali mieszkania na 45 lat
      na 130% wartości winiłbym najmniej bo coś mi się wydaje, że 90% z nich zielonego
      pojęcia nie miało co to jest spread, ryzyko kursowe czy stopa Libor. Oni po
      prostu chcieli mieć swoje cztery kąty, doradca doradził im odpowiednio wysoki
      kredyt i że "na pewno was stać", deweloper sprzedał im za 9 tys/m wpajając z
      uporem że "taniej nie będzie", bank sypnął hojnie groszem bo "nieruchomość to
      znakomite zabezpieczenie i przecież będzie tylko zyskiwać na wartości"
      Szanowni przedstawiciele szeroko pojętej sfery budowlanej - sami się uczcie.
      Uczcie się wolnego rynku, umiejętności przewidywania, strategicznego myślenia,
      etyki. Może wtedy będzie normalniej. Bo tak się składa, że bardzo wiele od was
      zależy

    • Gość: jjs Czego uczy nas kryzys na rynku nieruchomości? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.12.08, 21:36
      Jaka nauka???
      Rozumiem, że to jest tłumaczenie jakiegoś artykułu z gazet
      amerykańskich - czy tak ?
      Póki co to ja nie słyszałem aby w Polsce nagle zaczął się problem ze
      spłatami kredytów, nie słyszałem o zajęciach komorniczych (mówie na
      większą skalę - pojedyńcze przypadki zawsze były przecież ).
      Plazmy , HDTV, kuchnie - oblężenie. Jakby nie było na ratę , to by
      ktos szedł tak ostro w konsumpcję. Znam conajmniej kilkanaście osób
      na kredytach wziętych od 10 lat do kilku tygodni temu. Nic się nie
      dzieje. No wzrosła trochę rata, powiedzmy z 2,3tys na 2,8 tys, ale
      na Boga, kilka tys jeszcze im na życie zostaje. I cieszą się że
      wzięli, i nie sądzę aby ktoś, gdyby jeszcze raz staną przed wyborem
      brać kredyt czy nie zminił swoją decyzję. Jak tak , to wpisywać się :
      "żałuję, że wziąłem kredyt bo teraz mam trudności finansowe."
      Być może za rok albo dwa będziemy zarabiać 1/3 tego co dzisiaj a
      frank będzie po 4zł, tak ,wtedy takie artykuły będą o czymś co
      istnieje, teraz to takie zapychadło pseudobiznesowej rubryki.
      • Gość: iwonka bo to jeszcze nie jest prawdziwy kryzys IP: *.access.telenet.be 02.12.08, 22:35
        jest koniec roku i wiekszosc pracodawcow zacznie wreczac wypowiedzenia po nowym roku, moze troche ludzkich uczuc maja i nie chca psuc swiat. teoretycznie wiekszosc dostanie trzymiesieczna odprawe lub okres wypowiedznia. o dramatach zaczniemy slyszec za pol roku mniej wiecej, nie pozniej. wtedy bedzie prawdziwy kryzys. ale banki beda szly na reke. nie jest w interesie banku, zeby zabierac mieszaknie i sprzedac za polowe jego wartosci co pokryje najwyzej 1/3 wartosci kredytu. ale za rok, poltora ) kryzys sie poglebi i bezrobocie wzrosnie, ludzi nie bedzie stac na splate. sami zaczna sprzedawac, czesc podpadnie pod licytacje komornicze. kto mial rozum, ten nie bral kredytu. oczywiste bylo, ze nic nie bedzie roslo bez konca bo nagle by sie okazalo sie, ze za dwa lata mieszkanie w centrum lublina kosztowaloby tyle ile w centrum berlina albo paryza. teraz bedzie tylko spadac. wlasnie sobie zadzwonilam pod pare ogloszen. ceny w internecie ok. 4500 za metr ale kiedy mowilam, ze moge kupic od reki za 3700 zgodzilo sie 7 z 9 osob :P
    • Gość: jjs A czego ma uczyć ? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.12.08, 22:02
      To co się w Polsce stało , to drastyczne (czasowe) przykręcenie
      kredytów hipotecznych przez banki. Zaczeło sie od banków-córek tych
      co po pupie dostały w USA.
      Jakby banki miały pieniądze to by pożyczały jak dawniej.
      Jakby pożyczały jak dawniej, to ludzie jak dawniej by brali.

      • Gość: mx nie do końca IP: *.chello.pl 02.12.08, 23:00
        polski kryzys popytu zaczął się przed kryzysem w USA. Oczywiście
        zgadzam sie z tym co napisales ze nie maja kasy od matek. Jednak do
        tego dochodzi to ze ludzie o wysokiej zdolnosci kredytowej nie sa juz
        zainteresowani kredytem poniewaz juz go wzieli lub go nie potrzebuja.
        Zostali ludzie mniej zarabiajacy, ktorzy moga wziasc tylko mniejszy
        kredyt. To chamowanie popytu zostalo zluzowane przez wciskanie
        ludziom kredytow we frankach
    • Gość: Jurek Kompletne bzdury IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.12.08, 23:17
      Po pierwsze: dlaczego mam sprzedawac moje M w razie utraty zdolnosci
      splaty? Przeciez moge je wynajac komus, a samemu poszukac tanszego
      do wynajecia. Tym sposobem po 30 latach bede miec juz na wlasnosc to
      moje M, a w przypadku wynajmu nadal nic.
      Po drugie: kto przy zdrowych zmyslach planuje dlugoterminowy kredyt
      w PLN? Przeciez za pare lat wejdziemy do strefy EURO, a wtedy nasze
      wspaniale banki przelicza nam zadluzenie po najgorszym mozliwym
      kursie. Kurs CHF/EUR jest niemalze staly, a raty w CHF wciaz sporo
      tansze niz w PLN. Trzeba miec naprawde nie po kolei w glowie, by
      wziac kredyt w PLN!
      • steady_at_najx Re: Kompletne bzdury 02.12.08, 23:28
        > Po pierwsze: dlaczego mam sprzedawac moje M w razie utraty zdolnosci
        > splaty? Przeciez moge je wynajac komus, a samemu poszukac tanszego
        > do wynajecia.

        uwazasz ze suma wynajecia tanszego i to co musisz doplacac jako splate kredytu bedzie bardzo roznila sie od raty kredytu ?

        Bo nie sadzisz ze ktos wynajmie od ciebie za cene rowna cene raty mieszkania branego na gorce ? (bo o tym mowimy - a nie o mieszkaniach kupionych np w 2002).

        Pamietaj ze na taki pomysl wpadna rowniez inni a takze ci co mieszkania nie moga sprzedac (wlacznie z deweloperami) wiec zrobi sie gesciej na rynku wynajmu co w polaczeniu z kryzysem przelozy sie na mocny spadek cen wyanajmu...
        • Gość: Jurek Re: Kompletne bzdury IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.12.08, 08:26
          To nie mój pomysł, tylko przetestowany przez kilku znajomych, którzy
          wzięli mieszkania nawet na górce i teraz je wynajmują za kwotę
          większą niż rata (w Krakowie).
          Póki co ceny wynajmu rosną jak do niedawna ceny mieszkań. Tylko, że
          tutaj (przynajmniej w Krakowie) załamanie cen naprawdę jest tak samo
          prawdopodobne jak trafie szóstki w lotto. A jeśli nawet tak się
          stanie, to nie od razu i wtedy trzeba będzie szukać innego wyjścia.
          Na dziś najgorszym pomysłem jest sprzedaż mieszkania oraz kredyt w
          PLN.
          • Gość: areq Re: Kompletne bzdury IP: *.171.65.147.static.crowley.pl 03.12.08, 09:23
            Niech poczekają do lutego aż się sesja skończy niepowodzeniem i
            pierwszoroczni żacy (żakowie?:)) wyjadą z powrotem do siebie na wieś
            to się pokończy popyt na wynajem...i tak co roku w sierpniu będzie
            coraz więcej ofert wynajmu a chętnych ~constans.
            Znaleźć ciekawe mieszkanko za rozsądną cenę w sierpniu-wrześniu
            ciężko- w styczniu-lutym bez problemu.
            Co do opowieści kolegów co to niby zainwestowali 3 tygodni temu
            1000zł a już mają z tego 10tys to standard.Nie dziwi Cię to,że jak
            Oni kupują to zawsze jest najtaniej na świecie a jak sprzedają to
            najdrożej? Typowa postawa prawdziwego Polaka.
            Załamanie cen we Wrocławiu i Krakowie będzie dużo większe niż np. w
            Poznaniu.Dlaczego? Bo tam najbardziej absurdalnie wzrosły ceny w
            stosunku do średnich zarobków.
      • arkaszka1 Re: Kompletne bzdury 03.12.08, 08:24
        Widzę nie za bardzo zdajesz sobie sprawę z tego co to jest kryzys.
        Większe bezrobocie, obnizone pensje, zwiększona podaż mieszkań na
        najem obniżą znacznie stawki najmu przynajmniej do poziomu z 2005.
        A teraz parę liczb mieszkanie 45m2 cena 400K kredyt 100%, koszt
        kredytu ok. 2200PLN/mc, wynajmujesz za 1500PLN - czynsz 300, koszt
        mieszkania dla ciebie 1000zł( ceny najmu po korekcie 20%-25%)
        2200-(1500-300)+1000= 2000PLN do dopłaty
        Faktycznie będziesz miał sporo taniej:)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka