Dodaj do ulubionych

"Rz": jesteś szczęściarzem, bo możesz spłacać r...

29.12.08, 10:29
Podsumowując - szczęściarzami mają być ci co kupili nieruchomości na
szczycie bańki przy przewartościowanym złotym?

Aż przypomina się stary dowcip:

- Co to jest szczęście?
- Urodzić się w Związku Radzieckim.
- A nieszczęście?
- Mieć takie szczęście.
Obserwuj wątek
      • zuzur Re: "Rz": jesteś szczęściarzem, bo możesz spłacać 29.12.08, 11:26
        ot_byt napisał:

        > Z artu wynika szczególnie ważna i bardzo często powtarzana
        > fraza: "kto nie kupił na górce przegrał życie" ;D LOL
        >

        Czy ja wiem? Może właśnie wygrał życie? Mieć swój dach nad głową za
        marne 50Kzł to jakaś porażka jest? Teraz pewnie trzeba wyłożyć ze
        200K, a i tak z kredytem będzie kłopot. Diabeł tkwi w szczegółach.
        Zależy, co jest ważne dla konkretnej osoby.
        Zależy,
        • ot_byt Re: "Rz": jesteś szczęściarzem, bo możesz spłacać 29.12.08, 12:18
          "Mieć swój dach nad głową za marne 50Kzł to jakaś porażka jest?
          Teraz pewnie trzeba wyłożyć ze 200K"

          Proszę Cię - czytaj ze zrozumieniem. W 2007 to była górka, a w I
          półroczu 2008 już był zastój (choć ceny są na dzień dzisiejszy nadal
          oderwane od rzeczywistości) i pierwsze oznaki zjazdu. Więc jak
          piszę "na górce" to znaczy na górce - a nie przed górką np. w
          2002/3. To co napisałeś/łaś świadczy natomiast o tym, że porównujesz
          ceny sprzed górki do samej górki.
            • znajomy_jennifer_lopez Za towar wart 150 tys zapłacić 800 tys - szczęscie 29.12.08, 13:18
              To faktycznie szczęście.
              Za mieszkanie warte 150-200 tys zł oddać 800 000zł (400 + 400 odsetek) to rzeczywiście szczęście. Kto tak uważa niech sie cieszy, optymizm mu sie przyda.

              Dla mnie szczęściem jest kupić za 100-150 tys takie mieszkanie. Mam nadzieje że poczucie szczęscia "szczęśliwców" będzie długie tzn banki jeszcze długo będą trzymać przykręcony kurek szaleństwa.
              Już widzę jak znajomi zazdroszczą "no stary, Ty to masz szczęscie, łyknąłeś taki fajny 35 metrowy apartament i tylko 800 tys do spłaty, szczęsciarz z Ciebie"

              A sam artykuł wskazuje że desperatów nie brak i gdyby nie banki to nadal by brali kredyty ile wlezie. Cała nadzieja już tylko - myślałem że tego nie dożyje ale - cała nadzieja we wzroście bezrobocia, bo na banki bym nie liczył, jeśli sytuacja gospodarcza sie znacznie nie pogorszy wkrótce odkręcą z powrotem kurek szaleństwa napędzający chore ceny.
                • znajomy_jennifer_lopez Re: Za towar wart 150 tys zapłacić 800 tys - szcz 29.12.08, 19:05
                  Rzeczpospolita piszę że kto wziął kredyt w I połowie 2008 jest szczęsciarzem. Zobaczmy:

                  Wariant A
                  Zakup mieszkania I połowa 2008r
                  50m2 mieszkanie, dobra lokalizacja Wrocław - 400 000zł
                  Wolna kasa, powiedzmy 3000zł/miesiecznie 2lata to 24x3=72 tys zł
                  Rata 2500-3000/mc (2008r), 2000zł/mc (2009r)
                  Łacznie raty ok 60 tys zł, w tym ok 8000zł spłaty kapitału
                  Koszt czynszu 300zl+200prad itp=500x24=12000zl
                  -----------------------
                  Początek 2010: 0 tys oszczędnosci + kredyt ok 392 000zł


                  Opcja B
                  Wynajem mieszkania
                  1100zł+300zl dla spoldzielni+200praditp=1600zl, 1400zł pozostaje
                  1400x 24 = 34000zł plus odsetki, = ok 40 000zł
                  Początek 2010, kupno mieszkania za 300 000zł
                  ================================================
                  Poczatek 2010 40000zł oszczednosci + lredyt 300 000zł
                  lub po prostu 260 tys kredyt

                  a krysys potrwa do przełomu 2011/2012 i wtedy roznica w w/w wariantach bedzie jeszcze wieksza. I nawet nie podaje tu zeby nie straszyc wariantu A z przypadkiem pt "zwolnienia grupowe"
                  SZCZESCIARZE?
                    • znajomy_jennifer_lopez Re: Za towar wart 150 tys zapłacić 800 tys - szcz 29.12.08, 21:31
                      Do analizy wziąłem najostrożniejsze szacunki czyli dobre mieszkanie w dobrym miejscu, takie może stanieć najmniej czyli z 8000 na 5000zl ale chciałem tylko pokazac nawet tym co wierza tylko w umirakowane obniżki że naprawdę nie opłaca sie teraz kupować i nie opłacało w całym 2008 i 2007roku. Kto kupił w ciągu ostatnich 2 lat mieszkanie prawdopodobnie zrobił kiepski biznes.

                      Oczywiście przy niektórych mieszkaniach ta skala jest bez porównania
                      np 60m2 mieszkanie na osiedlu typu Kozanów, płyta:
                      poczatek 2007 60m2 mieszkanie w płycie = 60x7= 420 000zł
                      poczatek 2008 60m2 x 5000 = 300 000zł
                      obecnie 60m2 x realnie ok 4000zł = 240 000zł
                      początek 2010? kto wie ale może być i tak 60x2800 = 165 000zł
                  • Gość: T Re: Za towar wart 150 tys zapłacić 800 tys - szcz IP: *.acn.waw.pl 30.12.08, 03:34
                    Nie zgadzam się z tym, ze kryzys potrwa do 2011-2012. Potrwa jeszcz
                    z rok, przy czym developerzy wstrzymali nowe inwestycje i mieszkań
                    nie będzie przybywac. Ceny będą spadać jeszcze z pół roku, później z
                    rok utrzymają się bez zmian ale wybór będzie coraz mniejszy, póxniej
                    znowu pójdą wgórę. Jak ktoś chce kupić mieszkanie to radzę już teraz
                    zaczać szukać czegoś interesującego, znaleźć kilka ciekawych ofert i
                    obserwować spadki cen... jak przestanie spadać to kupować i nie
                    czekać aż nie będzie ciekawych mieszkań do zakupu.
                    • rydzyk_fizyk Re: Za towar wart 150 tys zapłacić 800 tys - szcz 30.12.08, 08:28
                      Mówisz, że wprowadzą zakaz budowania nowych budynków mieszkalnych i rozpoczynania działalności w tej branży?

                      Właściwie takich żądań mógłbym się jeszcze niedawno spodziewać ale lobbing developerów stać teraz najwyżej o błaganie o dopłaty do kredytów z budżetu. A i to może się nie udać.
                    • steady_at_najx Re: Za towar wart 150 tys zapłacić 800 tys - szcz 30.12.08, 10:24
                      > Nie zgadzam się z tym, ze kryzys potrwa do 2011-2012. Potrwa jeszcz
                      > z rok, przy czym developerzy wstrzymali nowe inwestycje i mieszkań
                      > nie będzie przybywac

                      Wiesz jak czytam Twoje bzdury to zaczynam sie przekonywac coraz bardziej ze jednak mam doczynienia z samopocieszajacym sie ynwestorem.
                      Powtarzasz te same bzdurne mantry ktore do niedawana glosilo PR deweloperow.

                      I jeszcze to "ak ktoś chce kupić mieszkanie to radzę już teraz
                      > zaczać szukać czegoś interesującego". A co masz interesujacego na sprzedaz ?

                      I ta bzdura deweloperska "rok utrzymają się bez zmian ale wybór będzie coraz mniejszy, póxniej znowu pójdą wgórę".

                      A moze wytlumaczysz co w czasach kryzysu, braku taniego pieniadza i braku kapitalu spekulacyjnego mialo by napedzac wzrosty ??

                      Pocieszaj sie mimo wszelkich faktow. Choc jak widze to ze nie spiac siedzisz o 3.30 na forum, tlumaczy dostatecznie twoja "obiektywnosc" - spac nie mozesz ? bylo myslec a nie ynwestowac.
                      • Gość: Arturro Steady_at_najx - jeszcze tu jesteś? IP: *.ssp.dialog.net.pl 31.12.08, 03:01
                        Steady_at_najx! Ty jeszcze nie zapadłeś się pod ziemię?
                        Pół roku temu kazałeś czekać na spadki. Jeśli
                        ktokolwiek posłuchałby Cię wtedy, to teraz byłby w
                        czarnej dupie, bo mieszkania ciągle drogie, kredyty już
                        drogie i do tego ciężko w ogóle dostać.
                        Nie zrozumiałeś jeszcze, że jeśli towar nie jest
                        dostępny, jego cena nie ma znaczenia?
                        • steady_at_najx Re: Steady_at_najx - jeszcze tu jesteś? 02.01.09, 16:46
                          Nie rozsmieszaj mnie panie "na emeryturze dzieci kupia mi domek a zamieszkaja w moim mieszkaniu"

                          Jak to towar jest niedostepny ? Wlasnie takie debilne rozumowanie (bierz kredyt bierz) prowadzilo do wzrostu cen nieruchomosci. Wlasnie tacy naganiacze jak ty wolali "co tam wielkosc kredytu".

                          Na rynku jest pelno nieruchomosci i jego dostepnosc ma znaczenie. Widze ze nie zrozumiales.

                          Masz racje mieszkania sa ciagle drogie - ale beda coraz tansze. Tylko mi tu nie wyjezdzaj glupolu z ironia typu "beda dodawac do gazet". Beda coraz tansze a to wlasnie dzieki temu ze nie beda dla "kazdego kto zdola wziac kredyt" ale dla tych ktorzy umieja oszczedzic na wklad wlasny.
                          Branie kredytow typu 100 czy co gorsza 120% to wlasnie glowne powody swiatowego kryzysu (dodam bo pewnie nie wiesz ze kryzys rozpoczal sie wlasnie na rynku nieruchomosci")

                          Sprawa prosta - nie stac cie nie kupuj. Nie bedzie dochodzilo juz do anomalii w typie licytowania sie o nieruchomosc (a co tam i tak za kredyt) oraz pretensji mlodych konczacych studia do polmilionowych kredytow na 50 lat. To czy kogos stac czy nie mozna powiedziec po 50 latach splaty a nie po tym jak bank mu wyliczy zdolnosc (falszowana przez marze).

                          Ci co dzisiaj placza bo nie dostali 100% niech lepiej wezma sie do oszczedzania na wklad. Jak ceny znaczaco spadna to i wklad bedzie mniejszy a i banki poluzuja ze zamiast 30 bedzie 15 %.

                          A jak kogos nie stac na kupno przy wplacie 15 % od powiedzmy 200 tysiecy to faktycznie niech lepiej wynajmuje bo to oznacza ze NIE JEST w stanie zaplacic za ta nieruchomosc.

                          A ja nie zycze sobie zeby z moich wypracowanych podatkow pieniadze zamiast np na policje czy dom dziecka szedl na ratowanie tych z wybujalymi ambicjami i zaklamana zdolnoscia kredytowa.

                          Wlasnie ci co kupili 2 krotnie przewartosciowana nieruchomosc i splaca ja 2 krotnie beda w czarnej dupie. Juz niedlugo. Ale taki ograniczony umysl jak twoj nie zrozumie tego puki sie tak nie stanie.
            • ot_byt Re: "Rz": jesteś szczęściarzem, bo możesz spłacać 29.12.08, 13:20
              Dlaczego nieważne ?
              Jak trafnie napisał niżej ankecenamon - dlaczego ludzie patrzą na
              ceny pod kątem zdolności kredytowej. Gdyby nie łatwy pieniądz to
              wkład własny dla mieszkania 40m2 w Wa-wie wynosiłby 20k - a nie 50k.
              Gdyby ceny nie zostały wywindowane przez tani pieniądz to jego 50k
              starczyłoby na ponad połowę ceny mieszkania - gdy aktualnie starczy
              jedynie na 20% wkład własny.
              Kredyt powinien być wyłącznie uzupełnieniem zdolności nabywczej
              konkretnej osoby (tak, żeby nie musiała ona mieszkać z rodzicami do
              50-tego roku życia) ale w żadnym wypadku nie powinien być punktem
              odniesienia dla oceny realności/idiotyczności ceny.
                • ot_byt Re: "Rz": jesteś szczęściarzem, bo możesz spłacać 30.12.08, 10:17
                  Co Ty klepiesz ?
                  Może więc przyjrzymy się sytuacji obrazowo:

                  1) Niedobór mieszkań.
                  W 2003r. mieszkania chodziły w wielkiej płycie na Żoliborzu po 2700-
                  3300 (mniej więcej za tyle można było kupić). Na rynku nie było
                  szału zakupowego - OMFG pomimo tak strasznie niskich cen, które
                  teraz, patrząc z punktu widzenia zdolności zakupu lewarowanej
                  kredytem, są jeszcze bardziej śmiesznie niskie (ale tylko
                  teoretycznie).
                  Od 2003 do dnia dzisiejszego liczba mieszkańców RP zmniejszyła się -
                  no chyba, że nam się kosmici osiedlili, a ja nic o tym nie wiem.
                  Więc gdzie tu niedobór mieszkań ? Chcieć mieć mieszkanie a móc to
                  dwie różne rzeczy.

                  2) Wzrost zatrudnienia i wzrost płac.
                  Bodaj w 1997r. bezrobocie też było na poziomie poniżej 10% - więc
                  podobnie jak teraz w szczycie koniuntury gospodarczej. Czy to
                  znaczy, że mieszkania wtedy kosztowały tyle samo co teraz - NIE. Tak
                  więc skala zatrudnienia nie ma nic do kwestii ceny mieszkań -
                  chociaż pośrednio też jest jedną z mniejszych czynników mających
                  wpływ na ceny.
                  Co do wzrostu płac to powiedz mi - jak się ma wzrost płac do wzrostu
                  cen nieruchomości ? Czy wynagrodzenia nam podskoczyły statystycznie
                  o 200% w ciągu 2 lat - tak jak to miało miejsce z cenami
                  nieruchomości ? Oczywiście, że nie.

                  Wzrost cen nieruchomości był spowodowany łatwym dostępem do taniego
                  pieniądza - ot i wsio.

                  A co do cen najmu lokali mieszkalnych to weź pod uwagę, że jak
                  chętnych do wynajęcia mieszkania będzie dużo (bo każdy będzie chciał
                  na tym zarabiać), a liczba najemców się nie zwiększy, to ceny pójdą
                  w dół - tak to już jest z tym popytem i podażą.
    • satorianus Jakiś idiota to pisał. 29.12.08, 10:51
      W wakacje miałem dwie promesy na kredyt w brany CHF po 2zł. Gdybym wtedy kupił
      mieszkanie, które miałem upatrzone za 300.000 dzisiaj miałbym ponad 400.000 do
      spłaty. Zaiste. Interes życia
      • Gość: Stefan Re: Jakiś idiota to pisał. IP: *.static.korbank.pl 29.12.08, 11:28
        Kazdy kij ma dwa konce. Po pierwsze - kredyt hipoteczny bierze sie na 30-40 lat.
        Po drugie - tylko nierozsadny splaca go wczesniej(poczytaj tu Eric Edelman -
        Ordinary People, Extraordinary Wealth). Nie ma wiec sensu dzis, po 5 miesiacach
        (liczac od lipca i dna pary CHF/PLN) w ogole myslec ile to jest do splaty.

        W lipcu banki oferowaly warunki a w szczegolnosci marze na poziomie stopa
        referencyjna (LIBOR 3M CHF) plus 1% a nawet 0,6% pa. Dla przykladu dzis PKO BP
        oferuje kredyt w CHF z marza nawet 5% (sic!) pa.

        Co to oznacza? Ano tyle, ze spadek stopy LIBOR uwaga do poziomu 0,73%
        (kwotowanie z 29.12) rekomepnsuje oslabienie zlotego! Czyli twoje bieżące
        zobowiązanie(rata kredytu, o którą należy się troszczyć, a nie o denominowaną w
        PLN, czyli wirtualną kwotę główną) pozostaje niezmienna.

        Co dalej? Nikt nie smie juz oceniac, ale jak popatrzec na wykres CHFPLN z
        ostatnich 10 lat, sila oslabienia zlotego jest bez precedensu vice versa
        umocnienie CHF wyglada kompletnie nienaturalnie (swieca w gore). Mysle wiec, ze
        gdy kurz opadnie, wroci sentyment do zlotowki. Wtedy Ci, ktorzy brali kredyt w
        lipcu zostana z warunkami LIBOR + 1, a "madrzy" ktorzy wtedy nie wzieli, z duzym
        prawdopodobienstem zostana z niczym, a jesli juz to z marzami rzędu 3-5%.

        • kretynofil Hihihi, idiota broni idioty :) 29.12.08, 11:41
          > Po drugie - tylko nierozsadny splaca go wczesniej(poczytaj tu Eric Edelman -
          Ordinary People, Extraordinary Wealth). Nie ma wiec sensu dzis, po 5 miesiacach
          (liczac od lipca i dna pary CHF/PLN) w ogole myslec ile to jest do splaty.

          Wiesz, to jest o tyle ciekawe, ze jesli ktos straci prace w najblizszym czasie i
          zacznie zalegac ze splata i bank sprzeda jego dlug firmie windykacyjnej, to ta
          kupi ten dlug po dzisiejszym kursie franka i od tego momentu dlug bedzie juz
          denominowany w zlotowce - a ewentualne oslabienie franka nie bedzie mialo wplywu
          na wysokosc zadluzenia.

          To raz. A dwa, ze bank w takiej sytuacji moze zazadac dodatkowego zabezpieczenia
          - bo jesli ktos kupil mieszkanie za 400.000 PLN przy kursie CHF/PLN 2,00,
          dzisiaj ma do splaty juz 560.000 PLN (zakladam maksymalny dzisiejszy kurs 2,80)
          a mieszkanie na rynku jest warte maksimum 320.000 PLN (jesli nie mniej). I jest
          problem, bo bank ma w tym momencie kredyt, ktorego zabezpieczenie jest warte
          240.000 mniej niz wartosc kredytu - czyli kwota niezabezpieczona wynosi 75%
          zabezpieczenia.

          W tej sytuacji bank musi sie ratowac - albo zazada dodatkowego zabezpieczenia,
          albo zacznie wymagac dodatkowego ubezpieczenia (de facto podnoszac marze), albo,
          co najgorsze, wypowiadajac umowe kredytowa, dajac 30 dni na splate zobowiazania.

          I co teraz zrobi taki lemming, ktory kupil mieszkanie "bo najwyzej sie sprzeda
          jak bedzie problem z kredytem", ktory wpakowal 400.000, jest winien 560.000,
          moze uzyskac najwyzej 320.000 (a pewnie jeszcze mniej)?

          Nawet jak mu zabiora mieszkanie, to ma jeszcze 240.000 PLN do splaty - do konca
          zycia z wyplaty zostanie mu tylko najnizsza krajowa.

          No, ale przeciez mial "swoje" mieszkanie przez dwa lata :)))))
          • Gość: Adam Re: Hihihi, idiota broni idioty :) IP: *.telpol.net.pl 29.12.08, 12:02
            dlaczego zakladasz ze wszyscy bioracy kredyt mieli go przyznany po
            2,00 zl. Zaciagnalem w tym roku kredyt hipoteczny na budowe domu w
            kwocie 84.000 CHF. Pierwsza rata po 2,21 zl, druga rata po 2,31 zl a
            ostatnia rata po 2,57 zl. Franek po 2,00 zl byl moze przez 2
            tygodnie a nie przez 6 miesiecy. Watpliwe aby w ciagu tych 2
            tygodni, ktore jeszcze wypaly w okresie wakacji 500.000 Polakow
            miałao wypłacony cały swoj kredyt. Skoro wolisz wynajmowac i placic
            1000 zl odstepnego - twoja sprawa, ja placa 1000 zl rate kredytu we
            frankach na budowe domu i nikomu kabzy za wynajem nie nabijam.
          • rydzyk_fizyk Re: Hihihi, idiota broni idioty :) 29.12.08, 12:07
            Aż tak bym się nie rozpędzał.

            Na razie na szczęście dla kredytobiorców nie jest w interesie banków
            windykacja nieruchomości.

            Ale pewnie będą sobie chciały poprawić wyniki żądając dodatkowego
            ubezpieczenia oczywiście w zależnej od siebie spółce.
                    • arfer Re: Hihihi, idiota broni idioty :) 29.12.08, 14:36
                      Zgadzam się. ALe nie traktujmy obecnej sytuacji jak standardowej - dziś nic na rynku kredytowych nie jest normalne. Potrzeba paru m-cy, by trochę opadł kurz, zobaczymy, czy w ogóle wróci kredytowanie w CHF (moim zdaniem nie), czy raczej pojawią się lepsze oferty w EUR.
                      • znajomy_jennifer_lopez Re: Hihihi, idiota broni idioty :) 29.12.08, 19:21
                        Jeżeli banki poczekają jeszcze z miesiąc dwa z akcją kredytową (ostatnio udzielają po 2500 kredytow na mc (listopad08) - 10x mniej niż sredniomiesięcznie w 2007r) to stety niestety będą musiały uwzględnić spadek cen mieszkań.
                        Jak to bedzie wyglądało w praktyce? Prawdopodobnie bedzie wcielone w zycie żądaniem 20-30% wkładu własnego, wtedy
                        mieszkanie 400 000zł
                        szacowany spadek wartosci np 30% do poziomu = 280 000zł
                        Kredyt na 280-320 000zł na takim zabezpieczeniu bedzie kredytem maksymalnym plus z wysoką marżą (bo de facto jak stare kredyty na 100-120% wartosci).

                        Jeżeli spowolnienie gospodarcze będzie spore, a wszystko wskazuje, banki nie będą miały innego wyjścia jak podtrzymać ostrożną politykę kredytową. Chyba ze zaryzykują działanie wbrew zasadom bankowym. Ale to, w razie potrzeby egzekucji długów, kopanie sobie dołu na wlasne życzenie.
                      • steady_at_najx Re: Hihihi, idiota broni idioty :) 30.12.08, 10:29
                        > Najlepiej wyjdą na tym i co mają gotówkę. Kupią tanio mieszkania i
                        > będą je wynajmować po 2000tyś... a ludzie będą mieli wybór płacić
                        > 2000za wynajem lub isć pod most.

                        Kolejny bzdurny post w Twoim wykonaniu.

                        W tym zacietrzezwieniu z tekstami o mostach zapominasz ze ludzie maja jeszcze rodziny z ktorymi moga mieszkac.
                        Uwielbiam takich co sa swiecie przekonanie o tym ze ludzie "musza mu zaplacic za wynajem" - otoz nie musza. Ty natomiast musisz wynajac za tyle ile ustali rynek a nie za tyle ile bedziesz "chcial". I pamietaj ze jest cos takiego jak minimalizowanie strat, czyli wynajecie nie tyle zeby zarobic ale zeby stracic jak najmniej. O tym fakcie niedlugo bolesnie przekonaja sie tacy co swiecie wierza ze "musza dostac tyle ile zawolaja"
                        • Gość: Arturro Re: Hihihi, idiota broni idioty :) IP: *.ssp.dialog.net.pl 31.12.08, 03:22
                          Masz rację jak zawsze;-) Ja również współczuję tym
                          nieudacznikom, którzy mają po kilka lub kilkanaście
                          mieszkań i będą musieli wynajmować je po cenach
                          rynkowych. Straszny będzie ich los kiedy wszyscy którzy
                          do tej pory wynajmowali od nich mieszkania "przeniosą
                          się do rodzin".
                          ;-)
                          A tak na serio to:
                          1. Rodziny się ucieszą;-)
                          2. Chciałbym być takim nieudacznikiem.
                          3. Kolega od postu, który nazwałeś bzdurnym, co do
                          meritum ma rację, choć trochę przerysował.
                          • steady_at_najx Re: Hihihi, idiota broni idioty :) 02.01.09, 16:58
                            Znowu doskonale udowadniasz ze nie masz pojecia o tym co mowisz a twoje myslenie jest ograniczone do najblizszych kilku miesiecy.

                            O mieszkaniach wypowiadasz sie jak o bulkach - a twoimi jedynymi argumentami jest jakas gra na emocjach typu "wlasne cztery katy"

                            Polecam statystyke, zdrowy rozsdek i kalkulator, panie naganiacz.
              • Gość: T Re: Hihihi, idiota broni idioty :) IP: *.acn.waw.pl 30.12.08, 04:02
                I tak i nie.
                W Polsce znacznie trudniej przeprowadzić egzekucję, ale za to Jak
                ktoś wziął kredyt na 400tyś, przez zmianę kursy ma do spłaceni
                500tyś, a jego mieszkaniejest warte 300tyś to po roku bank odzyska
                te 300tyś - koszty a 200tyś plus odsetki odzyska przez resztę życia
                dłużnika. W USA bank odzyska 300tyś bardzo szybko a 200tyś nigdy bo
                nie może wziąść więcej niż zabezpieczenie.
          • Gość: ono Re: Hihihi, idiota broni idioty :) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.12.08, 12:52
            Widać kolego, że z bankowością miałeś do czynienia tyle, co świnka morska z
            morzem. Ale ja nie o tym.
            Drodzy Państwo. Największy problem w tej chwili mogą mieć instytucje bankowe
            właśnie. Słabnąca złotówka, to uciemiężenie kredytobiorców, czyli de facto
            źródeł ich utrzymania. Idąc dalej - pracodawców. Tak, kredytobiorcy są
            pracodawcami instytucji bankowych. Nawet największy kretyn-bankowiec nie ośmieli
            się podnieść ręki na swojego pracodawcę w tej sytuacji, w obawie przed lawiną
            akcji typu "mam cię w d..., od dziś nie płacę rat kredytu". A przy tak wysokich
            kosztach zakupu waluty do takich akcji będzie pewnie co jakiś czas dochodziło,
            na mniejszą bądź większą skalę.
            Banki będą niedługo robiły wszystko, aby złagodzić skutki słabej złotówki i nie
            stracić swoich źródeł utrzymania. Żądanie dodatkowego zabezpieczenia? Licytacja
            nie spłacanej nieruchomości? Proszę was. Chyba jakieś wolne żarty! To jakby
            włożyć kij w szprychy roweru, na którym się jedzie. Do takich akcji nie dojdzie
            NIGDY!
            Także fajnie jest. Ktoś tu ma faktycznie problem. Ale nie koniecznie
            kredytobiorcy...
            • kretynofil Oooo, nastepny - desant jakis byl czy co? 29.12.08, 13:19
              > Drodzy Państwo. Największy problem w tej chwili mogą mieć instytucje bankowe
              właśnie. Słabnąca złotówka, to uciemiężenie kredytobiorców, czyli de facto
              źródeł ich utrzymania. Idąc dalej - pracodawców.

              Ooo, to ciekawe. Chcesz o tym porozmawiac? Poki masz kredytu wiecej niz
              zabezpieczenia, to nie jestes "pracodawca" banku, tylko jego pasozytem - bo z
              punktu widzenia ksiegowosci obnizasz jego wyniki finansowe (rozne modele
              szacowania ryzyka, uzywane do kalkulacji wartosci aktywow). Wiec to nie Ty
              dajesz cos bankowi, tylko on daje Tobie - poki placisz, jest fajnie,
              przestaniesz i sie zacznie zabawa.

              > Nawet największy kretyn-bankowiec nie ośmieli się podnieść ręki na swojego
              pracodawcę w tej sytuacji, w obawie przed lawiną akcji typu "mam cię w d..., od
              dziś nie płacę rat kredytu".

              Takiej lawiny nie bedzie, bo jest jeden problem - nie wystarczy przestac placic
              i oddac bankowi mieszkanie, zeby byc "czystym". W Polsce musisz splacic calosc
              zobowiazania i jesli mieszkanie, ktore odbierze Ci komornik nie pokryje
              zadluzenia, to bedziesz placil dalej.

              I to wlasnie sprawia, ze nie Ty mozesz powiedziec bankowi "mam cie w d...",
              tylko predzej on moze to zrobic - bo on swoje odzyska w ten czy inny sposob
              (albo przez egzekucje komornicza, albo przez sprzedaz wierzytelnosci) - a jedyna
              naprawde udupiona osoba bedziesz Ty sam.

              > Banki będą niedługo robiły wszystko, aby złagodzić skutki słabej złotówki i
              nie stracić swoich źródeł utrzymania.

              Kpisz czy o droge pytasz?

              Problem w tym, dziecko, ze banki maja gdzies kursy walut, jesli na nich nie
              zarabiaja, jak w przypadku kredytow hipotecznych. Dla nich slabsza zlotowka to
              wyzszy spread, a wiec wiekszy zysk. Na Twoim miejscu nie liczylbym tak bardzo na
              gwaltowna poprawe sytuacji - bo takich co to ich mieli "duzi gracze" chronic
              bylo na tym forum na peczki i wszyscy dostali po nosie.

              Byli tacy co nakupowali akcji na gorce i potem sie pocieszali, ze przeciez
              zagraniczni inwestorzy po "krotkiej korekcie" od nich odkupia. Dostali po dupie
              ze az milo, bo zagraniczni inwestorzy to im sprzedali i nie zamierzali niczego
              odkupywac.

              Byli tacy co dali sie ubrac w surowce, bo przeciez BRIC, bo OPEC, bo popyt, bo
              Rosja (jako imperium, a nie zjawisko rozwoju BRIC) - i oni tez sie pocieszali ze
              cena zaraz w gore pojdzie, wystarczy tylko poczekac. I nagle wyszlo szydlo z
              worka, ze Rosja zamiast ratowac ceny ropy, sama stoi przed widmem bankructwa, a
              ich surowce warte sa mniej niz papier na ktorym ich "jednostki" sa wydrukowane.

              Byli tez tacy, co dali sie ubrac w nieruchomosci - i tez ich mieli ratowac
              wielcy gracze tego rynku: fundusze zagramaniczne, powracajacy emigranci, banki,
              ktore jeszcze bardziej mialy zlagodzic kryteria. I co? I znowu sie okazalo ze
              biednych, durnych leszczy, ktorzy sie dali ubrac na gorce nikt z duzych graczy
              ratowac nie chce - bo mieli byc tylko dawcami kapitalu.

              I tak samo jest teraz z Toba - tak jak inni pisali, ze banki nie przestana dawac
              kredytow hipotecznych, bo przeciez na tym zarabiaja (a modlili sie o to, bo
              przeciez mieli mieszkania na sprzedaz), tak Ty piszesz, ze banki Cie uratuja.
              Powyzej masz przyklady takiego wlasnie "ratowania" drobnicy przez rekiny :))))

              > To jakby włożyć kij w szprychy roweru, na którym się jedzie.

              Dokladnie - to o co prosisz to jakby prosic o zatrzymanie roweru, zeby nie
              przejechac mrowki :) Taki cienki bolek jak Ty nie jest zadnym kijem dla szprych
              roweru bankowosci, tylko malym robakiem, dla ktorego nikt nie bedzie zatrzymywal
              machiny.

              Przykro mi...
              • fugazzi77 Re: Oooo, nastepny - desant jakis byl czy co? 29.12.08, 15:29
                masz sporo racji, ale nie zauwazasz, ze problem kursu walutowego o wiele bardziej dotyka banki niz kredytobiorcow.

                kredytobiorca musi placic rate, a ze ma zobowiazanie w CHF to go to drozej kosztuje (przeliczenie raty na PLN). o nic sie nie musi wiecej martwic przez 30 lat (pomijam przypadki, gdy musi sprzedac nieruchomosc, wtedy jest tak jak piszesz, jego zobowiazanie staje sie wymagalne po danym kursie).

                za to banki zeby zamknac pozycje walutowa musza przyjac lokaty w CHF lub pozyczyc je od innych bankow. Tyle, ze okres takich zobowiazan jest znacznie krotszy i musza je splacac badz rolowac dajmy na to teraz po kursie 2.80. Czyli ponosza straty, w jakims stopniu uszczuplajace ich plynnosc i pogarszajace wynik. Oczywiscie w dlugiej perspektywie to kredytobiorca ponosi ostateczna strate walutowa (lub zysk). Ale obecne oslabienei PLN nie odczuje tak jak bank.

                sytuacja troche jak z inwestowaniem w kontrakty gieldowe, gdzie Twoj depozyt jest natychmiast rozliczany wg obecnego kursu. inny przyklad to 'pseudo' opcje walutowe, czyli transakcje zawierane przez genialnych finansistow z polskich przedsiebiorstw (zabezpieczali sie sprzedajac ocje!), przy czym ich rozliczenie nastepowalo kazdego miesiaca.
                • kretynofil No dobra, ale zgodzisz sie z tym... 29.12.08, 15:44
                  ...ze banki nikogo ratowac nie beda?

                  Bo to bylo sednem mojej wypowiedzi - ze oczekiwanie na konkretne (korzystne dla
                  nas) zachownanie rynku przy jednoczesnej racjonalizacji swoich oczekiwan
                  spodziewanymi zyskami na rynku jest naiwne i przejechac sie na tym mozna porzadnie.

                  Z tym sie zgodzisz, prawda? Przeciez krotkoterminowo fundusze zagraniczne tez
                  zmniejszaly swoje zyski odsprzedajac akcje na GPW dzieciom hossy, i tez mozna by
                  bylo oczekiwac ze odkupia je jeszcze raz, aby dalej pompowac balon - a jednak
                  nie wykonaly ruchu, ktory by im zapewnil ten zysk.

                  Czemu? Pewnie dlatego, ze wlasnie dlugoterminowa perspektywa byla dla nich
                  wazniejsza, a los jeleni kompletnie nikogo nie obchodzi...
                  • fugazzi77 Re: No dobra, ale zgodzisz sie z tym... 29.12.08, 16:00
                    nie odnosilem sie do sedna wypowiedzi, tylko do kursow walutowych - taka
                    zmiennosc kursu CHF to dla bankow wymierne koszty (i stad wyzsze marze i
                    spready), a dla Kowalskiego to 'tylko' wyzsza rata, na dodatek niwelowana nizszm
                    LIBOREM. bank NIE zarabia na wyzszym czy nizszym kursie, tylko na marzy.

                    co sedna i szprych rowerowych - dopoki kredytobiorca splaca kredyt regularnie
                    bank nie bada jego zdolnosci, wartosci nieruchomosci czy wartosci zadluzenia
                    przeliczonego na PLN.

                    jesli nie, to wtedy jest problem i to podwojny w przypadku kredytow walutowych:
                    1) ceny nieruchmosci duzo nizsze
                    2) wartosc zadluzenia duzo wyzsza (zwlaszcza w przypadku kredytu udzielonego po
                    kursie CHF/PLN - 2,00)

                    I tu sie zgadzam calkowicie - ludzie uwierzyli, ze ceny nieruchomosci i tak
                    kosmiczne beda rosly w nieskonczonosci, bo Unia, bo brak 3 mln mieszkan, po
                    popyt, bo Euro2012...
                • znajomy_jennifer_lopez Re: Oooo, nastepny - desant jakis byl czy co? 29.12.08, 19:30
                  Dlatego banki mające dosyć problemów z kredytami obecnymi nowych bedą udzielać bardziej restrykcyjnie i drożej.


                  Odmienną sprawą jest jak banki zachowają sie ze złymi kredytami: czy pokuszą się o pozbycie złego długu sprzedając go firmie. Jeśli jak piszesz dług walutowy to problem dla banku to czy w razie zawieszenia spłaty przez dłużnika bank będzie:
                  a) w nieskończoność prosił i błagał o spłatę (by nie włożyć kija w szprychy roweru)
                  b) sprzeda temat i wyjdzie z długu poprawiając swoje wskazniki.
                  Może ktoś z działu windykacji kredytów hipotecznych Polbanku/Dombanku lub innego banku sie wypowie?
                  • kretynofil Ja nie pracuje, ani w banku, ani w windykacji... 29.12.08, 19:45
                    ...ale wiem jak to wyglada w telekomach, bo w tym roku robilem taki projekt -
                    musialem przygotowac raport o "zlych dlugach" przy pewnych parametrach
                    (prawnych/marketingowych).

                    Dlugi sprzedaje sie za kilka procent wartosci - i to sie oplaca, bo ryzyko
                    niesplacenia kredytu (uregulowania rachunkow) jest rozlozone na pozostalych
                    kredytobiorcow (abonentow).

                    I choc moze to sie wydawac dziwne, bo pare procent to orzeszki - ale z zalozenia
                    jest tak, ze czesc naleznosci nie zostanie uregulowanych i nawet przy nim
                    (zalozeniu) bank/telekom zarabia.

                    A co jakis czas sie sprzata, sprzedajac stare wierzytelnosci jako "bonus". I
                    tyle w temacie "kija w szprychy".
                  • mara571 Re: Oooo, nastepny - desant jakis byl czy co? 30.12.08, 15:12
                    > Odmienną sprawą jest jak banki zachowają sie ze złymi kredytami: czy pokuszą
                    się o pozbycie złego długu sprzedając go firmie. Jeśli jak piszesz dług walutowy
                    to problem dla banku to czy w razie zawieszenia spłaty przez dłużnika bank będz nie:
                    > a) w nieskończoność prosił i błagał o spłatę (by nie włożyć kija w szprychy
                    roweru)
                    > b) sprzeda temat i wyjdzie z długu poprawiając swoje wskazniki.
                    > Może ktoś z działu windykacji kredytów hipotecznych Polbanku/Dombanku lub inneg
                    > o banku sie wypowie?
                    Mnie by jeszcze interesowalo, czy polskie prawo zezwala na sprzedaz kredytow
                    hipotecznych innym firmom.
                    Jesli tak, to z gory wspolczuje osobom majacym klopoty ze splata kredytu za
                    atrakcyjne nieruchomosci. To dopiero bedzie okazja, aby cos tanio kupic.
            • exxon71 Re: Hihihi, idiota broni idioty :) 29.12.08, 15:22
              > Banki będą niedługo robiły wszystko, aby złagodzić skutki słabej złotówki i nie
              > stracić swoich źródeł utrzymania. Żądanie dodatkowego zabezpieczenia? Licytacja
              > nie spłacanej nieruchomości? Proszę was. Chyba jakieś wolne żarty! To jakby
              > włożyć kij w szprychy roweru, na którym się jedzie. Do takich akcji nie dojdzie
              > NIGDY!

              Hmmm, tylko dlaczego w Stanach licytacje domów przejętych przez banki stały się
              codziennością? Rozumiem że Amerykańskie banki działają na innych zasadach niż
              polskie? ;)
              • noducks Polskie banki sa patriotyczne 29.12.08, 15:26
                reki nie podniosa, zeby skrzywdzic rodaka, polaka, katolika. nigdy.
                jak bedzie ciezko to zmniejsza jeszcze marze, poroskladaja kredyt na
                wiecej lat, zawiesza nawet splate czy umorza odsetki. tylko... zaraz
                zaraz... czy my mamy jeszcze polskie banki ??? :D
              • pawstone Re: Hihihi, idiota broni idioty :) 29.12.08, 17:52
                W USA kredyt hipoteczny jest związany z nieruchomością. Bank może
                tylko przejąć nieruchomość. Nie odpowiada się całym majątkiem tak
                jak u nas. Oczywiście pogarsza to historię kredytową, ale znowu nie
                tak dramatycznie.
                • exxon71 Re: Hihihi, idiota broni idioty :) 30.12.08, 03:37
                  Dzięki za odp. - masz rację, ale moje pytanie było retoryczne. Chciałem tylko
                  pokazać że założenie przedmówcy, że banki nie odważą się zlicytować niespłacanej
                  nieruchomości jest idiotyczne. Jak kredyt okaże się trwale niespłacalny to nie
                  będą miały wyjścia. Choć rzeczywiście w Polsce będzie nieco trudniej
                  przeprowadzić całą operację niż w USA.
                  • Gość: JG Re: Hihihi, idiota broni idioty :) IP: *.interpc.pl 30.12.08, 10:53
                    > Chciałem tylko pokazać że założenie przedmówcy, że banki nie
                    > odważą się zlicytować niespłacanej
                    > nieruchomości jest idiotyczne. Jak kredyt okaże się trwale
                    > niespłacalny to nie będą miały wyjścia. Choć rzeczywiście w Polsce
                    > będzie nieco trudniej przeprowadzić całą operację niż w USA.

                    Dlaczego mają licytować mieszkanie (w niekorzystnej z punktu widzenia banku
                    sytuacji na rynku nieruchomości), skoro mogą egzekwować spłatę z wynagrodzenia
                    lub innego majątku kredytobiorcy?

                    Jest jeszcze kwestia kto faktycznie przez ostatnie 2 czy też 3 lata kupował
                    mieszkania, i jak na sytuację materialną tych osób przełoży się "kryzys". Czy w
                    razie utraty pracy będą w stanie szybko znaleźć zatrudnienie, etc.

                    W moim przekonaniu licytacja mieszkania będzie w polskich warunkach ostatecznością.
          • Gość: cal Re: Hihihi, idiota broni idioty :) IP: 213.172.178.* 29.12.08, 14:08
            > To raz. A dwa, ze bank w takiej sytuacji moze zazadac dodatkowego
            zabezpieczeni
            > a
            > - bo jesli ktos kupil mieszkanie za 400.000 PLN przy kursie
            CHF/PLN 2,00,
            > dzisiaj ma do splaty juz 560.000 PLN (zakladam maksymalny
            dzisiejszy kurs 2,80)
            > a mieszkanie na rynku jest warte maksimum 320.000 PLN (jesli nie
            mniej). I jest
            > problem, bo bank ma w tym momencie kredyt, ktorego zabezpieczenie
            jest warte
            > 240.000 mniej niz wartosc kredytu - czyli kwota niezabezpieczona
            wynosi 75%
            > zabezpieczenia.


            teoretycznie może. Ale czy w każdym przypadku warto będzie się mu
            użerać?
            Oczywiście, jeśli ktoś brał kredyt na 100% wartości nieruchomości i
            na 100% swojej zdolności kredytowej...tu zagrożenie wypłacalności
            kredytu jest dziś dla banku bardzo duże.

            Ale jeśli ktoś brał kredyt na dajmy na to 65% wartości nieruchomości
            i np na 35% zdolności kredytowej? Przecież taki klient jest dziś,
            przy wysokim kursie CHF, dojną krową. Płaci regularnie i więcej niż
            w dniu podpisania umowy. Ryzyko jego niewypłacalności jjest znacznie
            mniejsze, nawet w przypadku powiedzmy utraty zdolności przez jednego
            z kredytobiorcow (jesli kredyt brało pracujące małżeństwo).

            Czy bankowi opłacało się będzie rewindykować takiego klienta i
            tropić wartość jego nieruchomości?

            no, oczyiwście można spojrzeć z drugiej strony - z takiego klienta
            da się coś jeszcze wydusić, np doubezpieczenie kredytu.....
            • kretynofil Teoretycznie :) 29.12.08, 15:51
              > teoretycznie może. Ale czy w każdym przypadku warto będzie się mu użerać?
              > Oczywiście, jeśli ktoś brał kredyt na 100% wartości nieruchomości i na 100%
              swojej zdolności kredytowej...tu zagrożenie wypłacalności kredytu jest dziś dla
              banku bardzo duże.

              Heh, byli tez tacy, ktorzy brali kredyty na 130% wartosci nieruchomosci na
              granicy zdolnosci - to sa na dzien dzisiejszy kredyty nie do splacenia. Narazie
              pomagaja tym ludziom rodzice, karta kredytowa czy provident. Tak mozna przez
              rok, moze dwa - a potem koniec. I ja bym przypuszczal ze takich kredytow byla
              wiekszosc, bo nie tyle niskie oprocentowanie ciagnelo ludzi do bankow, ile
              wlasnie mozliwosc zakupu wlasnego M bez grosza przy duszy...

              Szkoda tych ludzi - a jest ich cala masa...

              > Ale jeśli ktoś brał kredyt na dajmy na to 65% wartości nieruchomości i np na
              35% zdolności kredytowej?

              Takich bank nigdy nie ruszy, jesli tylko placa. Tyle ze to jest mniejszosc
              zaciaganych ostatnio kredytow.

              > no, oczyiwście można spojrzeć z drugiej strony - z takiego klienta da się coś
              jeszcze wydusić, np doubezpieczenie kredytu.....

              Nie wiem czy warto probowac - taki kredyt mozna refinansowac, bo jest dobry,
              bezpieczny. Nie sadze zeby banki probowaly, ale nigdy nic nie wiadomo.

              Latwo jest ocenic kiedy jest za dobrze i bedzie musialo sie pogorszyc; znacznie
              trudniej przewidziec jak bardzo sie pogorszy :)
              • znajomy_jennifer_lopez Re: Teoretycznie :) 29.12.08, 19:39
                Zgadza się. Cechą ostatnich lat był DOSTEPNY kredyt.
                Ludzie którzy brali na 65% i 35% zdolnosci DOSTAWALI KREDYTY I PRZED 2005 rokiem, kupowali więc i w 2000r i w 2002 i w 2005roku.
                Bańka nieruchomosciowa spowodowana jest (oprócz "inwestorow" ktorzy teraz w wiekszosci pozbywaja sie tych inwestycji) łatwo dostępnym kredytem. Łatwo dostepnym dla ludzi z niską zdolnością (wcześniej poniżej zdolnosci) czyli i na 100% zdolnosc i w wiekszosci na 100% wartosci mieszkania.
                I właśnie te kredyty będa miały najgorszy rating i dlatego banki nie zwiększą akcji kredytowej - ci co chca na 65% i 35% zdolnosci dostaną kredyt "prawie zawsze" także i teraz, teraz nie dostają kredytu własnie ci z 100% zdolnoscia i na 100%. Dlatego nie spodziewam sie w najblizszym czasie znacząco zwiekszonej akcji szalenstwa ups, kredytowej. I bardzo dobrze.
          • Gość: Jan z Kolna Do Kretynofila IP: *.tktelekom.pl 29.12.08, 17:20
            Szanowny Kretonofilu.

            Bardzo lubię czytać Twoje wpisy na forach, bo w przeważającej większości ( tak z
            90 % ) są ekonomicznie trafne. 90% to jest naprawdę dobry wynik.

            Lecz niestety twój wpis w którym napisałeś, że po zabraniu mieszkania przez bank
            osobie tej pozostanie do spłaty 240 000 zł - czyli osoba ta skazana będzie w
            praktyce do życia za najniższą pensję do konca swoich dni, NIE JEST TO PRAWDĄ.

            Dlaczego? Bo gdy taka osoba podejdzie pod ustawę o bankructwie konsumenckim, to
            raty spłaty tych 240 000 zł bedzie musiała regulować przez 5 lat. Słownie ( pięc
            lat ).

            Po tym czasie, nie zaleznie od tego ile uda się jej spłacić z tych 240 000 zł,
            reszta zostanie jej anulowana, na podstawie własnie tej ustawy o bankructwie.

            Co oczywiście Kretynofilu, nie zmienia bezwzględnego faktu, że taki dłużnik,
            będzie miał CO NAJMNIEJ 5 LAT WYJĘTE Z ŻYCIORYSU.

            Bo przez te 5 lat faktycznie będzie zył za najniższą pensję, bo reszte z pensji
            zabiorą mu na poczet spłaty długu.

            Kretynofilu :-) Lubię Cię :-)
            • kretynofil Dzieki! 29.12.08, 18:44
              Dzieki za cieple slowo w ten zimowy dzien :)

              A co do bankructwa konsumenckiego, to ostatnie doniesienia jakie czytalem na
              temat tej ustawy, pozwalaja wysnuc wniosek, ze bardzo trudno bedzie zostac takim
              bankrutem. Mowie o koniecznosci spelnienia warunku "braku wlasnej winy" jako
              przyczyny bankructwa, a nikt o zdrowych zmyslach nie uzna za niewinnego jelenia,
              ktory bral kredyt na 100% wartosci nieruchomosci przy kursie CHF/PLN 2,00 z rata
              w wysokosci 50% zarobkow brutto.

              Oczywiscie, mozna powiedziec, ze bank tez byl wspolwinny, bo nie powinien
              takiego kredytu udzielic, ale tak to jest w kapitalizmie (i, zwlaszcza,
              turbokapitalizmie), ze jak pomyli sie Kowalski, to jego wina - jak pomyli sie
              jego bank, to wina jest niczyja :)

              Dlatego nie sadze, zeby bankructwo konsumenckie w obecnej formie moglo cos
              zmienic. Niestety, bo jestem zwolennikiem tego rozwiazania w jego czystej,
              amerykanskiej formie (kwestia rownosci wobec prawa i rownego podzialu ryzyka
              miedzy kredytodawce i kredytobiorce)...
              • Gość: thoms Re: Dzieki! IP: *.aster.net.pl 29.12.08, 19:29
                >Oczywiscie, mozna powiedziec, ze bank tez byl wspolwinny, bo nie powinien
                >takiego kredytu udzielic, ale tak to jest w kapitalizmie (i, zwlaszcza,
                >turbokapitalizmie), ze jak pomyli sie Kowalski, to jego wina - jak pomyli sie
                >jego bank, to wina jest niczyja :)

                Z tą winą banku to zdarzyło się tak (np.
                Niemczech - niestety nie jestem w stanie
                znaleźć linka), że sąd orzekał, iż Bank nie powinien dać klientowi kredytu bo po
                prostu
                w przypadku jakichkolwiek poważniejszych
                zawirowań nie był w stanie go spłacać.

                Kretynofil, napisz lepiej jak tam kryzys w świecie konsultantów ;)
                • kretynofil Odpowiadam: 29.12.08, 19:40
                  > Z tą winą banku to zdarzyło się tak (np. Niemczech - niestety nie jestem w
                  stanie znaleźć linka), że sąd orzekał, iż Bank nie powinien dać klientowi
                  kredytu bo po prostu w przypadku jakichkolwiek poważniejszych zawirowań nie był
                  w stanie go spłacać.

                  W Niemczech. I to wystarczy jako komentarz :)

                  > Kretynofil, napisz lepiej jak tam kryzys w świecie konsultantów ;)

                  Doskonale po prostu - redukuja zaloge, ale oczywiscie tylko pracownikow, wiec
                  konsultantow przybywa :) Niezle jaja, co?

                  To co jest w stanie zagrozic kontraktorom to rewizja calego chorego systemu
                  wyceny wartosci spolek, gdzie pracownik za 3000 EUR jest kosztem, a kontraktor
                  za 12000 EUR - inwestycja :) I, wbrew pozorom, ten moment nadejdzie, bo obecny
                  kryzys finansowy jest wlasnie kryzysem modelowania sytuacji gospodarczej spolek.
                  Coz, oby nie za szybko...
              • Gość: Jan z Kolna Do Kretynofila IP: *.tktelekom.pl 29.12.08, 19:44
                Szanowny Kretynofilu.

                Masz rację, że dłużnik będzie musiał wykazać się przed Sądem, że w kłopoty
                popadł nie z własnej winy.

                Utrata pracy ? Jaki problem poprosić kadrową w zakładzie aby poszli człowiekowi
                na rękę, i w świadectwie pracy wpisali np: zwolniony likwidacja stanowiska pracy.

                Choroba ? Kiedy ktoś już będzie na bezrobotnym, to MUSI zacząć sie ,,leczyć,,.
                Chodzić do lekarzy itd...........

                W jednym sie tylko pomyliłem wpisując mój poprzedni wpis na forum.

                Człowiek poddany procedurze bankructwa konsumenckiego będzie miał wyjęte z
                życiorysu nie 5 lat , lecz 10 lat ( słownie: dziesięc )

                Dlaczego? Bo przez pierwsze 5 będzie musiał spłacać długi. Nie zależnie od tego
                że zabiorą mu WSZYSTKO co ma.

                To po tych 5 latach przez następne 5 z mocy prawa, NIE BĘDZIE MÓGŁ zaciągnąć
                jakiegokolwiek kredytu nawet na zakup telewizora, pralki, czy lodówki. NIC
                ,ZERO KREDYTU :-(

                Gdyby wziął chociaż 1000 zł kredytu w ciągu tych 10 lat, to procedura upadłości
                konsumenckiej w jego przypadku ZOSTAJE WSTRZYMANA, i z powrotem musiałby oddać
                WSZYSTKO co był dłużny przed rozpoczęciem procedury.

                Nawet gdyby ci Bank po 8 latach proponował jakiś mały kredyt TO MASZ OBOWIĄZEK
                go nie przyjąć :-(

                Po prostu masz 10 lat kary.
                • kretynofil Moze masz racje (oby!) 29.12.08, 19:51
                  I moze rzeczywiscie tak bedzie, ze bankructwo bedzie relatywnie latwo uzyskac;
                  to by zadzialalo na polskie instytucje finansowe jak zimny prysznic, w dluzszej
                  perspektywie ograniczajac spekulacje, co dla normalnych ludzi jest korzystne.

                  Niemniej jednak w Polsce wszystkie rzady posluguja sie logika sprawiedliwosci
                  ludowej, gdzie kazdy kazdemu wilkiem - a wystarczy poczytac forum zeby sie
                  zorientowac, ze ludzie boja sie tej upadlosci konsumenckiej jak zlodzieja w nocy...

                  To jest wyrazny sygnal dla wladz, ze nie nalezy dawac takiej mozliwosci zbyt
                  latwo - bo masy sie uniosa swietym gniewem :)

                  Spadam do wanny, raczej na forum juz dzis nie wroce. Milego sylwestra zycze :)
                  • terion Re: Moze masz racje (oby!) 30.12.08, 09:26
                    > Niemniej jednak w Polsce wszystkie rzady posluguja sie logika sprawiedliwosci ludowej, gdzie kazdy kazdemu wilkiem - a wystarczy poczytac forum zeby sie zorientowac, ze ludzie boja sie tej upadlosci konsumenckiej jak zlodzieja w nocy...

                    Też się boję. Bo jak sądzisz, kto poniesie jej koszty? Wg mnie ci, którzy spłacają terminowo kredyt, w postaci wyższej marży, która będzie musiała pokryć odpisy z niespłaconych długów.
            • Gość: CV* Re: Do Kretynofila IP: *.eranet.pl 29.12.08, 18:50
              Jeśli wolno się wtrącić: ustawa o upadłości konsumenckiej nie jest dla
              wszystkich zadłużonych, ale tylko i wyłącznie dla przypadków kiedy
              niewypłacalność jest skutkiem niezawinionych, niekorzystnych zdarzeń życiowych.
              Czyli utrata pracy nie ze swojej winy, choroba, wypadek.
              W każdym przypadku decydować będzie sąd.
              PS. Tak, ja też przewiduję skokowy wzrost zachorowań na rozmaite przewlekłe
              choroby ;)
          • Gość: k Re: Hihihi, idiota broni idioty :) IP: *.chello.pl 29.12.08, 21:49
            kretynofil napisał:

            Niby masz rację, ale wyłącznie w sytuacji kiedy na 10 kowalskich tylko od jednego żąda się dodatkowych zabezpieczeń. Zaś jeżeli sytuacja zacznie dotyczyć 9, a wartość nieruchomości będzie znacznie poniżej wartości kredytu można zacząć się spodziewać piramidy bankructwa, bo w większości klienci banków ledwo ciągną koniec z końcem i zaczną się zastanawiać nad sensem spłacania nieruchomości, więc jakiekolwiek nowe obciążenie może być przyczyną plajty 8 klientów, a w konsekwencji sporych problemów dla banku włącznie z niewypłacalnością.
            Rozsądny bank będzie starał się lawirować między upadłością klientów, a swoimi zyskami, ale wiadomo efekt stadny i może być podobnie jak w Stanach, że bardzo wiele nieruchomości nie będzie miało żadnej wartości.
            Co nie znaczy dla szarego kowalskiego, że będzie go stać na mieszkanie, bo okresie recesji niestety ciężko jest z pracą, a co za tym idzie z pieniędzmi.
            Mniej więcej jest tak jeden z pierwszych komentatorów napisał dowcip o Związku Radzieckim.
            Łatwo jest krytykować, rozumiem, a jednak nie zgadzam się ze wszystkimi twoimi teoriami, np. mówiącymi o tym, że jest hossa i ceny mieszkań są na górce i nie warto kupować, ale co może z tym zrobić kowalski, któremu wiatr w oczy wieje. Jeżeli nie wziął kredytu na górce, to dziś go nie dostanie, bo jest gołodupcem, a odłożenie grosza przekracza jego możliwości.
            Biorąc kredyt na górce zrobił błąd, bo bardzo przepłacił, ale się cieszy, że ma gdzie mieszkać, chociaż przez kilka lat, nie interesuje go, co będzie się działo jutro, może wyjdzie ze swoimi kompanami na ulicę, co mu zostało?. Dziś jak wspomniałem kowalski, który się nie skusił na kredyt, a miał taką możliwość z jednej strony pluje sobie w brodę, że nie ma gdzie mieszkać, bo dziś żaden bank mu nie udzieli kredytu, a z drugiej cieszy się strasznie, że ominą go problemy, choć niesmak, że jest gołodupcem zostanie jeszcze na długo.
            Pozdrawiam...

        • Gość: gosc Re: Jakiś idiota to pisał. IP: *.chello.pl 29.12.08, 11:53
          Jeżeli po kilku miesiącach wartość kredytu walutowego przeliczonego na Złote wzrosła o 30% to jesteś o te 30% do tyłu i to niezależnie od tego co się stanie przez następne 40 lat. Wynika to z prostego faktu, że jeżeli kredytu nie wziąłeś wcześniej to teraz możesz wziąć sobie ten kredyt o te 30% taniej. Jeżeli nie możesz w walucie to bierzesz w Złotych i w odpowiednim momencie go sobie przewalutujesz.
          Twój sposób myślenia to typowa retoryka tych co sprzedają kredyty.
          • Gość: arfer Re: Jakiś idiota to pisał. IP: *.238.82.2.ip.airbites.pl 29.12.08, 12:05
            I tyle teorii co do "przewalutowania kiedy chcesz". Wielu tych, którzy w 2008 roku podążyli tą ścieżką, będzie pewnie do końca spłacać kredyty w PLN (a potem EUR oczywiście).

            Jeśli zaciągałeś kredyt w np. lipcu (skoro piszemy o skrajnościach), masz więcej CHF do spłaty. I tyle PLN więcej, ile wynika z aktualnej stopy bazowej i marży (więc być może bdb marża CHF + obecnie spadający LIBOR) + kursu CHF (dziś nienaturalnie wysoki, tak samo jak w VII nienaturalnie niski).

            Pytanie, czy ktoś np. buduje dom, więc raczej z założenia pomieszka w nim dość długo, czy kupuje mieszkanie z perspektywą 2-3 lat, a później : zobaczymy.

            Oboje z Was ma cząstkę racji.

            Pozdrawiam!

            • Gość: gosc Re: Jakiś idiota to pisał. IP: *.chello.pl 29.12.08, 12:41
              Jeżeli bierzesz pod uwagę przewalutowanie to musisz o to zadbać przy negocjacji umowy z bankiem. Inną opcją jest wzięcie nowego kredytu w walucie na spłatę starego w złotych. Tak czy inaczej takie opcje trzeba sobie wcześniej zaklepać. A jeżeli kredyt walutowy nie będzie dostępny to go najwyżej nie weźmiesz. Tak czy inaczej każda z dostępnych dzisiaj możliwości jest lepsza niż już zrealizowana 30% strata na kredycie walutowym, który wziąłeś kilka miesiecy wcześniej.
              • arfer Re: Jakiś idiota to pisał. 29.12.08, 13:12
                Nie o tym piszę.

                Koszty przewalutowanie to jedno, to mniejszy problem.

                Większy jego dostępność w ogóle - w aspekcie np. braku określonej waluty np. CHF albo zaporowego sposobu badania zdolności kredytowej (a przy przewalutowaniu bank ma takie prawo, a nawet obowiązek - sprawdzić zdolność do spłaty).

        • ot_byt Re: Jakiś idiota to pisał. 29.12.08, 12:40
          "Po drugie - tylko nierozsadny splaca go wczesniej(poczytaj tu Eric
          Edelman - Ordinary People, Extraordinary Wealth)"

          Tylko idiota twierdzi, że zawsze się opłaca spłacać kredyt tak jak
          leci przez 30/40/99 lat czyli bez wcześniejszej spłaty.
          Jak masz coś co Ci da więcej kasy niż wynoszą odsetki to tak - masz
          rację. Jeżeli nie masz niczego takiego to wyjdziesz lepiej częściowo
          lub całościowo spłacając kredyt i oszczędzając na odsetkach. Musisz
          też oczywiście brać pod uwagę potencjalne ryzyko wtopy na takim
          inwestowaniu, żebyś nie wyszedł na idiotę jak niejeden to zrobił.
          Wiesz - niedawno ludzie robili tak jak twierdzisz: kupowali
          mieszkanie/dom na kredyt 100-ileś % i część kasy ładowali w giełdę i
          fundusze (bo wg anali-tyków miało rosnąć pod niebiosa). Zgadnij jak
          oni na tym wyszli.
          • fugazzi77 Re: Jakiś idiota to pisał. 29.12.08, 15:13
            zdarza sie, jesli wystepuja roznice w oprocentowaniu aktywow i pasywow. jednym z
            przypadkow jest jak piszesz inwestowanie w gielde i fundusze (wiadomo jak swie
            skonczylo), a innym kredyt w CHF i oszczednosci w PLN (czysta spekulacja
            walutowa, z malym bonusem w postaci roznict stop bazowych)
        • Gość: Adam Re: Jakiś idiota to pisał. IP: 195.68.31.* 29.12.08, 14:32
          Trzy lata temu wziąłem kredyt we frankach, pierwsza rata 1700PLN,
          niby dużo, ale po roku wizyta w banku i spora obniżka marży, kilka
          dni temu miałem termin spłaty raty i wyszło 1300PLN pomimo wzrostu
          wartości franka, po nowym roku będzie uwzględnienie obniżki stóp w
          Szwajcarii i efekt przewidywalny. Co by było gdybym siedział
          na "blokach" - po nowym roku podwyżki opłat (prezesi muszą
          zarabiać), a tak płace trochę wiecej ale jestem na swoim i o to
          chodzi. A złotówkowy na dzień dzisiejszy byłby droższy o około
          500PLN miesięcznie.
      • Gość: miły Re: Jakiś idiota to pisał. IP: 195.182.52.* 29.12.08, 14:38
        oj z mamma na bakier. nadal sie wypowiadaja ci co na matematykę
        mieli daleko.
        dam przykład dla uwidocznienia;
        klient kupił mieszkanie za 300 000,00 PLN w lipcu.
        otrzymał kredyt w CHF( franki ) po kursie 2 pln co mudaje 150 000,00
        CHF i na dzień dzisiejszy ma stratę bo Frnk jest po 2,80 dzisiejszy
        kurs co daje mu zadłuzenie 420 000,00 pln.
        Gdzie sa jego PLUSY:
        1) ma mieszkanie!!! nie mieszka z mama albo wynajmuje,
        2) marża po której udielono mu kredytu to 1% a nie 4% + libor,
        3) brał 100% wartości mieszkania teraz musi mieć 20% czyli jakieś 60
        000,00 PLN ( których nie miał),
        4) kredyt na mieszkanie jest inwestycja długoterminową i dzisiaj CHF
        jest po 2,80 a za 10 lat może być po 1,60 pln co wynik da taki sam.
        podsumowując jak nie umiesz liczyć do nie wypowiadaj się!!!!!!!!!!

        ps.
        Wartość raty z lipca 150 000,00 CHF na 30 lat, oprocentowanie 3,81(
        libor i 1% marża). około 700 CHF po 2 PLN = 1400 pln
        po obniżce stopy procentowej w szwajcarii na 0,8% + marża 1% co daje
        1,80% rata kredytow daje nam 540 CHF * 2,80 co daje 1512 PLN to
        wzrost nie jest taki duży.
        Cyferki nie kłamią
        • Gość: iii Re: Jakiś idiota to pisał. IP: *.lhsystems.com 29.12.08, 15:42
          za 10 lat nie bedzie czegos takiego jak zlotowka wiec i kurs CHF do
          PLN jest rzecza niepotrzebnie dyskutowana - to sa zmiany
          krotkoterminowe na dzis. istotny jest za to kurs CHF/EUR i PLN/EUR
          bo te wartosci beda mialy znaczenie przy przeliczaniu kredytow w
          czasie wchodzenia do strefy euro.
          jak sie wszystko zmieni za 10 lat? chyba nie sposob przewidziec,
          moze w ogole nie bedzie czegos takiego jak CHF i kredyty we frankach
          przejda kolejne przeliczenie na nastepna walute (jak znam zycie ze
          strata dla kredytobiorcow)? niby szfajcarzy przywiazani sa do swojej
          waluty, ale czasy sie zmieniaja...

          skoki jakie dzis obserwujemy w walutach moga byc chwilowe i frank
          znow moze spasc do 2pln lub nawet do 1pln - ale skoro tak to nic nie
          stoi na przeszkodzie, aby zalozyc, iz skok cen nieruchomosci tez byl
          chwilowy i za chwile spadna one do cen z 2005 (czego wielu ludzi sie
          boi i tego nie chce przyjac do wiadomosci jako realnego scenariusza)
    • ankecenamon Ludzie , czy wyscie wszyscy powariowali! 29.12.08, 12:24
      Dlaczego wszyscy patrzycie na zakup mieszkania pod kontem kredytu ! Gdybyscie
      patrzyli pod kontem zakupu za własne pieniadze to ceny mieszkąń były by
      conajmniej o 50 % niższe , a wtedy mozna by było obyć się bez płacenia haraczu
      bankowym pasożytom .
      • Gość: gosc Re: Ludzie , czy wyscie wszyscy powariowali! IP: *.chello.pl 29.12.08, 13:05
        Gdyby kredyty były mało popularne, a mieszkania tanie to oznaczałoby to opłacalność kredytu - w efekcie wzrost popytu i cen mieszkań. Tak właśnie działa rynek. A, że nikomu nie można zabronić brania ani dawania kredytu, to mamy to co mamy. Realnie rynek nieruchmości tak jak i każdy inny rynek kluczowy dla obywateli powinien być jedynie chroniony przed wpływem dużych kapitałów spekulacyjnych, np. za pomocą jakichś podatków nakładanych na tych co kupowali po kilkadziesiąt mieszkań. Być może ograniczyłoby to taką huśtawkę cenową, jaką mamy dzisiaj.
        • Gość: king-a Re: Ludzie , czy wyscie wszyscy powariowali! IP: 82.160.25.* 29.12.08, 14:38
          Strasznie filozofujesz i dlatego straszne bzdury Ci wychodzą.
          Kredyty są mało popularne wtedy gdy są DROGIE (zbyt drogie). Mała popularność
          kredytu to stabilizacja popytu na nieruchomości lub jego spadek (a nie jego
          wzrost!). Co obserwowaliśmy na początku wieku, gdy kredyty były drogie, a
          mieszkania tanie (np Wrocław - nowe mieszkania na Krzykach w okolicach 2100 za mkw).
          Ależ brania i dawania kredytu już się ogranicza - poczytaj o Komisji Nadzoru
          Bankowego.
          A te Twoje duże kapitały spekulacyjne - to nic innego jak m.in. Polacy pakujący
          kasę w fundusze inwestycyjne.
          • Gość: gosc Re: Ludzie , czy wyscie wszyscy powariowali! IP: *.chello.pl 30.12.08, 00:35
            Wogóle nie zrozumiałeś(-aś) mojej wypowiedzi, nie mowiąc już o tym,
            że była to odpowiedź na inny komentarz.
            W moim komentarzu nie ma takiego stwierdzenia, że kredyty są
            małopopularne, gdy są tanie, tylko odwrotnie - gdyby były tanie to
            siłą rzeczy byłby na nie popyt. Nie napisałem również, że kredytów
            się nie ogranicza, tylko, że nie można ich zabronić na taką skalę,
            aby wpłynęło to na spadek popytu na mieszkania.
            Odnośnie ostatniego zdania to już zupełnie nie rozumiem, o co Ci
            chodzi.
            • Gość: swoboda_t Re: Ludzie , czy wyscie wszyscy powariowali! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.12.08, 10:59
              Gadacie durch o tych kredytach, podniecacie się marżami, liborami
              itp. a zapominacie o jednym, podstawowym dla oceny trendu cenowego
              fakcie. Rynek zdechł już pod koniec 2007 roku, cały 2008 to dalsza
              stagnacja, a jesienne zawirowania kredytowe to tylko kolejny etap
              pękania bańki cenowej. Popyt na meiszkania w obecnych cenach jest
              znikomy, był tkai jeszcze przy "łatwych" kredytach pół roku temu.
              Dlaczego?? Ano dlatego, że ceny są niedopasowane do realiów
              ekonomicznych Polski. Sytuacja, gdy większa ilość nabywców
              powodowana paniką i zasilana w tanie kredyty płaci 50, 100 a czasem
              więcej procent niż rozsądna wycena jest do utrzymania tylko w
              krótkim okresie. Ten okres skończył się w 2007 roku i choćby z dnia
              na dzień wróciły dogodne warunki kredytowe i tak trendu spadkowego
              by to nie odwróciło, co najwyżej złagodziło. We wszelkich dyskusjach
              o cenach, kredytach itp. zapominacie o podstawowym czynniku
              warunkującycm wartość nieruchomosci na danym terenie, a świadczy to
              jak bardzo wielu z komentatorów jest oderwana od rzeczywistości.
            • Gość: king-a Re: Ludzie , czy wyscie wszyscy powariowali! IP: 82.160.25.* 30.12.08, 13:08
              Bardzo dobrze zrozumiałam Twoją wypowiedź. Jesteś filozofem, bo z góry zakładasz
              niemożliwe sytuacje na rynku:
              "Gdyby kredyty były mało popularne, a mieszkania tanie to oznaczałoby to
              opłacalność kredytu - w efekcie wzrost popytu i cen mieszkań."
              Jak do cholery coś może być mało popularne skoro jest opłacalne??????? Jak w
              ogóle może być możliwa następująca sytuacja:
              TANIE MIESZKANIA I MAŁA POPULARNOŚĆ KREDYTU = OPŁACALNOŚĆ KREDYTU
              ????????????????
              Przecież opłacalność kredytu powoduje wzrost cen mieszkań i upada Twoje
              założenie o "tanich mieszkaniach". W skutek czego upada też Twój wniosek o
              opłacalności kredytu - bo kupować coś przewartościowanego na kredyt - to
              podwójne samobójstwo.

              "Nie napisałem również, że kredytów
              się nie ogranicza, tylko, że nie można ich zabronić na taką skalę,
              aby wpłynęło to na spadek popytu na mieszkania."
              No proszę proszę - czyli jak KNF mówi "stop" to jest zły, bo przyczynia się do
              spadku popytu na mieszkania. Ale jeśli pozwolił by na dawanie kredytu każdemu -
              to byłby cacy? Bo ceny mieszkań ciągle by rosły.
              Jakie to szczęście że nie zajmujesz się tym zawodowo o czym piszesz.
              Wykończyłbyś naszą gospodarkę.

              Aha - i jak odpowiadasz na czyjś post - to odpowiadaj na ten konkretny - bo
              robisz zamieszanie pisząc nie tam gdzie chciałeś.
        • swoboda_t Re: Ludzie , czy wyscie wszyscy powariowali! 29.12.08, 13:43
          Sęk w tym, że ten kredyt to też Twoje własne pieniądze, Twoja praca,
          Twoje życie. I nie wydajesz zaledwie 2000 na ratę, tylko aż 720000
          na klitkę w bloku. Szaleństwo zakupowe napalonych kredyciarzy
          przypomina(ło) trochę kupowanie z pomocą karty kredytowej - masz coś
          za "nic", wystarczy wybrać towar i złożyć podpis. Aż się chce
          kupować. Ale to "nic" potem okazuje się być całkiem realną kasą.
          Wielu pacjentów nie potrafi spłacić kart kredytowych, wielu
          pacjentów nie będzie w stanie spłacić "apartamentów za jedyne 1999
          miesięcznie".
      • Gość: Michał Re: Ludzie , czy wyscie wszyscy powariowali! IP: *.rev.gsm-grodzisk.pl 29.12.08, 15:02
        Też się zastanawiam dlaczego ludzie gotowi są zadłużyć się na CAŁE ZYCIE,
        podpisać jakąś chorą , zbójecką umowę z developerem (naprawdę trzeba być
        niepoczytalnym żeby niektóre umowy podpisać), kupić zadłużoną dziurę w ziemi, i
        czekać kilka lat aż łaskawie WIELKI i WSZECHMOGĄCY DEWELOPER wybuduje ogromne 40
        metrowe mieszkanie. Po wprowadzeniu się pozostaje tylko popukać się w czoło i
        wyskoczyć przez okno.
        • arfer Re: Ludzie , czy wyscie wszyscy powariowali! 29.12.08, 15:09
          Nie wszystkie inwestycje mieszkaniow i nie wszystkie kredyty lat ostatnich to rynek pierwotny w wielkich miastach.

          Są miejsca, gdzie o wzrostach cen mieszkań tylko słyszano i ceny wzrosły mocno symbolicznie..

          Nie ma co generalizować - znajdą się przypadki, które zaciągnęły np. 2 lata temu kredyt po kursie 2,80 z 1 % bądź niższą marżą, kupując czy budując w atrakcyjnej cenie, znajdą się i takie, które wzięły droższy kredyt wypłacony po niskim kursie w lipcu, kupiły na samej górce i mają do dziś problemy z bankrutującym deweloperem.

          Dla wielu osób kredyt - choćby drogi - to jedyna perspektywa zamieszkania na swoim. Nie wszędzie 40m mieszkanie musi kosztować 500 tysięcy. Na Śląsku np. takie spokojnie można było kupić za 100-200 tysięcy.
        • Gość: ps Re: Geniusz normalnie IP: 213.134.187.* 29.12.08, 20:35
          slyszales cos o oszczedzaniu?
          teraz ludzie chca miec wszystko TERAZ - coz, tak
          teraz jest - ale kosztem jest to ze ma sie kredyt na 35 lat
          i splaca dwa takie mieszkania + ubezpieczenie kredytu,
          wahania stop. To wszystko powoduje, ze ciezej zmienic prace (bo w nowej lepiej
          placa, ale co jak mnie wyrzuca?!), ze wahania stop tudziez kursu franka szw.
          powoduja ze dzisiaj nie jemy juz wedlinki tylko chlebek z maselkiem dziecko.
          BTW, dobry kredyt nie jest zly - ale na 35 lat i splata 2x tyle? hm zeby to
          jeszcze jakis palac byl - a tu betonowe pudlo z sasiadami roznego usposobienia
          do zycia.
      • Gość: Romek Re: Ludzie , czy wyscie wszyscy powariowali! IP: *.171.148.179.static.crowley.pl 29.12.08, 23:57
        nawet nie tak głupio piszesz, ale cały sens wypowiedzi zepsuły
        te tragiczne w skutkach błędy ortograficzne

        weź też, proszę, pod uwagę, że zakup mieszkania o 1/3 powiedzmy
        tańszego niż obecnie w formie zakupu gotówkowego będzie dla wielu,
        w tej liczbie także i dla mnie, dość trudne...

        masz więc wybór: patrząc z optymizmem (albo realizmem) w przyszłość
        ocenić swoje możliwości do spłaty kredytu i się na niego zdecydować,
        mieć mieszkanie i spokojnie pracować, żyjąc w przyzwoitych warunkach
        albo też mieszkać kątem u rodziców/teściów i męczyć się zmagając co
        dzień z życiem...

        mieszkania poszły tak znacząco w górę po części z powodu dużego
        nimi zainteresowania.. tak zwane prawo podaży/popytu... ot co..
    • Gość: mak Santander - UWAGA IP: *.11.28.78.cable.dyn.petrus.com.pl 29.12.08, 12:37
      niestety bank ten jako jeszcze ptf 4 lata temu podpisywał z klientami umowę na
      zmienną marżę/ dość zakamuflowane w umowie/ i teraz doi owych szczęściarzy ile
      wlezie. mimo że brałem kerdyt chf 2,60 to podniósł mi % na 5,35 !!

      niby tylko 100 zł miesięcznie ale sam fakt irytuje.


      niech to będzie nauczką dla innych.



      następny kredyt biorę rozważniej ;/


      • arfer Re: Santander - UWAGA 29.12.08, 13:07
        A czy ktoś zmuszał Cię do zawierania takiej umowy i wyboru jednego z 4 banków, w których to zarząd ustalał oprocentowanie kredytu, zamiast jasnych stawek LIBOR 3/6M + marża ? Czy ktoś zabraniał zmiany w trakcie spłaty reguł oprocentowania na rynkowe właśnie ??
            • arfer Re: Santander - UWAGA 29.12.08, 15:01
              Jasne, że tak.

              Tyle, że - mniej lub bardziej świadomie zaciągając taki kredyt i nie zmieniając później zasad wyznaczania oprocentowania (w praktyce - zwykle nie chciało się tracić 0,1-0,2 % niby korzystniejszej wg Klientów "wewnętrznej" marży) zgadzało się na to, że bank może podnieść łączne oprocentowanie. A skoro marża nie jest stała (a nie jest), więc banki - niestety, zupełnie słusznie wobec tego, co się dzieje na rynku kredytowym - mogą, w 100 % zgodnie z umową, podnieść oprocentowanie.. Niestety.

              Swoją drogą - dziwię się, bo nieliczne przypadki, z którymi się zetknąłem, zdecydowały się na przejście - w Santander czy w BRE na czytelną marżę + LIBOR zamiast oprocentowania ustalanego nadal decyzją zarządu. Dziś pewnie 90 % tych osób wylewa łzy..