Dodaj do ulubionych

"Życie Warszawy": Spółdzielnie idą do sądu

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.01.09, 11:11
Trybunał Konstytucyjny nie miał racji i powinien zrewidować decyzję.
Spółdzielnie nie są własnością prezesów, tylko członków Spółdzielni.
Sprawy finansowe związane z kredytami na budowę mieszkań powinne być
regulowane w każdej Spółdzielni indywidualnie.
Obserwuj wątek
    • Gość: Gość No i zostaliśmy okradzeni podwójnie IP: 195.187.251.* 08.01.09, 12:16
      Najpierw ludzie mogli kupić za bezcen mieszkania, po rzekomej wartości odtworzeniowej. Tylko ktoś zapomniał wspomnieć, że koszt pieniądza w czasie jest zupełnie inny i to jest koszt poniesiony przez wszystkich obywateli.
      A teraz okazuje się, że ja mam jeszcze zapłacić spółdzielni, za to, że ktoś bezprawnie się jej kosztem uwłaszczył?! To jest skandal, gdzie konstytucyjna równość obywateli?! Płacę podatki i wszystkie składki, jakoś nigdy nie mogę się załapać na żadną ulgę mieszkaniową czy inną, ale co chwila dla jakiejś grupy społecznej muszę wyciągać kasę. Mam dość utrzymywania całej armii darmozjadów, leni, kombinatorów i innych "elementów"!!
    • mara571 Panowie prezesi walcza o wlasne stolki 08.01.09, 12:28
      przy calkowitym uwlaszczeniu lokatorow dojdzie w najblizszych 3 latach do
      tworzenia wspolnot mieszkaniowych i wystepowania ze spoldzieni.
      W ten sposob znikna spoldzielnie mieszkaniowe, ktore od lat 70 dawaly cieple
      posadki nomenklaturze.
        • Gość: p Re: powstana za to nowe stolki IP: *.pljtelecom.pl 09.01.09, 08:52
          HAHA! HAHAHA! HAHA!
          O stary, ale dales czadu!
          Mamy wspolnote mieszkaniowa, no i wlasnie jest problem - kto bedzie w zarzadzie.
          Jak jestes chetny, to dawaj CV i list motywacyjny na adres:
          pawciu2@[nospam]poczta.gazeta.pl

          Nie gwarantuje, ze odpowiem, ale na najblizszym spotkaniu mieszkancow
          zaproponuje twoja kandytature (spotkanie w pierwszym kwartale 2009).
          Do obowiazkow zarzadu nalezy:
          -reagowanie na skargi mieszkancow
          -reagowanie na niedociagniecia w pracy ochrony i firmy sprzatajacej
          -podnoszenie jakosci zycia na osiedlu (zarzadzanie miejscami dla gosci).


          Generalnie umowa jest taka, ze zarzad nie pobiera zadnego wynagrodzenia, ale
          poniewaz rozumiem, ze bedziesz musial dojezdzac obiecuje przekonac obecny
          zarzad, zeby wydzielil tobie miejsce postojowe na terenie osiedla, zebys nie
          musial parkowac za plotem. Chyba, ze bedziesz gosciem, ale nie bardzo... no nie
          wiem, wymyslimy cos.

          A!! No i stolek tez Ci kupimy.

          p

      • jakobhorner Bredzisz 08.01.09, 15:45
        To nie prezesi ani nie sekretarki ani Pan Władek który w Twoim bloku wkręca
        żarówki jest złem spółdzielni ale głupie rady nadzorcze, czyli MY, mieszkańcy.
        Mam nadzieję, że mieszkasz w bloku z lat 70 tych, z wielkiej płyty, 8
        piętrowcu z windą. Mam nadzieję, że jak się wszyscy uwłaszczą, spokojnie:
        - ocieplicie budynek
        - zakonserwujecie windy
        - pozbędziecie się szczurów w zsypie
        - zadbacie o dach
        i o bieżące wydatki.

        Taniej, lepiej, efektywnej i w pogodnej atmosferze lokatorskich sporów, tego Ci
        serdecznie życzę!
        • mara571 Re: Bredzisz 08.01.09, 16:03
          rozczaruje cie, nigdy nie mieszkalam w bloku. Poniewaz mieszkanie obiecywano nam
          za 10 albo 12 lat wybudowalismy sobie dom.
          Mam natomiast przyjaciolke z mieszkaniem na 9 pietrze w bloku nalezacym do b.
          duzej spoldzielni mieszkaniowej.
          Prezes spoldzielni (na stolku od 1984 roku) pieknie manipuluje wszystkimi
          zebraniami i grupa czlonkow spoldzielni placacych nieregularnie czynsz.
          W ostatnich 3 latach ze spoldzielni wystapili czlonkowie mieszkajacy w kilku
          4-pietrowych domach, utworzyli wspolnoty mieszkaniowe i zadbali o swoje domy.
          Wszystkimi budynkami zarzadza bardzo sprawnie pewna pani, ktora kiedys prezes
          wyrzucil, jak byla na tropie jego machlojek.
          Domy stoja na tym sam osiedlu i od razu widac roznica: wspolnoty maja jednakowe
          okna, polowa budynkow jest na nowo ocieplona i otynkowana, klatki schodowe sa
          czyste.
          Moja przyjaciolka ma szynse na zmiane mieszkania na takie we wspolnocie po
          smierci matki. Czy to nie straszne?
          • Gość: Jakobhorner Re: Bredzisz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.01.09, 16:34
            To nie Prezes ma wyrzucać panią, tylko Wy prezesa. W telewizji tez Szaranowicz
            ze Szpakowskim pracują ponad 30 lat i też nikt ich nie chce wywalić, lecz to nie
            znaczy, że nie można. Spółdzielnia jest WASZA nie prezesa. Prezes jest jak
            najbardziej usuwalny, tylko, że ludziom nie chce się chodzić na zebrania,
            startować do rad nadzorczych itp.
            Druga uwaga: dobrze, utworzyli, ale w wyremontowanych blokach czy
            niewyremontowanych? Sami ocieplali budynki i robili te wszystkie rzeczy o
            których pisałem w poprzednich postach? Bo jeżeli, nie to jeszcze nie spotkali
            się z rzeczywistością.
            Trzecia uwaga: dlaczego nie odłączyły się bloki 9 piętrowe, i dlaczego się nie
            odłączą, nawet zakładając 100% wykup?

            • mara571 Re: Bredzisz 08.01.09, 16:51
              ja nie jestem czlonkiem spoldzielni, wiec prosze bez wy.
              W moim miescie rodzinnym mniej wiecej na poczatku lat 80 rozpoczeto budowe
              szeregowcow.
              Kto mial pieniadze przenosil sie do wlasnego segmentu. W latach 90 do wielu
              innych dotarlo, ze najgorsze co moze byc, to mieszkanie w wiezowcu z 60
              lokatorami. Jedni budowali wlasne domy, inni kupowali mieszkania w niskich
              blokach. Teraz nawet wykupuja mieszkania sasiadow powiekszajac swoje do
              normalnych 70-80 mkw.
              W wiezowcach zostala grupa tych co nie placili czynszu i przeniesieni zostali
              przez spoldzielnie do mniejszych lokali. Kilka rodzin opuscilo kraj.
              Moja przyjaciolka zostala, bo jej nie bylo stac na inne mieszkanie.
              Bloki przez wystapieniem ze spoldzielni byly czesciowo wyremontowane np.
              instalcja wodna i co.. Ocieplenie pochodzilo z lat 80, wiec trzeba je bylo robic
              na nowo. Zaczeli od ogrodzenia.
              Bloki 10 pietrowe sa stracone. Mysle, ze kiedys przejmie je miasto na mieszkania
              socjalne.
              • Gość: Jakobhorner Re: Bredzisz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.01.09, 17:01
                No to nie Wy, tylko My, ja jestem :)
                Piszesz rzeczy oczywiste nikt nie chce itd. Ja też nie chcę i żaden sąsiad nie chce, ale wszyscy mieszkają. Kto ma pieniądze, ale dużo osób ich nie ma i wielu ludzi nie stać na JAKIEKOLWIEK lokum w swoim mieście (zwłaszcza mieście powyżej 500tyś mieszkańców) a przy dzisiejszych cenach, jeżeli nie zdarzy się cud, czytaj spadek, takich szans nie mają. Nie demonizowałbym więc skali bloków, bo dla niektórych nawet uczciwie pracujących M2 w 11 piętrowców, to nieosiągalne marzenie. Ale bloki, osiedla to bardzo ciekawy temat: warto porównać sytuacje mieszkaniową bezpośrednio po wojnie, a i tą przed, gdzie ludzie w robotniczych dzielnicach bytowali po 8 w jednej izbie bez bieżącej wody. Tanim kosztem zbudowaliśmy co zbudowaliśmy, dziś to pewnie nie wystarcza, ale znów, dla wielu to coś o czym się marzy i pisze listy do św. Mikołaja.
                • mara571 Re: Bredzisz 08.01.09, 17:09
                  moje miasto rodzinne jest ciut mniejsze.
                  Przed laty nie bylo atrakcyjne, ale teraz sie zrobilo modne dla klasy sredniej
                  przez lokalizacje wielu osiedli domkow. I wszedzie blisko...
                  • jakobhorner A propos 08.01.09, 17:52
                    Jakie to miasto? Leszno? Pasowałoby. Albo coś pod Wawą. Dywaguję. W Trójmieście, o wybudowaniu domku nie ma co marzyć.
                    Mieszkanko w wielkopłytowym wieżowcu potrafi kosztować tyle co w mniejszym mieście dom. Przykład z początku roku: 6 piętro, winda, kawalerka w bloku z końca lat 70tych, ale z kuchnią (nie aneks), fakt, że dobrze urządzone, Gdańsk-Żabianka - 260 tyś. Tyle zapłaciła znajoma, czyli niemal dokładnie 1/2 ceny dużego dom z ogrodem we Włocławku, który niestety musiała sprzedać (rozwód). Mój znajomy wynajmuje kawalerkę na Starym Mokotowie, jej cena na dziś = 400tyś, jego czynsz z opłatami prawie 2tyś. Mówimy o starych blokach...
                    Cieszę, się jednak, że doszliśmy z kolega do jakiegoś konsensusu i nie rozstajemy się po złości! ;-) To zawsze w cenie. Pozdrawiam!
    • sebok123 "Życie Warszawy": Spółdzielnie idą do sądu 08.01.09, 12:54
      I kto na tym zarobi ? Właściciele mieszkań, spółdzielnie. A kto
      straci - My wszyscy za to zapłacimy Polacy. A kto za to odpowiada ?
      No własnie, jak to w naszym durnym kraju bywa, odpowiedzialność się
      rozmywa. Nikt za to nie odpowie a powinien ktoś w końcu odpowiedzieć
      za to durne prawo. Wolałbym żeby moje podatki szły na coś innego niż
      odszkodowania dla spółdzielni. Wybajmijcie sobie najpier zwykłego
      rozsądnego człowieka żeby opiniował wam wszyskie wasze decyzje. Bo
      te profesorki doktorki to szału doprowadzają normalnego człowieka.
      • plosiak Re: "Życie Warszawy": Spółdzielnie idą do sądu 08.01.09, 13:05
        Kto odpowiada za buble prawne. Zarówno posłowie, którzy głosowali za ustawą,
        Prezydent, który ją podpisał, jak i wszyscy ci ludzie, którzy na tych
        skończonych kretynów głosowali. Dla mnie jako prawnika od początku było wiadomo,
        że tego typu ustawy nakazujące oddawać w zasadzie za darmo majątek są niezgodne
        z Konstytucją.

        Podobnie jak zabieranie wszystkim esbekom przywilejów emerytalnych itd.

        Po to mamy Konstytucję, żeby w końcu przestrzegać jej zapisów i chronić
        podstawowe wartości.
      • jakobhorner Wszyscy wiedzeli, że prawo jest złe 08.01.09, 15:41
        Zarówno PO jak i PiS jak SLD które zgłosiło ustawę do trybunału. Jednak
        rządzący, tzw. władzy zrobiła sobie igrzyska na koszt społeczeństwa. Bo jak to
        by brzmiało przed wyborami głosować przeciw hasło MIESZKANIA za DARMO? Wyborcy
        by nie zrozumieli... teraz może otrzeźwieją, zobaczą co za kanalie nami a)
        rządzą na Wiejskiej, b) w tych wszystkich gazetach indoktrynują (bez wyjątku).
    • Gość: matros61 "Życie Warszawy": Spółdzielnie idą do sądu IP: *.toya.net.pl 08.01.09, 15:03
      Ludzie jeśli piszecie gdziekolwiek o Spółdzielniach
      Mieszkaniowych to piszecie o Sobie (Jeśli mieszkacie w blokach
      Spółdzielczych) Prezesi to są ludzie wynajęci do pracy za wasze
      pieniądze przez Was Jeśli wynajęty do pracy Człowiek nazwany
      umownie Prezesem jest kiepskim dysponentem Waszych pieniędzy to
      go wygońcie z roboty Trzeba tylko chodzić na zebrania wybrać na
      Swoich przedstawicieli ludzi którzy nie są tylko krzykaczami i
      znają się na wielu sprawach (byłe księgowe,inż
      budownictwa ,prawnicy )Jeśli dobrze wybierzecie to i człowiek
      zatródniony na Prezesa będzie dbał o Wasz majątek jakim jest Wasza
      Spółdzielnia bo Spółdzielnia to nie coś wirtualnego tylko WY
    • Gość: jarek "Życie Warszawy": Spółdzielnie idą do sądu IP: 217.31.70.* 08.01.09, 15:19
      z tego co mi wiadomo to spółdzielcy dostawali mieszkanie, ale wcześniej
      musieli wpłacić jakiś wkład, a potem spłacali je co miesiąc. A spółdzielnie
      praktycznie od upadku komuny nic nowego nie wybudowały, zaś dotychczasowe
      mieszkania uważają za swoją własność. Nawet gdyby odsprzedawali prawo
      własności na te mieszkania lokatorom po 100tys zł, to uważam że w przypadku
      gdy prezes spółdzielni zdecydowałby się na ocieplenie i odnowienie budynków i
      tak szukałby pieniędzy w kieszeniach mieszkańców, nakładając na nich koszt
      remontu do m.kw. opłaty remontowej, bo okazałoby się że spółdzielnia nie ma
      żadnej kasy ze sprzedaży tych mieszkań.
      • jakobhorner Wybudowały, Panie Kolego 08.01.09, 16:02
        Kłamiesz albo pleciesz. Spółdzielnie budowały, ale teraz nie budują bo nie mogą. Takie mamy prawo ;-) Ostanie mieszkania które wybudowała moja spółdzielnia, były tańsze od porównywalnych, deweloperskich 30-40 %! By takie mieszkanie kupić zrobiono, obok zapisów komisyjne losowanie. Tylu było chętnych! I teraz clue: komu zależy by spółdzielnie budowały taniej? Na pewno nie deweloperom, i na pewno nie mediom, bo spółdzielnie nie wykupią płatnych reklam.

        ps. Nie jestem i nie byłem pracownikiem spółdzielni, właściwie, jestem bezrobotny i mieszkam kontem :)
        • steady_at_najx Re: Wybudowały, Panie Kolego 08.01.09, 16:24
          >Spółdzielnie budowały, ale teraz nie budują bo nie mogą

          Wez ty sie kolego nie kompromituj :

          www.smdm.pl/zrealizowane-inwestycje.html
          www.smsnd.pl/inwestycje_rozpoczete.html

          Kupno w spoldzielni to gorsza loteria niz u dewelopera gdyz nie ma do konca ustalonej ceny.

          Poczytaj doucz sie i wroc, wczesniej nie.
          • Gość: Jakobh Brawo! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.01.09, 16:47
            Cieszę się, już mi to pani w pierwszej klasie opowiadała. Widocznie, albo ja zostałem na poziomie podstawówki albo kolega na poziomie nauczanie początkowego.

            Ale do rzeczy: mając na myśli prawo, miałem na myśli warunki działania. Już tłumaczę: spółdzielnia jeżeli buduje, ma ustawowy obowiązek sprzedać mieszkania na wolnym rynku. Teoretycznie, więc nowo wybudowany blok, może się odłączyć od spółdzielni już po miesiącu użytkowania i stworzyć wspólnotę. A więc, jaki interes w budowaniu mają spółdzielcy/nia? Żaden: ponieważ budując, nie mogą a tym zarabiać, a po co budować, jeżeli blok może - nie musi - się od nich odłączyć? A łatwo sie odłączyć mieszkając w nowo wybudowanym budynku, kiedy pierwsze poważne naprawy będziesz miał za 10-15 lat, prawda? I Ty byś budował?
        • Gość: bb48 Re: Wybudowały, Panie Kolego IP: *.54.168.53.tvksmp.pl 08.01.09, 17:27
          do jakobhorner: Twój poprzednik nie kłamie, to ty głupoty
          wypisujesz.
          30 lat temu dostałem swoje M4. Wkład na takie mieszkanie wynosił
          wówczas 45 tyś zł. z czego ja musiałem wpłacić gotówką 15 tyś. zł,
          pozostałe 30 tyś. zł kredytował bank, kredyt ten ja spłacałem
          właśnie przez 30 lat. Spółdzielnia nie dołożyła ani złotówki do
          mojego mieszkania. Kiedy przed wejściem obecnych przepisów chciałem
          wykupić mieszkanie spółdzielnia zażyczyła sobie ok. 40 tysięcy, czy
          możesz wytłumaczyć mi za co? Moim zdaniem to wszyscy ci, którzy
          wcześniej wykupili mieszkania powinni żądać odszkodowań od
          społdzielni a nie spółdzielnie od skarbu państwa.
          • jakobhorner Re: Wybudowały, Panie Kolego 08.01.09, 17:43
            Nie znam wszystkich realiów sprzed 30 lat, ale jeżeli powiesz mi, że ten kredyt
            30 czy 40tys (jaka wtenczas była siła nabywcza pieniędzy?), pokrywał w 100% cenę
            budowy Twojego mieszkania to nie uwierzę. Trudno zresztą mówić o cenie w
            nierynkowej gospodarce. Ale sądzę, bez obrazy, że to społeczeństwo sfinansowało
            Ci mieszkanie, a za te 40 tyś to mógłbyś (choć nie mógłbyś, bo prawnie nikt nie
            mógł) wymurować sobie balkon.
            • Gość: swoboda_t Re: Wybudowały, Panie Kolego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.01.09, 18:56
              To ja przytocze wyliczenia dotyczące moich rodziców. Gdzieś na
              początku lat 80-tych wpłacili wkład do spółdzielni, ktory był mniej
              więcej w wysokości pięcioletnich zarobków matki (pielęgniarki) -
              większość pochodziła z książeczki opłacanej przez ciotkę z RFN. Po 8
              latach oczekiwania "dostali" mieszkanie, ale po jego zasiedleniu
              musieli dopłacić za ocieplenie budynku i jakieś tam "koszty inne".
              Kolejne mniej więcej pięcioletnie zarobki pielęgniarki, w sumie
              dziesięcioletnie zarobki matki (wtedy tak jak i dziś była to grupa
              zawodowa wynagradzana poniżej średniej). Wkład + dopłata to była
              ponoć równowartość dwóch Małych Fiatów. Dziś brzmi to śmiesznie, ale
              wtedy Maluch był drogą przyjemnoścą, a Polonez luksusem. Przyjmując
              dziś zarobki typowej pielęgniarki w wysokości 1500 zł netto daje to
              180 tys. złotych. Plus spłata kredytu spółdzielni zawarta w czynszu,
              ale tego nie potrafię oszacować. Mieszkanie lokatorskie, które nie
              było (w tym konkretnym przypadku nadal nie jest) ich własnością.
              Mało?? To nie jest tak, że lokatorzy dostawali coś za darmo - żeby
              móc wykupić mieszkanie w oparciu o omawiana ustawę należy spełnić
              szereg kryteriów, które z grubsza sprowadzają się do tego, że za to
              mieszkanie już się słono zapłaciło.
              • steady_at_najx Re: Wybudowały, Panie Kolego 09.01.09, 07:59
                Widzisz.

                Tak naprawde o tych spoldzielczych mieszkaniach w tonie pelnym oburzenia pisza albo ci, ktorzy kupili je na wolnym rynku albo sami wykupili to mieszkanie szybciej, dlatego ze pragneli je opchnac na gorce.

                Dla tych pierwszych : kupiliscie je w "wolnym kraju" i z "wolna wola i wyborem" wiec o co chodzi ?
                Dla drugich : "kto wam kazal kupowac? czyzby mieszkanie wam uciekalo ze _musieliscie_?". Zwyczajnie mieliscie plany handlowe wobec niego.
                Dlaczego tych pieniedzy domagacie sie teraz od panstwa ? Przeciez zaplaciliscie je spoldzielniom ?

                Swoboda - zgadzam sie z Toba co do tego ze ludzie za te mieszkania zaplacili. Podobnie bylo u moich rodzicow. Tylko ci co mieli te mieszkania kilka lat nie rozumieja tego i krzycza "ze tamtym sie nie nalezalo".
    • rangerek "Życie Warszawy": Spółdzielnie idą do sądu 08.01.09, 15:40
      nie wnikam w spory o własność poPRLową itd..
      mam tylko jedną myśl - spółdzielnie kiedyś miały w budżetach założoną kasę na
      remonty właśnie ze "sprzedaży/uwłaszczania" mieszkań, teraz wszyscy na hurra się
      rzucili wykupywać mieszkania poniżej realnych kosztów, no i za rok, dwa będą się
      dziwić, że albo fundusz remontowy poszedł o x% do góry albo ich budynek niszczeje.

      nie wnikam jak to wygląda w praktyce, chodzi mi o to że są prezesi spółdzielni,
      którzy poprawnie zarządzali majątkiem
      PS nie mam nic wspolnego z żadną spółdzielnią :)
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka