Dodaj do ulubionych

"Rzeczpospolita": Dobry czas na kupno mieszkania?

19.01.09, 09:19
A Paweł Grząbką wiernie służy developerom. Do końca, swojego lub ich:
Ale wstrzymywanie się deweloperów z rozpoczynaniem inwestycji może też przynieść inne konsekwencje. – Za rok, półtora popyt nie będzie już blokowany przez banki, a jednocześnie drastycznie spadnie podaż – przewiduje Paweł Grząbka. – Może nie powtórzy się sytuacja z lat 2006 – 2007, kiedy do biur sprzedaży ustawiały się kolejki, a ceny rosły o 50 proc. rocznie, ale będzie drożej. Przynajmniej o 5 – 10 proc. rocznie – prognozuje.
www.rp.pl/artykul/8,250470_Mieszkania_beda_taniec.html
Wiemy wiemy, już pan "przewidywał":
Ceny nieruchomości będą iść w górę nawet o 10-15 proc. rocznie - przewiduje w "Dzienniku Zachodnim" Paweł Grząbka z CEE Property Group. Oznacza to, że za 5 lat średnie ceny metra kwadratowego będą na poziomie 14-15 tys. zł, czyli takie jak np. w Madrycie.
dom.gazeta.pl/nieruchomosci/1,73497,4838096.html
Widać to nie był błąd, który sie może zdarzyć każdemu, a po prostu cyniczne sprzedajne naganainie. Poseł Palikot niedawno nazwał po imieniu taką postawę...
Obserwuj wątek
    • dydelf1973 "Rzeczpospolita": Dobry czas na kupno mieszkania? 19.01.09, 09:49
      O Boshe! Znowu dobry czas? Ja już przecież nie wyrabiam od tego kupowania. No
      ile można mieć mieszkań kupionych w "dobrym czasie" i przynoszących krociowe
      zyski z wynajmu i wzrostu wartości? No ile ja się pytam? Przecież ja będę zaraz
      tak obrzydliwie bogaty, że nabiorę obrzydzenia sam do siebie. Ratunku!!!
    • Gość: uzbek Re: "Rzeczpospolita": Dobry czas na kupno mieszka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.09, 10:05
      Ja tam gościa bronił nie będę ale pokaż nam znajomku J.Lo gdzie ty
      coś przewidziałeś? Może juz w 2006 miałeś wizję kryzysu hipotecznego?
      Albo załamania na rynku kredytów? Upadku sektora motoryzacji w USA?
      Napisz nam jeszcze kto będzie mistrzem europy w 2012.
      Niema się co czepiać, ekspert bazuje na AKTUALNYCH danych a nie na
      wróżbach. I nie płacisz mu z podatków bo opłacają go developerzy
      (mniemania to nie fakty, ale to już cecha Twojego intelektu...)
      • Gość: eciepecie Re: "Rzeczpospolita": Dobry czas na kupno mieszka IP: 212.160.103.* 19.01.09, 10:13
        Tak z ciekawości sprawdziłem ostatnio wypowiedzi pana o nicku "kretynofil" i się
        okazało że jakoś w 2007 roku (na początku oidp) wróżył spadek cen mieszkań.

        Logicznie rzecz biorąc, to jeśli mieszkania mają być po 15 tysięcy za metr to
        nie jest trudno stwierdzić, że prawie nikt nie będzie mógł pozwolić sobie na
        zakup mieszkania. Skoro "prawie nikt" nie będzie kupować to przy obecnej (i
        byłej) podaży mieszkań, podaż wielokrotnie przewyższy popyt. Jedna z
        podstawowych zasad ekonomii mówi że jeśli podaż przewyższa popyt to ceny (uwaga,
        uwaga).. SPADAJĄ.

        Swoją drogą, co to za analityk, który robi sobie wróżby bez rachunku ekonomicznego.
      • Gość: swoboda_t Re: "Rzeczpospolita": Dobry czas na kupno mieszka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.09, 10:20
        To sobie przeczytaj wpisy z 2006 i 2007 roku, nie tylko zJLo
        zresztą. Jak ktoś miał odrobinę oleju w głowie, to 20-30 procentowe
        spadki cen przewidział wtedy, gdy większość ścigała się po 30-letnie
        kredyty na betonowe klitki. Kryzys finansowy jest katalizatorem
        zmian, ale nie jego przyczyną zastoju na rynku RE. Podstawową jest
        niedopasowanie podaży do popytu (głównie aspektu cenowego) - ceny
        stanęły w 2007, a sprzedaż siadła w 2008 (takie artykuły, że teraz
        jest dobry moment, bo ceny stabilne, a zaraz polecą do nieba
        pojawiają się od roku). Ludzie podkręceni kredytami przez chwilę
        uwierzyli, że 5 czy 10 tysięcy za metr byle mieszkania w Polsce to
        normalna cena, ale rynek już się z amoku wybudził. Tu neprawdę nie
        trzeba wiedzy tajemnej, tlyko trochę rozumu. A tzw. "eksperci" nie
        bazują na danych, tylko na swoich wymysłach - przez cały minony rok
        kompromitowali się tak bardzo, że tylko ktoś wyjątkowo naiwny może
        cenić ich "analizy".
        • Gość: Brawo Brawo! IP: 193.59.95.* 19.01.09, 11:28
          Podoba mi się Twoja wypowiedź. Też uważam że kryzys minie a ceny będą spadać dalej. Gazety przerobiły już wszystko. Najpierw tanią propagandę dla mas w wykonaniu pseudoekspertów, a gdy to całe szaleństwo się zatrzymało, gdy ludziom zaczął wracać rozsądek, gazety zaczęły analizować kolejne fakty:
          - doradcy finansowi myślą tylko o swich prowizjach od banków (od fuduszy inwestycyjnych zresztą też o czym przekonało się mnóstwo Polaków gdy zaczęły się spadki na giełdach);
          - dużo deweloperów powstało w okresie wzrostów cen budując mieszkania kiepskiej jakości;
          - kupowanie dziury w ziemii nie jest dobrym pomysłem, deweloperzy lubią szantażować klientów swoim bankructwem;
          - umowy "na gębę" zamiast w formie aktu notarialnego to robienie sobie klopotów;
          - kupowanie mieszkania na skraju zdolności kredytowej może skończyć się wezwaniem banku do przedstawienia dodatkowego zabezpieczenia;
          - niedawno społeczeństwo dowiedziało się o spreadzie;
          i jeszcze parę innych.

          Ludzie już nie są tak głupi, mam przynajmniej taką nadzieję. Dlatego myślę że spadki będą głębsze i bardzo rozciągnięte w czasie.
          • maniek_ok Re: Brawo! 19.01.09, 11:55
            > Ludzie już nie są tak głupi, mam przynajmniej taką nadzieję. Dlatego myślę że s
            > padki będą głębsze i bardzo rozciągnięte w czasie.

            Oj to sie zdziwisz i to mocno...
            Przyklady mozna mnozyc w nieskonczonosc - najgorszy bank, na ktory kazdy
            rozumny czlowiek wiesza same obelgi - Pekao, oplaty za wszystko, poziom obslugi
            - mocno przypadkowy. Oglosili mega konto oszczednosciowe, w porownaniu do
            darmowej konkurencji srednie - zebrali kosmiczne depozyty. PKO BP - bank z innej
            epoki. Miliony klientow, bzdurna oferta - gigantyczne pieniadze na depozytach.
            Millenium - bank ktory w pazdzierniku odmawial udzielonych wczesniej promes
            ludziom z nozem na gardle na dziesiatki tysiakow zadatkow - dzis kosi klientow z
            rynku na swietna oferte depozytowa, ludzie zapomnieli o wszystkim i leca jak
            muchy na ******. Ataner w Poznaniu - deweloper budujacy bunkry apartamentowe, po
            100 "apartamenta" na powierzchni na ktorej w prl stanalby co najwyzej 4-pietrowy
            klocek - Ataner stawia te swoje bunkry w kazdym rejonie miasta (wystarczy sie
            rozejrzec - Winogrady, Raszyn wszedzie bunkry). Kiedys marka ekskluzywna, dzis
            zwykly masowy deweloper z cenami wywindowanymi w kosmos - wszedzie kryzys a
            Ataner sprzedaje bez problemu te swoje badziewa ludziom z depresja swojej
            pozycji spolecznej. Co tam jeszcze, moge tak tysiace takich przykladow
            produkowac - to w PL zaden problem.
            Dlatego zgadzam sie z jednym z punktow z tego artykulu - jak tylko akcja
            kredytowa ruszy to polacy zaczna szturmowac rynek nieruchomosci.
            • steady_at_najx Re: Brawo! 19.01.09, 12:06
              >Dlatego zgadzam sie z jednym z punktow z tego artykulu - jak tylko akcja
              kredytowa ruszy to polacy zaczna szturmowac rynek nieruchomosci.

              Maniek wez juz daj sobie na wstrzymanie.
              Kiedy zaakceptujesz ze umoczyles i ze jestes w plecy ?
            • Gość: eciepecie Re: Brawo! IP: 212.160.103.* 19.01.09, 12:15
              Zgadza się, to się wszystko zgadza. Tylko, że ceny nieruchomości były windowane
              przez zakup mieszkań "jako inwestycje", które teraz trzeba sprzedać.
              Po drugie, zanim "akcja kredytowa" ruszy minie sporo czasu i raczej nie będzie w
              stanie zjeść tej górki mieszkaniowej. Dodatkowo, banki przejrzały na oczy i
              przez kilka najbliższych lat raczej nie będą udzielać pożyczek na 100 % na 40
              lat, z drugiej strony nie sądzę żeby ludzie chcieli coś takiego brać :-).

              ps. zapraszam na osiedle "polanka". Zobacz ile mieszkań jest obwieszonych
              ogłoszeniami o sprzedaży.
      • znajomy_jennifer_lopez Re: "Rzeczpospolita": Dobry czas na kupno mieszka 19.01.09, 10:29
        Pisałem wczoraj bo mnie tacy jak uzbek pytali:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=778&w=89960830&a=89978233
        Styczeń 2007
        27.01.2007 Zdrożeje jeszcze o połowe? To super, w 2008 będziemy miec ceny jak na Manhattanie (ok 11000$/m2). Już dziś niektóre mieszkania w Warszawie są droższe niż w Nowym Jorku.
        To ile jeszcze zdrożeje? 40-50-100%? Ja myśle ze moze i o 100%, nie ma podaży wiec ta bańka może szybować.
        Ludzie! Mieszkania w PL nie są warte wiecej niż 500-1500 euro/m2.
        I cieszy sie jeszcze jakaś krawcowa że kupiła na kredyt 20m mieszkanie "kosztem wyrzeczen i 12 godzinnej pracy". Będziesz całe życie spłacac? Smutne.
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=778&w=56210562&a=56291090

        11.01.2007
        Ceny (i kupujący) już dawno stracili kontakt z rzeczywistością.
        p.s. Spieszcie sie bo będzie tylko drożej, "experci" "przewidują" - co najmniej - podwojenie cen mieszkań w ciągu kilku lat.

        9.01.2007 Przy podaży równej/bliskiej zero ceny mogą (teoretycznie) rosnąć do nieskończoności.
        Podaży nie ma wiec ceny mieszkan we Wrocku wzrosną. O ile 10%? 20%? 50%?
        Tego nie wiem, może i o 100% - przy zerowej podaży (i barierach ograniczających tą podaż) ceny nie będą regulowane "niewidzialną ręką rynku" - mogą wzrosnąć i o 100%, aż do granic absurdu i paniki ostatnich kupujących.
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=72&w=55006448&a=55204945

        11.01.2007
        3. Czy mieszkania klitki w płycie za 10 lat będą po 5 000 euro, jak twierdzą niektórzy, czy raczej po kilkaset, max 1000 euro. Ja uważam że to drugie, część uważa że pierwsze. (...)
        Aha - Berlin to takie wielkie miasto na Zachodzie - stolica najbogatezej gospodarki UE. Nie uważasz że ceny w średnim mieście PL ciut oszalały?
        4. Nie wpadaj w panikę że musisz kupić bo będzie drożej - ceny mieszkań są przeszacowane, warte są max 40-70% tego co teraz kosztują (w zależności od lokalizacji)
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=72&w=55068208&a=55320160






        I pytałem też:
        KIEDY to pisałem???
        GDZIE wtedy byliście???
        Czy ja NAGANIAM????

        Kto chce mi wierzyc niech wierzy, a kto nie chce to niech chociaz nie chrzani na forum bo tu sie powoli tragedie dzieją. Ludzie sie wpierd...ją w kredyty na 40 lat bo maja po 24lata i nie myslą o dzieciach, o przejsciowym bezrobociu, chorobie itp. A Wy k... zamiast juz odpuscic wciąz naganiacie. Tylko teraz to juz wołanie na puszczy bo banki tak szybko kurków szaleństwa nie odkręcą.
        Niekiedy mam czas, taka specyfika pracy, i wtedy odpisuje na te głupie artykuły i posty ot, niczego nie naganiam, kto chce niech kupuje i bierze te "okazje" ale cynicznie nie wpierd..a w to bagno jelonków.
        Kogo tu kiedykolwiek wpier..em na minę pt "rata 1/2 zarobków i tak przez 30 czy 40 lat. Zapomnij o chorobie o dzieciach i w ogóle życiu innym niż w PRL"
        Miłego dnia /Znajomy J.Lo.



        Gość portalu: uzbek napisał(a):

        > Ja tam gościa bronił nie będę ale pokaż nam znajomku J.Lo gdzie ty
        > coś przewidziałeś? Może juz w 2006 miałeś wizję kryzysu hipotecznego?
        > Albo załamania na rynku kredytów? Upadku sektora motoryzacji w USA?
        > Napisz nam jeszcze kto będzie mistrzem europy w 2012.
        > Niema się co czepiać, ekspert bazuje na AKTUALNYCH danych a nie na
        > wróżbach. I nie płacisz mu z podatków bo opłacają go developerzy
        > (mniemania to nie fakty, ale to już cecha Twojego intelektu...)



    • Gość: Jaa Kolejna błazenada RP i gazety ku czci developera IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 19.01.09, 10:19
      Grzabka to kolejny handlowiec sprzedajacy swoje opinie ku czci
      nieruchomosciowego eldorado w Polsce. Niestety jak to spiewala Maryla "ale to
      juz bylo... i nie wroci wiecej..."

      Kolejna sprawa jaka mnie irytuje to stwierdzenie ze:
      "sytuacja na rynku pierwotnym wymusi w tym roku kolejne obniżki cen o 10-15
      proc., a nawet o 20 proc. w niektórych lokalizacjach - wylicza "Rzeczpospolita"

      Gdzie wylicza, co wylicza, z czego wylicza? Ciiiiiiisza! Taka cicha skryta
      analiza "specjalystow" ala z koziej doopy trabka. Bo poki co ktos sobie
      "pierd..nął" 10-15% znow nie podajac zadnych argumentow. Ja sobie wyliczylem ze
      to bedzie 50% prosze o tym napisac, ze klienci szacuja 50% spadek cen w tym roku!

      Kolejne blaznienie sie redaktorow PR i portalu gazeta.pl ze to publikuje. Kufa
      zrobcie lenie w koncu jakis profesjonalny, niestronniczy raport z konkretnymi
      argumentami i podstawami a nie piszecie, ze ktos tam sobie "wylicza".
      • Gość: eciepecie Re: Kolejna błazenada RP i gazety ku czci develop IP: 212.160.103.* 19.01.09, 10:26
        Tylko czy da się ocenić rzeczywisty spadek cen mieszkań ? W takim równaniu
        musiałoby być mnóstwo zmiennych, które na dodatek często są niewiadomymi. Poza
        tym co da się wyliczyć należy wziąć pod uwagę jeszcze czynniki psychologiczne.
        Jak długo ceny mieszkań będą spadać tego nikt nie wie i raczej wiedzieć nie będzie.
        Pewne jest tylko jedno: "ceny mieszkań będą spadać" (oczywiście nie wszystkich
        bo dobry humor nie opuszcza części sprzedających).
        • swoboda_t Re: Kolejna błazenada RP i gazety ku czci develop 19.01.09, 10:42
          Ależ da się to z grubsza przewidzieć - w oparciu o dotychczasowe
          trendy w Polsce jak i na rynkach bardziej rozwiniętych. Wychodzi
          mniej więcej tak, że spadki znoszą ca. 50% poprzedzających je
          wzrostów, a długofalowo ceny nieruchomości rosną mniej wiecej o
          wskaźnik infglacji. Odpowiednich opracowań jest mnóstwo, były też
          wielokrotnie przytaczane na forum, wiec odpuszczę sobie linki. Do
          tego można dodać np. dane z sondaży obrazujące ceny akceptowalne
          przez potecnjalnych klientów - był taki publikowany na gazeta.pl i
          wyszło, że w Warszawie przeciętna akceptowalna cena to 6000 i do tej
          wartości będą zmierzać ceny. Trudniej natomiast przewidzieć, czy po
          prostu niminalnie zlecą z dzisiejszych 9000 (czyli o 1/3, bardzo
          prawdopodobne), czy też spadną np. o 15% i pozostaną na tym pułapie
          przez wiele lat (resztę zje inflacja, więc spadek bedzie realny, ale
          nie nominalny). Problemem w Polsce jest brak wiarygodnych danych co
          do cen transakcyjnych - wszelkie raporty bazują na cenach
          ofertowych, a to te często nijak mają się do rzeczywistości (vide
          Łódź - średnia cena to niby 4500/m2, ale w realu rzadko zdarzają się
          transakcje powyżej 300/m2).
      • Gość: Az Re: Kolejna błazenada RP i gazety ku czci develop IP: *.bpl.vectranet.pl 19.01.09, 10:30
        Zastanawiające jest dlaczego gazeta nie powołuje się na rzetelne opracowania,
        chociażby takie jakie ukazało się we Wprost 03.2009 tylko tłucze non stop
        przedruki z RP i PB które nie są podparte żadnymi statystykami ani dogłębnymi
        analizami. Sama propagandowa papka.
        Na szczęście wiatr zmian powoli wymiata to skundlone dziennikarskie towarzystwo,
        przykład pana Wielgo którego artykułów mam przyjemności nie widzieć na portalu
        od jakiegoś czasu.
    • Gość: Czekajacy "Rzeczpospolita": Dobry czas na kupno mieszkania? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.09, 10:37
      Serdecznie pozdrawiam wszystkich logicznie myslacych ktorych opinie na temat
      nieruchomosci czytam od wielu juz tygodni. Chcialbym tylko dodac dla
      potencjalnych obroncow chorych cen mieszkan w naszym wspanialym kraju, ze jest
      dzis artykul na temat fali bezrobocia w Polsce. Innych argumentow na spadekcen
      nie bede przytaczalbo zrobili i robia to znakomicie za mnie inni forumowicze.
      Czekam cierpliwie na rozwój wypadków ze sporym wkładem własnym bo nie mam
      zamiary przepłacać.
      • Gość: Czekajacy Re: Albo Frustraci albo naganiacze na spadki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.09, 10:50
        Nie jestem ani frustratem ani nie mieszkam u mamusi. Zresztą mieszkanie u
        mamusi nie jest złe zwłaszcza u mojej która ma spore lokum. Wynajmuje mieszkano
        w ścisłym centrum Wawy za okazyjna cenę. Mam bardzo duży wkład własny, stać mnie
        na spory kredyt ale nie mam zamiaru płacić horrendalnych cen za mieszkanie.
        A ty jak widzę masz jakiś problem z akceptacja rzeczywistości..
        • Gość: Andrzej Re: Albo Frustraci albo naganiacze na spadki IP: 194.196.236.* 19.01.09, 11:01
          To jaki masz cel w pisaniu tutaj poco robić ludziom wodę z mózgu nudzisz sie w pracy, teraz są spadki rzędu 10% a potem nie będzie mieszkań bo nikt nie będzie budował, a stopy spadną to zgadnij po ile wtedy będą mieszkania. Co artykuł na gazecie o mieszkaniach to tłum frustratów, naganiaczy a może spekulantów rzuca się do pisania, nie wiem jaki mają w tym cel myślą że samym pisaniem pociągną w dół ceny
          • Gość: areq Widzisz,ale to nie my zaklinamy rzeczywistość IP: *.171.65.147.static.crowley.pl 19.01.09, 11:09
            Piszesz takie rzeczy,że chyba sam w nie nie wierzysz...
            <teraz są spadki rzędu 10%>
            Wg analityków,sondażystów i andrzejów forumowych.Według cen
            transakcyjnych to minimum 20% mniej niż w roku 2007
            <potem nie będzie mieszkań bo nikt nie będzie budował>
            Z tym,że wybudowali tyle,że popyt w dużych miastach i ich
            najbliższych okolicach został zaspokojony na następne 10lat
            <myślą że samym pisaniem pociągną w dół ceny>
            Wiesz,wariant z pisaniem o wzrostach w nieskończoność wypalił,ludzie
            powariowali i płacili każdą kwotę "bo taniej już nie będzie" -
            sądzisz ,że w drugą stronę to niemożliwe???:)



          • Gość: Kaczus (Tomek) Re: Albo Frustraci albo naganiacze na spadki IP: *.dialog.net.pl 19.01.09, 11:09
            stopy spadają, ale marże ida w górę, a niektóre banki nie przesyłają kolejnych
            rat kredytu... Banki od ok półtorej roku nie mają pieniędzy, na początku nie
            było problemu, pożyczki wewnętrzne pomagały, ale jak zaczął się kryzys to i to
            ustało... Akcja depozytowa przyniosła małą poprawę, ale pieniądz ten tani nie
            jest, więc postanowiono ograniczać ilość kredytów marżami. Z moich informacji
            wynika, że ta strategia ustawiona jest na najbliższe pół roku, co będzie dalej -
            zależy od rozwoju sytuacji, ale nie należy liczyć na nagłe zmiany, a jak to
            wpłynie na rynek, cóż, jelenie nie mają zazwyczaj wkładu własnego, a teraz tego
            coraz częściej się żąda, więc łatwo sprzedać nie będzie, ci co mają wkład
            własny, łatwo się z nim rozstać nie chcą, bo wiedza ile pracy on kosztuje, więc
            nie kupią za każda cenę. Więc jak sam widzisz - brak przestrzeni na wzrost cen.
                • Gość: aaa Re: Albo Frustraci albo naganiacze na spadki IP: *.piastlan.net 19.01.09, 19:37
                  Jak ktos zainwestowal w nieruchomosc na gorce to bedzie musial poczekac 2-3 lata
                  na dolek i nastepne 5 lat na wzrosty. Bedzie wiec musial wynajmowac a jak pojawi
                  sie wiele mieszkan nawynajem to cena wynajmu spadnie a za nia spadna ceny
                  mieszkan. Jak by nie tlumaczyc kazde posuniecie na rynku nieruchomosci musi
                  prowadzic do spadku cen.
                  Takie sa prawa rynku a przyrody nie da sie oszukac :)
              • steady_at_najx Re: Albo Frustraci albo naganiacze na spadki 19.01.09, 12:15
                Gość portalu: Andrzej napisał(a):

                > Znacie to przysłowie większośc nie ma racji teraz jest ogólna panika po części
                > przez was napędzana


                a co ? wasza "bedzie tylko drozej" juz nie dziala ? Gazety nawet za pieniadze o tym nie pisza ? (nie mowie o GW - to nie gazeta, to szmata)
              • 4v Re: Albo Frustraci albo naganiacze na spadki 19.01.09, 13:09
                Później będzie drożej? Hm, ciekawe kiedy. Za chwilę zacznie wymierać powojenny
                wyż, na jego miejsce wejdzie w dorosłość niż lat 90-tych. Nie będą musieli
                mieszkać u mamusi - zamieszkają u babci/prababci, a raczej na jej miejscu.

                Za granicę wyjechało 2 mln ludzi, część nigdy nie wróci. Część wróci z kasą i
                pobuduje sobie DOM.

                Anal-itycy i deweloperzy (a wraz z nimi media) tak się zbłaźnili, że nikt mądry
                ich słuchać nie będzie. A nadchodzą takie czasy, że głupiemu już kredytu nie
                dadzą - mają nauczkę, że konformistyczne bydło lepiej od kredytów 100% trzymać z
                daleka.

                Wróci normalność, dobre ceny na dobry wkład własny. Bzdurne artykuły
                sprzedajnych dziennikarzyn nic nie zmienią. A Ty? czemu piszesz z proxy, hę?
              • Gość: poleca Re: Albo Frustraci albo naganiacze na spadki IP: *.gdynia.mm.pl 19.01.09, 22:57
                ceny mieszkan do poziomu (realnego) z roku 2004. Teraz sa (podobno) na poziomie
                2006. Dlaczego, dlatego ze to juz przed wejsciem do UE inwestorzy na wiesc, ze
                obcy kapital tez bedzie mogl kupic kupowali kto pierwszy. Teraz inwestycji w
                normalne mieszkania nie bedzie, tylko na uzytek wlasny (poza wyjatkami w
                wyjatkowych miejscach - lokalizacjach). Kredyty z ostatniego kryzysu
                mieszkaniowego 2000-01 byly udzielane maksymalnie na 20 lat z wkladem wlasnym
                oczywiscie. Policz ile powinna wyniesc cena za m2, zeby ludzie byli w stanie
                splacic taki kredyt zakladajac jeszcze, ze nie moga przekroczyc polowy dochodow.
                A prawdziwi deweloperzy beda budowac. Przeczekaja, zmienia wykonawcow, ustala
                nowe stawki. Klienci zawsze sie znajda jak na przyslowiowy bochenek chleba. No
                chyba ze zaczna sprzedawac samochody, € idzie w gore ceny tez to bedzie zloty
                interes ;)
          • mara571 Re: Albo Frustraci albo naganiacze na spadki 19.01.09, 12:15
            nikt nie pociagnie cen w dol samym pisaniem, ale ceny spadna z wielu powodow:
            1. banki sie obudzily i zaostrzyly kryteria przyznawania kredytow i o szczesciu
            moze mowic kazdy, kto ma 10 % wkladu wlasnego i jeszcze dostaje kredyt.
            2.mlodzi absolwenci wyzszych uczelni beda najprawdobodobniej bezrobotni, albo
            dostana posady duzo gorzej platne anizeli w latach 2006-2007.
            3. na rynku wtornym bedzie coraz wiecej mieszkan wolnych po smierci
            dotychczasowych lokatorow lub sprzedawanych przez tych, ktorzy sobie wybudowali
            dom. Na razie ceny wywolawcze sa wysokie, ale po kilku miesiacych, z braku
            popytu, spadna
            4. w Polsce istnieje jeszcze duzy popyt na mieszkania, ale socjalne.
            Chyba sobie nie wyobrazasz, ze kasjerka z hipermarketu czy Biedronki wychowujaca
            samotnie dziecko kiedykolwiek kupi sobie mieszkanie wlasnosciowe.
            5. w nastepnych dwoch latach pojawia sie na rynku mieszkania kupione w okresie
            boomu cenowego, ktorych wlasciciele nie beda mogli obslugiwac kredytu.

        • Gość: rowniez czekajacy Re: Albo Frustraci albo naganiacze na spadki IP: *.128.67.194.static.crowley.pl 19.01.09, 11:40
          Problem z akceptacja rzeczywistosci ma ten, który nie kupuje w cenie
          takiej jaka jest, tylko wyobraza sobie ze za pol roku czy rok kupi
          to samo o polowe taniej. Wiesz ja chcialbym sobie kupic przyzwoity
          samochod, mam wiekszosc srodkow i duza zdolnosc kredytowa. Ale
          uwazam ze samochody w Polsce sa za drogie (bo sa!!!!). I co mam
          zrobic? Liczyc ze ceny spadna? Albo sie kupuje za tyle za ile jest
          oferowane albo trzeba sie pogodzic z tym, ze danej rzeczy sie nie
          kupi. Takich jak Ty sa setki: chetnie kupia mieszkanie ale sa
          obrazeni na rynek i sprzedajacych i czekaja na przecene 50%. Ja tez
          bym chcial rozne towary kupowac taniej, ale niestety rzadko to jest
          mozliwe.
          • Gość: Czekajacy Re: Albo Frustraci albo naganiacze na spadki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.09, 11:53
            Przykład z samochodami fajny ale nie trafiony bo teraz można sobie samochód
            kupić taniej u naszych sąsiadów.
            Mam wrażenie, że Ci co twierdzą, że mieszkania nie mogą być tańsze, mają jakiś
            problem bądź nie rozumieją podłoża obecnej sytuacji.
            Ja wcale nie oczekuję spadków na poziomie 50-70%. 20-30% taniej jest dla mnie
            akceptowalną obniżka i na taką właśnie liczę i o ile nie mylę się co do moich
            obserwacji, już niedługo kupię sobie wymarzone mieszkanie.
            Swoją drogą, jak to możliwe, że są tacy, którzy utrzymują, że cena na poziomie
            8, 9, 10 tys./m2 jest ceną racjonalną.
            • solardragon Re: Albo Frustraci albo naganiacze na spadki 19.01.09, 12:24
              Zobacz kto utrzymuje, że racjonalna cena za metr to 9000 - to nie są
              kupujący, ale doradcy finansowi i developerzy.

              Przykład z samochodem świetny - a do Twojej odpowiedzi: pojedź na
              zachód to zobaczysz ile kosztują mieszkania i domy w Niemczech albo
              Norwegii. Są tańsze niż u nas [mówię o normalnych lokalizacjach a nie
              w zabytkowych kamienicach w centrach albo wyposażone penthousy]

              -----------------------------------------
              www.slodkiezycie.pl - portal społecznościowy dla
              CUKRZYKÓW, ich rodzin i LEKARZY DIABETOLOGÓW
            • Gość: rowniez czekajacy Re: Albo Frustraci albo naganiacze na spadki IP: *.128.67.194.static.crowley.pl 19.01.09, 12:29
              Coz przyklad z samochodami, poruszylismy ten temat wiec wejdzmy
              glebiej: mozna bylo przez chwile kupic taniej w Niemczech nowy
              samochod. Kiedy euro bylo po 3.20 ew. 3.50. Przy dzisiejszym kursie
              4,26 kazdy samochod wychodzi duzo drozszy z zagranicy niz z
              polskiego salonu, wiec ta droga niestety odpada. A dilerzy w Polsce
              wcale nie sa sklonni do wielkich upustow. A niby tyle sie mowi o
              kryzysie w motoryzacji, ze tak cienko przędą i wogole ledwo zyja.
              Ale opuszczac nie chca i nie opuszczaja. Wprost przeciwnie -
              wiekszosc samochodow jest drosza - chociazby przez rosnacy kurs
              euro. Tak jak z developerami - kazdy slyszal o obnizkach ale nikt
              ich nie widzial. Przeczekaja sobie 2-3 lata, az popyt wroci do
              poziomu z lat 2005-2006 i dalej beda robic swoje.
                  • mara571 my nie jestesmy frustratami ani 19.01.09, 13:45
                    oszolomami.
                    Spolecznie prowadzimy tutaj edukacje ekonomiczny mlodych niedoswiadczonych
                    ludzi, ktorym perspektywa "wolnosci" we wlasnej klatce zwanej dumnie
                    "apartamentem" zabiera zdolnosc krytcznego myslenia i liczenia.
                  • 4v pisz pod własnym nickiem, frustracie 19.01.09, 16:09
                    ...jak jesteś fair, to pisz z własnego IP. albo pod własnym nickiem, tym, pod
                    którym pisałeś w czasach prosperity.


                    poki co nie dałeś żadnego rzeczowego argumentu, nie odpowiedziałeś na żaden
                    rzeczowy argument. przebierasz nóżkami, ale to niewiele daje.
                • Gość: rowniez czekajacy Re: Albo Frustraci albo naganiacze na spadki IP: *.128.67.194.static.crowley.pl 19.01.09, 14:47
                  Skoro sa takie wielkie obnizki znajdz mi developera ktory na
                  warszawskich Bielanach ma na sprzedaz dwupokojowe mieszkanie w cenie
                  ponizej 9 tys zl. W jakiejs sensownej lokalizacji. Tak sie sklada ze
                  sledze (osobiscie, nie przez internet) ten rynek od przynajmniej 2
                  lat. Zmian nie ma. Fakt ze cen nie podnosza, a infalcja jest 3-4%
                  wiec tyle de facto tanieja mieszkania rocznie. Ale tylko tyle. Jeden
                  z developerow laskawie dodaje miejsce parkingowe na powietrzu (za
                  ktore wczesniej chcial 10 tys zl). Tyle promocji i obnizek na
                  warszawskich Bielanach u developerow. Moze i przeceny sa - ale
                  pewnie na wielkie mieszkania, lub kiepskie lokalizacje. Na to co
                  mnie konkretnie interesuje zadnych znaczacych przecen nie ma. Czekam
                  3 lata to i pare miesiecy poczekam, ale nei dluzej jak do lata. Juz
                  mi sie nie usmiecha ladowac 1500 co miesiac w wynajem.
                  • nie.my Re: Albo Frustraci albo naganiacze na spadki 19.01.09, 14:57
                    Także szukam mieszkania, w sypialni Warszawy czyli w Mińsku Mazowieckim.
                    W tym niespełna 50tyśięcznym mieście buduje się obecnie kilka bloków i ŻADEN developer nie obniżył swoich cen. Mieszkania praktycznie się nie sprzedają, wiem bo ciągle się dowiaduje co jest dostępne a ceny ani drgną!
                    W piątek rozmawiałem z kolegą, pracownikiem jednego z developerów zorientowanego w temacie i zdziwił się mocno, że oczekuję spadków cen. On o niczym takim nie słyszał, o żadnych spadkach się u nich nie mówi a konkurencja także nie zamierza nic opuszczać.
                    Potwierdził natomiast duże spadki cen materiałów budowlanych i robocizny (podwykonawców).

                    Chciałbym aby ceny spadły ale na razie tego nie widać niestety!
                    • Gość: king-a Re: Albo Frustraci albo naganiacze na spadki IP: *.wroclaw.mm.pl 19.01.09, 16:55
                      W moim rodzinnym mieście developer też nie chciał obniżać cen
                      (koniec lat 90-tych). Sprzedał kilka mieszkań, potem zbankrutował.
                      Miasto z pustych mieszkań zrobiło komunalne.

                      Jeśli developera stać na to by nie obniżyć ceny - niech trzyma puste
                      mieszkania. Niech czeka rok, dwa lata, pięć.
                      Prędzej czy później pęknie.
                      Szkoda tylko ludzi którzy kupili mieszkania w takim budynku - albo
                      będą mieli komunalnych sąsiadów albo będą się przez kilka lat użerać
                      z zarządzaniem nieruchomością (jeśli developer wpisał im firmę
                      zarządzającą w akty notarialne lub ma większość udziałów).

                      Swoją drogą - ciekawe ile rodzin w Wawie ma 20% wkładu własnego przy
                      cenach mieszkań w okolicach 10 000 za mkw?
                      • nie.my Re: Albo Frustraci albo naganiacze na spadki 19.01.09, 17:17
                        Gość portalu: king-a napisał(a):

                        > W moim rodzinnym mieście developer też nie chciał obniżać cen
                        > (koniec lat 90-tych). Sprzedał kilka mieszkań, potem zbankrutował.
                        > Miasto z pustych mieszkań zrobiło komunalne.
                        -->To było dawno temu a i pewnie developer był cienki, tacy się wykruszyli właśnie wtedy, ci co przeżyli i zgarnęli kasę z rynku na boomie nie mają, póki co, powodów do narzekań.

                        >
                        > Jeśli developera stać na to by nie obniżyć ceny - niech trzyma puste
                        > mieszkania. Niech czeka rok, dwa lata, pięć.
                        > Prędzej czy później pęknie.
                        -->Chciałbym to zobaczyć, na razie nic na to nie wskazuje, szczególnie że developerzy w MM mają kasę, wszystko robią za gotowiznę, mają także inne nogi na których zarabiają (handel mat. budowlanymi, usługi budowlane, i wiele innych) także mogą nie być zbyt chętni do obniżania cen.
                        Pożyjemy zobaczymy, na chwilę obecną takich obniżek NIE MA!

                        > Szkoda tylko ludzi którzy kupili mieszkania w takim budynku - albo
                        > będą mieli komunalnych sąsiadów albo będą się przez kilka lat użerać
                        > z zarządzaniem nieruchomością (jeśli developer wpisał im firmę
                        > zarządzającą w akty notarialne lub ma większość udziałów).
                        >
                        > Swoją drogą - ciekawe ile rodzin w Wawie ma 20% wkładu własnego przy
                        > cenach mieszkań w okolicach 10 000 za mkw?
                        Wbrew pozorom nie brakuje takich osób, wystarczy pogadać ze znajomymi, większość miała kasę od rodziców, dziadków lub byli w stanie sami odłożyć. Zacisną trochę pasa i odłożą.
                        Nie wydaje mi się także, że były całe masy ludzi, którzy brali kredyty przewyższające ich możliwości finansowe. Brali bo mieli zdolność a rata była niewiele wyższa od wynajmu.
                        I teraz też będą brali a co za tym idzie może nie być zbyt wielkich obniżek. Weszliśmy w trend boczny, ceny się pewnie ustabilizują i niżej nie spadną.
                        Developerzy sobie poradzą, pamiętam czasy jak JWC nie płaciło podwykonawcom i hurtowniom budowlanym, współpraca z nimi to było czyste samobójstwo a jednak przeżyli i pozostali jednym z większych developerów.
                        Podobnie będzie i teraz.
                        • Gość: king-a Re: Albo Frustraci albo naganiacze na spadki IP: *.wroclaw.mm.pl 19.01.09, 17:37
                          -->To było dawno temu a i pewnie developer był cienki, tacy się
                          wykruszyli właśnie wtedy, ci co przeżyli i zgarnęli kasę z rynku na
                          boomie nie mają, póki co, powodów do narzekań.

                          To nie był cienki deweloper. Źle oszacował rynek. Mieszkań nowych
                          nie było żadnych poza jego ofertą, więc mógł nieźle zarobić.
                          Tylko przesadził z chciejstwem.
                          10 000 za mkw w dzisiejszych czasach, w tym kraju - to też jedynie
                          chciejstwo.


                          - "Pożyjemy zobaczymy, na chwilę obecną takich obniżek NIE MA!"
                          Nie wiem jak Ty szukasz tych obniżek i CZY CHCESZ JE ZNALEŹĆ. Ja non
                          stop widzę reklamy w gazetach albo na billboardach "do końca
                          miesiąca kupuj mieszkania bez VAT-u!" i inne reklamy z cenami o
                          wiele niższymi niż w 2007-2008 roku. I to we Wrocławiu, gdzie i
                          studentów sporo (którzy nie wracają po studiach w swoje rodzinne
                          strony) i pracy ostatnio więcej.


                          - "Nie wydaje mi się także, że były całe masy ludzi, którzy brali
                          kredyty przewyższające ich możliwości finansowe. "

                          No popatrz, a ja znam kilka przypadków gdy ludzie wymieniali stare
                          dowody na nowe - bo w nowych nie ma wpisanych dzieci. Nie mieli
                          zdolności dla 3-4 osób, to udawali że są bezdzietnymi małżeństwami.
                          Albo kredyty załatwiali u pośredników, a nie w bankach. Bo u
                          pośredników można było uzyskać/wyliczyć większą zdolność kredytową.
                          Znam też takich, którzy brali kredyty na rodziców, bo sami nie mieli
                          zdolności kredytowej.


                          - "Weszliśmy w trend boczny, ceny się pewnie ustabilizują i niżej
                          nie spadną. Developerzy sobie poradzą, pamiętam czasy jak JWC nie
                          płaciło podwykonawcom i hurtowniom budowlanym, współpraca z nimi to
                          było czyste samobójstwo a jednak przeżyli i pozostali jednym z
                          większych developerów. Podobnie będzie i teraz."

                          Obawiam się, że jednak sobie nie poradzą. Ci mniejsi już zaczęli
                          bankrutować. Firmy budowlane także - bo im deweloperzy nie
                          zapłacili.
                          Zapominasz też o jednym - jak deweloper sobie opinię zepsuje
                          machlojami, to bardzo trudno będzie mu znaleźć kupca. Bo nikt nie
                          wpakuje się w 30 lat kredytu by mieć mieszkanie kupione u oszusta
                          (żeby potem użerać się chociażby z poprawkami i odbiorem).
                          • nie.my Re: Albo Frustraci albo naganiacze na spadki 19.01.09, 17:57
                            Gość portalu: king-a napisał(a):

                            > - "Pożyjemy zobaczymy, na chwilę obecną takich obniżek NIE MA!"
                            > Nie wiem jak Ty szukasz tych obniżek i CZY CHCESZ JE ZNALEŹĆ. Ja non
                            > stop widzę reklamy w gazetach albo na billboardach "do końca
                            > miesiąca kupuj mieszkania bez VAT-u!" i inne reklamy z cenami o
                            > wiele niższymi niż w 2007-2008 roku. I to we Wrocławiu, gdzie i
                            > studentów sporo (którzy nie wracają po studiach w swoje rodzinne
                            > strony) i pracy ostatnio więcej.
                            --Nie wiem jak jest we Wrocku, pewnie są jakieś obniżki, VAT na mieszkanie to 7% i tyle pewnie dają rabatu.
                            Ja piszę, że w Mińsku Mazowieckim 40km na wschód o Warszawy NIE MA żadnych obniżek. Ceny stoją w miejscu, a firma która zamierza wybudować nowy blok w centrum miasta mimo że się jeszcze nigdzie nie reklamowała jest atakowana przez chętnych na kupno lokali użytkowych/sklepów więc pewnie mieszkania też wycenią wysoko.
                            >
                            >
                            > - "Nie wydaje mi się także, że były całe masy ludzi, którzy brali
                            > kredyty przewyższające ich możliwości finansowe. "
                            >
                            > No popatrz, a ja znam kilka przypadków gdy ludzie wymieniali stare
                            > dowody na nowe - bo w nowych nie ma wpisanych dzieci. Nie mieli
                            > zdolności dla 3-4 osób, to udawali że są bezdzietnymi małżeństwami.
                            > Albo kredyty załatwiali u pośredników, a nie w bankach. Bo u
                            > pośredników można było uzyskać/wyliczyć większą zdolność kredytową.
                            > Znam też takich, którzy brali kredyty na rodziców, bo sami nie mieli
                            > zdolności kredytowej.
                            -->No i im starzy dorzucą do kredytu, odpuszczą sobie wakacje może (choć raty kredytów nie wzrosły), nie zmienią na razie samochodu i to wszystko.

                            > Obawiam się, że jednak sobie nie poradzą. Ci mniejsi już zaczęli
                            > bankrutować. Firmy budowlane także - bo im deweloperzy nie
                            > zapłacili.
                            -->Pierwsze słyszę, firmy budowlane to dopiero czeka gorszy okres i dlatego spadły ceny robocizny ale do bankructw to jeszcze daleko.

                            > Zapominasz też o jednym - jak deweloper sobie opinię zepsuje
                            > machlojami, to bardzo trudno będzie mu znaleźć kupca. Bo nikt nie
                            > wpakuje się w 30 lat kredytu by mieć mieszkanie kupione u oszusta
                            > (żeby potem użerać się chociażby z poprawkami i odbiorem).
                            -->W czasie poprzedniego kryzysu budowlanego POWSZECHNĄ rzeczą było niepłacenie lub długie odwlekanie zapłaty za towar i podwykonawstwo a jednak większość dużych firm przeżyła to bez problemu i odbiła się od dna na boomie. Nie sądzę aby obecny kryzys w budownictwie był dłuższy niż ten z lat 2001-2005.
                            • Gość: swoboda_t Re: Albo Frustraci albo naganiacze na spadki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.09, 18:19
                              > -->Pierwsze słyszę, firmy budowlane to dopiero czeka gorszy okres
                              i dlatego
                              > spadły ceny robocizny ale do bankructw to jeszcze daleko

                              Na koniec ub. roku w sądach było ponad 100 wniosków o upadłość
                              przedsiębiorstw budowlanych i ta liczba z każdym dniem się zwiększa.
                              Widać wartość Twoich wyopwiedzi, skoro nie znasz nawet podstawowych
                              danych dotyczących sytuacji na rynku.
                              • nie.my Re: Albo Frustraci albo naganiacze na spadki 19.01.09, 18:30
                                Gość portalu: swoboda_t napisał(a):

                                > > -->Pierwsze słyszę, firmy budowlane to dopiero czeka gorszy okres
                                > i dlatego
                                > > spadły ceny robocizny ale do bankructw to jeszcze daleko
                                >
                                > Na koniec ub. roku w sądach było ponad 100 wniosków o upadłość
                                > przedsiębiorstw budowlanych i ta liczba z każdym dniem się zwiększa.
                                > Widać wartość Twoich wyopwiedzi, skoro nie znasz nawet podstawowych
                                > danych dotyczących sytuacji na rynku.
                                -->Sorry ;-)
                                Można prosić o źródło tych danych i ewentualnie dane z lat poprzednich (firmy
                                ciągle upadają i ciągle powstają nowe).

                                Faktycznie wypadłem z branży budowlanej, w której spędziłem z różnym powodzeniem
                                ładnych kilka lat, ale jakieś znajomości mi jeszcze pozostały i nie słyszę od
                                znajomych lamentu.
                                Roboty jest znacznie mniej to i ceny spadają, pewnie wiele firm zbankrutuje ale
                                najlepsze pozostaną.
                                W czasie boomu powstała cała masa firm budowlanych, które teraz pewnie polegną i
                                z tym nie ma co polemizować ale zawodowcy, zaprawieni w bojach z poprzednimi
                                kryzysami dadzą radę. Tak myślę.

                                Chcę kupić mieszkanie i chciałbym aby ceny spadły ale jak już pisałem w Mińsku
                                Mazowieckim ani drgną!
                                • Gość: swoboda_t Re: Albo Frustraci albo naganiacze na spadki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.09, 18:43
                                  Mma robotę, wiec wybacz, ale nie bede podawał wsyztskiego na tacy.
                                  Więc pierwszy z brzegu adres: tiny.pl/vr1r Wpisz sobie w
                                  google upadłość firm deweloperskich i wyskoczy Ci tego więcej.
                                  Łącznie z danymi mówiącymi, że liczba upadłości w całej gospodarce
                                  była w 2008 mniejsza o 8% wobec 2007, natomiast liczba upadłosci w
                                  budowlance narasta. I jeszcze taki cytat:

                                  "Eksperci ostrzegają przed nową falą upadłości firm deweloperskich.
                                  Ich liczba po raz pierwszy od pięciu lat przestała spadać. W I
                                  półroczu odnotowano 27 upadłości deweloperów, ale liczba faktycznych
                                  bankructw jest znacznie wyższa. Pięć razy więcej wniosków o otwarcie
                                  postępowania upadłościowego, składanych do sądu przez wierzycieli
                                  lub dłużników, zwracanych jest z powodu braków formalnych i umorzeń
                                  lub oddalanych - głównie ze względu na brak majątku. Wiele firm
                                  małych i średnich zamyka działalność, nie prowadząc procesu
                                  upadłościowego przed sądem. Kryzys na rynku nieruchomości wynika
                                  przede wszystkim ze zbyt wysokich cen, które w latach 2004-2007 w
                                  wielu regionach kraju wzrosły nawet o 200 proc. - Początek roku
                                  wykazał wyraźnie, że szybkie wzrosty cen nieruchomości z poprzednich
                                  lat nie okazały się trwałe i należą do przeszłości. Doszło do
                                  stabilizacji i urealnienia cen - mówi Ewa Perkowska, dyrektor
                                  handlowy Budimeksu Nieruchomości.

                                  W efekcie wzrostu konkurencji, korekty cen oraz spadku sprzedaży
                                  rentowność działalności deweloperskiej obniżyła się i zapewne będzie
                                  maleć przez najbliższy rok. Analitycy rynku już teraz odnotowują
                                  wydłużone wskaźniki rotacji zobowiązań i należności. Należy liczyć
                                  się z tym, że jeszcze w tym roku zatory płatnicze zablokują branżę,
                                  liczba niewypłacalnych firm będzie rosnąć.

                                  - Zalecamy ostrożne podejście do kredytowania odbiorców odroczonymi
                                  terminami płatności, zwłaszcza tych nieznanych i niesprawdzonych.
                                  Zalecałabym rzetelne sprawdzenie moralności płatniczej klienta oraz
                                  bazy niewypłacalnych kontrahentów, a także ustanowienie dodatkowych
                                  zabezpieczeń - mówi Hanna Kobus, szefowa departamentu oceny ryzyka
                                  Atradius w Polsce".
                                  • nie.my Re: Albo Frustraci albo naganiacze na spadki 19.01.09, 19:20
                                    Gość portalu: swoboda_t napisał(a):

                                    > Mma robotę, wiec wybacz, ale nie bede podawał wsyztskiego na tacy.
                                    -->Spoko, zarabiać trzeba, praca ważniejsza od forum.

                                    Kryzys na rynku nieruchomości wynika
                                    > przede wszystkim ze zbyt wysokich cen, które w latach 2004-2007 w
                                    > wielu regionach kraju wzrosły nawet o 200 proc. - Początek roku
                                    > wykazał wyraźnie, że szybkie wzrosty cen nieruchomości z poprzednich
                                    > lat nie okazały się trwałe i należą do przeszłości.
                                    -->Główny problem to taki, że nie widzę tego urealnienia, nie widzę tych spadków u SIEBIE na wsi czyli w Mińsku. Ale może jestem zbyt niecierpliwy, pewnie trzeba jeszcze poczekać. Jak wzrosło to pewnie i spadnie.
                                    Na razie Developerzy/moskale u mnie trzymają się mocno.

                                    A i co do wyjścia z kryzysu jestem optymistą.

                                    Tak na marginesie dodam, że będąc na wakacjach we wrześniu zaliczyłem kilka marketów w Austrii, Czechach i Włoszech i byłem mocno zdziwiony niskimi cenami, euro było wtedy 3,35pln.
                                    Ogólnie w Polsce było, jest i jak sądzę będzie drogo, szczególnie w stosunku do zarobków. Dlatego tyle ludzi wyjechało.
                            • Gość: king-a Re: Albo Frustraci albo naganiacze na spadki IP: *.wroclaw.mm.pl 19.01.09, 18:39
                              - "Nie wiem jak jest we Wrocku, pewnie są jakieś obniżki, VAT na
                              mieszkanie to 7% i tyle pewnie dają rabatu."

                              To tylko jedna z promocji (a co? 7% to mało przy kilku tysiącach?).
                              Jeden duży deweloper nie umie sprzedać kilku mieszkań po 100 mkw za
                              4000 zł brutto (w 2007 roku by się ludzie zabijali o te mieszkania).


                              - "Ja piszę, że w Mińsku Mazowieckim 40km na wschód o Warszawy NIE
                              MA żadnych obniżek."

                              Do mniejszych miast fala przecen jeszcze nie dotarła. Tak samo jak
                              później mieszkania tam drożały, tak samo później będą tanieć.
                              W mniejszych miastach też się mało buduje domów wielorodzinnych - i
                              ten spadek cen będzie powolny (bo mało pustych mieszkań stoi). Ale
                              spadek cen będzie - bo ludzie będą budować domy jednorodzinne -
                              ziemia stosunkowo tania, materiały budowlane też, a do centrum
                              miasta bliżej niż w wielkich miastach.


                              - "jest atakowana przez chętnych na kupno lokali użytkowych/sklepów
                              więc pewnie mieszkania też wycenią wysoko"

                              Nie możesz tego wiązać. To całkiem różne rynki.


                              - "No i im starzy dorzucą do kredytu, odpuszczą sobie wakacje może
                              (choć raty kredytów nie wzrosły), nie zmienią na razie samochodu i
                              to wszystko."

                              Starzy pójdą niedługo na emeryturę. Wiesz jaka jest wysokość
                              emerytur w tym kraju? Raty kredytów JESZCZE nie wzrosły - tylko
                              dlatego że m.in. Szwajcarzy obniżyli stopy procentowe. Co będzie jak
                              zaczną podnosić?


                              - "Pierwsze słyszę, firmy budowlane to dopiero czeka gorszy okres i
                              dlatego spadły ceny robocizny ale do bankructw to jeszcze daleko."
                              www.bankier.pl/wiadomosc/Deweloperzy-bankrutuja-i-prosza-rzad-o-pomoc-1882403.html
                              Małe firmy budowlane mają powaaaaaażne problemy. Zwłaszcza jak im
                              upadający deweloper nie zapłaci.


                              - "W czasie poprzedniego kryzysu budowlanego POWSZECHNĄ rzeczą było
                              niepłacenie lub długie odwlekanie zapłaty za towar i podwykonawstwo
                              a jednak większość dużych firm przeżyła to bez problemu i odbiła się
                              od dna na boomie. Nie sądzę aby obecny kryzys w budownictwie był
                              dłuższy niż ten z lat 2001-2005."

                              Na początku lat 90-tych wiele zachowań też było powszechnych. A
                              potem te firmy upadły pod koniec lat 90-tych.
                              Kryzys w budownictwie trwał do ok 2003 roku o ile mnie pamięć nie
                              myli.
                              Błędnie rozumujesz. Wtedy kryzys się szybko skończył, bo Unia
                              zaczęła pompować do nas ogromne pieniądze, bezrobocie zaczęło
                              spadać, bo do nas przeniosły się zagraniczne koncerny (byliśmy tanią
                              siłą roboczą - już nie jesteśmy), ludzie zaczęli wyjeżdżać do
                              Anglii, Norwegii, Holandii - i przesyłać spore pieniądze do Polski.
                              Takiego odbicia nie będzie. Tak na marginesie - wiesz gdzie jest
                              najwyższe PKB? W biednych krajach które się odbijają od dna. My już
                              na dnie nie jesteśmy i raczej nie będziemy.
                              • nie.my Re: Albo Frustraci albo naganiacze na spadki 19.01.09, 19:10
                                Gość portalu: king-a napisał(a):

                                > - "Nie wiem jak jest we Wrocku, pewnie są jakieś obniżki, VAT na
                                > mieszkanie to 7% i tyle pewnie dają rabatu."
                                >
                                > To tylko jedna z promocji (a co? 7% to mało przy kilku tysiącach?).
                                > Jeden duży deweloper nie umie sprzedać kilku mieszkań po 100 mkw za
                                > 4000 zł brutto (w 2007 roku by się ludzie zabijali o te mieszkania).
                                -->7% to dużo ale jednak to niewiele w stosunku do wzrostów jakie były przez ostatnie lata.
                                Duże mieszkania gorzej się sprzedają, bo ich cena nawet przy niższej cenie za metr często zbliża się do ceny segmentu lub domu za miastem.

                                >
                                >
                                > - "Ja piszę, że w Mińsku Mazowieckim 40km na wschód o Warszawy NIE
                                > MA żadnych obniżek."
                                >
                                > Do mniejszych miast fala przecen jeszcze nie dotarła. Tak samo jak
                                > później mieszkania tam drożały, tak samo później będą tanieć.
                                > W mniejszych miastach też się mało buduje domów wielorodzinnych - i
                                > ten spadek cen będzie powolny (bo mało pustych mieszkań stoi). Ale
                                > spadek cen będzie - bo ludzie będą budować domy jednorodzinne -
                                > ziemia stosunkowo tania, materiały budowlane też, a do centrum
                                > miasta bliżej niż w wielkich miastach.
                                -->Ziemia jest niezbyt tania niestety, tańsza jest dość daleko za miastem, gdzie ludzie z małymi dziećmi nie bardzo mogą się przeprowadzić. W Mińsku jest dużo inwestycji, blokowiska się rozrastają (to najdalsza sypialnia Warszawy) a ceny stoją niestety.
                                Poczekamy zobaczymy ale po rozmowie z kolegą pracującym u developera jestem pesymistą co do większych spadków.

                                >
                                >
                                > - "jest atakowana przez chętnych na kupno lokali użytkowych/sklepów
                                > więc pewnie mieszkania też wycenią wysoko"
                                >
                                > Nie możesz tego wiązać. To całkiem różne rynki.
                                -->Różne ale pokazują developerowi, że ludzi z kasą nie brakuje ;-) i cenę zrobi wysoką, pewnie około 5,5k pln za m2.

                                >
                                >
                                > - "No i im starzy dorzucą do kredytu, odpuszczą sobie wakacje może
                                > (choć raty kredytów nie wzrosły), nie zmienią na razie samochodu i
                                > to wszystko."
                                >
                                > Starzy pójdą niedługo na emeryturę. Wiesz jaka jest wysokość
                                > emerytur w tym kraju? Raty kredytów JESZCZE nie wzrosły - tylko
                                > dlatego że m.in. Szwajcarzy obniżyli stopy procentowe. Co będzie jak
                                > zaczną podnosić?
                                -->Wszędzie czarnowidztwo, starzy dostaną ogromną odprawę (jak mieli zdolność to zarabiają na pewno dobrze), a Szwajcarzy zaczną podnosić stopy jak się kryzys zacznie kończyć a wtedy znów pln zacznie się umacniać. A w długim okresie czyli 30letnim takim jak kredyt kredytobiorcy zdąża awansować w pracy i ich płace wzrosną.

                                Prawda jest taka, że świat generalnie idzie do przodu i choć jest przecinany cyklicznymi korektami/kryzysami to kierunek jest od zawsze ten sam.


                                >
                                >
                                > - "Pierwsze słyszę, firmy budowlane to dopiero czeka gorszy okres i
                                > dlatego spadły ceny robocizny ale do bankructw to jeszcze daleko."
                                > www.bankier.pl/wiadomosc/Deweloperzy-bankrutuja-i-prosza-rzad-o-pomoc-1882403.html
                                > Małe firmy budowlane mają powaaaaaażne problemy. Zwłaszcza jak im
                                > upadający deweloper nie zapłaci.
                                >
                                >
                                > - "W czasie poprzedniego kryzysu budowlanego POWSZECHNĄ rzeczą było
                                > niepłacenie lub długie odwlekanie zapłaty za towar i podwykonawstwo
                                > a jednak większość dużych firm przeżyła to bez problemu i odbiła się
                                > od dna na boomie. Nie sądzę aby obecny kryzys w budownictwie był
                                > dłuższy niż ten z lat 2001-2005."
                                >
                                > Na początku lat 90-tych wiele zachowań też było powszechnych. A
                                > potem te firmy upadły pod koniec lat 90-tych.
                                -->Wiele się jednak uratowało, powstało też wiele nowych wyciągających wnioski ze złych doświadczeń tych które upadły. Ludzie i ich firmy cały czas się uczą.

                                > Kryzys w budownictwie trwał do ok 2003 roku o ile mnie pamięć nie
                                > myli.
                                > Błędnie rozumujesz. Wtedy kryzys się szybko skończył, bo Unia
                                > zaczęła pompować do nas ogromne pieniądze, bezrobocie zaczęło
                                > spadać, bo do nas przeniosły się zagraniczne koncerny (byliśmy tanią
                                > siłą roboczą - już nie jesteśmy), ludzie zaczęli wyjeżdżać do
                                > Anglii, Norwegii, Holandii - i przesyłać spore pieniądze do Polski.
                                > Takiego odbicia nie będzie. Tak na marginesie - wiesz gdzie jest
                                > najwyższe PKB? W biednych krajach które się odbijają od dna. My już
                                > na dnie nie jesteśmy i raczej nie będziemy.
                                -->Tak było mocne odbicie, nie ma co ukrywać. Ludzie przyzwyczaili się do dobrobytu i pewności zatrudnienia. Teraz przyjdą cięższe czasy ale perspektywy przed Polską są duże i wydaje mi się, że damy radę je wykorzystać. Kasa z unii cały czas będzie płynąć a kryzys oczyści gospodarkę z źle zarządzanych firm w tym pewnie z wielu powstałych na boomie developerów.

                                Pamiętam też, że mieszkania sprzedawały się nawet jak bezrobocie było kilkunastoprocentowe. Są jeszcze tacy co mieszkania nie kupili, jak ja, a chcą kupić i oni zaczną je w końcu kupować. Na razie czekamy i płacimy za wynajem ale to nie będzie trwać wiecznie.
                                • Gość: king-a Re: Albo Frustraci albo naganiacze na spadki IP: *.wroclaw.mm.pl 19.01.09, 19:40
                                  - "Duże mieszkania gorzej się sprzedają, bo ich cena nawet przy
                                  niższej cenie za metr często zbliża się do ceny segmentu lub domu za
                                  miastem."

                                  Pewnie. Bo są za drogie. Ale wynajmowałam część domu na obrzeżach
                                  Wrocławia i wiem, że wolałabym jednak mieć fajny apartament na
                                  Starym Mieście lub Krzykach. Każdemu wg potrzeb. I możliwości.


                                  - "W Mińsku jest dużo inwestycji, blokowiska się rozrastają (to
                                  najdalsza sypialnia Warszawy) a ceny stoją niestety.
                                  Poczekamy zobaczymy ale po rozmowie z kolegą pracującym u developera
                                  jestem pesymistą co do większych spadków."

                                  Umówmy się - gorzej być nie może niż przez ostatnie 2 lata.


                                  "Różne ale pokazują developerowi, że ludzi z kasą nie brakuje ;-) i
                                  cenę zrobi wysoką, pewnie około 5,5k pln za m2."

                                  Dla przedsiębiorcy kupno siedziby firmy - to inwestycja (lepsza lub
                                  gorsza). Firma ma więcej możliwości, choćby dlatego, że może sobie
                                  odpisać odsetki od podatku (w zależności od formy prawnej).

                                  - "Wszędzie czarnowidztwo, starzy dostaną ogromną odprawę (jak mieli
                                  zdolność to zarabiają na pewno dobrze), a Szwajcarzy zaczną podnosić
                                  stopy jak się kryzys zacznie kończyć a wtedy znów pln zacznie się
                                  umacniać. A w długim okresie czyli 30letnim takim jak kredyt
                                  kredytobiorcy zdąża awansować w pracy i ich płace wzrosną."

                                  Zbytni optymizm. Nie każdy kto zarabia dobrze pracuje w firmie
                                  płacącej "OGROMNĄ"/jakąkolwiek odprawę (firmy też bankrutują).
                                  Nie wiem na jakiej podstawie wiążesz koniec światowego kryzysu z
                                  umacnianiem złotówki????
                                  Jeśli zdążą awansować. Jeśli mają pieniądze na dokształcanie się po
                                  opłaceniu raty. Jeśli na rynek nie wejdą młodzi gniewni lepiej
                                  posługujący się programami komputerowymi, znający języki i nowe
                                  technologie (to do przemysłu).
                                  Niestety u nas ludzie 50+ postrzegani są jako bezwartościowi
                                  pracownicy. Nie masz gwarancji że to się zmieni.


                                  - "Kasa z unii cały czas będzie płynąć a kryzys oczyści gospodarkę z
                                  źle zarządzanych firm w tym pewnie z wielu powstałych na boomie
                                  developerów."

                                  Niestety długo już płynąć nie będzie.


                                  - "Są jeszcze tacy co mieszkania nie kupili, jak ja, a chcą kupić i
                                  oni zaczną je w końcu kupować. Na razie czekamy i płacimy za wynajem
                                  ale to nie będzie trwać wiecznie."

                                  Ale póki nie kupują - to mieszkania będą tanieć. Czy się to
                                  deweloperom podoba czy nie. I tyle w temacie.
                  • Gość: aaa Re: Albo Frustraci albo naganiacze na spadki IP: *.piastlan.net 19.01.09, 19:05
                    Spokojnie. 10% od 300000 PLN = 30000 PLN a jesli beda wieksze spadki to za rok
                    masz wiekszeni nowe auto + kasa na urzadzenie chaty + mniejsze raty. Przy kilku
                    % spadkach wychodzisz na zero i tylko roku na nie swoim szkoda. Rob tak jak
                    wszyscy. Kazdy jeszzce poczeka kilka miesiecy. Zauwaz tez ze wiele osob buduje
                    sie sama albo ma mieszkanie wiec im sie nie spieszy i moga przetrzymac kazdego
                    dewelopera :)
                    To te osoby beda teraz wplywaly na ceny i spadki bo reszta nie dostanie kredytu
              • Gość: PEWU Re: Albo Frustraci albo naganiacze na spadki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.01.09, 13:42
                W 2008 roku Polacy kupili 378 tysięcy nowych aut, prosto z salonu.
                W 2008 roku Polacy sprowadzili milion używanych aut z zagranicy.
                W Szczecinie w drugiej połowie 2008 roku zostało sprzedanych kilka domów od
                dewelopera ale już w Niemczech przy granicy 17-30 km od centrum Szczecina
                zostało tych domów sprzedanych kilkaset (Blankensee, Hintersee, Loeckintz).
                Jakby było tanio to by kupowali i nas. Jakby ceny były powiedzmy średnie, to by
                marudzili ale kupowali. Ceny jakie są takie są więc się kupuje gdzie indziej.
                Proste.
              • Gość: swoboda_t Re: Albo Frustraci albo naganiacze na spadki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.09, 15:26
                Przykłąd z samochodami jest kompletnie neitrafiony z wielu wzgledów.
                Ale wymienie Ci podstawowy. Samochody mają mniej więcej jednakowe
                ceny w calej Europie po to, żeby ograniczyć kupowanie tańszych aut w
                jednym państwie (np. Włoszech) przez obywateli drugiego (np.
                Niemiec). Bo samochód, w przeciwieństwie do mieszkania, można
                przewieźć. Z tego względu ceny nieruchomości są bez porównania
                bardziej zróżnicowane. Jeśli już porównywać polskie apartamenty do
                samochodów, to do "anglików", które szybko tracą na wartości i
                używane są znacznie tańsze niż auta na kontynencie. Dlaczego?? Bo
                popyt na nie jest znacznie mniejszy niż np. na auta z Niemiec.
    • Gość: Łukasz "Rzeczpospolita": Dobry czas na kupno mieszkania? IP: *.nsn-inter.net 19.01.09, 10:49
      Ale nagonka hehe. Panowie musicie jedno zrozumieć. Nawet kiedy banki odblokują
      kredyty, ceny mieszkań nadal będą malały. Dlaczego? Dlatego że w Polsce
      pierwotną przyczyną spadku wcale nie był tzw. kryzys finansowy i zablokowanie
      kredytow, ale pekniecie banki spekulacyjnej. Nawet jeżeli kredyty zostaną
      odblokowane, ceny mieszkań spadną do poziomu z 2004 roku. Dopiero pozniej beda
      rosly w tempie takim jak inflacja.
    • Gość: ad "Rz": Zbliża się dobry czas na kupno mieszkania? IP: *.eranet.pl 19.01.09, 10:52
      Dla mnie najlepszy fragment:
      "Według analityków, sytuacja na rynku pierwotnym wymusi w tym roku kolejne
      obniżki cen o 10-15 proc., a nawet o 20 proc. w niektórych lokalizacjach -
      podaje "Rz". Uważają, że kiedy banki odblokuja kredyty ceny mieszkań będą szły
      w górę o 5-10 proc. rocznie."

      A mówią, że historia jest nauczycielką życia. Tyle, że chyba nie dotyczy to
      analityków :-)