Dodaj do ulubionych

"Rz": Rok spadku cen mieszkań

23.01.09, 10:31
Eeeee, a co mają eksperci NBP do cen metra mieszkań?
Obserwuj wątek
    • Gość: iwonka "Rz": Rok spadku cen mieszkań IP: *.access.telenet.be 23.01.09, 10:33
      no niech jeszcze pozaklinaja przyszlosc. rynek nie jest w rownowadze.
      bedzie dopiero wtedy gdy srednia pensja w warszawie to bedzie 6 tys a
      srednia pensja w reszcie kraju to bedzie 4.5 tys. albo inaczej, ceny
      spadna do poziomu kiedy nastepuje rownowaga a ta jest na poziomie
      sredniej miesiecznej pensji. srednia miesieczna pensja dla calej
      polski to jest chyba 3200 zlotych brutto i do takiego poziomu beda
      dazyc ceny. dopiero wtedy gdy przecietna rodzina bedzie mogla odlozyc
      na wklad wlasny 20-30% to ceny beda w rownowadze. nie wczesniej.
        • Gość: dixo 6tys? to chyba w Londynie ;D IP: *.lns5-c8.dsl.pol.co.uk 23.01.09, 11:30
          4500 to teraz miszkanka chodza w mniejszych miastach UK (i to te male!), zreszta 1000 funtow za metr?? to w czasach prosperity bylo w 2006r.

          realne pensje w PL to 1500netto (poza WWa)i tyle tam moze stac 1m2. moze to brzmi dla 'specow' przyzwyczajonych to 12000 niedorzecznie, ale to prawda.. to te same mieszkania co w 90'tych kosztowaly 850pln/m2, a PLN poszedl do gory.

          • 1stanczyk Jest zbyt wiele naszych specyficznych 23.01.09, 12:08
            uwarunkowan by mozna bylo oczekiwac takiej ceny.
            Jednym z nich jest prl-owskie "dziedzictwo" naszego sektora budowlanego, ktory
            zawsze byl "oczkiem w glowie" wladz politycznych przez co funkcjonowal i do
            dzisiaj funkcjonuje na wariackich papierach co wyraza sie miedzy innymi w
            relatywnie wysokich zarobkach, w odniesieniu do innych w naszym kraju, ludzi
            pracujacych w budownictwie.
            Obecnie utrzymuja sie one glownie na okolicznosc konkurencji jaka, dla naszych
            przedsiebiorstw budowlanych, stanowi zatrudnienie w budownictwie w krajach duzo
            bogatszych mogacych za ta sama prace zaplacic duzo wiecej (nierzadko dwukrotnie
            albo i wiecej).
            Innym rowniez bedacymi dziedzictwem PRL-u jest bardzo niska wydajnosc pracy
            wynikajaca zarowno z katasrofalnej organizacji pracy jak i prl-owskich "nawykow"
            robotnikow budowlanych, ktore sa kultywowane w naszych przedsiebiorstwacdo
            budowlanych do dzisiaj (powszechne pijanstwo, fuszerka, zlodziejstwo,
            niezliczona ilosc nieoczekiwanych i niczym nie uzasadnianych a tolerowanych
            nieobecnosci nie wspominajac juz o niezapowiadanych "odejsciach" z firmy)
            Po prostu mieli i maja duzo za dobrze i dlatego nie szanuja tego co maja.
            Ale czasy sie zmieniaja na ich niekorzysc.

            Re: 6tys? to chyba w Londynie ;D
            • Gość: areq Re: Jest zbyt wiele naszych specyficznych IP: *.171.65.147.static.crowley.pl 23.01.09, 12:52
              Bredzisz.
              Co do wydajności pracy.Był ty ostatnio na jakiejś budowie???Chłopaki
              zapie...ją aż miło.I tak jest od ładnych paru-parunastu
              lat.Obiboki zdarzają się wszędzie więc nie obrażaj tej konkretnej
              grupy ludzi.
              Co do dziedzictwa i uprzywilejowanego sektora budowlanego.
              Za PRL to uprzywilejowani byli górnicy i hutnicy.Reszta robotników
              też stała finansowo dużo lepiej niż nauczyciel w szkole czy
              jakikolwiek "mgr politologii":) więc Twoje teorie sa raczej
              nietrafione
                • Gość: Włodek z Poznania :-) Dobre! Ceny i popyt z2004 będą punktem wyjścia IP: *.icpnet.pl 23.01.09, 14:56
                  Wtedy zaczęło się już odbicie cen materiałów zdołowane w latach 2000-02 i wydają
                  się to być realne poziomy kosztów. Tak samo poziom popytu. Od tego czasu poziom
                  zamożności umożliwiający zakup mieszkania nie wzrósł na tyle by myśleć o objęciu
                  szerszej grupy społecznej, a raczej należy patrzeć na awans do tej grupy wskutek
                  wymiany pokoleniowej. Dlatego teraz ze 2 lata będziemy obserwować dołowanie cen
                  (nie tylko wyprzedaże nadprodukcji, zamykanie firm deweloperskich, ale także
                  mieszkania przejmowane wskutek niespłacania kredytów, czy braku zabezpieczeń dla
                  taniejących lokali), a potem równowagi można szukać w poziomie roku 2004, z
                  jakąś, może nawet 20-25% górką.
                  Spadek cen spowalniać będą mieszkania wybudowane za drogo, szczególnie na
                  drogich gruntach, ale nowowchodzące zbudowane na tańszych gruntach, taniejących
                  materiałach i za tańszą pracę sprowadzą "cierpliwych" sprzedających na ziemię.
                • Gość: areq Re: Jest zbyt wiele naszych specyficznych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.09, 18:19
                  Technologia zda ci się na g...o jak nie będzie odpowiednich
                  wykonawców.Sam pracuje na programach m.in. CAD,Moss i wielu innych
                  specjalistycznych,które niesamowicie ułatwiają pracę,ale jak się
                  trafi na antytalenta to czasem koleś z kalką i rapitografem potrafi
                  to zrobić i szybciej i lepiej.
                  A co do budowy domów,to wierz mi,że nie istnieje taki sprzęt który
                  zastąpił by zgraną,wykwalifikowaną i chętną do pracy ekipę...
    • filip.balwierz Pudło, panowie bankierzy, pudło i kula w płot 23.01.09, 10:44
      "Akceptowalna" cena 6000 zł dla Warszawy już jest. Na Targówku.
      Można wprost przebierać w ofertach mieszkań na wtórnym rynku jak w
      zgniłych truskawkach. I nikt tego nie kupuje. Ciekawe dlaczego. Może
      ta "cena równowagi" jest tak samo wiarygodna jak zapewnienia
      budowlańców, że "taniej już nie może być"? Na całym świecie jest
      tak, że przeciętna cena metra w danej lokalizacji to jeden miesiąc
      pracy. Czyżby w Warszawie było tak nieźle, że przeciętna płaca tyle
      wynosiła. Otóż nie. Popyt na rynek mieszkań - nowych - wróci, gdy
      nowe mieszkanie będzie kosztowało 4000-5000 - ale tylko wtedy gdy
      już będzie wybudowane i oddane, a klient będzie widział, za co
      płaci. Jeśli chodzi o rynek mieszkań używanych to cena akceptowalna
      będzie na poziomie 3000-5000 w zależności od lokalizacji. Taka jest
      przykra prawda. Polacy są biednym społeczeństwem, a wciska im
      się "standard deweloperski" po cenach z Wiednia, czy Brukseli. Z
      czym do ludzi?!
    • bronimir Kto dziś wierzy bankowym ekspertom? 23.01.09, 10:53
      Ci ludzie tylko nazywają się ekspertami a są zwykłymi PR-owcami. Bajdurzą coś o
      swoich snach i chciejstwie. Spadek cen musi zamknąć się na poziomie 60%. Potem
      może się wahać. Te prognozy mają ograniczyć straty bankow, ktore dawały kredyty
      pod zastaw tych mieszkań. Teraz nie odzyskają swych pieniędzy.
      • Gość: tvh mniejsze wiekszym a droższe tańszym (czasami) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.09, 11:22
        Z porównywaniem cen mieszkań "od dewelopera" i starszych trzeba
        ostrożnie. Tu i tu piszą o m2 ale... no własnie ALE !
        NIE MA OBOWIĄZUJĄCYCH NORM NA OBLICZANIE POWIERZCHNI mieszkań/domów.
        Nowe (od dewelopera) mogą być licznie np. po powierzchni podłóg, z
        doliczaniem piwnic,garaży, klatek schodowych itd.
        STARE: liczone/podawne np. jak do podatku od nier czyli pow.
        użytkowa pow 2,2m w 100%, o wysokości 1,4-2,2m (np skosy) 50% i
        pomijane o wysokości poniżej 1,2m, bez uzglednianai klatek
        schodowych, z ogólną uwaga o piwnicach i garażach.
        Czyli czasami to "droższe" za m2 stare mieszkanie może się okazać
        większe i tańsze.
        Wnioski? Wyciągnijcie sami...
        • jimmyjazz Re: mniejsze wiekszym a droższe tańszym (czasami) 23.01.09, 12:03
          Gość portalu: tvh napisał(a):

          > Z porównywaniem cen mieszkań "od dewelopera" i starszych trzeba
          > ostrożnie. Tu i tu piszą o m2 ale... no własnie ALE !
          > NIE MA OBOWIĄZUJĄCYCH NORM NA OBLICZANIE POWIERZCHNI

          Jak nie ma? Są tylko różne - stara i nowa ot tyle.

          www.rp.pl/artykul/96609,59782_Zmiana_powierzchni_lokalu.html
          www.max3d.pl/forum/showthread.php?t=41175
          A jak ktoś kupuje nowe to przeciez dostaje plan, wymiary itp i wie
          (no przynajmniej w teorii) co kupuje.
          • Gość: tvh Re: mniejsze wiekszym a droższe tańszym (czasami) IP: *.adsl.inetia.pl 24.01.09, 17:17
            ...ale żadna z nich (norm) nie jest OBOWIĄZKOWA, czyli można liczyć dowolnie, a
            nie zapominaj że jeszcze liczymy dla celów podatku od nieruchomości. Masz rację,
            jak dochodzi do zakupów to dostajemy plany (ale czy aktualne?), oglądamy itp.
            ale gdy szukamy średnich cen transakcji czy patrzymy do ogłoszeń, statystyk czy
            cen z aktów notarialnych (o ile nie są zaniżone)to nie wiemy jak to liczyli. Co
            prawda z dużym prawdopodobieństwem można przyjąć,że deweloperzy wyliczą jak
            największą powierzchnię wliczając także tą zajętą przez ściany działowe, bo
            przecież są "usuwalne"... Nie?
      • gugcia0 jest pewien poziom cen odpowiadający 23.01.09, 11:31
        kosztom budowy, działki i jakiegoś zysku dewelopera ale nie to, co
        było i nie to co mówi NBP. W Krakowie na terenach dawnych
        podmiejskich cena wybudowania metra2 to ok. 2500 zł plus działka,
        plus zysk, powinno oscylować ok.3500 zł, w bliższych centrum
        lokalizacjach, powinno być ok. 4 do 4,5 tys za m2, jest o ok. 1,5
        tys zł drożej ale nic się nie sprzedaje. Gmina Kraków chce kupić dla
        komunalnych lokatorów po 4 tys zł za m2 i ma podobno juz oferty. Tak
        więc czekać, drodzy Państwo, ceny do 6 miesięcy spadną na opisany
        powyżej poziom. Co do Warszawy nie wypowiadam się, bo to inny zabór,
        ja znam się tylko na Galicji CK Monarchii.
        • Gość: swoboda_t Re: jest pewien poziom cen odpowiadający IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.09, 14:54
          gugcia0 napisał:

          > kosztom budowy, działki i jakiegoś zysku dewelopera ale nie to, co
          > było i nie to co mówi NBP. W Krakowie na terenach dawnych
          > podmiejskich cena wybudowania metra2 to ok. 2500 zł plus działka,
          > plus zysk, powinno oscylować ok.3500 zł

          W ub. roku pewien deweloper oddawał mieszkania w Trzebini (40
          kilometrów na zachód od Wawelu) po 2996/m2 - stan deweloperski,
          mieszkania gotowe, a wiec budowane w szczycie kosztów. Tak jak
          mówisz - bez problemu deweloper może sprzedawać mieszkania w
          Krakowie po 3,5 tysiaca za metr, w drogich lokalizacjach niech nawet
          bedzie 4-4,5. I tak bedzie robił, jeśli sytuacja go zmusi. Ceny
          rzedu 3-4 tysiace w Krakowie są jak najbardizej realne, zresztą
          całkiem niedawno takie były.
          • Gość: stirlitz Re: jest pewien poziom cen odpowiadający IP: *.chello.pl 23.01.09, 15:34
            > W ub. roku pewien deweloper oddawał mieszkania w Trzebini (40
            > kilometrów na zachód od Wawelu) po 2996/m2 - stan deweloperski,
            > mieszkania gotowe, a wiec budowane w szczycie kosztów.

            o Jezuuu.......Ty masz to gdzieś zapisane na twardzielu tylko Ctrl-
            C/Ctrl-V? Przeczytam kiedyś coś innego w Twoim wykonaniu????

            40 km od Wawelu :) :) :)
              • Gość: areq Re: jest pewien poziom cen odpowiadający IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.09, 18:53
                <A inne rzeczy zdarza mi się pisać-chyba nowy na forum jesteś, skoro
                pytasz.>
                jakoś tak słabo kojarzę wcześniejsze posty,mozesz się jakoś
                przypomnieć:):):):):):)
                <Masa naiwniaków myśli, że jak mieszkanie kosztuje 6, 7 czy 10
                tysięcy za metr>
                Oni nie wiedzą ile kosztuje wybudowanie,ale wiedzą że te 3tys raty
                to niewiele jak na śliczny 26mkw "apartament" z miejscem parkingowym
                po 30koła:).A co?mieli mieszkać u mamusi tak jak rzesza
                frustratów??:)

    • Gość: Pyrka Moi eksperci są inne zdania... IP: *.thx.pl 23.01.09, 11:35
      Nie dalej jak tydzień temu też radziłem się szerokie grona ekspertów na temat
      zakupu mieszkania i ogólnie sytuacji na rynku. Kupować czy czekać. Prawie jednym
      chórem, przekrzykując się trochę, trochę mało zrozumiałem slangiem twierdzili,
      ze należy czekać i nie kupować.
      Opinie tą uzyskałem odbierając mojego dzieciaczka z przedszkola, a grupą
      ekspertów była jego grupa przedszkolna.
      Spytacie, którą opinię cenię wyżej...ekspertów z NBP czy z przedszkola?
      Hmmmm na równi :D
        • lava71 Re: 2-2,5kzł/mkw realna cena w Polsce 23.01.09, 13:03
          zenon: wszystko zależy jakie ceny bierzesz przy wyliczaniu kosztów budowy. Już
          za rok będziesz się dziwił, że w ogóle ceny nieruchomości mogły dojść do tak
          absurdalnych wartości ... a co najciekawsze będziesz na forach wypisywał, że tak
          mówiłeś od zawsze:)
          To co się działo w latach 2004-2007 było jednorazowym wydarzeniem ... jak
          "odkrycie Ameryki". Ludzie drugi raz nie dadzą się już wpędzić w kredytowy kanał
          na nieruchomościach przeszacowanych 300%.
          • Gość: areq Re: 2-2,5kzł/mkw realna cena w Polsce IP: *.171.65.147.static.crowley.pl 23.01.09, 13:16
            <Ludzie drugi raz nie dadzą się już wpędzić w kredytowy kanał na
            nieruchomościach przeszacowanych 300%>
            Zgadza się.Pod warunkiem,że zdarzy się w tym czasie pare
            spektakularnych upadłości konsumenckich,pare razy w mediach
            naświetlą problem p.Halinki z Białołęki,która mimo,że zarabia
            srednią krajową to wcina tapety ze ścian i kradnie w warzywniaku bo
            rata na mieszkanie sięga 80% dochodów a samo mieszkanie jest warte
            obecnie 50% tego za co zapłaciła.
            Wtedy tak.
            Jeśli będzie inaczej,ludzie przeczekają ten zły czas i po
            hipotetycznym złagodzeniu /jak? nie wiem?/ restrykcji przez
            banki,znów ruszą na zakupy...a że u nas głupców nie sieją....:):)
            • lava71 Re: 2-2,5kzł/mkw realna cena w Polsce 23.01.09, 13:21
              Jak się dobrze przyjrzeć to obecnie już mamy przedsmak tego co opisałeś.
              Fabryka ... Właściciel sprzedaje wszystko, zabiera pieniądze i znika ... a
              ludzie jeszcze do końca miesiąca muszą chodzić tam bo inaczej zostaną
              potraktowani jak by porzucili pracę. Już kilka takich programów w TV było.
              Ciekawe z czego Ci ludzie tera będą żyli.
              A zapowiedzi masowych zwolnień z Polskich firm to też nic? Przecież tysiące
              ludzi w ciągu już tego kwartału straci pracę. W TV niedługo będziemy oglądać
              tylko programy pokazujące ludzkie dramaty ... ludzi, którzy do tej pory kupowali
              plazmy i samochody na kredyt.
              • Gość: areq Re: 2-2,5kzł/mkw realna cena w Polsce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.09, 19:09
                Niby mamy przedsmak,ale historii o zlicytowanych nieruchomościach
                jeszcze nie było.Mam nadzieję,ze nie dojdzie do opisanych przeze
                mnie (i Ciebie) dramatów ludzkich.
                Wiesz.Ja też mam kredyt wzięty na wykończenie domu.Działka i stan
                surowy zamknięty był wybudowany "za moje".Też się niepokoję,z tym,że
                wartość kredytu do wartości nieruchomości nawet po tych
                przewidywanych spadkach rzędu 50%!!będzie nie większa niż 30-35%...a
                mimo to jestem czasem niespokojny.Rata wynosi około 15% dochodów,jak
                słyszę na forach o ratach wysokości 40-50% dochodów to zlewam się
                potem na samą myśl jak bym żył wiedząc o tak kosmicznym zadłużeniu...
                Żeby było ciekawiej,znam ludzi którzy ratę na mieszkanie w bloku
                mają w wysokosci 40% dochodów i dodatkowo cała
                reszta /samochody,wczasy,karty kredytowe/ też nie za
                gotówkę.Zadłużają się po rodzicach,korzystają z chwilówek. Ostatnio
                żona tegoż znajomego zatrudniła się na dodatkowym
                etacie...sprzątania pizzerni bo nie starcza:(:( Wyjście na piwo?
                Zapomnij.Kino?Grill?Trzy kiełbasy zwyczajne przywiozą i koniec...Ale
                bryka wypas,Pełgełot:) na 7lat po 7stów.Ale potrafią się z mojego i
                żony ca.10letnich samochodów pośmiać oj pośmiać:):)
                Oj rzopisałem się.Koniec.
            • Gość: P Re: 2-2,5kzł/mkw realna cena w Polsce IP: *.ssp.dialog.net.pl 23.01.09, 16:11
              To nie jest wcale tak, że głupków nie sieją jak napisaleś. Dzisiejsze pokolenie 20-kilku latków chce mieć wszystko, już i natychmiast. Nie mają wielkiego doświadczenia życiowego zazwyczaj, więc jakby nie biorą pod uwagę, że kiedyś dobrną do 40-ki 50-ki, że rynek pracy być może zrzuci ich na margines, a kredyt będzie nad nimi wisiał jak miecz Demoklesa. Tak jak panowie piszecie. Cena m^2 nie może w kraju przekraczać 3 tys. mieszkanie rzędu 50 m^2 wówczas = 150 tys. zł. Rata przy czasokresie 30 lat nie aż tak bardzo wygórowana. Rozsądny wówczas człowiek w momentach swojej górki kariery zawodowej byłby w stanie płacic nawet podwójne raty dobrowolnie, aby pozbyć sie nawet przed 40-ką tak strasznie ciążacego balastu. Przy cenach mieszkań 2x zawyżonych niestety bardzo niewiele osób może sobie pozwolić na przyspieszenie spłaty. Mieszka więc na wynajetym niejako lokalu od banku. Osobiście planuję budowę skromnego domu ok 100m^2 metodą gospodarczą - nie dam chciwcom zarobić, nie stać mnie na ich "produkty". Pozdrawiam wszystkich rozmówców.
        • Gość: ekonomista I co z tego? IP: *.aster.pl 23.01.09, 13:05
          > He he he, to jest akurat cena ponizej kosztow wybudowania wlaczajac
          > w to cene dzialki.

          Po pierwsze, to jest to co najwyżej poniżej kosztów wybudowania _teraz_, choć i
          o to bym się nie założył. A w ogóle to słyszałem, że deweloperzy mocno
          przycinają inwestycje - to oczywiście w ogóle nie wpłynie na ceny materiałów i
          robocizny, prawda?

          Po drugie, są okresy kiedy rynek dyktuje ceny poniżej kosztów produkcji. Popyt
          siada, bieżące zobowiązania trzeba spłacić, sprzedajesz ze stratą albo zrobi to
          za ciebie komornik.
        • Gość: brtk Re: 2-2,5kzł/mkw realna cena w Polsce IP: *.spray.net.pl 23.01.09, 13:35
          Cena rynkowa to nie koszt + marża, ale kwota, jaką klient zgodzi się zapłacić. I jako deweloper albo na tej kwocie zarobisz, albo stracisz, to jest nazywane ryzykiem prowadzenia biznesu. Oczywiście nie musisz sprzedawać po cenie, która ci się nie podoba. Twój wybór. Ale czasem wierzyciele zaczynają cie mocno gryźć, przychodzi komornik i sprzedaje za tyle, ile kupujący zapłaci.

          Gość portalu: zenon napisał(a):

          > He he he, to jest akurat cena ponizej kosztow wybudowania wlaczajac
          > w to cene dzialki.
          • Gość: zenon Re: 2-2,5kzł/mkw realna cena w Polsce IP: *.nat.umts.dynamic.eranet.pl 23.01.09, 13:46
            Ale o czym my mowimy? Komornik nic nie bedzie sprzedawal, bo on nie
            jest od tego. Mylisz z syndykiem. Syndyk majac na tapecie takiego
            upadlego dewelopera a tle bank wierzyciela tez bedzie chcial
            sprzedac jak najdrozej. Sprzeda ponizej ceny trudno. Ale to nie ma
            nic wspolnego z tzw. realna cena za metr. Musisz sprzedawac ponizej
            kosztow to upadasz lub sie wycofujesz. Pozostali konkurenci lapia
            oddech i cena wraca do poziomu, ktory zawiera zysk. To jest wlasnie
            realna cena. Jesli ktos planuje obecnie biznes w tej branzy i
            kalkuluje takie ceny to za Chiny w to nie wejdzie. Deweloperzy
            poupadaja, pozostali przestana budowac i za jakis czas nastapi znowu
            odbicie. A czy to bedzie za 2 lata czy za 5 a moze 10 to juz sprawa
            drugorzedna.
    • ot_byt "Rz": Rok spadku cen mieszkań 23.01.09, 11:48
      Normalnie się popłakałem ze śmiechu :)

      Takich "specy-alistów" to ze świeczką w dup.. szukać :D
      Cena zależy tylko i wyłącznie od sytuacji gospodarczej (czytaj
      bezrobocie i wysokość wynagrodzeń) i dostępności kredytów (te dwie
      kwestie kształtują popyt) oraz podaży. Chciejstwo pewnych opornych
      na rzeczywistość osób nie ma żadnego znaczenia.

      Skoro poza Wa-wą cena równowagi wynosi 4,5k/m2 to znaczy, że
      mieszkania w Radomiu są całkowicie niedowartościowane ;)
      W Radomiu, w którym w latach posuchy bezrobocie było na poziomie 30%
      (a jak ktoś miał pracę to głównie za 700 PLN), ceny mieszkań
      kształtowały się w 2003r. w przedziale 600-1500 PLN/m2 (słownie
      sześćset złotych za metr kwadratowy). Obecnie ceny ofertowe (nie
      mylić z transakcyjnymi) oscylują tak w okolicach 2000-3500 PLN/m2.
      To znaczy, że ceny jeszcze wzrosną :) Nic tylko kupować skoro cena
      równowagi to aż 4,5k/m2 - zysk jest pewien jak w banku (tylko czy w
      banku jest taki pewien?).
      • wuetend Re: "Rz": Rok spadku cen mieszkań 23.01.09, 12:43
        porownujesz Radom do Wroclawia albo Trojmiasta?
        moje rozumienie tekstu bylo takie, ze chodzilo o SREDNIA cene poza
        Wawa.


        >
        > Skoro poza Wa-wą cena równowagi wynosi 4,5k/m2 to znaczy, że
        > mieszkania w Radomiu są całkowicie niedowartościowane ;)
        > W Radomiu, w którym w latach posuchy bezrobocie było na poziomie
        30%
        > (a jak ktoś miał pracę to głównie za 700 PLN), ceny mieszkań
        > kształtowały się w 2003r. w przedziale 600-1500 PLN/m2 (słownie
        > sześćset złotych za metr kwadratowy). Obecnie ceny ofertowe (nie
        > mylić z transakcyjnymi) oscylują tak w okolicach 2000-3500 PLN/m2.
        > To znaczy, że ceny jeszcze wzrosną :) Nic tylko kupować skoro cena
        > równowagi to aż 4,5k/m2 - zysk jest pewien jak w banku (tylko czy
        w
        > banku jest taki pewien?).
        >
        • ot_byt Re: "Rz": Rok spadku cen mieszkań 23.01.09, 14:55
          Coś się motasz w zeznaniach.....
          Czy Ty wiesz co to jest średnia cena w miastach poza Wa-wą -
          kojarzysz w ogóle co to jest miasto ? A może wg Ciebie Radom nie
          jest miastem ?
          Przypomnijmy zatem wypowiedź: "Stąd nasza prognoza, że 6 tys. zł za
          mkw dla Warszawy i4,5 tys. zł dla innych miast to cena równowagi na
          rynku - mówi Łaszek"
          Jeśli tam jest mowa jedynie o trójmieście i Wrocławiu to
          przepraszam. Jeśli jednak nie to co wtedy ?

          Chodziło mi jedynie o pokazanie, iż cena nie wynika z czyjegokolwiek
          życzenia tylko z określonych okoliczności oraz, że cena nie musi
          wynosić nie mniej niż 4,5k/m2 gdyż "taniej się nie da". Skoro w
          innych miastach się da to dlaczego tam ma się nie dać ? Jaka jest
          różnica w wybudowaniu m2 w Wa-wie i 10km dalej w Piasecznie ? Jedyna
          różnica jest w koszcie gruntu, który jednak nie stanowi aż takiej
          składowej ostatecznej ceny, aby m2 w Wa-wie kosztował 10k/m2 a w
          Piasecznie 4-5k/m2. No chyba, że jesteś mi w stanie wskazać
          przesłankę za taką różnicą - tylko mi nie mów o koszcie gruntu
          (kiedyś nawet wyliczałem, że przy parumilionowych kosztach gruntu
          jego koszt w 1m2 może wynosić ok. 1,5k).
          • Gość: stirlitz Re: "Rz": Rok spadku cen mieszkań IP: *.chello.pl 23.01.09, 15:38
            >Jaka jest
            > różnica w wybudowaniu m2 w Wa-wie i 10km dalej w Piasecznie ? >
            Jedyna
            > różnica jest w koszcie gruntu, który jednak nie stanowi aż takiej
            > składowej ostatecznej ceny, aby m2 w Wa-wie kosztował 10k/m2 a w
            > Piasecznie 4-5k/m2. No chyba, że jesteś mi w stanie wskazać
            > przesłankę za taką różnicą


            prowincja i stolica - i tyle.
        • Gość: już na emeryturze Czy naprawdę byli ludzie którzy kupowali IP: *.bsk.vectranet.pl 23.01.09, 12:24
          mieszkania w Warszawie płacąc ponad 5 tys. za m2? Czytam od pewnego czasu różne
          komentarze i zaczynam w to wierzyć, aż strach czlowieka ogarnia jak można być
          tak podatnym na manipulacje i nagonkę medialną ... A wystarczyło tylko się
          zapytać (prywatnie) znajomych z branży budowlanej ile ich kosztowało wybudowanie
          1 m2 mieszkania (firma w której pracowałem budowała bloki w cenie 2200 zł/m2
          plus koszt działki - koniec 2007). Czy to takie trudne? A mówi się, że młode
          pokolenie jest super wykształcone...
          • Gość: iwonka Re: Czy naprawdę byli ludzie którzy kupowali IP: *.access.telenet.be 23.01.09, 12:59
            bylo mnostwo ludzi ulegajacych propagandzie, ze taniej nie bedzie, ze
            bedzie tylko drozej. mam mnostwo znajomych z kredytami na 400 tys na
            40 lat, placacych po 3000 zlotych raty bo udalo im sie dostac kredyt
            przy zarobkach 6-7 netto na dwie osoby. rata pochlania wiecej niz
            polowe ich zarobkow a jesli jedno straci prace to bieda i dramat. bo
            uwierzyli, ze przez najblizszych 40 lat nic zmieni sie gospodarka,
            place beda wciaz rosly, ceny mieszkan tez. a jak uczy nas historia
            kryzys jest srednio co 7 lat. bylo w 1994, byl w 2001 i jest w 2008.
            za 2 lata zaczniemy wychodzic z dolka, kolejne dwa lata i wszytko sie
            wyprostuje, potem beda 3 lata prosperity i w 2015 kolejny kryzys bo
            znow peknie jakas banka ;)
          • Gość: P Cena działki budowlanej w ubiegłym roku ? IP: *.ssp.dialog.net.pl 23.01.09, 16:32
            Zgadzam się z panem. Wielu dev usiłuje wcisnąć nam ciemnotę odnośnie kosztów jakie stanowi działka. Ale zaraz zaraz. To do końca nie jest tak. Zgoda w scisłym centrum dużych miast faktycznie ceny gruntów są astronomiczne, tak jest na całym świecie i tamże mało kto mieszka w tym ścisłym centrum, ono jest przeznaczone pod handel i usługi oraz biura i basta. na obrzeżach miast cena gruntów gwałtownie spada. A teraz do rzeczy, prosta kalkulacja. Dev kupuje grunt po cenie x/m^2 o rozmiarach 20x60m stawia na nim budynek 4 kondygnacyjny o rozmiarach 10x40m. Dla uproszczenia rozwazań zmieści się w nim 16 mieszkań po ~50m^2. Zatem koszty działki należy podzielić na 16 rodzin, albo inaczej licząc koszt działki podzielić na 4 kondygnacje po 400m^2 co daje nam x/1600m^2. teraz pytanie do zgromadzonych. jaka była przyblizona cena działki budowlanej w pierwszej połowie ur na obrzeżach takich miast jak Warszawa, Kraków czy Trójmiasto ? Pytam, bo nie wiem, a chciałbym ten rachunek dokończyć na forum.
            • Gość: P Re: Cena działki budowlanej w ubiegłym roku ? IP: *.ssp.dialog.net.pl 23.01.09, 17:39
              Sam sobie odpowiem. Kraków. Średnia cena m^2 w 2008 ok 350 zł/m^2. W przykładzie podałem 1200m^2. Dev zapłacil w tym przykładzie 420 tys zł. Teraz należy podzielić te 420 tys. na 1600m^2 powierzchni mieszkań. Wynik, 262 zł. Gdyby wybudował budynek z 5 kondygnacjami wówczas byłoby to 210 zł/m^2 kosztu działki. Wyzszych budynkow aktualnie chyba sie nie stawia z jakis przyczyn technologicznych wiec tylko nadmienię, dla tych, którym liczyć się nie chce, że przy 10 kondygnacjach byłoby to 105 zł. Podkreślam, że przypadek dot. raczej obrzeży dużego miasta, tu Krakowa. Oto naga prawda na temat tłumaczenia się przez dev wysokimi kosztami gruntów.
              • Gość: herm Re: Cena działki budowlanej w ubiegłym roku ? IP: *.ssp.dialog.net.pl 23.01.09, 21:10
                Głupoty gadasz panie .. jakie działki pod bloczki za 300/m2

                Wez sie zoriwntuj i nie pierdziel.

                Wrocław
                -------
                jednorodzinne - 300-500zl/m2
                sredniowysokie (do 4 pieter) - 800 - 1500zl/m2
                wysokie - nie wiem, te dzialki kupuje sie
                na hektary i kosztuja miliony, jazda wyceniona
                osobno.

                Powiedzmy bloczek 4 bramy, po 8 mieszkan
                w bramie po 50m2 mieszkanie.

                Powierzchnia dzialki na oko:

                Mieszkanie 50m2 to powiedzmy 5m x 10m,
                aby zmiescic klatke i 2 mieszkania
                potrzeba powiedzmy 10m x 13m, teraz x 4
                w jednym kierunku: 40m x 13m na budynek,
                do tego odleglosc od granicy CHYBA 4m
                *nie wiem ile dla sredniowysokiego) ale
                4 dla jednorodzinnego.

                Zatem 44 x 17 na budynek. Do tego min.
                droga dojazdowa i parking - powiedzmy wzdluz
                bloku = 44 x 24 ~ 1000m2

                Ale to nie koniec a gdzie smietniki,
                plac zabaw, teren wspolny itp. itd.

                Upchniecie bloczku na powierzchni 1500m2
                daje ok 37k-70k za mieszkanie w zaleznosci
                od lokalizacji. Czyli 750-1500zl
                w 1 m2 mieszkania.

                I juz wiesz czemu nie masz gdzie zaparkowac
                i jak przejechac wózkiem.
                • Gość: P Re: Cena działki budowlanej w ubiegłym roku ? IP: *.chello.pl 23.01.09, 21:42
                  Cenę średnią wziąłem z tabeli opublikowanej w sieci. Widełki min-max dla Krakowa były w niej też podane. Było to od 70zł aż do 13tys /m^2. Na obrzeżach miasta nawet pod wielorodzinne nie powinna cena być wygórowana.
                  Powierzchnia podana przez pana jest calkiem sensowna, anleży dodać, że dev zazwyczaj buduje całe osiedle, więc te odległości pomiędzy budynkami uśredniają się nieco i wówczas zostaje conieco na śmietniki, place zabaw itp. Można uznać więc, że pod jeden wielorodzinny powierzchnia poprawnie wyliczona. Cena, hmmm...niech inni podadzą, jeśli się orientują.
                  • Gość: herm Re: Cena działki budowlanej w ubiegłym roku ? IP: *.ssp.dialog.net.pl 24.01.09, 10:12
                    Wlasnie dlatego sa takie widelki ze dzialka
                    dzialce nie rowna.

                    70 zl/m kosztuje pewnie dzialka z przeznaczeniem
                    w MPZP na ogrodnictwo, moze przemysl.

                    ze 200-300 bedzie kosztowala dzialka bez MPZP
                    i bez pozwolenia na budowe (bo wtedy zalatwienie
                    formalnosci +1 rok i nie jest pewne)

                    Do tego mozna trafic na dzialke - bubla czyli
                    taka ktora niby jest ale z jakiegos powodu nikt
                    (czytaj urzad) nie pozwoli tam nic zbudowac.

                    W cenie jaka podalem:

                    700 - to na peryferiach wlasnie ALE w granicach
                    wrocławia. ... 1500 - 2000 to w dobrej dzielnicy

                    Ile kosztuje w centrum nie wiem - nie bylo
                    w autogieldzie ALE WIECEJ jak 2000PLN/m
    • kid_cassidy "Rz": Rok spadku cen mieszkań 23.01.09, 12:14
      po ekspertach z expandera, stowarzyszeniach developerów, innej
      bandzie sprzedajnych naganiaczy wypowiadają się łby w NBP. RAnga i
      skala rośnie.
      Niedługo, by miało to odpowiedni kaliber, o ostatnim dzwonku na
      kupowanie bud przemówi minister lub sam premier
    • Gość: Jasio Pod KLUCZ. nie jakieś wymysły stan deweloperski. IP: *.chello.pl 23.01.09, 12:27
      Mieszkania powinny być oferowane pod klucz. Oczywiście ostateczna
      cena będzie uzależniona od wybranych materiałów. Ale wartość
      mieszkania jest inna. Jak więc ma się ta wartość do branego kredytu ?
      Nawet jeśli jakiś bank daje kredyt 110% to za te 10% za wiele nie
      poszalejesz. Więc rozwiązaniem jest kasa własna ale ona potrzebna
      teraz ludziom jest na wkład ;) Dlatego dla deweloperów ratunkiem jest
      wykańczanie mieszkań zgodnie z tym jak klient chce i sprzedawanie w
      cenie końcowej.
    • Gość: pikus "Rz": Rok spadku cen mieszkań IP: *.europe.hp.net 23.01.09, 12:31
      A wszystko to i tak sprowadzi sie do tego, że ci którzy nie maja
      mieszkania bo było zbyt drobie to i teraz nie bedą mieli łatwij i
      taiej, bo? Ano bo sprawa z cenami i ich zmniejszeniem nie jest jak
      jabłka na targu czy truskawki. Większość podaży na rynku pierwotnym
      pochodzi od dużych firm dev., a one w okresie prosperity zgomadzily
      sporo zysków czesciowo pewnie zainwestowanych w nowe budowy
      (aktualnie wstrzyam), ich kondycja zatem nie jest jak sie uwaza zla,
      tylko banki maja z tym głowny klopot, bo dały kredyty na te
      inwestycje, wiec same musza teraz zadbac aby na nich najmniej stracic
      jak to mozliwe. Wiec ceny jakos drastycznie nie obnizą, bo niby
      czemu, skoro zamiast sprzedawaćbeda mogli oferować tym co nie maja
      szans na kredyt poprostu najem tego co sie nie sprzedalo, ot cala
      prosta kalkulacja. Przestańcie oczekiwac obnizęk, bo nikt wam w
      prezencie takiego rabatu nie da!.
      • Gość: aa Re: "Rz": Rok spadku cen mieszkań IP: 192.193.245.* 23.01.09, 12:43
        nie masz racji, bo niedlugo pojawia sie firmy budujace tanio (bo
        ceny materialow i dzialek spadly) i beda srpzedawac w wawie za 4000
        zl max. a deweloperzy obecni jesli nie chca sprzedawac to moga
        rzucic te mieszkania na wynajem - jesli pojawi sie taka podaz na
        wynajem to oczywiscie zaczne negocjowac obecna cene z osoba od
        ktorej wynajmuje mieszkanie:P)
        • wuetend tak, sytuacja jest ciekawa 23.01.09, 12:59
          ..z punktu widzenia obserwatora. Aktualnie wieksze firmy
          developerskie wija sie jak piskorze (wspieranie "programow
          prorodzinnych", "refinansowanie kredytow", inne fajerwerki).
          generalnie sek w tym, by na czas zamknac te projekty, ktore da sie
          zamknac, przesuwac kredyty, oferowac wynajem etc.
          Niektorzy beda ostro sie pocic (Pan JW na ten przyklad)


          Gość portalu: już na emeryturze napisał(a):

          > to duzo czy mało? A tyle ma spora firma deweloperska (dzialajaca
          na rynku
          > warszawskim i nie tylko), duzo rozpoczetych budów (ze sprzedaża na
          poziomie
          > 10÷30 %). Ciekawe jak ona się zachowa, a sądze że w podobnej
          sytuacji jest spor
          > o
          > firm...
        • wuetend zobaczymy.. 23.01.09, 12:54
          jesli syndycy mas upadlosciowych wkrocza na niektore inwestycje to
          pewnie jest to możliwe, szczególnie w czasie spowolnienia, gdy
          wierzyciele stoją nad glowa. ale nie sadze, by bylo to masowe
          zjawisko, jak wieszcza niektorzy.



          Gość portalu: aa napisał(a):

          > 1000 zl za m2 w warszawie napewno nie bedzie ale np 2500-3000 zl
          za
          > nowe w slabej lokalizacji standard deweloperski to juz nieodlegla
          > przyszlosc:)
          • Gość: iwonka Re: zobaczymy.. IP: *.access.telenet.be 23.01.09, 13:03
            jeszcze mozesz sie zdziwic. duze firmy sobie poradza ale jakis czas
            temu nieruchomosci to byl biznes, kazdy kto mogl zakladal deweloperke
            i hajda, sprzedawal dziury w ziemi na co bral kredyt z banku. jesli
            nie zdarzyl sprzedac przed peknieciem banki to ma dziure w ziemi a
            kredyt bankowi musi splacic. nie ma z czego. wejdzie syndyk i sprzeda
            za bezcen, nawet i 1 zlotych za metr kwadratowy jesli ktos zechce
            kupic. moze i bank chce zeby sie kredyt zwrocil ale jak sprzedaz nie
            pokryje kredytu i odesetek to bedzie i tak splacal deweloper.
        • Gość: areq Re: ale o co chodzi IP: *.171.65.147.static.crowley.pl 23.01.09, 13:01
          Jakby to powiedzieć.
          Zawsze się znajda przeginający w obie strony.Jak rosło to w
          nieskończoność,jak zmaleją to prawie do 0złotych.
          Minimalny koszt wybudowania takiegoż blokowiska,to przy założeniu
          spadku cen mat.budowlanych oraz 30-40% cen robozizny to i tak około
          1700-1800zł.Dodaj działkę,media,zagospodarowanie terenu,projekty i
          zysk sprzedającego=nie mniej niż 2.500-2.600.Poniżej tego NIE DA SIĘ
          zbudować.Można sprzedawać z 2,6-2,7tys ale nie sądze by ktoś chciał
          się bawić w deweloperkę przy takich zyskach.300-500zł na metrze to
          już opłacalna inwestycja.

    • Gość: Grześ7373 "Rz": Rok spadku cen mieszkań IP: *.chello.pl 23.01.09, 12:59
      Wynajem przez dev na większą skalę zaburzy rynek wynajmu (spadną ceny) a sam
      wynajem niesie ze sobą wiele kłopotów ( np. co czynić z lokatorami którzy
      przestaną płacić - zagadka - lokali zastępczych brak - grząski grunt - a i
      lokal podniszczy się) w kółko lepiej sprzedać i odzyskać kapitał - i koszt
      wybudowania ma tu drugorzędne znaczenie nad płynnością finansową. Generalnie
      zmniejszenie ilości udzielanych kredytów ograniczy drastycznie podaż i tak
      naprawdę wyjdzie nam wszystkim na dobre (i tym z kasą i bez) bo życie na
      wielką skalę ponad stan prędzej czy później doprowadza do zapaści za którą
      wszyscy płacimy.
        • wuetend jak to jaki? 23.01.09, 13:15
          kupic tanio, sprzedac drogo ;)
          niestety od pokrzykiwan na forum niewiele sie zdziala. Przyjdzie
          Hiszpan, rzuci 10000 mieszkan na rynek, za 2 lata przyjdzie
          Irlandczyk, skupi 6000 ...


          Gość portalu: Hirek napisał(a):

          > Nagonka naganiaczy na spadki trwa, jestem ciekaw jaki mają w tym
          cel?
            • lava71 Re: jak to jaki? 23.01.09, 13:25
              Powtórka? tylko, ze frajerów w Polsce już nie ma bo robią na 30 i 40letnie
              kredyty pobrane na "apartamenty".
              Taki patent z dmuchaniem można będzie wykręcić ale dopiero za 2 pokolenia jak
              już obecne wymrze a dzieci zapomną przez co ich rodzice przechodzili spłacając
              przez całe życie raty na przewartościowane mieszkania.
              • wuetend dochodzimy do sedna 23.01.09, 13:29
                co to znaczy "przewartosciowane"???
                w stosunku do czego?
                do tego, co:
                - dyktuje nam na dana chwile prawo popytu/podazy?
                - dyktuja nam analitycy??
                - dyktuje przeczucie Lavy71??

                  • wuetend Re: dochodzimy do sedna 23.01.09, 13:44
                    idąc tą drogą jednostki ze względną aprobatą do ryzyka pozbawią się
                    naprawdę pożytecznego narzędzia, jakim jest efekt dźwigni finansowej.
                    Zgadzam sie, że takie operacje obarczone sa ryzykiem, ale
                    upraszczajac problem wyboru do posiadania gotowki badz nieposiadania
                    idziemy w stagnacje. Nie kazdy urodzil sie z zapleczem gotowkowym, a
                    rozwijac sie (rowniez finansowo) trzeba. Zreczniejsi dostana premie
                    za ryzyko. A co do mądrzenia się, że przecież nie warto było bo
                    bańka spekulacyjna, bo intuicja podpowiada etc., to może to
                    potwierdzać regułę, że nie myli się kto nic nie robi.
                    Wiele polskich przedsiębiorstw zaangazowalo wielkie kwoty w
                    inwestycje w srodki produkcyjne na rynkach wschodnich. "Po co??!!
                    przeciez tam lada dzien miało przecież tąpnąć......." Jakos nie
                    slychac za czesto takich zdan, co moze dziwic, bo przeciez
                    forumowych ekspertow jest na peczki.


                    lava71 napisał:

                    > przewartościowane w stosunku do finansowych możliwości ludzi
                    żyjących w danym
                    > miejscu. To bardzo proste... nie ma pieniędzy nie ma kupowania.
                    • rtd5rtd Ja ci napisze co to jest przewartosciowane 23.01.09, 17:21
                      Przewartosciowane jest dlateogo ze jest to wszysko lewarowane. Mozna powiedziec ze mielismy doczyenienie z inflacja w doslowyn sesie ( zwiekszeniem ilosci pieniadza na rynku poprzez fractional reserve banking ) tyle ze strumien pieniadza byl tylko w rynek mieszkan.
                      Stad inflacja w pozostalych dziedzinach jest piewnie miedzy 5-10% a w nieruchomosciach byla po 100% rocznie. To jest przewartowsciowanie.

                      Cena nie jest ksztaltowana poprzez popyt podaz a poprzez "dodruk" pieniadza.
          • jakw Re: jak to jaki? 24.01.09, 23:33
            wuetend napisał:

            > Przyjdzie
            > Hiszpan, rzuci 10000 mieszkan na rynek, za 2 lata przyjdzie
            > Irlandczyk, skupi 6000 ...
            "Problem" polega na tym, że Hiszpan już zbankrutował, a Irlandczyk
            jest w trakcie.
        • Gość: aniołek_ktory_wie Re: Nagonka naganiaczy na spadki trwa IP: *.fnfis.com 23.01.09, 13:38
          Gość portalu: Hirek napisał(a):

          > Nagonka naganiaczy na spadki trwa, jestem ciekaw jaki mają w tym cel?

          Dobre pytanie. Odpowiedź może być tu, że cena rónowagi na poziomie 2,5k w dużych
          miastach wykończyła by banki. Padały by jeden za drugim, tzn. oczywiste jest, że
          mogliby wnioskować do klientów o zwiększenie zabezpieczeń, ale kto ma na to? To
          spowoduje zapomogi państwa, ingerencja w rózne dziedziny życia żeby uratować
          tych co mają problem ze spłaceniem kredytu kosztem tych co mają na spłącenie. I
          to już znamy. W książkach to się chyba socjalizm nazywa...
    • Gość: Fusowy Wróżbita "Rz": Rok spadku cen mieszkań IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.01.09, 13:12
      Wg. mnie będzie tak:
      Niestety za kryzysem w świecie wielkich finansów przyjdzie kryzys w
      naszym realnym świecie. Sporo ludzi straci pracę. Złoty jeszcze
      osłabnie. Nieszczęśnicy którzy ulegli presji ze strony doradców
      finansowych i pobrali kredyty równe ich maks. zdolności, przestaną
      mieć kasę na spłatę raty która będzie coraz wyższa. Zaczną się
      tragedie jednostek..... potem dziesiątek, potem setek i może tysięcy
      kredytobiorców. Nieruchomości polecą do dna i spadną o jakieś 40-
      50%. Wrócą do poziomu z 2005 roku (metr w Wawie 4tysiaki, w
      okolicach wawy - 2,7). Po prostu stanie się z nimi tak jak stało się
      z giełdą - też wróciła do "korzeni". W tym czasie wygrywać będą Ci
      co trochę kasy będą mieli, lub utrzymają swoje dobrze płatne posady
      i stać ich będize na wysokooprocentowany kredyt. Ci kupować będą
      mieszkania po 150 tys. za 2 pokoje w tańszych dzielnicach w-wy.
      Pozdrawiam wysztkich co mają odłożone choć 50 tys. złotych - nie
      ulegajćie presji i nie kupujcie nic w tej chwili! za jakiś cza
      będziecie z tego mieli przynajmniej 30% wkładu własnego na M3, albo
      50% na kawalerkę. Kaskę włóżcie na lokatę, jak zacznie się giełda
      podnosić to jeszcze na 3-4 miesiące na giełdę. Potem kupcie
      mieszkania. Przeważnie jest tak że najpierw reaguje giełda a potem
      ten bardziej rzeczywisty świat.Nie słuchajcie doradców i bankowców!
      Albo wysłuchajcie ich, idzcie do domu, przemyślcie wszystko i....
      zróbcie dokładnie odwrotnie niż oni mówią! Oni chcą kasy dla siebie
      nie dla Was!
      • Gość: J-33 Re: "Rz": Rok spadku cen mieszkań IP: *.chello.pl 23.01.09, 16:04
        No tak - eksperci z NBP. Lada moment wypowie się znowu Pawlak, może
        też Schetyna. Później głos zabierze sam Tusk, a na koniec prezydent
        Kaczyński. Niewątpliwie głos zabrać powinni też Kurski, Palikot,
        Rydzyk i Pitera.

        Ceny wrócą do poziomu sprzed 2005 r. - mi samemu wydawało się to
        niemożliwe, ale jak usłyszałem ile osób zwalniają w Piasecznie to
        uświadomiłem sobie że kryzys dotarł już do Warszawy.
    • elitanarodupolskiego Śmieszna sprawa - PiS kiedyś mówil, że czeka na 23.01.09, 15:41
      obniżenie się cen budowy dróg i autostrad oraz mieszkań, dlatego nie realizował
      ich od początku rządzenia. Wszyscy krzyczeli, że to głupie 'bo już tylko może
      być drożej i żadnych spadków cen nie będzie. A tu psikus.
      (Nie jestem fanatykiem PiS - dla ścisłości, zanim mi ktoś taka etykietkę
      przyklei 'bo nie pojechałem po pisie')
    • Gość: htrwhtrw "Rz": Rok spadku cen mieszkań IP: *.ists.pl 23.01.09, 15:59
      uuu... co to spekulacyjny kapitał przestał dziennikarskim k..wom
      mówić co mają mówić i teraz zaczynają mówić ludzkim głosem??
      Wszystko fajnie, tylko teraz przeczycie zupełnie temu co mówiliście
      rok temu. To jak tu wam wierzyć? I w ogóle po co? Czytam te bzdury
      już tylko jedynie po to żeby się ubawić.