gregg alexander czyli jak sie robi dobry pop

03.06.04, 13:35
jedna z forumowiczek zadala w watku o rzekomej wyzszosci rocka nad popem
pytanie o dobry pop. odpowiadam moimi spostrzezeniami na temat pewnego
jegomoscia... (nie, to nie bedzie post o ryanie adamsie...)
w roku 98 w radiu i tv muzycznych lecial w kolko, jako jeden z tych
przebojow, co sie je puszcza co najmniej kilka razy dziennie, kawalek "you
get what you give" sygnowany new radicals. tak naprawde, te radykaly to tak
naprawde jeden facet - gregg alexander. koles, ktory napisal, zaaranzowal i
wyprodukowal (poza tym, zagral tez na klawiszach i gitarze) plyte pod
interesujacym tytulem "maybe you've been brainwashed too". plyte promowal
wspomniany wyzej singiel (klip w centrum handlowym, ktore opanowuje zgraja
dzieciakow/mlodziezy i wokalista ubrany w koszulke z myszka miki z fryzura na
frontmana r.e.m.)
piosenka byla fajna, dynamiczna, wpadala w ucho i miala jasne i skladne
przeslanie - dostajesz, co dajesz. na jakies trzy - cztery miesiace mogla
stac sie hymnem mlodszego pokolenia. nikt nie nazywal w niej mlodych ludzi
pokoleniem zero, czy tez pokoleniem x, a zamiast tego nakazywal cieszyc sie
zyciem. takie optymistyczne kazanie bardzo mi sie spodobalo i niewiele czasu
poaniej bylam juz szczesliwa (a jakzesmile ) posiadaczka debiutanckiego albumu
new radicals na kasecie (czego do tej pory zaluje i, gdyby nie brak kasy, na
pewno nabylabym ow produkt w wersji cd).
czas przejsc do meritum. dlaczego to jest dobry pop?
bo jest swiezy. bo jest gitarowo-klawiszowy. bo wykorzystuje to, co najlepsze
przed nim. bo slychac, ze ktos, kto nagral te 12 swietnych piosenek, bardzo
dobrze sie przy tym bawil. i to nie daltego, ze zbil dzeiki temu kokosy.
(wystarczy siegnac po pierwszy lepszy album jakiegos boysbandu i minimalnie
sie wsluchac... mozna nauczyc tych chlopcow spiewac, mozna im napisac
hiciowate piosenki, mozna ich ladnie ubrac i opalic w solarium...ale to jest
efekt ich ciezkiej pracy, ktora nie sprawia im zbytniej przyjemnosci.
sluchaczowi tez nie.)
tak wiec, "maybe you've been brainwashed too" to wzorcowy album dobrego popu.
zaczyna sie bardzo przyjemnym, glownie dzieki lekkim, przestrzennym gitarom i
fajnemu, dramaturgicznemu rozwinieciu "mother, we just can't get enough".
potem singlowe "you get what you give", ktore kazdy na pewno pamieta. dalej
mamy ladne granie i ciekawy pomysl w "i hope i didn't just give away the
ending" i filozofujace "i don't wanna die anymore". wszystko bardzo
przyjemnie, interesujaco, melodyjnie i z klawiszami z prawdziwego zdarzenia
(robia swietne tlo). no i wokalizy gregga... moga nieco draznic
przewrazliwionych (szczegolnie tych, ktorzy dostaja szalu sluchajac
wokalisty "popshit" natural born hippies, chociaz alexander nie przekracza
granic fajnosci), ale ogolnie buduja niesamowity, jak na ten gatunek
(podkreslam, ze nadal znajdujemy sie w obrebie popu), klimat.
jedziemy dalej.. satyryczne lekko "jehova made this whole for you" i
balladka "someday we'll know" - dosc kameralna i oszczedna w srodkach, ale to
jej chyba wychodzi na dobre. nastepnie jedzie tytulowy utwor - pierwszy plan
nieco przytlumiony, wyodrebniony dosc wyraznie rytm... lekko surrealistyczna,
moze nawet beckowska? atmosfera. kolejny melodyjny, klawiszowo-gitarowo-
wokalizowy kawalek w postaci "in need of a miracle" z bardzo ladnym tekstem.
w ogole alexander wypada bardzo dobrze jako teksciarz. przynajmniej na tej
plycie. jego slowa nie sa tlem do muzyki, a jednoczesnie jej nie przytlaczaja
swoja zlozonoscia - trwaja rownolegle, opowiadajac historie, i tworza z
muzyka i melodia znakomita calosc. "gotta stay high" - jakby hippisowski hymn
na czesc milosci, czyli znow optymistycznie (od razu przeskocze tez
do "flowers", bo klimat podobny). potem "technicolor lover" - ciekawy pomysl,
historia zblizenia z kosmitkawink na zakonczenie znow balladka, ale z
poczatkiem takim jakby przycmionym, barowym (daleko do "hotel chelsea nights"
adamsa, ale adams to nei pop przeciez...) "crying like a church on monday".
bardzo ladnie napisany tekst o milosci, dosc oryginalnie jak na popowe
standardy... "and now i'm crying like a church on monday until' you come back
and i'll be sunday again".
i koniec. i szkoda, zek oniec, bo z tego, co sie orientuje, to gragg
alexander nie nagral juz nic calkowicie swojego, a jedynie rozmienil sie na
drobne i zaczal produkowac tych, co do produkcji i komponowania nie maja
talentu (patrz chyba druga plyta solowa ronana keatinga - typowo
alexandrowskie, ale zubozone pomysly, no i ten drazniacy, kiepski wokal
keatinga, zupelne przeciwienstwo new radicals)
ta plyta jest popem, z ktorego pop moze byc dumny. jest popem, ktory wyroznia
sie posrod calego chlamu zalewajacego rynem muzyczny. jest popem, ktory na
nowo odkrywa klawisze (a nie wykorzystuje je tylko w kreaowaniu
balladkowatego nastroju wygrywajac jakies ckliwe trzy dzwieki w kolko od
nowa) - u alexandra klawisze sa wlasciwie rownowazne z gitarami. do tego
bardzo dobre teksty, ciekawy, technicznei doskonaly wokal (no wiem, w studio
mozna wszystko, ale widzialam gdzies nagranie z jakiegos mini koncertu
promujacego album - na zywo jest prawie tak samo dobrze), zgrabne melodie i
dosc niebvanalne aranzacje. autentycznie sympatycznie sie rozi, gdy sie tego
slucha. i choc fani metallici zapewne predzej siegna po "load" niz po "maybe
you've been brainwashed too", to ja obstaje przy swoim. dobry pop istnieje.
ma sie dobrze. przynajmniej mial, gdy gregg alexander w 98 wydal swoja
debiutancka plyte.
    • ktmajcher Re: gregg alexander czyli jak sie robi dobry pop 03.06.04, 13:58
      no i faktycznie, kolega grzegorz aleksander zaczął się rozmieniać na dobre, bo
      z tego co wiem, to stworzył przeboje dla roda stewarta i melanie c, no i
      ronana, o którym wspomiałaś, ale to były pieśni wtórne po "dostajesz, co
      dajesz",
      znam tylko fragmenty płyty new radicals, i żałuję, że tylko fragmenty, może
      kiedyś będe miał tę płytę (jest na liście 187 płyt, których nie mam, a
      chciałbym mieć wink), a czy g.a. nas czymś jescze zaskoczy, wierzę, że tak...
      bez względu na to czy to pop, czy rock, zdolny chłopak...
    • aasiek Re: gregg alexander czyli jak sie robi dobry pop 03.06.04, 16:05
      dziewczyna_mickiewicza napisała:

      nastepnie jedzie tytulowy utwor - pierwszy plan
      > nieco przytlumiony, wyodrebniony dosc wyraznie rytm... lekko surrealistyczna,
      > moze nawet beckowska? atmosfera.

      Ulubiony mój utwór na tej płycie...Fantastyczny klimat
      • dziewczyna_mickiewicza Re: gregg alexander czyli jak sie robi dobry pop 03.06.04, 16:08
        smile tez mi sie strasznie podoba... niby zupelnie inny od reszty, a wcale nie
        odstaje...
        • Gość: tegosław Re: gregg alexander czyli jak sie robi dobry pop IP: *.infocoig.pl / *.crowley.pl 03.06.04, 16:37
          Cześć, jestem tegosław, a Ty? smile
          • dziewczyna_mickiewicza Re: gregg alexander czyli jak sie robi dobry pop 03.06.04, 16:39
            ja nie
            • Gość: tegosław Re: gregg alexander czyli jak sie robi dobry pop IP: *.infocoig.pl / *.crowley.pl 03.06.04, 16:55
              ja chciałem być miły, a tu takie chamidło się trafiło sad
              • dziewczyna_mickiewicza Re: gregg alexander czyli jak sie robi dobry pop 03.06.04, 16:59
                no sorry, to nie ja zaczelam nasza znajomosc od antusemickich oskarzen
                kilkanascie postow temu...
                poza tym, nie widze nic niemilego w mojej odpowiedzi.
                • Gość: tegoslaw Re: gregg alexander czyli jak sie robi dobry pop IP: *.infocoig.pl / *.crowley.pl 03.06.04, 17:01
                  ja też nic złego w tym nie widze, wieć nie rozumiem o co ci chodzi
                  • dziewczyna_mickiewicza Re: gregg alexander czyli jak sie robi dobry pop 03.06.04, 17:06
                    czy ty nie masz przypadkiem schizofrenii? brzmisz jak ksiazkowy przypadek...
                    • Gość: tegosław Re: gregg alexander czyli jak sie robi dobry pop IP: *.infocoig.pl / *.crowley.pl 03.06.04, 17:19
                      a ty masz małego i dlatego wyżywasz się pisząć tu obraźliwe teksty na
                      niewinnych forumowiczów
                      • dziewczyna_mickiewicza Re: gregg alexander czyli jak sie robi dobry pop 03.06.04, 17:23
                        ze mam malego, to sie zgodze... mam malego bzika na punkcie ryana adamsawink
                        nigdy mi sie nie zdarzylo napisac na zadnego forumowicza obrazliwego tekstu -
                        mozesz sam poszukac. raz tylko sie scielysmy znadzieja, ale to byla jakas
                        glupia dyskusja i kazdy kazdemu pisakl jakies takie dziwne rzeczy.
                        tegoslawie, zaspiewam ci piosenke, ktora swietnie ilustruje twoje przebywanie i
                        produkowanie sie na forum muzyka..:
                        "well, we can't go on... where we don't belong..."
                        (r. adams "last dance")
                        • Gość: tegosław Re: gregg alexander czyli jak sie robi dobry pop IP: *.infocoig.pl / *.crowley.pl 03.06.04, 17:28
                          myślę(!), że ten tekst jest lekko rasistowski ale moge się mylić
                          • dziewczyna_mickiewicza Re: gregg alexander czyli jak sie robi dobry pop 03.06.04, 17:29
                            ktory?
                            • Gość: tegosław Re: gregg alexander czyli jak sie robi dobry pop IP: *.infocoig.pl / *.crowley.pl 03.06.04, 17:39
                              praktycznie cała twoja twórczość na tym forum aż kipi od nienawiści do rasy
                              innej niż aryjska
                              nie proś mnie o podawanie przykladów, każdy kto czyta wszystkie twoje teksty
                              dostrzega, że jesteś rasistką
                              • dziewczyna_mickiewicza Re: gregg alexander czyli jak sie robi dobry pop 03.06.04, 18:06
                                wez, bo normalnie wymiekam... napisalam ci juz kiedys, ze rasizm czy tez
                                nietolerancja to ostatnie, o co mozna by mnie posadzac... poza tym, przeczysz
                                sam sobie... chyba naprawde nie wszystko u ciebie w porzadku z glowa, heh...
                                sclerosis multplex? alzheimer? psychoza maniakalno-depresyjna?

                                "you're faker... just a faker... a trouble maker"
                                (r.a. "faker")
Inne wątki na temat:
Pełna wersja