Gość: Sasza
IP: *.tvsat364.lodz.pl
24.03.02, 00:52
Polecam wszystkim poszukującym płytę Vincenta Gallo - "When". Gallo oprócz
komponowania i nagrywania muzyki jest przede wszystkim aktorem (grał m.in.
w "Arizona Dream"), reżyserem (filmy niskobudżetowe, jak i klip do muzyki Johna
Frusciante z jego ostatniej płyty).
Kiedy pierwszy raz słuchałem tej płyty myślałem, że śpiewa na niej kobieta, ale
potem zajarzyłem, że to on. Delikatny, spokojny, może trochę melancholijny głos
świetnie komponujący się z utworami granymi jakby od niechcenia. Dodać należy,
że Gallo ma twarz psychopatycznego mordercy o skłonnościach sadystycznych, ale
to tylko zmyłka matki natury. W środku tkwi wrażliwość i wyobraźnia, której
próżno szukać u lansowanych na siłę wykonawców.
Płyta nagrana w technice lo- fi, oszczędna, bez fajerwerków, bez popisów kto
głośniej, kto mocniej, ciężej itp. bzdur.
Gorąco polecam!