WOODSTOCK - bezwartosciowy syf!

08.08.04, 15:45
"Tak duży festiwal powinien prezentować przekrój tego, co się dzieje na
świecie, jak na zachodnich imprezach. Muzyka na Woodstock jest zaściankowa i
wtórna - etno, hard rock i rock chrześcijański. (...) Pachnie sekciarstwem,
przeterminowanym etosem hipisowskim. Jest to miejsce, gdzie nie mogą wystąpić
zespoły ideowo niepewne, które wnoszą jakiś ferment, których muzykajest
zapładniająca twórczo. To raczej przypomina coroczny obrządek, na którym z
góry wiadomo, co się stanie. Nie chodzi o to, żeby zapraszać gwiazdy, bo w
Polsce też jest wiele ciekawych, nowych zespołów rockowych, które, niestety,
są spoza obszaru zainteresowań Jurka Owsiaka."

Tak się wypowiedział o Woodstocku Wandachowicz z Cool Kids of death. Ogólnie
nie lubię muzyki jego zespołu, ale pod tym, co mówi podpisuję się obiema
rękoma. Jak na razie to widziałem tutaj same głosy popierające Przystanek. Ja
jestem totalnie przeciwny. nie chodzi mi o narkotyki, o przemoc, o żadne taki
syfy, czy tam o wolną miłość. Chodzi mi wyłącznie o to, że okropna, brudna
impreza, która absolutnie nic nie wnosi - ani żadnego punktu odniesienia w
postrzeganiu świata, ani tak naprawdę nie rozwija muzycznie. Co rok sąte same
zespoły, a młodzi, którzy tam wystąpią często nie mają szans na wybicie się
na rynku właśnie dlatego, że zagrali na Woodstock. Czytam sobie artykuł
w "Przekroju" na temat Woodstocku i widzę wypowiedzi ludzi, którzy są z tą
imprezą związani. Oczywiście jest Grabaż ze swoimi kazaniami:
"Gram tu dla ludzi, których nie wykazują badania wielkich korporacji, bo nie
śmierdzą groszem". Fajnie, tylko gdzie są w Polsce wielkie korporacje? Chyba
że mamy własny Microsoft, a ja nic o tym nie wiem. A może chodzi o
Telekomunikację Polską? W końcu wydają tyle płyt i w ogóle trzęsie rynkiem
muzycznym. A ci, co nie śmierdzą groszem jadą sobie po piętnaście albumów
dziennie z kazy.
Koleś z Dezertera - "Na Przystanku jest poczucie wspólnoty..." Tak -
wspolnoty właśnie, w której ludzie są ogłupieni tym ideologicznym gównem,
które sprzedają im niedojrzali twórcy. Jak zebrać ludzi do kupy to niestety,
ale się zamieniają w stado baranów. Woodstock jako wspólnota niczym się nie
różni od Kościoła, czy od harcerstwa. Wszystkie te wspólnoty wymagają
podporządkowania się pewnym normom. Człowiek zainteresowany muzyką z
Woodstocka musi mieć koszulkę z przekazem, długie kudły, musi być luzakiem i
cieszyć się z pozytywnego, kolorowego świata. To ogłupia, odmóżdża po prostu.
Leszczyński (rzecznik prasowy Woodstock - jak dla mnie trochę dziwne): "W
szkole uczy się 100 osób. Z tego 95 słucha Ich Troje, a 5 szuka czegoś, czego
media nie potrafią im dać. Te 5 osób przyjeżdża tu i tworzy tłum". Kurwa, no
sorry, za bluzgi, ale ja takich bredni nie mogę znieść. Jeżeli ktoś naprawdę
się rozwija muzycznie, poszukuje nowych zespołów, wgryza się w nowe gatunki
to na pewno nie zawita na Przystanku Woodstock - po co? Żeby posłuchać muzyki
dobrej dla 14 - 16 latków w okresie buntu młodzieńczego?
Ja rozumiem, że media dają często bezwartościową muzykę - w radiu jest słodki
pop i głupi hiphop. Ale trzeba zrozumieć, że nie wystarczy wziąć do ręki
gitarę i już można się ogłosić ambitnym muzykiem, którego radio nie gra, bo
polskie radio jest do dupy. Może to raczej te młode zespoły, te wszystkie
podstarzałe, skomercjalizowane punki i metale są bezwartościowi?
Nie wzrusza mnie jakoś to, że Przystanek organizuje Orkiestra Świątecznej
Pomocy. Mógłby to organizować nawet papież i sam budda, ale jak impreza jest
tak przepełniona zwykłym bełkotem, to odrzuca mnie od niej na kilometr. Teraz
może się ktoś odezwie, że jak mnie odrzuca to żebym tam nie jechał i mam
problem z głowy. No i nie pojadę, co nie przeszkadza mi mieć o tym
negatywnego zdania.
    • Gość: wide.area Re: WOODSTOCK - bezwartosciowy syf! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.04, 16:07
      Hmmm, zgadzam sie - nie wszystko co w opozycji do mainstreamu (w tym komerchy
      takiej jak Ich Troja) musi z zalozenia byc czyms 'wyzszym' i 'ambitniejszym'.
      Nie byłem , nie wiem jak było wiec nt. samego Woodstocku wypowiadal sie nie bede
      ale z samym sposobem ujecia sprawy sie zgadzam
    • Gość: Nemrod Re: WOODSTOCK - bezwartosciowy syf! IP: *.intelline.pl / 195.136.49.* 08.08.04, 16:28
      Ale chodzi o to, że Przystanek Woodstock NIE JEST i nie miał być kopią wielkich
      zachodnich festiwali z wielkimi gwiazdami muzyki czy obiecującymi młodymi
      talentami muzyki alternatywnej. Przystanek to impreza jedyna w swoim rodzaju,
      oryginalna, nie mająca odpowiednika nigdzie indziej. Wydaje mi się nawet, że
      muzyka jest tu na drugim planie. Najważniejsze są tu hasła Miłości i Przyjaźni,
      nawet jeśli to tylko puste slogany. Chodzi o to by się spotkać, zebrać w jednym
      miejscu, zademonstrować, że te wartości są w stanie zjednoczyć w dzisiejszych
      czasach (nawet jeśli tylko Owsiakowi tak się wydaje).
      Reasumując: uważam że Przystanku Woodstock nie należy traktować w kategoriach
      festiwalu muzycznego. Jest to wydarzenie towarzysko-społeczne z muzyką (złą moim
      zdaniemsmile) w tle.
      Mi osobiście ta impreza muzycznie nie odpowiada absolutnie, dlatego nie jeżdżę.
      Ale niech sobie będzie,jak widać jest na nią zapotrzebowanie. Nie oczekuję też,
      że Przystanek przekształci się w polskie Roskilde wink
      To, co powiedział Leszczyński - bzdura.
    • silesius.funkulo Re: WOODSTOCK - bezwartosciowy syf! 08.08.04, 16:34
      Podpisuje sie, szkoda ze tak malo ludzi to dostrzega. Wszyscy trabia jaki to
      swietny festiwal, jak fantastycznie bawi sie mlodziez, ze nie bylo znow tyle
      dragow i alkoholu, ze Woodstock laczy pokolenia. A jezeli ktos zglasza jakies
      watpliwosci, niekoniecznie co do spraw organizacyjnych, to rzecz jasna zaraz
      demaskowany jako zaufany czlowiek od o. Rydzyka.
      Zgadzam sie z toba w pelni, ten festiwal od poczatku byl dla mnie prywatnym
      kramikiem muzycznych zainteresowan Owsiaka i nie pisze tak, dlatego ze
      generalnie rock nie lezy w mojej gestii. Moj kumpel siedzacy w tej muzie i
      czujny na nowosci mawia ze owa woodstockowa muza to raczej klimaty
      zimnowojenne, jakies wczesne lata 80te i ze nigdy tam nie pojedzie. Ja mu
      wierze.
      No i nagroda specjalna dla rzecznika festwialu, Leszczynskiego Roberta, ktory
      mowil cos o jednym z najwiekszych festiwali w Europie. Moze pod jednym
      wzgledem - licznosci publiki - co chyba nie jest wyznacznikiem wielkosci
      imprezy. Miec tylko nadzieje, ze ta slawa nie rozniesie za bardzo, bo to nie
      najlepiej swiadczy o kondycji polskiej muzy.

      PS. Duzo wiecej chluby przynosi nam mniej promowany Astigmatic, nie przez to ze
      to bliska elektronika, ale ze wzgledu na profesjonalizm, wielowatkowosc
      (koncerty, vis-art, livesety, happeningi), czujnosc i ogolnie europejski poziom
      artystyczny tej imprezy.
    • Gość: pszemcio Re: WOODSTOCK - bezwartosciowy syf! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.04, 16:42
      jeżdziłem na woodstock (za młodusmile .i podobało mi się...ale musze z przykrościa
      stwierdzić że z dzisiejszej perspektywy widze, że ta impreza pod względem
      artystycznym to faktycznie słabizna i tu sie zgadzam.... tylko ze Woodstock to
      impreza w której muza jest ponoć na dalszym planie....cóż..zależy kto czego tam
      szuka....
      • homek_toft Re: WOODSTOCK - bezwartosciowy syf! 08.08.04, 18:07
        Mędrzec Owsiak przemówił, że nie martwi się spadkiem publiczności (o 50 tysięcy
        w porównaniu do zeszłego roku), bo liczy na Unię Europejską. Właśnie bardzo mi
        będzie miło, jak Polska będzie znana z jakichś tam Hunterów, czy Grabaży indifferent No,
        będę dumnym patriotą jeśli chodzi o muzykę, eech.
        Ee. Chodzi mi też właśnie o te hasła: pokój, miłość, stop myśleniu, czy tam
        przemocy, nie wiem. Wszystko to są kłamstwa. Jaki pokój? Jaka miłość? Festiwal,
        który niby ma promować tolerancję promuje właśnie zamykanie się w pewnym kręgu
        i nie wychylanie spoza niego nosa. Ja rozumiem, że stara gwardia to stara
        gwardia (Pidżama, Hey, Dezerter, bla, bla, bla), ale powinno dać się jakieś
        nowe, znaczące zespoły, bo co będzie, jak te dinozaury poumierają? Niektórym
        już niewiele brakuje. Z drugiejstrony wydaje mi się, że młodzi muzycy, którzy
        twoprzą serio ambitną muzykę, a przynajmniej się starają wybić, raczej nie
        zawitają na Przystanku, bo to nie miejsce dla nich. Dlatego nie rozumiem w
        ogóle fenomenu Woodstocku w Polsce. Przecież to kolejna komercyjna bzdura,
        którą zasłonięto parawanem z fałszywej ideologii. Owsiak to demagog - rzuca
        cyframi, liczbami, nazwami, które nikomu nic nie mówią.
        Ogólnie może wyjde teraz na jednego z rydzykowych katolików smile ale powiem, że
        Woodstock psuje młodzież i strasznie ogłupia. Myślę, że na Przystanku źle
        pojęli poczucie wolności. Do głosu dochodzą takie anarchistyczne wartości,
        które nie prowadzą do wolności tylko do chaosu. A Owsiak próbuje to wszystko
        jakoś zatuszować wyświetlając w klinie filmy o Przystanku, których plakaty są
        opatrzone znaczkiem "Zabierz na ten film rodziców". Boże, przecież to jest
        maksymalnie sztuczne, aż bije nieszczerością. Dla mnie to jest jasne, że za
        wszystkim stoi kasa i trudno mi uwierzyć, że wszyscy ci dobroczyńcy robią to ot
        tak sobie dla tej biednej, "nie śmierdzącej groszem" młodzieży.
        • Gość: pszemcio Re: WOODSTOCK - bezwartosciowy syf! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.04, 19:49
          ja tam żadnych spisków i robienia wielkiej kasy sie nie doszukuję, ale to
          fakt , że przystanek ogłupia, promuje sposób życia który jest fałszywy i nie ma
          nic wspólnego z rzeczywiatością
        • auteczko Re: WOODSTOCK - bezwartosciowy syf! 14.08.04, 19:05
          a moze fenomen woodstocku bierze sie wlasnie z umieszczania na glownej scenie
          tych samych zespolow co roku,tych najbardziej powszechnych medialnie, ktorych
          muzyka i teksty,chcac nie chcac,zapadaja nam na co dzien w pamieci..i moze to
          wlasnie przyciaga co roku tlumy.znaja slowa,wiec wspolnie z wykonawcami
          spiewaja.a nawet jak na scene wedrze sie przypadkiem jakis nieciekawy
          wykonawca,to i tak jego muzyka porwie tlumy,bo ma proste teksty,albo skoczny
          rytm,albo ostre brzmienie.niech tam sobie szaleja,byle nie wypadali juz z
          pociagowsmilejak ktos chce doznan to i tak poszuka sobie lepszego
          festiwalu,ktorych przeciez w polsce troche sie narodzilo..aha,jescze
          cos...niedawno byl tu watek o smierci disco polo-wszyscy wiedza jak szerokie
          kregi wsrod polskiej publiki zataczala ta 'muzyka duszy'..moze woodstockowa
          muza wkradnie sie teraz w miejsce tego wymarlego gatunku
    • Gość: borg Re: WOODSTOCK - bezwartosciowy syf! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.04, 23:22
      No tak nie trudno się nie zgodzić z wyżej wymienionymi komentarzami. Z jednej
      strony Owsiak mówi,że to festiwal fundacji Wosp, i oni dobierają subiektywnie
      repertuar, a pozostałym nic do tego (racja). Z drugiej strony nie potrafi
      zrozumieć (może nie chcę) że ma ogromną szanse na dostarczenie tej publiczności
      czegoś nowego, innego. Owszem Przystanek jest zupełnie czymś innym, ale skoro
      sam Owsiak nastawia się na publike z niemiec itd. to nie wiem ile można
      promować to hipisowską cepelię...nic nie rozumiem...Ale w zasadzie jak chcemy
      prawdziwy europejski festiwal z RÓŻNORODNĄ muzyką, to w sumie do Roskilde nie
      jest tak daleko, do Niemiec też (huricane lub inne) lub ewentualnie do
      Budapesztu na Siget, pozdrawiam
      • Gość: Toomasz Re: WOODSTOCK - bezwartosciowy syf! IP: *.net26.pl / *.net26.pl 22.12.04, 17:36
        Przepraszam bardzo... czy Killing Joke, Zion Train, Voo Voo, Shelter, Armia to
        "bezwartościowe, nieoryginalne etno - chrześcijańsko - rockowe zespoły"??? aha,
        może ich wadą jest to że ich członkowie umieją grać na swoich
        instrumentach???(czego o CKOD nie można powiedzieć...) a jeśli "ambitna muzyka"
        to dzwięki tworzone przez mydłków typu Strokes to ja już wole woodstockowy etno
        - rocksmile
    • mishima Re: WOODSTOCK - bezwartosciowy syf! 09.08.04, 12:18
      Fakt, że muzyka na Woodstock pozostawia wiele do życzenia..ale czy to powód by
      tak krytykować całą ideę przystanku?? Moim zdaniem przystanek jest nadal niezłą
      propozycją spędzenia czasu. Jest coś ważniejszego niż to kto zagra dla mnie na
      scenie. Ja nie jeżdżę tam po to, by jak to mówicie "rozwijać się muzycznie" by
      poszukiwać jakiś nowych muzycznych inspiracji. Jeśli naprawdę chcę zobaczyć na
      żywo Hey, czy Dzem, Pidżame, nawet CKOD (?)raczej poczekam na ich koncert w
      swoim (badz sasiednim miescie). Nie sadze żeby ludzie jezdzili tam po to żeby
      mieć za friko koncert. Ja osobiscie nie przepadam za wielkimi darmowymi
      plenerowymi imprezami-koncertami,gdzie artysta gra pól godzinny recital
      nastawiony pod komercyjna kiełbaskowo-piwną publicznosć w wieku od 6 do 66
      lat...
      Nie mniej jednak na Woodstocku czuję się świetnie. I nie widzę w tym, co sie
      tam dzieje ani odrobiny obłudy. Nie wiem, ale czytając wasze posty mam wrażenie
      jakbyście traktowali przystanek jak jakąś sektę która ogłupia ludzi. Nie czuję
      się debilem "ogłupionym ideologicznym gównem które sprzedają mi twórcy" nie
      uważam Owsiaka za boga i nie spijam bezkrytycznie jego słów...
      Wydaje mi się że od jakiegoś czasu im więcej media zwracają uwagę na przystanek
      tym więcej podniosło się głosów krytycznych. Na początku sporo osób chwaliłą tą
      ideę, teraz zrobiła się moda na atakowanie Owsiaka.
      I jeszcze jedno..śmieszy mnie zarzut, że Woodstock to komercha...ot odkrycie
      Ameryki..oczywiście ze to szalenie komercyjna impreza. Jak może być inaczej
      skoro w założeniu ma promować WOŚP..
      Może są ludzie którzy raz do roku chcą pojawić się na tym spędzie, może podoba
      im się, że mogą spotkać innych myślących podobnie (może nie mają często takich
      okazji?), że mogą poczuć atmosferę bezwzględnej akceptacji niezależnie od tego
      co mają we włosach, na koszulce, czy są hippisami, punkami ...czy nikim istotnym
      Tak więc choć Woodstock to muzycznie nie moja bajka nie chciałabym, by zniknął
      z mapy festiwalowej naszego kraju, nawet na rzecz jakiegoś przeglądu szalenie
      ambitnych i progresywnych zespołów...
      pozdrawiam
      • Gość: homek_toft Re: WOODSTOCK - bezwartosciowy syf! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.08.04, 23:41
        Może są ludzie którzy raz do roku chcą pojawić się na tym spędzie, może podoba
        > im się, że mogą spotkać innych myślących podobnie (może nie mają często
        takich
        > okazji?), że mogą poczuć atmosferę bezwzględnej akceptacji niezależnie od
        tego
        > co mają we włosach, na koszulce, czy są hippisami, punkami ...czy nikim
        istotny
        > m

        Myślę, że Woodstock tylko teoretycznie promuje tolerancję i przyjaźń bez
        względu "na ubranie, czy kolor włosów". Bezwzględna akceptacja... Akurat.
        Ciekawe, co by zrobili ci wszyscy ludzie, gdyby pojawiła się tam grupa
        dresiarzy albo skinów. Nie w poszukiwaniu bójek, tylko dlatego, bo podoba im
        się muzyka. Bawiliby się w swoim gronie, nie szukali zaczepki itd. Jestem
        ciekaw, czy spotkaliby się z gorącym przyjęciem...
        Ja jestem takim właśnie "nikim ostatnim" i właśnie dlatego nie szukam żadnej
        akceptacji. I dobrze powiedziałaś - "spędzie". Tak, bo to własnie spęd.

        > Wydaje mi się że od jakiegoś czasu im więcej media zwracają uwagę na
        przystanek
        >
        > tym więcej podniosło się głosów krytycznych. Na początku sporo osób chwaliłą

        >
        > ideę, teraz zrobiła się moda na atakowanie Owsiaka.

        Modą się nie przejmuję. Po prostu to obserwuję i nie podoba mi się to, co nie
        znaczy, że zamierzam coś z tym wszystkim zrobić smile Tak sobie tylko psioczę i
        bezradnie się wściekam na tych biednych idiotów, którzy dali się ponieść
        bzdurnej demagogii pseudotwórcóm, pseudo tekściarzy, pseudosamarytan itd, itp.

        Sekciarstwo na Woodstocku nie jest (na szczęście, chociaż...) religijne, tylko
        jakieś takie.. ideologiczne to za dużo powiedziane. Subkulturalne, chyba
        lepiej. Myślę, że wszędzie tam, gdzie ludzie się jednoczą (obojętnie - za czy
        przeciwko czemuś), następuje ogłupienie. To tak jakby stwarzali sobie swój
        własny mały światek, w którym wszyscy są jednakowi i nic złego, nic
        nieprzewidzianego nie może się stać. Nie daję się ponieść pogłoskom o jakichś
        tam burdach, gwałtach, czy wyrzucaniu z pociągów smile. Uważam jednak, że ludzie,
        którzy w tym uczestniczą są słabi, niedowartościowani, zbutnowani przeciwko
        czemuś, co nie istnieje tak naprawdę - szukają drogi nie tam gdzie powinni. Na
        pewno odpowiedź na ich młodzieńcze lęki nie leży w błocie, czy transparentach z
        napisem "stop przemocy". Odpowiedź nie leży też w super-przyjaznej atmosferze,
        która jest zwykła iluzją - to przecież jasne, że pośród ludzi tak podobnych do
        siebie pod względem sposobu myślenia, czy nawet ubioru, wyglądu nie dojdzie do
        rozłamów. Według mnie właśnie różnice są twórcze, własnie te rozłamy. Czasem
        przez taką nietolerację dochodzi do rozlewu krwi, do faszyzmu itd. ale w
        ogólnym rozrachunku to lepsze, bo zmusza przynajmniej do zastanowienia się skąd
        to wszystko wypływa. A Woodstock to dwa dni poruszania się pomiędzy własnymi
        klonami - tak się nie da nauczyć tolerancji. Młodzi ludzie traktująto nawet
        jako ucieczkę od tego gównianego świata naokoło - nie rozumieją, że uciekając
        gdzieś tam pod skrzydła Owsiaka i swoich kolegów z subkultur nigdy nie dadzą
        rady się przystosować. I nie przyjmuję do siebie wymówek, że to świat jest zły,
        a ja zbyt wrażliwy/a, aby na nim żyć. Gówno - po prostu brak takim ludziom sił,
        brak podstawowych zasad w spoglądaniu na świat i społeczeństwo. Woodstock
        pozwala im się jeszcze bardziej wyizolować, zamknąćw grupach i w ich obrębie
        poszukiwać miłości, przyjaźni, szczęścia. A tak naprawdę przecież da się
        pokochać, polubić kogoś spoza własnego kręgu mentalnego, czy odzieżowego... To
        jest własnie zło Woodstocku, nie żaden alkohol i narkotyki.
        • Gość: Q Re: WOODSTOCK - bezwartosciowy syf! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.04, 01:49
          Gość portalu: homek_toft napisał(a):

          > Sekciarstwo na Woodstocku nie jest (na szczęście, chociaż...) religijne,
          tylko
          > jakieś takie.. ideologiczne to za dużo powiedziane. Subkulturalne, chyba
          > lepiej. Myślę, że wszędzie tam, gdzie ludzie się jednoczą (obojętnie - za czy
          > przeciwko czemuś), następuje ogłupienie.

          W tym chyba wlasnie lezy szerszy problem wszelakiego "buntu przeciwko
          schematom" - buntujemy sie, i szukamy wspolnoty w tym buncie - w efekcie
          tworzac kolejny schemat. Taki wlasnie jest Woodstock - grupa mlodziezy majaca
          sie za ten oryginalny 5% co nie slucha Ich Troje przylatuje na sped delektowac
          sie wlasna wyjatkowoscia w tlumie swoich klonow. Zle - nie, skad. To fajnie ze
          ludzie sie dobrze bawia. Ale ja osobiscie wole (wolalam, teraz to zem juz za
          stara) "buntowac" sie na wlasna reke wink.
          A co do kwesti muzycznej to sie podpisuje pod tym co wyzej napisano - to nie
          jest festiwal muzyczny. A ze takowego z prawdziwego zdarzenia nam w Polsce
          brakuje to juz zupelnie inna bajka...
        • roar Re: WOODSTOCK - bezwartosciowy syf! 10.08.04, 09:54
          Sorry, ale tak się otworzyłeś, że...

          Gość portalu: homek_toft napisał(a):

          > Ja jestem takim właśnie "nikim ostatnim" i właśnie dlatego nie szukam żadnej
          > akceptacji.

          To po co tu piszesz?
          Serio pytam. Po co tu piszesz, jeśli nie w poszukiwaniu ludzi o podobnych poglądach do twoich? I jak to się ma do "nie poszukiwania akceptacji"?

          > Modą się nie przejmuję. Po prostu to obserwuję i nie podoba mi się to, co nie
          > znaczy, że zamierzam coś z tym wszystkim zrobić smile

          Tylko sobie trochę ludzi poobrażasz, nie?
          No cóż, dobre i to... smile

          > Tak sobie tylko psioczę i
          > bezradnie się wściekam na tych biednych idiotów, którzy dali się ponieść
          > bzdurnej demagogii pseudotwórcóm, pseudo tekściarzy, pseudosamarytan itd, itp.

          Aha. Wiesz z góry, że dali się ponieść demagogii, a nie są to ich własne poglądy. A jednocześnie ubliżasz im, bo dali się tej demagogii ponieść. Są głupi, bo są głupi.
          Co miałeś z logiki?

          > Sekciarstwo na Woodstocku nie jest (na szczęście, chociaż...) religijne, tylko
          > jakieś takie.. ideologiczne to za dużo powiedziane. Subkulturalne, chyba
          > lepiej.

          Sekta ludzi słuchających muzyki. Bardzo niebezpieczna.

          > Myślę, że wszędzie tam, gdzie ludzie się jednoczą (obojętnie - za czy
          > przeciwko czemuś), następuje ogłupienie. To tak jakby stwarzali sobie swój
          > własny mały światek, w którym wszyscy są jednakowi i nic złego, nic
          > nieprzewidzianego nie może się stać.

          No tak, to rzeczywiście bardzo głupie, że ludzie się zamykają w swoich grupach, żeby czuć się w nich bezpiecznie. Jak rozumiem wolałbyś, żeby specjalnie trzymali się od siebie z daleka i żyli z ludźmi, których z wzajemnością nienawidzą.
          ...czy może chciałbyś, żeby wstąpili do TWOJEJ grupy? Przyznaj się.

          > Uważam jednak, że ludzie,
          > którzy w tym uczestniczą są słabi, niedowartościowani, zbutnowani przeciwko
          > czemuś, co nie istnieje tak naprawdę - szukają drogi nie tam gdzie powinni.

          A jak nazwiesz człowieka, który buntuje się przeciwko wyimaginowanej sekcie słuchaczy muzyki? Silny? Dowartościowany?

          > Na
          > pewno odpowiedź na ich młodzieńcze lęki nie leży w błocie, czy transparentach > z napisem "stop przemocy". Odpowiedź nie leży też w super-przyjaznej atmosferze,
          > która jest zwykła iluzją - to przecież jasne, że pośród ludzi tak podobnych do
          > siebie pod względem sposobu myślenia, czy nawet ubioru, wyglądu nie dojdzie do
          > rozłamów.

          Ale to, że to właśnie o to chodzi, żeby ludzie dobierali się według sposobu myślenia, bo wtedy nie będzie dochodzić do rozłamów, już do ciebie nie dociera?Ech... Pomyśl czasem trochę. To jeszcze nikomu nie zaszkodziło; naprawdę.

          > Według mnie właśnie różnice są twórcze, własnie te rozłamy. Czasem
          > przez taką nietolerację dochodzi do rozlewu krwi, do faszyzmu itd. ale w
          > ogólnym rozrachunku to lepsze, bo zmusza przynajmniej do zastanowienia się skąd
          > to wszystko wypływa.

          I z czego to wypływa? Nie z tego przypadkiem, że zmusza się ludzi o różnych poglądach do życia obok siebie?

          > A Woodstock to dwa dni poruszania się pomiędzy własnymi
          > klonami - tak się nie da nauczyć tolerancji.

          Ależ tu nie chodzi o tolerancję dla wszystkiego wkoło. To jest tolerancja dla tego, kim jest przyjeżdżający na taki festiwal.

          > Młodzi ludzie traktująto nawet
          > jako ucieczkę od tego gównianego świata naokoło - nie rozumieją, że uciekając
          > gdzieś tam pod skrzydła Owsiaka i swoich kolegów z subkultur nigdy nie dadzą
          > rady się przystosować.

          Aha, no pewnie. Bo do świata trzeba się przystosowywać? I to jest, jak rozumiem, równoważne z byciem silnym?

          > I nie przyjmuję do siebie wymówek, że to świat jest zły,

          Problem w tym, że świat jest zły. To nie jest wymówka. To jest stwierdzenie faktu.

          > Gówno - po prostu brak takim ludziom sił,
          > brak podstawowych zasad w spoglądaniu na świat i społeczeństwo.

          Znaczy jakich zasad? Takich, jakie ty wyznajesz?

          Woodstock
          > pozwala im się jeszcze bardziej wyizolować, zamknąćw grupach i w ich obrębie
          > poszukiwać miłości, przyjaźni, szczęścia. A tak naprawdę przecież da się
          > pokochać, polubić kogoś spoza własnego kręgu mentalnego, czy odzieżowego...

          To idź i pokochaj kogoś na Woodstocku. Wtedy pogadamy.
          • Gość: homek_toft Re: WOODSTOCK - bezwartosciowy syf! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.04, 11:58

            To lubię - ktoś poświęcił mi moment swego jakze cennego czasu.

            > Serio pytam. Po co tu piszesz, jeśli nie w poszukiwaniu ludzi o podobnych
            poglą
            > dach do twoich? I jak to się ma do "nie poszukiwania akceptacji"?

            Nie szukam tu nikogo. Wiesz - mam wrażenie, że jesteś szczery w tym, co
            napisałeś, więc bedę Ci też mówił prawdę. To będzie uczciwe. Piszę tutaj z paru
            powodów:
            1. żeby się czegoś nauczyć od ludzi, którzy ewentualnie będą ze mną polemizować
            (obłudnie brzmi, ale mówię serio)
            2. bo nęci mnie wyrażanie głośno własnego zdania, tak żeby usłyszało mnie
            więcej ludzi niż mama i koledzy z podwórka
            3. bo mam stronę internetową i pisząc na tym forum mogę od czasu do czasu pod
            swoją wypowiedzią walnąć linka i nabić sobie licznik gości o parę odwiedzin
            4. parę innych, jakichś tam, mniejszych, które teraz trudno sobie
            przypomnieć/uświaodmić

            > Aha. Wiesz z góry, że dali się ponieść demagogii, a nie są to ich własne
            pogląd
            > y. A jednocześnie ubliżasz im, bo dali się tej demagogii ponieść. Są głupi,
            bo
            > są głupi.
            > Co miałeś z logiki?

            Nieważne, co miałem. Grunt, że jej cholernie nie lubiłem smile Są głupi, bo nikt
            im nie pokazał innej perspektywy, są głupi, bo sami nie szukają, są głupi, bo
            nie myślę samodzielnie, tylko jako

            zbiorowość.

            > No tak, to rzeczywiście bardzo głupie, że ludzie się zamykają w swoich
            grupach,
            > żeby czuć się w nich bezpiecznie. Jak rozumiem wolałbyś, żeby specjalnie trzym
            > ali się od siebie z daleka i żyli z ludźmi, których z wzajemnością nienawidzą.
            > ...czy może chciałbyś, żeby wstąpili do TWOJEJ grupy? Przyznaj się.

            Nie, nie - ja nie mam żadnej grupy. Ja nic nie wolę, niczego nie chcę - tylko
            mówię, nie zamierzam nic robić z tymi ludźmi. Chociaż skrycie mam tyciuśką
            nadzieję, że jak ktoś z tego

            woodstocku to przeczyta to zacznie mieć wątpliwości. Chociaż mam też
            swiadomość, ile krytycznych artykułów już było.. Popadasz w skrajności - nie
            chodzi mi o to, żeby ludzie żyli z

            innymi, których nienawidzą. Chodzi mi tylko o to, żeby nie zamykali się we
            własnym "gangu" i czasem wyszli naprzeciwko osobom, które są inaczej ubrane,
            słuchają inne muzyki. Zmierzam

            do tego, że metale i punki (stereotypowa publiczność woodstocka) tyle mówią o
            tolerancji, a nie robią nic, żeby naprawdę ją propagować. A bezpieczeństwo
            wypływające z zamknięcia się w

            jakiejś grupie? Nie wiem, czy do tego doszedłeś, ale to fikcja, to ułuda
            bezpieczeństwa, najłatwiejsza droga i z najgorszymi skutkami.

            > A jak nazwiesz człowieka, który buntuje się przeciwko wyimaginowanej sekcie
            słu
            > chaczy muzyki? Silny? Dowartościowany?

            A kto się buntuje, człowieku. Ja tylko krytykuję. Bunt zakłada jakieś
            działania.

            > Ale to, że to właśnie o to chodzi, żeby ludzie dobierali się według sposobu
            myś
            > lenia, bo wtedy nie będzie dochodzić do rozłamów, już do ciebie nie dociera?
            Ech

            Nie rozumiem Twojego toku myślenia, naprawdę. To zdanie czytałem z pięć razy,
            chyba naprawdę myślenie mi zaszkodziło. Twierdzisz, że zgodnie mogą żyć obok
            siebie tylko ludzie, którzy

            myślą podobnie? A ludzie, którzy myślą inaczej zawsze się rozejdą, rozłamią,
            znienawidzą?? Brednie, brednie, brednie, chyba że źle Cię zrozumiałem. Popadasz
            w skrajności - albo się do

            końca rozumiemy i kochamy, albo w ogóle nie rozumiemy i od razu automatycznie
            nie cierpimy i rozchodzimy w swoje strony, nie możemy ze sobą żyć. Fajny masz
            ten świat - tylko czarne

            białe.

            > Ależ tu nie chodzi o tolerancję dla wszystkiego wkoło. To jest tolerancja dla
            t
            > ego, kim jest przyjeżdżający na taki festiwal.

            To co to za tolerancja?? Przecież z góry wiadomo, kto będzie na tym festiwalu.
            Wszyscy są tam tacy sami - to jasne więc, że będzie tolerancja ogólna -
            przecież nie będziesz nietolerancyjny dla samego siebie. Fałszywa i nieszczera
            taka tolerancja wg mnie.

            Bo do świata trzeba się przystosowywać? I to jest, jak rozumiem
            > , równoważne z byciem silnym?
            >
            > > I nie przyjmuję do siebie wymówek, że to świat jest zły,
            >
            > Problem w tym, że świat jest zły. To nie jest wymówka. To jest stwierdzenie
            fak
            > tu.

            Świat nie jest zły, naprawdę. Można tak mówić z perspektywy wszystkiego złego,
            co cię w życiu spotkało i ja to rozumiem, ale spójrz na życie szerzej - nie
            toniemy w źle. Nie ma gwałtów, zabójstw i pobić na każdej ulicy w biały dzień.
            Nie każda noc kończy się zniszczeniem czyjejś psychiki lub odebraniem komuś
            jego bliskich. Spoko - nie jest aż tak źle smile
            Źle to napisałem z tym przystosowaniem. Nie chodzi, wiesz, o schowanie swoich
            poglądów dla siebie i mówienie tego, co świat chce usłyszeć, dostosować się i
            ubierać modnie, mówić tak jak trzeba itd. Chodzi mi o to, że i tak tutaj
            żyjesz - po co więc żyć źle, żyć bez spełnienia itd, tylko dlatego, że gdzieś
            uciekasz i nie stać cię na walkę ze strachami, które są w większości
            bezdpodstawne.

            > > Gówno - po prostu brak takim ludziom sił,
            > > brak podstawowych zasad w spoglądaniu na świat i społeczeństwo.
            >
            > Znaczy jakich zasad? Takich, jakie ty wyznajesz?

            Nie, nie moich zasad, tylko ogólnych, normalnych zasad rządzących życiem. Nie
            wywodzących się z komiksów, ksiażek, czy filmów, tylko z normalnego życia.
            Chodzi mi tutaj o miłość, przyjaźń, znalezienie sobie wygodnego i
            satysfkacjonującego miejsca w społeczeństwie, dokonywanie wyborów, które
            uczynią Twoje zycie lepszym, ale pozwolą ci pozostać w zgodzie ze swoim
            wnętrzem i takie tam różne pierdoły. Dążę do tego, że wszyscy mamy takie same
            potrzeby i tak naprawdę liczy się tylko to, jak dążymy do ich spełnienia - czy
            płynąc z głownym strumieniem, czy płynąc tym bocznym, mniejszym. Na końcu tych
            dróżek i tak traci znaczenie, którą szedłeś, bo na końcu jest zawsze to samo.

            Mógłbym o tym cholernym Woodstocku pisać i pisać. smile Fajne zjawisko społeczne
            to jest - rozciąga się na niemal wszystkie dziedziny życia. Tak jakby sobie
            zrobić big brothera - wyciąć jakąś grupę społeczną i zostawić ich samym sobie
            na jakimś polu koło Odry, czy tam w jakimś Węgorzewie, gdziekolwiek. I tylko
            obserwować, jak bardzo nienormalna jestt to społeczność.
            Ciekawe, czy to przypadek, że Woodstock trwa tylko dwa dni. Rozumiem, że
            zabrakłoby w końcu zespołów itd., ale może jednak zabrakłoby także tej
            tolerancji, przyjaźni i miłości nawet pośród tych klonów i impreza stałaby się
            realnie niebezpieczna? Hm.
            • Gość: hazel Re: WOODSTOCK - bezwartosciowy syf! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.04, 17:15
              Brawo homek_toft!!!
              Podziwiam za poświęcenie SWOJEGO czasu na polemikę.
              Myślę o woodstocku w podobnych kategoriach, tyle, że nie mam czasu na
              odpisywanie tolerancyjnym zwolennikom festiwalu.
              Pozdrowienia
            • roar Re: WOODSTOCK - bezwartosciowy syf! 10.08.04, 21:01
              Gość portalu: homek_toft napisał(a):

              ) To lubię - ktoś poświęcił mi moment swego jakze cennego czasu.

              Pierwszy raz widzę, że ktoś się przyznaje do tego, że trolluje...

              ) ) Serio pytam. Po co tu piszesz, jeśli nie w poszukiwaniu ludzi o podobnych
              )
              ) poglą
              ) ) dach do twoich? I jak to się ma do "nie poszukiwania akceptacji"?
              )
              ) Nie szukam tu nikogo.

              Ale cieszysz się, że ktoś ci poświęcił swój cenny czas. Ech...

              ) Piszę tutaj z paru powodów:
              ) 1. żeby się czegoś nauczyć od ludzi, którzy ewentualnie będą ze mną polemizować
              )
              ) (obłudnie brzmi, ale mówię serio)

              Wierzę. Dziwię się tylko, że szukasz tego na publicznym forum.

              ) 2. bo nęci mnie wyrażanie głośno własnego zdania, tak żeby usłyszało mnie
              ) więcej ludzi niż mama i koledzy z podwórka

              To już jest megalomania... wink

              ) 3. bo mam stronę internetową i pisząc na tym forum mogę od czasu do czasu pod
              ) swoją wypowiedzią walnąć linka i nabić sobie licznik gości o parę odwiedzin
              ) 4. parę innych, jakichś tam, mniejszych, które teraz trudno sobie
              ) przypomnieć/uświaodmić

              ...a ja tu piszę, bo chcę porozmawiać o muzyce. Tak, to takie proste.

              ) ) Aha. Wiesz z góry, że dali się ponieść demagogii, a nie są to ich własne
              ) pogląd
              ) ) y. A jednocześnie ubliżasz im, bo dali się tej demagogii ponieść. Są głup
              ) i,
              ) bo
              ) ) są głupi.
              ) ) Co miałeś z logiki?
              )
              ) Nieważne, co miałem. Grunt, że jej cholernie nie lubiłem smile

              To prawda, nieważne, co miałeś. Ważne, że twoje rozumowanie nie ma z nią nic wspólnego.

              ) Są głupi, bo nikt
              ) im nie pokazał innej perspektywy, są głupi, bo sami nie szukają, są głupi, bo
              ) nie myślę samodzielnie, tylko jako zbiorowość.

              Dobrze. Pierwszy krok argumentacji już mamy za sobą. Teraz musisz udowodnić, że a) nikt nim nie pokazał innej perspektywy b) sami nie szukają c) nie myślą samodzielnie, tylko jako zbiorowość.

              Od razu mówię, że ci się nie uda. Ale możesz próbować. A właściwie to wypadałoby, żebyś chociaż spróbował, bo na razie podajesz to jako prawdy objawione. Może są objawione dla ciebie (przez kogo?). Dla mnie nie.

              ) ) ...czy może chciałbyś, żeby wstąpili do TWOJEJ grupy? Przyznaj się.
              )
              ) Nie, nie - ja nie mam żadnej grupy. Ja nic nie wolę, niczego nie chcę - tylko
              ) mówię, nie zamierzam nic robić z tymi ludźmi.

              No i wszystko w porządku. Oni z tobą też nic nie zamierzają robić. Więc dlaczego się ich czepiasz?

              ) Chociaż skrycie mam tyciuśką nadzieję, że jak ktoś z tego
              ) woodstocku to przeczyta to zacznie mieć wątpliwości.

              Marne szanse. Żeby kogoś do czegokolwiek przekonać, należy najpierw zrozumieć jego sposób rozumowania (empatia), a potem przekazać swoje argumenty z szacunkiem do rozmówcy i ku niemu skierowane. Ty robisz na odwyrtkę - nie dość, że nie masz argumentów żadnych, to jeszcze cele swoich wypowiedzi z miejsca obrażasz. W ten sposób "dotrzesz" tylko do ludzi, którzy i tak mają już przekonania podobne do twoich. I tak odniosłeś sukces, bo udało ci się zmusić paru ludzi do dyskusji z tobą. Na więcej nie licz.

              ) Popadasz w skrajności - nie chodzi mi o to, żeby ludzie żyli z
              ) innymi, których nienawidzą. Chodzi mi tylko o to, żeby nie zamykali się we
              ) własnym "gangu" i czasem wyszli naprzeciwko osobom, które są inaczej ubrane,
              ) słuchają inne muzyki.

              To nie ja popadam w skrajności. To nie ja zrównuję dwudniowe uczestnictwo w festiwalu muzycznym z "zamykaniem się we własnym gangu".

              A poza tym: "Chodzi mi wyłącznie o to, że okropna, brudna
              impreza, która absolutnie nic nie wnosi - ani żadnego punktu odniesienia w
              postrzeganiu świata, ani tak naprawdę nie rozwija muzycznie."
              O to ci chodzi. A może byś tak wyszedł naprzeciw osobom, które są inaczej ubrane i słuchają innej muzyki, którą uważasz (tylko ty uważasz, bo uczestnicy przystanku W. najwyraźniej nie) za nierozwijającą? Co?

              ) Zmierzam
              ) do tego, że metale i punki (stereotypowa publiczność woodstocka) tyle mówią o
              ) tolerancji, a nie robią nic, żeby naprawdę ją propagować.

              Tolerancji czego? Tolerancję co do wyglądu, ubrania, słuchanej muzyki - na Woodstock masz. Nie wiem, czego chcesz jeszcze. Niejaka mishima, która na przystanku najwyraźniej była, toleruje nawet twoje obelgi w m.in. jej kierunku i ewidentną ksenofobię. To i tak więcej, niż bym od kogokolwiek oczekiwał.

              ) A bezpieczeństwo wypływające z zamknięcia się w
              ) jakiejś grupie? Nie wiem, czy do tego doszedłeś, ale to fikcja, to ułuda
              ) bezpieczeństwa, najłatwiejsza droga i z najgorszymi skutkami.

              No tak, ale problem w tym, że uczestnictwo w dwudniowym festiwalu muzycznym i przebywanie w tym czasie z podobnymi sobie osobami w żaden sposób nie spełnia symptomów zamykania się we własnej grupie.
              Jeśli u kogokolwiek widzę przejawy zamykania się, to u ciebie. Co prawda może nie w grupie, a we własnym, bezpiecznym widzeniu świata. Gdzie nie trzeba nic uzasadniać, bo wszystko jest jasne i oczywiste, fakty zawsze można przemilczeć, a własną niewiedzę zastąpić podniosłymi przemowami o niczym.

              ) ) A jak nazwiesz człowieka, który buntuje się przeciwko wyimaginowanej sekcie
              ) ) słuchaczy muzyki? Silny? Dowartościowany?
              )
              ) A kto się buntuje, człowieku. Ja tylko krytykuję. Bunt zakłada jakieś
              ) działania.

              Pióro jest silniejsze od miecza (Ponoć. O ile stalówka jest odpowiednio duża i ostra.). Klepiesz w tę klawiaturę, poświęcając swój cenny czas i pieniądze wydane na prąd i połączenie z siecią. Tak, to też jest działanie.

              ) ) Ale to, że to właśnie o to chodzi, żeby ludzie dobierali się według sposobu
              ) ) myślenia, bo wtedy nie będzie dochodzić do rozłamów, już do ciebie nie
              ) ) dociera? Ech...
              )
              ) Nie rozumiem Twojego toku myślenia, naprawdę. To zdanie czytałem z pięć razy,
              ) chyba naprawdę myślenie mi zaszkodziło. Twierdzisz, że zgodnie mogą żyć obok
              ) siebie tylko ludzie, którzy myślą podobnie? A ludzie, którzy myślą inaczej
              ) zawsze się rozejdą, rozłamią, znienawidzą?? Brednie, brednie, brednie, chyba
              ) że źle Cię zrozumiałem. Popadasz w skrajności - albo się do końca rozumiemy i
              ) kochamy, albo w ogóle nie rozumiemy i od razu automatycznie nie cierpimy i
              ) rozchodzimy w swoje strony, nie możemy ze sobą żyć. Fajny masz
              ) ten świat - tylko czarne białe.

              Nie zrozumiałeś. A nie zrozumiałeś, bo nie dociera do ciebie, że dążenie do bycia z podobnymi sobie nie oznacza nienawiści do innych. I że nienawiść jest powodowana przez to właśnie, że ludzie są _zmuszeni_ do życia z innymi, których nie rozumieją. Wyrzuć przymus, a nie będzie nienawiści. Tylko tyle i aż tyle.

              Nie wiem, czego tutaj nie pojmujesz? Czy dla ciebie to, że osoby o podobnych charakterach lgną do siebie nawzajem, oznacza ich nienawiść do wszystkich wokół? Miłość dwojga ludzi to ich wypięcie się na resztę świata, tak? Fajny masz ten świat...

              ) To co to za tolerancja?? Przecież z góry wiadomo, kto będzie na tym festiwalu.
              ) Wszyscy są tam tacy sami - to jasne więc, że będzie tolerancja ogólna -
              ) przecież nie będziesz nietolerancyjny dla samego siebie. Fałszywa i nieszczera
              ) taka tolerancja wg mnie.

              Może dla ciebie wszyscy są tam tacy sami. To tylko świadczy o tym, jak mało wiesz o ludziach w ogóle, a uczestnikach Woodstock w szczególności.

              ) ) ) I nie przyjmuję do siebie wymówek, że to świat jest zły,
              ) )
              ) ) Problem w tym, że świat jest zły. To nie jest wymówka. To jest stwierdzenie
              ) ) faktu.
              )
              ) Świat nie jest zły, naprawdę. Można tak mówić z perspektywy wszystkiego złego,
              ) co cię w życiu spotkało i ja to rozumiem, ale spójrz na życie szerzej - nie
              ) toniemy w źle. Nie ma gwałtów, zabójstw i pobić na każdej ulicy w biały dzień.

              Jeśli dla ciebie brak jedynym złem na świecie są gwałty, zabójstwa i ciężkie pobicia, to nie mamy nawet co o tym rozmawiać. I tak się nie zrozumiemy.
              A że to i tak nie na temat, wnioskuję o zakończenie tego fragmentu dyskusji w tym miejscu.

              ) Źle to napisałem z tym przystosowaniem. Nie chodzi, wiesz, o schowanie swoich
              ) poglądów dla siebie i mówienie tego, co świat chc
              • roar Oj, nie zmieściło się...! :) 10.08.04, 21:06
                > Źle to napisałem z tym przystosowaniem. Nie chodzi, wiesz, o schowanie swoich
                > poglądów dla siebie i mówienie tego, co świat chce usłyszeć, dostosować się i
                > ubierać modnie, mówić tak jak trzeba itd. Chodzi mi o to, że i tak tutaj
                > żyjesz - po co więc żyć źle, żyć bez spełnienia itd, tylko dlatego, że gdzieś
                > uciekasz i nie stać cię na walkę ze strachami, które są w większości
                > bezdpodstawne.

                No więc uważasz, że uczestnicy przystanku Woodstock żyją źle, bez spełnienia, i przed czymś uciekają? I to wszystko wnioskujesz z faktu, że pojechali na trzy dni na festiwal, na którym grana jest muzyka, która jest dla ciebie bezwartościowa? Ech...

                > > > Gówno - po prostu brak takim ludziom sił,
                > > > brak podstawowych zasad w spoglądaniu na świat i społeczeństwo.
                > >
                > > Znaczy jakich zasad? Takich, jakie ty wyznajesz?
                >
                > Nie, nie moich zasad, tylko ogólnych, normalnych zasad rządzących życiem.

                Ale to oczywiście ty najlepiej wiesz, jakie to są normalne zasady rządzące życiem? I do tego wiesz z góry, że brak ich uczestnikom przystanku? Uwierz mi, nawet jeśli wyobrażasz sobie, że nie myślisz o swoich zasadach, to tak naprawdę i tak na jedno wychodzi.
                Rozumiem, nie chcesz się przyznać, że napisałeś głupotę. Ale czasami by wypadało.
                A ten bełkot nie na temat trochę niżej to mogłeś sobie darować. Dużo wielkich słów, zero konkretów. Następnym razem proszę o konkrety.

                > Mógłbym o tym cholernym Woodstocku pisać i pisać. smile

                Mógłbyś też przestać. Prosimy... smile

                > Fajne zjawisko społeczne
                > to jest - rozciąga się na niemal wszystkie dziedziny życia.

                Na przykład na fora internetowe.

                > Ciekawe, czy to przypadek, że Woodstock trwa tylko dwa dni. Rozumiem, że
                > zabrakłoby w końcu zespołów itd., ale może jednak zabrakłoby także tej
                > tolerancji, przyjaźni i miłości nawet pośród tych klonów i impreza stałaby się
                > realnie niebezpieczna? Hm.

                Jeśli to cię ciekawi, to zorganizuj, powiedzmy, dwutygodniowy festiwal i sprawdź, co się będzie działo. Bo na razie nie stało się nic, co by potwierdzało twoje domysły o nienormalności uczestników festiwalu. A póki są tylko domysłami, daruj sobie wypowiadanie ich głośno. (Chyba, że to miał być komplement? Faktycznie, czynniki takie jak minimalna liczba przestępstw na terenie przystanku czy poczucie wspólnoty międzyludzkiej są wybitnie anormalne w przekroju całego społeczeństwa...)
                • Gość: homek_toft Re: Oj, nie zmieściło się...! :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.08.04, 09:43
                  )Pierwszy raz widzę, że ktoś przyznaje się do tego, że trolluje..

                  I co? Radzisz sobie jakoś z tym przerażającym doświadczeniem?

                  ) ) Nie szukam tu nikogo.
                  )
                  ) Ale cieszysz się, że ktoś ci poświęcił swój cenny czas. Ech...

                  To "cenny" to była ironia. Uczą o tym dokładniej w pierwszej liceum, chociaż
                  napomknienia na temat tej jakże trudnej sztuki pojawiają się już w gimnazjum.

                  ) ...a ja tu piszę, bo chcę porozmawiać o muzyce. Tak, to takie proste.

                  A ja mam inne powody poza tym Twoim. Co z tym zrobimy? Bo ja nie zamierzam nic
                  robić.

                  Dobrze. Pierwszy krok argumentacji już mamy za sobą. Teraz musisz udowodnić, że
                  ) a) nikt nim nie pokazał innej perspektywy b) sami nie szukają c) nie myślą sam
                  ) odzielnie, tylko jako zbiorowość.

                  a) gdyby pokazał nie byliby na woodstock, nie ubieraliby się w sposób mający
                  zasygnalizować całej reszcie społeczeństwa, że są od niego inni (w założeniach
                  czyli lepsi), mający pokazać, wręcz zmusić do zzobaczenia, jakiej słuchają
                  muzyki i co myślą.
                  b) gdyby szukali nie przyjeżdżali by co roku na festiwal, który co roku ma tę
                  samą formę, na którym grają zawsze te same zespoły
                  c) wiesz jak to jest - jak w tłumie ktoś coś zrobi - na pewno zrobi to jeszcze
                  parę osób, a potem być może wszyscy, niezależnie od tego, czy to głupie, złe,
                  czy nijakie. Spójrz na te ciuchy. Wszyscy są podobnie ubrani. Nie do końca
                  oczywiście, ale przyznasz, że nie spotkasz tam ludzi w dresach.
                  Założyłeś z góry, że nie uda mi się argumentować. Człowieku, trochę wiary we
                  mnie smile

                  Więc dlaczeg
                  ) o się ich czepiasz?

                  Wiesz, "czepianie się" to chyba podstawa dyskusji. Trzeba się do czegoś
                  dowalić, co cię drażni / czego nie rozumiesz, żeby ktoś spróbował ci to
                  wytłumaczyć lub żebyś ty wytłumaczył jemu.

                  Ty robisz na odwyrtkę - nie dość, że nie m
                  ) asz argumentów żadnych, to jeszcze cele swoich wypowiedzi z miejsca obrażasz.
                  W
                  ) ten sposób "dotrzesz" tylko do ludzi, którzy i tak mają już przekonania podobn
                  ) e do twoich. I tak odniosłeś sukces, bo udało ci się zmusić paru ludzi do
                  dysku
                  ) sji z tobą. Na więcej nie licz.

                  A na co więcej mógłbym liczyć powiedz? Czeki na dużą sumę od tajnych
                  organizacji pozarządowych, czy na wyrok śmierci od długowłosego oddziału
                  kukluxklanu? O to mi chodziło właśnie, żeby ktoś ze mną o tym pogadał.

                  To nie ja zrównuję dwudniowe uczestnictwo w fes
                  ) tiwalu muzycznym z "zamykaniem się we własnym gangu".

                  Jak już pisałem: "zamykanie się we własnym gangu" to skutek przyjmowania do
                  siebie punkowej, metalowej ideologii, zresztą jest to skutek wchodzenia w
                  jakąkolwiek subkulturę. A woodstock albo rozpocznie ten proces albo go popchnie
                  do przodu, u tych, u których już się zaczął.

                  ) Tolerancji czego? Tolerancję co do wyglądu, ubrania, słuchanej muzyki - na
                  Wood
                  ) stock masz. Nie wiem, czego chcesz jeszcze. Niejaka mishima, która na
                  przystank
                  ) u najwyraźniej była, toleruje nawet twoje obelgi w m.in. jej kierunku i
                  ewident
                  ) ną ksenofobię. To i tak więcej, niż bym od kogokolwiek oczekiwał.

                  Na Woodstocku dostrzegam tolerancję dla jednego rodzaju ubrania i jdnego
                  rodzaju muzyki. Więc co to za tolerancja? To też już pisałem.
                  A tak właśnie - napisałem Mishimie, że jeszcze nikogo nie wyzwałem od idiotów,
                  a jednak raz to zrobiłem, nie zauważyłem smile Masz niezłe zapędy na rycerzyka w
                  białej zbroi, roar. W ogóle czego tutaj bronisz? Swojej ideologii, która
                  zakłada "bycie" na Woodstocku?
                  I tak, jestem obelżywym ksenofobem. Do tego powierzchownym i płytkim cynikiem,
                  ale to się pewnie później okaże.

                  Pióro jest silniejsze od miecza (Ponoć. O ile stalówka jest odpowiednio duża i
                  ) ostra.). Klepiesz w tę klawiaturę, poświęcając swój cenny czas i pieniądze
                  wyda
                  ) ne na prąd i połączenie z siecią. Tak, to też jest działanie.

                  No tak. Zapomniałem, że wszystkiego się można uczepić. Fajna strategia,
                  człowieku, ale raczej jej nie podzielę. Powiem ci tylko, że ja nie mam żadnego
                  buntu, słowo. Tylko chcę porozmawiać o tym, co mnie zastanawia, tyle.

                  ) Może dla ciebie wszyscy są tam tacy sami. To tylko świadczy o tym, jak mało
                  wie
                  ) sz o ludziach w ogóle, a uczestnikach Woodstock w szczególności.

                  Napisałeś to tak, jakby uczestnicy Woodstocku nie byli zwykłymi ludźmi.
                  Napisałeś to, jakby byli bardziej skomplikowanymi, bardziej wartościowymi
                  osobowościami. Napisz mi, że źle zinterpretowałem ton Twojej wypowiedzi, a
                  oczywiście posłusznie się odczepię.

                  ) Wyrzuć przymus, a nie będzie nienawiści. Tylko tyle i aż tyle.

                  Ciekawa sprawa. Więc ci wszyscy rasiści, którzy leją murzynów powiedzmy, są do
                  tego zmuszeni? hmmm. Myślałem, że robią to z własnej woli. A wiesz co? Myślę,
                  że gdyby skin i murzyn pracowali w jednej firmie, znaleźliby siętam przypadkowo
                  i zorientowali w swojej obecności pierwszego dnia roboty, musieliby pracować
                  razem, bez względu na antagonizmy. I myślę, że taki przymus dogadania się w
                  końcu wykształciłby w nich tolerancję.

                  ) No więc uważasz, że uczestnicy przystanku Woodstock żyją źle, bez spełnienia,
                  i
                  ) przed czymś uciekają? I to wszystko wnioskujesz z faktu, że pojechali na trzy
                  ) dni na festiwal, na którym grana jest muzyka, która jest dla ciebie
                  bezwartości
                  ) owa? Ech...

                  Wnioskuję to z charakteru festiwalu, a także z moich osobistych doświadczeń z
                  ludźmi, którzy tam jeżdżą, lub chcieliby pojechać, ale jeszcze nie puszcza ich
                  mama. Wiem, jacy są i co chcieliby "dostać" od Woodstocku. Wiem, że chcieliby
                  zyskać trochę więcej pewności siebie np. wybierając się na ten "niebezpieczny,
                  pełen psycholi przystanek", jak trąbią w tv. Chcą się uniezależnić choć na te
                  dwa od rodziców i popróbować alkoholu i dragów, których nie odważyliby się
                  spróbować przy starych u boku. I dużo więcej jeszcze chcą. I zapewne to
                  dostają, skoro tam wracają. Inna sprawa, że nie każdy prezent jest przydatny, a
                  co dopiero dobroczynny.

                  ) Ale to oczywiście ty najlepiej wiesz, jakie to są normalne zasady rządzące
                  życi
                  ) em? I do tego wiesz z góry, że brak ich uczestnikom przystanku? Uwierz mi,
                  nawe
                  ) t jeśli wyobrażasz sobie, że nie myślisz o swoich zasadach, to tak naprawdę i
                  t
                  ) ak na jedno wychodzi.
                  ) Rozumiem, nie chcesz się przyznać, że napisałeś głupotę. Ale czasami by
                  wypadał
                  ) o.

                  Mam ci uwierzyć, że lepiej ode mnie wiesz, co tak naprawdę myślałem pisząc
                  cokolwiek? Taaa, chyba paru ludzi w historii świata próbowało przekazać taką
                  ideę innym.
                  Wcale nie myślę, że napisałem głupotę. Jezu, człowieku, zajmij się sobą i pisz,
                  co sam myślisz, mnie nie musisz uświadamiać, co tak naprawdę napisałem, bo
                  panuję nad sobą, nie biorę jakichś psychoprochów - wiem co napisałem. Przed
                  chwilą napisałem, że nie napisałem głupot - i tej wersji się dalej trzymam.

                  ) ) Mógłbym o tym cholernym Woodstocku pisać i pisać. smile
                  )
                  ) Mógłbyś też przestać. Prosimy... smile

                  Kto prosi? Piszesz w imieniu jakiejś grupy ludzi, chociaż dwójki? Jeśli tylko
                  za siebie, a nie masz rozdwojenia jaźni, to pisz o sobie w liczbie pojedynczej.

                  (Chyba, że to miał być komplement? Faktyczni
                  ) e, czynniki takie jak minimalna liczba przestępstw na terenie przystanku czy
                  po
                  ) czucie wspólnoty międzyludzkiej są wybitnie anormalne w przekroju całego
                  społec
                  ) zeństwa...)

                  A chcesz żyć w miłym, pełnym tolerancji i miłości, społeczeństwie, które
                  zamieszkuje białe miasto bez ani jednego śmiecia na ulicach? Chcesz zyć w
                  społeczeństwie bez przestępstw i złych uczuć? Czyli chcesz żyć w pięknym
                  utopijnym świecie, nudnym i przewidywalnym. Napisałeś, że świat jest zły, ten
                  nasz, tutaj, w którym mamy nieszczęście żyć. Ciekawe dlaczego? Z czym sobie nie
                  poradziłeś w życiu, że tak uważasz? Nie chcę żadnych zwierzeń, to nie miejsce
                  na to, ale się sam zastanów. Ludzie się często modlą, żeby ktoś tam u góry
                  usunął wszystkie przeszkody z ich drogi, rzadko kiedy za to modlą się o to, by
                  ktośtam u góry dał im siłę, żeby mnogli przez te przeszkody przejść. To
                  ciekawe, że bronisz Woodstocku, sam w
                  • Gość: homek_toft cholera, mi tez sie nie zmiescilo :/ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.08.04, 09:47
                    To ciekawe, że bronisz Woodstocku, sam w nim uczestniczysz i jednocześnie
                    uważasz świat za gówniane miejsce. A według ciebie Woodstock, te dwa dni, to
                    pole, to lepszy świat, świat, w którym liczą się wartości naprawdę ważne (czyt.
                    takie, które ty wyznajesz) ?
                    • roar Re: cholera, mi tez sie nie zmiescilo :/ 11.08.04, 12:33
                      Gość portalu: homek_toft napisał(a):

                      > To ciekawe, że bronisz Woodstocku, sam w nim uczestniczysz

                      Nigdy nie byłem na Woodstock.
                  • roar Oj, nie zmieści się chyba... :) 11.08.04, 12:30
                    Gość portalu: homek_toft napisał(a):

                    ) )Pierwszy raz widzę, że ktoś przyznaje się do tego, że trolluje..
                    )
                    ) I co? Radzisz sobie jakoś z tym przerażającym doświadczeniem?

                    A tam, przerażającym... To miła odmiana po tych wszystkich zaparciach się samego siebie, jakich zwykło się u twórców flame'ów wyczytywać...

                    ) ) ) Nie szukam tu nikogo.
                    ) )
                    ) ) Ale cieszysz się, że ktoś ci poświęcił swój cenny czas. Ech...
                    )
                    ) To "cenny" to była ironia. Uczą o tym dokładniej w pierwszej liceum, chociaż
                    ) napomknienia na temat tej jakże trudnej sztuki pojawiają się już w gimnazjum.

                    A czy moja wypowiedź zmieni swoje znaczenie, kiedy usuniesz z niej słowo "cenny"? Co tu dużo mówić, chcesz, żeby ktoś z tobą pogadał. Jak to się ma do nie szukania nikogo?
                    A poza tym nie ucz ojca dzieci robić... big_grin

                    ) ) ...a ja tu piszę, bo chcę porozmawiać o muzyce. Tak, to takie proste.
                    )
                    ) A ja mam inne powody poza tym Twoim. Co z tym zrobimy? Bo ja nie zamierzam
                    ) nic robić.

                    A ja zamierzam cię poprosić, abyś nie zanieczyszczał tego forum swoją propagandą społeczno-polityczną (chyba), a w razie niepowodzenia przestanę czytać twoje wątki. Co mi innego pozostaje... sad

                    ) a) gdyby pokazał nie byliby na woodstock, nie ubieraliby się w sposób mający
                    ) zasygnalizować całej reszcie społeczeństwa, że są od niego inni (w
                    ) założeniach czyli lepsi), mający pokazać, wręcz zmusić do zzobaczenia, jakiej ) słuchają muzyki i co myślą.

                    Aha, więc zakładasz, że gdyby ktoś im pokazał inną (twoją) perspektywę, to oni z miejsca zaczęliby myśleć inaczej. Bo zakładasz, że ich perspektywa jest w tak oczywisty sposób zła, że każdy człowiek postawiony przed wyborem natychmiast by ją odrzucił.
                    Dobrze, to krok rozumowania drugi też już mamy za sobą. Teraz znowu, niestety, musisz powyższe założenia spróbować udowodnić. A sprzeczność coraz bliżej... smile

                    ) b) gdyby szukali nie przyjeżdżali by co roku na festiwal, który co roku ma tę
                    ) samą formę, na którym grają zawsze te same zespoły

                    A czy poszukiwanie czegoś nowego implikuje od razu odrzucenie tego, co już się zna i lubi? Udowodnisz to? Nie udowodnisz. Bzduręś napisał i tyle.

                    ) c) wiesz jak to jest - jak w tłumie ktoś coś zrobi - na pewno zrobi to
                    ) jeszcze parę osób, a potem być może wszyscy, niezależnie od tego, czy to
                    ) głupie, złe, czy nijakie. Spójrz na te ciuchy. Wszyscy są podobnie ubrani.

                    I to ma być argument za tym, że uczestnicy przystanku myślą jako tłum...? Bo noszą podobne ciuchy? A jak, powiedzmy, wszyscy uczestnicy pogrzebu włożą czarne garnitury, to też będziesz ich wyzywał od bezmyślnych tłumoków? Bzdurzysz.
                    Aha, już nie wspominam o tym, że znowu zdradziłeś się z tym, że uważasz ubrania uczestników przystanku za... jakie? Głupie? Złe? Nijakie? Twoje są lepsze, prawda?

                    ) Założyłeś z góry, że nie uda mi się argumentować.

                    I jak na razie wygląda, że miałem rację.

                    ) Człowieku, trochę wiary we mnie smile

                    Nie mam ku niej podstaw.

                    ) Wiesz, "czepianie się" to chyba podstawa dyskusji. Trzeba się do czegoś
                    ) dowalić, co cię drażni / czego nie rozumiesz, żeby ktoś spróbował ci to
                    ) wytłumaczyć lub żebyś ty wytłumaczył jemu.

                    Nie trzeba. Jeśli tylko w takich dyskusjach do tej pory uczestniczyłeś, to współczuję. Niech zgadnę, przez internet?
                    Poza tym, nawet jeśli już chcesz się do czegoś "dowalić", to nie znaczy, że musisz to od razu obrażać i mieszać z błotem. Wtedy to już nie jest dyskusja, tylko pyskówka.

                    ) A na co więcej mógłbym liczyć powiedz? Czeki na dużą sumę od tajnych
                    ) organizacji pozarządowych, czy na wyrok śmierci od długowłosego oddziału
                    ) kukluxklanu? O to mi chodziło właśnie, żeby ktoś ze mną o tym pogadał.

                    Tyle, że nikt nie gada. Tylko paru ludzi ci przytaknęło, bo też nie jeżdżą na Woodstock, a jakoś im nie przeszkadza (wstyd, chłopaki) twój napastliwy styl. I jeden poirytowany smutas, który wcale nawet nie chce z tobą dyskutować, tylko wytłumaczyć ci, że bełkoczesz, i żebyś więcej tego, proszę, nie robił, dziękuję. Zadowolony?

                    ) Jak już pisałem: "zamykanie się we własnym gangu" to skutek przyjmowania do
                    ) siebie punkowej, metalowej ideologii, zresztą jest to skutek wchodzenia w
                    ) jakąkolwiek subkulturę. A woodstock albo rozpocznie ten proces albo go popchnie
                    ) do przodu, u tych, u których już się zaczął.

                    Ależ ideologia punkowa (bo metale ideologii nie mają, nie wiem, skąd taki pomysł) wcale nie mówi nic o zamykaniu się we własnym gronie. To tylko twoje wyobrażenia. Wydaje ci się, że punki to niebezpieczna sekta, więc automatycznie będą się odgradzać od świata, a z tego z kolei wnioskujesz, że są sektą. Znowu są głupi, bo są głupi. A właściwie "są głupi, bo mi się tak wydaje".

                    ) ) Tolerancji czego? Tolerancję co do wyglądu, ubrania, słuchanej muzyki - na
                    ) Wood
                    ) ) stock masz. Nie wiem, czego chcesz jeszcze. Niejaka mishima, która na
                    ) przystank
                    ) ) u najwyraźniej była, toleruje nawet twoje obelgi w m.in. jej kierunku i
                    ) ewident
                    ) ) ną ksenofobię. To i tak więcej, niż bym od kogokolwiek oczekiwał.
                    )
                    ) Na Woodstocku dostrzegam tolerancję dla jednego rodzaju ubrania i jdnego
                    ) rodzaju muzyki. Więc co to za tolerancja? To też już pisałem.

                    To, że ty coś "dostrzegasz", to wcale nie znaczy, że to musi być prawda. To też już pisałem.

                    ) A tak właśnie - napisałem Mishimie, że jeszcze nikogo nie wyzwałem od idiotów,
                    ) a jednak raz to zrobiłem, nie zauważyłem smile

                    To prawda. W większości przypadków wyzywałeś ludzi od głupków. A to przecież spora różnica.

                    ) Masz niezłe zapędy na rycerzyka w białej zbroi, roar.

                    W czarnej. Białe się za łatwo brudzi. Zwłaszcza, jak się człowiek musi taplać w takim łajnie, jak tutaj.

                    ) W ogóle czego tutaj bronisz?

                    Niczego nie bronię. Za to parę rzeczy atakuję. Ksenofobię. Przekonanie o własnej wyższości i nieomylności. Niewybredne bluzgi na innych.

                    ) Swojej ideologii, która zakłada "bycie" na Woodstocku?

                    Aleś przypierdolił...! smile

                    ) I tak, jestem obelżywym ksenofobem. Do tego powierzchownym i płytkim
                    ) cynikiem, ale to się pewnie później okaże.

                    Najważniejsze to się przyznać przed samym sobą. smile
                    To co, jeszcze się przyznasz, że wszystkie twoje "zarzuty" z tejże ksenofobii wynikają, i możemy kończyć wątek?

                    ) No tak. Zapomniałem, że wszystkiego się można uczepić. Fajna strategia,
                    ) człowieku, ale raczej jej nie podzielę.

                    Nie, ty się będziesz czepiał tylko ubioru i słuchanej muzyki. Fajnie.

                    ) Powiem ci tylko, że ja nie mam żadnego buntu, słowo. Tylko chcę porozmawiać o
                    ) tym, co mnie zastanawia, tyle.

                    A ja ci mówię, żebyś zastanowił się jeszcze raz, bo twoje dotychczasowe rozumowanie jest bezwartościowe.

                    ) ) Może dla ciebie wszyscy są tam tacy sami. To tylko świadczy o tym, jakmało
                    ) wie
                    ) ) sz o ludziach w ogóle, a uczestnikach Woodstock w szczególności.
                    )
                    ) Napisałeś to tak, jakby uczestnicy Woodstocku nie byli zwykłymi ludźmi.
                    ) Napisałeś to, jakby byli bardziej skomplikowanymi, bardziej wartościowymi
                    ) osobowościami. Napisz mi, że źle zinterpretowałem ton Twojej wypowiedzi, a
                    ) oczywiście posłusznie się odczepię.

                    Źle zinterpretowałeś ton mojej wypowiedzi. A teraz posłusznie się odczep.
                    Napisałem to tak, jakby uczestnicy Woodstocku byli najzwyklejszymi w świecie ludźmi. Bo są. Napisałem to tak, jakby elementarna znajomość psychiki zwykłego człowieka wystarczała do zrozumienia większości z uczestników przystanku. Bo tak jest. To ty tutaj cały czas piszesz, że przystankowicze się wyróżniają. Ino na minus. A w domyśle - że ty jesteś lepszy od nich.

                    ) ) Wyrzuć przymus, a nie będzie nienawiści. Tylko tyle i aż tyle.
                    )
                    ) Ciekawa sprawa. Więc ci wszyscy rasiści, którzy leją murzynów powiedzmy, są do
                    ) tego zmuszeni? hmmm. Myślałem, że robią to z własnej woli.

                    Nie no, że aż tak możesz przekręcić moje słowa, to się nie spodziewałem. Nie, geniuszu, leją ich albo dlatego, że czują się przez to silniejsi (tak jak ty obrażając uczestników przystanku czujesz się od nich moralnie lepszy) albo dlatego, ŻE ich nienawidzą, BO (widzisz, w
                    • roar Re: Oj, nie zmieści się chyba... :) 11.08.04, 12:32
                      > ) Wyrzuć przymus, a nie będzie nienawiści. Tylko tyle i aż tyle.
                      >
                      > Ciekawa sprawa. Więc ci wszyscy rasiści, którzy leją murzynów powiedzmy, są do
                      > tego zmuszeni? hmmm. Myślałem, że robią to z własnej woli.

                      Nie no, że aż tak możesz przekręcić moje słowa, to się nie spodziewałem. Nie, geniuszu, leją ich albo dlatego, że czują się przez to silniejsi (tak jak ty obrażając uczestników przystanku czujesz się od nich moralnie lepszy) albo dlatego, ŻE ich nienawidzą, BO (widzisz, w którą stronę jest implikacja?) albo się ich boją, albo czują się przymuszeni do życia z nimi. To, że lęk albo przymus jest irracjonalny, niczego tu nie zmienia, akurat rasizm (bazujący na różnicach w wyglądzie, a nie kulturowych) jest irracjonalny sam z siebie...
                      Ale skończmy ten podwątek, bo widzę, że do niczego tu nie dojdziemy...

                      > A wiesz co? Myślę, że gdyby skin i murzyn pracowali w jednej firmie,
                      > znaleźliby siętam przypadkowo
                      > i zorientowali w swojej obecności pierwszego dnia roboty, musieliby pracować
                      > razem, bez względu na antagonizmy. I myślę, że taki przymus dogadania się w
                      > końcu wykształciłby w nich tolerancję.

                      A czy ty, gdybyś pracował z kimś, kto jeździ na przystanek Woodstock, w jednej firmie, to przymus dogadania się z nim wykształcił by w tobie tolerancję?

                      > Wnioskuję to z charakteru festiwalu,

                      Potwierdzasz więc, że wnioskujesz to z tego, że muzyka tam grana jest dla ciebie bez wartości. Dziękuję.

                      > ...a także z moich osobistych doświadczeń z
                      > ludźmi, którzy tam jeżdżą, lub chcieliby pojechać, ale jeszcze nie puszcza ich
                      > mama. Wiem, jacy są i co chcieliby "dostać" od Woodstocku.

                      Czy aby na pewno wiesz? A może znowu powtarzasz swoje standardowe rozumowanie "są głupi, bo są głupi"? Wiesz jacy są i co chcieliby dostać od Woodstocku, bo to jest dla ciebie oczywiste, skoro jadą na Woodstock?

                      > Wiem, że chcieliby
                      > zyskać trochę więcej pewności siebie np. wybierając się na ten "niebezpieczny,
                      > pełen psycholi przystanek", jak trąbią w tv.

                      Acha, więc przyznajesz, że w TV trąbią o przystanku różne bzdury. Jeszcze przyznaj, że w.w. TV to jedyne twoje źródło wiedzy o nim, i możemy ten podwątek zakończyć.

                      > Chcą się uniezależnić choć na te
                      > dwa od rodziców i popróbować alkoholu i dragów, których nie odważyliby się
                      > spróbować przy starych u boku.

                      Tak? A myślałem, że przystanek Woodstock ma bardzo ścisłe reguły anty-narkotykowe...? Wprowadzone i pilnowane przez tych oszołomów, którzy piorą tym biednym ludziom mózgi? Heh? Jak się ma jedno do drugiego?

                      > I dużo więcej jeszcze chcą. I zapewne to dostają, skoro tam wracają.

                      Tak geniuszu! Tak! Chcą się przez dwa dni dobrze bawić! I najwyraźniej się dobrze bawią, skoro tam wracają. Ale w ten sposób tego nie można napisać, prawda? A może można? To źle, jak się ludzie dobrze bawią, prawda?

                      > Mam ci uwierzyć, że lepiej ode mnie wiesz, co tak naprawdę myślałem pisząc
                      > cokolwiek?

                      Nie. Masz mi uwierzyć, że napisałeś głupotę.

                      > Wcale nie myślę, że napisałem głupotę. Jezu, człowieku, zajmij się sobą i
                      > pisz, co sam myślisz, mnie nie musisz uświadamiać, co tak naprawdę napisałem,
                      > bo panuję nad sobą, nie biorę jakichś psychoprochów - wiem co napisałem.

                      Rozumiesz słowa. Ale nie znasz podstaw logiki i nie jesteś w stanie zrozumieć, jakie są implikacje tego, co piszesz.

                      > Kto prosi? Piszesz w imieniu jakiejś grupy ludzi, chociaż dwójki? Jeśli tylko
                      > za siebie, a nie masz rozdwojenia jaźni, to pisz o sobie w liczbie pojedynczej.

                      Pluralis Majestatis. Ja też mam megalomanię... smile
                      • Gość: homek _toft Re: Oj, nie zmieści się chyba... :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.08.04, 13:44
                        Zaczynam Cię lubić, człowieku smile I naprawdę zmieniam powoli zdanie o tobie na
                        lepsze.

                        Co tu dużo mówić, chcesz, żeby ktoś z tobą pogadał. Jak to się ma do nie szu
                        ) kania nikogo?

                        To jest bardzo zabawny podwątek. Ja mówię z całym przekonaniem, że nie szukam
                        nikogo, nawet jeśli chcę żeby ktoś ze mną pogadał na jakimś forum. Ale że mi
                        nie wierzysz to może zbadamy to od drugiej strony. Co / kogo według ciebie mogę
                        znaleźć pisząc na tym forum?

                        ) A ja zamierzam cię poprosić, abyś nie zanieczyszczał tego forum swoją
                        propagand
                        ) ą społeczno-polityczną (chyba), a w razie niepowodzenia przestanę czytać
                        twoje
                        ) wątki. Co mi innego pozostaje... sad

                        Propaganda społeczno polityczna? Dobrze, że dałeś to chyba w nawiasie. Bo
                        twojej pewności co do tego, to już bym chyba nie zniósł. Spokojnie - czemu od
                        razu przestawać czytać? Może akurat kidyś napiszę coś mądrego? smile

                        ) Aha, więc zakładasz, że gdyby ktoś im pokazał inną (twoją) perspektywę, to
                        oni
                        ) z miejsca zaczęliby myśleć inaczej. Bo zakładasz, że ich perspektywa jest w
                        tak
                        ) oczywisty sposób zła, że każdy człowiek postawiony przed wyborem natychmiast b
                        ) y ją odrzucił.

                        Ludzie, którzy są fanami Woodstocku wg. mnie myślą bardzo jednotorowo.
                        Rozumiesz - woodstock i owsiak są super, cała krytyka to bzdury. Oni nawet nie
                        chcą wiedzieć, co kto o tym wszystkim myśli. Ich perspektywa nie jest zła (w
                        końcu nikomu krzywdy nie robi, poza nimi samymi ograniczając ich). Myślę też,
                        że na pewno nie zmienią swoich zapatrywań za sprawą czyichkolwiek namów,
                        argumentacji, czy jakiejkolwiek dyskusji. Na pewno nie zaczęliby z miejsca
                        myśleć inaczej, to mi się nawet nie roi.

                        ) A czy poszukiwanie czegoś nowego implikuje od razu odrzucenie tego, co już
                        się
                        ) zna i lubi?

                        Oczywiście, że nie. Ale poszukiwanie czegoś nowego implikuje otwarcie się na
                        inne gatunki muzyczne i na twórczość innych zespołów niż Pidżama Porno, Hey
                        itd. Na przykład.

                        ) I to ma być argument za tym, że uczestnicy przystanku myślą jako tłum...?

                        Tak, do cholery, tak! smile

                        znowu zdradziłeś się z tym, że uważasz ubrania
                        ) uczestników przystanku za... jakie? Głupie? Złe? Nijakie? Twoje są lepsze, pra
                        ) wda?

                        Moje ubrania nie są lepsze, ani droższe, nie są lepsze, cieszę się tylko, że za
                        ich pomocą nie zwracam na siebie uwagi całej ulicy, którą właśnie idę i że za
                        ich pomocą głośno nie krzyczę wszytkim do ucha, jakiej muzyki słucham np.

                        ) ) Założyłeś z góry, że nie uda mi się argumentować.
                        )
                        ) I jak na razie wygląda, że miałem rację.

                        Chyba mamy inne standardy. A może to tylka ta megalomania.

                        ) Ależ ideologia punkowa (bo metale ideologii nie mają, nie wiem, skąd taki
                        pomys
                        ) ł) wcale nie mówi nic o zamykaniu się we własnym gronie. To tylko twoje
                        wyobraż
                        ) enia. Wydaje ci się, że punki to niebezpieczna sekta, więc automatycznie będą
                        s
                        ) ię odgradzać od świata, a z tego z kolei wnioskujesz, że są sektą. Znowu są
                        głu
                        ) pi, bo są głupi. A właściwie "są głupi, bo mi się tak wydaje".

                        Nic mi się takiego nie wydaje i nie wiem, gdzie to wyczytałeś. Nie uważam
                        punkowej ideologii za niebezpieczną tylko: pozbawioną wyobraźni (np. anarchia),
                        prostacką (np. teksty piosenek i w ogóle muzyka), hipokrytyczną (np. peace, ale
                        lejemy się ze skinami), zamykającą ludzi we własnym kręgu, w grupie (np. wymóg
                        noszenia pewnego rodzaju ubrań i fruzur, squaty)...
                        W ogóle to napisałeś, że wydaje mi się, że punki to sekta, a z tego wnioskuję,
                        że to sekta smile Yeah. Sekta to nie i nie są głupi, bo głupi. To po prostu mój
                        brak tolerancji nie pozwalający mi na zaakceptowanie ich światopoglądu, który
                        nie ma nic wspólnego z dojrzałością.
                        A metale nie muszą mieć nawet ideologii, żeby ubierać się wszyscy tak samo,
                        słuchać łomotu i pozować na wrażliwych ludzi z problemami emocjonalnymi. Ale
                        może znamy innych metali wiesz, to też jest możliwe.

                        ) ) Na Woodstocku dostrzegam tolerancję dla jednego rodzaju ubrania i jdnego
                        ) ) rodzaju muzyki. Więc co to za tolerancja? To też już pisałem.
                        )
                        ) To, że ty coś "dostrzegasz", to wcale nie znaczy, że to musi być prawda. To
                        też
                        ) już pisałem.

                        No, racja - nie zawsze to, co "dostrzegam" jest prawdą. Ale w tym przypadku
                        akurat jest.

                        ) Niczego nie bronię. Za to parę rzeczy atakuję. Ksenofobię. Przekonanie o
                        własne
                        ) j wyższości i nieomylności. Niewybredne bluzgi na innych.

                        Nie jestem przekonany o swojej nieomylności.


                        ) ) I tak, jestem obelżywym ksenofobem. Do tego powierzchownym i płytkim
                        ) ) cynikiem, ale to się pewnie później okaże.

                        ) Najważniejsze to się przyznać przed samym sobą. smile
                        ) To co, jeszcze się przyznasz, że wszystkie twoje "zarzuty" z tejże ksenofobii
                        w
                        ) ynikają, i możemy kończyć wątek?

                        No i mówię tak, że jestem powierzchowny i płytki ksenofob i cynik, bo potem
                        miło obserwować zapędy ludzi takich jak Ty, któryz uwierzą, że to prawda.
                        A moje zarzuty wynikają tylko i wyłącznie z tego, że nie jestem metalem ani
                        punkiem, a jednocześnie myślę, że te subkultury są nic nie warte. Jak zresztą
                        wszystkie subkultury.

                        leją ich albo dlatego, że czują się przez to silniejsi (tak jak ty obr
                        ) ażając uczestników przystanku czujesz się od nich moralnie lepszy) albo
                        dlatego
                        ) , ŻE ich nienawidzą, BO (widzisz, w którą stronę jest implikacja?) albo się
                        ich
                        ) boją, albo czują się przymuszeni do życia z nimi.

                        Tak, tak, ten podwątek skończmy. Bo rzeczywiście potem będę pisał, że nie
                        rozumiem ciebie, a ty bedziesz pisał, że mnie, kiedy tak naprawdę to nie
                        rozumiemy rasistów smile) Ale to, co powyżej napisałeś mi się podobało, dobre.

                        ) A czy ty, gdybyś pracował z kimś, kto jeździ na przystanek Woodstock, w
                        jednej
                        ) firmie, to przymus dogadania się z nim wykształcił by w tobie tolerancję?

                        Ale człowieku, ja nie mam nic do jednostek, które jeżdżą na Woodstock i z
                        którymi potem nawet spędzam czas. Ja mam coś do tej zbiorowości, do tego, że
                        przez nią ludzie zamykają oczy na resztę świata i nie widzą niczego poza swoją
                        subkulturą, swoją muzyką itd. Poza tym wykształcanie w sobie tolerancji to nie
                        mój problem.

                        ) ) Wnioskuję to z charakteru festiwalu,

                        ) Potwierdzasz więc, że wnioskujesz to z tego, że muzyka tam grana jest dla
                        ciebi
                        ) e bez wartości. Dziękuję.

                        Nie ma za co, ale charakter festiwalu to nie tylko muzyka - to także głoszone
                        na nim nieszczere hasła i szerzące się bezwartościowe ideologie ograniczające
                        spojrzenie na świat (ile razy jeszcze będę musiał to powtórzyć?)

                        ) Acha, więc przyznajesz, że w TV trąbią o przystanku różne bzdury. Jeszcze
                        przyz
                        ) naj, że w.w. TV to jedyne twoje źródło wiedzy o nim, i możemy ten podwątek
                        zako
                        ) ńczyć.

                        Już pisałem, że to nie zgadzam się z tym, jak opisuje woodstock tv, radio
                        maryja i nasz dziennik. Oni mowia o dragach, wódzie itd. Ja mówię o problemie
                        mentalnym. A telewizji raczej nie oglądam, więc praktycznie nie biorę stamtąd
                        informacji o woodstocku. Moje wiaqdomości pochodzą z róznych gazet, z
                        internetowych forum, gdzie czytałem setki pochlebnych komentarzy tych, którzy
                        tam byli, no i z opowiadań na żywo tych, którzy tam byli, czyli z rozmów twarzą
                        w twarz smile

                        ) Tak? A myślałem, że przystanek Woodstock ma bardzo ścisłe reguły anty-
                        narkotyko
                        ) we...? Wprowadzone i pilnowane przez tych oszołomów, którzy piorą tym biednym
                        l
                        ) udziom mózgi? Heh? Jak się ma jedno do drugiego?

                        Teoria jedno, praktyka drugie.

                        ) ) I dużo więcej jeszcze chcą. I zapewne to dostają, skoro tam wracają.
                        )
                        ) Tak geniuszu! Tak! Chcą się przez dwa dni dobrze bawić! I najwyraźniej się
                        dobr
                        ) ze bawią, skoro tam wracają. Ale w ten sposób tego nie można napisać, prawda?
                        A
                        ) może można? To źle, jak się ludzie dobrze bawią, prawda?

                        Myślisz, że wszystko, co dostaniesz (od kogokolwiek, nawet poprzez woodstock)
                        jest dobre, a ty możesz obiektywnie ocenić, czy to, co dostajesz jest dla
                        ciebie naprawdę dobre? Na Woodstocku ci ludzie się bawią, czy ja gdzieś temu
                        przeczyłem? No i super, że się b
                        • Gość: homek_toft Re: Oj, nie zmieści się chyba... :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.08.04, 14:00

                          No, znowu przycięło wypowiedź. Chyba będzie trzeba to skracać, bo chaos. No
                          więc niech siędobrze bawią, ale czy musi temu towarzyć od razu takie zamknięcie
                          na wszystko inne? Zabawa jest ściśle powiązana z ideologią i nieszczerymi
                          hasłami? W tej zabawie w ograniczaniu swojego umysłu to już i tak za dużo osób
                          w Polsce bierze udział. Po co jeszcze taki woodstock?


                          > Nie. Masz mi uwierzyć, że napisałeś głupotę.
                          >
                          > Rozumiesz słowa. Ale nie znasz podstaw logiki i nie jesteś w stanie
                          zrozumieć,
                          > jakie są implikacje tego, co piszesz.

                          Tak - a może mam jeszcze medytować i zacząć kroczyć drogą światła? A kiedy będę
                          w stanie? Wystarczy pielgrzymka do Tybetu i z powrotem? Bo mi się wydaje, że
                          rozumiem to, co sam piszę, z tym, co ty piszesz jest ogólnie róznie, ale swoich
                          literek jestem raczej pewien.

                          >Pluralis Majestatis. Ja też mam megalomanię... smile

                          No zobacz, i obaj sprzedajemy sobie nawzajem swoje mądrości, i chyba nie mamy
                          szans się przekonać bez względu na jakość naszych argumentów (chociaż może czas
                          pokaże.. ). Może jeszcze urodziliśmy się w tym samym dniu??
                        • roar A nuż się zmieści... 11.08.04, 18:55
                          Gość portalu: homek _toft napisał(a):

                          ) Zaczynam Cię lubić, człowieku smile I naprawdę zmieniam powoli zdanie o tobie na
                          ) lepsze.

                          Ja też cię lubię, ale co do mojego zdania o tobie, to na wzajemność nie licz...

                          ) Co tu dużo mówić, chcesz, żeby ktoś z tobą pogadał. Jak to się ma do nie szu
                          ) ) kania nikogo?
                          )
                          ) To jest bardzo zabawny podwątek. Ja mówię z całym przekonaniem, że nie szukam
                          ) nikogo, nawet jeśli chcę żeby ktoś ze mną pogadał na jakimś forum.

                          To jak ktoś chce się z ludźmi pobawić na Woodstock, to jest słaby i szuka akceptacji. A jak ktoś chce z ludźmi pogadać na forum, to niczego nie szuka. Jedna forma obcowania z ludźmi jest taka, a druga owaka. Fajnie.

                          ) Ale że mi nie wierzysz to może zbadamy to od drugiej strony.
                          ) Co / kogo według ciebie mogę znaleźć pisząc na tym forum?

                          Pięknieś zmienił temat. A skąd ja mogę wiedzieć. Na razie znalazłeś tylko paru bezmyślnych potakiwaczy. Może to zwiększa twoje mniemanie o sobie... nie wiem.

                          ) Spokojnie - czemu od
                          ) razu przestawać czytać? Może akurat kidyś napiszę coś mądrego? smile

                          E, wątpię. Chociaż twój tekst o Low mi się podobał. Mądry nie był, samo lanie wody, z prawdą też się parę razy rozminąłeś, ale ogólnie całkiem ładny. Pisać umiesz.

                          ) Ludzie, którzy są fanami Woodstocku wg. mnie myślą bardzo jednotorowo.

                          Zmieniłeś temat.

                          ) Rozumiesz - woodstock i owsiak są super, cała krytyka to bzdury.

                          Ja nic nie mówię, ale jeśli reszta krytyki jest taka, jak twoja, to mają po prostu rację. To są bzdury.

                          ) Oni nawet nie chcą wiedzieć, co kto o tym wszystkim myśli.

                          Mamy tutaj fankę Woodstock, która nie dość, że zechciała się dowiedzieć, co myślisz, to jeszcze się w wyjątkowo (przesadnie, nie zasłużyłeś) grzeczny sposób próbowała do niej ustosunkować. To są ci oni?

                          ) Ich perspektywa nie jest zła (w
                          ) końcu nikomu krzywdy nie robi, poza nimi samymi ograniczając ich).

                          W jaki sposób ich ograniczając? Znowu wymyślasz androny, których nie możesz udowodnić. A właściwie to powtarzasz to, o dowód czego prosiłem cię, znów jako prawdę objawioną.

                          ) Myślę też,
                          ) że na pewno nie zmienią swoich zapatrywań za sprawą czyichkolwiek namów,
                          ) argumentacji, czy jakiejkolwiek dyskusji. Na pewno nie zaczęliby z miejsca
                          ) myśleć inaczej, to mi się nawet nie roi.

                          A więc przyznajesz, że twoje rozumowanie w punkcie a) było błędne, a sam punkt a) fałszywy?

                          ) ) A czy poszukiwanie czegoś nowego implikuje od razu odrzucenie tego, co już
                          ) się
                          ) ) zna i lubi?
                          )
                          ) Oczywiście, że nie.

                          No więc stwierdzenie "gdyby szukali nie przyjeżdżali by co roku na festiwal" jest fałszywe. Czyli nie potrafiłeś też udowodnić punktu b).

                          ) Ale poszukiwanie czegoś nowego implikuje otwarcie się na
                          ) inne gatunki muzyczne i na twórczość innych zespołów niż Pidżama Porno, Hey
                          ) itd. Na przykład.

                          No to jeszcze musisz udowodnić, że uczestnicy Woodstock nie są otwarci na inne gatunki muzyczne. Będziesz miał problem.

                          ) ) I to ma być argument za tym, że uczestnicy przystanku myślą jako tłum...?
                          )
                          ) Tak, do cholery, tak! smile

                          No to w takim razie taki zarzut możemy postawić dowolnemu zorganizowanemu zgromadzeniu ludzi. Sprzeczności tu nie ma, za to wartość informacyjna jest zerowa. Wyżywasz się po prostu na festiwalu za to, że jest festiwalem. Nie lubisz festiwali?

                          ) Moje ubrania nie są lepsze, ani droższe, nie są lepsze, cieszę się tylko, że za
                          ) ich pomocą nie zwracam na siebie uwagi całej ulicy, którą właśnie idę i że za
                          ) ich pomocą głośno nie krzyczę wszytkim do ucha, jakiej muzyki słucham np.

                          Nie odpowiedziałeś na pytanie. To znaczy twoje milczenie jest dla mnie wystarczającą odpowiedzią. Przyznajesz, że palnąłeś głupotę, i próbujesz się wycofać.
                          A co do nie krzyczenia... Hmm... "nęci mnie wyrażanie głośno własnego zdania, tak żeby usłyszało mnie więcej ludzi niż mama i koledzy z podwórka". Czy tylko ja tu widzę sprzeczność? Rozumiem, że pieprzenie na forach jest super, a noszenie ciuchów-reklamówek be. Czyżby dlatego, że to pierwsze robisz, a tego drugiego już nie?

                          ) Chyba mamy inne standardy. A może to tylka ta megalomania.

                          No. Ja na przykład wyznaję zasady logiki. A ty wyznajesz zasadę, że jak wystarczająco dużo napiszesz, to z założenia będzie to musiało być mądre.

                          ) Nic mi się takiego nie wydaje i nie wiem, gdzie to wyczytałeś. Nie uważam
                          ) punkowej ideologii za niebezpieczną tylko:

                          No dobrze, nie niebezpieczną, tylko szkodliwą i nie sektę, tylko subkulturę. Przepraszam za używanie nie tych słów, co trzeba.

                          ) pozbawioną wyobraźni (np. anarchia),

                          A, więc jednak sprawa sprowadza się do poglądów społeczno-politycznych. A tak zaprzeczałeś...

                          ) prostacką (np. teksty piosenek i w ogóle muzyka)

                          A więc jednak sprowadza się do twojego gustu muzycznego. A tak zaprzeczałeś...

                          ) hipokrytyczną (np. peace, ale lejemy się ze skinami),

                          Wiesz... Jak to kiedyś powiedział znajomy (nie punk): "jak będzie do ciebie biegł napakowany facet z baseballem, to pogadamy".

                          ) zamykającą ludzi we własnym kręgu, w grupie (np. wymóg noszenia pewnego
                          ) rodzaju ubrań i fruzur, squaty)...

                          A więc jednak nie masz o tych ludziach pojęcia, a swoją opinię o nich wyrabiasz sobie na stereotypach. A tak zaprzeczałeś...

                          ) To po prostu mój
                          ) brak tolerancji nie pozwalający mi na zaakceptowanie ich światopoglądu, który
                          ) nie ma nic wspólnego z dojrzałością.

                          To po prostu twój brak tolerancji nie pozwalający ci na zaakceptowanie ich światopoglądu, który nie ma nic wspólnego z twoim, który oczywiście jest najlepszy, najdojrzalszy i w ogóle super. Co ci od początku próbuję wytłumaczyć.

                          ) A metale nie muszą mieć nawet ideologii, żeby ubierać się wszyscy tak samo,
                          ) słuchać łomotu i

                          ...ale wcześniej napisałeś, że to właśnie skutek przyjmowania ideologii. Podziwu godna konsekwencja.
                          No więc jeśli już dotarło do twojej łepetynki, że nie trzeba mieć żadnej ideologii, żeby coś robić, to może dotrze też, że to przynależność do "subkultury" wynika z gustów człowieka, a nie gusta z przynależności. Chociaż na wiele nie liczę.

                          ) pozować na wrażliwych ludzi z problemami emocjonalnymi. Ale
                          ) może znamy innych metali wiesz, to też jest możliwe.

                          Znamy innych metali. To znaczy ja paru znam, bo co do ciebie to wątpię. Poza tym mylisz stereotypy. Wrażliwi z problemami emocjonalnymi są goci.

                          ) No, racja - nie zawsze to, co "dostrzegam" jest prawdą. Ale w tym przypadku
                          ) akurat jest.

                          A co, spotkała cię nietolerancja na Woodstock? Podeszli do ciebie metale i pobili, bo miałeś na sobie dres? A jeśli nie, to jak udowodnisz, że to jest prawda? Proszę o inny dowód niż "to jest prawda, bo jest".

                          ) ) Niczego nie bronię. Za to parę rzeczy atakuję. Ksenofobię. Przekonanie o
                          ) własne
                          ) ) j wyższości i nieomylności. Niewybredne bluzgi na innych.
                          )
                          ) Nie jestem przekonany o swojej nieomylności.

                          Być może. Ale nie mam powodu, żeby ci wierzyć.

                          ) No i mówię tak, że jestem powierzchowny i płytki ksenofob i cynik, bo potem
                          ) miło obserwować zapędy ludzi takich jak Ty, któryz uwierzą, że to prawda.

                          Ależ to jest prawda. Chodzi tylko o to, żebyś to zrozumiał.
                          BTW, fajny dialog: "Tak, masz rację." "Super, że rozumiesz." "Żartowałem, ha ha."

                          ) A moje zarzuty wynikają tylko i wyłącznie z tego, że nie jestem metalem ani
                          ) punkiem, a jednocześnie myślę, że te subkultury są nic nie warte.

                          Ależ o tym właśnie mówię. Napadasz na punków, metali (i wszystkich innych, którzy sobie pojechali na Woodstock) tylko dlatego, że nie jesteś jednym z nich. To się właśnie nazywa ksenofobią.

                          ) Ale człowieku, ja nie mam nic do jednostek, które jeżdżą na Woodstock i z
                          ) którymi potem nawet spędzam czas. Ja mam coś do tej zbiorowości, do tego, że
                          ) przez nią ludzie zamykają oczy na resztę świata i nie widzą niczego poza swoją
                          ) subkulturą, swoją muzyką itd.

                          Okay, rozumiem. Nie masz nic do jednostki, tylko to, że pojechała na Woodstock. Gdyby nie pojechała na Woodstock, to byłaby już zupełnie fajna i normalna.
                          No, chyba że byłaby p
                          • roar Nie, jednak nie. 11.08.04, 18:56
                            > Ale człowieku, ja nie mam nic do jednostek, które jeżdżą na Woodstock i z
                            > którymi potem nawet spędzam czas. Ja mam coś do tej zbiorowości, do tego, że
                            > przez nią ludzie zamykają oczy na resztę świata i nie widzą niczego poza swoją
                            > subkulturą, swoją muzyką itd.

                            Okay, rozumiem. Nie masz nic do jednostki, tylko to, że pojechała na Woodstock. Gdyby nie pojechała na Woodstock, to byłaby już zupełnie fajna i normalna.
                            No, chyba że byłaby punkiem albo metalem.

                            > Poza tym wykształcanie w sobie tolerancji to nie mój problem.

                            Ale oczywiście to powinien być problem uczestników przystanku Woodstock. Oni muszą być nie wiadomo jak tolerancyjni, ty nie musisz w ogóle.

                            > Nie ma za co, ale charakter festiwalu to nie tylko muzyka - to także głoszone
                            > na nim nieszczere hasła i szerzące się bezwartościowe ideologie ograniczające
                            > spojrzenie na świat (ile razy jeszcze będę musiał to powtórzyć?)

                            A więc jednak chodzi ci o stronę społeczno-polityczną. A tak zaprzeczałeś...

                            I nie jesteś w stanie udowodnić, że hasła są nieszczere, a ideologie bezwartościowe i ograniczające spojrzenie na świat (ba, właściwie już prawie doszliśmy do tego, że to ostatnie to kompletny fałsz). A mimo to powtarzasz to jak katarynka. Jak dla mnie to możesz ze sto razy. Ja nie będę ci setny raz tłumaczył, że gadasz głupoty. Pas.

                            > Moje wiaqdomości pochodzą z róznych gazet, z
                            > internetowych forum, gdzie czytałem setki pochlebnych komentarzy tych, którzy
                            > tam byli,

                            Aha, czyli nie telewizja, a gazety. Rozumiem, że to duża różnica. Olbrzymia.

                            > ...no i z opowiadań na żywo tych, którzy tam byli, czyli z rozmów twarzą
                            > w twarz smile

                            Ach. A próbowałeś któremuś z nich wytłumaczyć, że jest ogłupionym przez oszołomów baranem z wypranym mózgiem, noszącym głupie ubranie i słuchającym łomotu?
                            I jak, popukał się w czoło, czy może uderzył cię w twarz tak mocno, że teraz wolisz mówić o tym już tylko przez internet?

                            > Tak - a może mam jeszcze medytować i zacząć kroczyć drogą światła?

                            Tak! Nareszcie zaczynasz rozumieć! Porzuć ziemskie troski i szukaj nirwany!

                            > A kiedy będę w stanie? Wystarczy pielgrzymka do Tybetu i z powrotem?

                            Wystarczy pielgrzymka do najbliższej szkoły.

                            > No zobacz, i obaj sprzedajemy sobie nawzajem swoje mądrości, i chyba nie mamy
                            > szans się przekonać bez względu na jakość naszych argumentów (chociaż może
                            > czas pokaże.. ).

                            Cóż, muszę się zgodzić. Nie mamy szans się przekonać. Toteż z mojej strony jest to najprawdopodobniej koniec (no, chyba że napiszesz jeszcze coś wybitnie zabawnego).
                            • Gość: homek_toft Re: Nie, jednak nie. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.08.04, 21:53
                              ) Pięknieś zmienił temat. A skąd ja mogę wiedzieć. Na razie znalazłeś tylko
                              paru
                              ) bezmyślnych potakiwaczy. Może to zwiększa twoje mniemanie o sobie... nie wiem.

                              Potakiwacze potakiwaczami wiesz. Ale bardziej moje mniemanie o sobie
                              zwiększajątacy ludzie, jak Ty, co przynajmniej biorą sprawę poważnie i się
                              trochę rozpiszą.

                              ) E, wątpię. Chociaż twój tekst o Low mi się podobał. Mądry nie był, samo lanie
                              w
                              ) ody, z prawdą też się parę razy rozminąłeś, ale ogólnie całkiem ładny. Pisać
                              um
                              ) iesz.

                              Miałem ochotę polać akurat wtedy wodę. Lubię ogólnie lać wodę, jeśli mówię o
                              płytach, bo lubię coś widzieć, jak słyszę dźwięki, wiesz. Na przykład
                              lubięwidzieć rózne scenki i podkładać je sobie pod piosenki. A tego nie da się
                              napisać bez lania wody. Zresztą, czy w ogóle w muzyce jest jakaś mądrość? I czy
                              można o muzyce mądrze pisać to nie wiem. Pewnie można. I znowu - więcej wiary
                              we mnie, nie wątp! smile

                              ) ) Ludzie, którzy są fanami Woodstocku wg. mnie myślą bardzo jednotorowo.
                              )
                              ) Zmieniłeś temat.

                              Kiedy? Chyba jak nie patrzałem. No chyba, że naprawdę myślą jednotorowo, a Ty
                              nie możesz temu zaprzeczyć.

                              ) Mamy tutaj fankę Woodstock, która nie dość, że zechciała się dowiedzieć, co
                              myś
                              ) lisz, to jeszcze się w wyjątkowo (przesadnie, nie zasłużyłeś) grzeczny sposób
                              p
                              ) róbowała do niej ustosunkować. To są ci oni?

                              Wiesz - zdarzają się wyjątki potwierdzające regułę. Oni nie chcieliby mnie
                              wysłuchać i nie byliby grzeczni nawet tak, jak Ty. I rzeczywiście nie
                              zasłużyłem, dałem się ponosić jak gówniarz. Sorka, miałem zły dzień w głowie.

                              ) W jaki sposób ich ograniczając? Znowu wymyślasz androny, których nie możesz
                              udo
                              ) wodnić. A właściwie to powtarzasz to, o dowód czego prosiłem cię, znów jako
                              pra
                              ) wdę objawioną.

                              Hej - widzę to już kóryś raz kolei. Już o tym pisałem gdzieś wyżej, naprawdę.
                              Zawęzony światopogląd, perspektywa, ogranicza w ten sposób, że trudno jest się
                              wychylić spoza grupy, do której należysz. W końcu na tyle się z nią wiążesz (z
                              taką subkulturą np.), że podporządkowujesz jej swoje wybory i zachowania. Jeśli
                              to dla Ciebie nie jest ograniczające, to już chyba zostająnam tylko liny o
                              knebel. Jeśli wolisz to kraty żelazne.
                              Ciągle mówisz, że wymyślam jakieś niepoparte niczym androny. A mi się wydaje,
                              że to nieprawda. Staram się być naprawdę obiektywny.

                              ) ) Myślę też,
                              ) ) że na pewno nie zmienią swoich zapatrywań za sprawą czyichkolwiek namów,
                              ) ) argumentacji, czy jakiejkolwiek dyskusji. Na pewno nie zaczęliby z miejsca
                              ) ) myśleć inaczej, to mi się nawet nie roi.
                              )
                              ) A więc przyznajesz, że twoje rozumowanie w punkcie a) było błędne, a sam
                              punkt
                              ) a) fałszywy?

                              Nie, wcale tego nie przyznaję. Starasz się ludziom (mnie), wmawiać coś, czego
                              tak naprawdę nie napisali, albo nie powiedzili, albo za nich interpretujesz w
                              dziwny sposób to, co napisali bardzo jasno. Czasem w ten sposób udaje Ci się
                              zbić człowieka z tropu, gratuluję.

                              ) No to jeszcze musisz udowodnić, że uczestnicy Woodstock nie są otwarci na
                              inne
                              ) gatunki muzyczne. Będziesz miał problem.

                              Ekhem. Udowodniłem to już wyżej. Ale dobra - powtórzę specjalnie dla Ciebie.
                              Uczestnicy Woodstock co roku słuchają tych samych zespołów, uczestnicy
                              Woodstock zazwyczaj należą do jednej z wyżej wymienianych subkultur
                              co "implikuje" słuchanie określonego gatunku muzyki (niestety). Jurek Owsiak
                              odmawia niektórym zespołom (wyżej wzmiankowane Cool kids of death na przykład)
                              udziału w Przystanku. Jak organizator ma do tego pełne prawo, ale mógłby
                              przecież pokazać kogoś nowego na swojej scenie. Jednak nie zrobi tego także ze
                              względu na niezbyt otwartą publiczność.
                              Trzy dowody w przeciągu minuty. Więcej może jutro, bo o 22 muszę sięjuż
                              położyć, trochę jestem chory.
                              Zawsze zakładasz coś, Roar, z góry, na przód. "Będziesz miał problem", "nie
                              udowodnisz tego". Jakoś udowadniam.

                              ) No to w takim razie taki zarzut możemy postawić dowolnemu zorganizowanemu
                              zgrom
                              ) adzeniu ludzi. Sprzeczności tu nie ma, za to wartość informacyjna jest
                              zerowa.
                              ) Wyżywasz się po prostu na festiwalu za to, że jest festiwalem. Nie lubisz
                              festi
                              ) wali?

                              Super, w końcu do tego doszliśmy - nie lubię festiwali. To jest także jeden z
                              powód, dla których krytykuję Woodstock. Dowolne zorganizowane zgromadzenie
                              ludzi odrobinkę zawsze ich ogłupia.
                              Wartość informacyjna może i jest zerowa. Podobnie jak zerową wartość
                              informacyjną ma to, że wyznajesz zasady logiki. Nikogo to raczej nie rusza smile

                              ) No. Ja na przykład wyznaję zasady logiki. A ty wyznajesz zasadę, że jak
                              wystarc
                              ) zająco dużo napiszesz, to z założenia będzie to musiało być mądre.

                              Nie wyznaję takiej zasady i nie wkłądaj mi niczego w usta. Dzięki z góry.

                              Rozumiem, że pieprzenie na forach jest super, a noszeni
                              ) e ciuchów-reklamówek be. Czyżby dlatego, że to pierwsze robisz, a tego
                              drugiego
                              ) już nie?

                              Tak - pieprzenie na forach jest lepsze od noszenia ciuchów-reklamówek. Jest tak
                              dlatego, że poprzez pieprzenie na forum nikt nie zacznie oglądać się za mną na
                              ulicy, poprzez pieprzenie na forum wyrażam właśnie własne zdanie, ale jak ktoś
                              chce może mnie nie czytać, nie zwracam na siłę niczyjej uwagi. Nie przekazuję
                              mu: "spójrz na mnie, jakie mam okropne ciuchy, mam pentagram i anarchistyczną
                              naszywkę, spójrz na mnie, tak naprawdę wolałbym się ukryć, bo jestem młody,
                              zbuntowany i pełno we mnie strachu, ale ty na mnie patrz, to pomoże mi pokonać
                              lęk, poczuć się kimś ważniejszym, to pomoże mi się odnaleźć w twoim świecie".

                              ) ) pozbawioną wyobraźni (np. anarchia),
                              )
                              ) A, więc jednak sprawa sprowadza się do poglądów społeczno-politycznych. A tak
                              z
                              ) aprzeczałeś...

                              Anarchia nie jest już teraz tak naprawdę zjawiskiem politycznym. Sorry, ale nie
                              sądzę, żeby za naszych czasów doszła do skutku. Moje znajome punki mówią mi, że
                              anarchię trzeba mieć w sercu, czuć tą "prawdziwą wolność", "mieć zdanie innych
                              w dupie".

                              ) ) prostacką (np. teksty piosenek i w ogóle muzyka)
                              )
                              ) A więc jednak sprowadza się do twojego gustu muzycznego. A tak zaprzeczałeś...

                              Poza tym, o anarchii i prostackiej muzyce mówiłem bez związku z Woodstockiem,
                              chociaż jest on z tymi pojęciami mocno powiązany - propaguje je.

                              ) ) hipokrytyczną (np. peace, ale lejemy się ze skinami),
                              )
                              ) Wiesz... Jak to kiedyś powiedział znajomy (nie punk): "jak będzie do ciebie
                              bie
                              ) gł napakowany facet z baseballem, to pogadamy".

                              No właśnie - każdy by albo uciekał albo zmuszony zacząłby siębronić i pewnie
                              zrobiliby sobie nawzajem krzywdę. Nie ma tak, że człowiek by się nie bronił. A
                              obrona to niestety, ale powstrzymanie napastnika, najczęściej wiąże się to ze
                              zrobieniem mu krzywdy smile I zrobiłby mu tę krzywdę nawet największy woodstockowy
                              pacyfista cały wytatuowany pacyfkami i z transparentem "pokój i miłość nade
                              wszystko". Są więc hipokrytami, zaprzeczają nawet własnym, ludzkim odruchom -
                              raczej nie sądzę, żeby nadstawili policzek.

                              ) A więc jednak nie masz o tych ludziach pojęcia, a swoją opinię o nich
                              wyrabiasz
                              ) sobie na stereotypach. A tak zaprzeczałeś...

                              Mam pojęcie. To wszystko, co ci mogę powiedzieć. Nie zamierzam ci udowadniać,
                              że mam, chyba że przygotujesz mi jakiś kwestionariusz albo każesz mi pisać test
                              wyboru.

                              No więc jeśli już dotarło do twojej łepetynki, że nie trzeba mieć żadnej ideolo
                              ) gii, żeby coś robić, to może dotrze też, że to przynależność do "subkultury"
                              wy
                              ) nika z gustów człowieka, a nie gusta z przynależności. Chociaż na wiele nie
                              lic
                              ) zę.

                              Oczywiście i tutaj bywa różnie. Mając Ciebie za plecami trzebaby zawsze
                              pisać: "99 procent wody wrze w temperaturze 100 stopni" a nigdy "Woda wrze w
                              temperaturze 100 stopni". Twierdzę nadal, że ogromna większość gustów wywyodzi
                              się z przynależności do jakiejś subkultury. Ludzie rządni akceptacji
                              zaczynająsłuchać takiej muzyki, jak reszta grupy, dostosowują się, aby móc do
                              niej należeć. Wg. mnie nie powinno tak być, powinni on
                              • roar Na pewno się zmieści. 12.08.04, 08:45
                                Zgodnie z obietnicą odpowiadam tylko na największą brednię. Na resztę szkoda czasu.

                                Gość portalu: homek_toft napisał(a):

                                > ) A więc przyznajesz, że twoje rozumowanie w punkcie a) było błędne, a sam
                                > punkt
                                > ) a) fałszywy?
                                >
                                > Nie, wcale tego nie przyznaję.

                                No wybacz, jeśli raz napiszesz coś, a zaraz potem coś zupełnie przeciwnego, to mogę chyba przyjąć, że wycofujesz się z wcześniejszej wypowiedzi? A, przepraszam, z tobą nie mogę. To jest u ciebie normalny sposób dyskusji.
                                Wiesz, co się mówi o człowieku, który ze zdania na zdanie zaprzecza sam sobie? Mówi się, że bredzi. Bredzisz.

                                > ) No to jeszcze musisz udowodnić, że uczestnicy Woodstock nie są otwarci na
                                > inne
                                > ) gatunki muzyczne. Będziesz miał problem.
                                >
                                > Ekhem. Udowodniłem to już wyżej.

                                Ekhem. Wyżej, to bzdurzyłeś coś o tym, że to uczestnictwo w Woodstock oznacza zamknięcie na inne gatunki. Kiedy udowodniłem ci, że bredzisz, nie raczyłeś nawet przyznać mi racji, tylko skasowałeś cały niewygodny dla ciebie fragment. Jak dalej masz zamiar tak "udowadniać", to wybacz, ale już nie ze mną.
                                A teraz z kolei chcesz twierdzić, że ludzie na Woodstock sami z siebie są zamknięci na inne rzeczy. Znowu "są głupi, bo są głupi". Ileż już to razy u ciebie słyszałem...

                                > Ale dobra - powtórzę specjalnie dla Ciebie.
                                > Uczestnicy Woodstock co roku słuchają tych samych zespołów,

                                No właśnie. Powtarzasz. Specjalnie dla mnie powtarzasz te same brednie, których chwilę wcześniej nawet nie raczyłeś obronić. Dowód poprzez "powtarzanie starych kłamstw, a nuż ktoś zapomni".

                                > uczestnicy
                                > Woodstock zazwyczaj należą do jednej z wyżej wymienianych subkultur
                                > co "implikuje" słuchanie określonego gatunku muzyki (niestety).

                                Bredzisz. To co oni robią na Woodstock w takim razie? Ci metale na koncercie Pidżamy Porno? Te punki na Carrantouhill? Co oni tam robią?
                                Jak widać nie implikuje. Jak widać bredzisz.

                                > Jurek Owsiak
                                > odmawia niektórym zespołom (wyżej wzmiankowane Cool kids of death na przykład)
                                > udziału w Przystanku.

                                Ma prawo. Jego scena. Przy okazji wyszło na jaw, dlaczego gość z CKoD taki był w stosunku do Woodstock jadowity. Obraził się, że mu zagrać nie pozwolili? No tak, to rzeczywiście dodaje powagi jego wypowiedzi. Tylko co on tam w takim razie chciał robić? Jak się zgłaszał, to mu to wszystko nie przeszkadzało?
                                (To jest, oczywiście, o ile rzeczywiście Jurek mu odmówił zgody na grę. Bo być może chłopcy z CKoD nie chcieli tam wcale grać, a tylko ty, homku, znowuś coś zbajdurzył.)

                                > Jak organizator ma do tego pełne prawo, ale mógłby
                                > przecież pokazać kogoś nowego na swojej scenie.

                                A teraz przejedź mi, proszę, po liście uczestników przystanku, i wytłumacz przy każdym, dlaczego uważasz, że nie jest nowy. Słucham. Od tego powinniśmy chyba zacząć, bo jak na razie nie powiedziałeś ani jednego konkretu w całej dyskusji.

                                > Jednak nie zrobi tego także ze
                                > względu na niezbyt otwartą publiczność.

                                TAK JEST! Publiczność jest zamknięta, bo jest zamknięta! Są głupi, bo są głupi! Ileż to ja razy to od ciebie słyszałem? BEŁKOCZESZ. BREDZISZ.
                                Przy okazji zaprzeczasz też swoim teoriom o tym, jakoby ktoś uczestnikom Woodstock prał mózgi czy też w ogóle w jakikolwiek sposób na nich wpływał. Bo oto nagle okazuje się, że to ONI wpływają na to, co się dzieje na Woodstock.
                                Jak widzę argumenty można sobie dobierać w zależności od sytuacji, nieważne, że się kłócą z tym, co napisałeś wcześniej. Pięknie.

                                > Więcej może jutro, bo o 22 muszę sięjuż
                                > położyć, trochę jestem chory.

                                No, fakt. Prześpij się. Może jak się obudzisz wypoczęty i przeczytasz swoje wypociny jeszcze raz, zrozumiesz, jak bredziłeś.

                                > Zawsze zakładasz coś, Roar, z góry, na przód. "Będziesz miał problem", "nie
                                > udowodnisz tego". Jakoś udowadniam.

                                Niedokładnie się chyba wyraziłem. Miałbyś problem z powiedzeniem czegoś sensownego, przekonywującego. Z napisaniem stosu bzdur i nazwaniem ich "dowodami", rzeczywiście, problemów nie masz.
                                • Gość: homek_toft Re: Na pewno się zmieści. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.08.04, 09:29
                                  > Wiesz, co się mówi o człowieku, który ze zdania na zdanie zaprzecza sam
                                  sobie?
                                  > Mówi się, że bredzi. Bredzisz.

                                  A już czekałem na jakieś długie słowo. A tu tylko "bredzisz". Monotematyczny
                                  się stałeś. Wciąż to samo i to samo... Wciąz tylko mi piszesz, że nie
                                  potrafiędyskutować, że nie mam argumentów, że coś tam, że inne coś tam... To
                                  może jak Ty to wszystko tak pięknie potrafisz to zniż się do mojego poziomu i
                                  mnie naucz.

                                  > A teraz z kolei chcesz twierdzić, że ludzie na Woodstock sami z siebie są
                                  zamkn
                                  > ięci na inne rzeczy. Znowu "są głupi, bo są głupi". Ileż już to razy u ciebie
                                  s
                                  > łyszałem...

                                  A juz wiele razy słyszałem, że Ty to słyszałeś.
                                  - Tak.
                                  - Nie.
                                  -Tak
                                  - Nie...

                                  > No właśnie. Powtarzasz. Specjalnie dla mnie powtarzasz te same brednie,
                                  których
                                  > chwilę wcześniej nawet nie raczyłeś obronić. Dowód poprzez "powtarzanie staryc
                                  > h kłamstw, a nuż ktoś zapomni".

                                  A kto Ci powiedział, że to jakieś kłamstwa? Chyba, że sam to sobie mówisz, bo
                                  ja wierzę, że to prawda. No i specjalnie dla Ciebie powtarzam, bo ciągle w
                                  kółko prosisz się, żebym to robił. Tak jakbyś czekał aż mi sięprzestanie
                                  chcieć, machnę ręką i sobie pójdę.

                                  > Bredzisz. To co oni robią na Woodstock w takim razie? Ci metale na koncercie
                                  Pi
                                  > dżamy Porno? Te punki na Carrantouhill? Co oni tam robią?
                                  > Jak widać nie implikuje. Jak widać bredzisz.

                                  Rozumiesz - te zespoły sa tam co roku. Jak punk tam jedzie to jest
                                  przygotowany, że będzie słuchał także metalu. No nie ma przebacz. Jak metal tam
                                  jedzie jest na to raczej przygotowany, że zagrają punka, nie tylko metal. Ty
                                  pewnie nazwiesz to po prostu tolerancją. Ja nazwę to nieszczerą, bardzo łatwą
                                  tolerancją.
                                  Cholera - ciągle słyszę, że bredzisz. To może poproszę o to, o co Ty cały czas
                                  prosisz: a udowodnij, tak żebym nie miał wątpliwości.

                                  > Ma prawo. Jego scena.

                                  No jasne, że ma prawo, co nie znaczy, że powinien. Mógłby pomyśleć o ludziach,
                                  za których w pewien sposób jest odpowiedzialny i troszkę pchnąć ich do przodu,
                                  no ale.. co tu wymagać z drugiej strony.

                                  Przy okazji wyszło na jaw, dlaczego gość z CKoD taki był
                                  > w stosunku do Woodstock jadowity. Obraził się, że mu zagrać nie pozwolili? No
                                  t
                                  > ak, to rzeczywiście dodaje powagi jego wypowiedzi. Tylko co on tam w takim
                                  razi
                                  > e chciał robić? Jak się zgłaszał, to mu to wszystko nie przeszkadzało?
                                  > (To jest, oczywiście, o ile rzeczywiście Jurek mu odmówił zgody na grę. Bo
                                  być
                                  > może chłopcy z CKoD nie chcieli tam wcale grać, a tylko ty, homku, znowuś coś
                                  z
                                  > bajdurzył.)

                                  Tak, jestem takim małym dzieckiem i wiesz, tato, kłamię sobie, żebyś ty poszedł
                                  zobaczyćtego różowego słonia za rogiem, a ja się będę z ciebie śmiał, jaki to
                                  kawał świetny zrobiłem.
                                  Ton wypowieści gościa ckod - czy jadowity czy nie - podobała mi się jegoi
                                  wypowiedź, uznałem ją za dobry komentarz do całej tej imprezy.

                                  > A teraz przejedź mi, proszę, po liście uczestników przystanku, i wytłumacz
                                  przy
                                  > każdym, dlaczego uważasz, że nie jest nowy. Słucham. Od tego powinniśmy chyba
                                  > zacząć, bo jak na razie nie powiedziałeś ani jednego konkretu w całej
                                  dyskusji.

                                  Nie wiem, jak dla kogo innego, ale dla mnie to jest śmieszne. Mam udowadnać, że
                                  np. Pidżama Porno jest nowym zespołem? Nie pójdę na to, sorry smile No, ale Ty
                                  pewnie myślisz o jakichstam garażowych zespolikach, którym Owsiak da zagrać
                                  piętnaście minut pomiędzy swoimi "gwiazdami"...

                                  > TAK JEST! Publiczność jest zamknięta, bo jest zamknięta! Są głupi, bo są
                                  głupi!
                                  > Ileż to ja razy to od ciebie słyszałem? BEŁKOCZESZ. BREDZISZ.

                                  Dobra - powiem to. Ja pierdolę. Ja pierdolę. Zarz oszaleję!!!! Kurdeee -
                                  pisałem już miliardy razy dlaczego publiczność jest zamknięta!!!! Muszę
                                  wypisywać te wszystkie powody za kazdym razem, gdy postawię taką tezę. Liczę na
                                  Twoją pamięć, że będziesz mniej więcej kojarzył, co tam wyżej napisałem. To Ty
                                  bełkoczesz cały czas i jeszcze próbujesz mi wpychać własne przypuszczenia na
                                  temat tego, co myślę i jak myślę (tak - wg Ciebie płytko itd).

                                  > Przy okazji zaprzeczasz też swoim teoriom o tym, jakoby ktoś uczestnikom
                                  Woodst
                                  > ock prał mózgi czy też w ogóle w jakikolwiek sposób na nich wpływał. Bo oto
                                  nag
                                  > le okazuje się, że to ONI wpływają na to, co się dzieje na Woodstock.

                                  Tak, brawo! Oni wpływają na siebie. Tłum ogłupia. Ogłupiają się nawzajem. Piorą
                                  sobie mózgi nawzajem. Gratuluję - w końcu zrozumiałeś, i do tego sam napisałeś
                                  to, co piszę od samego początku. To się nie okazuje nagle, stwierdzam to od
                                  samego początku. Jezuu.

                                  > No, fakt. Prześpij się. Może jak się obudzisz wypoczęty i przeczytasz swoje
                                  wyp
                                  > ociny jeszcze raz, zrozumiesz, jak bredziłeś.

                                  Już się obudziłem właśnie i wyraźniej widzę Twoje brednie. Może to dlatego, ze
                                  niczego nie biorę na sen.

                                  > Niedokładnie się chyba wyraziłem. Miałbyś problem z powiedzeniem czegoś
                                  sensown
                                  > ego, przekonywującego. Z napisaniem stosu bzdur i nazwaniem ich "dowodami",
                                  rze
                                  > czywiście, problemów nie masz.

                                  To wiesz co? Może ja też powiem o wszystkich swoioch "bredniach", że są bardzo
                                  mądre, tylko je niedokładnie wyraziłem i zaczniemy cały wątek od początku? Co
                                  Ty na to?
                                  Człowieku, uczysz mnie jak dyskutować, cały czas prawisz mi kazania o logice, o
                                  dowodach, o stu różnych rzeczach, a sam uciekasz się do takich chwytów.
                                  No a Ty nie masz problemu z zajęciem stanowiska, że gadasz z jakimś bredzącym
                                  kolesiem, który gówno wie, bo tam nie był, kiedy sam napisałeś, że też nie
                                  byłeś, więc też gówno wiesz. Ja nawet nie marzę wiesz o zrównaniu się z Tobą,
                                  ale proszę, mistrzu zen, zrównaj się ze mną, tyolko na parę momentów, to na
                                  pewno nie zaszkodzi. Może nawet pomoże.
                                  • roar A tych postów jest ze czterdzieści... 12.08.04, 23:09
                                    Gość portalu: homek_toft napisał(a):

                                    > A juz wiele razy słyszałem, że Ty to słyszałeś.
                                    > - Tak.
                                    > - Nie.
                                    > -Tak
                                    > - Nie...

                                    No więc widzisz, dlaczego uważam, że ciągnięcie tego dalej nie ma sensu...

                                    > > No właśnie. Powtarzasz. Specjalnie dla mnie powtarzasz te same brednie,
                                    > których
                                    > > chwilę wcześniej nawet nie raczyłeś obronić. Dowód poprzez "powtarzanie s
                                    > taryc
                                    > > h kłamstw, a nuż ktoś zapomni".
                                    >
                                    > A kto Ci powiedział, że to jakieś kłamstwa?

                                    Mówienie rzeczy fałszywych ze świadomością, że są fałszywe, to kłamanie.
                                    Zauważ, że nie używałem tego, bardzo ostrego w końcu, słowa, dopóki nie uzyskałem wystarczającej pewności co do tego, że jest ono uzasadnione. A tutaj było (Niestety, w pozostałych wątkach udało ci się mnie zagadać i nigdy ich nie doprowadziliśmy do końca... Szkoda.). Kłóciliśmy się na temat tego argumentu (punkt b, pamiętasz?), przyznałeś, że jest nieprawdziwy, kiedy ci to wytknąłem, przerwałeś wątek. MUSIAŁEŚ wiedzieć, że to fałsz (No dobra, nie musiałeś. Ale nie będę mówił, jak to o tobie wtedy świadczy.). A mimo to powtórzyłeś go znowu. Jak dla mnie - skłamałeś. Logiczne?

                                    > Tak jakbyś czekał aż mi sięprzestanie
                                    > chcieć, machnę ręką i sobie pójdę.

                                    Nie, to mi się przestało chcieć, machnąłem ręką, i sobie idę. W ogóle miałem tego nie pisać i nie napisałbym, gdyby nie...:

                                    > Tak, brawo! Oni wpływają na siebie. Tłum ogłupia. Ogłupiają się nawzajem.
                                    > Piorą sobie mózgi nawzajem. Gratuluję - w końcu zrozumiałeś, i do tego sam
                                    > napisałeś to, co piszę od samego początku. To się nie okazuje nagle,
                                    > stwierdzam to od samego początku. Jezuu.

                                    Obiecywałem, że będę odpowiadał na rzeczy wybitnie zabawne. Otóż to JEST zabawne. Zaplułem sobie przez ciebie klawiaturę. I nie chodzi tu tylko o to, że małpujesz mój sposób dyskusji polegający na odnoszeniu się tylko i wyłącznie do tego, co napisał adwersarz (a raczej, w twojej wersji, czego nie napisał). Po prostu sugestia, że 200 tysięcy (czy ile ich było) ludzi wzajemnie pierze sobie mózgi, jest tak niesamowicie śmieszna... Chłopie, zrozum. Tak samo "piorą sobie mózgi" ludzie w pracy, na ulicy czy w tramwaju. Wszędzie.
                                    Ach, rozumiem! Jeszcze pewnie uważasz, że młodzieńcy w strojach z nadrukowanymi nazwami ulubionych zespołów próbują ci wyprać w ten sposób mózg...? Widzisz, ja też ci przecież próbuję wyprać mózg, więc uważaj. Najlepiej nie wychodź z domu. I nie korzystaj z sieci.

                                    Aha, właśnie, jeszcze jedno. Nie mam na imię Jezuu.

                                    > To wiesz co? Może ja też powiem o wszystkich swoioch "bredniach", że są bardzo
                                    > mądre, tylko je niedokładnie wyraziłem i zaczniemy cały wątek od początku? Co
                                    > Ty na to?

                                    Nie! Nie strasz. Nie chcę przez to jeszcze raz przechodzić... Kończymy, kończymy! Jeszcze tylko odpowiedz na to (ale, błagam, tylko na poprzedni wątek, bo w reszcie już się tylko czepiam ciebie personalnie smile i koniec. Pas. Adieu.
                                    • Gość: homek_toft Re: A tych postów jest ze czterdzieści... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.08.04, 14:04
                                      No, dobra. Zresztą już za dużo tego, można się pogubić smile

                                      Chłopie, zrozum. Tak samo "piorą sobie móz
                                      > gi" ludzie w pracy, na ulicy czy w tramwaju. Wszędzie.

                                      A więc nad każdym tramwajem i miejscem pracy unosi się ideologiczna mgiełka?
                                      Jeżdżę tramwajami i jakośnie zauważyłem. Od 1 września przestanę patrzeć w okna
                                      w tramwaju, a zacznę szukać "mgiełki".

                                      I nie chodzi tu tylko o to, że małpu
                                      > jesz mój sposób dyskusji polegający na odnoszeniu się tylko i wyłącznie do
                                      tego
                                      > , co napisał adwersarz

                                      To było zrobione specjalnie indifferent, bo ten sposób jest nieuczciwy i wybija z rytmu,
                                      poza tym z deczko mnie to rozśmiesza, kiedy ktoś zaczyna tak robić.

                                      Kończymy, kończym
                                      > y! Jeszcze tylko odpowiedz na to (ale, błagam, tylko na poprzedni wątek, bo w
                                      r
                                      > eszcie już się tylko czepiam ciebie personalnie smile i koniec. Pas. Adieu.

                                      W ogóle za dużo było czepiania personalnego w tym wszystkim. Ale dzięki za
                                      tą "dyskusję", czegoś się nauczyłem o sobie: za szybko zaczyna brakować mi
                                      pary, muszę popracować nad wytrwałością. Jeszcze raz dzięki smile No i narazie. A
                                      raczej: do następnego razu smile)
        • mishima Re: WOODSTOCK - bezwartosciowy syf! 10.08.04, 17:34
          Gość portalu: homek_toft napisał(a):

          > Myślę, że Woodstock tylko teoretycznie promuje tolerancję i przyjaźń bez
          > względu "na ubranie, czy kolor włosów". Bezwzględna akceptacja... Akurat.
          > Ciekawe, co by zrobili ci wszyscy ludzie, gdyby pojawiła się tam grupa
          > dresiarzy albo skinów. Nie w poszukiwaniu bójek, tylko dlatego, bo podoba im
          > się muzyka. Bawiliby się w swoim gronie, nie szukali zaczepki itd. Jestem
          > ciekaw, czy spotkaliby się z gorącym przyjęciem...

          Nie mam tu w pogotowiu żadnego powalającego przykładu...ale na wieczornych
          koncertach zjawiają się różni ludzie, czasem przypadkowi od menela spod budki z
          piwem do rodziny z dziećmi, która "właśnie wyszła z kościoła"..poważnie takie
          obrazki są tam normą i nikt nie wzbudza jakiegoś niezdrowego poruszenia..

          > Ja jestem takim właśnie "nikim ostatnim" i właśnie dlatego nie szukam żadnej
          > akceptacji. I dobrze powiedziałaś - "spędzie". Tak, bo to własnie spęd.

          Chyba nikim istotnym chciałeś(aś) powiedziećwink)
          A co jest złego w określeniu spęd? Ja go użyłam w zupełnie obiektywnym
          znaczeniu, dla mnie to po prostu zebranie w jednym miejscu rzeszy osób... U
          Ciebie budzi jakieś negatywne emocje?Ciekawa jestem jakie...wink



          > Modą się nie przejmuję. Po prostu to obserwuję i nie podoba mi się to, co nie
          > znaczy, że zamierzam coś z tym wszystkim zrobić smile Tak sobie tylko psioczę i
          > bezradnie się wściekam na tych biednych idiotów, którzy dali się ponieść
          > bzdurnej demagogii pseudotwórcóm, pseudo tekściarzy, pseudosamarytan itd, itp.


          Oczywiście "psioczenia" nikt Ci nie odmawia...mam wrażenie że cholernie
          wszystko generalizujesz, używasz mocnych słów, ale czytając Twoje posty wydaje
          mi się że (choć zarzekasz się i bronisz rękami i nogami)myślisz strasznie
          schematycznie, niestety takie jest moje wrażenie...
          A teraz moja odpowiedź...na przystanku są różni ludzie...nastolatki, studenci,
          osoby po 30 pamiętający jeszcze Jarocin..i oni wszyscy to Twoim zdaniem
          bezmózgowi idioci?? Nie potrafiący chodzić swoją drogą??Którzy nienawidzą
          siebie i szukają za wszelką cenę akceptacji??
          >
          > Sekciarstwo na Woodstocku nie jest (na szczęście, chociaż...) religijne,
          tylko
          > jakieś takie.. ideologiczne to za dużo powiedziane. Subkulturalne, chyba
          > lepiej. Myślę, że wszędzie tam, gdzie ludzie się jednoczą (obojętnie - za czy
          > przeciwko czemuś), następuje ogłupienie. To tak jakby stwarzali sobie swój
          > własny mały światek, w którym wszyscy są jednakowi i nic złego, nic
          > nieprzewidzianego nie może się stać.

          Naprawdę uważasz, że "wszędzie tam, gdzie ludzie się jednoczą (obojętnie - za
          czy przeciwko czemuś), następuje ogłupienie"? To jak wyobrażasz sobie postęp
          tego świata? Jako rezultat działąjących samodzielnie indywidualistów?

          >Nie daję się ponieść pogłoskom o jakichś
          > tam burdach, gwałtach, czy wyrzucaniu z pociągów smile. Uważam jednak, że
          ludzie,
          > którzy w tym uczestniczą są słabi, niedowartościowani, zbutnowani przeciwko
          > czemuś, co nie istnieje tak naprawdę - szukają drogi nie tam gdzie powinni.
          Na
          > pewno odpowiedź na ich młodzieńcze lęki nie leży w błocie, czy transparentach
          z
          >
          > napisem "stop przemocy". Odpowiedź nie leży też w super-przyjaznej
          atmosferze,
          > która jest zwykła iluzją - to przecież jasne, że pośród ludzi tak podobnych
          do
          > siebie pod względem sposobu myślenia, czy nawet ubioru, wyglądu nie dojdzie
          do
          > rozłamów.


          O generalizacji było już wyżej...
          A teraz odnośnie leczenia młodzieńczych lęków..
          1.nie sądze, żeby ludzie jeździli na PW w celu poszukiwania drogi życiowej
          tylko i wyłącznie...nie traktujmy tego aż tak śmiertelnie poważnie..to przecież
          w dalszym ciągu jest rodzaj zabawy, nie?
          2. Gdzie w takim razi należałoby leczyć młodzieńcze lęki? Co jest złego w
          protestowaniu przeciwko wojnie. Jeśli coś mnie denerwuje, mam ochotę to
          wyrazić, a form wyrazu jest wiele...niektórym nie wystarcza polemika z mamą lub
          przyjacielem (gdzieś to przecież sam napisałeśwink) za to montują transparent...
          3. Jeśli hasła woodstockowe (oddzielając je od tej całej otoczki, która tak Cie
          denerwuje) są bezwartościowe, to rzuć mi choć jedno hasło które dla Ciebie w
          życiu jest istotne...

          >Według mnie właśnie różnice są twórcze, własnie te rozłamy. Czasem
          > przez taką nietolerację dochodzi do rozlewu krwi, do faszyzmu itd. ale w
          > ogólnym rozrachunku to lepsze, bo zmusza przynajmniej do zastanowienia się
          skąd
          >
          > to wszystko wypływa.

          Zgadzam się w zupełności..różnice są szalenie twórcze, ale tylko wówczas jeśli
          po "rozlewie krwi" dojdzie do ponownego zjednoczenia. W innym przypadku walka
          nie ma dla mnie sensu...
          Nie chodzi o to aby iść na ugodę wszędzie gdzie się da, żeby się poddawać.

          >A Woodstock to dwa dni poruszania się pomiędzy własnymi
          > klonami - tak się nie da nauczyć tolerancji.

          Myślę, że tu chodzi też o inną tolerancję...może o taką o jaką domagają się
          homoseksualiści w swych marszach..."nie gnojcie nas za to jacy jesteśmy, że
          jesteśmy inni od was, my możemy dogadać się między sobą, więc spróbujcie nas
          zrozumieć". Przyczym podkreślam "dogadać" nie znaczy bezmyślnie kopiować,
          naśladować czyjeś zachowanie...



          >Młodzi ludzie traktująto nawet
          > jako ucieczkę od tego gównianego świata naokoło - nie rozumieją, że uciekając
          > gdzieś tam pod skrzydła Owsiaka i swoich kolegów z subkultur nigdy nie dadzą
          > rady się przystosować. I nie przyjmuję do siebie wymówek, że to świat jest
          zły,a ja zbyt wrażliwy/a, aby na nim żyć. Gówno - po prostu brak takim ludziom
          sił,brak podstawowych zasad w spoglądaniu na świat i społeczeństwo. Woodstock
          > pozwala im się jeszcze bardziej wyizolować, zamknąćw grupach i w ich obrębie
          > poszukiwać miłości, przyjaźni, szczęścia. A tak naprawdę przecież da się
          > pokochać, polubić kogoś spoza własnego kręgu mentalnego, czy odzieżowego...

          Tak, tylko do "tanga trzeba dwojga"...ten ktoś spoza mojego kręgu mentalnego
          też musi wyrazać chęć poznania tego, co siedzi we mnie, bo inaczej to nic z
          tego nie będzie...
          Tu znów generalizujesz i oskarżasz tych bogu ducha winnych ludzi o jakąś niemoc
          życiową...
          PW jest przede wszystkim formą zabawy, przez te dwa dni w roku nawet
          najwierniejszemu wyznawcy owej "sekty" nie jest się w stanie "wyprać mózgu" do
          cna.
          I co jest złego w zamknięciu się w grupie w poszukiwaniu miłości? A cóż innego
          robią zakochani?wink

          To
          > jest własnie zło Woodstocku, nie żaden alkohol i narkotyki.

          Podsumowując...Woodstock to naprawdę nie sekta, nikt nie zmusza nikogo, żeby
          się na nim stawiał..wink
          Wybacz, ale Twoje argumenty mowiące głównie o tym, że jednoczenie w grupie jest
          bez sensu, bo należy zawsze z "dumnie podniesionym czołem" walczyć w pojedynkę
          są dla mnie nie do końca zrozumiałe... Wyzywanie tych ludzi od idotów, głupców
          i jakichś "ciamajd" życiowych jest chyba w złym guście i również nie ma wiele
          wspólnego z tolerancją, o której tak ochoczo się wypowiadasz...

          pozdrawiam

          • Gość: homek_toft Re: WOODSTOCK - bezwartosciowy syf! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.04, 18:15
            Boże, kocham to forum. Ktoś przez cały czas poświęca mi czas smile Chciałbym
            podziękować całej akademii.

            A co jest złego w określeniu spęd? Ja go użyłam w zupełnie obiektywnym
            > znaczeniu, dla mnie to po prostu zebranie w jednym miejscu rzeszy osób... U
            > Ciebie budzi jakieś negatywne emocje?Ciekawa jestem jakie...wink

            Spęd kojarzy mi się z bydłem bezwolnie maszerującym za rzeź. Po prostu z
            krowami, no wiesz - tymi miłymi, głupiutkimi stworzeniami, które ciągle tylko
            żują i dają mleko. Bez pejoratywu to bydło. Krówki nie muszą być brudne i
            śmierdzące - zdarzają się milusie i kudłate smile))

            mam wrażenie że cholernie
            > wszystko generalizujesz, używasz mocnych słów, ale czytając Twoje posty
            wydaje
            > mi się że (choć zarzekasz się i bronisz rękami i nogami)myślisz strasznie
            > schematycznie, niestety takie jest moje wrażenie...

            Szkoda tylko, że to schematy, którymi mało kto się potrafi posługiwać.

            na przystanku są różni ludzie...nastolatki, studenci,
            > osoby po 30 pamiętający jeszcze Jarocin..i oni wszyscy to Twoim zdaniem
            > bezmózgowi idioci?? Nie potrafiący chodzić swoją drogą??Którzy nienawidzą
            > siebie i szukają za wszelką cenę akceptacji??

            Akceptacji można na siłę szukać w każdym wieku. Wiesz - po to są te wszystkie
            kółka brydżowe dla kombatantów i emerytowanych pracowników kolei. A że od razu
            nienawidzą siebie... Powolutku. Może tylko się boją życia i ze strachu przed
            nim próbują się zamknąć w jakiejś społeczności, gdzie nic im się nie przydarzy,
            nie pojawi się żadna osoba, ani sytuacja, która rzuciłaby jakieś wyzwanie
            (choćby intelektualne).

            > Naprawdę uważasz, że "wszędzie tam, gdzie ludzie się jednoczą (obojętnie - za
            > czy przeciwko czemuś), następuje ogłupienie"? To jak wyobrażasz sobie postęp
            > tego świata? Jako rezultat działąjących samodzielnie indywidualistów?

            Tak właśnie jest i to nie jest moja wyobraźnia. Postęp świata dokonywał się
            tylko poprzez wysiłki i idee zrodzone w umysłach wybitnych jednostek.
            Oczywiście fizycznie sami nie dokonaliby niczego - musieli pomagać im inni
            ludzie. Ale sam fakt...

            1.nie sądze, żeby ludzie jeździli na PW w celu poszukiwania drogi życiowej
            > tylko i wyłącznie...nie traktujmy tego aż tak śmiertelnie poważnie..to
            przecież
            > w dalszym ciągu jest rodzaj zabawy, nie?

            Tylko i wyłącznie to nie. Także po to, aby pozyskać sobie nowych znajomych,
            nowych przyjaciół i (może) związek. Woodstock to dla wielu z tych ludzi jedyne
            miejsce, w którym zostaną zaakceptowani - w bo w normalnym świecie wokół nas są
            uznawani za dziwnych, często słusznie zresztą.

            2. Gdzie w takim razi należałoby leczyć młodzieńcze lęki? Co jest złego w
            > protestowaniu przeciwko wojnie. Jeśli coś mnie denerwuje, mam ochotę to
            > wyrazić, a form wyrazu jest wiele...niektórym nie wystarcza polemika z mamą
            lub
            >
            > przyjacielem (gdzieś to przecież sam napisałeśwink) za to montują transparent...

            Podobno oznaką mądrości jest zwalczanie swoich lęków. Młodzieńcze lęki według
            mnie trzeba zwlaczać samemu. To najbardziej. Resztę dokonuje to, na czym zależy
            każdemu człowiekowi - bez względu na to, czy madługie włosy, czy krótkie, czy
            jest punkiem czy skinem - czyli miłość, przyjaźń, posiadanie miejsca, czy
            osoby, do której można pójść ot tak sobie, bez interesu i spełnienie w życiu,
            zawodowe. No, ale ci wrażliwi ludzie z woodstocka to chyba mają takie wartości
            gdzieś? Przecież lęki zanikają w wielkiej wspólnocie, prawda? Po to są
            subkultury. Tylko problem jest taki z tymi subkulturami jak ze stadem owiec.
            Przychodzi wilk, wszystkie owce spieprzają, najsłabsza owca (członek stada,
            jedna z nich) zostaje z tyłu, wilk ją je, reszta owiec nawet sdię nie obraca.

            to rzuć mi choć jedno hasło które dla Ciebie w
            > życiu jest istotne...

            Może uczciwość, szczerość, rozwój, samoświadomość... Tak, te powinny być dobre,
            chociaż takie troszkę pierwsze z brzegu.

            > Myślę, że tu chodzi też o inną tolerancję...może o taką o jaką domagają się
            > homoseksualiści w swych marszach..."

            Chyba raczej nie o taką.

            przez te dwa dni w roku nawet
            > najwierniejszemu wyznawcy owej "sekty" nie jest się w stanie "wyprać mózgu"
            do
            > cna.

            Nie. Ale od tego się zaczyna pranie albo to podtrzymuje proces prania.

            A cóż innego
            > robią zakochani?wink

            Już zakochani są zamknięci we własnej grupie złożonej z dwóch osób, ale nie
            powinni odrzucać całej reszty ludzkości. A ci jeszcze nie zakochani, którzy
            szukają sobie kogoś - nie mogą się zamknać. Ten przykład zakochanych jest fajną
            przenośnią, wiesz? Podobnie ludzie, którzy już znaleźli swojądrogę mogą się jej
            trzymać, ale nadal powinni uważać na resztę świata i dalej się uczyć, bo
            inaczej stracą pespektywę, a ci co jeszcze tej drogi nie znaleźli powinni
            szukać gdzie sięda. Im więcej szukasz tym więcej znajdziesz.

            > Wybacz, ale Twoje argumenty mowiące głównie o tym, że jednoczenie w grupie
            jest
            >
            > bez sensu, bo należy zawsze z "dumnie podniesionym czołem" walczyć w
            pojedynkę
            > są dla mnie nie do końca zrozumiałe... Wyzywanie tych ludzi od idotów,
            głupców
            > i jakichś "ciamajd" życiowych jest chyba w złym guście i również nie ma wiele
            > wspólnego z tolerancją, o której tak ochoczo się wypowiadasz...
            >

            Po pierwsze - nie mówiłem nic o walce w pojedynkę. Jakiej walce? Ja tylko
            mówię, nic nie robię smile W pojedynkę to człowiek powinien myśleć, tak żeby żadna
            grupa nie mówiła za niego, nie tworzyła za niego opinii i zamiast niego
            dokonywała wyborów.
            Po drugie nie wyzywałem jeszcze nikogo od idiotów. Ważę słowa smile
            O tolerancji się ochoczo wypowiadam, ale sam tolerancyjny nie jestem. Według
            mnie tolerancja to coś, co albo siębierze w całości albo w ogóle i jako taka
            jest tylko i wyłącznie fikcyjnym pojęciem.

            Pozdro.


            • mishima Re: WOODSTOCK - bezwartosciowy syf! 11.08.04, 14:30
              Gość portalu: homek_toft napisał(a):

              ) Boże, kocham to forum. Ktoś przez cały czas poświęca mi czas smile Chciałbym
              ) podziękować całej akademii.

              Jakiej akademii?? nie bardzo rozumiem.
              Chyba na tym właśnie polega forum.Ty zacząłeś jakiś wątek, ja się
              ustosunkowałam, potem mi odpowiedziałeś, to i ja odpowiedziałam...itd
              Strasznie demonizujesz, a przypomnijmy, że rozmawiamy o dwudniowym koncercie...
              A Ty byłeś kiedyś na PW? Bo mam wrażenie że prezentujesz punkt widzenia
              jakiegoś odległego obserwatora. Większość ludzi naprawdę przyjeżdża tam w
              poszukiwaniu dobrej zabawy, niekoniecznie akceptacji i nie tylko w poszukiwaniu
              drogi życiowej, czy w celu "leczenia młodzieńczych lęków", ale o tym już
              pisałam..nie uwierzyłeś...trudno..
              Na PW ciężko wybrać się smemu, czy w dwie osoby. Wyjazd ma sens moim zdaniem,
              gdy wyjeżdżasz większą grupą...no ale znów powiesz że grupa i to
              ogłupiające...wink

              ) )mam wrażenie że cholernie
              ) ) wszystko generalizujesz, używasz mocnych słów, ale czytając Twoje posty
              ) ) wydaje
              ) ) mi się że (choć zarzekasz się i bronisz rękami i nogami)myślisz strasznie
              ) ) schematycznie, niestety takie jest moje wrażenie...

              ) Szkoda tylko, że to schematy, którymi mało kto się potrafi posługiwać.

              Widzisz, człowiek jest tak skonstruowany, że tworzy sobie schematy, by móc
              pojmować świat. Inaczej otrzymałby zbyt wiele informacji naraz i nie poradziłby
              sobie. Schematami posługują się dzieci, głównie, bo im człowiek starszy i
              mądrzejszy z generalizacji może się "przełączyć" na różnicowanie. Spróbuj
              pomyśleć że ludzie różnią się od siebie, świat stanie się bardziej
              skomplikowany, ale pawdziwszy...


              ) Akceptacji można na siłę szukać w każdym wieku. Wiesz - po to są te wszystkie
              ) kółka brydżowe dla kombatantów i emerytowanych pracowników kolei. A że od
              razu
              ) nienawidzą siebie... Powolutku. Może tylko się boją życia i ze strachu przed
              ) nim próbują się zamknąć w jakiejś społeczności, gdzie nic im się nie
              przydarzy,
              )
              ) nie pojawi się żadna osoba, ani sytuacja, która rzuciłaby jakieś wyzwanie
              ) (choćby intelektualne).


              Popatrz jak trafiłeśsmile) A ja akurat grywam w brydża..wink) co prawda nie należę
              do kółka żadnego...ale co , to szukam akceptacji, tak? już nie mówiąc, że to
              takie niemodne i niemłodzieżowe, tak pykać w brydża..wink
              A teraz poważnie.. mam wrażenie, że jak ktoś się naprawdę boi życia, to raczej
              stroni od ludzi w ogóle (fakt, że to skrajność). Poza tym to nic nowego, że
              ludzie kochają podobnych do siebie, a obawiają się obcych, ze strachu przed
              nimi jednoczą się z podobnymi sobie. I na Woodstocku może być podobnie.Problem
              w tym, czy to szkodzi, Ty twierdzisz, że tak...ja mam wątpliwości. Mówisz, że
              przebywanie w grupie ogłupia, że blokuje myślenie, hamuje rozwój..a np. praca
              przez "burzę mózgów"? tak naprawdę wszystko zależy od poszczególnych jednostek,
              indywiduów, które w grupie się znajdą. Nie zawsze jest tak, że jest to "stado
              bezmyślnych baranów" oczekujących na wskazówki w którą stronę zrobić krok.
              Piszesz i (masz świętą rację) że indywidualne umysły zmieniają swiat, ale co
              zdziałałyby w pojedynkę? Jaka genialna teoria zrodziła by się bez udziału osób
              trzecich? Bez nocnych dyskusji, wymian poglądów...tego przecież nie
              krytykujesz, a takie rzeczy mają miejsce w "grupach" w dobrych(?) grupach.
              To, czy wpadniesz w sidła "sekty" zależy głównie od Ciebie, od Twojego
              podejścia do życia, światopoglądu (a właściwie od ich stabilności).
              Zgodzę się, że Woodstock może być formą odreagowania, dla mnie taką samą jak
              wiele innych form zabawy, jak wyjazd ze znajomymi i robienie głupstw, po to by
              się zdystansować, by "naładować akumulatory". Życie śmiertelnie poważne jest
              nudne i chore...bo potam budzisz się i stwierdzasz, że właściwie sobie nie
              pożyłeś, że coś Ci umknęło, owszem wiesz dużo, intelektualnie jesteś
              fantastycznie rozwinięty, ale to wszystko jest takie jałowe, puste...


              )

              ) Podobno oznaką mądrości jest zwalczanie swoich lęków. Młodzieńcze lęki według
              ) mnie trzeba zwlaczać samemu. To najbardziej. Resztę dokonuje to, na czym
              zależy
              )
              ) każdemu człowiekowi - bez względu na to, czy madługie włosy, czy krótkie, czy
              ) jest punkiem czy skinem - czyli miłość, przyjaźń, posiadanie miejsca, czy
              ) osoby, do której można pójść ot tak sobie, bez interesu i spełnienie w życiu,
              ) zawodowe. No, ale ci wrażliwi ludzie z woodstocka to chyba mają takie
              wartości
              ) gdzieś? Przecież lęki zanikają w wielkiej wspólnocie, prawda?

              "Wrażliwi ludzie z woodstocka" nie mają takich wartości gdzieś. Wręcz
              przeciwnie. W wielkiej wspólnocie lęki można co najwyżej "zaleczyć" a
              nie "wyleczyć". Jesli było by tak jak mówisz (że "woodstockowicze, to
              zalęknione krówki niekoniecznie śmierdzące i ubabrane w błocie") woodstock co
              najwyżej może im pomóc na chwilę zapomnieć, ale nie uniemożliwić twórczego
              rozwiązania swoich problemów.

              Po to są
              ) subkultury. Tylko problem jest taki z tymi subkulturami jak ze stadem owiec.
              ) Przychodzi wilk, wszystkie owce spieprzają, najsłabsza owca (członek stada,
              ) jedna z nich) zostaje z tyłu, wilk ją je, reszta owiec nawet sdię nie obraca.

              Tylko dla mnie ( inaczej niż dla Ciebie) PW to nie subkultura, bo subkultura
              powinna się cechować jakąś jednolitością, fakt, że Ty uważasz że na PW wszyscy
              ludzie są tacy sami...

              ) )to rzuć mi choć jedno hasło które dla Ciebie w
              ) ) życiu jest istotne...

              ) Może uczciwość, szczerość, rozwój, samoświadomość... Tak, te powinny być
              dobre,chociaż takie troszkę pierwsze z brzegu.

              Świetnie w takim razie doskonale się uplasowałeś w woodstockowych ideach..wink


              ) Już zakochani są zamknięci we własnej grupie złożonej z dwóch osób, ale nie
              ) powinni odrzucać całej reszty ludzkości. A ci jeszcze nie zakochani, którzy
              ) szukają sobie kogoś - nie mogą się zamknać. Ten przykład zakochanych jest
              fajną
              ) przenośnią, wiesz? Podobnie ludzie, którzy już znaleźli swojądrogę mogą się
              jej
              ) trzymać, ale nadal powinni uważać na resztę świata i dalej się uczyć, bo
              ) inaczej stracą pespektywę, a ci co jeszcze tej drogi nie znaleźli powinni
              ) szukać gdzie sięda. Im więcej szukasz tym więcej znajdziesz.


              nie mniej jednak jest w zakochaniu zjednoczenie i ogłupieniewink
              zrobiło się strasznie filozoficznie w tej dyskusji, a temat był taki przyziemny
              z pozoru...


              ) Po pierwsze - nie mówiłem nic o walce w pojedynkę. Jakiej walce? Ja tylko
              ) mówię, nic nie robię smile W pojedynkę to człowiek powinien myśleć, tak żeby
              żadna
              )
              ) grupa nie mówiła za niego, nie tworzyła za niego opinii i zamiast niego
              ) dokonywała wyborów.

              Zgadzam się, tylko widzisz dla Ciebie Woodstock jest zagrożeniem dla rozwoju
              własnego myślenia, a dla mnie okazją poznania ciekawych i zupełnie różnych
              osób, szansą wymiany poglądów i przede wszystkim dobrą, naprawdę nieszkodliwą
              zabawą.

              ) Po drugie nie wyzywałem jeszcze nikogo od idiotów. Ważę słowa smile

              Oj, tu muszę posłużyć się cytatem...
              "Tak sobie tylko psioczę i bezradnie się wściekam na tych biednych idiotów,
              którzy dali się ponieść bzdurnej demagogii pseudotwórcóm, pseudo tekściarzy,
              pseudosamarytan itd, itp"
              no i jak, pamięć zawodzi?smile

              ) O tolerancji się ochoczo wypowiadam, ale sam tolerancyjny nie jestem. Według
              ) mnie tolerancja to coś, co albo siębierze w całości albo w ogóle i jako taka
              ) jest tylko i wyłącznie fikcyjnym pojęciem.
              )
              ) Pozdro.
              ech i tu znów zrobiło się filozoficznie...nie chce mi się rozpoczynać dyskusji
              o tym "czym dla mnie jest tolerancja" bo trwało by to cholernie długo, a ja
              jednak cenię sobie czas. Tolerancję rozpoznaje się w czynach, nie słowach. To
              że zarzekasz się że nie jesteś tolerancyjny świadczy dokładnie o niczym. Tak
              samo, jeśli ja bym na wszystkie świętości przysięgała, ze tolerancyjna jestem.
              Nie masz powodów, żeby mi wierzyć póki nie zobaczysz na własne oczy jak się
              zachowam w danej sytuacji.

              pozdrawiam
              • Gość: homek_toft Re: WOODSTOCK - bezwartosciowy syf! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.08.04, 08:59
                Chciałbym
                > ) podziękować całej akademii.
                >
                > Jakiej akademii?? nie bardzo rozumiem.

                To był wiesz taki żart w formie cytatu z filmu. Sorry, ten film mało kto zna.

                > A Ty byłeś kiedyś na PW? Bo mam wrażenie że prezentujesz punkt widzenia
                > jakiegoś odległego obserwatora.

                Ja nie byłem i atakuję, Roar też nie był i broni. Obu nam wydaje się więc, że
                coś o woodstocku wiemy. Ja wierzę, że wiem wystarczająco wiele.

                > Na PW ciężko wybrać się smemu, czy w dwie osoby. Wyjazd ma sens moim zdaniem,
                > gdy wyjeżdżasz większą grupą...no ale znów powiesz że grupa i to
                > ogłupiające...wink

                Hm. Dobrze, trochę to stonuję. Ja też chodzę (na koncert na przykład) pewną
                grupą osób. Tylko, że chodzenie gdzieś grupą na piwo, czy chodzenie gdzieś
                grupą zapalić za uniwerkiem, czy za szkołą, to co innego niż bycie grupą na
                festiwalu w ten sposób przeładowanym ideologicznie, z charakterem zakładającym
                nawrócenie człowieka, który zawitałby tam po raz pierwszy.

                Spróbuj
                > pomyśleć że ludzie różnią się od siebie, świat stanie się bardziej
                > skomplikowany, ale pawdziwszy...

                Ja nie muszę o tym myśleć - wiem, że ludzie różnią się od siebie i nie
                zamierzam wcale tego zmieniać. Cieszę się, że się różnią. I jeszcze raz
                powtórzę: nie zamierzam zlikwidować woodstocku smile) ani nie zamierzam pytać na
                ulicy ludzi: byłeś? byłem. to zaraz w mordę. Nie, ja tylko narzekam na
                woodstock, bo mi się nie podoba. A nie podoba mi się, bo jest jakoś tam
                sprzeczny z tym, jak ja widzę świat. W Twoim świecie woodstock jest super, w
                moim nie. To przed chwilą to właśnie różnicowanie? Dokonałem tego? Już jestem
                oświecony? wink

                > Popatrz jak trafiłeśsmile) A ja akurat grywam w brydża..wink) co prawda nie należę
                > do kółka żadnego...ale co , to szukam akceptacji, tak? już nie mówiąc, że to
                > takie niemodne i niemłodzieżowe, tak pykać w brydża..wink

                Nie, nie - nie ma nic do brydża. Jakoś tak mi przyszedł na myśl, mogłem
                napisać, że kółko gry w wista i też byłoby dobrze smile

                Mówisz, że
                > przebywanie w grupie ogłupia, że blokuje myślenie, hamuje rozwój..a np. praca
                > przez "burzę mózgów"? tak naprawdę wszystko zależy od poszczególnych
                jednostek,
                >
                > indywiduów, które w grupie się znajdą. Nie zawsze jest tak, że jest to "stado
                > bezmyślnych baranów" oczekujących na wskazówki w którą stronę zrobić krok

                "Burza mózgów oczywiscie jest super, bardzo rozwija. Ale burza różnych,
                samodzielnych mózgów. Mówię tutaj o grupach w sensie subkultur. Postaw przed
                grupą ludzi ubranych na biało temat: Jaki kolor jest najlepszy i uzasadnij.
                Będzie burza mózgów, ale wszystkie będą skierowane w jedną stronę. Będzie tylko
                wymienianie powodów, dla których biały jest lepszy (bo sami się w tym kolorze
                lubują), ale nie zrodzi się z tego dyskusja, bo nikt w tej grupie nie nosi
                przecież nic czarnego. I nie, nie potrafię tego udowodnić smile Po prostu jestem
                pewien, że tak by było.

                > Piszesz i (masz świętą rację) że indywidualne umysły zmieniają swiat, ale co
                > zdziałałyby w pojedynkę? Jaka genialna teoria zrodziła by się bez udziału
                osób
                > trzecich? Bez nocnych dyskusji, wymian poglądów...tego przecież nie
                > krytykujesz, a takie rzeczy mają miejsce w "grupach" w dobrych(?) grupach.
                > To, czy wpadniesz w sidła "sekty" zależy głównie od Ciebie, od Twojego
                > podejścia do życia, światopoglądu (a właściwie od ich stabilności).

                Bez osób trzecich.. Ile może być osób trzecich? 350 000?
                Jak zacznę krytykować nocne dyskusje. Zacznę się martwić smile
                Wymiana poglądów między ludźmi stanowiącymi część wielkiego tłumu zjednoczonego
                subkulturami, rodzajem słuchanej muzyki, często ubiorem i doświadczeniami.
                Ciekawe jakimi poglądami się wymienią. Chyba, że jeden do drugiego powie: Ten
                zespół jest super, nie? A drugi na to: No.

                > Zgodzę się, że Woodstock może być formą odreagowania, dla mnie taką samą jak
                > wiele innych form zabawy, jak wyjazd ze znajomymi i robienie głupstw, po to
                by
                > się zdystansować, by "naładować akumulatory". Życie śmiertelnie poważne jest
                > nudne i chore...bo potam budzisz się i stwierdzasz, że właściwie sobie nie
                > pożyłeś, że coś Ci umknęło, owszem wiesz dużo, intelektualnie jesteś
                > fantastycznie rozwinięty, ale to wszystko jest takie jałowe, puste...

                Nie mam nic przeciwko zabawie. Jeśli nie jest jałowa i pusta.

                woodstock co
                > najwyżej może im pomóc na chwilę zapomnieć, ale nie uniemożliwić twórczego
                > rozwiązania swoich problemów.

                I właśnie o to im chodzi wg mnie (przynajmniej dużej ilości z nich) - o choćby
                chwilową ucieczkę ze świata, których ich dręczy. Do którego nie są
                przystosowani, od społeczeństwa, w którym nie mogą sobie znaleźć miejsca.

                > Tylko dla mnie ( inaczej niż dla Ciebie) PW to nie subkultura, bo subkultura
                > powinna się cechować jakąś jednolitością, fakt, że Ty uważasz że na PW wszyscy
                >
                > ludzie są tacy sami...

                PW to oczywiście nie subkultura sam w sobie, ale na nim spotykają się
                jedna/dwie subkultury, co raczej jednak ujednolica wg mnie.

                > ) Może uczciwość, szczerość, rozwój, samoświadomość... Tak, te powinny być
                > dobre,chociaż takie troszkę pierwsze z brzegu.
                >
                > Świetnie w takim razie doskonale się uplasowałeś w woodstockowych ideach..wink

                To jadę za rok sprawdzić. Teraz to już chyba muszę, bo jeszcze Roarowi
                obiecałem, że pójdę tam w dresach i porobię sobie zdjęcia, jakby ktoś mnie
                pobił. Wiesz, to taki typ co potrzebuje wszystko dotknąć, żeby sięprzekonać, że
                istnieje. Jednak serio mówiąc: nie wydaje mi się, żebyśmy jednakowo pojmowali
                te pojęcie, jak np. szczerość, czy samoświadomość. Rozmawiałem o tym z paroma
                ludźmi, którzy obracająsię w woodstockowych klimatach i raczej trafialiśmy w
                mury. Ale nie schodźmy na takie filozofie, to nei to forum.

                > nie mniej jednak jest w zakochaniu zjednoczenie i ogłupieniewink

                No, dobra - jest smile I znowu - nie zamierzam nic zrobić, żeby to przerwać smile

                > ) Po drugie nie wyzywałem jeszcze nikogo od idiotów. Ważę słowa smile
                >
                > Oj, tu muszę posłużyć się cytatem...
                > "Tak sobie tylko psioczę i bezradnie się wściekam na tych biednych idiotów,
                > którzy dali się ponieść bzdurnej demagogii pseudotwórcóm, pseudo tekściarzy,
                > pseudosamarytan itd, itp"
                > no i jak, pamięć zawodzi?smile

                Taaa, już to zauważyłem. Widocznie jakoś mi umknęło. Przepraszam grzecznie smile
                • mishima Re: WOODSTOCK - bezwartosciowy syf! 12.08.04, 13:37
                  A nie podoba mi się, bo jest jakoś tam
                  > sprzeczny z tym, jak ja widzę świat. W Twoim świecie woodstock jest super, w
                  > moim nie. To przed chwilą to właśnie różnicowanie? Dokonałem tego? Już jestem
                  > oświecony? wink

                  Brawo już prawie możesz dołączyć do "sekty"wink)
                  W moim świecie Woodstock też nie jest super. Pisałam na początku że ma wiele
                  wad...głównie od strony muzycznej (temu chyba nikt nie zaprzeczy), a
                  najbardziej śmieszy mnie jak Owsiak wspomina że zaprosi Bono...i może jeszcze
                  RHCP..(hahaha marzyciel na starość, a swoją drogą ciekawe gdyby mu wyszło, co
                  zrobili by wszyscy woodstockowi sceptycy..czy uczestniczyli by w tym totalnym
                  ogłupieniu...)
                  Woodstock po prostu nie jest szkodliwy, wielu daje chwile radości, więc niech
                  sobie zostanie jak jest.

                  > "Burza mózgów oczywiscie jest super, bardzo rozwija. Ale burza różnych,
                  > samodzielnych mózgów. Mówię tutaj o grupach w sensie subkultur

                  widzisz dalej pojmujesz woodstock jako subkulturę (no ewentualnie dwie lub
                  trzy)...a ja na przykład nie należę do żadnej, wyglądam w miarę normalnie mój
                  mózg jest samodzielny (z nikim/niczym nie połączonywinki takich osób jest sporo,
                  z nimi można pogadac a poza tym skoro "nie zamykamy się na obcych", to pogadać
                  można w końcu z każdym, nawet jeśli bredzi...wink

                  > To jadę za rok sprawdzić. Teraz to już chyba muszę, bo jeszcze Roarowi
                  > obiecałem, że pójdę tam w dresach i porobię sobie zdjęcia, jakby ktoś mnie
                  > pobił.

                  Nie wiem czy to w jakiś sposób zmieni Twoje zdanie o przystankusmile Bo w sumie
                  wiele tu zależy od nastawienia... ale spróbować nie zaszkodzi, czekam więc na
                  wyczerpujące relacje z przyszłorocznego koncertu wink(i trzymam za słowo...haha
                  sam się w to wpakowałeś..teraz już musisz pojawić się na tym "spędzie
                  idiotów" wink))

                  pozdrawiam
    • bukowski27 homek toft 11.08.04, 13:27
      nie jestem pewien czy dobrze rozumiem... robisz organizatorowi zarzut, ze na
      festiwalu przez niego organizowanym gra i promuje muzyke ,ktorą organizator
      lubi?
      • Gość: homek_toft jurek owsiak IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.08.04, 14:02


        Nie, moje zarzuty nie są raczej skierowane w organizatora, chociaż pewnie
        jakośgo dotyczą.
        Wiesz - zdrugiej strony, organizator mógłby też sobie czasem dać na luz i poza
        muzyką, którą sam lubi, mógłby zacząć promować także dobrą muzykę.
        • bukowski27 nie zrozumiałes mnie. 11.08.04, 14:09
          owsiak niech bedzie tylko przykładem. imie i nazwisko nieistotne. i nie chodzi
          tu tez o wrzucanie na luz. ja chciałem tylko moje skromne trzy grosze wtracic,
          ze trudno oczekiwac od kogokolwiek ze bedzie promował muzyke wbrew sobie.
          owsiak poszedł w regułe rockowocepeliowską, czy to sie komus podoba czy nie,
          taka formuła przyciąga co roku kilkaset tysiecy ludzi i nie za bardzo wiem co
          tu zmieniac skoro wszyscy zaineteroswani sa zadowoleni. nie zrozum mnie zle,
          ale twoj głos przypomian mi takich kontestatorów. ja tez bym wolał zdecydowanie
          roskilde, nawet na skale krajowa (chociaz muzyka polska w moim przekonaniu
          ciagle nieiwel ma do zaproponowania) tylko powiedz mi kto by w tym kraju na
          taka impreze pojechał? nie wydaje mi sie zeby kilkaset tysiecy.
          • Gość: nadzieja Re: nie zrozumiałes mnie. IP: *.chello.pl 11.08.04, 23:39
            owsiak poszedł w regułe rockowocepeliowską,

            i w tym caly zarzut chyba... nie ze w rockowa, ale ze w cepeliowska...
            bylam raz na przystanku i nie pojade tam wiecej, bo:
            1. nie spotkalam tam ludzi, z ktorymi fajnie sie gada... tylko jakies pseudo
            teorie: peace and love... gdy bede potrzebowac takich wrazen wybiore sie na
            Starowke - pewno jakis fanatyk pseudokriszny mnie zaczepi...
            2. ludzie, ktorzy lubia taplac sie w blocie, nie myc (praktycznie) i smierdziec
            nie sa dla mnie dobrym towarzystwem... sorki, ale nie pociagaja mnie polepione
            od brudu wlosy i rece brudne od blota... takiego hard core'u nie lubie smile))
            3. muzyka... jak dla mnie wazna i nie ma potrzeby dodawac nic wiecej...
            4. przez impreze pana Owsiaka skutecznie zrazilam sie do koncertow
            plenerowych "dla wszystkich" - wybieram bardziej ludzkie warunki... jak bede
            chciala byc malpa - dam znac...

            pozdrawiam...
            • Gość: majak666 Re: nie zrozumiałes mnie. IP: *.cstnet.pl 12.08.04, 01:50
              No, koleżanka nie lubi Woodstocku!
              Nie szkodzi, jeśli kochasz MUZYKĘ to nie potrzeba Ci festiwali (czasem jakiś
              koncercik w plenerze). A kurz i brud? Fe!
              Ale niektórzy poświęcają się (tak jak Ja) i jadą na Woodstock. Ja również nie
              lubię kurzu, taplania się w błocie, brudu, jednak rozumiem ludzi, którym taki
              klimat odpowiada!
              TO CO KOCHAM NAZYWA SIĘ MUZYKĄ
              I nie jestem w tym osamotniony.
              P.S. Na jakim Woodstocku byłaś i przede wszystkim z kim?
              • Gość: homek_toft Re: nie zrozumiałes mnie. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.08.04, 14:47
                A to co? Jakas nowa sekta? Mowisz jak Harre Kriszna, stary smile
                • Gość: homek_toft Re: nie zrozumiałes mnie. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.08.04, 14:48
                  A Old Time Radio tez kochasz?
              • Gość: nadzieja Re: nie zrozumiałes mnie. IP: *.chello.pl 14.08.04, 10:50
                Kurcze... Wlasnie sie dowiedzialam, ze nie lubie Woodstocku znaczy NIE LUBIE
                MUZYKI... czy tak ciezko zrozumiec, ze wole pojsc do Kongresowej na King
                Crimson czy Zorna niz jechac na Woodstock na Sweet Noise??? dla mnie wybor jest
                oczywisty... i wyobraz sobie nie tylko ze wzgledow estetycznych (syf na
                Woodstocku), ale i artystycznych ("artysci" na Woodstocku)...

                pozdrawiam...
        • Gość: pl Re: jurek owsiak IP: *.zapto.org / *.internetdsl.tpnet.pl 15.08.04, 09:09
          tak,dobrą muzę?Na przykład co?Festiwal Chopinowski już mamy, może piknik
          country,albo drugą love parade?!To śmieszne- po co gościu ma robić coś wbrew
          sobie,liczy się,że on przez to jest happy,a na dodatek daje radość innym 150
          tysiącom(czy iluś tam).No.
      • Gość: ktos Re: homek toft IP: *.acn.pl 13.08.04, 14:36

        ja mysle, ze nie o zarzut tu chodzi, tylko o ocene.
    • Gość: Leszek Voodoo Re: WOODSTOCK - bezwartosciowy syf! IP: *.petrus.pl 11.08.04, 16:45
      "Leszczyński (rzecznik prasowy Woodstock -"W
      szkole uczy się 100 osób. Z tego 95 słucha Ich Troje, a 5 szuka czegoś, czego
      media nie potrafią im dać. Te 5 osób przyjeżdża tu i tworzy tłum".

      No jesli ja nie słucham Ich Troje i nie jezdze na Woodstock to gdzie ja jestem?
      Czy jestem outside poza 100% tłumu.To nie mozliwe.Jestem z kosmosu!!!
      Swoja drogą to leszczeynski to dureń-puszcza w tym swoim programie takie gówna
      ze głowa boli.I nie sadze zeby sie on tym zachwycał ale dlatego zo to każa mu
      grac i o tym gadac.
      Pozdrawiam
      Leszek Voodoo
      www.voodoo.free.pl
      • Gość: homek_toft Re: WOODSTOCK - bezwartosciowy syf! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.08.04, 09:35
        Subterreanean Homesic Alien jesteś , z tego wynika. A ja przyleciałem z K-Paxa.
        Oczywiście przybywam w pokoju.
    • Gość: endo Re: WOODSTOCK - bezwartosciowy syf! IP: *.vnet.pl / 81.219.98.* 12.08.04, 00:10
      ale Woodstock to Woodstock!!!jedyny i niepowtarzalny!!!To tak jakby rasta nie
      mieli nosic dreadow bo sa niemodne.Faktycznie w Polsce brakuje takiego
      festiwalu,ale nie mozna tylko dlatego zmieniac fdotychczasowej formy
      Woodstocku.Lepiej zorganizowac cos nowego.
    • Gość: majak666 Re: WOODSTOCK - bezwartosciowy syf! IP: *.cstnet.pl 12.08.04, 01:40
      Przede wszystkim ludzie którzy nie czują klimatu rockowego to niech kurwa się
      nie wypowiadają, proszę. Dla nich są inne imprezy i tam sobie mogą posrać,
      pogadać, popić, popierdzieć.
      Co do Woodstock to na pewno nie stanie się drugim Roskilde bo to Woodstock! Nie
      słuchałem i czytałem wypowiedzi kołka Leszcza bo byłem w Kostrzynie. Dla mnie
      ten festiwal po prostu musi się co roku odbywać ponieważ nie mam okazji być na
      koncertach kapel które tam graję.
      Dla przykładu Armia mnie totalnie powaliła na kolana. Kto by pomyślał, że
      katolicka kapela da takiego czadu. Ja na pewno nie wink
      Po drudie primo: Byłem już na Roskilde ale nie wiem czy jeszcze pojade, z braku
      kasy.
      Poza tym przeczytajcie listę kapel zgłoszonych na tegoroczny Woodstock a
      zobaczycie że było w czym wybrać. Dlatego nie każdy może być zadowolony z doboru
      zespołów, które zagrały. Nie każdy tzn. ten który nie przybył do Kostrzyna!!!
      Ja też sceptycznie podchodziłem do tegorocznego Przystanku. Już tak nie jest i
      KROPKA!!!
      Więcej podobnych festiwalii (ale nie takich samych).
      Może wówczas wywaliło by się to gówno co leci w stacjach radiowych, bo jak
      publika chce MUZYKI to żaden problem dla stacji. Ale jak chcą gówno to niestety też!
      Komercha? What the fuck is that? Tak sobie możecie pisać o muzyce (pseudo
      muzyce) hiphopowej czy tym badziewiu technie!
      • Gość: homek_toft Re: WOODSTOCK - bezwartosciowy syf! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.08.04, 08:37
        > Przede wszystkim ludzie którzy nie czują klimatu rockowego to niech kurwa się
        > nie wypowiadają, proszę. Dla nich są inne imprezy i tam sobie mogą posrać,
        > pogadać, popić, popierdzieć.

        A klimat rockowy to ciskanie sie w tlumie i tarzanie w blocie? Aha smile To
        rzeczywiscie nie czuje.

        > Poza tym przeczytajcie listę kapel zgłoszonych na tegoroczny Woodstock a
        > zobaczycie że było w czym wybrać.

        Na pewno bylo na tej liscie duzo nazw roznych zespolow, ale czy pojawialo sie
        duzo nazw roznych gatunkow muzycznych? Pewnie nie, bo przeciez woodstock to
        festiwal "rockowy" (ahahahah), wiec zabrania sie swojej publicznosci rozwijac.
        • Gość: orzemek Re: majak666 ale bzdety piszesz! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.08.04, 14:31
          > Poza tym przeczytajcie listę kapel zgłoszonych na tegoroczny Woodstock a
          > zobaczycie że było w czym wybrać.

          Ooooooooooooooooo!!! tak jasne, 100 tvarzy grzybiarzy - gwiazda, klasa sama w
          sobie!! gdzies tu na forum muzyka jest watek o najglupszych nazwach zespolow,
          wez prosze ja ciebie sprawdz ktore z tych zespolow chcialy zagrac na
          woodkstocku. np. (Napierdalator 666) haha.

          Dobra. Fajnie masz mowiac o tym rockowym klimacie. Człowieku ja słucham rocka
          od niepamietnych czasow komuny, do tej pory jestem na biezaco. Jaki to w/g
          Ciebie jest rockowy klimat? wyobraz sobie ze nigdy nie mialem dlugich wlosow,
          glanow tez nie nosilem, nie mialem kostki, nie nosilem koszulek zespolow i
          innych rzeczy ktoreby afirmowaly to co slucham. I wiesz wszyscy ludzie w szkole
          (a dawno temu to bylo) wiedzieli ze slucham rocka, a mialem calkiem normalne
          ciuchy i nie musialem sie reklamowac z tym. wiec to chyba nie jest rockowy
          klimat, wiec co? moze mnie oswieciesz? co za głupota....
          • Gość: homek_toft Re: majak666 ale bzdety piszesz! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.08.04, 14:41

            Wiesz, glanów nie nosiłeś tylko nosisz smile Pomyliły Ci się czasy, ale spokojnie -
            za parę chwil wracamy do szkoły, może bedzie więcej gramatyki w tym roku. wink
            Taaaa - no bo wiesz - ogólnie rockowy klimat to chyba pogo jest też. No i
            ludzie, którzy słuchają rocka powinni mieć jakiegoś wroga gatunkowego - skina,
            punka, ekspedientów w makro, kogoś takiego, inaczej jesteś pozerem.
            A ten zespól Majak666 to chyba nawet odrzucili, czy mi sie wydaje ? big_grinDD
            • god_save_the_queen Re: majak666 ale bzdety piszesz! 15.08.04, 17:46
              co ty homogenizowany torfie, na łeb upadłeś?! punk jest wrogiem rocka?!
              stray zażyj litu, lepiej się poczujesz...
              • Gość: homek_toft Re: majak666 ale bzdety piszesz! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.08.04, 18:51
                Ironizowalem sluchaj. Juz wiecej nie bede jesli to za trudne - po prostu
                powiedz, jak nie nadazasz.
    • Gość: tak tu też .... Re: WOODSTOCK - bezwartosciowy syf! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.08.04, 02:32
      ... wpierdole swoje 5 groszy:


      5 groszy


      pozdro od goscia ktory postanowil zostac tu trollem
    • Gość: heartfelt Re: WOODSTOCK - bezwartosciowy syf! IP: *.stnet.pl 12.08.04, 15:14
      Szczerze mówiąc po przeczytaniu forum zbiera mi się na śmiech. Na PW nigdy nie
      byłam i żałuję tego bardzo. Czy bezwartościowy syf - jak dla kogo... Jeśli
      kogoś interesuje to, jak sie rozwija polska scena rockowa to zapraszam do
      Węgorzewa na ten przykład... Tylko nie zdziwcie się - bo tam zdecydowana
      większość publiki (nie tak licznej co prawda, bo w tym roku około
      dziewięciotysięcznej) to również stali bywalcy PW...

      Ale może by tak przyjąć inny punkt widzenia? Po co szukać głębi i ideologii? Są
      wakacje, ludzie chcią sie bawić.. Owsiak daje doskonałą po temu okazję i czy to
      źle, że stara sie promować przy tym pokój i tolerancję? Owszem, może to tylko
      slogany... Ale jeżeli to jest taki 'bezwartościowy syf' to czemu ściąga tam
      tylu ludzi? czemu ludzie wracający stamtąd są tak naładowani pozytywną energią
      i chęcią do życia? Mniemam że właśnie dlatego, ze spotkali się z mnóstwem ludzi
      podobnych do nich, słuchających podobnej muzyki i żyjących tymi samymi
      wartościami... Tam nie jedzie się szukac ideologii, życiowych celów, czy też po
      prostu sposobu na zycie... Tam jedzie się po to, zeby na dwa dni zapomnieć o
      troskach dnia codziennego, uciec od problemów, dac się ponieść zabawie
      związanej z ulubioną muzyką... A że ona jest co roku taka sama? Widocznie tym
      ludziom taka właśnie pasuje. Niktórzy jeżdzą tam właśnie po to, żeby zobaczyć
      swoich idoli wszystkich razem na jednym koncercie. Czy to źle?? Źle pytam?
      Skoro jest takie zapotrzebowanie na nowości itp, to czemu ten właśnie festiwal
      (który został nazwany festiwalem chyba tylko symbolicznie, bo żadnych konkursów
      tu nie ma), który niczego nie promuje, tylko pokazuje wciąż to samo, przyciąga
      takie rzesze ludzi? Już samo to powinno dać do myślenia.. Wbrew pozorom w
      Polsce jest sporo imprez festiwalowych... owszem - są małe, ale ten, kto się
      tym interesuje na pewno na nie dotrze... A PW? PW jest, jaki jest i taki
      własnie się ludziom podoba... Nie odpowiada? Nie jedź... Ale nie obrażaj przy
      tym tych, którzy cały rok na niego czekają i umieją się bawić wśród ludzi
      takich jak oni... Aco do Leszczyńskiego? Może złe proporcje ustalił i zbyt mało
      kategorii... Ale poniekąd ma racje...
    • Gość: AntyWoodstockowiec Woodstock to szajs IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.08.04, 09:46
      ćpanie, chlanie i taniec. W życiu na to nie pojadę!!
      • endriusza szajs tak ale nie do konca 13.08.04, 14:42
        .... jakos na poczatku lipca odbyl sie w irlandii duzy chyba najwiekszy
        letni festiwal" OXYGEN " i mimo wielu gwiazd jak the stroks , chemical
        brothers , massiw attak , the cure ( jedyny piekny koncert ) i tam wielu jakis
        innych ktorych nie kojarzylem , caly czas brakowalo mi klimatu jaki jest w
        polsce .... z drugiej strony wiele osob wspomina o kasie tu dopiero ja
        trzepia 120 euro 2dni z camp , browar 5 euro , hamburger wstretny nastepna
        piatke , idzie sie zaplakac a nie wyluzowac , coz woodstook mamy jeszcze free
        i niech tak bedzie do konca bo sie zrobi syf jak jarocin u swego zmierzchu i
        niech mu ziemia lekka bedzie
        • god_save_the_queen te, antymózgowiec 15.08.04, 17:48
          wiesz co to trolling?
          a skoro nie lubisz wodsztoku i tam nie pojedziesz to czemu się wypowiadasz w
          taki sposób, daj jakiś racjonalny powód...
    • god_save_the_queen Re: WOODSTOCK - bezwartosciowy syf! 13.08.04, 16:45
      tam sie jeżdzi dla ludzi nie dla muzyki. po pierwszym dniu i tak 3/4 sa tak
      wlane, że nie wiedzą kto śpiewa...
      fakt, że brakuje czegoś dla fanó muzyki zaangarzowane i "ideowo nie pewnej"...
      bo zlikwidowali Punkową Orkiestrę Świątecznej Pomocy...

      a co do ataku na grabarza, to daj se spokój. czytałeś PRL? tam o tym właśnie mówi.
      • Gość: Floyd golibroda kolejne bzdury. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.08.04, 21:07
        god_save_the_queen napisał:

        > tam sie jeżdzi dla ludzi nie dla muzyki

        Aha.To czemu ludzie nazywaja ten "woodstock" festiwalem?
        A w ogole to sie zastanow skad wziela sie ta nazwa. Chyba wlasnie od Woodstocku
        oryginalnego, czy moze sie myle? tam ludzi tez gowno obchodzilo kto gral, no bo
        przeciez Janis Joplin, Santana, Cocker, The Who, Hendrix to cholerni
        nowicjusze. myslisz ze tylko hasłami "love&peace" sciagneliby takie tłumy??


        masz tu kolego linka do oficjalnej (moge sie mylic) strony woodstocku
        www.woodstock69.com/
        i zobacz co jest napisane na samej gorze. "1969 Woodstock
        Festival & Concert" hmm... to faktycznie nie dla muzyki sie tam jechalo.


        > fakt, że brakuje czegoś dla fanó muzyki zaangarzowane i "ideowo nie pewnej"...
        > bo zlikwidowali Punkową Orkiestrę Świątecznej Pomocy...

        ortografia. aha. "brakuje czegoś dla fanó muzyki zaangazowane i ideowo nie
        pewnej..."cokolwiek by to mialo oznaczac to odrazu zakładzasz ze fani wlasnie
        takie muzyki sa punkami? oj mylisz sie kolego i to bardzo okrutnie. punk =
        zupełny underground, widac jakie masz zawezone pole widzenia. wiesz ja siedze w
        roku (roznym) od wielu lat i chcialbym zoabczyc na woodstocku polskim jakies
        alternatywne zespoly, ale dla nich ta scena jest zamknieta. wlasnie przez
        takich jak ty!

        > a co do ataku na grabarza, to daj se spokój.
        a dlaczego ktos nie ma go atakowac? bo tobie sie to nie podoba? bo lubisz jego
        pojecie o swiecie, lubisz jak spiewa, jak pisze teksty? ale kij ma dwa konce,
        ktos moze go nie "akceptowac" dlatego ze ma takie a nie inne pojecie o swiecie,
        dlatego jak spiewa, jak pisze tekty. otworz oczy czlowieku, pomysl o innych.
        Szczerze mowiac ja nic do punkow szczegolnie nie mam, ale wlasnie przez takich
        jak ty wyrabiam sobie o "twojej" subkulturze kiepska opinie. A sygnaturka to
        juz mnie powalila.uncertain
        pozdrawiam
        • god_save_the_queen Re: kolejne bzdury. 14.08.04, 17:56
          wiele z zespołów dla których nie ma miejsca na łusztoku mogłoby zagrać na
          Punkowej, choć oczywiście nie wszystkie. A na Punkową różni ludzie chodza...

          co do artystów których wymnieniłeś to chyba mówimy o POLSKIM woodstocku...

          a grabrza nie słucham.

          i muszę Ci powiedzieć, że nie jestem punkiem. mam w sobie trochę punak, ale to
          nie jestem cały ja.
          • Gość: floyd Przemciu Re: kolejne bzdury. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.08.04, 20:56
            a POLSKI woodstock od czego sie niby wywodzi?
            • god_save_the_queen Re: kolejne bzdury. 15.08.04, 16:59
              a co to to ma kurwa do rzeczy? nie dyskutujemy o historii festiwalu w HAMeryce,
              tylko o tym co się z nim teraz dzieje w POLSCE!!!
      • Gość: homek_toft Re: WOODSTOCK - bezwartosciowy syf! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.08.04, 22:11
        Stary, się chyba zdziwisz, ale czytałem fragmenty Punk Rock Latera, właśnie
        akurat te z Grabażem, bo jest najpopularniejszym punkiem (Boże - już tutaj jest
        sprzeczność, jak można być popularnym punkiem w ogóle??) i mam jego zakurzone
        dwie płyty w domu nawet. Grabaż raczej nie otwiera ust po to, żeby powiedzieć
        coś mądrego. Np. ostatnio czytałem w empiku Tylko Rock. Tam jest takie 10 pytań
        do.., czy jakoś tak i był właśnie Grabaż. Na pytanie na co wydałby pieniądze
        odpowiedział, że na seks z czarną kobietą. Ty top zapewne zinterpretujesz jako
        tolerancję, ale mi pobrzękuje w głowie jakaś frustracja seksualna. Wiesz, gdyby
        moi "idole" płacili za seks, innymi słowy chodzili na dziwki, to na pewno
        przestałbym być w nich zapatrzony smile

        > fakt, że brakuje czegoś dla fanó muzyki zaangarzowane i "ideowo nie pewnej"...
        > bo zlikwidowali Punkową Orkiestrę Świątecznej Pomocy...

        Punk ideowo niepewny... Hahahaha. A co nowego, co takiego niepewnego, punki
        wymyśliły od czasu, kiedy wpadły na to, by zastosować w dzisiejszym
        społeczeństwie anarchię? Chyba, że w tych wszystkich swoich squatach spłodzili
        kolektywnie jakąś nową idejkę dla zbuntowanych nastolatków.

        po pierwszym dniu i tak 3/4 sa tak
        > wlane, że nie wiedzą kto śpiewa...

        Napisz z tym do Naszego dziennika, dostaniesz honorarium za info.
        • god_save_the_queen Re: WOODSTOCK - bezwartosciowy syf! 14.08.04, 17:58
          grabarz nie jest moim idolem, żaden punk nie jest moim idolem.
          • Gość: katz Re: WOODSTOCK - bezwartosciowy syf! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.08.04, 21:05
            Fajne i oryginalne festiwale w Polsce to Satighmatic w Płocku i Castle Party w
            Bolkowie, reszta to małe prowincjonalia, cepeliada dla dzieciaków z prowincji (
            i chodzi mi tutaj raczej o prowincję duchową, bo można mieszkać w stolicy i być
            wieśniakiem)
            • przemciu-orzemek Re: WOODSTOCK - bezwartosciowy syf! 14.08.04, 21:17
              brawo wink . jestem wiesniakiem big_grin z duzego miasta, w koncu zawsze chodze
              srodkiem ulicy.
            • god_save_the_queen Re: WOODSTOCK - bezwartosciowy syf! 15.08.04, 17:00
              no fajno, ale to chyba jest dla metali...

              a co do nie pewneych ideowo pnkowych kapel, to np. Uliczny Opryszek Ij jakoś się
              załapał na tegoroczny koncert...
              • Gość: homke_toft Re: WOODSTOCK - bezwartosciowy syf! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.08.04, 10:57
                Chodzilo o brak kapel ideowo niepewnych a nie o brak punkowych kapel, ktore sa
                bardzo pewne ideowo, wtorne i ograne.
    • trent4 Re: WOODSTOCK - bezwartosciowy syf! 14.08.04, 23:40
      stary -zawsze chciałem to jakoś określić i nie wiedziałem jak - robiłeś to za
      mnie w znakomity sposób smile
      • beczka11 Re: WOODSTOCK - bezwartosciowy syf! 15.08.04, 13:47
        No nie wiem <jasne że muzycznie w większości słabo, ze sekciarze i inni
        nawiedzeni,ale za rok pojadę tam już po raz szósty i sram na te wszystki
        ideologie,tam jest fajny klimat(jak ktoś chce) i mozna naorawdę sie dobrze
        bawić.Bo po co dorabiać do tego jakieś inne historie.
    • peternurek1 Re: WOODSTOCK - bezwartosciowy syf! 15.08.04, 01:47
      jeśli ktoś już cos takiego napisał i się powtarzam to sorry, ale nie chce mi
      sie czytac wszystkich wpisów smile

      muzycznie Woodstock jest denny i wtórny, fakt
      są tam oszołomy udający hippisów, ocierając się o sekciarstwo
      jest dużó ludzi... niewiem, debili, którzy wyobrażają i dorabiają sobie jakąś
      wielką ideologie do tego wszystkiego

      ale jeśli ktoś jest w miarę normalnym człowiekiem to pojedzie tam żeby się
      dobrze bawić, poznać jakichś ciekawych ludzi, (nie tylko tych oszołomów nie
      znających innej muzyki niż wspomniena, w tym roku wdałem się z kimś w ciekawą
      dyskusję na temat Pink Floyd, poprzednio pogadałem o Doorsach) i nie musi ślepo
      akceptować wszystkiego co tam wciskają

      jeśli ktoś jest normalnym myślącym człowiekiem to może tam jechać i się dobrze
      bawić
      byłem 2 razy, widziałem tam dużo rzeczy, ale pewnie jeszcze pojadę
    • Gość: Marks Re: WOODSTOCK - bezwartosciowy syf! IP: *.aster.pl / *.aster.pl 15.08.04, 15:00
      Najlepsze sa kapiele blotne tych zasyfialych z zalozenia brudasow, blech,
      rzygac sie chce
      • Gość: Przemciu Re: WOODSTOCK - bezwartosciowy syf! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.08.04, 18:05
        no i zgaga chwyta i nie chce puscic tongue_out
    • Gość: Ira Re: WOODSTOCK - bezwartosciowy syf! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.08.04, 19:59
      Panie Homek zrób pan lepszy.Nigdy nie byłam na Woodstok,pielgrzymce,itd..ale
      uważam że kazdy robi tak jak moze i umie a jadą tam osoby które chcą. Świat to
      jest taki twór że poza polityką gdzie darmozjady urwały sie ze smyczy i temu
      mówię NIE ,to wszystko inne jak chca to mają.TOLERANCJA!!!!!!
      • Gość: homek_toft Re: WOODSTOCK - bezwartosciowy syf! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.08.04, 22:09
        Yeah!! Tolerancja. Niech nam zyje sto lat. I jeszcze po jednym.
        • Gość: nadzieja Re: WOODSTOCK - bezwartosciowy syf! IP: *.chello.pl 16.08.04, 22:21
          to ja tez sie dopisze, bo mi slowo TOLERANCJA w glowie zagwizdalo smile))... to
          takie piekne...
          Pan Homek robic lepszego nie musi, bo lepsze sa... jakby ktos nie zauwazyl...

          pozdrawiam...
    • Gość: Adelajda Re: WOODSTOCK - bezwartosciowy syf! IP: 81.186.226.* 16.08.04, 21:28
      Nie czytałam wszystkich wpisów,pewnie coś powielę.
      Homek_toft-myślę że wpadłeś w Owsiakową pułapkę.Uwierzyłeś,że woodstockowe
      hasła "miłośc,przyjażń,rock and roll"-to faktyczne motto przewodnie i idea
      festiwalu.A ja myślę,że te banalne,chwytliwe hasełka głoszone są bo a)są
      uniwersalne i warto je głosić b)taka powtarzana raz po raz afirmacja pozwala
      choć trochę utrzymać w karbach nieokiełznany tłum-coś na zasadzie Hare
      Krishna.Piszesz,że chciałbyś zasiać w uczestnikach woodstocka wątpliwości.No i
      faktycznie zaczęłam myśleć dlaczego tam jeżdżę,co mi to daje itd itp.Byłam na
      PW jakoś chyba 6 razy (w tym na jednym prywatnym kiedy oficjalnie festiwal się
      nie odbył,Był organizowany wyłącznie dla Pokojowych Patrolowców i załapałam się
      choć Patrolowcem nie jestem-nie pociąga mnie harcerstwo smile).Jeżdżę tam w
      celach wyłącznie rozrywkowch.To jedno z niewielu miejsc gdzie można jechać
      małym kosztem (a nawet kompletnie bez grosza),mieć wszystko w dupie i posłuchać
      dobrej muzy.Nad poziomem muzycznym nigdy się nie zastanawiałam,ale jeżdże tam
      by odpocząć,odstresować się od młynu codziennego i wielkich wymagań nie mam.Z
      przyjemnością pospiewam sobie z Dżemem po raz kolejny "Whisky",po raz enty
      zobaczę tych samych Drinkersów,czy pobujam się do dźwięków Maleo.Ogólnie przy
      tak dobrym nagłośnieniu-każda żywa muza jest dla mnie lepiej przyswajalna niż w
      innych warunkach.Więc piję sobie to piwko przy sympatycznych rockowych rytmach
      i mam miłą świadomość że mogę zrobić praktycznie wszystko co mi tylko przyjdzie
      do głowy (i nie szkodzi innym) i nikogo to nie zdziwi (bo spróbuj np.rozebrać
      się do naga na ulicy hehe).Czy ludzie na woodstocku na klony? Chcesz je
      zobaczyć-jedź na przykład do Bolkowa (na który notabene chętnie bym
      pojechała,ale koszty mnie odstraszają).Nie zastanawiałam się nad tym-na
      Woodstocku ubieram się w byle co,nie mam koszulki z przesłaniem,za to glany
      owszem bo kocham je niezmiernie smile.Kiedyś byłam na Woodstocku z moim ojcem-
      wierz mi nie wygladał jak klon smile (a wrócił zachwycony).Widziałam też z dwa
      razy rasowych dresów i jakoś sensacji specjalnej nie wzbudzali.Nie mam
      pretensji do Owsiaka,że Woodstock to niejako jego muzyczna stajenka.jego
      pomysł,jego organizacja-ma prawo.Tak samo z cierpliwością (choć jednym uchem
      słucham ,a drugim mi wypada) wysłuchuję Owsiakowych wynurzeń na temat ojca
      Rydzyka,złych dziennikarzy przeciwnych Woodstockowi,tego że jesteśmy
      przyszłością narodu i żeby rodzice się nie martwili i że kolejny rekord jakiś
      tam(...).Mam duży szacunek do człowieka i jego Orkiestry.Dzięki zakupionym
      przez nich aparatom, mój synek miał zbadany słuch i w inkubatorze od WOŚP leżał.
      • Gość: piiittt Re: WOODSTOCK - bezwartosciowy syf! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.08.04, 23:41
        Ej, Adelajda, rób jakieś akapity jak piszesz bo sie przeczytac tego nie da.

        Woodstock - muzycznie to smiech na sali.
        Zreszta rocka juz praktycznie nie ma. King Krimso, Led Zeppelin - o czym wy
        mówicie, to jest cos sprzed stu lat, ograne, osluchane, skopiowane 1000x w tą i
        z powrotem. Wtórność az sie rzygac chce. Wymiencie mi jakies kapele rockowe,
        które maja cos nowego do zaproponowania. Ostatnio takie cos bylo w latach 90-
        tych - grunge + FaithNoMore + Red Hot itd itp, no i moze troche brit rock typu
        Placebo wniósł do rocka cos jescze. A teraz - bryndza! O Polsce nawet nie
        wspomne - Dezerter, Armia- buhahaha! A moze Lady Pank jescze na Woodstocku.

        No wiec muzycznie Woodstock jest do kitu i kto tam jezdzi zeby posluchac muzyki
        to rownie dobrze moze sobie disco polo zapodac.

        No, ale ideologicznie. Ohoho!!! To ma do powiedzenia - po ch...ju. Jak ktos
        lubi takie klimaty owczej glupoty to droga wolna. Ja nie lubie (chociaz w
        Jarocinie bylem, a tam podobne hasla lansowali, ale ostanie dwa Jarociny, czyli
        z 10 lat temu bylly muzycznie mocne).

        Szczerze mówiac, chociaz zawsze bylem fanem rocka, to jednak wolalbym teraz
        opojechac na jakis festival soulowy, klubowy - bo tylko tam jest swiezy powiew
        pomysłow muzycznych........niz na jakis do bólu przestarzaly i wyswiechatany na
        maxa Woodstock. Hasło Woodstock juz sie skonczylo.

        Wiec zalozyciel wątka ma we mnie sprzymierzeńca.

        Pozdr.
        • Gość: Mecc Gadacie jak redaktorzy "Naszego Dziennika", którzy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.08.04, 12:00
          Gadacie jak redaktorzy "Naszego Dziennika", którzy także uważaja, że Cz. Miłosz
          był komunistą.
          • Gość: nadzieja Re: Gadacie jak redaktorzy "Naszego Dziennika", k IP: *.chello.pl 18.08.04, 13:11
            tak... teraz myje podlogi w "Naszym Dzienniku"... jak myslisz - pojde do nieba?
            • Gość: homek_toft Re: Gadacie jak redaktorzy "Naszego Dziennika", k IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.08.04, 15:13
              Ja jestem tam woźnym, więc wiesz - muszę tak gadać i zakładać takie watki, żeby
              mnie nie wywalili na zbity pysk. Mam fundację charytatywną do wyżywienia,
              człowieku, trochę zrozumienia!
              • Gość: nadzieja Re: Gadacie jak redaktorzy "Naszego Dziennika", k IP: *.chello.pl 18.08.04, 16:45
                kurde Homek... W "TR" wiecej placa, ale trza jeszcze im kawe parzyc, a ja nie
                umiem, wiec wylecialam... Z tego co wiem szukaja kogos na moje stanowisko...
                moze jestes chetny? zamiatanie i kawa smile)
                • Gość: homek_toft Re: Gadacie jak redaktorzy "Naszego Dziennika", k IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.08.04, 18:22
                  Cholera... Wiesz, ja coś o tym wiem... Dali mi zaparzanie kawy na okresie
                  kwalifikacyjnym, ale zawaliłem ten test... sad Zawsze mi mama mówiła, żebym
                  dokładnie kawę mielił w młynku, oni mi dali do zaparzenia rozpuszczalną, a ja
                  głupi myślałem, że kawa to kawa, to to też będę mielił. I tak czekali na kawę
                  do wieczora... ja mieliłem, mieliłem, aż mnie wywalili. Pamiętasz ten numer,
                  gdzie wkładka była o Blur? Tak, to przeze mnie... Wszyscy się pospali z braku
                  kofeinowej lewatywy i trzeba było szybko machnąć to o Blurze, a miała być
                  dołączona darmowa płyta z najwiekszymi hitami lata według Romana uncertain Niestety
                  płyta przepadła, bo kontrakt przewidywał, że albo tłoczą ją w tamten własnie
                  dzień, albo już nigdy... Oto jak rozwaliłem ostatniąnadzieję polskiego rocka -
                  składankę,. która miała zarządzić w całym okręgu pocztowym. Przez kawę. Jak
                  widać serialnie - mała czarna ma moc. No i teraz jestem woznym w Naszym
                  Dzienniku. Teraz tylko zamiatam, odkurzam, ale czasem musze agitowac tak jakw
                  tym watku przeciwko demoralizacji mlodziezy.. ciezka harowa, gdzie nie
                  spluniesz uncertain Coz - Polska..
                  • Gość: nadzieja Re: Gadacie jak redaktorzy "Naszego Dziennika", k IP: *.chello.pl 18.08.04, 19:00
                    Kurde, to mamy w sumie sporo wspolnego, ale ja chyba jestem bardziej
                    doswiadczona zyciowo, ze tak powiem... Z kawa tez sie jeblam, ale nie dlatego,
                    ze nie chcialam mielic, ale dlatego, ze chcialam szybko im dogodzic, a na
                    pudeleczku napisali zalac goraca, ale nie wrzaca woda... wiec ja se mysle -
                    wrzaca jest w czajniku, goraca w kranie jak sie odkreci ten z czerownym
                    guziczkiem no i tak tez zrobilam... i nie wyszlo, bo ktos guziczki zamienil i
                    zalalo sie zimna woda... redaktor mowi do mnie - Ty tloku, widzisz, ze kubek
                    jest zimny, nie domyslilas sie... a ja na to: Nie. i mnie wywalili... napisali
                    zas, ze jestem zbyt asertywna...
                    w "Naszym Dzienniku" to sie dobrze pracuje jednak, bo mniejsza powierzchnia...
                    i powiedzieli mi, ze jak zakoncze z nimi wspolprace to dadza mi referencja, ale
                    nie napisza, ze, no wiesz, sprzataczka, bo to obciach, ale, ze szlifierz
                    powierzchni gladkich, bo tak bardziej cool...
                    dobra... ide se wlaczyc mandaryna.com, coby sie troche uspokoic...
                    wszystko przez kawe...
                    • Gość: homek_toft Re: Gadacie jak redaktorzy "Naszego Dziennika", k IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.08.04, 23:11
                      Ja rozumiem bardzo dobrze i podarowywuje ci ogromne poklady pustego
                      wspolczucia. A co do tego rodzaju stresu to mandaryne rzuc w przyslowiowe 'trzy
                      pizdy'. Najlepiej zapuscic sobie Mezo - bo jako sprzataczka, ups, szlifierka,
                      musisz pamietac jedno: Dzien bez fristajlu to dzien stracony.
                      Ide juz, bo jeszcze czeka mnie napisanie paru magisterek i jedna doktorka, a
                      jutro trzeba wczesnie wstac - napadalo wiesz na dach redakcji Naszego..., musze
                      wszystko odpomopowac... kurwa, jak ja nienawidze tej roboty.
                      referencje daja? pierwsze slysze. jak ja sie spytalem to mi powiedzieli tylko
                      tak:
                      - nie pierdol.
                      Ja im na to ze dobra i tyle dialogu. Jak juz wspominalem nie lubie tej pracy.
                      Ale co zrobic jak do opanowania swiata brakuje jeszcze paru tysiecy zlotych..
                      • ndugu Re: Gadacie jak redaktorzy "Naszego Dziennika", k 18.08.04, 23:26
                        Zajebisty i bardzo zabawny dialog. Normalnie kolki ze smiechu dostalem. Co ma
                        wspolnego z tytulem watku?
                        • Gość: nadzieja Re: Gadacie jak redaktorzy "Naszego Dziennika", k IP: *.chello.pl 18.08.04, 23:49
                          odpowiadam: gowno ma wspolnego, Misiaczku...
                          tylko se flirtuje z kolega z redakcji smile))
                          • Gość: homek_toft Re: Gadacie jak redaktorzy "Naszego Dziennika", k IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.08.04, 01:24
                            to juz chcesz nawet personelowi wydrzec ostatnie rozrywki?? My w tym Naszym
                            Dzienniku to nic nie mozemy zrobic, nawet 'dupa' powiedziec bo od razu groza
                            ewaporyzacja, wiec daruj koles, ale flirtu to nam, kurwa jego mac, nie
                            odbierzecie smile))

                            A co do glownego watku - skonczyl sie. Wracam za rok z takim samym, tylko
                            wymysle wiecej argumentow zeby sie roar troche zdziwil - juz sie nawet do
                            szkoly zapisalem, zaocznej, dla woznych bez matury, ale zawsze to edukacja.
                            • Gość: nadzieja Re: Gadacie jak redaktorzy "Naszego Dziennika", k IP: *.chello.pl 19.08.04, 02:03
                              A co to za szkola??? Moze sie razem zapiszemy... Wiesz, ziomale z naszego fachu
                              musza sie trzymac razem... tylko razem jestesmy sila, tylko razem przetrwamy...
                              Tylko nie za rok??? Chcesz mnie tu sama zostawic... Jak ja sobie poradze wsrod
                              zalewu tej... no jak to tak bylo... inteligencji??? uschne kurcze... A wiesz,
                              ze mop suchy to mop bezuzyteczny...
                              • Gość: homek_toft Re: Gadacie jak redaktorzy "Naszego Dziennika", k IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.08.04, 02:49
                                Spoko, ze za rok wroce z woodstockiem znowu to nie znaczy ze w miedzyczasie
                                jeszcze czegos nie skrytykuje, to nie znaczy ze nie wyraze paru
                                nieuzasadnionych opinii itd.
                                Chce mi sie straszliwie spac, ale musze sciagnac do konca dwa albumy. Zostaly
                                cztery krociutkie piosenki i legne na moje wyro pelne skopanych przescieradel i
                                damskich zwlok. A jutro pompowanko na dachu.. Bedzie przeciekalo, oj bedzie -
                                duzo cie jutro, nadzieja, pracy czeka. Mop zwilgotnieje cos czuje..
                          • ndugu Re: Gadacie jak redaktorzy "Naszego Dziennika", k 19.08.04, 14:46
                            Gość portalu: nadzieja napisał(a):

                            > odpowiadam: gowno ma wspolnego, Misiaczku...
                            > tylko se flirtuje z kolega z redakcji smile))

                            Jakich ty brzydkich slow uzywasz, sarenko. A fuj!
    • Gość: oyate Re: WOODSTOCK - bezwartosciowy syf! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.08.04, 07:28
      wiadomosci.wp.pl/wiadomosc.html?wid=5616715&_err=1&ticket=3815821071935509GevfIZYrI%2BPSwUn6aPezFi%
      2FvU270aIpVsx%
      2FdeuyoUOHVVp9VM86emt1VW0jLwZ5ZgFkhpVGs7dhH0JGPwBCqqkOX5309kTu8oaUtYhyr%
      2FZa6ICRWj8TyjRVxAV37rzbM
      • Gość: homek_toft Re: WOODSTOCK - bezwartosciowy syf! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.08.04, 11:57
        Hmmm.. Ja i Rydzyk nie do końca się zawsze zgadzaliśmy, co tak naprawdę
        demoralizuje. On zawsze coś paplał o alkoholu, ale to tylko takie gadanie - po
        prostu on się zawsze wkurza jak u niego na plebanii chlejemy, bo ma strasznie
        słabą głowę, odpada w połowie maratonu, a potem go łeb boli. Kiedyś jak zasnął
        pod stolem to mu z kumplem wąsy i taki maoryski tatuaż na twarzy markerem
        walnęliśmy... To dlatego taki rozeźlony na ten cały alkohol.
    • grace81 Re: WOODSTOCK - bezwartosciowy syf! 25.08.04, 21:33
      A o który Woodstock chodzi?
Pełna wersja