Jaki to utwór (Roger Waters)

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.10.04, 23:53
Szukałem w googlarce i u yasiaa, ale nie było
Szukam takiego ładnego utworu w tekście pojawia się
"it's America another (A)merica" (nie wiem, ale chyba tego 'a' w utworze nie
słyszałem)
Zna ktoś tytuł??
pozdr
    • Gość: eciepecie może It's a miracle? IP: *.icpnet.pl 25.10.04, 00:49
      ... wówczas wszystko jasne...
      • Gość: słuchacz Re: może It's a miracle? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.04, 00:01
        O tak, o tak, to jest to, to jest przepiękne, można powiedzieć, że TO JEST
        CUDowne wink

        Warto się zagłębiać w twórczość tego artysty?? "it's a miracle" można
        powiedzieć nawet mną wstrząsnęło. Czego jeszcze warto posłuchać??
        Boję się, że następny utwór, jaki ściągnę, to będzie to gniot i się zrażę.
        Jakieś propozycje??
        byłbym wdzięczny smile
        pozdr.
        • Gość: arbuz Re: może It's a miracle? IP: *.homeip.net / *.internetdsl.tpnet.pl 26.10.04, 11:30
          Wziąłbyś się chłopie lepiej porządnie za angielski zamiast się ośmieszać.
          • Gość: słuchacz Re: może It's a miracle? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.04, 15:13
            O tak, staram się; oczywiście bardzo chciałbym znać ten język na, chociaż w
            połowie, takim poziomie, jaki ty prezentujesz, ale trudno- do takiego stopnia
            zaawansowania nikomu nie uda się osiągnąć.

            Wiesz, raz słyszałem utwór, dodam, że fonetycznie te wyrazy są bardzo podobne,
            zwłaszcza, że mówimy o artyście z Wielkiej Brytani i jak wiadomo w tym języku
            na końcu wyrazu, jeśli słowo występuje na końcu zdania 'le' czytamy prawie jak
            polskie 'jać' (niestety nie mam tej litery na klawiaturze, wierzę w Ciebie, że
            wiesz- co to za litera i jak się ją wymawia)
            "a miracle"
            "America"
            przyznasz, że brzmi podobnie, a pomylić może się każdy
            Mogłem się zasugerować następną linijką, gdzie jak mówiłem tego 'a' już nie ma,
            ale uwierz mi, że od 1,5 miesiąca śpię po 4h na dobę i nie skojarzyłem.
            Proszę- nie posądzaj innych.

            Może jednak ktoś coś na temat??
            • Gość: nikt Re: może It's a miracle? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.04, 16:26
              Chłopie, lepiej odpuść sobie solowego Watersa i uderz po prostu w Pink Floyd'ów
              (kapela, w której grał Waters, zanim się rozpadli). Na początek posłuchaj sobie
              albumów najbardziej znanych: "The Wall", The Dark Side of the Moon", "Wish You
              Were Here". Gwarantuje, że wymiękniesz smile
              • Gość: eciepecie Re: może It's a miracle? IP: *.icpnet.pl 26.10.04, 20:21
                Gość portalu: nikt napisał(a):

                > Chłopie, lepiej odpuść sobie solowego Watersa i uderz po prostu w Pink
                Floyd'ów

                Eeee, niekoniecznie... zostawmy na chwilę Pink Floyd, a skupmy się na Watersie,
                bo to o niego pyta autor wątku.
                Waters solo wcale nie jest do odpuszczenia. Szczególnie "Amused To Death" jest
                godzien polecenia (to stamtąd pochodzi "It's a miracle") - to przepiękna płyta.
                Wg mnie Watersem rządzi zasada - im późniejsza płyta, tym lepsza. "The pros and
                cons..." nie trawię, "Radio KAOS" jest OK, ale bez uwielbienia,
                natomiast "Amused To Death" przebija wszystko. A co do nagrań z Pink Floyd -
                generalnie to jest osobny rozdział, wymagający innego podejścia, choć już od
                płyty "Animals" można mówić o dominacji Watersa, narastającej na "The Wall" i
                osiągającej szczyty w "The Final Cut". Niektórzy dość ryzykownie twierdzą,
                że "The Wall" i "Final Cut" to już właściwie Waters solo - i sporo w tym
                prawdy, ale...
                "the Wall" - okrzyknięty albumem wszechczasów, doskonałością, itd itp. Ale czy
                naprawdę? W warstwie muzycznej i realizatorskiej - na pewno jest doskonały, ale
                w warstwie tekstowej? Dla mnie to dość wydumany koncept-album i temat płyty
                jako całość, podjęty przez Watersa nie przekonuje mnie absolutnie. Ale gdy
                traktuje się niektóre utwory w oderwaniu - można mówić o perełkach i tzw.
                utworach ważnych.
                "Final Cut" - określany jako najgorsze dzieło Pink Floyd, a najlepsze solowe
                Watersa jest dziełem niewątpliwie ciężkim w odbiorze i bardzo trudnym - tematem
                płyty jest wojna i polityka. Tekstowo bardzo gorzka. Ale moim zdaniem broni się
                dużo lepiej niż "The Wall".
                • dltorun Re: może It's a miracle? 27.10.04, 21:36

                  KOniecznie "Amused to death" i "The Final Cut". Znajdziesz tam wiele rzeczy w
                  stylu "It's a miracle", lub jeszcze wspanialszych ("Two suns in the
                  sunset", "The Gunner's Dream", "Three Wishes", "Amused To Death"). Co do "Radio
                  K.A.O.S. - trochę nie w jego stylu płyta, na pewno dobra, ale jak lubisz tak
                  bardzo "It's..." to zostaw "Radio" na potem smile
                  • Gość: Jack Re: Najlepsza z Claptonem IP: *.cst.tpsa.pl 29.10.04, 08:51
                    ...a ja uważam że ta płyta z E. Clapt. jest the best, coś takiego: "the prons
                    and the cons..." Na pewno zrobiłem błędy ale fani wiedzą o co chodzi.
                    • piotrek_63 Re: Najlepsza z Claptonem 31.10.04, 11:25
                      Watersowi udalo sie jedno: nagral plyty jeszcze gorsze od plyt Pink Floyd.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja