Berlin - miasto inspirujace muzykow

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.12.04, 18:25
David Bowie i Iggy Pop. Nick Cave i Lou Reed. U2 i Depeche Mode. Cos w tym
miescie jest. Ale co ?
    • ice_age_comin Re: Berlin - miasto inspirujace muzykow 14.12.04, 18:33
      mam znajomych ktorzy tak samo mysla o menczesterze, nowym jorku, oksfordzie...
      etc. chodzi o ludzi, nie o miejsca.
      • Gość: TG Re: Berlin - miasto inspirujace muzykow IP: *.waw.pl / *.waw.pl 14.12.04, 23:37
        She! Jestem twoim fanem, fanem, fanem! Tylu ulubionych muzyków w jednym poście!
        I jeszcze takie wspaniałe miejsce! Byłaś tam kiedyś? O ho ho ho!

        Co do Iggy Popa to radzę zajrzeć do jego wywiadu z Kaczkowskim z jego
        (Kaczkowskiego, nie Popa) ostatniej książki z wywiadami. Tam mówi, dlaczego tak
        sobie upodobał Berlin, mógłbym przytoczyć z pamięci, ale nie chcę przeinaczać.
        Jeśli chodzi o Reeda, to jemu na płycie Berlin bardziej niż o miasto chodziło o
        jedna Niemkę, tą samą, która śpiewała na pierwszej płycie jego najsłynniejszej
        kapeli. W każdym razie tak mi się wydaje, niczego nie można być pewnym,
        szczególnie z moją pamięcią.

        Nie, nie, w ogóle nie można być niczego pewnym! Mhm...

        Cavea oprowadzał po Berlinie Bargeld, a z takim przewodnikiem trudno się w
        mieście nie zakochać. Ale to chyba nie do końca tak, bo on tam był już
        wcześniej przecież nie raz i bardzo lubił to miejsce. To też można sprawdzić i
        obiecuję, że to zrobię. Ooooch, za dużo alkoholu, za dużo!

        Odpowiem na ten rewelacyjny post za 24 godziny, pozostaję zauroczony pytaniem,
        któregom się tu nie spodziewał. Pozdrowienia! Gdzie ja zgubiłem enter?
        • Gość: she Re: Berlin - miasto inspirujace muzykow IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.12.04, 13:16
          Dzieki smile Do ksiazki zajrze. W Berlinie bylam, aczkolwiek jako osobnik
          niepelnoletni, krotko i pod szkolnym nadzorem. Wycieczki po miejscach pamieci,
          muzeum, typowo edukacyjna wyprawa, zadnych zakazanych dekadenckich lokali. Mimo
          to mi sie podobalo. Odpowiadala mi atmosfera. Wlasnie cos takiego
          industrialnego, wokolo budowy, wszedzie dzwigi...Jeszcze bym tam pojechala,
          najchetniej na jakis dobry koncert.
          Post napisalam bo akurat czytam biografie Depeche...Pozdrawiam !
          • Gość: TG Re: Berlin - miasto inspirujace muzykow IP: *.waw.pl / *.waw.pl 15.12.04, 21:54
            och, nie dziś, nie dziś jeszcze. szalony ból głowy... Oh lord, hear me please,
            you have to make me sober! Berlin jest spokojowy, plac budowy to pewnie jest
            teraz większy w Warszawie szczerze mówiąc, ale miasto ma swój klimat i dużo
            freaków wciąż tam się włóczy.

            Lubię go bardzo, tego Berlina.

            Gdzie są moje myśli? chciałbym napisać coś błyskotliwego, ale nic mi nie
            przychodzi do głowy. może zrobię kompilację z moich poprzednich postów?

            (moze lepiej nie)

            W ogole mysle, ze juz w tym temacie nic blyskotliwego nie napisze. Taka jest
            brutalna prawda, podana wprost i bez ogrodek. Hm...

            (chyba,ze rewelacyjna she dokona jakiegos niespodziewanego zwrotu akcji!)

            Ach, no i powiem wam jedno, Warszawa - to miasto dopiero robi piorunujace
            wrazenie na muzykach! David Bowie powiedzial kiedys, ze jak mu jest zle, to
            sobie przypomina warszawe i juz mu troche lepiej. Ja mam tak samo, tylko, ze
            jak wyjrze za okno i ja sobie przypomne to mi tylko gorzej i gorzej.

            Pooozdrooowieeeniaaaa.
          • Gość: kasia asia Re: Berlin - miasto inspirujace muzykow IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.12.04, 23:26
            Ja byłam w tym miesiądu na świetnym koncercie. W Berlinie, który powalił mnie na
            kolana. To miasto ma niesamowity klimat. A pojechałam posłuchać INTERPOLU, przy
            okazji odkrywając BLOC PARTY. Palce lizać.
    • Gość: As Re: Berlin - miasto inspirujace muzykow IP: *.vline.pl / *.rev.vline.pl 15.12.04, 22:08
      Gość portalu: she napisał(a):

      > David Bowie i Iggy Pop. Nick Cave i Lou Reed. U2 i Depeche Mode. Cos w tym
      > miescie jest. Ale co ?


      Jeszcze zespół Camel i piękna płyta "Stationary Traveller".
      • Gość: TG Re: Berlin - miasto inspirujace muzykow IP: *.waw.pl / *.waw.pl 16.12.04, 17:38
        jakoś się dziwnie nie dziwię, że panna She nie wymieniła zespołu Camel w swojej
        wyliczance smile))

        Hm... bo w sumie to na pierwsza mysl mozgu chcialem napisac duzo zlych rzeczy o
        zespole Camel, o pretensjonalnosci ich muzyki i tak dalej. ale w sumie, trzeba
        oddac cesarzowi cesarzowa, stationary traveler, nie jest mimo wszystko płytą
        złą. Ba, można nawet powiedzieć, że to piękna płyta, jeśli kogoś wzrusza,
        powiedzmy, Paulo Coelho, a wzorem literatury jest Gabriel Garcia Marquez. Tyle
        tylko, ze...

        Tyle tylko, ze (ach, co za piekne przejscie z akapitu do akapitu!) zespol
        Karmel ma tyle wspolnego z Reedem, Popem, czy Bowiem, co Jimi Hendrix z DJ
        Tomkiem, a Joni mitchell z Bachem. Lubia karmelki!

        No i jeszcze tworza muzyke. Ale wiecej juz nic. Równie dobrze mógł bym
        krzyczeć, podnosić rwetes, że zapomniała zupełnie shanowna she o Kurtu Weillu,
        a jakże, nie da się ukryć, że go nie wymieniła.

        No, ale dość już, opowiem wam dowcip. Wiecie dlaczego czarne koty przynoszą
        nieszczęśćie?








        Bo dziećmi zajęły się już bociany! !! ! ! ! Ha ha ha!
        Ho ho!Założę się, że go nie słyszeliście!
        Nie mogliście go słyszeć, bo właśnie go wymyśliłem! Ha! Teraz już wiecie kto
        wymyśla dowcipy i puszcza je w obieg, żeby robić eksperymenty na ludziach!
        • Gość: As Re: Berlin - miasto inspirujace muzykow IP: *.vline.pl / *.rev.vline.pl 16.12.04, 18:08
          Gość portalu: TG napisał(a):

          > jakoś się dziwnie nie dziwię, że panna She nie wymieniła zespołu Camel w
          swojej
          >
          > wyliczance smile))
          >


          Ja sądzę, że ona tego zespołu po prostu nie zna - nie jest on wszak specjalnie
          popularny.


          > Hm... bo w sumie to na pierwsza mysl mozgu chcialem napisac duzo zlych rzeczy
          o
          >
          > zespole Camel, o pretensjonalnosci ich muzyki i tak dalej. ale w sumie,
          trzeba
          > oddac cesarzowi cesarzowa, stationary traveler, nie jest mimo wszystko płytą
          > złą. Ba, można nawet powiedzieć, że to piękna płyta, jeśli kogoś wzrusza,
          > powiedzmy, Paulo Coelho, a wzorem literatury jest Gabriel Garcia Marquez.
          Tyle
          > tylko, ze...
          >
          > Tyle tylko, ze (ach, co za piekne przejscie z akapitu do akapitu!) zespol
          > Karmel ma tyle wspolnego z Reedem, Popem, czy Bowiem, co Jimi Hendrix z DJ
          > Tomkiem, a Joni mitchell z Bachem. Lubia karmelki!
          >
          > No i jeszcze tworza muzyke. Ale wiecej juz nic. Równie dobrze mógł bym
          > krzyczeć, podnosić rwetes, że zapomniała zupełnie shanowna she o Kurtu
          Weillu,
          > a jakże, nie da się ukryć, że go nie wymieniła.


          A ja nie wpisałem ich tutaj dlatego że mają coś wspólnego z w/w artystami,
          tylko dlatego że Berlin zainspirował ich do nagrania tej płyty a o tym zdaje
          się miał być wątek, a nie o tym czyja muzyka jest dobra a czyja be.
          • Gość: TG Re: Berlin - miasto inspirujace muzykow IP: *.waw.pl / *.waw.pl 16.12.04, 18:30
            Prawda. Ladna i rzeczowa odpowiedź. Od razu zyskana zostaje moja sympatia i
            mimo początkowej nieufności postanawiam być miły.

            Camel w polsce chyba jest jakoś tam znany, może nawet troche bardziej niż na
            zachodzie, bo jego muzycy wydaja płyty z naszymi a trójka z Kaczkowskim na
            czele promuje ich ostro na całą Polskę.

            A co do tej uwagi, że wątek jest właśnie o tym - nie pozostaje mi nic innego
            jak wycofać się merdając nieśmiało ogonem. Po prostu z tymi zespołami
            progresywnymi w cudzysłowie (a możę bez) jest taki problem, że one nagrywają
            płyty przede wszystkim dla muzyki, a słowa do utowrów dobierają na zasadzie
            concept albumów. Camel miał na przykład album inspirowany gronami gniewu chyba
            i taką płytkę głównie instrumentalną, "muzyka inspirowana śniegową gąską". A
            takie momenty historyczne, jak to co się stało w Berlinie, zawsze były
            upodobobywywane przez muzyków progresywnych. Takie pompatyczne historie pasują
            po prostu do ich pompatycznej muzyki - vide wall, czy final cut PF. Tak więc
            nie myślę, żęby to atmosfera miasta Berlina była dla Camelów inspiracja, oni
            mogli tam nigdy nie być, a sprawę znać tylko z gazet. To raczej pompatyczność
            chwili była tą inspiracją.

            Inaczej ma się sprawa z muzykami wymienionymi przez She, których w mieście
            inspirowała jego atmosfera, jego małe, mroczne historię, jego stalowoszary
            chłód i tak dalej. Stąd sąd mój, tak radykalny z początku i nieco łagodniejszy
            w chwili obecnej.
          • Gość: she Re: Berlin - miasto inspirujace muzykow IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.12.04, 12:27
            Camel - jasne ze kojarze, ale z racji faktu ze trudno go bylo przeoczyc
            sluchajac regularnie Kaczki. Ja jestem srednio podatna na rock tzw. progresywny
            zwlascza w wydaniu "kraina lagodnosci" i jakos mnie bardziej ciagnie do
            dusznych, klaustrofobicznych klimatow. Ewentualnie do mieszanki obydwu.
            Coelho - not my kind smile Slabe toto jak dla mnie...Slodkie, naiwne. Ale watek
            jest o muzyce, wiec zostanmy przy niej.
            Czyli Berlin przyciaga freakow ? No mnie tam ciagnie, czyli cos w tym jest smile
    • ugugunana Re: Berlin - miasto inspirujace muzykow 16.12.04, 20:00
      Gość portalu: she napisał(a):

      > David Bowie i Iggy Pop. Nick Cave i Lou Reed. U2 i Depeche Mode. Cos w tym
      > miescie jest. Ale co ?


      Może w.w. zakosztowali legendarnych weissewurstów z wiekopomniej masarni Fritza
      Harmanna mieszczącej się przy Fleischestrasse? To by wiele tłumaczyło...

      • ugugunana Re: Berlin - miasto inspirujace muzykow 16.12.04, 21:06

        A może to był Hanower... Pokiełbasiło mi się...smile
        • Gość: sakra suka Re: Berlin - miasto inspirujace muzykow IP: *.walbrzych.cvx.ppp.tpnet.pl 18.12.04, 23:00
          Berlin-miasto snów, grzanego wina i szarlotki w budyniu...Pamiętam pewną
          noc...całą spędzoną na Dworcu Zoo, było zimno i przez kilka godzin rozmawialam
          z jakims chlopakiem o jego zyciu i narkotykach...a potem pojechalismy na
          Weihnachtsmarkt i jezdzilismy na karuzeli...i biegalismy po Europaszenter. Nie
          sluchalam wtedy zadnej muzyki, ale muzyka byla ulica...i wspanialy Berlin, w
          ktorym musze zamieszkac...bo zakochalam sie w tym miescie
          • Gość: TG Re: Berlin - miasto inspirujace muzykow IP: *.waw.pl / *.waw.pl 18.12.04, 23:12
            O tak, o tak! Wrzucajcie tu swoje opowieści o Berlinie!

            Swoje wspomnienia, przeżycia, swoje małe berlińskie historie. Zwei Flaschen
            Vodka i Hande hoch.
            • Gość: uch... Re: Berlin - miasto inspirujace muzykow IP: *.chello.pl 19.12.04, 20:39
              o rety, rety, trudno mi opowiedzieć wszystko, co sie wiąże z tym miastem. Chyba
              obejrzę raz jeszcze "Niebo nad Berlinem"...
              • Gość: TG Re: Berlin - miasto inspirujace muzykow IP: *.waw.pl / *.waw.pl 19.12.04, 21:37
                O rety, skarpety - uch, uch, widły w brzuch! Bylo by pieknie, gdybys jednak
                sprobowal\la opowiedziec nam swoje berlinskie historie, mimo wszelkich
                trudnosci.

                Albo zredaguje to tak, zeby nie bylo to tamto, zeby nie musiec uzywac formy
                osobowej:

                O rety, skarpety - uch, uch, widły w brzuch! Wielką było by dla mnie
                przyjemnością przeczytanie Twoich wspomnień z Berlina. Gdyby więc udało Ci się
                pokonać wszelkie trudności związane z ich spisaniem - to byłoby coś wspaniałego.
                • Gość: uch... Re: Berlin - miasto inspirujace muzykow IP: *.chello.pl 19.12.04, 23:17
                  Uch, uch... aj, mój brzuch...
                  No dobra. Zaczynam od czasów prawie dziecięcych. Będąc młodą uczennicą dostałam
                  od mamusi bilet na koncert moich ówczesnych marzeń - był to niejaki zespół
                  Suede. Berlin, w którym już wcześniej byłam, ale nie znając go tak dobrze.
                  Dojechałam jedakowoż z towarzyszką na miejsce - Huxley`s Neue Welt, a tam,
                  przed budynkiem nikt inny, ino panowie ze Suede. Zaparło mój uczennicowski
                  dech, ale w stresie okrutnym udało mi sie odegrac rolę fana i załapać się na
                  kilka fotek a nawet przemówić do basisty. Ponieważ stres był wielki (mówiłam,
                  że czasy prawie dziecięce) trudno mi było na coś więcej sie wysilić. Na
                  szczęście potem był koncert - okazało się, ze nie w samej dużej sali, tylko
                  obok, w jakiejś tyci salce, tak, że przez znaczną częśc koncertu miałam
                  przyjemność trzymać Bretta Anderssona (rety, już nawet nie pamiętam, jak się to
                  pisze!) za rękę... Oj, tak, snif... To było!
                  A jako support było Manic Street Preachers!
                  A potem nocowałam w jakimś dziwnym hotelu o czerwonych ścianach, hi hi. No i
                  oczywiście moja fascynacja miastem wzrosła szybko.
                  W wieku nieco bardziej poważnym (ale tylko trochę) miałam przyjemność w samym
                  sercu miasta spotkać panów z Faith No More, na których koncert przybyłam.
                  Niestety bez Mike`a Pattona. Z nimi udało mi się więcej zagadać, a nawet
                  goniłam ich chowając się za ladami sklepów. (hm... to było dawnowink1995.
                  Ale ten wyjazd był dość nietypowy,jako że moim lokum noclegowym był namiot
                  cyrkowy, który stał na Anhalter Bahnhof, zaraz za jego ruiną (widać to miejsce
                  w "Niebie nad..."). Budzisz się rano w baraku, wyglądasz przez okno, a tam...
                  wielbłąd.
                  A potem było już tylko lepiej - rety, czy był tam Cave... to chyba już nie w
                  Berlinie. Gubię się w zeznaniach. Ale na bank Einstürzende Neubauten w 2000, a
                  to było iluślecie ich, więc grali chyba ze 3 godziny i było cudownie.
                  O, a jeszcze Bowie w zeszłym roku, uch uch...
                  Co tu dużo mówić - sprawy mocno emocjonalne smile
                  To od strony koncertowej. A klimat miasta, jak dobrze sie wgryźć - to jest
                  bomba. Choć rzeczywiście tam zmiana pogania zmianę - pamiętam, jak za czasów
                  tego cyrku szłam w stronę Bramy Brandenburskiej, to po drodze były tylko
                  resztki muru i wielki plac, jeszcze nawet nie budowy, ogrodzony płotem. Błoto i
                  stare plakaty. Zupełnie jak ten staruszek w "Niebie...". A dziś kompletnie
                  nowy świat. Nawet dźwigów coraz mniej, snif... można by to zacytowac w
                  piosence. Czy jest już jakaś piosenka o dźwigach?
                  Hm... własciwie nie wiem, co by tu napisać, człowiek głupieje, jak dorasta.
                  Może jakieś pytania pomocnicze, TG? Bo jeszcze są super ulice i inne place i
                  knajpy i Tacheles, w którym ostatnio nawet polskie fotosy były do obejrzenia.
                  Jak kto może to marsz do tego miasta! I Kreuzberg, no i fantastyczny Prenzlauer
                  Berg, który po raz pierwszy odkryłam, kiedy udało mi się na nieco dłużej
                  zamieszkać w tym mieście. Uch...



                  • Gość: uch... Re: Berlin - miasto inspirujace muzykow IP: *.chello.pl 19.12.04, 23:26
                    Ach! I jeszcze jest "Die Brücke" - muzeum z dziełami ekspresjonistów z tejże
                    grupki, gdzie wisi obrazek, po obejrzeniu którego (ależ zawiłosci gramatyki
                    polskiej!) Iggy i Bowie zrobili okładkę albumu tego pierwszego. Widzieliście?
                    Polecam, zwłaszcza, ze w pięknej okolicy.
                    No i właśnie, czy to kwestia ludzi, czy wpływ miasta???
                    Pewnie jedno i drugie... Chociaż... Artystka ze mnie żadna, ale jak jestem w
                    Berlinie, zwłaszcza wschodnim, zaczynam odczuwać coś w rodzaju natchnienia.
                    Hm...
                    • Gość: uch... Warszawa IP: *.chello.pl 19.12.04, 23:31
                      TG! A co z tą Warszawą u Bowiego? Może chodzi o to, ze jak sobie przypomni, jak
                      ponure może byc miasto, to lepiej mu w tym, gdzie akurat jest, tzw.
                      Kontrasteffekt! Choć Berlin do wesołych też nie należy, ech... Teoria obalona...
                      • Gość: gosc portalu Re: Warszawa IP: *.neto.pl / 212.33.69.* 20.12.04, 03:14
                        ze berlin................co? fajny klimat??????????? fajni
                        ludzie??????????????!!!!!!!!!! czy was przypadkiem niepo********lo?????!!!!!
                        wstyd wsytyd niewiem czy niezostaniecie skarecni przez sw Piottra za takie
                        bluzgi
                        od kiedy szwab ma ciekwawa mentalnosc?? kazdy w europie powie ci ze takiego
                        skaleczonego psychicznie czlowieka ze swieczka szukac

                        fakt architektura jest ciekawa

                        ale pozatym DNOOOOOOOOO(niemowie tego jako polak tylko osoba obserwujaca-
                        wyciagajaca wnioski)

                        PIS
                      • Gość: TG Re: Warszawa IP: *.waw.pl / *.waw.pl 20.12.04, 17:59
                        z Warszawa tak jak myslisz, o to mu wlasnie chodzilo. On tu mial kiedys
                        miedzyladowanie jakies, czy jak, bo nie gral chyba nigdy, i go to miejsce w
                        depresje straszliwa wpedzilo wowczas. Jak wielka mozna sie jedynie domyslac
                        sluchajac utworu jaki skomponowal i takoz (Warszawa) zatytułował.

                        to weiss w swojej encyklopedii opisuje, jak mi sie zdaje, moglbym siegnac, ale
                        nie chce mi sie, w koncu nikt mi za to nie placi. a i fanow tez nie mam, zeby
                        sie dla nich poswiecac.

                        (dochodzi do wniosku, ze jego zycie jest bez sensu, wiec idzie smutnym krokiem
                        do kuchni po najostrzejszy nóż. jego seria rzeźb w meblach i przedmiotach
                        codziennego użytku, którą zrobił za jego pomocą, szybko podbija galerie na
                        całym świecie. życie nabiera sensu)


                        Hej? Czemu nikt jeszcze nie rzeźbił w meblach i przedmiotach codziennego
                        użytku! Co za niedopatrzenie! Mhm! Teraz na pewno ktoś to zrobi i będzie
                        udawał, że to jego pomysł i że nigdy nie wchodził na to forum. Jasne, jasne...



                        ach, odpisze obszerniej i bardziej na temat wieczorem, bo wlasnie latam
                        szybowcem. Do przeczytania!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja