Czy klasykę wypada znać?

28.12.04, 10:54
Ostatnio rozmawiałam z koleżanką o muzyce. Zaczęło się od tego co leci w
radiu/tv po najnowsze zakupy płytowe. Koleżanka słucha tylko tego, co jest
modne, więc nie za bardzo orientuje się w tak zwanej klasyce. Gdy rzuciłam
nazwiskami typu Peter Gabriel czy Brian Eno, zrobiła wielkie oczy. Na nazwę
Led Zeppelin zareagowała śmiechem, ale potem doszłam, że zna
tylko "Stairway...". Trochę się dziwnie czuję, bo niby nie ma przymusu, ale
dlaczego pewne nazwy i nazwiska stały się tylko pustymi symbolami?
    • Gość: As Re: Czy klasykę wypada znać? IP: *.vline.pl / *.rev.vline.pl 28.12.04, 11:01
      No niby wypada, ale zależy co dla kogo jest klasyką. Nie wyobrażam sobie że
      mógłbym nie znać twórczości Led Zeppelin, ale np. o panu Eno wiem tylko tyle że
      był producentem płyt U2 (zresztą tych mniej lubianych przeze mnie). A z Petera
      Gabriela znam tylko "Greatest Hits" i nie potrzebuję więcej.
      • arilo a co jest klasyka ??? 28.12.04, 11:09
        dla kogos 16 letniego - jest to z cala pewnoscia cos innego nic dla np. 27
        latka.

        Pozdrawiam
      • Gość: Górny Re: Czy klasykę wypada znać? IP: *.chello.pl 26.02.05, 23:50
        taki właśnie z ciebie as! buehehehe
    • mechanikk Re: Czy klasykę wypada znać? 28.12.04, 11:09
      ja tam klasyką nie gardzę, ale jakoś ciężko mi się za nią poważnie zabrać, na
      przykład - od roku kupuję już płyty Briana Eno, ale właściwie to żadnej sobie
      nie kupiłem wink), tylko mam dobre chęci, bo zawsze coś nowego, dobrego wychodzi.
      w sumie to chyba 80% klasyki znam głownie w teorii smile i na przykład moim
      ulubionym starym zespołem jest Talking Heads, ale nie mam śmiałości wypowiedać
      tego jako jakiegoś istotnego sądu, zresztą znam głównie płytę "Fear Of Music".A
      teraz nawet dowiedziałem się,że był taki zespól Can i że warto go poznać, toteż
      nie czekam i słucham sobie ich Peel Session z lat 70. i super! Klasykę warto
      znać, ale nie ma co wpadać w kompleksy że się wszystko opanowuje smile Trzeba
      MUZYKI słuchać i tyle.
      • ilhan Re: Czy klasykę wypada znać? 28.12.04, 11:18
        Nie da się znać wszystkiego, a na pewno nie od razu.
        Co wypada znać? To zależy, jaki poziom wtajemniczenia nas interesuje smile
        • ihopeyouwilllikeme Re: Czy klasykę wypada znać? 28.12.04, 11:21
          W pierwszym rzędzie wypada znać to, co znają wszyscy - najpopularniejsze płyty
          Led Zeppelin, Deep Purple, Black Sabbath, The Beatles itp. A potem się drąży. A
          najgorsze jest to, że im więcej się zna, tym więcej się nie zna big_grinbig_grin
          • ilhan Re: Czy klasykę wypada znać? 28.12.04, 11:45
            ihopeyouwilllikeme napisał:

            > W pierwszym rzędzie wypada znać to, co znają wszyscy - najpopularniejsze
            > płyty Led Zeppelin, Deep Purple, Black Sabbath, The Beatles itp.

            Ile płyt każdego z trzech pierwszych zespołów muszę poznać żeby móc twierdzić, że bardziej je doceniam niż lubię? smile
            • Gość: As Re: Czy klasykę wypada znać? IP: *.vline.pl / *.rev.vline.pl 28.12.04, 11:50
              ilhan napisał:

              > ihopeyouwilllikeme napisał:
              >
              > > W pierwszym rzędzie wypada znać to, co znają wszyscy - najpopularniejsze
              > > płyty Led Zeppelin, Deep Purple, Black Sabbath, The Beatles itp.
              >
              > Ile płyt każdego z trzech pierwszych zespołów muszę poznać żeby móc
              twierdzić,
              > że bardziej je doceniam niż lubię? smile


              Sądzę, że po dwie na każdy zespół. Najlepiej te, które powszechnie uznawane są
              za najlepsze.
              • ilhan Re: Czy klasykę wypada znać? 28.12.04, 12:37
                Gość portalu: As napisał(a):

                > Sądzę, że po dwie na każdy zespół. Najlepiej te, które powszechnie uznawane
                > są za najlepsze.

                Dziękuję za odpowiedź. Już prawie w domu jestem w takim razie.
                • Gość: As Re: Czy klasykę wypada znać? IP: *.vline.pl / *.rev.vline.pl 28.12.04, 12:41
                  Odpowiadasz na :
                  ilhan napisał:

                  > Gość portalu: As napisał(a):
                  >
                  > > Sądzę, że po dwie na każdy zespół. Najlepiej te, które powszechnie uznawa
                  > ne
                  > > są za najlepsze.
                  >
                  > Dziękuję za odpowiedź. Już prawie w domu jestem w takim razie.


                  Inną dobrą opcją jest zapoznanie się z tzw. "greatest hits" - ale są grupy
                  których nie da się "załatwić" w ten sposób (np. Pink Floyd).
                  • pagaj_75 Re: Czy klasykę wypada znać? 28.12.04, 13:13
                    Gość portalu: As napisał(a):

                    > Inną dobrą opcją jest zapoznanie się z tzw. "greatest hits" - ale są grupy
                    > których nie da się "załatwić" w ten sposób (np. Pink Floyd).

                    Asie, Petera Gabriela też nie da się załatwić przez "Greatest Hits", bo w jego
                    muzyce bynajmniej o hity nie chodzi. Ale co ja tam wiem wink
                    • Gość: As Re: Czy klasykę wypada znać? IP: *.vline.pl / *.rev.vline.pl 28.12.04, 13:34
                      pagaj_75 napisał:

                      > Gość portalu: As napisał(a):
                      >
                      > > Inną dobrą opcją jest zapoznanie się z tzw. "greatest hits" - ale są grup
                      > y
                      > > których nie da się "załatwić" w ten sposób (np. Pink Floyd).
                      >
                      > Asie, Petera Gabriela też nie da się załatwić przez "Greatest Hits", bo w jego
                      > muzyce bynajmniej o hity nie chodzi. Ale co ja tam wiem wink


                      Ma on jednak w swoim repertuarze dużo znanych, radiowych piosenek,
                      spełniających warunki by można o nich mówić w kategorii "przebój". A Pink Floyd
                      takich utworów mają zdecydowanie mniej. Nawet ich największy przebój jest tylko
                      częścią większej całości (precyzyjnie mówiąc drugą częścią).
                      • pagaj_75 Re: Czy klasykę wypada znać? 28.12.04, 13:40
                        Gość portalu: As napisał(a):

                        > Ma on jednak w swoim repertuarze dużo znanych, radiowych piosenek,
                        > spełniających warunki by można o nich mówić w kategorii "przebój".

                        Rzecz w tym, że owe radiowe piosenki, w rodzaju "Sledgehammer" czy "Steam"
                        zaciemniają odrobinę obraz twórczości PG. Gdyby znalazł się, ktoś komu
                        spodobałby się np. taki "Shock the Monkey" i sięgnął po album (czwarty), z
                        którego pochodzi ów utwór, spodziewając się czegoś "w tym stylu" mógłby się
                        solidnie rozczarować lub wręcz wyrzucić płytę przez okno z okrzykiem "co to,
                        k..., ma być?" wink
                        • Gość: As Re: Czy klasykę wypada znać? IP: *.vline.pl / *.rev.vline.pl 28.12.04, 13:48
                          pagaj_75 napisał:

                          > Gość portalu: As napisał(a):
                          >
                          > > Ma on jednak w swoim repertuarze dużo znanych, radiowych piosenek,
                          > > spełniających warunki by można o nich mówić w kategorii "przebój".
                          >
                          > Rzecz w tym, że owe radiowe piosenki, w rodzaju "Sledgehammer" czy "Steam"
                          > zaciemniają odrobinę obraz twórczości PG. Gdyby znalazł się, ktoś komu
                          > spodobałby się np. taki "Shock the Monkey" i sięgnął po album (czwarty), z
                          > którego pochodzi ów utwór, spodziewając się czegoś "w tym stylu" mógłby się
                          > solidnie rozczarować lub wręcz wyrzucić płytę przez okno z okrzykiem "co to,
                          > k..., ma być?" wink


                          Z całą pewnością masz rację. Wiadomo że przeboje nie zawsze są reprezentatywne
                          dla typowej twórczości artysty. Ale myślę, że jeśli ktoś nie czuje wielkiej
                          potrzeby bardziej dogłębnego zapoznawania się z muzyką danego twórcy (a tak
                          jest u mnie w przypadku PG), to takie "Greatest Hits" w zupełności wystarczy.
      • mechanikk Re: Czy klasykę wypada znać? 28.12.04, 11:35
        sam napisałem: ale nie ma co wpadać w kompleksy że się wszystko opanowuje

        hahahaha
        że się nie opanowuje of course smile
    • humbak Re: Czy klasykę wypada znać? 28.12.04, 11:31
      Kurcze, miałem nadzieję, że to o muzyce klasycznejwink
      A tak serio to muzyka nie jest obowiązkiem. Nieznajomość klasyki utrudnia dyskusję, ale też nie jest wcale tak łatwo się z nią wbrew pozorom zapoznawać. Po prostu ich muzyka nie jest czasem w stanie zasjoczyć, jako że słychać ją w muzyce późniejszych zespołów. Ja osobiście z częścią klasyki nie zamierzam się zapoznawać. Dlaczego? Wbrew temu co twierdzi wielu fanów klasyki teraz jest mnóstwo zespołów tworzących wspaniałą muzykę. Poznawanie ich twórczości zajmuje cały czas.
    • joleene Re: Czy klasykę wypada znać? 28.12.04, 12:00
      Coż, moim zdaniem to kwestia indywidualna. Liczę 19 wiosen, ale z chęcią
      słucham starszych kawałków. Na szczęście nie mam do nich stosunku
      sentymentalnego - kawałki z lat 60 czy 70 nie są wszak piosenkami "mojej
      młodości". Nie wydaje mi się, aby "klasykę" należało doceniać z zasady. The
      Beatels to dla mnie np. wczesny boysband z chwytliwymi melodiami i nic więcej
      (sorry, jesli kogoś uraziłam). Jest jednak pewnien plus w sytuacji takiej jak
      moja. Nie staram się na siłę porównywać współczesniej muzyki do przeszłości i
      żałować, że lata 70 się skończyły, bo mimo wszytko, nawet współczesna muzyka
      jest bardzo bogata i prawie każdy jest w stanie znależć w niej coś dla siebie.
      Szkoda tylko, że takie poszukiwania są z reguły prowadzone na własną rękę, bo
      to co dziś jest grane z polotem, najprawdopodobniej nie znajdzie ujścia z
      masowych środkach przekazu. Tak, czy inaczej, ja tam podchodzę do szerokiej
      znajomości klasyki ze sporym dystansem. Gdyby osoba w moim wieku chciała ją
      poznać dogłębnie, z pewnością nie starczyłoby czasu na znalezienie kogoś, kto
      obecnie gra ciekawą muzę, a ponieważ żyje, będzie grał ją jeszcze przez kilka
      lat i jako fan, będę mogła doświadczyć rozwoju artysty na właśnej skórze, co
      jest doświadczeniem w moim mniemaniu bardzo cennym. Ale jak już wspomniałam -
      to raczej kwestia indywidualna. To, że zdarza mi się słuchać tzw "klasyki" nie
      oznacza, że uważam się za jej znawcę. I jakoś żyję.
      • ilhan Re: Czy klasykę wypada znać? 28.12.04, 12:34
        joleene napisała:

        > The
        > Beatels to dla mnie np. wczesny boysband z chwytliwymi melodiami i nic więcej
        > (sorry, jesli kogoś uraziłam).

        Upewnię się ja: czy znasz takie płyty jak "Abbey Road", "Revolver", "Sgt Pepper's Lonely Hearts Club Band".
        Upewnij się Ty: jak pisze się nazwę tego zespołu.
        • joleene Re: Czy klasykę wypada znać? 28.12.04, 13:02
          Wow, jesli nieumyślnie przestawię dwie literki to to aż tak wiele zmieni w
          sensie mojej wypowiedzi? Czy twierdzenie, że ich muzyka nic nie wniosła w moje
          życie to taki grzech? To, że lubię piosenkę "Tomorrow never knows" nie znaczy
          jeszcze, że lubię płytę "Revolver". Idąc dalej, nie znaczy to także, że ta
          piosenka jest dobra. Nie znaczy to także, że lubię Beatles'ów, o czym już
          wspomniałam. W konsekwencji należy wyciagnąc wniosek, że mimo, iż ja ich nie
          lubię, nie znaczy, że są do kitu. To, że przestawiłam dwie literki, także w
          szerszym kontekście dużo nie znaczy.
          • ilhan Re: Czy klasykę wypada znać? 28.12.04, 13:20
            Czy ja mam jakieś pretensje? Chciałem tylko ustalić pewne rzeczy.

            PS. Gratuluję tych jakże odkrywczych wniosków.
            • joleene Re: Czy klasykę wypada znać? 28.12.04, 13:26
              Przyznaję, były równie odkrywcze, co dostrzeżenie literówkitongue_out
      • cze67 Re: Czy klasykę wypada znać? 29.12.04, 13:57
        joleene napisała:
        The Beatels to dla mnie np. wczesny boysband z chwytliwymi melodiami i nic więcej

        W sumie o niemal kazdym melodyjnie grajacym zespole mozna tak napisac. Ale uwazam,
        ze pisanie tak o Beatlesach, The Clash czy np. U2 to jednak przesada. Chyba, ze roznimy
        sie w interpretacji pojecia boysband. Dla mnie to kilku chlopaczkow, dobranych
        najczesciej pod wzgledem urody (wszyscy musza byc przystojni), wykreowanych przez
        firme plytowa na idoli, dla ktorych piosenki pisza (najczesciej) zawodowi macherzy.

        Wedle tych kryteriow Beatlesi nie byli boysbandem. Ale moze jest jakas inna definicja...

        PS. Nie uwazam, aby Tommorow Never Knows byla szczegolnie chwytliwa melodia. Tak
        jak kilkadziesiat innych piosenek tego zespolu. Ale to tylko moje zdanie...
        • humbak Re: Czy klasykę wypada znać? 29.12.04, 14:14
          Ja myśle, że Bitesów, czy Sex Pistols można podciągnęć pod boyband medialnie, ale muzycznie już ani trochęsmile
        • joleene Re: Czy klasykę wypada znać? 29.12.04, 15:08
          Masz rację, faktycznie boysband to określenie mocno przejaskrawione od.
          Beatlesów. Przedstawię moje zdanie w takim razie wyraźniej odnosząc się do tej
          dyskusji. Znajomość tzw "klasyki" jest przydatna zwykłym ludziom (tzn nie
          krytykom muzycznym) przy tego typu dyskusjach. Ja swoja znajomość wyceniam
          średio, ale Beatlesów poznać akurat miałąm okazję w pełnej krasie. Moim zdaniem
          instrumentaliści byli z nich przeciętni, a wczesne teksty nie porażały głębią.
          Byli wielcy w latach 60' , gdyz przed nimi nikt nie grał muzyki tak jak oni
          (abstahując od tego czy było to dobre, czy złe). Wątpię, czy dziś ktoś by ich
          dostrzegł, czy uwielbiał. Prawdopodobnie większość nie zostawiłaby suchej nitki
          na takiej formacji.
          Znajomość twórczości Beatlesów nie dała mi więcej, niż możliwość wzięcia
          jakiegoś udziału w tej dyskucji. Dodając kolejne trzy grosze, chciałabym
          powiedzieć, że w klasyce mozna grzebać tracąc wiele czasu, a ja nie uważam,
          żeby muzyka miała polegać na czymś więcej, niż sprawianiu przyjemności
          odbiorcy, przeżywaniu i uczeniu się z niej, utożsamia nia się z czymś itd itd.
          Do klasyki sięgam często, ale raczej po wykonawców, którzy spodobali mi się na
          zasadzie brzmienia. Nie usiadłam nigdy z kompilacjami Greatest Hits w celu
          przejżenia klasyki. Usłyszałam coś w radio, tv, coś mi się spodobało więc
          poświęciłąm trochę czasu by to zgłębić. Bo niby po co znać klasykę dla zasady?
          • cze67 Re: Czy klasykę wypada znać? 29.12.04, 15:34
            joleene napisała:
            Moim zdaniem
            > instrumentaliści byli z nich przeciętni, a wczesne teksty nie porażały głębią.

            Zgadza sie. Zwaz jedynie, ze mowimy o wczesnych latach 60. Wtedy wlasciwie spiewalo
            sie tylko o tym, ze "ona kocha ciebie". Zmienil to dopiero Dylan....

            > Byli wielcy w latach 60' , gdyz przed nimi nikt nie grał muzyki tak jak oni
            > (abstahując od tego czy było to dobre, czy złe). Wątpię, czy dziś ktoś by ich
            > dostrzegł, czy uwielbiał. Prawdopodobnie większość nie zostawiłaby suchej nitki
            >
            > na takiej formacji.

            Smieszny facet krecacy biodrami i spiewajacy Jailhaus Rock tez by teraz nie przeszedl. A
            wystawienie pisuaru w jakiejs galerii krytycy przyjeliby smiechem...
            Wybacz ale pisanie o muzyce abstrahujac od czasow w ktorych byla tworzona i wplywu
            jaki wywarla na owczesnych wykonawcow, sluchaczy i kulture, jest nieporozumieniem.
            • Gość: As Re: Czy klasykę wypada znać? IP: *.vline.pl / *.rev.vline.pl 29.12.04, 15:55
              cze67 napisał:

              > joleene napisała:
              > Moim zdaniem
              > > instrumentaliści byli z nich przeciętni, a wczesne teksty nie porażały gł
              > ębią.
              >
              > Zgadza sie. Zwaz jedynie, ze mowimy o wczesnych latach 60. Wtedy wlasciwie
              spie
              > walo
              > sie tylko o tym, ze "ona kocha ciebie". Zmienil to dopiero Dylan....
              >
              > > Byli wielcy w latach 60' , gdyz przed nimi nikt nie grał muzyki tak jak o
              > ni
              > > (abstahując od tego czy było to dobre, czy złe). Wątpię, czy dziś ktoś by
              > ich
              > > dostrzegł, czy uwielbiał. Prawdopodobnie większość nie zostawiłaby suchej
              > nitki
              > >
              > > na takiej formacji.
              >
              > Smieszny facet krecacy biodrami i spiewajacy Jailhaus Rock tez by teraz nie
              prz
              > eszedl. A
              > wystawienie pisuaru w jakiejs galerii krytycy przyjeliby smiechem...
              > Wybacz ale pisanie o muzyce abstrahujac od czasow w ktorych byla tworzona i
              wpl
              > ywu
              > jaki wywarla na owczesnych wykonawcow, sluchaczy i kulture, jest
              nieporozumieni
              > em.
              >


              Cze, a co Ty tu robisz ?
              • cze67 Re: Czy klasykę wypada znać? 29.12.04, 16:04
                Gość portalu: As napisał(a):

                > Cze, a co Ty tu robisz ?

                A, zobaczylem, ze pisza o Beatlesach, to sie zapomnialem i odpisalem. Sory...
                • humbak Re: Czy klasykę wypada znać? 29.12.04, 16:42
                  To już drugi raz. Jeszcze raz i Kaukaz!smile
    • Gość: As Re: Czy klasykę wypada znać? IP: *.vline.pl / *.rev.vline.pl 28.12.04, 12:04
      Pojawia się pewien dość istotny problem. Otóż im osobnik jest młodszy, tym
      więcej klasyki ma do poznania. Dla 30 latka muzyka z lat '80 nie jest klasyką
      bo się na niej wychował, dla niego klasyką mogą być lata '70 i '60. Ale już dla
      15 latka klasyką są lata '60, '70, '80 i początek '90 (później mógł już śledzić
      na bieżąco). Tak więc wynika z tego, że młodsi ludzie mają cięższe zadanie i
      czeka ich więcej pracy i wysiłku, by móc dotrzeć do klasycznych nagrań.
      • joseph80 Re: Czy klasykę wypada znać? 28.12.04, 13:46
        Oczywiście, że klasykę wypada znać. Przecież dzisiejsza muzyka jest oparta w
        znacznej mierze na wymyślonych już patentach. A pionierów znać po prostu trzeba
        (choćby najważniejsze płyty), a nieznajomość np. DP, LZ, KC, The Who, Beatles
        itp. itd., wśród osoby mianującej się fanem muzyki, to duży wstyd.
        Zresztą daną dziedzinę poznaje się zazwyczaj od najlepszych podstaw, i od
        wzorców wybitnych.

        pzdr
        Jos
        • pagaj_75 Re: Czy klasykę wypada znać? 28.12.04, 13:50
          joseph80 napisał:

          > Zresztą daną dziedzinę poznaje się zazwyczaj od najlepszych podstaw, i od
          > wzorców wybitnych.

          Czyli prezentujesz typową postawę fana starej muzyki pt. "Kiedyś to grali,
          panie, a dzisiaj to już nie to samo"? smile
          • joseph80 Re: Czy klasykę wypada znać? 28.12.04, 13:55
            pagaj_75 napisał:


            > Czyli prezentujesz typową postawę fana starej muzyki pt. "Kiedyś to grali,
            > panie, a dzisiaj to już nie to samo"? smile

            Nie, przecież dziś Yes, King Crimson, Deep Purple, SBB, Hawkwind i wiele, wiele
            innych zespołów, też gra wspanialesmile
            A z nowych zespołów, wybieram tylko to co mnie najbardziej zainteresuje (zresztą
            tak jak i z dokonań lat70), ale jest tego stosunkowo mało, przyznaję.

            • pagaj_75 Re: Czy klasykę wypada znać? 28.12.04, 14:23
              joseph80 napisał:


              > Nie, przecież dziś Yes, King Crimson, Deep Purple, SBB, Hawkwind i wiele,
              > wiele innych zespołów, też gra wspanialesmile

              Ale równie wspaniale, w moim odczuciu, gra np. Blur lub Radiohead wink

              > A z nowych zespołów, wybieram tylko to co mnie najbardziej zainteresuje
              > (zresztą tak jak i z dokonań lat70), ale jest tego stosunkowo mało, przyznaję.

              Też tak miałem. Wynikało to z tego, że jak większość ludzi na tym i innych
              forach dobrą muzykę utożsamiałem z rockiem i okolicami. I nagle okazało się, że
              większość tego co dobre (dla mnie) w muzyce ostatnich kilkunastu lat nie stoi
              bynajmniej w empiku na półce z etykietką "pop/rock". Ale to temat na zupełnie
              inny wątek. smile
            • ari Re: Czy klasykę wypada znać? 28.12.04, 15:11
              > > Czyli prezentujesz typową postawę fana starej muzyki pt. "Kiedyś to grali
              > > panie, a dzisiaj to już nie to samo"? smile
              Ja nie wstydze sie przyznać - tak prezentuję taką postawę. Płyty wydane przez
              ostatnie 10 lat stanowią naprawde niewielką część mojej kolekcji, choć nie
              mówię, że wtedy nie było dziadostwa - było i to takie że hoho ale jakoś dużo
              więcej szło wydłubać.
              Z tegorocznych CD nabyłem trzy: Franz Ferdinand, Pogodno i Jet (to chyba z
              2004?) i jest to wyjątkowo dobry rok. Dla mnie podstawa to albo lata 60-70
              (Beatles, LZ, Stonesi) albo lata 90. (Seattle, Oasis, Blur, Radiohead, RHCP,
              RATM, STP)

              Płyty przy słuchaniu których przeszły mnie ciary nagrane wciągu ostatnich 5
              lat moge policzyć na palcach jednej, góra obu rąk.
    • mechanikk Re: Czy klasykę wypada znać? 28.12.04, 12:16
      A ciekawe czego bym słuchał gdybym miał 20 lat w latach 70? Skoro teraz szukam
      jakiś mniej mainstreamowych rzeczy, to wtedy też chyba nie patrzyłbym na różne
      topy.

      (Ale wtedy było trochę inaczej: Led Zeppelin najpierw grali tylko koncerty, a
      potem nie musieli już reklamowzć żadnych płyt, tylko je wydawali, bez napisów
      na okładce i tłumy to kupowały.Nie ma dziś żadnego wielkiego zespołu, który by
      sie nie reklamował za pomocą przeróżnych nieszczęśliwych metod.
      a może jest jakiś? )
    • pagaj_75 Re: Czy klasykę wypada znać? 28.12.04, 13:30
      Dla przeciętnego słuchacza muzyki (czyli takiego, który po prostu lubi jak "coś"
      mu gra gdy sprząta mieszkanie albo pracuje) znajomość tzw. klasyki nie jest
      obowiązkowa. Bo i po co?

      Dla kogoś kto interesuje się muzyką jako takim małym hobby pewnie też nie, choć
      niewątpliwie pomaga ona w rozmowie z innymi hobbystami. No i daje pewien dystans
      do dzisiejszych gwiazd i gwiazdeczek, bo pozwala zauważyć, że wszystko to lub
      większość już gdzieś tam kiedyś było.

      Moim zdaniem, warto słuchać po prostu muzyki, bez względu na jej wiek. Szukać w
      tym czegoś dla siebie. Dobra muzyka (czyli taka, która nam się podoba) nie ma
      wieku. I tyle.

      Natomiast nie wyobrażam sobie, by ktoś kto interesuje się muzyką "na poważnie",
      chce uchodzić za muzycznego znawcę i erudytę, tudzież być recenzentem (wersja
      dla serwisu porcys: krytykiem) muzycznym, by nie znał twórczości The Beatles,
      Led Zeppelin, Kraftwerka, Sex Pistols, Joy Division, U2 czy Nirvany. Taki ktoś
      najzwyczajniej w świecie się kompromituje. I wcale nie oznacza to, że istnieje
      obowiązek lubienia powyższych artystów. Ale obowiązek poznania najważniejszych
      ich dzieł już tak.
      • Gość: As Re: Czy klasykę wypada znać? IP: *.vline.pl / *.rev.vline.pl 28.12.04, 13:52
        A ja mam inne zdanie. Sądzę, że warto znać prekursorów stylów muzycznych
        którymi się pasjonujemy. Pasjonat metalu powinien znać płyty Black Sabbath i
        Deep Purple, ale już znajomość twórczości Krawtwerk nie jest mu do absolutnego
        szczęścia potrzebna. Natomiast ortodoksyjny punkrockowiec (ale czy są jeszcze
        tacy?) powinien mieć twórczość The Clash i Sex Pistols w jednym palcu, ale nic
        mu się nie stanie jak nie będzie znał najważniejszych płyt Yes.
        • Gość: As Re: Czy klasykę wypada znać? IP: *.vline.pl / *.rev.vline.pl 28.12.04, 13:57
          Gość portalu: As napisał(a):

          > Krawtwerk

          KRAFTWERK miało być smile
        • pagaj_75 Re: Czy klasykę wypada znać? 28.12.04, 14:07
          No tak, ale pisałem dość ogólnie. Tym bardziej, że sam nie czuję się przypisany
          do żadnego konkretnego gatunku lub stylu. Ale jak sam napisałeś: "warto", co nie
          znaczy, że trzeba. Chociaż faktycznie trudno mi sobie wyobrazić prawdziwego
          pasjonata rocka gotyckiego, który nie zna Bauhaus, czy elektroniki, który nie
          słyszał o Kraftwerku. Ale to kwestia jak najbardziej świadomego słuchania
          ulubionej muzyki. Do takich rzeczy prędzej czy później się dochodzi.
          • humbak Re: Czy klasykę wypada znać? 29.12.04, 12:08
            PAnowie, ja myślę że przesadzacie. Pomyślcie co będzie za kilkadziesiąt lat, gdy ta tzw. klasyka rozrośnie się do ogromnych rozmiarów. Nadal będzie obowiązywała jej znajomość? I co ma zrobić człowiek którego pasjonują różne style? Będzie się zapoznawał wyłącznie z klasyką bez znajomości tego co nowe?
            • Gość: As Re: Czy klasykę wypada znać? IP: *.vline.pl / *.rev.vline.pl 29.12.04, 15:09
              Nie, ale uważam że troszkę klasyki trzeba liznąć - by nie wyjść na ignoranta.
              Bo potem taki ktoś opowiada że przed Metalliką nie grano metalu, a punkrock się
              zaczął od Offspring i Green Day.
              • humbak Re: Czy klasykę wypada znać? 29.12.04, 15:16
                Ano, do tego dotrze chyba w końcu każdysmile
      • ihopeyouwilllikeme Re: Czy klasykę wypada znać? 29.12.04, 13:23
        > by nie znał twórczości The Beatles,
        > Led Zeppelin, Kraftwerka, Sex Pistols, Joy Division, U2 czy Nirvany

        Co rozumiesz przez " znać twórczość " ? Bo wg mnie to zależy. Moim zdaniem np.
        Sex Pistols można opchnąć jedną płytą ( " Never Mind The Bollocks " ), ale już
        z takim Led Zeppelin sama " czwórka " nie wystarczy... Ile powinienem poznać
        płyt Kraftwerk ? Znam jedną ( " Autobahn " ).
        • humbak Re: Czy klasykę wypada znać? 29.12.04, 13:28
          Ano właśnie Ajhołp ma rację. W przypadku niektórych zepsołów 1-2 pozycje to za mało.
          • pagaj_75 Re: Czy klasykę wypada znać? 29.12.04, 14:22
            humbak napisał:

            > Ano właśnie Ajhołp ma rację. W przypadku niektórych zepsołów 1-2 pozycje to za
            > mało.

            Ale to nie ja pisałem o 1-2 pozycjach, zbereźnicy wink Od tego są znawcy i serwisy
            typu AMG, żeby 1) dowiedzieć się cokolwiek o biografii danego twórcy, 2) różnych
            etapach jego twórczości, 3) jego albumach, które uważa się za wybitne, ważne,
            przełomowe, wpływowe i cholera wie jeszcze jakie.

            PS. Jeśli chodzi o Kraftwerka, to najważniejsze wydają się być "Trans Europa
            Express" i "Die Mensch Maschine". "Autobahn" jest moim ulubionym, ale on aż tak
            wielkiego wpływu na późniejszą muzykę chyba nie miał. Led Zeppelin? Wiadomo -
            cztery pierwsze. Itede, itepe.
            • humbak Re: Czy klasykę wypada znać? 29.12.04, 15:02
              O! Ta opinia nt. KRaftwera to i mnie isę przydawink
              Widzisz Zeppelin 4 pozycje. Dodaj do tego Depp Purple, Black Sabbath, The Beatles, Van der Graaf Generator, Queen, Rolling Stones, Presleya (jakoś go wszyscy olewają), Chucka Berry'ego, Kraftwerk, Einsturzende Neubauten, Squarepushera (dość nowe, ale przecież już klasyka), Yellow MAgic Orchestra... a potem jeszcze jazz (a ze 20 nazwisk pewnie będzie), metal, rap Ło matko! Ile tego wyjdzie? Z 1000 albumów?smile Wyolbrzymiam, ale problem jest.
              • pagaj_75 Re: Czy klasykę wypada znać? 29.12.04, 15:09
                Ale kto powiedział, że to wszystko trzeba znać? Z drugiej mańki: masz na to
                (przy odrobinie szczęścia) ładnych parę lat wink Ważniejsze, żeby nie gadać głupot
                na temat czegoś, czego się nie słyszało smile
                • humbak Re: Czy klasykę wypada znać? 29.12.04, 15:13
                  Coś sugerujeszsmile
                  Ale cały czas wychodzą nowe rzeczy które warto znaćsmile Nie, nie warto- miło.
                  • pagaj_75 Re: Czy klasykę wypada znać? 29.12.04, 15:33
                    humbak napisał:

                    > Coś sugerujeszsmile

                    Mua? Ależ skąd! smile

                    > Ale cały czas wychodzą nowe rzeczy które warto znaćsmile Nie, nie warto- miło.

                    Jest tak. Z doświadczenia wiem, że w sprzyjających okolicznościach jestem dobrze
                    przyswoić około 15-20 albumów miesięcznie, nie więcej. A zwykle kończy się na
                    10. Z tego większość (tak na oko 80-90%) nadal stanowią rzeczy wydane przed
                    bieżącym rokiem. Nie śledzę na bieżąco nowości. Gdyby mi ktoś za to płacił, to
                    mógłbym sobie nic nie robić, tylko słuchać wszystkiego jak leci, oceniać i
                    recenzować. A tak, jak wpadnie mi coś w oko/ucho to zgłębiam. Datą wydania
                    słuchanej płyty interesuję się głównie z czystej, kronikarskiej ciekawości.
                    Wiem, że wielu rzeczy, które potencjalnie mogłyby mi się spodobać nigdy nie
                    usłyszę. Albo usłyszę dopiero za parę(naście) lat. Trudno. Nie mam ambicji
                    uchodzenia za alfę i omegę, zcy człowieka który spróbował wszystkiego. To jest
                    niemożliwe. Dziennikarzem muzycznym też raczej nie będę. Dlatego dogłębna
                    znajomość "wszystkiego" jest mi zbędna. Wybieram to co wydaje mi się na pierwszy
                    rzut oka/ucha interesujące. Od czasu do czasu sięgam po to, czym zachwycają się
                    inni (jak ostatnio po BSP i AYWKUBTTOD) i z tym bywa różnie. Stąd coraz bardziej
                    szkoda mi czasu na słuchanie rzeczy, które "wypada" znać. Wolę żeby słuchanie
                    muzyki było dla mnie przyjemnością, a nie torturą "w imię zasad". A dobra muzyka
                    była i w latach 60., i w 70., 80., 90. i jest też jest sporo teraz. I trzeba
                    dokonywać bolesnych wyborów. Ale nie zamierzam zamykać się na stare tylko
                    dlatego, że jest tyle nowości. Tak samo nie zamierzam zamykać się na nowe
                    dlatego, że "kiedyś to, panie dzieju, grali, a teraz to już nie to samo", bo
                    moim zdaniem tak nie jest.
                    • humbak Re: Czy klasykę wypada znać? 29.12.04, 15:40
                      Hesmile Skąd ja to znam? Połowę rzeczy które rozważam w kontekście rankingu (o ile go napiszęwink) poznałem bez znajomości datym wydaniasmile No, może mniej, ale dużo fajnych rzeczy odpadło, bo okazało się, że rok ni tensmile Tak wogóle to ten ranking nie do końca ma sens, bo np. zeszłorocznego Quantica (chwalony, a znam jego 1-2 wcześniejsze dzieła) nie poznam na czas. Trochę zamotałem.
                      Generalnie nie chodzi mi o to, by zapoznawać nowe rzeczy zaraz po wydaniu, ale o to, że tego, co poznać warto wciąż przybywa.
    • ari Re: Czy klasykę wypada znać? 28.12.04, 15:04
      Każdy sam musi sobie odpowiedzieć na takie pytanie... Twoja koleżanka pewnie
      powie: nie, bo i co? Najlepsze kawałki leca na radiu Eska jeden po drugim i
      tyle. I nikt nie powinien krytykowac jej podejścia - ok, dla tej dziewczyny
      muza pełni rolę, powiedzmy, użytkową, i ma do tego pełne prawo.

      Natomiast jeżeli ktoś chce choćby uchodzić za mniejszy lub większy autorytet
      muzyczny, ma zamiar w mniejszym lub większym gronie publicznie wypowiedzieć się
      na muzyczny temat, muzyka nie jest dla niego/niej tylko wypełniaczem czasu, to
      pewnie że warto znać tzw. klasykę.
      • an-ka1 Re: Czy klasykę wypada znać? 28.12.04, 16:34
        ari napisał:

        > Każdy sam musi sobie odpowiedzieć na takie pytanie... Twoja koleżanka pewnie
        > powie: nie, bo i co? Najlepsze kawałki leca na radiu Eska jeden po drugim i
        > tyle. I nikt nie powinien krytykowac jej podejścia - ok, dla tej dziewczyny
        > muza pełni rolę, powiedzmy, użytkową, i ma do tego pełne prawo.
        >
        > Natomiast jeżeli ktoś chce choćby uchodzić za mniejszy lub większy autorytet
        > muzyczny, ma zamiar w mniejszym lub większym gronie publicznie wypowiedzieć
        się
        >
        > na muzyczny temat, muzyka nie jest dla niego/niej tylko wypełniaczem czasu,
        to
        > pewnie że warto znać tzw. klasykę.


        Właśnie o to chodzi! Uff, nie sądziłam, że taka dyskusja się wywiąże smile Moja
        koleżanka, o której mowa była na początku, często stara się uchodzić za
        znawczynię muzyki mimo totalnej ignorancji. Napisałam sama że przecież nie ma
        przymusu słuchania wszystkiego, bo i sensu nie ma, ale jak dziewczyna potrafi
        komentować przez dziesięć minut "beznadziejność" gry King Crimson na podstawie
        lecącego akurat utworu...Pink Floyd to się słabo robi. Poza tym często
        krytykuje coś czego nie zna i to naprawdę mnie wkurza. Bo mówi dużo i
        namiętnie, i potrafi (ma dar przekonywania i sprawiania wrażenia, że jest
        bardzo mądra)pewnie niejedną osobę zniechęcić do jakiegoś wykonawcy, przy czym
        sama nie zna ani jednej nuty tego wykonawcy. Stąd u mnie piana na ustach smile
        • Gość: mechanikk nielog. Re: Czy klasykę wypada znać? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.12.04, 16:56
          a czego ona słucha dokładnie?
          jestem ciekawy dla pełniejszego obrazu sytuacji wink
          • piotrek_63 Re: Czy klasykę wypada znać? 29.12.04, 11:06
            No przeciez autorka na poczatku napisala, ze kolezanka slucha "tego co jest
            modne". Zalezy to tylko od przedzialu wiekowego.
    • spokojni1 Re: Czy klasykę wypada znać? 29.12.04, 12:11
      Z tą "klasyką" to zawsze problem jest...
      Z jednej strony im większa nasza wiedza, obeznanie z danym tematem tym lepiej.
      Wtedy bardziej świadomie wybieramy co nam odpowiada a co nie. Zresztą po
      prostu - im więcej zna się rzeczy tym większy wybór.
      Problem pojawia się kiedy klasyfikujemy - co jest klasyką a co nie jest. Czy
      klasyka to muzyka, która ma duży wpływ na to co się obecnie tworzy, czy muzyka,
      która była po prostu dobra i ma już swój wiek.
      Jeśli przyjmiemy pierwszą wersję to (przyjmijmy, że mówimy tylko o "klasyce"
      muzyki rockowej) klasyką są np: The Beatles, Velvet Underground, Pink Floyd,
      Abba, James Brown, Elvis Presley.
      Jeśli natomiast wybiorę drugą opcję to z wymienionuych przeze mnie wykonawców
      wybieram tylko Velvet Underground i częściowo The Beatles, Jamesa Browna i
      Presleya.

      Mogę więc za klasykę uważać takie kapele jak Yes, Boney M, Pink Floyd, Abba,
      ale co z tego, skoro uważam ich za klasykę szmiry. Wystarczy mi to co o nich
      wiem i pobieżna znajomość ich twórczości, kilka przesłuchanych płyt, pojedyncze
      utwory i tyle. Żeby słuchać wszystkich płyt i znać ich twórczość na wyrywki
      szkoda mi nerwów oraz przede wszystkim czasu - skoro w tym samym czasie mogę
      posłuchać czegoś z górnej półki.

      Na pewno z całością "klasyki" powinni być zaznajomieni ludzie, którzy określają
      się mianem "dziennikarzy muzycznych", nie chcę tutaj użyć słowa: "krytyków"smile.
      I nie chodzi wcale o to, żeby darzyli sympatią wszystko co się rusza i gra,
      powinni być po prostu świetnie zorientowani. Ale jak taki "dziennikarz" nie zna
      twórczości, dajmy na to: Chucka Berry'ego, Suicide czy The Ex to ja wymiękam!
      Ciekawe, że jeśli chodzi o tzw. muzykę poważną, to żeby pisać na ten temat
      trzeba mieć ogromną wiedzę, inaczej taki człowiek będzie totalnie
      skompromitowany. Natomiast o muzyce rockowej piszą najczęściej przeraźliwi
      indolenci, którzy znają pięć zespołów na krzyż. To mnie przeraża.



    • mechanikk Re: Czy klasykę wypada znać? 29.12.04, 12:37
      A tak w ogóle to tak samo jak ludzie olewający zupełnie tzw. klasyke wkurzają
      opinie, że nie ma dzisiaj dobrej muzyki, tylko trzeba lata 70 studiować bo
      tylko wtedy dobrze sie grało.To sie najczęściej z tego bierze, że gość zna
      tylko cztery płyty Deep Purple albo Zeppelinów na krzyż, a nie chce sie
      przyznać do ignorancji.
      Ale w sumie każdemu wolno ignorantem być. smile

      (niedawno słyszałem zabawną dyskusję: dwóch gości ok. 20 lat zastanawiało się
      czy Richie Blackmore to jeszcze gra w Purplach czy już nie, hehe, nie ma to jak
      być w porę poinformowanym, pomyślałem, a potem słyszę:"ee, chyba gra, bo bez
      Richiego to by nie było Deep Purple")

      wink))
      • pagaj_75 Re: Czy klasykę wypada znać? 29.12.04, 12:48
        mechanikk napisał:

        > A tak w ogóle to tak samo jak ludzie olewający zupełnie tzw. klasyke wkurzają
        > opinie, że nie ma dzisiaj dobrej muzyki, tylko trzeba lata 70 studiować bo
        > tylko wtedy dobrze sie grało.To sie najczęściej z tego bierze, że gość zna
        > tylko cztery płyty Deep Purple albo Zeppelinów na krzyż, a nie chce sie
        > przyznać do ignorancji.

        E tam, takie opinie wypowiadają raczej właśnie ludzie mocno obeznani z muzyką
        lat 60. i 70. A te opinie wynikają raczej z kiepskiej znajomości obecnej muzyki
        i braku chęci by to zmienić. (Mógłbym napisać brutalnie, że świadczy to o pewnym
        ograniczeniu/zaślepieniu owych wypowiadających, ale nie jest moim celem
        obrażanie kogokolwiek.)
        Niemniej, mnie też drażnią takie nastawienia, po obu stronach.
        • ari Ale to prawda, niestety 29.12.04, 12:59
          Na przestrzeni ostatnich kilku lat wydano kilka płyt przy słuchaniu których
          przesżły mnie ciary. WIększość pięknych utworów już została napisana i zrobili
          to Beatlesi. Hiphop i elektronika nie ciągną mnie za bardzo. nowa rockowa
          rewolucja czy jak to tam zwą, ma się do klasyki tak jak punk w wykonaniu Blink
          182 do The Clash.
          A jeżlei wychodzą interesujące płyty to (z małymi wyjątkami) nagrywane są przez
          doświadczonych muzyków np. Audioslave czy u nas Voo Voo.
          • mechanikk Re: Ale to prawda, niestety 29.12.04, 13:08
            A mi się zdaje, że jest jednak pare nowych zespołów, które klasycznymi będą
            (są) a wsadzanie wszystkiego co rockowe do wora z tzw. nową rewolucją to troche
            ignorancka działalność (moim celem nie jest również obrażanie kogokolwiek wink).

            Jednym z takich zespołów jest dla mnie The White Stripes i to nie dlatego że
            ulegam jakiejś ślepej modzie tylko naprawdę tak sądzę posłuchajcie
            spokojnie "Elephanta". Zresztą teraz jest moda, żeby wylewać na nich wiadra
            pomyj.

            A co do klasyki mniej rewolucyjno-rockowej: Lambchop na przykład! smile
            • an-ka1 Re: Ale to prawda, niestety 29.12.04, 13:18
              Przepraszam, nie wyraziłam się precyzyjnie. Koleżanka słucha tego, co jest
              modne, ale uważane za towar z wyższej półki. Było głośno o Dianie Krall, to
              słuchała Krall, było głośno o White Stripes, słuchała White Stripes. Tylko
              starała się brylować w towarzystwie i wydawała dziwne sądy na temat na przykład
              jazzu (znając tylko Krall a nie wiedząc kto to był Miles Davis). Dlatego mnie
              tak irytuje postawa, która promuje durnotę. Rację ma nie ten, kto coś wie,
              tylko kto głośniej i więcej kłapie gębą. A po co komu znać klasykę,
              skoro "nadrobi" niewiedzę swoją bezkompromisowością?
              • mechanikk Re: Ale to prawda, niestety 29.12.04, 13:26
                an-ka1 napisała:

                > (znając tylko Krall a nie wiedząc kto to był Miles Davis).

                to już lepiej wiedzieć kto to Davies, a nie znać Krall wink
            • ari Re: Ale to prawda, niestety 29.12.04, 13:27
              > (są) a wsadzanie wszystkiego co rockowe do wora z tzw. nową rewolucją to
              troche ignorancka działalność

              nie mam czasu żeby pisac tu książki a chcę swoją opinię zmieścić w paru
              akapitach - uogólnienia siłą rzeczy się pojawiają.
              Ja za WHite Stripes niespecjalnie przepadam. Natomiast zwróć uwagę - nie
              napisąłem, że W OGÓLE nie ma fajnych młodych bandów (a propos the WS istnieją
              już pewnie prawie 10 lat więc nie sa jakimiś młodziakami). W tym roku spodobały
              mi się np. płyty Jet i Franz Ferdinand. Natomiast 10-15 lat wcześniej, w
              okresie gdy swoje najlepsze płyty nagrywali: Pearl Jam, Soundgarden, Stone
              Temple Pilots, RATM, Red Hoci, Mad Season, Aerosmith, AIC, Radiohead, Oasis,
              Screaming Trees, Metallica, U2 itd. świetnych płyt ukazywało się duuuuużo
              więcej niż obecnie.
          • pagaj_75 Re: Ale to prawda, niestety 29.12.04, 13:14
            ari napisał:

            > Na przestrzeni ostatnich kilku lat wydano kilka płyt przy słuchaniu których
            > przesżły mnie ciary.

            No to współczuję bardzo. Ja takich płyt mam całkiem sporo, nawet w tym roku
            (który wydaje się być rzeczywiście kiepski) pojawiło się kilka takich albumów.

            > WIększość pięknych utworów już została napisana i zrobili
            > to Beatlesi.

            Przesada (moim zdaniem). Ileż można katować w kółko tych kilkadziesiąt kawałków?
            Nie mam raczej obsesyjnej natury, więc dość szybko zaczynam szukać czegoś
            nowego. I z reguły znajduję.

            > Hiphop i elektronika nie ciągną mnie za bardzo.

            No szkoda. Akurat w elektronice w ostatnich kilkunastu latach działy się chyba
            najciekawsze rzeczy. Chociaż mnie interesuje tylko skromny wycinek tej działki,
            to płyt do posłuchania z tego wycinka zostało mi jeszcze sporo.

            Ale zawsze jeszcze pozostaje jazz wink I tzw. poważna muzyka współczesna. Tam też
            się dzieją ciekawe rzeczy, jak sądzę. Rock nie jest dla mnie jedyną formą
            muzyczną jaka istnieje.

            > nowa rockowa
            > rewolucja czy jak to tam zwą, ma się do klasyki tak jak punk w wykonaniu Blink
            > 182 do The Clash.

            umówmy się: żadnej rockowej rewolucji nie było wink

            > A jeżlei wychodzą interesujące płyty to (z małymi wyjątkami) nagrywane są
            > przez doświadczonych muzyków np. Audioslave czy u nas Voo Voo.

            Lubię i szanuję Voo Voo, ale ostatnie ich płyty budzą we mnie coraz mniejszy
            entuzjazm. Nie są złe, ale gdzieś wyparowała ta magia, której było sporo na
            pierwszych albumach.
            • ari Re: Ale to prawda, niestety 29.12.04, 13:31
              > No to współczuję bardzo. Ja takich płyt mam całkiem sporo, nawet w tym roku
              > (który wydaje się być rzeczywiście kiepski) pojawiło się kilka takich albumów.
              >
              Tytuły, tytuły, tytuły...

              > No szkoda. Akurat w elektronice w ostatnich kilkunastu latach działy się chyba
              > najciekawsze rzeczy

              Nie przeczę. Ale ciekawe nie oznacza, że musi sie podobać... Zrestzą w momencie
              gdy np. radiohead zaczęło kombinować z elektroniką, straciło dla mnie sporo.
              Dma radę wysłuchać Moloko ale nie jest to dla mnie jakaś rewelacja. Rzeczy
              ciążących bardziej pod techno nie lubię. Wprost przepadam za Morcheebą, ale czy
              to jest elektronika?

              > umówmy się: żadnej rockowej rewolucji nie było wink

              dobra smile
              spojrzyj ewentualnie na mojego posta dla mechanikka, nie chce mi się dwa razy
              pisać tego samego...
              • mechanikk klasyka XXI w.;) 29.12.04, 13:37
                to co? mam wymieniać genialne płyty ostatnich 5 lat? wink przosze poczekać,
                tylko pomyślę.
                • an-ka1 Re: klasyka XXI w.;) 29.12.04, 13:47
                  Ja nie napisałam, że mam coś przeciw muzyce, tworzonej teraz. Nic bardziej
                  błędnego. Tylko chodzi o to, co widzę na przykładzie mojej koleżanki, ale nie
                  tylko. Ona się w najbardziej jaskrawy sposób wyróżnia. Cytuję:
                  - Anka, dalej słuchasz Led Zeppelin? Jakie to śmieszne, przecież tego nikt nie
                  słucha. No, coś tam pewnie nagrali, ale to takie kiepskie i stare. Lepiej byś
                  właczyła...
                  Wypowiedzi te są częste i zwykle okazuje się, że owa komentatorka nie zna w
                  ogóle twórczości zespołów, którymi jawnie gardzi, ewentualnie 2-3 najbardziej
                  znane kawałki. Wkurza mnie nie tylko tą postawą, ale i tym, że sporo znajomych
                  bezmyślnie naśladuje ten styl. Bo to fajnie i cool się na niczym nie znać z
                  wyjątkiem tego, co znać wypada.
                  • humbak Re: klasyka XXI w.;) 29.12.04, 13:59
                    Ta koleżanka to już raczej stracona jestwink
              • pagaj_75 Re: Ale to prawda, niestety 29.12.04, 14:12
                ari napisał:

                > Tytuły, tytuły, tytuły...

                No dobra, też mi się nie chce powtarzać, ale to zrobię smile Debiutów jakichś
                porażających w tym roku nie zauważyłem. Franz Ferdinand? Przyjemna płyta, ale
                nic ponadto. Jeśli niezal-rockowe pisma i serwisy internetowe wybierają ją na
                płytę roku, to faktycznie jest SŁABO. W zeszłym roku, coś takiego jak FF
                otwierałoby co najwyżej drugą dziesiątkę. Ale ad rem. Z rzeczy wcześniej mi nie
                znanych spodobał mi się (właśnie sobie słucham) austriacki Radian, polecany
                przez nemrroda. No ale to taki elektroniczny post-rock, więc pewnie Ciebie nie
                zainteresuje. Jeśli chodzi o weteranów to powaliła mnie swoim ostatnim albumem
                Bjork. Do tego dochodzą Waits, Cave... Nie słyszałem jeszcze tegorocznego
                Squarepushera, a niezłe recenzje dostaje. W Polsce pojawiło się zjawisko pt.
                Skalpel. Wydało wreszcie płytę Indukti, ale oni akurat mnie nieznacznie
                rozczarowali (po famie jaka szła za tym ansamblem spodziewałem się czegoś
                powalającego, a tu po prostu dobry album i tyle).

                A sięgając szerzej, na przestrzeń ostatnich kilku lat to mamy: "Think Tank"
                Blura, Mars Volta, kapitalny Murcof, Mum, DNTL, Goldfrapp (no tak, znowu
                elektronika), Archive... Beth Gibbons nagrała z Paulem Webbem śliczną płytę,
                Anja Garbarek...
                Niezły (chociaż trochę przereklamowany) jest Interpol.

                Z powyższego widać, że rokendrol ma się raczej słabo w ostatnich latach (co
                potwierdzałoby Twoją opinię), ale mnie jakoś to nie martwi.

                > Nie przeczę. Ale ciekawe nie oznacza, że musi sie podobać... Zrestzą w
                > momencie gdy np. radiohead zaczęło kombinować z elektroniką, straciło dla
                > mnie sporo.

                A dla mnie wręcz przeciwnie - "Kid A" uważam za ich opus magnum. Masz rację -
                nie musi się podobać, ale mnie akurat to bierze. Może dlatego, że elektroniką
                interesowałem się "od dziecka" tylko zrobiłem sobie dłuższą przerwę wink

                > Dma radę wysłuchać Moloko ale nie jest to dla mnie jakaś rewelacja. Rzeczy
                > ciążących bardziej pod techno nie lubię.

                Bo Moloko nie jest jakąś rewelacją, chociaż lubię ich pierwsze płyty. Nie wiem
                jak rozumiesz techno, ale mnie bardzo podobają się drill'n'basowe eksperymenty
                Aphex Twina i Squarepushera z drugiej połowy lat 90. Rytmicznie jest to
                rzeczywiście rzecz w pierwszej chwili onieśmielająca, ale idzie się do tego
                przyzwyczaić, a dodatkowo jest to dość fajna muzyka pod względem
                melodyczno-harmonicznym (bo to jest, przyznaję, słaba strona i bolączka wielu
                elektronicznych projektów). Przekonywać nie zamierzam, ale pod rozwagę podsuwam
                wink Jeśli szukasz jakiejś "piosenkowej" elektroniki to masz Goldfrapp, DNTL,
                Bjork, U.N.K.L.E. I cały czas ślizgam się po powierzchni, znane i uznane nazwy,
                nie wyciągam na razie jakichś cudów na kiju (no, może poza Murcofem i DNTL).
                • ari Re: Ale to prawda, niestety 29.12.04, 15:17
                  Szenkju za posta, ustosunkuję się do wymienionych:
                  Radian, Murkof, Squarepusher DNTL, Mum - nie znam niestety sad się nie wypowiem

                  Bjork - może ja się stary robię... ale co kolejna płyta to dziwniejsza.
                  Mars Volta - mam 1 CD pozyczyłem od brata, niestety nawet tytułu nie pomnę ale
                  słuchałem smile nie powaliło. Takie Queens of the Stone Age trochę (też moim
                  zdnaiem przereklamowane, już SOAD było lepsze).
                  UNKLE mam pierwszą płytę. Wtedy się strasznie jarałem Radiohead i usłyszałem
                  RAbbit In Your Headlights i kupiłem. Niezbyt trafna decyzja gospodarcza wink
                  Terminu 'techno' użyłem.. no pewnie nieprawidłowo bardziej do takich hard
                  beatów jak mocniejsze kawałki Chemical Brothers itp.

                  A cały ten wywód dąży do jedneg, że faktycznie wychodzi wiele wartościowych
                  fajnych płyt. Takich, które kompletnie nie trafiają w moje gusta. Ja po prostu
                  lubię gitary smile

                  Ale z Kid A to i tak sie nie zgodzę wink Wolę Amnesiaca, a opus magnum dla mnie
                  i tak pozostanie OK Computer (coć bardziej osobisty stosunek mam do the Bends).
                  • humbak Re: Ale to prawda, niestety 29.12.04, 15:21
                    QOTSA nie na miejscu. Chopaki już z 15 lat chyba grają w większoścismile Nie zgadzam się z opinią o przereklamowaniu, ale to sprawa na inny wąteksmile
                    • ari Re: Ale to prawda, niestety 29.12.04, 15:23
                      Nazwa QOTSA padła tylko przy okazji MArs Volty.
                      O ich historii i tych całych pustynnych sesjach, Kyuss etc wiem i słyszałem,
                      nie bój wink
                      • humbak Re: Ale to prawda, niestety 29.12.04, 15:26
                        Oki, przepraszam za zbędny hałassmile
                  • ihopeyouwilllikeme Re: Ale to prawda, niestety 29.12.04, 15:52
                    Ale z Kid A to i tak sie nie zgodzę wink Wolę Amnesiaca, a opus magnum dla mnie
                    > i tak pozostanie OK Computer (coć bardziej osobisty stosunek mam do the
                    Bends).

                    Że naśmiecę trochę. Co do Kid A również się nie zgadzam, opus magnum nie może
                    zawierać ewidentnego knota, a takim jest dla mnie " Morning Bell ". Amnesiac
                    jest jeszcze słabszy. Pozostaje przy " Ok Computer " i " The Bends " ( oba
                    genialne, nie wiem który lepszy ).
                    • Gość: As Re: Ale to prawda, niestety IP: *.vline.pl / *.rev.vline.pl 29.12.04, 16:11
                      Odpowiadasz na :
                      ihopeyouwilllikeme napisał:

                      > Ale z Kid A to i tak sie nie zgodzę wink Wolę Amnesiaca, a opus magnum dla mnie
                      >
                      > > i tak pozostanie OK Computer (coć bardziej osobisty stosunek mam do the
                      > Bends).
                      >
                      > Że naśmiecę trochę. Co do Kid A również się nie zgadzam, opus magnum nie może
                      > zawierać ewidentnego knota, a takim jest dla mnie " Morning Bell ". Amnesiac
                      > jest jeszcze słabszy. Pozostaje przy " Ok Computer " i " The Bends " ( oba
                      > genialne, nie wiem który lepszy ).



                      Ajhołp - bluźnisz !! "Morning Bell" to najpiękniejszy utwór na "Kid A" i w
                      ogóle jedna z lepszych piosenek radiogłowych. Mówię oczywiście o wersji z "Kid
                      A".
                      A z tym że "Amnesiac" jest słaby to chętnie się zgodzę.

                      smile
                      • ihopeyouwilllikeme Re: Ale to prawda, niestety 29.12.04, 16:17
                        > Ajhołp - bluźnisz !! "Morning Bell" to najpiękniejszy utwór na "Kid A" i w
                        > ogóle jedna z lepszych piosenek radiogłowych. Mówię oczywiście o wersji
                        z "Kid
                        > A".

                        Eee tam. Na Kid A najpiękniejsze są " Kid A ", " Motion Picture Soundtrack ",
                        " Idioteque "... zreszta wszystko, poza " Morning Bell ", który mnie zwyczajnie
                        irytuje.

                        > A z tym że "Amnesiac" jest słaby to chętnie się zgodzę

                        Nie no, nie że słaby, przyzwoity, ale nawet najlepsze na nim " Pyramid Song "
                        robi w porównaniu z takimi " A National Anthem " ( o " Paranoid Android " nie
                        wspominając ) nikłe wrażenie...
                        • mechanikk Re: Ale to prawda, niestety 29.12.04, 16:24
                          Te skrajne poglądy to chyba najlepszy dowód że Kid A klasycznym albumem jest!
                          A tak poza tym to ja mistycznej ehstazy (hehe) doznaję przy utworze tytułowym.
                          • ari Re: Ale to prawda, niestety 29.12.04, 16:47
                            Dla mnie wszystkei te płyty rewelacyjnie się zaczynają - 1.tracki z wszystkiego
                            od the Bends po HTTT to majstersztyki. Tylko że na The Bends i OK Comp potem
                            idzie jeszcze lepiej a na póżniejszych napięcie trochę opada.
                    • pagaj_75 Re: Ale to prawda, niestety 29.12.04, 16:21
                      ihopeyouwilllikeme napisał:

                      > Że naśmiecę trochę. Co do Kid A również się nie zgadzam, opus magnum nie może
                      > zawierać ewidentnego knota, a takim jest dla mnie " Morning Bell ".

                      E tam smile Dla mnie "Kid A" to dzieło skończone, nie zawierające ani jednego
                      zbędnego dźwięku. "Amnesiac" jest słabszy, ale tam też jest parę fajnych
                      utworów. I podobnie jak As, wolę "Morning Bell" w wersji z "Kid A".
                      • ihopeyouwilllikeme Re: Ale to prawda, niestety 29.12.04, 16:38
                        > I podobnie jak As, wolę "Morning Bell" w wersji z "Kid A".

                        Tu zgoda, na wersja z " Amnesiaca " jest jeszcze gorsza big_grin
                      • nemrrod Re: Ale to prawda, niestety 29.12.04, 16:56
                        Po raz n-ty muszę zaprotestować i stwierdzić, że "Amnesiac" nie jest słabą
                        płytą. Na pewno nie gorszą (nie aż tak gorszą, jak się mówi) od "Kid A".
                        "Amnesiac" jest mimo wszystko bardziej spójny.Owszem, jest na "Amnesiacu" kilka
                        słabszych utworów, ale nie ma tam tak ewidentnych wpadek jak "Treefingers" i
                        "Kid A" na "Kid A"... Ech, długo mógłbym się nad tym rozowdzić... Jak dla mnie
                        nie ma na "Kid A" utworu mogącego pod względem piękna równać się z "Pyramid
                        Song", a o będącym poza wszelką dyskusją i kategoriami "Like Spinning Plates"
                        nie wspominając.
                        • nemrrod Re: Ale to prawda, niestety 29.12.04, 16:57
                          Aha, i obie wersje "Morning Bell" są dobre. Z tym, że ta z "Amnesiaca"
                          ciekawsza, bo mniej oczywista.
                          • Gość: As Re: Ale to prawda, niestety IP: *.vline.pl / *.rev.vline.pl 29.12.04, 17:06
                            Dla mnie "Amnesiac" to słabizna i zdania nie zmienię. Ale proszę, nie róbmy z
                            tego wątku kolejnego wątku o Radiohead, bo jest on naprawdę ciekawy i szkoda go
                            marnować na jałowe dyskusje.
            • humbak Re: Ale to prawda, niestety 29.12.04, 13:53
              Ano właśnie. Po takich wypowiedziach jak Ariego można odnieść wrażenie że świat kończy się na rocku. Bez urazy, ale to absurd jest. Nie ma dobrych płyt? Rockowych może i tak. Ja akurat w rocku średni jestem osadzony... no, chyba że mówimy o metalu jako rocku. Ale w innych gatunkach wcale źle nie jest.
              • ari Re: Ale to prawda, niestety 29.12.04, 15:19
                Żem sobie ponarzekał to i pójde na ugodę. OK, mój muzyczny świat zaczyna sie i
                kończy na rocku (choć tu moglibyśmy wejść w akademicką dysputę co jeszcze
                rockiem jest a co już nie; dla mnie to jest pojęcie bardzo pojemne) i po prostu
                przykro mi, że tak mało wychodzi fajnych gitarowych płyt.
                • humbak Re: Ale to prawda, niestety 29.12.04, 15:25
                  Czy mało wychodzi fajnych, nie wiem. Wiem natomiast, że niewiele nowych rzeczy rockowych mnie wciąga. Może to po prostu kwestia tego, że mniej osób gra rocka? Inne gatunki zaczynają dominować. Radziłbym gryznąć pozycje przedstawione przez Pagaja. Tylko ostrożnie i na kilka razy. Może się coś spodoba i się w tym rozsmakujesz? Moim zdaniem naprawdę wartosmile
                  • ari Re: Ale to prawda, niestety 29.12.04, 15:29
                    > Inne gatunki zaczynają dominować. Radziłbym gryznąć pozycje przedstawione prze
                    > z Pagaja

                    OK, OK - moje noworoczne postanowienie: gryznąć pozycje przedstawione przez
                    Pagaja. Tzn. te, których nie znam. A co to ten Radius, bo nazwa mi się podoba,
                    od nich bym zaczął?
                    • humbak Re: Ale to prawda, niestety 29.12.04, 15:49
                      A tu akurat do Pagaja muszę Cię skierować, bo sam na to od miesiąca gdzieś poluję i jeszcze nie znamsmile Tak samo jak sciąganego właśnie Murcofa. Mogę jednak dorzucić coś od siebie. Na przykład Minus 8, albo RJD2.
                    • pagaj_75 Re: Ale to prawda, niestety 29.12.04, 16:07
                      Akurat Radian to byłby chyba dla Ciebie skok na głęboką wodę. Muzyka jeszcze
                      dziwniejsza niż ostatnia Bjork. Jest to wiedeńskie trio (perkusja, bas i...
                      komputer). Nie ma co tutaj liczyć na ładne melodie (powiem bez ogródek: nie ma
                      co liczyć na ŻADNE melodie); to jest muzyka, która operuje raczej brzmieniem,
                      nastrojem, odrobinę rytmem. Modulowane szumy i buczenia generowane
                      elektronicznie + odrobinę jazzująca sekcja rytmiczna. Czyli jest ciężko.

                      Ale może Mum? To jest bardzo sympatyczna ekipa. Czwórka (obecnie trójka)
                      dzieciaków z Islandii, łącząca "klikaną" elektronikę z akustycznymi brzmieniami
                      (smyki, akordeon, itd.) i dziecięcymi głosami wokalistek. Ale zacznij od
                      poprzedniej płyty, "Finally We Are No One", bo ostatnią uważam za taką sobie.
                      • nemrrod Re: Ale to prawda, niestety 29.12.04, 17:12
                        Hehe, promowania Radian na FM się nie spodziewałemsmile Cieszę się, że się podoba.
    • Gość: kuba Re: Czy klasykę wypada znać? IP: *.pl 29.12.04, 13:57
      Mam inne zdanie
    • fuszi Re: Czy klasykę wypada znać? 29.12.04, 16:36
      Jeśli już dożyliśmy czasów, w których słucha się tego, czego słuchać wypada, to
      są to niewątpliwie czasy żałosne.
    • Gość: As 2 typy klasyki IP: *.vline.pl / *.rev.vline.pl 29.12.04, 17:23
      1) Zespoły, płyty które wywarły wielki wpływ na późniejszą muzykę i których
      echa słychać do dziś w nagranaich nowych grup.
      2) Zespoły, które grały bardzo dobrze, które nagrały wiele udanych płyt, ale
      których twórczość nie ma bezpośredniego przełożenia na muzykę współczesną
      (czyli muzyka solidna, ale raczej wtórna).

      Oczywiste jest że lepiej poznawać klasykę z pierwszej grupy. Ale ja niestety
      często mam tak, że twórczość tych bardziej wtórnych grup lepiej mi podchodzi.
      Wolę Camel niż Yes, wolę Kansas niż EL&P, wolę AC/DC niż Led Zeppelin.
      Przyznam, że to pewien kłopot.

      • pagaj_75 Re: 2 typy klasyki 29.12.04, 17:27
        Gość portalu: As napisał(a):

        > Przyznam, że to pewien kłopot.

        Dlaczego?
        • Gość: As Re: 2 typy klasyki IP: *.vline.pl / *.rev.vline.pl 29.12.04, 18:24
          pagaj_75 napisał:

          > Gość portalu: As napisał(a):
          >
          > > Przyznam, że to pewien kłopot.
          >
          > Dlaczego?


          Kłopot ... dlatego, że poznawanie twórczości tych mniej odkrywczych zespołów
          nie wnosi jakoś szczególnie dużo do mojej wiedzy o historii rocka (a pryznam że
          historią rocka się interesuję). Tych płyt miło się słucha, ale zdaję sobie
          sprawę że w tamtych czasach istnieli artyści ambitniejsi, odważniejsi, po
          prostu ważniejsi.
      • ihopeyouwilllikeme Re: 2 typy klasyki 29.12.04, 17:50
        > Przyznam, że to pewien kłopot.

        Nie no, czemu ? Uważam, że każdy fan rocka powinien znać cztery pierwsze płyty
        Led Zeppelin, ale to nie znaczy, że każdemu muszą się podobać.
        • humbak Re: 2 typy klasyki 29.12.04, 19:49
          Tylko pytanie brzmi: po co poznawać coś, co się nie spodoba? Po to żeby krytykować?
          • Gość: As Re: 2 typy klasyki IP: *.vline.pl / *.rev.vline.pl 29.12.04, 20:24
            humbak napisał:

            > Tylko pytanie brzmi: po co poznawać coś, co się nie spodoba? Po to żeby
            krytyko
            > wać?


            No ale jak nie znasz, to skąd wiesz że się nie spodoba ? To jakaś sprzeczność.
            • humbak Re: 2 typy klasyki 29.12.04, 20:51
              No to psłużę się LZ. Znam powiedzmy 5 najbardziej znanych kawałków, lub któryś z albumów. To nie wystarczy?
              • humbak Re: 2 typy klasyki 29.12.04, 20:52
                Celem określenia czy mi się spodoba oczywiście.
                • Gość: As Re: 2 typy klasyki IP: *.vline.pl / *.rev.vline.pl 29.12.04, 20:55
                  Już pisałem o tym wyżej ... Sądzę że to troszę za mało. Ze 2 - 3 albumy warto
                  poznać, jeśli zespół jest uważany za absolutnego klasyka. O ile oczywiście ma
                  się dostęp do jego płyt, bo z tym to też różnie bywa indifferent
                  Ewentualnie jakąś przekrojową koncertówkę, lub składak.
                  • humbak Re: 2 typy klasyki 29.12.04, 20:59
                    Oki, a więc słyszę owe kawałki. Nie podobają mi sie, ale słucham dalej, bo to klasyka. Oj, coś tu mi się nie podoba. Nie tak traktuję muzykę.
                    • Gość: As Re: 2 typy klasyki IP: *.vline.pl / *.rev.vline.pl 29.12.04, 22:11
                      humbak napisał:

                      > Oki, a więc słyszę owe kawałki. Nie podobają mi sie, ale słucham dalej, bo to
                      k
                      > lasyka. Oj, coś tu mi się nie podoba. Nie tak traktuję muzykę.


                      Chodzi mi o to, by widzieć muzykę w szerszym kontekście. Nie zawsze poznawanie
                      muzyki jest wielką przyjemnością, ale czasem nieznajomość czegoś może prowadzić
                      do kompromitacji - że przypomnę tutaj pewnego aktywnego kiedys forumowicza,
                      który był święcie przekonany że "Planer Caravan" z "Far Beyond Driven" Pantery
                      jest jej autorskim kawałkiem, a to przecież piosenka z najważniejszej dla
                      metalu płyty BS ...
                      A tak poza tym - fan metalu i ciężkiego rocka który nie zna twórczości Led
                      Zeppelin ? Eeee ... smile
                      Może ja jestem dziwny, ale uważam że znajomość korzeni jest ważna. Bo inaczej
                      człowiek żyje sobie w takiej troszkę nieświadomości.
    • ignorandka Re: Czy klasykę wypada znać? 29.12.04, 17:58
      W życiu nie słyszałam płyty nagranej dawniej niż dziesięć lat temu i jestem z
      siebie dumna.
      • Gość: As Re: Czy klasykę wypada znać? IP: *.vline.pl / *.rev.vline.pl 29.12.04, 18:22
        ignorandka napisała:

        > W życiu nie słyszałam płyty nagranej dawniej niż dziesięć lat temu i jestem z
        > siebie dumna.


        A jakiej muzyki słuchasz ?
        • ignorandka Re: Czy klasykę wypada znać? 29.12.04, 18:29
          A słucham rocka alternatywnego i niepotrzebna mi znajomość jakichś staroci.
          • Gość: As Re: Czy klasykę wypada znać? IP: *.vline.pl / *.rev.vline.pl 29.12.04, 18:30
            ignorandka napisała:

            > A słucham rocka alternatywnego i niepotrzebna mi znajomość jakichś staroci.


            He, he ... a co to jest "rock alternatywny", jeśli można wiedzieć ? Ten termin
            jest dla mnie dość enigmatyczny.
            • Gość: kubasa Re: Czy klasykę wypada znać? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.12.04, 21:26
              Oj Asie, gadasz sam ze soba czy naiwny jestes czy nudzi Ci sie po prostu? smile))
              • humbak Re: Czy klasykę wypada znać? 29.12.04, 21:35
                Dodałbym jeszcze jedną możliwość. Może jest po prostu podły?wink
              • Gość: As Re: Czy klasykę wypada znać? IP: *.vline.pl / *.rev.vline.pl 29.12.04, 22:14
                Gość portalu: kubasa napisał(a):

                > Oj Asie, gadasz sam ze soba czy naiwny jestes czy nudzi Ci sie po prostu? smile))


                Po prostu lubię czytać wynurzenia ludzi, którzy nieudolnie próbują mi opisać
                czym jest "rock alternatywny".
                smile
                • Gość: kubasa Re: Czy klasykę wypada znać? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.12.04, 22:18
                  Taaak, szczegolnie gdy ktos ewidentnie dosc tanio prowokuje smile
                  • Gość: As Re: Czy klasykę wypada znać? IP: *.vline.pl / *.rev.vline.pl 29.12.04, 22:22
                    Gość portalu: kubasa napisał(a):

                    > Taaak, szczegolnie gdy ktos ewidentnie dosc tanio prowokuje smile

                    Ja nie prowokuję - ja pytam. A kto pyta, wielbłądzi smile
                    Zobaczymy czy fanka rocka alternatywnego mi odpisze.
                    • Gość: kubasa Re: Czy klasykę wypada znać? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.12.04, 22:24
                      Pewnie Ci nie odpisze bo zapewne nie jest to zadna fanka rocka alternatywnego...
    • Gość: kubasa Re: Czy klasykę wypada znać? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.12.04, 21:47
      Pamietajmy, ze to co jest klasyka u nas nie musi byc klasyka w Stanach,
      Wielkiej Brytanii, Skandynawii, Niemczech. U nas niestety, z powodow roznych,
      owa klasyka jest stylistycznie waziutka i ogranicza sie do The Beatles,
      hardrocka, progrocka, metalu, grandzu i paru kultowych zespolow jak The Cure
      czy Depeche Mode. Z kolei w Anglii te najbardziej "opiniotworcze" periodyki
      odrzucaja niemal w calosci te "polska" klasyke. (temat krytyki muzycznej w
      Wielkiej Brytanii jest tematem na inny watek). Nie przyjmuje zdania, ze Led
      Zeppelin jest klasyka a Pixies nie, bo powiedzial to fan tego pierwszego. Nie
      przyjmuje tez zdania ze Pink Floydzi sa do kitu bo taka koszulke nosil Johnny
      Rotten i ilus tam dziennikarzy to podchwycilo. Czlowiek, ktory chce
      znac "klasyke" musi siegac zarowno po osiagniecia krautrocku, elektroniki jak i
      progrocka czy hip hopu. Taką metodę stosuje, obecnie najciekawsza, krytyka
      amerykanska. I tu tez pojawiaja sie pewne problemy (bogactwa) bo zupelnie
      inaczej przyswaja sie Modest Mouse, jeszcze inaczej Public Enemy a jeszcze
      inaczej Faust. Mysle, ze decydujace jest tak naprawde podejscie. Jesli w pelni
      wsytarcza Ci to co znasz, czy ew. nowe plyty Twoich faworytow, nagrywajacych od
      30 lat to chyba ciezko poznac cala klasyke. No i jeszcze jedno: nowa muzyka to
      nie tylko Franz Ferdinand i The White Stripes! Proponuje rozejrzec sie po
      niektorych serwisach i popoznawac troche inne rzeczy, bo te sa z reguly wyzszej
      jakosci.

      Pozdr.
      • an-ka1 Re: Czy klasykę wypada znać? 29.12.04, 22:06
        Wiesz, nie wiem czy do końca się zrozumieliśmy, ale Jimi Hendrix czy Zeppelini
        są chyba klasyką ogólnie. Tak samo Beatlesi czy Stonesi. I żeby to wiedzieć,
        nie musiałam czytać "krytyki". Co to jest "krytyka" według Ciebie? Nie umiesz
        sam odróżnić ziarna od plew tylko trzeba Ci napisać, co jest warte uwagi?
        • Gość: kubasa Re: Czy klasykę wypada znać? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.12.04, 22:08
          an-ka1 napisała:

          > Wiesz, nie wiem czy do końca się zrozumieliśmy, ale Jimi Hendrix czy
          Zeppelini
          > są chyba klasyką ogólnie. Tak samo Beatlesi czy Stonesi. I żeby to wiedzieć,
          > nie musiałam czytać "krytyki". Co to jest "krytyka" według Ciebie? Nie umiesz
          > sam odróżnić ziarna od plew tylko trzeba Ci napisać, co jest warte uwagi?

          Rozumiem, ze bez apaluzu krytyki i publicznosci, wiedzialabys kto to jest Jimi
          Hendrix? Jego muzyka spadlaby na Ciebie z ksiezyca?
          • an-ka1 Re: Czy klasykę wypada znać? 29.12.04, 22:11
            Pewnie nie, ale nie jestem ślepo zapatrzona w prasę. Muzykę dostarczali mi
            rodzice, koleżanki, starsze rodzeństwo... część faktycznie pojawiła się "z
            nieba", ale chyba każdy tak miał. Natomiast nigdy nie przyszło mi do głowy
            słuchać czegoś, dlatego że ktoś to uznał za dobre i w związku z tym wypada. O
            tym napisałam na początku w kontekście mojej nieszczęsnej koleżanki. To taki
            głupi snobizm a nie zdobywanie wiedzy.
            • Gość: kubasa Re: Czy klasykę wypada znać? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.12.04, 22:16
              To ja mam z powodu jakiegos glupiego posadzenia o snobizm nie sluchac
              krautrocka bo moi koledzy tego nie sluchaja, a poleca to prasa? Mam nie
              wiedziec, ze Neu podlozyl fundamenty pod nowa fale (czy moze nie uzywac tego
              terminu "bo nie bawisz sie w szufladki")? I poza tym co decyduje ze jakis
              zespol jest klasyka ogolnie? Bo ja wiem dlaczego klasyka jest Pixies. I jak
              pogodzisz te "polska" klasyke z ta "brytyjska"? Czy tylko jedna ma prawo
              istniec? Czy jednak zauwazysz tu wplyw dziennikarzy i krytykow muzycznych? Czy
              bedziesz sie idiotycznie upierac ze nie maja oni zadnego wplywu na postrzeganie
              muzyki?
              • an-ka1 Re: Czy klasykę wypada znać? 29.12.04, 22:25
                Wypraszam sobie "idiotycznie", okej? Nie ubliżam Ci, więc i Ty się opanuj, a
                upierać się będę, bo ja słucham muzyki (i sama jestem w stanie, oczywiście
                subiektywnie, ocenić jej jakość), a nie o niej czytam - skąd wiesz, czy ktoś
                kto pisał, akurat napisał dobrze? A może to był kiepski dziennikarz - popatrz
                na naszych. Najlepiej empirycznie podejść do sprawy i nie wymądrzać się.
                • Gość: kubasa Re: Czy klasykę wypada znać? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.12.04, 22:31
                  an-ka1 napisała:

                  > Wypraszam sobie "idiotycznie", okej? Nie ubliżam Ci, więc i Ty się opanuj, a
                  > upierać się będę, bo ja słucham muzyki (i sama jestem w stanie, oczywiście
                  > subiektywnie, ocenić jej jakość), a nie o niej czytam - skąd wiesz, czy ktoś
                  > kto pisał, akurat napisał dobrze? A może to był kiepski dziennikarz - popatrz
                  > na naszych. Najlepiej empirycznie podejść do sprawy i nie wymądrzać się.

                  Ojej ojej, "idiotycznie" urazilo pania, faktycznie brutalny atak personalny.

                  I jeszcze jedno - tak subiektywnie rozumiem ustalasz klasyke? Czyli to co Tobie
                  sie podoba musi podobac sie mnie czy tez musze to koniecznie znac?

                  No i o co chodzi z tymi dziennikarzami - ze zdaje sobie sprawe, ze gdyby nie
                  media to nikt z nas nie slyszalby o Franz Ferdinand czy The White Stripes? Czy
                  to ze w kreowaniu gustow prasa, radio etc. ma ogromny wplyw jest jakas herezja?
                  Poza tym, mowie, ja potrafie powiedziec czemu np. wlasnie Pixies jest klasyka i
                  nie dlatego ze powiedzial to jakis dziennikarz, tylko ze potrafie ich wplywy
                  dostrzec w muzyce nastepnych lat. Czy Ty potrafisz znalezc jakies obiektywne
                  kryteria, ktore wskaza dlaczego LZ jest klasyka a Pixies nie?
                  • joseph80 Z innej beczki 29.12.04, 22:48
                    Gość portalu: kubasa napisał(a):


                    > No i o co chodzi z tymi dziennikarzami - ze zdaje sobie sprawe, ze gdyby nie
                    > media to nikt z nas nie slyszalby o Franz Ferdinand czy The White Stripes? Czy
                    > to ze w kreowaniu gustow prasa, radio etc. ma ogromny wplyw jest jakas herezja?


                    Ja na się wypowiem na inny temat, o którym akurat rozmawiacie. Mianowicie -
                    dziennikarze i ich wpływ na czytelników/słuchaczy.

                    Jasne, zgodze się z Tobą, że dziennikarze mają duży wpływ na kreowanie gustów. I
                    tu musze napisać, niestety, bo znam kilka osób które są dosłownie wyznawcami
                    Kaczkowskiego, i wszystko to co puści w swojej audycji uznają za święte. Nie ma
                    chyba bardziej nagannej postawy wśród słuchaczy. Słuchacz musi selekcjonować,
                    wybierać to co rzeczywiście mu się podoba. I drążyć dalej, głębiej, szukać
                    podobnie grających zespołów, ale jak już wspomniałem powinien PRZEDE WSZYSTKIM
                    sam oceniać. Ja nie potrafię w ogóle pojąć postaw takich jak maniacy
                    Kaczkowskiego. Pan K. puści jakiś rap lub death metal i jest cacy, bo puścił to
                    Kaczkowski. Ale gdyby sami od siebie mieli posłuchac coś death metalowego to
                    nigdy w życiu. Podobnie jest z portalami internetowymi. Np. ktoś na Porcysiu
                    albo Screenagers pochwali płytę pana X a już tabuny młodych "melomanów" ściąga
                    ją z sieci, choć gdyby ktoś tę płytę pochwalił na innym portalu, albo na FM to
                    pewnie nie zwróciliby na nią uwagi.

                    Trzeba mieć swój gust, a nie opierać się o cudze wnioski, recenzje itp.
                    • Gość: kubasa Re: Z innej beczki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.12.04, 22:54
                      Zgoda Joseph. Ale tak jak selekcjonujesz muzyke, ktora lubisz tak samo
                      selekcjonujesz zrodla informacji. Jak ktos jest ograniczony do jednego
                      dziennikarza to szkoda gadac. Ja mimo wszystko mam o wiele wiecej zrodel, nie
                      chodzi mi tylko o media, ale tez o znajomych, fora etc. Czesc rzeczy samemu sie
                      wyszukuje, tak np. znalazlem Chameleons czy Replacements, czesc chce sie poznac
                      bo lubiany przez ciebie serwis dal jej 9/10 itd. itp. Szuka sie na rozne
                      sposoby, ale udawanie ze dziennikarze nie maja w ogole nic do powiedzenia jest
                      dla mnie jakas naiwnoscia.
                      • joseph80 Re: Z innej beczki 29.12.04, 23:01
                        Gość portalu: kubasa napisał(a):

                        > ale udawanie ze dziennikarze nie maja w ogole nic do powiedzenia jest
                        > dla mnie jakas naiwnoscia.

                        Ależ ja tak nie twierdzę. W moim wcześniejszym liscie zwróciłem tylko uwagę na
                        ekstremalne i bezgraniczne oddanie swojego gustu muzycznego jakiemuś
                        dziennikarzowi. Tego nie jestem w stanie pojąć, a znam 2 osoby, które są
                        wyznawcami Kaczkowskiego. I kiedyś pamiętam jak koledze dałem do przesłuchania
                        Pictures At An Exhibicion, i oddał mi płyte mówiąc, że nic ciekawego. Po kilku
                        miesiącach, akurat połowa płyty ELP (tej samej) poleciała w audycji Mini Max, i
                        co się stało? Kolega przybiegł do mnie by ją pożyczyć bo bardzo mu się
                        spodobała. Po prostu, trzeba selekcjonować to co nam serwują dziennikarze.
                        Wybierac to co nas najbardziej interesuje. Dziennikarz bądź portal nie może być
                        wyznacznikiem naszej wiedzy i naszych pogladów. Ja jeszcze w życiu nie spotkałem
                        2 osób o dokładnie takim samym guście i nie wierzę że spotkam,
                        • roar Re: Z innej beczki 30.12.04, 19:49
                          > I kiedyś pamiętam jak koledze dałem do przesłuchania
                          > Pictures At An Exhibicion, i oddał mi płyte mówiąc, że nic ciekawego. Po
                          > kilku miesiącach, akurat połowa płyty ELP (tej samej) poleciała w audycji
                          > Mini Max, i co się stało? Kolega przybiegł do mnie by ją pożyczyć bo bardzo
                          > mu się spodobała.

                          Moim zdaniem jest to całkiem zrozumiałe i nie ma (a raczej - może mieć, ale nie musi) żadnego związku z "kultem jednostki". Nie każda muzyka podoba się nam od zaraz, wiele jest takiej, z którą musimy się najpierw osłuchać. To raz. O wiele łatwiej jest coś zrozumieć i polubić, jeśli obcujemy z tym w przytulnych, przyjaznych dla siebie warunkach. (Analogicznie można polubić na przykład muzykę ze ścieżki dźwiękowej ulubionego filmu...) To dwa.
                          A Piotr Kaczkowski jest po prostu mistrzem w tworzeniu klimatu odpowiedniego do słuchania muzyki. To trzy.

                          ...no, ale to twoi znajomi, znasz ich lepiej niż ja... smile
                    • mechanikk Re: Z innej beczki 30.12.04, 09:37
                      joseph80 napisał:
                      > tu musze napisać, niestety, bo znam kilka osób które są dosłownie wyznawcami
                      > Kaczkowskiego, i wszystko to co puści w swojej audycji uznają za święte. Nie
                      ma
                      > chyba bardziej nagannej postawy wśród słuchaczy.

                      nie mogę się powstrzymać od złośliwości, choć Kaczora lubię: ci kaczkowyznawcy
                      maja chyba ostatnio niewiele muzyki do padania-na-kolana-przed, bo prezenter ów
                      bardzo ostatnimi czasy się rozgadał.Ja wolę jak ktoś mówi przez radio (ostatnio
                      tego coraz mniej), ale pan Piotr ostatnio straszliwie sie tym delektuje,
                      powstają już nawet utwory muzyczne z wysamplowanym Kaczkowskim, co być może
                      zaowocuje powstaniem nowego gatunku muzyczego, króry PK wylansuje i umieści na
                      kolejnej składance "minimaxbuddabar54765766788pl" wink

                      pozdrawiam, coraz bardziej mi się ta dyskusja podoba.
                  • an-ka1 Re: Czy klasykę wypada znać? 29.12.04, 22:56
                    Domyślam się z Twojego tonu, że gdybym to ja nazwała Twoją wypowiedź
                    idiotyczną, wysłałbyś mnie do więzienia albo na miejscu rozstrzelał, więc bądź
                    łaskaw zachować pewien poziom dyskusji, jeśli Cię na to stać.

                    Co do klasyki, to owszem, w pośpiechu nieściśle się wyraziłam. Subiektywność
                    dotyczy tego, czy mi się jakiś wykonawca "klasyczny" spodoba czy nie, bo
                    nigdzie (w żadnym źródle :-] na przykład) nie jest napisane, że mam obowiązkowo
                    lubić Led Zeppelin, a klasyką bez wątpienia są. Media pomagają kreować gusty,
                    ale inteligentny człowiek nie jest zaślepiony tym, co piszą nie zawsze
                    obiektywni dziennikarze. Trzeba mieć trochę własnego krytycyzmu i na spokojnie
                    przetrawić "polecane" rzeczy.

                    A wracając do tego, co pisałam na początku, to nikomu niczego nie bronię, bo
                    sama słucham czasem czegoś, co mi się potem nudzi, a na początku byłam
                    zachwycona. Tylko denerwuje mnie taka wiedza i niewiedza na pokaz: znam to, bo
                    o tym się mówi, nie znam czegoś innego, bo o tym się nie mówi. Od dawna nie
                    czytam prasy muzycznej, bo jest internet, ale staram się słuchać rzeczy z
                    półek, które mnie jakoś interesują. Nie zawsze nowych, nie zawsze na topie. A
                    czasem tak. Z tym że nigdy nie jest to podyktowane chęcią wykazania się jako
                    osoba osłuchana, o co podejrzewam moją wyżej opisaną koleżankę i paru jeszcze
                    innych ludzi. Dziwi mnie tylko wściekłość, z jaką mnie napadasz, bo rozumiem,
                    że też jesteś osłuchany i się znasz? Czy może właśnie jesteś jednym z tych,
                    którzy słuchają tylko tego, co na czasie? Jeśli tak to przepraszam za zajęcie
                    cennego czasu, wracaj do studiowania wiarygodnych źródeł.
                    • Gość: kubasa Re: Czy klasykę wypada znać? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.12.04, 23:11
                      an-ka1 napisała:

                      > Domyślam się z Twojego tonu, że gdybym to ja nazwała Twoją wypowiedź
                      > idiotyczną, wysłałbyś mnie do więzienia albo na miejscu rozstrzelał, więc
                      bądź
                      > łaskaw zachować pewien poziom dyskusji, jeśli Cię na to stać.

                      Zle sie domyslasz.

                      Wiesz, przetrawiam te Twoje smieszne zarzuty typu "może właśnie jesteś jednym z
                      tych, którzy słuchają tylko tego, co na czasie? ". Szczerze tylko to nie
                      rozumiem za bardzo o co chodzi. Kolezanka nie zna Gabriela i Eno? To znaczy ze
                      nie zna klasyki, o czym tu bedziemy dyskutowac? Chcialbym jedynie wiedziec
                      jakie sa dla Ciebie te kryteria klasycznosci bo na razie slysze tylko ze
                      Slowacki wielkim poeta byl.

                      Cieszy mnie Twoja samodzielnosc muzyczna, aczkolwiek nie za bardzo wiem co to
                      ma wspolnego z tematem...

                      I sadze, ze dla kogos, kto tak jak ma ambicje objecia jak najszerzej muzyki w
                      ogole, temat poznawania tylko tego "co jest na czasie" w ogole nie istnieje.

                      Pozdr.
                      • an-ka1 Re: Czy klasykę wypada znać? 29.12.04, 23:23
                        W zasadzie to chyba jeszcze raz poproszę, żebyś przeczytał temat (wiem,
                        odjechaliśmy od niego, dlatego wracam). Napisałam o tym, że są osoby, które nie
                        znają się na muzyce, jednocześnie wydając o niej sądy. Podałam kilka nazwisk
                        przykładowo, ale oczywiście zamiast Eno może być bardziej znany David Bowie a
                        zamiast Petera Gabriela może być nawet Frank Sinatra, nie w tym rzecz. Te
                        osoby, o których mówię, prowadzą dyskusję w stylu: "kogo obchodzi jakiś tam
                        (Eno, Gabriel, ktokolwiek), skoro o nim się nie mówi? Teraz się mówi o tym i o
                        tamtym". Niektórzy wręcz obnoszą się z tym, że nie wiedzą, kim był/jest właśnie
                        ów Eno, Gabriel itd. bo kogo obchodzi jakiś gość, o którym nie ma w mediach.
                        Te same osoby, w tym moja nieszczęsna i kultowa już chyba w tym wątku
                        koleżanka, potrafią szokować stwierdzeniami tyou "klasyczny jazz to tylko Diana
                        Krall" albo "nie wstyd nie mieć płyt Led Zeppelin, wstyd nie mieć The White
                        Stripes". Ja nikomu nie bronię i nie nakazuję mieć czy nie mieć, bo to
                        indywidualna sprawa, tylko zaznaczam że mówi to osoba która z jazzu (o ile to
                        jazz) zna TYLKO Krall i która NIE ZNA Led Zeppelin (cytaty prawie dosłowne).
                        Dlatego brzmi to śmiesznie ale i wkurzająco.

                        Ty natomiast piszesz o czymś innym i ja to rozumiem, tylko mówię: media i
                        dziennikarze powinni pełnić funkcję pomocniczą a nie wyroczni. To też ludzie,
                        którzy mogą się podekscytować czymś jednego dnia, a zarzucić to drugiego. Tylko
                        ślepe i bezkrytyczne naśladownictwo nic nie daje, nie kształtuje gustu. Wyrabia
                        najwyżej odruch bezmyślnego małpowania, no chyba że się nie ma innych ambicji.
                        • Gość: kubasa Re: Czy klasykę wypada znać? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.12.04, 23:29
                          Racja tylko ze to o czym piszesz chyba nie podlega dyskusji. Jakies takie
                          prowokacyjne haselka, nieoparte na zadnej wiedzy musza smieszyc. O ile jeszcze
                          wierze w szczerosc konfliktu prog vs. punk w drugiej polowie lat 70. to dzis
                          odwolywanie sie do tamtych hasel, wlasnie w stylu "wstyd nie wiedziec co to The
                          White Stripes, zaden co to Led Zeppelin" zakrawa na kpine.
                          • an-ka1 Re: Czy klasykę wypada znać? 29.12.04, 23:34
                            Wyobraź sobie, że jest dużo osób, które wcale tego nie odczytają jako kpinę.
                            Wezmą to do serca, właśnie dlatego że wygodniej jest przyjąć czyjąś opinię, nie
                            przejmować się myśleniem i potem jeszcze ją powielać. O tym między innymi
                            piszę, bo mnie taka bezmyślność boli. Piszesz o różnych mediach - okej, ale
                            pomyśl, że jest sporo takich osób, które przeczytają to, co ktoś napisze o
                            danym artyście, i wezmą tak jak jest, nawet nie sprawdzając! I to nie dlatego,
                            że ktoś tam jest tak wielce opiniotwórczy, tylko dlatego, że tak jest
                            wygodniej, myślenie boli. Oczywiście nie podejrzewam Cię o to że bezmyślnie
                            studiujesz źródła, patrząc tylko na to, co jest teraz modne i na czasie, po
                            prostu odniosłam wrażenie że popierasz taką postawę. Chciałam tylko od siebie
                            napisać, że inteligentny człowiek sam sobie umie wyrobić gust. Jak z jedzeniem.
                          • ari Re: Czy klasykę wypada znać? 30.12.04, 00:14
                            <No i o co chodzi z tymi dziennikarzami - ze zdaje sobie sprawe, ze gdyby nie
                            <media to nikt z nas nie slyszalby o Franz Ferdinand czy The White Stripes?

                            ...i uwielbianych przez Ciebie the Pixies również. Wiesz, mass media to moja
                            akademicka specjalizacja i wysunięta przez Ciebie teoria o wpływy mediów na
                            gusta i wybór odbiorców ma już dobre kilakdziesiąt lat może być rozwinięta na
                            dowolną dziedznę kultury i życia w ogóle, więc nie sądzę, żeby miało to duże
                            znaczenie dla wiodącego tematu wątku.
                            Poruszyłeś ciekawy temat regionalizacji "klasyczności", z tym że - IMHO -
                            przykład UK jest specyficzny, bo na Wyspach zawsze mają swoich ulubionych
                            wykonawców typu Pixies, The Smiths, Kula Shaker czy Pulp, które u siebie są pół-
                            bogami a gdzie indziej niewiele znaczą.
                            Ja stoję na stanowisku że jest pewna grupa "ponadregionalnych" klasyków
                            rozpoznawalnych globalnie.
                            • Gość: kubasa Re: Czy klasykę wypada znać? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.12.04, 00:18
                              ari napisał:

                              > <No i o co chodzi z tymi dziennikarzami - ze zdaje sobie sprawe, ze gdyby n
                              > ie
                              > <media to nikt z nas nie slyszalby o Franz Ferdinand czy The White Stripes?
                              >
                              >
                              > ...i uwielbianych przez Ciebie the Pixies również. Wiesz, mass media to moja
                              > akademicka specjalizacja i wysunięta przez Ciebie teoria o wpływy mediów na
                              > gusta i wybór odbiorców ma już dobre kilakdziesiąt lat może być rozwinięta na
                              > dowolną dziedznę kultury i życia w ogóle, więc nie sądzę, żeby miało to duże
                              > znaczenie dla wiodącego tematu wątku.
                              > Poruszyłeś ciekawy temat regionalizacji "klasyczności", z tym że - IMHO -
                              > przykład UK jest specyficzny, bo na Wyspach zawsze mają swoich ulubionych
                              > wykonawców typu Pixies, The Smiths, Kula Shaker czy Pulp, które u siebie są
                              pół
                              > -
                              > bogami a gdzie indziej niewiele znaczą.
                              > Ja stoję na stanowisku że jest pewna grupa "ponadregionalnych" klasyków
                              > rozpoznawalnych globalnie.

                              No oczywiscie ze przeciez nie jest niczym nowym ta teoria, stad dziwilem sie ze
                              ktos jej zaprzecza. Co do The Pixies - wcale tak nie uwielbiam smile. Aha, no i
                              Pixies to USA, ale fakt, ze w WB sa b. popularni. I moglbym sie zgodzic ze
                              stwierdzeniem, ze "gdzie indziej niewiele znacza", gdyby nie to ze znacza tyle
                              w drugim obok USA najwazniejszy kraju swiata jesli chodzi o muzyke popularna. I
                              odcisneli wielki wplyw na mase grup z tego kraju, ktore maja teraz ewidentnie
                              ponadregionalna popularnosc, jak chocby Franz Ferdinand.
                              • ari Re: Czy klasykę wypada znać? 30.12.04, 16:03
                                <czy Depeche Mode. Z kolei w Anglii te najbardziej "opiniotworcze" periodyki
                                <odrzucaja niemal w calosci te "polska" klasyke

                                muzyka.onet.pl/mr,1030289,wiadomosci.html
                                Zajrzyj. Nie twierdze, że ta stacja to jakaś alfa i omega wszystkich Brytów.
                                Ale jak się okazuje wybrali te same kawałki tych samych zespołów, które byłyby
                                u nas (co ciekawe pominęli Beatlesów i Stonesów...)
                                • Gość: kubasa Re: Czy klasykę wypada znać? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.12.04, 17:05
                                  ari napisał:

                                  > <czy Depeche Mode. Z kolei w Anglii te najbardziej "opiniotworcze" periodyk
                                  > i
                                  > <odrzucaja niemal w calosci te "polska" klasyke
                                  >
                                  > muzyka.onet.pl/mr,1030289,wiadomosci.html
                                  > Zajrzyj. Nie twierdze, że ta stacja to jakaś alfa i omega wszystkich Brytów.
                                  > Ale jak się okazuje wybrali te same kawałki tych samych zespołów, które
                                  byłyby
                                  > u nas (co ciekawe pominęli Beatlesów i Stonesów...)

                                  Ale Screenagers i Porcys wezmie raczje blizsze USA i WB... Wiec tu ti tu sa
                                  agenci smile
              • mechanikk znowy szufladki 30.12.04, 09:28
                z tymi szufladkami to jest tak, że są konieczne, żeby nie błądzić w muzycznym
                gąszczu i móc sie porozumieć - są takim narzędziem "pracy", to jest UMOWA. Nie
                należy jednak z tym przesadzać, a są tacy, co (na odwrót) chyba słuchają muzyki
                tylkompo to, żeby móc z szufladek korzystać, bo im to przyjemność sprawia.pozdr.
      • Gość: As Re: Czy klasykę wypada znać? IP: *.vline.pl / *.rev.vline.pl 29.12.04, 22:19
        Gość portalu: kubasa napisał(a):

        Czlowiek, ktory chce
        > znac "klasyke" musi siegac zarowno po osiagniecia krautrocku, elektroniki jak
        i hip-hopu
        >

        Sądzę, że człowiek który chce znać klasykę rocka osiągnięcia elektroniki czy
        hip-hopu może sobie spokojnie odpuścić. Co innego człowiek, ktory chce znać
        klasykę muzyki rozrywkowej. Ten ma dużo trudniejsze zadanie przed sobą, bo
        przez wiele gatunków musi się przekopać.
    • Gość: claudel Re: Czy klasykę wypada znać? IP: *.waw.pl / *.merinet.pl 30.12.04, 01:12
      Jako gość nie będę brutalna, więc spytam delikatnie: nie myślicie, że to
      dyskusja na poziomie elementarza na forum muzycznym? Pewnie, ze człowiek nie
      musi znać Szekspira, żeby czytać współczesne gazety. Ale to jak ze znajomością
      mitów greckich - nie musisz przejmować się losem Ariadny, ale warto wiedzieć
      kto zacz i skąd się wzięło wyrażenie: "nić Ariadny" - przydaje się do czytania
      tychże gazet również.

      Już pominę to, że niektóre wpisy tylko pozornie traktują o problemie muzycznym,
      a tak naprawdę są projekcją własnych kompleksów. Podejrzenia nasuwają
      powtarzające się odniesienia w stylu: "a bo moja kolezanka to" "a bo znam
      osoby, które". Co to ma za znaczenie, że ktos coś, skoro TY nie?? a może o coś
      innego chodzi? Może koleżanka jest "za bardzo" towarzysko lubiana czy popularna
      jak na swój TAK słaby gust muzyczny?
      A może... to po prostu choroba wieku młodzieńczego - gdy słuchana muzyka
      określa tożsamość, czasem w spoósb totalny, bo brak innych kotwic do
      samookreślenia?

      Never mind ( co najmniej 2 płyty wink, jeszcze tylko mała uwaga do tego techno w
      wydaniu Chemicals Brothers - rozumiem, że na terra incognita trudno jest
      rozróżniać gatunki, ale w końcu to forum muzyczne, a nie rockowe, więc
      Chemicals Brothers to bigbeat, techno natomiast to zupelnie inna bajka, Adam
      Beyer, Carl Craig, Chris Liebing and so on. Tak tylko gwoli formalności, bo ja
      z innych bajek przybywam, choć akurat nieoniecznie z "techno"
      (ale żeby była pełna jasność - nie wyobrażam sobie nieznajomości tej omawianej
      tu klasyki)
      pozdrawiam szanowne grono smile
    • Gość: ice_age Re: Czy klasykę wypada znać? IP: *.gal.pl / 80.48.103.* 30.12.04, 01:29
      jedna z lepszych, moim skromnym zdaniem, plyt w tym roku jest debiut skalpela.
      skalpel bral sample z laboratorium, to z ciekawosci laboratorium posluchalem,
      potem wpadlem w kilka innych plyt z serii polish jazz.
      nie dlatego ze wypada, ale z ciekawosci. tak to dziala.
      oasis wyrosli na the stone roses? co to stone roses? kolejny przyklad.

      wypada to mowic dzien dobry sasiadom.
      dyskusja jest jalowa.
      • humbak Re: Czy klasykę wypada znać? 30.12.04, 01:31
        smile
      • mechanikk Re: Czy klasykę wypada znać? 30.12.04, 09:54
        Gość portalu: ice_age napisał(a):
        > dyskusja jest jalowa.

        ale nawet jałowa - uruchamia jakieś myślenie, nie? choćby po to, by wiedzieć że
        jałową jest. wink

        a ja w tym roku skalpela słuchałem i płyt polish jazz - na tej samej
        zasadzie.wydaje mi się, że to dzięki skalpelowi właśnie te płyty są teraz
        wznawiane, czyli klasyka sama jakoś z kątów wychodzi.

        słucham płyt Tomasza Stańki, ale jakoś niekoniecznie mam ochotę na zgłębianie
        historii jazzu, nie jest on głównym wątkiem moich zainteresowań.

        i znowu jałowość wkradła się, ale co robić.
    • Gość: ubu_roy Re: Czy klasykę wypada znać? - odp: Nie. IP: *.nyc.rr.com 30.12.04, 02:29
      Jezeli kogos naprawde kreci muza to bedzie szukal, kojazyl i porownywal. To
      naturalny proces. Poznawanie "klasyki" , roznych stylow i zwiazanych z nimi
      historii rozwoju wspolczesnej muzyki. Jezeli ktos "slucha" bo to jest akurat
      modne, bo jest konsumentem sterowanym przez media to znajomosc tzw. klasyki nic
      mu nie da. To strata czasu. Lepiej miec inne hobby.
      • spokojni1 Re: Czy klasykę wypada znać? - odp: Nie. 30.12.04, 10:17
        Bardzo słuszna uwaga.
        Ale pułapka medialna czai się także w tym, że w ocenie co jest klasyką biorą
        także, a może nawet przede wszystkim środki przekazu. (dobry przykład we
        wspomnianej powyżej regionalizacji klasyki).
        Np. w Polsce w świadomości "masowego odbiorcy rocka" klasyką są takie zespoły
        jak Led Zeppelin, Deep Purple, Yes czy Pink Floyd. Za klasykę uważani są
        wykonawcy, którzy po prostu byli lansowani 20-30 lat temu przez dziennikarzy
        obecnych w radiu i to oni ukształtowali masowy gust. Ci ludzie za klasykę
        uważają po prosto to czego słuchali w latach młodości, nie zważając na inne
        gatunki. A co z klasyką typu Can czy Faust? W świadomości "masowej" są po
        prostu nie znani bo panowie dziennikarze nie interesowali się nimi. (wystarczy
        wziąć do ręki pismo pod dumnym tytułem "Tylko/Teraz Rock". Już nie wspomnę o
        klasyce typu Elvis Presley, Chuck Berry, Jerry Lee Lewis, która jest zupełnie
        nieobecna - tu jakoś "klasyczność" panów dziennikarzy zacicha.
        • piotrek_63 Re: Czy klasykę wypada znać? - odp: Nie. 30.12.04, 12:03
          Ktos juz wczesniej wyjasnil, ze zalezy to od preferowanego gatunku. Jak sie
          uwaza za znawce bluesa, wstyd nie wiedziec kto to byl Muddy Waters. Jak sie
          uwaza za znawce elektroniki, wstyd nie wiedziec co to Kraftwerk. Nikt tu nie
          stawia jakiegos gatunku muzycznego ponad innym. W Polsce faktycznie lansowano w
          radiu rock, bo nie bylo do niego dostepu normalnie w sklepach. Wiadomo, ze
          wtedy slowo dziennikarza znaczylo wiele. Sam pamietam, jak czekalo sie na
          puszczenie w radiu plyty w calosci, zeby ja nagrac na kasete. Teraz wszystko
          sie pozmienialo, ale nadal dziennikarze maja wplyw na sluchaczy, tylko juz na
          zasadzie nie jednej osobowosci radiowej typu S.P. Beksa czy Kaczkowski, ale na
          zasadzie masowej podazy, kreujacej masowy popyt. O jednych wykonawcach pisze
          sie duzo, o innych mniej. A niektorzy sie na to lapia.

          Wkrotce domyslam sie, ze nastapi wielki powrot do lask nieco zapomnianej grupy
          Love, ktora nagrala sto lat temu plyte "Forever Changes". Widzialem w telewizji
          i na angielskich stronach www reklamy remasterow Love i entuzjastyczne recenzje
          z koncertow. Bedzie stworzona koniunktura, beda sluchacze, bedzie o Love glosno
          (nie zeby nie zaslugiwali), ale tymczasem inne zespoly, ktore caly czas tworza
          na marginesie i o nich sie nie pisze, beda tworzyc na marginesie dalej.
          Nowe pokolenia sluchaczy nie sa stworzone do szukania - trzeba im podac na tacy
          i wmowic ze dokonaly niesamowitego odkrycia muzycznego. Jak widze, idzie to
          bardzo latwo.
          • Gość: kubasa Re: Czy klasykę wypada znać? - odp: Nie. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.12.04, 12:45
            piotrek_63 napisał:

            > Wkrotce domyslam sie, ze nastapi wielki powrot do lask nieco zapomnianej
            grupy
            > Love, ktora nagrala sto lat temu plyte "Forever Changes". Widzialem w
            telewizji
            >
            > i na angielskich stronach www reklamy remasterow Love i entuzjastyczne
            recenzje
            >
            > z koncertow. Bedzie stworzona koniunktura, beda sluchacze, bedzie o Love
            glosno
            >
            > (nie zeby nie zaslugiwali), ale tymczasem inne zespoly, ktore caly czas
            tworza
            > na marginesie i o nich sie nie pisze, beda tworzyc na marginesie dalej.
            > Nowe pokolenia sluchaczy nie sa stworzone do szukania - trzeba im podac na
            tacy
            >
            > i wmowic ze dokonaly niesamowitego odkrycia muzycznego. Jak widze, idzie to
            > bardzo latwo.

            No to troche jak ja bym teraz przewidzial tsunami w Azji. Swietny wsytep na
            Glastonbury i ustawienie plyty "Forever Changes" na 6 miejscu w rankingu wszech
            czasow NME sklada sie na to/swiadczy juz o tym ze rehabilitacja Love nastapila.
            Oczywiscie w Polsce tego nie widac. A najjaskrawszym przykladem owej slepoty
            jest wieloletnie pomijanie "Pet Sounds", a teraz liche przyjecie oczekiwanego
            na calym swiecie "Smile" Wilsona.
            • piotrek_63 Re: Czy klasykę wypada znać? - odp: Nie. 30.12.04, 12:49
              No wlasnie, zapotrzebowanie masowe latwo wmowic, jak widac na przykladzie. Moja
              maloletnia corka tez to ma, ale mam nadzieje ze wyrosnie.
              • Gość: kubasa Re: Czy klasykę wypada znać? - odp: Nie. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.12.04, 12:53
                No nie rozumiem, sugerujesz, ze doswiadczenia setek ludzi siędzących w muzyce
                pop i rock w UK od srodka, nie maja zadnego znaczenia w porownaniu do gustow
                kilku polskich dziennikarzy o zblizonych gustach?
                • piotrek_63 Re: Czy klasykę wypada znać? - odp: Nie. 30.12.04, 13:00
                  Wiem ze nie rozumiesz. Ale jesli siedzisz w muzyce pop i rock w UK od srodka to
                  tylko pozazdroscic. "Kilku polskich dziennikarzy", dobre.
                  • Gość: kubasa Re: Czy klasykę wypada znać? - odp: Nie. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.12.04, 13:05
                    piotrek_63 napisał:

                    > Wiem ze nie rozumiesz. Ale jesli siedzisz w muzyce pop i rock w UK od srodka
                    to
                    >
                    > tylko pozazdroscic. "Kilku polskich dziennikarzy", dobre.

                    Nie, nie siedze. I nie rozumiem. Jesli mozesz wyjasnij porsciej co jest zlego w
                    poznawaniu Forever Changes lub Pet Sounds?
                    • piotrek_63 Re: Czy klasykę wypada znać? - odp: Nie. 30.12.04, 13:09
                      Nie rozumiesz, wlasnie. Nie napisalem ze jest cos zlego w poznawaniu tych plyt.
                      Tylko szkoda, ze wszyscy (poza paroma polskimi dziennikarzami, hehe) poznaja
                      plyty "na komende". Bo zapotrzebowanie na nie jest sztucznie stworzone. Niby
                      dlaczego wszyscy szturmem rzucaja sie po Love czy wspomniane przez Ciebie "Pet
                      Sounds" a nie np po dyskografię Canned Heat czy Allman Brothers Band? Dlatego,
                      ze te pierwsze sa podane na tacy, a tych drugich trzeba by samemu szukac.
                      Mechanizm jest prosty, tylko dorobiona jest do niego pseudoideologia, zeby
                      mlodziez miala wrazenie uczestniczenia w waznym i wiekopomnym odkrywaniu
                      Ameryki.
                      • ihopeyouwilllikeme Re: Czy klasykę wypada znać? - odp: Nie. 30.12.04, 13:11
                        Niby
                        > dlaczego wszyscy szturmem rzucaja sie po Love czy wspomniane przez
                        Ciebie "Pet
                        > Sounds" a nie np po dyskografię Canned Heat czy Allman Brothers Band?

                        Jacy wszyscy ?
                        • piotrek_63 Re: Czy klasykę wypada znać? - odp: Nie. 30.12.04, 13:13
                          Wszyscy poza kilkoma dziennikarzami polskimi o zblizonym guscie smile
                          • ihopeyouwilllikeme Re: Czy klasykę wypada znać? - odp: Nie. 30.12.04, 13:19
                            > Wszyscy poza kilkoma dziennikarzami polskimi o zblizonym guscie smile

                            Cóż, ich ( ogromna ) strata. Ja napiszę tylko, że gdybym w poznawaniu muzyki
                            kierował się gustem " kilku polskich dziennikarzy o zbliżonym guście ", nigdy
                            nie poznałbym 3/4 moich ulubionych płyt 2004 roku. Zatem dziękuję sedecznie,
                            nie skorzystam.
                            • piotrek_63 Re: Czy klasykę wypada znać? - odp: Nie. 30.12.04, 13:20
                              Chyba nie bardzo wiesz o czym jest watek smile Przeczytaj go od poczatku (mimo
                              ilosci wpisow) i zorientujesz sie o co chodzi. A z tymi dziennikarzami to byl
                              zart. Oni nie istnieja.
                              • ihopeyouwilllikeme Re: Czy klasykę wypada znać? - odp: Nie. 30.12.04, 13:26
                                > Chyba nie bardzo wiesz o czym jest watek smile Przeczytaj go od poczatku (mimo
                                > ilosci wpisow) i zorientujesz sie o co chodzi

                                Ja ten wątek współtworzyłem od początku, więc mi tu z takimi proszę nie
                                wyjeżdżać. Natomiast nie bardzo rozumiem Twoje ostatnie wpisy.
                          • Gość: kubasa Re: Czy klasykę wypada znać? - odp: Nie. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.12.04, 13:24
                            Wiesz, ja to mam tak, ze uslsyze o takim Love, kupie sobie je, a potem spotkam
                            sie z Argusem (i sytuacja akurat calkowicie prawdziwa), forumowiczem zasluzonym
                            i przegram mu "Forever Changes" w zamian za "Live At Fillmore East"... Uwazam
                            to za w miare optymalna sytuacje gdy mozna poznawac rzeczy z jak najwiecej
                            zrodel, a nie odrzuca jedno z nich, bo jest za bardzo trendy.
                            • piotrek_63 Re: Czy klasykę wypada znać? - odp: Nie. 30.12.04, 13:32
                              Ja nie mowie o odrzucaniu jakiegokolwiek ze zrodel tylko o ksztaltowaniu
                              pewnego krytycyzmu niezaleznego od tych zrodel. Rozumiesz mnie czy jeszcze
                              jakos inaczej???

                              Do Ihopeyouwillikeme: No to trudno. Nie trzeba wszystkiego rozumiec, swiat
                              pelen tajemnic moze byc nawet ciekawszy od tego odkrytego, Wspoltworco.
                              • Gość: kubasa Re: Czy klasykę wypada znać? - odp: Nie. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.12.04, 14:41
                                piotrek_63 napisał:

                                > Ja nie mowie o odrzucaniu jakiegokolwiek ze zrodel tylko o ksztaltowaniu
                                > pewnego krytycyzmu niezaleznego od tych zrodel. Rozumiesz mnie czy jeszcze
                                > jakos inaczej???

                                Ale to jakas kompletna oczywistosc. Chyba nie mamy watpliwosci co do oceny
                                kogos kto kieruje sie slepo gustem innych.
                                • an-ka1 Nareszcie! 30.12.04, 20:39
                                  Między innymi o to mi chodziło w wątku. Cieszę się, że niektórzy już po stu
                                  kilkudziesięciu postach załapali, o co chodzi! smile))))
                                  • Gość: terry Re: Nareszcie! IP: *.aster.pl 30.12.04, 22:17
                                    Swoją szosą to ciekawe, że ludzie piszą tu ciągle o tej samej muzyce. Rock i
                                    wsjo co się z nim kojarzy - a reszty muzyki nie dostrzegają. Ja sam słucham
                                    raczej muzyki etnicznej, trochę fado, jazzu, orientu, nowojorskiego hip-hopu z
                                    lat 90-tych...
                                    • joseph80 Re: Nareszcie! 30.12.04, 22:31
                                      Gość portalu: terry napisał(a):

                                      > Swoją szosą to ciekawe, że ludzie piszą tu ciągle o tej samej muzyce. Rock i
                                      > wsjo co się z nim kojarzy - a reszty muzyki nie dostrzegają. Ja sam słucham
                                      > raczej muzyki etnicznej, trochę fado, jazzu, orientu, nowojorskiego hip-hopu z
                                      > lat 90-tych...

                                      To nie narzekaj, tylko wymyśl jakiś porządny wątek o tym co Cię interesuje i wsjo.
                                    • Gość: As Re: Nareszcie! IP: *.vline.pl / *.rev.vline.pl 30.12.04, 22:35
                                      Gość portalu: terry napisał(a):

                                      > Swoją szosą to ciekawe, że ludzie piszą tu ciągle o tej samej muzyce. Rock i
                                      > wsjo co się z nim kojarzy - a reszty muzyki nie dostrzegają. Ja sam słucham
                                      > raczej muzyki etnicznej, trochę fado, jazzu, orientu, nowojorskiego hip-hopu
                                      z
                                      > lat 90-tych...


                                      To fajnie że słuchasz ambitniejszej muzyki ode mnie (ja słucham rocka), ale
                                      wybacz, specjalnie dla Ciebie nie będę się "przerzucał" na coś co mnie po
                                      prostu nie interesuje. Zresztą i tak nie wiem co to jest fado.
                                    • an-ka1 a jednak nie wszyscy zrozumieli 30.12.04, 22:42
                                      Gość portalu: terry napisał(a):

                                      > Swoją szosą to ciekawe, że ludzie piszą tu ciągle o tej samej muzyce. Rock i
                                      > wsjo co się z nim kojarzy - a reszty muzyki nie dostrzegają. Ja sam słucham
                                      > raczej muzyki etnicznej, trochę fado, jazzu, orientu, nowojorskiego hip-hopu
                                      z
                                      > lat 90-tych...

                                      Ciekawe jest to, że nie zrozumiałeś wątku. Wątek jest o muzyce ogólnie. Nie
                                      napisałam "o klasyce rocka", zresztą później wymieniono i jazz, i blues, i
                                      elektronikę, tylko trzeba umieć czytać. Tacy są ci wstrętni, co to przeczytają
                                      dwa zdania, a reszty postów nie dostrzegają.

                                      Skoro sam słuchasz tak różnorodnej muzyki, bądź uprzejmy założyć o niej wątek i
                                      tam się produkować, a nie bezmyślnie zaśmiecać kosmos swoimi bzdurami. Dziękuję
                                      za zrozumienie i życzę powodzenia.
                                      • Gość: terry Ok, jak polemika to polemika: IP: *.aster.pl 31.12.04, 01:00
                                        Wątek jest na forum publicznym, i jako taki rozwija się niezależnie od cenzury
                                        autorki. Jeśli moje opinie Ci nie odpowiadają, to trudno. Ale nic nie
                                        poradzisz. A teraz do rzeczy:
                                        Nigdzie nie stwierdziłem że jakiś gatunek muzyczny uważam za bardziej lub mniej
                                        ambitny. Szanuję rock i lubię niektórych wymienianych tu wykonawców. Zwrócił mą
                                        uwagę jedynie fakt, iż przeważająca część gości na tym forum słucha głównie
                                        rocka. Po prostu postrzegam muzykę jako całość, piękno ujęte w dźwięki
                                        niezależnie od stylu, rodzaju wykonania czy instrumentu. Ba! Jak pokazała nam
                                        Brzoza na swym albumie "Medulla", sam ludzki głos jest niesamowitym
                                        instrumentem. Ciekawe czemu miłośnicy nierockowych stylów milczą?


                                        • humbak Re: Ok, jak polemika to polemika: 31.12.04, 01:12
                                          E tam milcząsmile Po prostu fanów innej muzyki jest tu stosunkowo niewielu... niestety.
                                          • an-ka1 jęczysz jak staruszka z podagrą 31.12.04, 12:21
                                            humbak napisał:

                                            > E tam milcząsmile Po prostu fanów innej muzyki jest tu stosunkowo niewielu...
                                            nies
                                            > tety.

                                            Masz dwa wyjścia, albo ogłosisz żałobę z tego powodu i przestaniesz się
                                            dopisywać bez sensu, albo założ wątek o innej muzyce i nie jęcz jak stara baba.
                                            Pozdrawiam.
                                            • piotrek_63 Re: jęczysz jak staruszka z podagrą 31.12.04, 12:36
                                              Slusznie, nie wiem po co osoby, ktore dopisuja sie do kazdego watku rockowego,
                                              potem narzekaja, ze tych nierockowych jest mniej.
                                              • humbak Re: jęczysz jak staruszka z podagrą 31.12.04, 14:47
                                                A było gdzieś powiedziane że klasyka tylko rockowa?
                                                Do An-ki: przepraszam że się wpisałem niezgodnie z Twoim zamysłem.
                                        • an-ka1 Re: Ok, jak polemika to polemika: 31.12.04, 10:15
                                          Ależ nigdy nie miałam zamiaru "ustawiania" wątku pod dyktando, tylko ton Twojej
                                          wypowiedzi odczytałam jako nieco szyderczy, przepraszam więc bardzo. Ale
                                          niestety powtórzę się: jeśli chcesz, żeby inne gatunki muzyczne zaistniały,
                                          musisz po prostu o nich pisać, założyć ciekawe wątki i doprowadzić do dyskusji
                                          (tylko nie "nu-jazz: co sądzicie?, country: co sądzicie?" itp.). Tak mi się
                                          przynajmniej wydaje. A co do rocka - właśnie dlatgo to forum zwróciło moją
                                          uwagę. Rock niby jest, ale w mediach go nie ma, bo w mediach rockiem jest Lenny
                                          Kravitz, reszta to hip-hop i pop w najgorszym wydaniu. Więc jego dominacja na
                                          forum jest tylko pozorną dominacją.
                                          • Gość: terry Re: Ok, jak polemika to polemika: IP: *.aster.pl 31.12.04, 11:46
                                            Media to jakaś inna rzeczywistość. Ludzie dookoła mnie, i także Szanowni
                                            Forumowicze słuchają czego innego, a media katują nas niezdrową papką. W radio
                                            leci muzyka użytkowa - do brzęczenia w tle, telewizja od wielkiego dzwonu
                                            pokaże urywek jakiegoś teledysku. Mejdżersi promują Brodki i inne Srotki.
                                            Upadają dobre gazety muzyczne. Źle się dzieje w państwie duńskim smile)
    • Gość: Szymon ztortoru Re: Czy klasykę wypada znać? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.02.05, 21:38
      Powiem tak.Jeśli chcesz sprawić sobie przyjemność muzyczną,bo pasjonujesz sie
      tym, to i tak prędzej czy pużniej poznasz danego wykonawce,i jeśli ci sie
      spodoba zaczniesz go poznawać.Jeśli cie on odrzuci ,to daj sobie znim
      spokój,bo nie ma sensu wsłuchiwać sie w coś co niesprawia ci radości.
      Sadze że naturalną koleją rzeczy jest odkrywanie klasyki,chociażby z tego
      powodu że wielu artystów przyznaje sie do słuchania dawnych wykonawców,co z
      kolei sprawia, że ludzie z własnej woli odkrywają wielu pasjonujących artystów
      (sprawdza sie w 80%wink.
    • johnny_b_goode Re: Czy klasykę wypada znać? 26.02.05, 22:50
      Skoro Led Zeppelin, Brian Eno albo Gabriel to dla Ciebie klasyka, co to tu
      opowiadać o Bachu, Mozarcie albo Czajkowskim ... smutne.
      • rekin15 Re: Czy klasykę wypada znać? 27.02.05, 13:16
        Może być "klasyka" rozumiana jako element historyczny czyli wszystko to, co
        przetrwało próbę czasu i jest dobrze znane i lubiane(rock, pop, jazz, itp.), a
        także muzyka klasyczna począwszy od muzyki antyku poprzez średniowiecze,
        renesans, barok, okres romantyzmu, a skończywszy na muzyce dwudziestowiecznej.
        Wypada znać oba pojęcia, również w praktyce.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja