Teoria dekad formacji Metallica by Ugugunan...

IP: 2.4.STABLE* / 10.10.0.* 18.07.02, 10:24
Witam!

Dzielę sobie twórczość bandu Metallica na dwa okresy:
1. metalowy - od początku do And Justice For All (włącznie)...
2. dyskotekowy - to co działo się później po dziś dzień...

"Dyskotekowość" Albumu odkryłem zaraz po jego wydaniu na jednej z
osiemnastek, podczas której mieszane (jeśli chodzi o gusta muzyczne)
towarzystwo znakomicie bawiło się w momencie zapodania tegoż dzieła... Prawie
wszyscy oddali się radosnym pląsom na parkiecie... Ja też i zaręczam Wam, że
bawiliśmy się wspaniale - płyta poleciała CAŁA - DWA RAZY i nikt nie
protestował, wręcz przeciwnie - panowała ogólna ekstaza (wiele osób przeżyło
wtedy swoją Metallicową inicjację)... Spróbujcie! *-)

Tak więc do roku 1990-ego Metallica to wspaniały, rozwijający się zespół
metalowy. Po pokręconym ...And Justice... nie wiedzieli, co nowego uczynić na
niwie metalowej i zaatakowali inny segment, dzięki czemu od 1990-ego
Metallica to znakomity, rozwijający się zespół dyskotekowy...

Powstaje pytanie: czy Metallica działa w myśl reguły - dekada i zmiana, czy
nie?...

Jest to całkiem możliwe, bo Reload jest kwintesencją disco, i ciężko będzie o
coś nowego w tej materii... Jaki rynek zaatakują teraz? Country? Jazz? Blues?
Rap? A może powrócą do metalu lub będą kontynuować Disco? Techno? Trance?
House?...

Odpowiedź poznamy niebawem... Płonę z ciekawości, pozostając w oczekiwaniu,
czy teoria się potwierdzi...

PZDR. - Ugugunan - miłośnik metalowej kapeli Metallica, jak również
dyskotekowego bandu o identycznej nazwie...

P.S. Nie zamykajcie się na inne gatunki - Disco też potrafi dostarczyć
niezapomnianych wrażeń...
    • Gość: As Re: Teoria dekad formacji Metallica by Ugugunan.. IP: *.vline.pl / 172.16.1.* 18.07.02, 11:01
      Tiaaaaa...
      Z podobnymi opiniami zetknąłem się już parę razy. Disco powiadasz? Hmmm. to
      ciekawe. Nigdy nie sądziłem że za pomocą naturalnych bebnów i przesterowanych
      gitar można grać disco. Widać mało disco się w swoim zyciu nasłuchałem.
      Fajnych masz znajomych że chcą się bawić przy Metallice. Moi nie chcą nawet
      przy Red Hotach.
      • Gość: ugugunan NU DISCO... IP: 2.4.STABLE* / 10.10.0.* 18.07.02, 11:18
        Gość portalu: As napisał(a):

        > Tiaaaaa...
        > Z podobnymi opiniami zetknąłem się już parę razy. Disco powiadasz? Hmmm. to
        > ciekawe. Nigdy nie sądziłem że za pomocą naturalnych bebnów i przesterowanych
        > gitar można grać disco. Widać mało disco się w swoim zyciu nasłuchałem.

        Metallica pchnęła disco we właściwym kierunku i tchnęła w jego skostniałe
        struktury tak potrzebny powiew świeżości... To naprawdę świetnie buja a ballady
        pełnią rolę tak istotnych na dyskotekach wolnych kawałków... Tak, tak moi
        drodzy, może nie wszyscy o tym wiecie (casus - laik As) *-), ale Metallica
        stworzyła nową odnogę w historii muzyki tanecznej... Nazwę ją roboczo - Heavy
        Disco, bądź NU Disco... A może macie inne pomysły?

        > Fajnych masz znajomych że chcą się bawić przy Metallice. Moi nie chcą nawet
        > przy Red Hotach.

        Na znajomych rzeczywiście nie narzekam... Liczę jednak, że i Twoi mają jakieś
        zalety... Spróbuj im puścić Metallicę... *-)

        PZDR.
        • Gość: As Re: NU DISCO... IP: *.vline.pl / 172.16.1.* 18.07.02, 11:23
          Gość portalu: ugugunan napisał(a):


          >
          > Na znajomych rzeczywiście nie narzekam... Liczę jednak, że i Twoi mają jakieś
          > zalety... Spróbuj im puścić Metallicę... *-)
          >
          > PZDR.

          Oczywiście że mają zalety, lecz są to zalety niemuzyczne, niestety.
          • Gość: ugugunan Masz misję od Boga... IP: 2.4.STABLE* / 10.10.0.* 18.07.02, 11:39
            Gość portalu: As napisał(a):

            > Oczywiście że mają zalety, lecz są to zalety niemuzyczne, niestety.

            Nobody's Perfect...

            P.S. Spróbuj jednak z "Czarną Metallicą", może obudzisz drzemiące w nich
            muzyczne demony... Widocznie w dzieciństwie mieli traumatyczne przeżycia
            związane z dźwiękami - Sipińska, Połomski... Te sprawy...

            Zdiagnozuj i przeprowadź terapię - Metallica ma w dorobku dyskotekowy kawałek o
            wiele mówiącym tytule: "The Cure"... A może zaproponuj im twórczość The Cure...
            Zresztą, znasz ich lepiej...

            GOOD LUCK DOC. !
    • aric Re: Teoria dekad formacji Metallica by Ugugunan.. 18.07.02, 11:12
      Ja uważam Kill'em All za najbardziej taneczną płytę Metalki. Pamietam, że
      podczas wszystkich osiemnastek była to nieodzowna część imprezy o Hit The Light
      aż po Metal Militię. Jazda bez trzymanki. Długie pióra i ból karku na drugi
      dzień przebijał kaca.
      Takimi tanecznym zespołem był także ACDC zwłaszcza płyta "Highway to Hell.
      pzdr
      miłośnik muzyki tanecznej aric
      PS
      Jakoś cholera przy późniejszych płytach Metalki nam niezbyt szło. Zbyt
      urozmaicone rytmy.
      • Gość: ugugunan Nie przejmuj się... IP: 2.4.STABLE* / 10.10.0.* 18.07.02, 11:28
        aric napisał:

        > Ja uważam Kill'em All za najbardziej taneczną płytę Metalki. Pamietam, że
        > podczas wszystkich osiemnastek była to nieodzowna część imprezy o Hit The
        Light
        >
        > aż po Metal Militię. Jazda bez trzymanki. Długie pióra i ból karku na drugi
        > dzień przebijał kaca.
        > Takimi tanecznym zespołem był także ACDC zwłaszcza płyta "Highway to Hell.
        > pzdr
        > miłośnik muzyki tanecznej aric
        > PS

        Headbanging, Stagediving i Pogo nie klasyfikuję do figur i kroków dyskotekowych
        (na razie...), choć z pełną odpowiedzialnością można o nich mówić jako o
        elementach tańca...

        > Jakoś cholera przy późniejszych płytach Metalki nam niezbyt szło. Zbyt
        > urozmaicone rytmy.

        Zapisz się na kurs tańca nowoczesnego... Dasz radę - trening czyni mistrza! *-)

        P.S. Z Highway... najlepiej pląsa mi się przy Beating Around The Bush...
        • Gość: macio Re: Nie przejmuj się... IP: LUDK* / 130.227.160.* 18.07.02, 12:03
          A ja niestety nie przyjmuje tego z takim
          wspanialym poczuciem humoru jak Ty, ugugunan.
          Jestem po prostu WQ....ONY ze ZESPOL ktorego
          muzyka zmieniala swiat (a mnie na pewno, bo
          przed Metallica nie bylem bynajmniej fanem
          metalu) stal sie taka kupa g...na (sory za
          wyrazenie). Ta niebianska muzyka ma w sobie
          to co najwieksze arcydziela: powoli cie zmienia.
          Na poczatku odrzucasz ten straszny halas,
          lecz ma on tak wspaniala, magiczna sile
          przyciagania ze w koncu odnajdujesz w nim
          pojedyncze przyjemne akordy aby w koncu
          stwierdzic ze to ARCYDZIELO. Nie... nie...
          nie moge tego przebolec. Tak jak nie moge
          wybaczyc M. Pattonowi ze rozwiazal Faith No
          More. No ale jego przynajmniej rozumiem...
          To geniusz dla ktorego pozostawanie w FNM
          blokowalo mozliwosci rozwoju... niech tak
          bedzie... ale Metallica... o rany....
          kiedys wybitne plyty, teraz kupa g....
          w dodatku nie wiadomo czemu w takiej ilosci
          (jakies niby bootlegi czy cos takiego).
          Po prostu zgroza.... rozumiem ze zespol
          moze nie miec weny.... muzycy moga sie
          na smierc poklocic... ale cos takiego????
          Nie rozumiem... nie rozumiem... nie rozumiem...

          Discotheque rulez.........

          Metallica. R.I.P.

          Amen.

          pozdr.
          M.
          PS. wybaczcie slownictwo wink
          • Gość: As Re: Nie przejmuj się... IP: *.vline.pl / 172.16.1.* 18.07.02, 12:15
            Gość portalu: macio napisał(a):

            Tak jak nie moge
            > wybaczyc M. Pattonowi ze rozwiazal Faith No
            > More. No ale jego przynajmniej rozumiem...
            > To geniusz dla ktorego pozostawanie w FNM
            > blokowalo mozliwosci rozwoju... niech tak
            > bedzie...

            A to ciekawe. Zawsze myślałem że to była decyzja wspólna, zapoczątkowana jednak
            decyzją Bordina o graniu z Ozzem. No chyba że jesteś jednym z tych co sądzą ze
            FNM to był tylko i wyłącznie Patton i dlatego rozwiązanie zespołu leżało tylko
            w jego rękach.
            • Gość: macio Re: Nie przejmuj się... IP: LUDK* / 130.227.160.* 18.07.02, 12:53
              Tego nie mialem na mysli...
              Zdaje sie ze byla to wspolna decyzja
              czlonkow zespolu holubiacych swoje
              indywidualne projekty.
              No ale wiadomo ze chodzi o Mike'a
              jesli mysli sie - FNM.

              pozdr.
              M.
              • Gość: As Re: Nie przejmuj się... IP: *.vline.pl / 172.16.1.* 18.07.02, 13:29
                Gość portalu: macio napisał(a):

                > No ale wiadomo ze chodzi o Mike'a
                > jesli mysli sie - FNM.


                Ja tak nie myślę. FNM bez Pattona też był niezłym zespołem choć z nim był parę
                razy lepszy. Zawsze bardzo wysoko ceniłem innych muzyków tej grupy (szczególnie
                Bordina i Goulda), odejście Martina według mnie też wpłynęło na to że dwie
                ostatnie płyty choć bardzo dobre to jednak nie okazały się dziełami wybitnymi
                jak The Real Thing i Angel Dust.
                Z Martinem to w ogóle dziwna historia. Niby chciał odeść od muzyki i stylistyki
                FNM a jego solowa płyta Milk and Blood wcale tak daleko od FNM nie odbiega
                jesli chodzi o zróżnicowanie stylistyczne, mało tego - jest tam nawet utwór FNM
                Surprise You're Dead w nowej wersji.
          • Gość: ugugunan Do Macia za Św. Franciszkiem(?)... *-) IP: 2.4.STABLE* / 10.10.0.* 18.07.02, 13:03
            Gość portalu: macio napisał(a):

            > A ja niestety nie przyjmuje tego z takim
            > wspanialym poczuciem humoru jak Ty, ugugunan.
            > Jestem po prostu WQ....ONY ze ZESPOL ktorego
            > muzyka zmieniala swiat (a mnie na pewno, bo
            > przed Metallica nie bylem bynajmniej fanem
            > metalu) stal sie taka kupa g...na (sory za
            > wyrazenie). Ta niebianska muzyka ma w sobie
            > to co najwieksze arcydziela: powoli cie zmienia.
            > Na poczatku odrzucasz ten straszny halas,
            > lecz ma on tak wspaniala, magiczna sile
            > przyciagania ze w koncu odnajdujesz w nim
            > pojedyncze przyjemne akordy aby w koncu
            > stwierdzic ze to ARCYDZIELO. Nie... nie...
            > nie moge tego przebolec. Tak jak nie moge
            > wybaczyc M. Pattonowi ze rozwiazal Faith No
            > More. No ale jego przynajmniej rozumiem...
            > To geniusz dla ktorego pozostawanie w FNM
            > blokowalo mozliwosci rozwoju... niech tak
            > bedzie... ale Metallica... o rany....
            > kiedys wybitne plyty, teraz kupa g....
            > w dodatku nie wiadomo czemu w takiej ilosci
            > (jakies niby bootlegi czy cos takiego).
            > Po prostu zgroza.... rozumiem ze zespol
            > moze nie miec weny.... muzycy moga sie
            > na smierc poklocic... ale cos takiego????
            > Nie rozumiem... nie rozumiem... nie rozumiem...

            Myślę, że chłopcy wyrośli z okresu młodzieńczego entuzjazmu, radości tworzenia,
            odkrywania nowych terenów... Zezgredzieli i postawili na ilość sprzedanych płyt
            i teledysków w MTV... Zdradzili swoje ideały z początku działalności i
            postawili na karierę... Dojrzałość? Wyrachowanie? Może zaplątali się we
            własnych ścieżkach, chcieli stworzyć coś nowego, ale po 1988 stwierdzili, że
            czas grać prościej - bo "...And..." było zbyt pokomplikowane... Może nie
            chcieli wracać do przeszłości... Może wpływ na ich zmianę miała śmierć Cliffa,
            który miał hippisowską duszę... Może...

            > Discotheque rulez.........

            No właśnie u U2 możemy zaobserwować podobną tendencję... U Budki Suflera też...
            Starość nie radość... *-)

            P.S.

            Polecam Ci : "Modlitwę o pogodę ducha":

            "Boże, użycz mi Pogody Ducha, bym godził się z tym, czego zmienić nie mogę;
            Odwagi, bym zmieniał to, co mogę zmienić i Mądrości bym umiał odróżnić pierwsze
            od drugiego."

            Ta modlitwa jest chyba obowiązująca na mitingach AA, ale moim zdaniem ma
            bardziej uniwersalne zastosowanie... Wyluzuj i puść sobie "Oriona"...

            A chłopakom wybacz, bo nie wiedzą co czynią... *-)

            PZDR.
            • Gość: macio Re: Do Macia za Św. Franciszkiem(?)... *-) IP: LUDK* / 130.227.160.* 18.07.02, 14:03
              Ech wybacze, bo coz mozna zrobic?
              W dzisiejszych czasach malo kogo stac na bezkompromisowe
              granie...

              Dzieki za slowa wsparcia *-)

              Metalliki juz nie ma, nie ma Nirvany, nie ma FNM...

              "... swiat juz nigdy nie bedzie taki jak przedtem..."

              pozdr
              M.
        • aric Re: Nie przejmuj się... 18.07.02, 13:01
          Ja zawsze wolałem If You Want Blood.
          Dobrze zauważyłeś, że chodziło mi o muzykę taneczną. Niestety już jestem trochę
          za stary nakursy. Chociaż czasami wracamy, my 30 letnie chrupki do tych tańców.
          pzdr
          aric
          • Gość: ugugunan Zgredy do boju! IP: 2.4.STABLE* / 10.10.0.* 18.07.02, 13:26
            aric napisał:

            > Ja zawsze wolałem If You Want Blood.
            > Dobrze zauważyłeś, że chodziło mi o muzykę taneczną. Niestety już jestem
            trochę
            >
            > za stary nakursy. Chociaż czasami wracamy, my 30 letnie chrupki do tych
            tańców.
            > pzdr
            > aric

            Nie dramatyzuj stary! *-)

            Na naukę nigdy nie jest za późno... Moja żona zaczęła szydałkować tuż przed
            trzydziestką i się nauczyła... I tylko mi nie mów, że to nie to samo... *-)

            Nie usprawiedliwiaj swojego lenistwa wiekiem, bo to bardzo brzydko... Marsz na
            kurs zgredziku - to wolniejsze rytmy, nie rozsypiesz się...A odkryjesz
            zawoalowane piękno Metallicy ostatniej dekady XX wieku... *-)

            Pozdrowienia dla miłośników aktywnego wypoczynku - Krzewiciel wszelkich form
            ruchu Ugugunan...

    • dreaded88 Po 1990 nie mogło być inaczej 18.07.02, 15:29
      Bo thrash niczym motyl albo cywilizacja - osiągnął dojrzałość a potem umarł, na
      łożu śmierci zagrano mu "...And Justice For All", na pogrzebie "Rust in Peace"
      Megadeth i "Seasons In The Abyss" Slayera ( jakże adekwatne tytuły ). I finał.
      Artystom pozostało wywędrowanie w poszukiwaniu bardziej żyznych rejonów ( i.e.
      Metallica i Megadeth ku lekkości, Testament ku deathowi ) albo uprawianie
      wyjałowionego poletka ( casus Slayera ). Tylko Panterze udało się wyhodować na
      beznadziejnym ugorze parę ładnych roślinek. Może gdyby panowie z Metalliki
      mieli bardziej otwarte łebki, posłuchali np. Laibacha byłoby inaczej i
      ciekawiej, jednak tak "Czarny Album" jak i nawet "Load" mają swój urok. Kupy to
      dopiero "re-Load" i "Sado&Macho". Amen.
      • jasiek666 Re: Po 1990 nie mogło być inaczej 18.07.02, 16:01
        dreaded88 napisał:

        > Bo thrash niczym motyl albo cywilizacja - osiągnął dojrzałość a potem umarł,
        na
        >
        > łożu śmierci zagrano mu "...And Justice For All", na pogrzebie "Rust in
        Peace"
        > Megadeth i "Seasons In The Abyss" Slayera ( jakże adekwatne tytuły ).

        Jednak słuchając ostatnich dokonań Kreator i Destruction zaczynam wierzyć w
        życie pozagrobowe.
      • Gość: As Re: Po 1990 nie mogło być inaczej IP: *.vline.pl / 172.16.1.* 18.07.02, 16:05
        dreaded88 napisał:

        > Bo thrash niczym motyl albo cywilizacja - osiągnął dojrzałość a potem umarł,
        na
        >
        > łożu śmierci zagrano mu "...And Justice For All", na pogrzebie "Rust in
        Peace"
        > Megadeth i "Seasons In The Abyss" Slayera ( jakże adekwatne tytuły ). I
        finał.
        > Artystom pozostało wywędrowanie w poszukiwaniu bardziej żyznych rejonów (
        i.e.
        >
        > Metallica i Megadeth ku lekkości, Testament ku deathowi ) albo uprawianie
        > wyjałowionego poletka ( casus Slayera ). Tylko Panterze udało się wyhodować
        na
        > beznadziejnym ugorze parę ładnych roślinek. Może gdyby panowie z Metalliki
        > mieli bardziej otwarte łebki, posłuchali np. Laibacha byłoby inaczej i
        > ciekawiej, jednak tak "Czarny Album" jak i nawet "Load" mają swój urok. Kupy
        to
        >
        > dopiero "re-Load" i "Sado&Macho". Amen.

        W tym co kolega napisał jest moim zdaniem sporo racji (choć nie zgadzam się np.
        z oceną Reload ale za to z oceną S&M jak najbardziej). Ciekawi mnie jaką muzykę
        powinni grac w latach 90 panowie z Metalliki aby zadowolić tych którzy
        zarzucają im zdradę i komerchę? Nagrywać wciąż kolejne Mastery? Toby dopiero
        było nieciekawie, zresztą na przykładzie "And Justice For All" widać że
        koncepcja progresywnego thrash metalu może sięgnąc absurdu. Byliby kolejnym
        zespołoem po Iron Maiden i AC/DC (które to zespoły bardzo lubię) nagrywającym
        co 3 lata kolejne wersje tej samej płyty, nawet bardzo udane - jak ostatnie
        dzieło Ironów (to jest dopiero pójście na łatwiznę - nagrac płytę będącą
        kwintesencją stylu zespołu po to aby zadowolić wqrzonych fanów którzy nie mogli
        znieśc eksperymentu o imieniu Blaze Bayley).
        Jeżeli o mnie chodzi, to nie interesuje mnie czy Metallica nagra płytę
        thrashową, heavy metalową czy "zaledwie" hardrockową. Ważne by to był bardzo
        dobry album, lepszy niż "Load" czy nawet "Reload".
        Oto co jest prawdziwą sztuką - będąc wiekowym zespołem nagrywać muzykę wciąż
        świeżą, uciekać od powtarzania się a jednocześnie grać tak aby nie zawieść
        wszystkich swoich fanów. Takie zadanie stoi teraz przed Metalliką.

        P.S.
        Kto ma być nowym basistą? Jakieś wieści ?

        Pozdrawiam, As
Pełna wersja