przemkowa.b 15.06.05, 16:22 Pytam bo sonduję polskie społeczeństwo Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
Gość: FigoFago Re: Pat Metheny: kto lubi? IP: 80.51.233.* 15.06.05, 17:52 Jego muzyka jest fascynująca. Szczególnie lubię kawałki z udziałem Pedro Aznara (chodzi o jego wokalizy). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Beniowski Re: Pat Metheny: kto lubi? IP: *.idea.pl 15.06.05, 17:54 Mój wujek przepada za Patem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: czarnakawa Re: Pat Metheny: kto lubi? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.06.05, 22:22 Ja lubię! I zdecydowanie bardziej podoba mi się "Are you going with me" w starej wersji, a nie w tej z "Upojenia"! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: :P Re: Pat Metheny: kto lubi? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.06.05, 09:22 uwielbiam ))) Tylko bez Jopkowej Odpowiedz Link Zgłoś
zmiasta Re: Pat Metheny: kto lubi? 16.06.05, 10:30 Nie trawię go, za to nowa płyta Simple Acoustic Trio jest duchowa ucztą, więc może zacznij słuchac od dzisiaj polskiego trio, z rewelacyjnym coverem piosenki Bjork - Hyperballad, zamiast jazzowej papki Methenego. Odpowiedz Link Zgłoś
ari Re: Pat Metheny: kto lubi? 16.06.05, 12:05 Jak się pozbędzie tej enerdowskiej fryzury to pogadamy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: terry Re: Pat Metheny: kto lubi? IP: *.aster.pl 16.06.05, 12:11 bardzo lubię, choć albym albumowi nierówny. Genialne są pierwsze płyty Pata oraz.. te ostatnie - Speaking Of Now czy The Way Up. Pomiędzy nimi różnie bywa. Doskonała to muzyka, pełna fantazji, ciepła, ale i drapieżności. Podobno Polska to 5. (sic!) co do wielkości rynek zbytu płyt Metheniego. W zachodnich magazynach jazzowych piszą o Nas ładnie "that jazzloving country", więc coś w tym jest. Przemkowa, znajdziesz wielu Polaków lubiących Pata. Taka nasza swojska Patologia ) Odpowiedz Link Zgłoś
maff1 Re: Pat Metheny: kto lubi? 16.06.05, 18:06 lubie, nawet bardzo. niestety mam odmienne zdanie niż terry. To co robi ostatnio Pat to "zjadanie własnego ogona" Płyty niedopracowane, brzmia jak demo w porównaniu z koncertami. Niestety ostatni koncert był załosny i to zdanie podziela grono moich znajomych kochajacych jazz. Skład zespołu nijaki, Lyle sprowadzony do roli przecietnego muzyka (a może juz mu sie nie chce) natomiast sanchez urósł do roli drugiego frontmana. Niestety jego solowki, a było ich kilka, były blade i mizerne. Potwierdził to mój kolega zawodowy perkusista. Koncert krótki (jak na pata) niedopracowane wersje starych kompozycji, brzmiace wrecz nie do poznania, i jeden bis. Brakuje w zespole PMG kogos na miare R.Bony. To wszystko za mało gdy widziało sie poprzednie koncerty pata i PMG w polsce - a widziałem wszystkie. (włacznie z AM Jopek) Odpowiedz Link Zgłoś