Darmowe koncerty zabijają muzykę!

25.09.05, 10:55
Kto potem pójdzie na koncert, na który trzeba kupić bilety - skoro każda
firma, od Tesco począwszy, a na Orange skonczywszy podsuwa mu pod nos
wykonawców za friko? Tylko że darmowy koncert = "darmowa" jakość, a
wypowiedzi po koncerie Stinga świadczą o tym, że to prawda. Tracą na tym
wykonawcy, którzy nie chcą iść na układ z żadną firmą i próbują robić
normalne koncerty, gdzie jak Pan Bóg przykazał trzeba kupić bilet. PIRACTWO
USANKCJONOWANE KORPORACYJNIE!!

Koniec jest taki, że kiedy Wy piszecie wściekłe komentarze na temat poziomu
imprezy, Sting i panowie z Orange w hotelu przy drinku wymieniają usmiechy i
podliczają kasę...
    • create Re: Darmowe koncerty zabijają muzykę! 25.09.05, 12:15
      jeśli ktoś podlicza kasę to France telecom za udostepnienie praw do logo orange
      dla ptk centertel.
      Co do Stinga - była to dla mnie anty-reklama orange
      • p.o.box.77 Re: Darmowe koncerty zabijają muzykę! 26.09.05, 15:42
        cena biletu nie ma znaczenia na jakosc muzyki. kwota przeznaczona na
        organizacje ma. ale tez nie wprostproporcjonalnie. takze wątek bez sensu.

        warsaw summer jazz festival. były koncerty za darmo, a jakosc, super i gwiazdy
        były.

        takze wątek bez sensu.
        • rafstani Re: Darmowe koncerty zabijają muzykę! 26.09.05, 16:01
          > warsaw summer jazz festival. były koncerty za darmo, a jakosc, super i
          gwiazdy
          > były.

          i Jazz Na Starówce za friko smile)
          Żaden z tych festiwali nie zabija, a wręcz promuje trudniejszą i niekomercyjną
          muzykę dzięki pozyskiwaniu wielu sponsorów. Gdyby nie ta "darmocha" wielu ludzi
          nigdy nie zetknęłoby się z jazzem i żyliby w popowej nieświadomości.
          • Gość: xxx Re: Darmowe koncerty zabijają muzykę! IP: 195.245.217.* 30.09.05, 14:33
            nakłady płyt jazzowych wynoszą ok.tysiaca do dwóch tysięcy sztuk. Zrób te
            festiwale za kasę a prawie nikogo na nich nie będzie.
            • Gość: ELWIN Re: Darmowe koncerty zabijają muzykę! IP: 195.94.201.* 03.10.05, 15:21
              Bzdura. Bilety na koncerty jazzowe sa duzo drozsze niz na rockowe. Wez np.
              Cassandre Wilson, Boby Mc Ferrina, czy innych. Warsaw Summer Jazz Days jest
              biletowany i zawsze jest prawie komplet ludzi.

    • crazy.berserker Re: Darmowe koncerty zabijają muzykę! 27.09.05, 09:11
      Obiema rękami podpisuję się pod wypowiedziami p.o boxx777 i rafstani.
      Z drugiej strony mylimy chyba pojęcie koncertu darmowego na którym promowana
      jest "sztuka z wyzszej półki" z koncertem-spędem - organizowanym przez duże
      korporacje - jak Orange. O koncercie Stinga chodziły niepochlebne słuchy na
      długo przed występem artysty - że cała akcja z biletami to lipa, że
      organizatorzy poszli w ilośc a nie jakość - no i przewidywania się sprawdziły.
      Może nastepne korporacje posługujace sie artystami jako żywą reklamą swojej
      firmy wyciągną z tego wnioski - chociaż szczerze wątpię
    • Gość: :P Re: Darmowe koncerty zabijają muzykę! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.09.05, 09:25

      ja nie znoszę darmowych koncertów i unikam takich imprez.Mam dośc przypadkowych
      ludzi, którym sie nudzi więc ida na koncer....
      Płacę i wiem że obok mnie są ludzie, którzy chcą słuchac właśnie tej muzyki a
      nie innej, że czują podobnie jak ja. No..... pewnie troche to naiwne...
      • Gość: Anka Re: Darmowe koncerty zabijają muzykę! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.09.05, 11:19
        Byłam na koncercie Stinga i nie zauważyłam, żeby byli tam przypadkowi ludzie!
        Atmosfera była świetna, żadnego chamstwa ani przepychanek, a Sting jak zawsze
        doskonały. Może te marudzące opinie właśnie pochodzą od osób, które tam nie
        powinny się znaleźć. Poza tym Polak nie jest taki, żeby nie ponarzekał, nawet
        jeśli coś byłoby perfekcyjne. Zawsze znajdą się malkontenci! Nie zgadzam się z
        opinią, że darmowe koncerty zabijają muzykę! Chodzę na koncerty, bo chcę kogoś
        posłuchać, zobaczyć, a nie dlatego, że jest za darmo. Na Mandarynę nie
        poszłabym naet za dopłatą. Pozdrawiam wszystkich niezadowolonych - więcej
        radości z życia życzę smile))
        • Gość: :P Re: Darmowe koncerty zabijają muzykę! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.09.05, 14:29
          nie jestem znudzona, ani nie narzekam...zwyczajnie mamy inne doświadczenia.
          niestety dane mi było uczestniczyć w koncercie na którym było pełno,
          przypadkowych zawianych gości, darli gęby i zakłócali spokój.


          Myslę, że wyrażanie opini o tym jaki jest polak, ocenianie innych ludzi ( w tym
          wypadku mnie przez Ciebie) ....to też jest takie polskie.

          za pozdrowienia dzięki i wzajemnie
          ......a jeśli chodzi o radość zycia, to życzenia są zbędne...jestem szczęśliwa
      • mallina Re: Darmowe koncerty zabijają muzykę! 03.10.05, 22:20
        Gość portalu: tongue_out napisał(a):

        >
        > ja nie znoszę darmowych koncertów i unikam takich imprez.Mam dośc przypadkowych
        >
        > ludzi, którym sie nudzi więc ida na koncer....
        > Płacę i wiem że obok mnie są ludzie, którzy chcą słuchac właśnie tej muzyki a
        > nie innej, że czują podobnie jak ja. No..... pewnie troche to naiwne...

        to prawda co napisales/as
        tez wole byc na koncercie na ktory przyszli ludzie zainteresowani dana muzyka
        lub tez ja w jakims stopniu znajacy
    • amk64 Ja nie pisałem o jazzie... 27.09.05, 10:34
      Tylko o papce wciskanej przez supermarkety i multipleksy na festynach i
      promocjach typu: 4 urodziny Geanta, albo: Brathanki w Multikinie...

      Poza tym jest pewna różnica pomiędzy tymi, którzy dopiero zaczynają i takie
      koncerty, to dla nich szansa, a gwiazdami, które teoretycznie nie powinny
      obawiać się, że ludzie nie kupią biletów a jednak idą na "współpracę".

      I jeszcze jedno - koncerty jazzowe gromadzą z definicji dość specyficzną
      publiczność, nie sądzę by wspomniany tu Warsaw Summer Jazz odbywał się na
      parkingu przed supermarketem, po południu - w atmosferze jedzenia pop-cornu,
      biegających dzieci i siatek z zakupami.

      W ramach festiwalu "Muzyka w Starym Krakowie", też są darmowe koncerty - a
      jednak nie zmienia to mojego zdania.

      Jaka to jest promocja ambitnej muzyki?????? Łzy? Brathanki? Kombi?
      A może STING potrzebował "promocji" - czyżby to taki "niszowy" artysta???

      Przychylam się do zdania tych, którzy mówią, że jeśli zapłaci się choćby 10 zł,
      to przynajmniej ma się wrażenie, że jest się wśród tych którzy przyszli
      ŚWIADOMIE posłuchać tego czy innego wykonawcy i tenże wykonawca, też ma
      wrażenie, że gra dla ludzi, którzy zapłacili za koncert...

      Powtórzę jeszcze raz - nie miałem na myśli debiutantów i tych którzy muszą się
      jakoś pokazać - bo to ich jedyna szansa

      A post nie jest bez sensu - mam wrażenie, że problem ma wiele wspólnego, choćby
      ze sprawą ściągania muzyki z sieci.
      • rafstani Re: Ja nie pisałem o jazzie... 27.09.05, 11:01
        OK. Teraz to jest jasne. Od jazzu więc abstahuję (upsss).
        Uważam, że muzyk (zespół), który szanuje się, nie zagra na parkingu przed dużym
        sklepem. A taki burak Wiśniewski, dla buraków z samoobory zagra, albo Lady Pank
        na festynie organizowanym przez hipercośtam.
        Z resztą pewnie możnaby widłami wrzucać na scenę chałturników, którzy
        sprzedadzą się, bo o to przecież im chodzi.
        I proszę nie nazywać ich artystami.
        Są również darmowe koncerty, które "nie zabijają muzyki".
        Przykład: koncert Kultu na rocznicę (nie pamietam czego) w Konstancinie, czy
        Kolbuszowej. Granie ponaddwugodzinne, pełne zaangażowanie. W końcu Kult.
        Wniosek: teza nie do obrony, lub wyjątek potwierdza regułę. Sam nie wiem.
      • p.o.box.77 Re: Ja nie pisałem o jazzie... 27.09.05, 11:38
        amk64.

        sorry ale piszesz głupoty.

        w zaszłym tygodniu był koncert myslovitz w wolapark, nie lubie ani sklepu ani
        zaepołu, ale wiem że myslowitz jest swietne na zywo i tu za friko tez bylo.

        jazz, pop, rock to nie ważne czy niszowe czy mainstreamowe. jeżeli "mecenas
        sztuki" czyli fundator koncertu chce się wypromować i wie jak to zrobić to
        zapewniam cię że to będzie swietna promocja i świetny koncert. a jeżeli ktoś
        nie umie, nie wie, lub nie chce zorganizowac koncertu to odwali taką kiche jak
        orange.

        miej pretensje do organizatora a nie do instytucji darmowego koncertu.

        a nie byłes nigdy na koncercie, gdzie bilet był za 100 i wiecej zeta i po
        koncercie nie bardzo wiedziałeś dlaczego cie ktoś tak wyrolował?

        klucz do sukcesu: dobry artysta na scenie, dobry organizator koncertu i dobry
        marketing -> a wszystko oznacza niemałą kasę. czyli albo bulisz duzo, albo
        ktos zabuli za ciebie. nic prostrzego.
    • Gość: iziek napiszmy skargę do organizatora koncertu Stinga IP: *.adm.uj.edu.pl 27.09.05, 10:38
      Dla wszystkich niezadowolonych (do których należę)z koncertu Stinga - chodzi
      mi głównie o nagłośnienie, podaję maila do organizatora koncertu, którym była
      Scena FM sp. z o.o., Kraków, al. Waszyngtona 1

      scena@rmf.fm
      • change Re: napiszmy skargę do organizatora koncertu Stin 28.09.05, 18:35
        brawo!
        uwielbiam, jak się ktoś popisuje swoją głupotą i wypowiada na tematy, o których
        nie ma pojęcia. to naprawdę budujące wink

        Scena FM była producentem koncertu, a nie jego organizatorem. To oznacza, że
        działała na czyjeś zlecenie i według ustalonych przez kogoś założeń.

        A jak założenie było takie, że organizator (Orange) zaprasza ok. 150 000 ludzi,
        a przychodzi o wiele więcej, to raczej nie producet powinien odpowiadać za to,
        że ci z tyłu niewiele słyszeli, tylko ci, którzy zadecydowali o wpuszczeniu tylu
        ludzi.
    • ari Re: Darmowe koncerty zabijają muzykę! 27.09.05, 11:22
      Nie do końca sie zgadzam. A juz totalnie nie można tego porównać z mp3, za
      które artyści nie dostają ani grosza, w przeciwieństwie do kabony otrzymywanej
      od organizatorów takich darmowych spendów.

      Na pewno jest to w jakims sensie psucie rynku imprez płatnych, ale są zespoły
      które i tak dają sobie radę (vide Myslovitz czy Kult) bo fani wiedzą, że te
      kapele inaczej traktują koncert dla fanów, którzy paredziesiąt złociszy
      wysupłali (co sprawia też ze na sali mało jest osób przypadkowych) a inaczej
      chałtury na imprezach niebiletowanych.
    • amk64 No to jeszcze raz... 28.09.05, 10:25
      Zacząłem od tego że: "Kto pójdzie na koncert biletowany - skoro dookoła podsuwa
      mu się pod nos dziesiątki wykonawców za friko", to była moja główna teza a
      wszyscy tutaj przyczepili sie tego zdania o darmowej jakości... dobra
      odpuszczam tą jakość (choć wypowiedzi po koncercie Stinga zdają sie
      potwierdzać). Nie twierdzę, że każdy wykonawca grający dla ludzi bez biletów
      zagra źle, ale masowość tego zjawiska zaczyna być niepokojąca.

      A porównanie do procederu ściągania plików jest - moim zdaniem uzasadnione - bo
      tracą na tym nie ci, którzy na takich koncertach grają i którym sponsor płaci,
      tylko ci, którzy nie mają układów sponsorskich i chcieliby zorganizować koncert
      z biletami - ale (jeszcze raz) kto kupi bilety - skoro dookoła ma pełno
      koncertów za darmo (to do postu "ari").
      • tomash8 Re: No to jeszcze raz... 28.09.05, 10:35
        No oczywiście masz racje, ale gdyby tych koncertów nie było frekwencja na
        biletowanych imprezach wcale by się nie polepszyła w sposób znaczący bo przecież
        lepiej pójść do "clubu" lub marketu. A darmowe koncerty mozna zaakceptować w
        przypadku np. przeglądu młodych zespołów, których nikt nie zna, lub naprawdę
        dużego festiwalu, gdzie i tak wydaje się sporo na dojazd. A chyba i tak już nie
        ma aż tylu darmowych koncertów co 2 - 3 lata temu(przynajmniej w mojej okolicy)
        • amk64 Re: No to jeszcze raz... 28.09.05, 10:41
          Masz rację - to juz pisałem - jeśli chodzi o zespoły, które dopiero sie
          promują - to oczywiście jest to dla nich szansa, okazja i z tym nie dyskutuję.

          Ale gwiazdy za darmo? Naprawdę nie widzicie, ze takie działania przyzwyczajają
          ludzi do myslenia, że za muzykę się NIE PŁACI?? Tak samo jak w Kaazie?

          No, jesli tu nie widzicie związku - to sorry...
          • change Re: No to jeszcze raz... 28.09.05, 18:48
            amk64 napisał:

            > Ale gwiazdy za darmo? Naprawdę nie widzicie, ze takie działania przyzwyczajają
            > ludzi do myslenia, że za muzykę się NIE PŁACI?? Tak samo jak w Kaazie?

            > No, jesli tu nie widzicie związku - to sorry...

            pewnie nie widzimy tego związku tak samo jak Ty nie widzisz dość istotnej
            różnicy między graniem za darmo, a słuchaniem za darmo.

            nie widzę żadnej analogii między ściąganiem muzyki z sieci, na czym tracą
            artyści, a chodzeniu za darmo na występ, za który im ktoś przecież tak czy
            inaczej zapłacił. co za różnica: widzowie czy sponsor?

            i nie sądzę, żeby tej świadomości nie mieli uczestnicy takich imprez.
            • amk64 Re: No to jeszcze raz... 28.09.05, 23:15
              change napisał:

              > ....tak samo jak Ty nie widzisz dość istotnej
              > różnicy między graniem za darmo, a słuchaniem za darmo.

              I tu, i tu (ściaganie i koncert) występuje własnie efekt słuchania za darmo

              > nie widzę żadnej analogii między ściąganiem muzyki z sieci, na czym tracą
              > artyści, a chodzeniu za darmo na występ, za który im ktoś przecież tak czy
              > inaczej zapłacił. co za różnica: widzowie czy sponsor?

              Taka, że artysta nie traci, ale publiczność się "rozpuszcza" - uczy się darmochy

              > i nie sądzę, żeby tej świadomości nie mieli uczestnicy takich imprez.

              Otóż własnie sądzę, że nie mają... traktują wykonawcę jak kolejny element
              promocji proszku, któremu występ towarzyszy i tyle. Taka lepsza hostessa...
              • change Re: No to jeszcze raz... 29.09.05, 09:38
                amk64 napisał:

                > (...) artysta nie traci, ale publiczność się "rozpuszcza" - uczy się darmochy

                smile) ostatnio dostałem na skrzyżowaniu serek danio. za darmo, po prostu rozdawali
                promocyjnie. parę dni później dostałem jakiś inny produkt.

                podążając za Twoją logiką powinienem się przyzwyczaić do darmochy, przestać
                kupować, latać po mieście i szukać darmowej promocji.
                i ubolewać nad losem tych serków, które nie zyskały uznania w oczach marketerów
                i nie są rozdawane za darmo.

                szkoda jeszcze, że się serka nie da ściągnąć z sieci, wówczas Twój wywód miałby
                może jakiś sens wink
                • amk64 "change" - nie rozumiesz czy udajesz?? 29.09.05, 10:01
                  Znów mam napisać, że nie chodziło mi o promocję?

                  Bo po raz kolejny ktoś daje przykład darmowego promowania produktu nieznanego,
                  a ja piszę o koncertach wykonawców ZNANYCH i w skali MASOWEJ?

                  Skoro chcesz kulinarnych porównań - to co byś powiedział na to, gdyby na co
                  drugim skrzyżowaniu stał darmowy McDonald i chinska knajpa?? Jak szybko inne by
                  padły? Albo gdyby była tam księgarnia, z której możesz wziąć wszystko za friko
                  pod warunkiem, że przez 15 minut poczytasz reklamową gazetkę supermarketu...
                  • change Re: "change" - nie rozumiesz czy udajesz?? 29.09.05, 10:51
                    amk64 napisał:

                    > Znów mam napisać, że nie chodziło mi o promocję?

                    to zdecyduj się w takim razie o co Ci chodzi. nie o promocję? a czym innym są
                    "darmowe" koncerty jak nie jakąś formą promocji?

                    uczepiłeś się idiotycznej tezy, że "darmowe" koncerty zabijają muzykę. tezy o
                    tyle bzdurnej, że takie pojęcie jak "darmowy" koncert nie istnieje - zawsze ktoś
                    za występ płaci: jak nie widzowie, to sponsorzy.

                    gdyby Twoje założenie o zabijaniu muzyki miało jakikolwiek sens, to nie
                    uczestniczyliby w czymś takim artyści. z prostego powodu: żaden artysta nie
                    zgodziłby się na to, aby "zabijać" swoją pracę. tu jest podstawowa sprzeczność.
                    a uczestniczą w czymś takim jak sponsorowane imprezy nie dlatego, że muszą, ale
                    po prostu chcą i widzą w tym korzyści dla siebie.
                    • Gość: Tawananna* Re: "change" - nie rozumiesz czy udajesz?? IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 02.10.05, 01:34
                      > to zdecyduj się w takim razie o co Ci chodzi. nie o promocję? a czym innym są
                      > "darmowe" koncerty jak nie jakąś formą promocji?

                      Jasne, że "darmowe" koncerty są formą promocji. Wydaje mi się, że
                      nieporozumienie wynika stąd, że to promocja - nie muzyki, granej na koncercie,
                      a jakiegoś innego, niezwiązanego produktu. To tak, jakby McDonalds rozdawał na
                      ulicy serki Danio, zapraszając do swojej restauracji wink.

                      Też uważam, że takie bezpłatne koncerty przyzwyczajają ludzi do darmowej
                      muzyki. I nie ma tu nic do rzeczy, że artysta nie jest stratny w tym,
                      konkretnym momencie koncertu.

                      Pozdrowieniasmile

                      Tawi
      • Gość: Lecho Re: No to jeszcze raz... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.09.05, 10:37
        Ja też omijam darmowe koncerty pop dla mas. Ale zważcie, iż fakt, że w tym
        sklepie czy innej wystawie butów gra wykonawca w listy przebojów to okazja dla
        ludzi od marketingu by podzielić się kasą z managementen wykonawcy (wiadomo,
        pŁacimy 10% więcej a to dzielimy na dwa)... układ jest diabelnie czytelny ... a
        inwestor jest cały w skowronkach, bo ma "topowego artychę" pod dachem lub na
        parkingu i jeszcze z nim drinka wypije.
      • good_morning Re: No to jeszcze raz... 28.09.05, 17:04
        amk64 napisał:

        > Zacząłem od tego że: "Kto pójdzie na koncert biletowany - skoro dookoła
        podsuwa
        >
        > mu się pod nos dziesiątki wykonawców za friko", to była moja główna teza

        wiec na koncerty chodzi sie dlatego,ze sa darmowe. to cos nowego...
    • Gość: Ryszard Ochódzki Re: Darmowe koncerty zabijają muzykę! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.09.05, 10:57
      Obecnie koncerty służą promocji płyt, a nie zarabianiu kasy.
      • tomash8 Re: Darmowe koncerty zabijają muzykę! 28.09.05, 11:12
        Gość portalu: Ryszard Ochódzki napisał(a):

        > Obecnie koncerty służą promocji płyt, a nie zarabianiu kasy.

        Boże jak ja nienawidze tego określenia! Ja ide na koncert posłuchać muzyki, a
        nie zachęcić się do kupna płyty! Logiczne że wykonawca zawsze gra sporo rzeczy z
        najnowszej płyty, ale np. jaką płytę będzie "promował" zespół Kult na
        październikowej trasie? Jaką płytę na koncertach "promują" Sisters of mercy?
      • amk64 Koncert za darmo - płyta z sieci 28.09.05, 11:20
        Spytam raz jeszcze - bo tamten post się nieco "schował" - naprawdę nie widzicie
        związku pomiedzy ściąganiem muzy z sieci a darmowymi koncertami?? Nie
        dostrzegacie, że takie działania przyzwyczajają ludzi do myslenia, że za muzykę
        sie nie płaci??
        • p.o.box.77 Re: Koncert za darmo - płyta z sieci 28.09.05, 12:27
          nie. nie widze takiego związku. lubie koncerty same w sobie. lubie muzykę na
          żywo. bardzo lubię obcowac z muzką na żywo. i bardzo ciesze się jak mogę zrobić
          to co lubię, za darmo. lubię na przykład jak przed jakimś koncertem Artysta
          wyjdzie do ludzi, pogada, zaraz ktos mu wcisnie gitare lub beben a on cos
          zagra. to bedzie taki mały koncert na zywo za darmo, cos ekstra dla fanów, a
          dla mnie duża przyjemność (zeby ukonkretyzowac to np. patyczak tak robi, r.
          brylewski tak robił). muzyka była jest i będzie. facet moze zapier.. na
          frezarce przez 8 h na dobe, a potem wyjsc na ulice i zagrac dla ludzi. czy to
          dlaciebie bedzie oznaczalo śrieć muzyki? bo dla mnie to będzie jej poród.

          mp3. p2p. to wielkie słowa, nie myl tego z muzyką.

          podtrzymuję: darmowe koncerty nie zabijaja muzyki.
        • pagaj_75 Re: Koncert za darmo - płyta z sieci 28.09.05, 12:50
          amk64 napisał:

          > Nie dostrzegacie, że takie działania przyzwyczajają ludzi do myslenia,
          > że za muzykę sie nie płaci??

          Jeśli nawet, to całkiem słusznie. Od początków ludzkości muzyka była za darmo.
          Pomysł, że za muzykę powinno się płacić jest stosunkowo nowy, ale jak widać
          zalęgł się w umysłach bardzo szybko i głęboko.
          • amk64 Do Panów powyżej 28.09.05, 15:54
            pagaj_75 napisał:

            > Od początków ludzkości muzyka była za darmo.
            > Pomysł, że za muzykę powinno się płacić jest stosunkowo nowy, ale jak widać
            > zalęgł się w umysłach bardzo szybko i głęboko.

            Ależ to przełomowa teza!! Jesteś może prawnikiem?? Zrobisz majątek broniąc
            internetowych "ściągaczy"...

            po.box.77 napisał:

            > Artysta
            > wyjdzie do ludzi, pogada, zaraz ktos mu wcisnie gitare lub beben a on cos
            > zagra. to bedzie taki mały koncert na zywo za darmo,

            Ja mówię o duzych koncertach dla tysięcy ludzi - sponsorowanych przez wielkie
            firmy, które płacą wykonawcom, a nie o spontanicznych wydarzeniach za które
            NIKT nie bierze kasy

            > facet moze zapier.. na
            > frezarce przez 8 h na dobe, a potem wyjsc na ulice i zagrac dla ludzi. czy to
            > dlaciebie bedzie oznaczalo śrieć muzyki? bo dla mnie to będzie jej poród.

            Jesli ten facet naprawdę zap... przy frezarce to spoko - ale jakoś nie widzę
            Stinga (tylko przykład - żeby nie było, że się czepiam akurat jego) przy tym
            urzadzeniu. Znów mówimy o dwóch różnych rzeczach. Amatorach i zawodowcach

            > mp3. p2p. to wielkie słowa, nie myl tego z muzyką.

            Taak? A co się tym przesyła - sól do Gdańska???
            • pagaj_75 Re: Do Panów powyżej 28.09.05, 17:24
              amk64 napisał:

              > Ależ to przełomowa teza!! Jesteś może prawnikiem?? Zrobisz majątek broniąc
              > internetowych "ściągaczy"...

              A Ty może pracujesz w którymś z wielkich koncernów płytowych? Nie widzisz, że
              system tzw. ochrony własności intelektualnej w obecnym kształcie, z jego chorymi
              przejawami w rodzaju pozbawiania artystów copyrightów do ich prac na mocy
              zawieranych kontraktów (pod pretekstem rzekomej ochrony owych artystów),
              licencji na oprogramowanie, patentów na algorytmy i technologie (np. produkcji
              leków) przynosi więcej szkód niż korzyści? Ten system służy nie tyle obronie
              owej właśności, co nabijaniu kabzy paru spryciarzom w garniturach.

              Wracając do muzyki - sam Sting powiedział kiedyś (cytat z głowy, ale sens
              zachowany) "To oczywiste, że artyści nie zasługują na całą tą forsę, którą
              zarabiają, ale niech tylko ktoś spróbuje mi to odebrać!". Muzycy, jeśli są
              sprytni i potrafią się zakręcić wokół swojego interesu, wyżyją z muzyki. Domów z
              basenami pewnie sobie nie kupią, ale na chleb zarobią. A do muzyki, bez względu
              na jej rodzaj, powinien istnieć swobodny dostęp, bo to jest nasze wspólne dobro,
              które (tu trochę w patos uderzę) służy rozwojowi całego gatunku ludzkiego.
              (Podobnie ma się to z wszelkimi innymi przejawami ludzkiej kreatywności.)
              Jeśli tego nie widzisz, to ja wymiękam, przepraszam i kończę rozmowę.
              • amk64 Re: Do Panów powyżej 28.09.05, 18:44
                pagaj_75 napisał:

                > A do muzyki, bez względu
                > na jej rodzaj, powinien istnieć swobodny dostęp, bo to jest nasze wspólne
                dobro
                > ,
                > które (tu trochę w patos uderzę) służy rozwojowi całego gatunku ludzkiego.
                > (Podobnie ma się to z wszelkimi innymi przejawami ludzkiej kreatywności.)
                > Jeśli tego nie widzisz, to ja wymiękam, przepraszam i kończę rozmowę.

                A więc sytuację w której koncert Stinga mam za złotówkę plus VAT, a za koncert
                Ronniego James Dio musze zapłacić 100 zł - tylko dlatego, że sponsorzy nie
                uznali go za wartego wyłozenia kasy - nazywasz "swobodnym" dostepem ??

                Ja po prostu wystepuje w obronie tych, którzy nie znajdują uznania w oczach
                sponsorów i muszą sprzedawać koncerty za bilety.

                W 1982 roku Budgie dało 6 (słownie sześć) koncertów w Polsce, w 1984 Iron
                Maiden grał w 5 miastach - a przecież nie były to bogate czasy. Dziś wspomniany
                przeze mnie Dio gra w "Stodole" jeden, jedyny koncert w Polsce... Chyba nikt
                nie wątpi, że facet z takim dorobkiem jest wart czegos więcej - nikt z
                wyjątkiem sponsorów, którzy decydują kogo dofinansować. I to ma byc swobodny
                dostęp??

                • change Re: Do Panów powyżej 28.09.05, 19:04
                  amk64 napisał:

                  > A więc sytuację w której koncert Stinga mam za złotówkę plus VAT, a za koncert
                  > Ronniego James Dio musze zapłacić 100 zł - tylko dlatego, że sponsorzy nie
                  > uznali go za wartego wyłozenia kasy - nazywasz "swobodnym" dostepem ??

                  jeśli sponsorzy nie uznali go za wartego wyłożenia kasy, to może mieli po temu
                  powód? na przykład taki, że przykładowy tu Dio raczej nie ściągnie na imprezę
                  interesującej owego sponsora liczby ludzi w odpowiednim "targecie", jak zrobił
                  to Sting.
                  wyobraź sobie, że producent lubianych przez fanów rocka skórzanych kurtek też
                  chce zorganizować darmowy koncert dla swoich klientów. kogo zaprosi? Stinga? wink
                  nonsens. Twoje porównanie jest tu lekko bez sensu.

                  > Ja po prostu wystepuje w obronie tych, którzy nie znajdują uznania w oczach
                  > sponsorów i muszą sprzedawać koncerty za bilety.

                  i znów to samo: jeśli tego uznania nie znajdują, to może po prostu na niego nie
                  zasługują?

                  > W 1982 roku Budgie dało 6 (słownie sześć) koncertów w Polsce, w 1984 Iron
                  > Maiden grał w 5 miastach - a przecież nie były to bogate czasy.

                  ale to były płatne koncerty...

                  > Dziś wspomniany przeze mnie Dio gra w "Stodole" jeden, jedyny koncert w
                  > Polsce...

                  bo widocznie tylko na jeden znajduje się odpowiednia liczba chętnych. albo tylko
                  jeden przewidział w swoich planach koncertowych. albo wcale nie lubi grać dla
                  polskiej publiczności. albo...

                  > Chyba nikt
                  > nie wątpi, że facet z takim dorobkiem jest wart czegos więcej - nikt z
                  > wyjątkiem sponsorów, którzy decydują kogo dofinansować. I to ma byc swobodny
                  > dostęp??

                  ...albo po prostu z definicji nie gra na sponsorowanych koncertach, dostępnych
                  dla przypadkowych odbiorców.

                  nie rozumiem dlaczego mianujesz się adwokatem tych, którzy znają się na swojej
                  robocie i zarabianiu dla siebie kasy? wydaje mi się, że oni sami widzą tak
                  korzyści, jak i zagrożenia wynikającej z grania darmowych koncertów. i sami
                  podejmują takie decyzje, nikt ich do tego nie zmusza.

                  (podobnie jak nikt nie zmusza fanów do łażenia na takie koncerty)
                  • amk64 Re: Do Panów powyżej 28.09.05, 23:08
                    change napisał:

                    > jeśli sponsorzy nie uznali go za wartego wyłożenia kasy, to może mieli po temu
                    > powód? > i znów to samo: jeśli tego uznania nie znajdują, to może po prostu
                    > na niego nie zasługują?

                    No toż własnie o tym piszę, że reguły koncertów wyznaczają sponsorzy - czyli
                    popowa kicha rulezzz. Skoro uważacie, że taka jest przyszłość muzyki, to niech,
                    żyje Doda, Ich Troje, czy inne Williamsy.

                    > > Maiden grał w 5 miastach - a przecież nie były to bogate czasy.

                    > ale to były płatne koncerty...

                    Zgadza się - o to mi chodziło - w biednej Polsce roku 1984 ludzie kupili
                    bilety na tyle koncertów, bez sponsora, a teraz pokażcie mi organizatora, który
                    zaryzykuje taką trasę - jeden koncert w Spodku, albo na Torwarze, to norma.

                    Żadna agencja koncertowa, nawet nie spróbuje złożyć odpowiedzialnosci za swój
                    sukces w ręce tak "nieodpowiedzialnego" gremium jak publiczność, która miałaby
                    zapłacić za bilety... Powyżej 500 miejsc. Lepiej niech sponsor zapłaci z góry -
                    a ludzie i tak przyjdą - jak będą mieli za darmo, to przyjdą nawet z nudów -
                    jeśli wykonawca im się tylko średnio podoba - to ma być miara wartości???
                    • tomash8 Re: Do Panów powyżej 28.09.05, 23:22
                      W tym roku Iron Maiden grał dla 30 tys ludzi, czyli wychodzi mniej więcej tyle
                      samo co gdyby zagrał 5 koncertów w halach. To raz. Dwa: w latach 80 - tych
                      bilety był stosunkowo tanie. Trzy: Jakiś ciekawy koncert trafiał się góra 2 - 3
                      razy do roku. Wspominałeś o wykonawcach hard rockowych i metalowych. W tym roku
                      fan tego gatunku ma/miał okazje zobaczyć: Dio, Helloween, Iron Maiden, Rotting
                      Christ, Rammstein, miał być Judas Priest, Slayer, BLS, Y. Malmsteena, Grave
                      Digger, Ten Years After, Marduk, Vital Remains, Cradle of filth i innych na
                      metalmanii, The Exploited, QOTSA, Mars Voltę... itd itd itd. Ja chciałbym np.
                      zobaczyć każdy z tych koncertów ale logiczne że mnie na to nie stać, więc siłą
                      rzeczy idę na 3 - 4 z nich. I między innymi dlatego frekwencja na koncertach
                      jest nieco mniejsza. Czy naprawdę myślisz że ludzie którzy chodzą na darmowe
                      spędy z udziałem 1000 inkarnacji Czerwonych gitar lub oddziału zamkniętego z
                      milionowym wokalistą poszliby na DIO? Nie bo dla nich nie jest ważne nawet kto
                      na takim spędzie gra(oczywiście nie mówie tu o wszystkich...).
                      • maff1 Re: Do Panów powyżej 28.09.05, 23:32
                        guuuuupi ten watek.
                        Koncety w trójce były jeszcze niedawno za darmo (hmmm, rym wyszedł) - i to była
                        autentyczna promocja.
                        Przykłady: 10 Minut Project, Colin Baas + Quidam, Haskell.. to tak na szybko na
                        o tych na których byłem.
                        • amk64 Re: Do Pana powyżej 29.09.05, 00:43
                          Zanim napiszesz: "guuuuupi ten watek..." - racz przeczytać więcej niż jeden
                          post - bo wyjaśniałem, że nie o tego typu koncerty mi chodziło.
                      • amk64 Re: Do Panów powyżej 29.09.05, 01:03
                        tomash8 napisał:

                        > W tym roku Iron Maiden grał dla 30 tys ludzi, czyli wychodzi mniej więcej tyle
                        > samo co gdyby zagrał 5 koncertów w halach.

                        Niestety nie Iron Maiden - tylko Iron Maiden, Nightwish, Primal Fear, Kreator i
                        jeszcze ze trzy inne kapele czyli spęd - to trochę inna forma - jeśli już, to
                        porównuj "solowe" koncerty Maidenów. To samo się tyczy Metalmanii - która
                        zresztą istniała i w latach 80-tych

                        > To raz. Dwa: w latach 80 - tych
                        > bilety był stosunkowo tanie.

                        Dostępne jedynie u koników, za 3-4 krotnośc ceny bo oficjalna sieć dystrybucji -
                        poza kasami w hali nie istniała, więc jak nie mieszkałeś blisko Spodka to...

                        > Trzy: Jakiś ciekawy koncert trafiał się góra 2 - 3


                        > Czy naprawdę myślisz że ludzie którzy chodzą na darmowe
                        > spędy z udziałem 1000 inkarnacji Czerwonych gitar lub oddziału zamkniętego z
                        > milionowym wokalistą poszliby na DIO? Nie bo dla nich nie jest ważne nawet kto
                        > na takim spędzie gra(oczywiście nie mówie tu o wszystkich...).
                      • amk64 Jeszcze raz bo część "zjadło" 29.09.05, 01:18
                        tomash8 napisał:

                        > W tym roku Iron Maiden grał dla 30 tys ludzi, czyli wychodzi mniej więcej tyle
                        > samo co gdyby zagrał 5 koncertów w halach.

                        Niestety nie Iron Maiden - tylko Iron Maiden, Nightwish, Primal Fear, Kreator i
                        jeszcze ze trzy inne kapele czyli spęd - to trochę inna forma - jeśli już, to
                        porównuj "solowe" koncerty Maidenów. To samo się tyczy Metalmanii - która
                        zresztą istniała i w latach 80-tych

                        > To raz. Dwa: w latach 80 - tych
                        > bilety był stosunkowo tanie.

                        Dostępne jedynie u koników, za 3-4 krotność ceny bo oficjalna sieć dystrybucji -
                        poza kasami w hali nie istniała, więc jak nie mieszkałeś blisko Spodka to...

                        > Trzy: Jakiś ciekawy koncert trafiał się góra 2 - 3 do roku

                        No masz rację, ale czy fakt, że konkurencja jest i tak duża - to znaczy, że
                        trzeba ją jeszcze wykańczać kusząc ludzi darmochą? Prawie jak dumping - który
                        jest zresztą zakazany

                        > Czy naprawdę myślisz że ludzie którzy chodzą na darmowe
                        > spędy z udziałem 1000 inkarnacji Czerwonych gitar lub oddziału zamkniętego z
                        > milionowym wokalistą poszliby na DIO?

                        Nie - ja tak nie myslę - ale ja nie organizuję koncertów. Wazne jest co myślą
                        kolesie w biurach PR, promocji, "eventów" i jak tam jeszcze się te darmozjady
                        nazywają smile. Dla nich jak w "Krollu" - "sztuka jest sztuka". Skoro 10.000 ludzi
                        przyszło na badziewie, to nie zaryzykujemy nikogo ambitnego tylko weżmiemy
                        nastepne badziewie. A organizator koncertu woli mieć kasę z góry od sponsora
                        niż trząść się o sprzedaż biletów - idzie na ten układ i kółko sie zamyka...

                        WNIOSEK - zespoły, które nie mają wzięcia (układów) u sponsorów - są skazane na
                        wegetację, albo na występy raz, dwa razy na rok - jak sie zbierze paczka kilku
                        wykonawców na jakis większy spęd.

                        W tym własnie sensie mówiłem o "zabijaniu"
            • p.o.box.77 Re: Do Panów powyżej 29.09.05, 10:14
              ja: mp3. p2p. to wielkie słowa, nie myl tego z muzyką.
              amk: Taak? A co się tym przesyła - sól do Gdańska???

              mp3 to format kompresji dźwięku w formie cyfrowej.
              peer to peer to forma komunikacji (przesyłania danych w sieci)
              muzyka - to forma ekspresji istniejąca na długo przed pierwszą iskrą wykrzesaną
              przez człowieka.

              sól do Gdańska nie ma z tym nic wspólnego.

              PS. czego ty chcesz amk mamy się zrzucić dla ciebie na bilet na Dio?

      • ari Re: Darmowe koncerty zabijają muzykę! 03.10.05, 14:57
        Gość portalu: Ryszard Ochódzki napisał(a):

        > Obecnie koncerty służą promocji płyt, a nie zarabianiu kasy.

        Bzdura.

        Przelicz: jeżeli dobrze się sprzedający polski zespół sięgnie pułapu Złotej
        Płyty (w Polsce - 35 tys egzemplarzy) i powiedzmy że z każdego pchniętego
        nosnika ma 4 złote (w co wątpię), to po podziale na twarz (na potrzeby
        cwiczenia przyjmijmy, że zespół składa się z 4 członków), to każdy dostaje 35
        000 PLN brutto. Nawet jeżeli taki numer udawałby się rok w rok, to nie sa to
        niebotyczne pieniądze pozwalające na wylegiwanie się w swojej daczy w górach
        lub na hawajskich plażach.

        Teraz koncerty: niedawno w pOlityce lub GW był raport pokazujący ile zespoły
        moga liczyć za wystepy biletowane lub chałturnicze. I kwoty te dla mniej lub
        bardziej znanych artystów wahały sie od 10 do nawet 50 tysięcy złotych. Tak
        więc grając kilka dobrze ustwionych koncertów można juz zbilansować zyski ze
        sprzedaży płyt.
    • Gość: vince Re: Darmowe koncerty zabijają muzykę! IP: *.94-80-70.mc.videotron.ca 29.09.05, 02:37
      Darmowe koncerty zabijają muzykę!
      Teza karkolomna.
      Darmowe koncerty byly od zawsze i jakos muzyki nie zabily.
      Darmowe koncerty sa grane na calym swiecie, a bardziej prominentne z nich to te
      w londyskim Hyde Parku, Central Park, New York; i setki innych.

      Ja sam bylem w tym roku na darmowym koncercie Pata Metheny'ego w Montrealu
      (wczesniej na platnym) i ten koncert byl znakomity.
      Darmowe koncerty sa czescia pop kultury od jej zarania i jeszcze niczego nie
      zabily a tym bardziej muzyki.
      • Gość: dundrub Re: Darmowe koncerty zabijają muzykę! IP: *.core.lanet.net.pl / *.core.lanet.net.pl 29.09.05, 09:20
        coz.. obawialbym sie porownywac sytuacje w polsce i za granica..
        niestety u nas ciezko jest 'sprzedac' koncert w klubie.. "coo? 5 czy 10zl za wjazd??? przeciez to piwo -
        dwa piwa!!!!" - dosc czesto niestety mozna uslyszec takie teksty na bramkach - mentalnosc
        dramatycznie akulturalna.
        za komuny byly spedy-koncerty-imprezy darmowe do bolu.. i niestety nauczylo to ludzi, ze za sztuke
        nie trzeba placic, bo jest ona "dobrem ogolu" - wlasnoscia spoleczenstwa.. taki mit tkwi w naszej
        nieswiadomosci niestety do dzisiaj i to baaardzo gleboko.. patrz wyzej - na alk pieniadze sa - na bilety
        (niejednokrotnie z nich oplacane sa honoraria dla muzykow) - juz tej kasy w kieszeniach sluchaczy nie
        ma. (vide "jak chca sobie chlopaczkowie pograc - to niech graja.. dlaczego mam za to placic - przeciez
        maja z tego tyle frajdy!!!")
        wolny rynek? kazdy wybiera, na co chce przeznaczyc kase? jasne! ale niestety wybory te nie sa "wolne"
        jak ow rynek..
        duzo koncertuje w czechach - juz chocby tam sytuacja jest diametralnie inna. ludzie maja swiadomosc
        tego, ze muzyk, to ktos, kto w ten sposob zarabia na zycie.. a sluchacz, to ktos kto chce kupic sobie
        dobre wrazenia i milo spedzic czas - takie myslenie zrownuje wykonawce i audytorium - ty grasz i
        dajeszs mi rozrywke - ja place tobie i wszystko jest ok.. jak w normalnej sytuacji nie tyle juz
        ekonomicznej ale po prostu spolecznej - przeciez nasze zycie to ciagla wymiana prawda?
        darmowe koncerty nie tyle zabijaja muzyke - co muzykow...
        ps.
        dlaczego nikt nie ma pretensji do tego, ze placi sie za kino czy teatr? hmmm?? moze za duzo
        niejednokrotnie.. ale jakos na kino sie znajdzie i na popcorn do tego i cole czy browar tez.. i problemu
        nie ma.. wink
        czym rozni sie koncert od owego kinowego "wydarzenia"? pod wzgledem "kulturalnym".. no czym?

        za ta bezplatnoscia idzie niestety przyzwyczajenie do darmochy... darmowa muzyka w sieci.. darmowe
        filmy w sieci.. darmowe oprogramowanie.. za to sie z zalozenia po prostu nie placi..
        • p.o.box.77 Darmowe koncerty nie zabijają muzyki! 29.09.05, 10:04
          >> dlaczego nikt nie ma pretensji do tego, ze placi sie za kino czy teatr?
          hmmm?? moze za duzo niejednokrotnie..

          moze ktos ma pretensje. ale ja broniąc sloganu "Darmowe koncerty nie zabijają
          muzyki!" nie mówię że płatne koncerty są złe, czy nie właściwe... [to do
          dundruba]

          płatny koncert to tylko inna forma finansowania koncertu, artysty, organizatora.
          koncert darmowy to inna forma finansowania koncertu od koncertu płatnego.

          odnośnie koncertu Dio, no cóż. rozumiem że cieżko się podnieść po wydaniu 100
          na koncert ulubieńca, w momencie kiedy poł polski poszło za friko na koncert
          stinga. ale czy to zle?

          no to wlasnie dobrze! bo a Dio zagra dla swojej publiczności, z dobrym
          nagłośnieniem i bedziesz sie swietnie bawil. czy to jest zle?

          a gdyby sie pojawil ekscentryczny kulczyk i powiedzial ja Dio kurcze "kocham,
          lubie, szanuje" i sponsoruje ten koncert i mógłbys pojsc tam za darmo tez bys
          pisał: muzyka za darmo zabija muzyke? [to do amk]

          Dio gra nie popularna muzyke. jak sie rozejzysz na fali jest mandaryna i hemp
          gru. to nie jest dobre. ale tak jest. twoja pretensja i caly bol
          spowodowany "niedowartosciowaniem" Dio w spoleczenstwie jestnie sluszny. bo
          kazdy slucha swojego Dio, i raz placi za jego koncert a raz nie.

          nie mow ogolnie tylko szczegolnie bo do ogolu to sie nie sprawdza.

          wracajac do przyslowiowego frezera. tu nie chodzi o amatorstwo czy zawodostwo,
          bo to nie liga koszykówki, tylko muzyka. liczą się umiejętności i gusta. o ile
          to pierwsze to sprawa w miarę bezwzględna, to drugie to rzecz względna. a sama
          muzyka to generalnie w najprostrzej formie coś bardzo prostego.

          zatem czy to coś "w najprostrzej formie coś bardzo prostego" grane za darmo na
          żywo zabijają to coś?

          po kilkunastu postach doszliśmy do sedna sprawy. wątek powinien się nazywać:

          "Darmowy koncert Dio zabiłby Dio!", dlatego jego koncert kosztuje 100 PLN.

      • amk64 Re: Darmowe koncerty zabijają muzykę! 29.09.05, 10:11
        Gość portalu: vince napisał(a):
        > Darmowe koncerty sa grane na calym swiecie, a bardziej prominentne z nich to
        te
        > w londyskim Hyde Parku, Central Park, New York; i setki innych.

        Ja mam na mysli, nie pojedyncze wydarzenia, a koncerty w tak "prominentnych"
        miejscach jak: parking przed Geantem, promocja proszku w Galerii
        handlowej, "dni Parzęczewic", 4-te urodziny osiedlowej kablówki...

        > Ja sam bylem w tym roku na darmowym koncercie Pata Metheny'ego w Montrealu
        > (wczesniej na platnym) i ten koncert byl znakomity.

        Nie twierdziłem, że darmowy koncert NIE MOŻE być dobry

        > Darmowe koncerty sa czescia pop kultury od jej zarania i jeszcze niczego nie
        > zabily a tym bardziej muzyki.

        JESZCZE nie... ale ci wykonawcy, którzy są poza układem sponsorskim juz
        zaczynają się powoli wycofywać z grania.
        • p.o.box.77 Więcej darmowych koncertów! 29.09.05, 10:21
          Niech więcej pieniędzy idzie na promocję muzyki!
          Niech nie siedzą na kasie!
          Powinien wrócić mecenat sztuki!

          ...może wtedy nawet Dio się załapie na sponsoring.
          • amk64 Żałuję, że wymieniłem nazwę 29.09.05, 10:36
            Bo dałem jednemu panu okazję do wyzłośliwiania się...
            Zreszta przyszła mi do głowy, długo po napisaniu pierwszego postu powinienem
            uzywać określeń: "wykonawca X" i "wykonawca Y"

            Jeśli uważasz, że fakt, iż jedni słuchacze muszą płacić za koncert, a inni nie -
            to jest "wolny dostęp" do tzw "dóbr kultury" - to żyj w tym przekonaniu...

            Jeśli uważasz, że to, że jedni wykonawcy nie muszą się martwić czy ludzie
            przyjdą czy nie, bo i tak płaci im sponsor, a drudzy żyją z biletów - to są
            równe szanse - to gratuluję...

            A na bilet nikt nie musi mi się "zrzucać" - stać mnie - nawet na dwa. Tylko
            obawiam się, że niedługo nie będę miał na co wydać tych pieniędzy, bo pozostaną
            tylko te koncerty i ci wykonawcy, którzy znajdą uznanie u sponsorów.

            Nie myl sponsora z mecenasem, bo mecenas, to dla mnie ktoś, kto zna się na
            sztuce, (i niech takich będzie jak najwięcej) a sponsor, to ktoś kto tylko
            liczy glowy na koncercie i patrzy czy mu sie zwróci
            • p.o.box.77 Re: Żałuję, że wymieniłem nazwę 29.09.05, 10:57
              a i tu kolega ma słuszność i sięga dalej niż zwykła psykówka na forum.

              nie mniej zaangażowanie bywa różne. sponsor cyklu erajazz. wywalil sporo
              pieniędzy, jeszcze więcej zebrał z biletów, a na dodatek zafundował wspaniałe
              koncerty pełne gwiazd i wypromował swoją firmę jako znawcę.

              nazwiesz go sponsorem czy mecenasem? spełnił rolę obydwu.

              nikt nie musi płacić. ale uwazam że ceny biletów sa różne, bo rózne są koncerty
              i artyści.

              nie widze nic zdrożnego (poza wysoką ceną) biletu za 200 PLN, nie oczekuję że
              na inny koncert na który bilety kosztują 100 PLN powinny kosztować o 100 PLN
              więcej. dlaczego ty masz pretensję że inni płaca za koncerty o 100 PLN mniej
              niż ty (slownie inni płacą zero złoty)?

              osobiście na koncert rzeczonego X nie zapłaciłbym 100 PLN, a na Stinga nie
              poszedłem za darmo. dlaczego? bo chodzę z przyjemnością na koncerty które lubię
              i płacę lub nie za wstęp na nie.

              >> Jeśli uważasz, że fakt, iż jedni słuchacze muszą płacić za koncert, a inni
              nie - to jest "wolny dostęp" do tzw "dóbr kultury" <<

              to jest zgubny wpływ wolnego rynku na muzykę. nie raz nie poszedłem na
              koncert "bo nie miałem pieniędzy" ale nie przyszło mi do głowy żeby mieć
              pretensję do tego że inne koncerty które mnie w ogóle nie interesują są za
              darmo...

              dziwny jesteś amk.
              • amk64 Re: Żałuję, że wymieniłem nazwę 29.09.05, 11:17
                > nazwiesz go sponsorem czy mecenasem? spełnił rolę obydwu.

                Powiem tak - każdy mecenas jest (powinien być) sponsorem, natommiast nie każdy
                sponsor jest mecenasem - ok?
                • p.o.box.77 Re: Żałuję, że wymieniłem nazwę 29.09.05, 12:39
                  ok.

                  czy to wyjaśnia w jakikolwiek sposób twój tok myślenia? czy będziemy dyskutować
                  o definicjach?

                  muzyka to nie tylko X czy Y, to tez M czy S którzy dodają swoje płyty do tanich
                  pism i więcej zarabiają na sprzedaniu twarzy niż na graniu swojej muzyki.

                  wszystko jest częścią bogatej w zwroty, wzloty i upadki muzyki, a każdy koncert
                  jest jej mniej lub bardziej chlubnym fragmentem.
        • Gość: Parzęczewiczanin Re: Darmowe koncerty zabijają muzykę! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.09.05, 12:48
          > "dni Parzęczewic"

          Masz coś do Parzęczewic? suspicious

          Parzęczewiczanin
    • change jeszcze a'propos "płatnych" koncertów.... 29.09.05, 11:07
      to właściwie do amk, bo mam wrażenie, że pisząc o zarabianiu na biletach przez
      artystów nie masz bladego pojęcia na jakich zasadach ten biznes się kręci.

      wykonawcy sami z siebie organizują koncerty niezmiernie rzadko, o ile w ogóle.
      zazwyczaj zajmuje się tym jakaś agencja koncertowa, która po prostu zaprasza
      artystę na występ w danym miejscu. artysta za taką imprezę dostaje z góry
      ustaloną stawkę i kompletnie go nie interesuje ile kosztują bilety i ile ludzi
      ostatecznie przyjdzie na koncert (czasami ustala się pewne minimum, poniżej
      którego gość nie wychodzi na scenę). i tyle. kto zarabia na biletach? reklamach
      w miejscu imprezy? budkach z colą i hot-dogami? organizator.
      jak rozumiem to nie zabija muzyki?
      a co się zmienia, jeśli ten sam organizator pozyskuje sponsora, dzięki któremu
      bilety mogą być za symboliczną złotówkę? nic, oprócz tego, że może przyjść
      więcej ludzi.
      wynikałoby więc z Twojej teorii, że muzykę zabija fakt, że słucha jej więcej
      ludzi smile
      trąci nonsensem trochę, nieprawdaż? wink
      • p.o.box.77 Re: jeszcze a'propos "płatnych" koncertów.... 29.09.05, 11:18
        uf. wreszcie ktoś pisze do rzeczy, ja już dawno straciłem zimną krew...
      • amk64 Re: jeszcze a'propos "płatnych" koncertów.... 29.09.05, 11:23
        > wynikałoby więc z Twojej teorii, że muzykę zabija fakt, że słucha jej więcej
        > ludzi smile

        Za duże uproszczenie - ale cos w tym jest

        Zbyt dużo darmowej muzyki (podkreślam słowa "ZBYT DUZO") zniechęca do
        poszukiwań - a to jest jeden z czynników rozwoju muzyki - zgodzisz się?

        Nie oszukujmy się - każdy sponsor liczy na to, że publiczność bedzie się
        stawała coraz bardziej przewidywalna - a więc muzyka też. Masz następny
        gwoździk do trumny....
        • p.o.box.77 Re: jeszcze a'propos "płatnych" koncertów.... 29.09.05, 11:27
          amk znowu pisze:

          Zbyt dużo darmowej muzyki (podkreślam słowa "ZBYT DUZO") zniechęca do
          poszukiwań - a to jest jeden z czynników rozwoju muzyki - zgodzisz się?

          odpowiadam: nie jeżeli chodzi zniechęcenie do poszukiwań, kwestia ogarnięcia
          sytuacji (to zależy od słuchacza).
          tak jeżeli chodzi o rozwój muzyki.
        • change Re: jeszcze a'propos "płatnych" koncertów.... 29.09.05, 11:34
          > Zbyt dużo darmowej muzyki (podkreślam słowa "ZBYT DUZO") zniechęca do
          > poszukiwań - a to jest jeden z czynników rozwoju muzyki - zgodzisz się?

          widzisz szklankę od połowy pustą, a zapominasz, że jest też do połowy pełna smile

          bezbiletowe koncerty mają też swoją niepodważalną zaletę: z "przypadkowego"
          kontaktu "przypadkowych" ludzi z nieznaną, albo słabo im znaną do tej pory
          twórczością, rodzą się często duże namiętności. ludzie, którzy dotąd nie
          słuchali danego wykonawcy, po koncercie szukają jego muzyki, kupują płyty i
          starają się tą twórczość poznać. dokładnie tak samo, jak przypadkowe usłyszenie
          w radiu jakiegoś kawałka, tylko tu bodziec bywa silniejszy i "związek" jest
          mocniejszy, bo widziało się wykonawce z bliska, uczestniczyło w jego sztuce na żywo.

          podejrzewam, że to właśnie jest ten element, który sprawia, że artyści wbrew
          pozorom chętnie uczestniczą w takich imprezach. i to raczej rozwija muzykę, niż
          jej w jakikolwiek sposób zagraża.

          zresztą wystarczy spojrzeć na wyniki sprzedaży w najbliższym empiku po takim
          "darmowym" koncercie. niejednokrotnie (choć na krótko) sprzedaż płyt danego
          wykonawcy szybuje w górę.
          czy to jest zabijanie muzyki? no raczej trudno się z tym zgodzić.
          • amk64 Re: jeszcze a'propos "płatnych" koncertów.... 29.09.05, 12:56
            change napisał
            > bezbiletowe koncerty mają też swoją niepodważalną zaletę: z "przypadkowego"
            > kontaktu "przypadkowych" ludzi z nieznaną, albo słabo im znaną do tej pory
            > twórczością.

            Czy Ty naprawdę wierzysz, że sponsor wykłada kasę aby "przypadkowy" słuchacz,
            mógł zetknąć się z nieznaną mu dotąd muzyką? Czy muszę Ci tłumaczyć, że
            oczekiwania sposnsrów są dokładnie obliczone, na taką a nie inną publiczność,
            której podaje się wykonawcę, którego ona doskonale zna. Czasem reaktywując nawet
            jakieś złomowisko - byle tylko była "nazwa"

            > zresztą wystarczy spojrzeć na wyniki sprzedaży w najbliższym empiku po takim
            > "darmowym" koncercie. niejednokrotnie (choć na krótko) sprzedaż płyt danego
            > wykonawcy szybuje w górę.

            Jezu! Przecież ja cały czas usiłuję tu wziąć w obronę tych, których EMPIK w
            ogóle nie sprzedaje!!! O tych, którzy nie są brani pod uwagę przez sponsorów,
            bo po co, skoro Budka Suflera wciąż istnieje!!

            My rozmawiamy na dwóch różnych poziomach.

            Tak, że ja już więcej argumentów nie mam...
            • change Re: jeszcze a'propos "płatnych" koncertów.... 29.09.05, 14:00
              > Czy Ty naprawdę wierzysz, że sponsor wykłada kasę aby "przypadkowy" słuchacz,
              > mógł zetknąć się z nieznaną mu dotąd muzyką?

              przykro mi, ale pała z czytania ze zrozumieniem.
              nigdzie nie napisałem, że sponsor wykłada kasę na promowanie muzyki przypadkowym
              ludziom, ale że artyści godzą się grać dla takiej przypadkowej publiczności,
              żeby ich zachęcić do bliższej znajomości ze swoją twórczością. to dwie różne
              rzeczy, ale zdajesz się tego na siłę nie odróżniać.

              > Czy muszę Ci tłumaczyć, że
              > oczekiwania sposnsrów są dokładnie obliczone, na taką a nie inną
              > publiczność...

              akurat tego mi nie musisz tłumaczyć, bo te mechanizmy znam doskonale, pracując
              poniekąd w takim biznesie smile

              ale ze znajomością wykonawców i podążaniem za "nazwą" to tylko pół prawdy, bo z
              założenia ma tutaj zadziałać zasada owczego pędu: "gra ktoś znany, moi znajomi
              idą, to i mnie nie zaszkodzi, tym bardziej, że bez biletów". na tym właśnie
              zależy organizatorom takich imprez, bo w ten sposób znacznie poszerza się zasięg
              swoich działań.

              > Jezu! Przecież ja cały czas usiłuję tu wziąć w obronę tych, których EMPIK w
              > ogóle nie sprzedaje!!!

              zamiast ich brać w obronę, odpowiedz mi na jedno proste pytanie: kto tym mało
              znanym wykonawcom broni rozstawić scenę i zagrać koncert za friko, tylko po to,
              żeby się wypromować i być może w przyszłości być już branym pod uwagę przez
              organizatorów dużych imprez?

              wystarczy poczytać kilka biografii największych sław muzyki, by się przekonać,
              że większość z nich zaczynała od grania w klubach dla kilkunastu osób i za
              kompletną darmochę. a nasi młodzi "artyści" niestety mają w większości ambicje
              wyjścia z piwnicy prosto na scenę co najmniej spodka.
              i na ogół marudzą, że nikt ich nie kupuje, stacje nie grają, sponsorzy nie
              zapraszają, a publika nie pcha się drzwiami i oknami.

              im nie jest potrzebna Twoja obrona, ale ciężka harówa i mozolne budowanie swojej
              "marki".
          • Gość: vince Re: jeszcze a'propos "płatnych" koncertów.... IP: *.94-80-70.mc.videotron.ca 29.09.05, 13:06
            staram sie, mimo wszystko zrozumiec argumentacje amk z tym "zabijaniem".
            I moze to jest tak, ze mlodzi muzycy, ktorzy sami jeszcze nie maja szans na
            zaproszenie do wystepow w darmowych imprezach obawiaja sie, ze rynek koncertow
            za friko redukuje ich szanse na odbicie sie i zarobienie pierwszych solidnych
            pieniedzy ? Moze i tak po trosze jest. No ale takie sa prawa rynku, ze tym
            nowym zawsze jest troche pod gorke. Jesli jednak sa wystarczajaco wytrwali,
            maja dobrego menagera i maja duzo inwencji to znajda swojego wlasnego mecenasa,
            sponsora i zaczna grac koncerty za przyzwoite pieniadze.
            Roznice pomiedzy "free" a platnym koncertem sa zreszta bardzo duze. I prawdziwy
            fan muzyki bedzie chodzil na jedne i drugie. Bezplatne koncerty sa przewaznie
            pod otwartym niebem, bez siedzacych miejsc, bez akustyki, slabo naglosnione, ot
            takie tam muzyczne pikniki. Nigdy nie zastapia,powtarzam nigdy, koncertow w
            salach gdzie warunki odsluchu pomnazaja wielokrotnie muzyczne wrazenia.
    • Gość: zwykly meloman Re: Darmowe koncerty zabijają muzykę! Amk.64 IP: *.wroclaw.mm.pl 30.09.05, 05:02
      To co piszesz nie jest ani w procencie prawda.Nikt nie chodzi do hipermarketu
      po to aby sluchac muzyki.Owszem czasami ona umila chodzenie miedzy regalami ale
      czasami tez drazni.Lepiej zastanow sie nad jakoscia koncertow i nie plec
      glupstw na tym forum.W wiekszosci "koncerty" to skowyty i rozne wyuzdane
      pozy "idolow", nie mowiac o ubiorach wykonawcow.I chcesz abysmy sie karmili
      ta szmira? Pomysl tez o cenie za te "wystepy", a takze o tym kto na
      te "koncerty" przychdzi.Czy to Ci nic nie mowi? Odpowiedz sobie tez na takie
      proste pytanie: dlaczego na DWD nie ma nagranej Halki, Stasznego Dworu,
      porzadnego teatru czy tez operetki? Dlaczego tego nie mozna kupic w sklepach
      muzycznych? Jest za to pelno amerykanskiej/i nie tylko/ tandety.Bo na bezgusciu
      mozn zrobic szmal? I o to Ci chodzi?
      • Gość: billy.tke.kid Re: Darmowe koncerty zabijają muzykę! Amk.64 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.10.05, 19:31
        WOODSTOCK- ten koncert od tej chcwili jest ZA DARMO.
        PRZYSTANEK WOODSTOCK- ten festiwal jest dla was ZAD DARMOCHE.
    • xxx131 Re: Darmowe koncerty zabijają muzykę! 01.10.05, 21:07

      W moim miejscie byl jakis zespol muzyczny - nie wazny jaki i jakiego gatunku - bilety byly zbyt drogie jak na takie male miasto jak moje i wiekszosc ludzi osob ogladala go "z odleglosci", maja kto wszedl, choc byla reklama wydowiska i.t.d.... I gdyby bilety byly tansze lub darmowe to moze przynajmniej ktos by normalnie posluchalby tego koncertu, a tak artysta i organizator stacil sporo kasy...
    • Gość: loonka Re: Darmowe koncerty zabijają muzykę! IP: *.visp.energis.pl 03.10.05, 17:20
      wątpię, żeby poziom tego co "darmowe" i tego co "zapłącone" różnił się
      wprzypadku poważnych wykonawców (akurat ze Stingiem d. dali organizatorzy to
      fakt). ALe np, już dwa razy byłam darmowo na koncertach Sistars bo przez
      Simplusa miałam bilety i poziom imprezy był super! Wprawdzie część osób
      kupowała tam normalnie bilety, tylko z SImplusa się wchodziło za free, więc
      może to jest wyjście z sytuacji? Wtedy i sponsor jest i kasa z tych co nie mają
      od sponsora też jest i wilk jest syty owca cała a przeżycie muzyczne rewelacjasmile
    • Gość: Szpaku Re: Darmowe koncerty zabijają muzykę! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.10.05, 21:56
      a np darmowy koncert Faithless z okazji urodzin Canal+ to byla calkiem super
      impreza, mysle ze nawet na wyzszym poziomie muzycznym niz koncert w Stodole -
      biletowany
Pełna wersja