lilypons
07.12.05, 22:56
Ciekawa jestem, czy zdarzyło się Wam oglądać przedstawienie, w którym coś nie
zadziałało tak jak trzeba i konsternacja na scenie, bo nie wiadomo co robić?
Ja miałam taki jeden przypadek - w operze wrocławskiej była premiera Włoszki
Rossiniego / a właściwie dwie premiery A i B w sobotę i w niedzielę/. Na
pierwszej wszystko ładnie poszło, a na drugiej w finałowej scenie statek,
który miał odpłynąć ze sceny, w połowie drogi się zatrzymał, bo maszyneria
się zacięła no i chór się pogubił na scenie / aktorsko nie wokalnie / bo tam
gdzie mieli iść to stał okręt