amani_x
04.11.02, 12:42
Zastanawiam się, jak to możliwe, by jeden, przeciętny człowiek wzbudzał aż
tyle kontrowersji? Wystarczy tylko przejrzeć wcześniejsze tematy poruszane na
forum, Wasze dywagacje na temat tego, czy Pan Leszczyński się
skomercjalizował czy też nie... Przyznam, że szczerze mu współczuję. Ok, stał
sie osobą publiczną, my jako widzowie mamy prawo oceniać to, co robi
w "Idolu", ale chyba nie mamy prawa rozprawiać o tym, z jakich pobudek bierze
udział w powyższym przedsięwzięciu - jest to tylko i wyłącznie jego sprawa.
Żenujące jest to, co niektórzy wypisują: że robi to dla forsy, że marzy mu
się populrność... Jeśli nawet robi to tylko dla materialnych pobudek - cóż w
tym złego? Nie mamy prawa go potępiać. Możecie mi zarzucić, że staram sie Go
bronić, ale to nie do końca prawda. Jest cholernie cyniczny i irytujący, ale
jest również błyskotliwy - i te wszystkie cechą czynią go niezłym
dziennikarzem. Wg mnie R.L. nie uległ komercji, ale poniósł klęską jako
dziennikarz. Dlaczego? Bo mało kto powie o nim "dziennikarz z Wyborczej",
wiekszości bedzie tylko i wyłącznie kojarzyła jego nazwisko z "Idolem". I tu
niestety przegrał... Wszyscy o nim piszą, dyskutują o jego poczynanich
w "Idolu", ale jaki procent z nas pamięta jego artykuły, czyta jego recenzje,
kto z nas słyszał o nim wcześniej? Ja się zaliczam do tej niewielkiej grupy i
mimo wszystko nadal z ciekawością będę czytała to, o czym R.L. napisze -
dlatego, że dla mnie jest przede wszystkim nietuzinkowym dziennikarzem a nie
jurorem z "Idola"...I nie znaczy to, że go lubię, jest mi raczej zupełnie
obojetny, ale z całą pewnością mogę powiedzieć, że go szanuję.
Jestem ciekawa Waszych opinii...
S.