Muzyka klasyczna w klasyce literackiej

08.11.02, 12:29
Zanim po raz pierwszy usłyszałam ''Aidę'' Verdiego przeczytałam
o niej w ''Czarodziejskiej górze'' Tomasza Manna. W powieści tytuł
opery i nazwisko kompozytora bodajże nawet nie padają, ale samemu utworowi,
temu, jak go słucha i ''przyswaja'' główny bohater, poświęcił
autor wiele stron. Kiedy później usłyszałam ''Aidę'' mowiłam sobie

'' - No, przecież ja znam to libretto i tę muzykę '' smile

Muzyka w literaturze. Przychodzi mi tu na myśl nie tylko ''Czarodziejska
góra'' , ale i inne dzieło Manna , z którym się beznadziejnie od lat
zmagam smile) tj. ''Doktor Faustus''....

A takze Proust , Iwaszkiewicz....

Czy macie swoje ulubione ''muzyczne'' utwory literackie ?

Powieści , opowiadania, wiersze , w ktorych ''występują'' bardziej lub
mniej znane utwory muzycznych klasyków ?

mulka smile

p.s. Cytaty mile widziane smile

m.
    • draconessa Re: Muzyka klasyczna w klasyce literackiej 08.11.02, 13:28
      Patrze na moje polki z ksiazkami i... "MIstrz i MAlgorzata"
      z "Faustem"...."Imie Rozy" - nieodmiennie kojarzone z choralem gregorianskim (
      oprzynajmnej dla mnie takie ono jest...)
      • otto_1 Re: Muzyka klasyczna w klasyce literackiej 08.11.02, 16:22
        Milan Kundera bywa muzycznym erudytą, w Nieznośnej lekkości bytu pisze o
        kwartecie Beethovena, a w którejś powieści (nie pamiętam której, bo dawno,
        chyba Żart), były nawet jakieś nutki.
        • draconessa Re: Muzyka klasyczna w klasyce literackiej 08.11.02, 16:57
          Muzycznym erudyta jest tez doktor Hannibal Lecter....Serio!!!
          • mulka Re: Muzyka klasyczna w klasyce literackiej 12.11.02, 07:29
            draconessa napisała:

            > Muzycznym erudyta jest tez doktor Hannibal Lecter....Serio!!!

            No jasne ! smile

            ''Wariacje Goldbergowskie'' Bacha w nagraniu Glenna Goulda smile

            mulka
        • mulka Re: Muzyka klasyczna w klasyce literackiej 12.11.02, 07:28
          otto_1 napisał:

          > Milan Kundera bywa muzycznym erudytą, w Nieznośnej lekkości bytu pisze o
          > kwartecie Beethovena, a w którejś powieści (nie pamiętam której, bo dawno,
          > chyba Żart), były nawet jakieś nutki.

          To chyba wlasnie w ''Nieznośnej ....'' sa te nutki z beethovenowskiego
          kwartetu .

          ''Muss es sein ? '' - zanucil bohater do doktora
          ''Es muss sein'' - odspiewal doktor ku radosnemu zaskoczeniu
          bohatera smile
    • brunosch Re: Muzyka klasyczna w klasyce literackiej 12.11.02, 11:41
      "Cudzoziemka" M. Kuncewiczowej - to przecież bardzo muzyczna powieść. No i
      słynny III koncert skrzypcowy Brahmsa gra tu ogromną rolę z życiu Róży.
      • mulka Re: Muzyka klasyczna w klasyce literackiej 12.11.02, 13:52
        brunosch napisał:

        > "Cudzoziemka" M. Kuncewiczowej - to przecież bardzo muzyczna powieść. No i
        > słynny III koncert skrzypcowy Brahmsa gra tu ogromną rolę z życiu Róży.

        Tak. Kuncewiczowa w ogole jest bardzo ''muzyczna'' pisarka. Sposrod jej
        powiesci , ktore znam , pamietam jeszcze ''Tristana'46'' z bardzo istotna w
        niej rola muzyki Cezara Francka.

        No i jedna z bardziej umuzykalnionych polskich powiesci: ''Sława i chwała'', w
        ktorej jedna z glownych postaci jest Karol Szymanowski ukryty pod postacia
        Edgara Szyllera. Powiesc jest ta muzyka wprost przesiaknieta.

        mulka
        • brunosch zaskoczę Was wszystkich 12.11.02, 14:59
          W literaturze polskiej mamy wspaniału utwór o wielkim, acz nieznanym
          kompozytorze i wirtuozie, o umiłowaniu muzyki aż po śmierć, o łamaniu
          konwenansów i utartych obyczajów dla zdobycia wymarzonego instrumentu...
          Tak, tak! To Janko Muzykant! Brawa dla zwycięzcy naszego konkursu! Fajerwerki,
          owacje, wiwaty i kwiaty...
        • dobiasz Re: Muzyka klasyczna w klasyce literackiej 25.02.04, 11:23
          > No i jedna z bardziej umuzykalnionych polskich powiesci: ''Sława i chwała'', w
          > ktorej jedna z glownych postaci jest Karol Szymanowski ukryty pod postacia
          > Edgara Szyllera. Powiesc jest ta muzyka wprost przesiaknieta.

          Szymanowski, sparodiowany jako Tengier, pojawia się też w "Nienasyceniu"
          Witkacego. Śmiertelnie się zresztą o to obraził (biorąc pod uwagę
          charakterystykę postaci Tengiera - trudno się dziwić, choć z drugiej strony -
          lata przyjaźni z Witkacem powinny uodparniać na takie teksty).

          Siostra Szymanowskiego, wokalistka, pojawia się także (oczywiście nie pod
          własnym nazwiskiem) w "Próchnie" Berendta.

          "Pasja Mateuszowa" i chyba jeszcze jakieś inne utwory pojawiają się w
          opowiadaniu "Apel" Andrzejewskiego.

          Jedno z opowiadań Cortazara (nie pamiętam tytułu) w całości poświęcone jest
          koncertowi w filharmonii, na którym grane jest m.in. "Morze" Debussy'ego.

          W "Grze w klasy" tegoż bohaterowie słuchają kwartetów Schoenberga.

          W "Końcu świata w Breslau" (to z kolei nie klasyka, a powieść współczesna)
          bohaterka jest miłośniczką Mahlera, w jednej ze scen towarzyszy jej III
          Symfonia. Inna scena w tej samej powieści rozgrywa się we wrocławskiej operze
          podczas "Tannhausera" - uwertury i sceny w grocie Wenus.

          Nikt nie wspomniał "Jana Krzysztofa" Rollanda?
          ---
          Dobiasz
    • brunosch zaskoczę Was 12.11.02, 15:02
      W literaturze polskiej mamy wspaniały utwór o wielkim, acz nieznanym
      kompozytorze i wirtuozie, o umiłowaniu muzyki aż po śmierć, o łamaniu
      konwenansów i utartych obyczajów dla zdobycia wymarzonego instrumentu...
      Tak, tak! To Janko Muzykant! Brawa dla zwycięzcy naszego konkursu! Fajerwerki,
      owacje, wiwaty i kwiaty...
      • mulka Re: zaskoczę Was 13.11.02, 07:30
        brunosch napisał:

        > W literaturze polskiej mamy wspaniały utwór o wielkim, acz nieznanym
        > kompozytorze i wirtuozie, o umiłowaniu muzyki aż po śmierć, o łamaniu
        > konwenansów i utartych obyczajów dla zdobycia wymarzonego instrumentu...
        > Tak, tak! To Janko Muzykant! Brawa dla zwycięzcy naszego konkursu!
        Fajerwerki,
        > owacje, wiwaty i kwiaty...

        Wiwat brunosch !!! smile))

        Chce jeszcze wspomniec o ''W poszukiwaniu straconego czasu'' Prousta.
        Jedna z ''bohaterek'' powiesci jest ''Sonata Vinteuila'', dziwacznego
        niedocenianego kompozytora.
        Podobno ten utwor naprawde istnieje, a skomponowal go ktorys ze
        wspolczesnych Proustowi kompozytorow, tylko nie przypominam sobie:
        Debussy, Satie ?

        p.s. brunosch, tak mnie wczoraj natchnales tym koncertem Brahmsa, ze
        wieczorem go sobie posluchalam. Mam go w nagraniu Anne-Sophie Mutter
        z Karaianem. Nie przepadam za tym wykonaniem, ale co tam smile

        mulka

        • brunosch Re: zaskoczę Was 13.11.02, 13:38
          brunosch, tak mnie wczoraj natchnales tym koncertem Brahmsa, ze
          > wieczorem go sobie posluchalam. Mam go w nagraniu Anne-Sophie Mutter
          > z Karaianem. Nie przepadam za tym wykonaniem, ale co tam smile
          >
          > mulka
          >
          Brahms obroni się nawet w nienajlepszym wykonaniu. A III Koncert jest
          porywający i łagodnie odpędza smutki.
          • pq Re: zaskoczę Was 09.12.02, 02:49
            brunosch napisał:

            > Brahms obroni się nawet w nienajlepszym wykonaniu. A III Koncert jest
            > porywający i łagodnie odpędza smutki.

            Przepraszam, że się czepiam, ale Brahms chyba napisał tylko jeden koncert
            skrzypcowy?
            • brunosch Re: zaskoczę Was 09.12.02, 13:36
              pq napisał:
              >
              > Przepraszam, że się czepiam, ale Brahms chyba napisał tylko jeden koncert
              > skrzypcowy?

              Masz rację, sam się zdziwiłem, skąd nagle III. smile))
    • ada08 Re: Muzyka klasyczna w klasyce literackiej 20.12.02, 10:30
      (...)

      Mówiąc o samym tylko wyglądzie zewnętrznym notowanej muzyki zapewniał,
      że znawcy wystarczy jeden rzut oka, żeby wyrobic sobie zdecydowany po-
      gląd na duchową treść i wartość danej kompozycji. Tak na przykład zda-
      rzyło mu się, że odwiedzający go kolega, wchodząc do pokoju, gdzie aku-
      rat rozłożona była na pulpicie nadesłana jakaś dyletancka szmira, wy-
      krzyknął już od progu:'' - A cóż ty tam masz za paskudztwo, na miłość
      boską ?''. Z drugiej zaś strony opisywał nam niewymowny urok, jaki dla
      wprawnego oka ma sam optyczny jedynie obraz jakiejkolwiek partytury
      Mozarta, przejrzystość jej dyspozycji, piękno rozdzielenia poszczegól-
      nych grup instrumentalnych, przemyślne a urozmaicone poprowadzenie linii
      melodycznej. - Nawet głuchego - wołał - człowieka nie znającego dźwięków,
      musi radować tak piękny widok.
      ''To hear with eyes belongs to love's fine wit'' - zacytował jeden z
      sonetów Szekspira (...).


      • ada08 Re: Muzyka klasyczna w klasyce literackiej 20.12.02, 10:32
        Człowiek taki roztrzepany smile))

        Zapomniałam dodać , ze powyższe to fragment z
        ''Doktora Faustusa'' Tomasza Manna

        a.
    • amy_fay W noworocznym prezencie 01.01.03, 12:11
      Leszek Dlugosz

      Kantyczka tyniecka


      W Tyńcu w klasztorze mnisi śpiewają
      Jak przed wiekami
      - Duch Święty serca mości

      Lulajże w nas
      Pomiędzy nami
      - Chwała na wysokości

      I czy gorliwa tak kolęda
      Aż tak serdeczny śpiew to sprawił
      Że gdzie był strop
      Wskroś nawy - okręt sunie w chmurach
      (sam niczym chmura wielki)
      Sianem naładowany?...

      Siano wieziemy - krzyknie z góry
      Benedykt Patron Święty
      - Aby nie pomarzł wam
      Żeby się pootulał
      - Że nie zwyczajne to jest siano
      Po ździebku i wy bierzcie
      - Niechże każdemu się przymnoży
      Łąka i z łąki
      Dla duszy umajenie wszelkie

      Potem posługę kończąc
      Tak do Załogi zwraca się i prawi:
      - To jest to miejsce
      To jest to wzgórze, com wam mówil
      - Pieczęć nad wiekami

      - Jak przed wiekami w Tyńcu w klasztorze
      Mnisi śpiewają
    • tzzz Re: Muzyka klasyczna w klasyce literackiej 02.03.03, 01:23
      A czytaliście niesamowitą powieść Bellowa pt. Herzog? On sobie czasami
      podśpiewywał:
      "But who may abide the day of His comming, and who shall stand when He
      appeareth" - to oczywiście Messiah Handla.

      • ugugunana Re: Muzyka klasyczna w klasyce literackiej 02.03.03, 12:31

        IX Symfonia Ludviga van Beethovena została potraktowana niezwykle barbarzyńsko
        w Mechanicznej Pomarańczy...*-)

        • dobiasz Re: Muzyka klasyczna w klasyce literackiej 25.02.04, 11:16
          ugugunana napisał:

          > IX Symfonia Ludviga van Beethovena została potraktowana niezwykle barbarzyńsko
          > w Mechanicznej Pomarańczy...*-)

          Czemu barbarzyńsko? Bo emocjonalnie a nie rozumowo i erudycyjnie? Czy może
          dlatego, że "niezgodnie z przesłaniem"?
          -
          • zamek Muzyka klasyczna w klasyce literackiej 25.02.04, 14:45
            Kolega Dobiasz był łaskaw przeoczyć tzw. perskie oko przedmówcy, o takie: *-)
            Inna spawa, że ujęcie jest rzeczywiście nieszablonowe, jak i cała powieść smile
            • dobiasz Re: Muzyka klasyczna w klasyce literackiej 26.02.04, 14:02
              zamek napisał:

              > Kolega Dobiasz był łaskaw przeoczyć tzw. perskie oko przedmówcy, o takie: *-)
              > Inna spawa, że ujęcie jest rzeczywiście nieszablonowe, jak i cała powieść smile

              Perskie oko oczywiście zarejestrowałem, ale nadal jestem ciekaw, czemu to ujęcie
              nazwano barbarzyńskim. Bo, że emocjonalne (momentami wręcz ekstatyczne) i
              nieszablonowe, to się zgadzam. Ale słowo barbarzyńskie jakoś mi się tu nie
              nasuwa. A jak ktoś ma zupełnie inne skojarzenia, niż ja, to lubię go za język
              pociągnąć ;-P
    • pq Re: Muzyka klasyczna w klasyce literackiej 02.03.03, 14:19
      W 1948 niejaki Stanisław Lem popełnił wierszyk pt. Beethoven, symfonia piąta.
      Mimo, że krótki, to nie zacytuję, albowiem ręka się wzdraga przed wstukiwaniem
      tak potwornego kiczusmile)).
      • zamek Re: Muzyka klasyczna w klasyce literackiej 12.03.03, 10:46
        Owszem, wierszyk jest z gatunku strasznych. Na szczęście
        na tym etapie Lem zaniechał dalszych poetyckich opracowań
        utworów klasycznych, chociaż są one wspominane w jegop
        powieściach. W "Obłoku Magellana" IX Symfonii Beethovena
        poświęcony jest cały rozdział, napisany też zresztą dość
        nieszczęsnym językiem; w "Astronautach" jest mowa o
        ziemskiej audycji radiowej z Czajkowskim; w opowiadaniu
        "Młot" główny bohater życzy sobie posłuchać Chopina, zaś
        w opowieści "Przyjaciel" dużą rolę pełni Adagio op. 8
        wyimaginowanego kompozytora Dahlen-Gorskiego.
    • zenna Re: Muzyka klasyczna w klasyce literackiej 02.03.03, 15:32
      Hm, dlaczego wczesniej nie zauwazylam tego watku? smile

      Literatura czesto mnie inspirowala do muzycznych poszukiwan. Na przyklad
      ksiazki Pierre'a la Mure:
      - "Milosc niejedno ma imie" (Bacha Pasja wedlug sw. Mateusza)
      - "Clair de Lune" (muzyka Debussy'ego)
      I dzienniki osob, ktorych zycie przesycone bylo miloscia do muzyki:
      - Andre Gide (np. Das Wohltemperierte Klavier Bacha)
      - Anna Iwaszkiewiczowa (Karol Szymanowski)

      Z najulubienszych muzycznych 'miejsc' w literaturze - Swann i fraza z
      Vinteuila, (u Shaffera) Salieri zastanawiajacy sie nad fenomenem Mozarta: 'i
      wtedy, nagle, wzbila sie wysoko jedna nuta zagrana na oboju...'
      • arana Re: Muzyka klasyczna w klasyce literackiej 24.02.04, 18:54
        zenna napisała:

        > Hm, dlaczego wczesniej nie zauwazylam tego watku? smile
        >


        Dołączam swoje hmm... i podnoszę wątek w nadziei na odzew podobnych mnie
        wielbicieli Rossiniego i koloratury.

        Honoriusz Balzak "Massimilla Doni"

        Rok 1820, Wenecja pod panowaniem austriackim.
        Miłość do kobiety, Serenissimy, muzyki.
        W La Fenice - "Mojżesz" Rossiniego
        przejmuje nadzieją serca patriotów,
        kochankom tłumaczy ich uczucia,
        zaspokaja rozpustną imaginację fanatyków sztuki.

        Życie jest muzyką, muzyka - życiem, ale zakończenie godne Balzaka-realisty:
        Massimilla jest w ciąży!

        Ale my, którzy możemy pozwolić sobie na idealzm wirtualny smile, podejmijmy spór
        bohaterów.

        "- Koloratura - mówi pierwszy il fanatico - to najwyższy wyraz sztuki, to
        jedyna dziedzina, którą zostawiono amatorom muzyki czystej, miłośnikom sztuki
        całkiem nagiej.

        - Mylisz się, caro - twierdzi drugi - istnieje w muzyce siła bardziej magiczna,
        to akord dwóch głosów albo głosu i skrzypiec. Ów akord doskonały wiedzie nas
        dalej w serce życia."

        Ciekawa jestem Waszego zdania...

        Arana - miłośniczka koloratury


    • bartek.m Re: Muzyka klasyczna w klasyce literackiej 25.02.04, 18:13
      "Sonata Kreutzerowska" Lwa Tołstoja;
      w "Obłomowie" Iwana Gonczarowa ulubioną melodią głównego bohatera jest
      aria "Casta diva..." z "Normy" Belliniego;
      "Requiem" Anny Achmatowej jest napisane wg części "Requiem" Mozarta.
      • bwv1004 Re: Muzyka klasyczna w klasyce literackiej 25.02.04, 20:11
        bartek.m napisał:

        > "Requiem" Anny Achmatowej jest napisane wg części "Requiem" Mozarta.

        "Dies irae" Kasprowicza też zasadniczo leci po Requiem, po tekście i rytmie
        tekstu. Ale czy to inspiracja muzyczna, czy tekstowa z hymnu Tomasza z
        Celano 'Dies irae'?
    • arana "Magnificat" dla ukochanego 26.02.04, 16:07
      mulka napisała:

      >[...] Czy macie swoje ulubione ''muzyczne'' utwory literackie ?
      >
      > Powieści , opowiadania, wiersze , w ktorych ''występują'' bardziej lub
      > mniej znane utwory muzycznych klasyków ?
      >
      > mulka smile
      >
      > p.s. Cytaty mile widziane smile



      Dawno niektórych utworów Balzaka nie miałam w ręku, ale ten wątek sprawił, że
      sięgnęłam po kolejną książkę przywołaną muzycznymi wspomnieniami…

      Znacie „Księżnę de Langeais”?

      Jak ma wyznać miłość ukochanemu karmelitanka zamknięta w klasztorze o
      najsurowszej regulę?
      W tym wątku odpowiedź może być tylko jedna - za pomocą muzyki!
      To „Mojżesz” Rossiniego, jeszcze „Magnificat” i „Te Deum” – utwory stworzone
      na chwałę Boga stają się „płomienną symfonią miłości” jakże ziemskiej!

      Przed pięcioma laty, w paryskich salonach nie mogli się porozumieć i nawzajem
      sobie uwierzyć, więc ona wybrała klasztor – powolne samobójstwo. Dopiero
      wtedy on zaczął szukać. Znalazł…, ale czy ona jeszcze kocha?

      W klasztorze trwa uroczysta msza. Przy organach – ona, która podejrzewa, a
      właściwie wie, że on słucha.
      „Podczas ‘Magnificat’ organy dały odpowiedź, którą przyniosły mu drgające fale
      powietrza. Dusza zakonnicy pomknęła ku niemu na skrzydłach nut w powodzi
      rozkołysanych dźwięków.[…] Ten hymn radości […] stał się wyrazem serca niemal
      przerażonego własnym szczęściem.”
      Już wiedział – był wciąż kochany!
      Na szczęście porwanie od dawna było przygotowane.

      „Nagle na koniec zabrzmiały wysokie nuty i roztoczyły koncert chórów
      anielskich, jakby oznajmiając straconemu, ale nie zapomnianemu kochankowi, że
      zjednoczenie dwojga dusz nastąpi już tylko w niebie: wzruszająca nadzieja!”

      Teraz i Wy już wiecie jak skończy się ta romantyczna historia. sad

      Jeszcze tylko włączcie sobie „Mojżesza” albo „Małą mszę”, aby ta opowieść
      przemówiła do Was, jak ongiś Balzak do mnie. smile

      Arana
    • arana Symfonia przeznaczenia 29.02.04, 14:57
      Może jeszcze Balzak?
      Tym razem nie romantyczny, ale realistyczny i jedna z najlepszych powieści -
      „Historia wielkości i upadku Cezara Birotteau”

      Molierowski pan Jourdain nie miał pojęcia, że mówi prozą.
      Cezar Birotteau nie wiedział, że historię jego wzruszeń zapisze sam Beethoven.
      A nawet gdyby wiedział, nie rozpoznałby nigdy swojego przeznaczenia w finale
      Symfonii c-moll.
      Dlatego na swój słynny bal, który stał się cezurą jego życia, zaprosił
      Collineta – pośledniego muzyka, którego utwory na flażolet zachwycały ówczesne
      mieszczaństwo.

      Trzeba było być Balzakiem, aby wznieść się ponad miałkie upodobania estetyczne
      bohatera i usłyszeć jego historię w uniwersalnym języku najwyższej sztuki,
      albowiem poeci rozumieją,

      „…że bal Cezara Birotteau był w jego życiu tym wrażeniem, jaki wywiera na ich
      dusze ów płodny motyw, któremu symfonia c-moll zawdzięcza może swą wyższość nad
      wspaniałymi siostrzycami.”

      Każdy z nas miał w swoim życiu chwilę triumfu.
      Gdy będziecie chcieli do niej wrócić, jeszcze raz posmakować, włączcie finał
      Piątej albo otwórzcie Balzaka i przeczytajcie:

      „Czujecie się kochani, jesteście szczęśliwi szczęściem, które wdychacie nie
      rozumiejąc go, kąpiąc się w falach tej harmonii, która spływa i leje każdemu
      ambrozję wedle jego smaku. Czujecie się nasyceni w waszych tajemnych
      nadziejach, które spełniają się na jedną chwilę."

      Wszystko minęło? Jesteście zanurzeni w prozie rzeczywistości?
      Może radość spełnienia wróci, jak u Cezara Birotteau, w ostatniej chwili życia,
      gdy finał Symfonii przeznaczenia, choć umilknie już po tej stronie, dla Was
      będzie trwał dalej...być może.

      Arana
Pełna wersja