Paul McCartney - chłop z wyczuciem

IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 26.12.02, 10:45
Wzruszył mnie naprawdę swą skromnością Paul McCartney we wczorajszym
programie "10 wspaniałych" w MTV Classic. Z pierwszych sześciu teledysków,
które pokazał, dwa były jego. Dalej nie zdzierżyłem i zmieniłem kanał.
Przypomina mi się Kora, która w jakiejś dyskusji o skandalicznych cenach płyt
stwierdziła, że przecież Ona jako Artystka jest towarem luksusowym i wszyscy
powinni przyjąć to do wiadomości.
Ech, gdyby teddy albo vulture poprowadzili jakiś program w MTV, parę koron
spadłoby z kwadratowych głów. Hołdys jeno bałwanów miodem smaruje. Tfu!
    • vulture Re: Paul McCartney - chłop z wyczuciem 26.12.02, 11:53
      Mogę poprowadzić - będzie to najszybszy spadek oglądalności w dziejach
      telewizji.
      • Gość: nikka Re: Paul McCartney - chłop z wyczuciem IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 26.12.02, 13:03
        A ja będę oglądać wink
      • Gość: Łysenko Re: Paul McCartney - chłop z wyczuciem IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 26.12.02, 13:09
        Niby dlaczego? Czasem im gorzej tym lepiej, np. Jerry Springer...
      • madee1 Re: Paul McCartney - chłop z wyczuciem 26.12.02, 13:21
        vulture napisał:

        > Mogę poprowadzić - będzie to najszybszy spadek oglądalności w dziejach
        > telewizji.

        Ale wśród forumowiczów jak by była oglądalność... Pomyśl, Vulture, nie kusi Cię?
        • surfik Re: Paul McCartney - chłop z wyczuciem 26.12.02, 13:31
          Ja tam wolę nie oglądać zbyt inteligentnych twarzy - jeszcze wpadnę w kompleksy.
          Zostańmy przy wartościach merytorycznych
          ale w takim przypadku cze miałby największe szanse in my opinion
        • vulture Re: Paul McCartney - chłop z wyczuciem 26.12.02, 15:15
          madee1 napisała:

          > Ale wśród forumowiczów jak by była oglądalność... Pomyśl, Vulture, nie kusi
          Cię
          > ?

          No nie wiem... w sumie co mnie obchodzi oglądalność... to nie moja telewizja...
          • astir Re: Paul McCartney - chłop z wyczuciem 26.12.02, 15:38
            daj się skusić...i wykup telewizję
            • vulture Re: Paul McCartney - chłop z wyczuciem 26.12.02, 15:41
              Jak ma paść, to niby po co mam wykupić?
              • astir Re: Paul McCartney - chłop z wyczuciem 26.12.02, 15:45
                pod Twoimi rządami też padnie?
                potraktuj wydobycie jej na powierzchnię jako jedno z takich drobnych wyzwań
                noworocznych
                a później będziesz zbierał dowody szacunku mas jak Kuba W. (nie wspominam o
                autografach i fankach)
                • vulture Re: Paul McCartney - chłop z wyczuciem 26.12.02, 15:57
                  Zastanowię się. A teraz idę walczyć z prohibicją. Będę wieczorem.
    • Gość: Advokat Re: Paul McCartney - chłop z wyczuciem IP: *.net.autocom.pl 26.12.02, 17:24
      Gość portalu: Łysenko napisał(a):

      > Wzruszył mnie naprawdę swą skromnością Paul McCartney we wczorajszym
      > programie "10 wspaniałych" w MTV Classic. Z pierwszych sześciu teledysków,
      > które pokazał, dwa były jego. Dalej nie zdzierżyłem i zmieniłem kanał.
      > Przypomina mi się Kora, która w jakiejś dyskusji o skandalicznych cenach płyt
      > stwierdziła, że przecież Ona jako Artystka jest towarem luksusowym i wszyscy
      > powinni przyjąć to do wiadomości.
      > Ech, gdyby teddy albo vulture poprowadzili jakiś program w MTV, parę koron
      > spadłoby z kwadratowych głów. Hołdys jeno bałwanów miodem smaruje. Tfu!

      Boże McCartney-jak ja go nie cierpię...
      • ilhan Re: Paul McCartney - chłop z wyczuciem 26.12.02, 18:04
        Gość portalu: Advokat napisał(a):

        > Boże McCartney-jak ja go nie cierpię...

        Eee... Nie jest to mój ulubiony beatlesiak, ale żeby od razu nie cierpieć? Czym
        Ci aż tak bardzo podpadł?
        • Gość: Advokat Re: Paul McCartney - chłop z wyczuciem IP: *.net.autocom.pl 27.12.02, 18:12
          ilhan napisał:

          > Gość portalu: Advokat napisał(a):
          >
          > > Boże McCartney-jak ja go nie cierpię...
          >
          > Eee... Nie jest to mój ulubiony beatlesiak, ale żeby od razu nie cierpieć?
          Czym
          >
          > Ci aż tak bardzo podpadł?

          Mhm...musiałabym się bardzo rozpisać,żeby dokładnie to wytłumaczyć.
          Dla mnie ten facet(nawet za czasów Beatlesów tak było)wszystko robi pod publikę
          i dla poklasku.Teraz właściwie jest kolekjonerem pieniędzy-za bilet na jeden
          swój koncert karze płacić astronomiczne sumy(tak było z występem w Cavern).Ja
          osobicie jego obwiniam za rozpad zespołu-po śmierci Epsteina(menadżera) Lennon
          przeżywał kryzys i to McCartney wysunął się na prowadzenie.Z jego inicjatywy
          powstało Apple itp. to on zaczął te chore jazdy typu: 'Odchodzę z zespołu'.A
          potem umiejętnie potrafił zrzucić wszystko na Yoko Ono.Lennon w tym czasie nie
          miał życia-przez niego.Jego późniejsza kariera...ło Matko-przecież ten gość
          zrobił duży ukłon w kierunku popu,skomercjalizował się niesamowicie.Miał może
          ze dwie dobre płyty.A w ostatnich latach jeszcze ten tytuł Sir co najlepiej
          świadczy o tym,że bezustannie lizał tyłek rodzinie królewskiej-ohyda...I to
          dbanie o swój wizerunek w mediach-nie lubię czegoś takiego.
          Zawsze jest tak,że ktoś woli Lennona lub McCartneya.I ja zdecydowanie opowiadam
          się za tym pierwszym.McCartneya nie lubię i nie uznaję.Z piosenek
          beatlesowskich najbardziej cenię te lennonowskie i harrisonowskie typu: 'A day
          in the life','All you need is love','Tomorrow never knows','Come
          together','Here comes the sun','Something' itp.
          • Gość: nikka Re: Paul McCartney - chłop z wyczuciem IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 27.12.02, 21:52
            A ja zawsze wolałam Harrisona
            • szuus Re: Paul McCartney - chłop z wyczuciem 27.12.02, 22:33
              no tak, Lenon teraz z chichotem na ustach zaniemówił
              • vulture Re: Paul McCartney - chłop z wyczuciem 28.12.02, 20:14
                Macca można nie lubić (niektóre solowe płyty są rzeczywiście dyskusyjne -
                ostatnia, "Driving Rain" to skandal), ale nie sposób przecenić jego wkładu w
                rozwój muzyki jako część tandemu Lennon/McCartney... A że do skromnych nie
                należy...
                Bardzo natomiat lubię album The Wings "Band On The Run" - wprawdzie wśród
                polskich fanów jakoś mało znany, uważam że jest całkiem udaną próbą innej
                twórczości, niż tej, którą P.M. zaprezentował w The Beatles. Ale, oczywiście,
                to tylko moje nieskromne zdanie...
                • Gość: Marcel Re: Paul McCartney - chłop z wyczuciem IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 28.12.02, 20:36
                  To McCartney stworzył m.in.Yesterday - szlagier wszechczasów i Helter Skelter -
                  jeden z najostrzejszych kawałków The Beatles. Natomiast John Lennon na swych
                  solowych płytach czasem tak słodził, że szkoda gadać.
                  • astir Re: Paul McCartney - chłop z wyczuciem 28.12.02, 23:12
                    ojej, to ja tych słodkości chcę jeszcze!
                  • Gość: Advokat Re: Paul McCartney - chłop z wyczuciem IP: *.net.autocom.pl 29.12.02, 10:34
                    Gość portalu: Marcel napisał(a):

                    > To McCartney stworzył m.in.Yesterday - szlagier wszechczasów i Helter
                    Skelter -
                    >
                    > jeden z najostrzejszych kawałków The Beatles. Natomiast John Lennon na swych
                    > solowych płytach czasem tak słodził, że szkoda gadać.

                    'Yesterday' to dla mnie raczej żenada wszech-czasów.'Helter skelter' lubię,to
                    rzeczywiście chyba jedna z najlepszych piosenek McCartneya.
                    Lennon słodził?Jakoś nie zauważyłam,natomiast tak wielkich piosenek jak 'God'
                    czy 'Working class hero' Paul nigdy nie stworzył-jedyne dobre utwory napisał w
                    czasach Beatlesów.
                    • mrb4 Re: Paul McCartney - chłop z wyczuciem 01.01.03, 12:20
                      Gość portalu: Advokat napisał(a):

                      > Lennon słodził?Jakoś nie zauważyłam

                      A na przykład ta kołysanka z "Białego Albumu". Jaki ona ma tytuł? "Good Night"?
                      To chyba kicz wszechczasów.
                      • cze67 Re: Paul McCartney - ch?op z wyczuciem 01.01.03, 12:22
                        mrb4 napisa?:

                        > A na przyk?ad ta ko?ysanka z "Bia?ego Albumu". Jaki ona ma tytu?? "Good
                        Night"?
                        > To chyba kicz wszechczasów.

                        Wedlug mnie, to przepiekna kolyskanka z kiczem nie majaca nic wspolnego.
                        • mrb4 Re: Paul McCartney - ch?op z wyczuciem 01.01.03, 12:34
                          cze67 napisał:

                          > Wedlug mnie, to przepiekna kolyskanka z kiczem nie majaca nic wspolnego.

                          Może istotnie przesadziłem z tym kiczem, ale przyznaj, że jest trochę
                          przesłodzona. U Johna cenię coś zupełnie innego. Można to na przykład usłyszeć
                          na płycie "Rock and Roll". Niestety pod wpływem Yoko Ono Lennon uległ
                          skłonności do różnych eksperymentów, co dało dość marne rezultaty, ale za to
                          przyczyniło się do powstania E.L.O. smile)) (czyli jest coś prawdy w przysłowiu,
                          że nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło?)
                          • cze67 Re: Paul McCartney - ch?op z wyczuciem 01.01.03, 12:39
                            mrb4 napisa?:

                            > Moz˙e istotnie przesadzi?em z tym kiczem, ale przyznaj, z˙e jest troche˛
                            > przes?odzona.

                            Jest przeslodzona, wedlug mnie, CELOWO. Tak jak CELOWO zostala umieszczona po
                            ultraexperymentalnym Revolution 9. Tak jak CELOWO spiewa ja (zreszta
                            przepieknie - Ringo). Lennon byl inteligentnym czlowiekiem i tworca.

                            U Johna cenie˛ cos´ zupe?nie innego. Moz˙na to na przyk?ad us?yszec´
                            > na p?ycie "Rock and Roll". Niestety pod wp?ywem Yoko Ono Lennon uleg?
                            > sk?onnos´ci do róz˙nych eksperymentów, co da?o dos´c´ marne rezultaty.

                            Zgoda. Maxymalnie tez mnie wk..wia wycie Yoko na plycie Live Peace In Toronto.
                            Taki swietny band a tu takie wycie! Nie da sie sluchac tego.
                • cze67 Re: Paul McCartney - ch?op z wyczuciem 30.12.02, 10:10
                  vulture napisa?:

                  > Macca moz˙na nie lubic´ (niektóre solowe p?yty sa˛ rzeczywis´cie dyskusyjne
                  - ostatnia, "Driving Rain" to skandal), ale nie sposób przecenic´ jego wk?adu w
                  > rozwój muzyki jako cze˛s´c´ tandemu Lennon/McCartney... A z˙e do skromnych
                  nie nalez˙y... Bardzo natomiat lubie˛ album The Wings "Band On The Run" -
                  wprawdzie ws´ród polskich fanów jakos´ ma?o znany, uwaz˙am z˙e jest ca?kiem
                  udana˛ próba˛ innej twórczos´ci, niz˙ tej, która˛ P.M. zaprezentowa? w The
                  Beatles. Ale, oczywis´cie, to tylko moje nieskromne zdanie...

                  Podpisuje sie pod ta wypowiedzia.
                  • Gość: Łysenko Niech żyje sztuka IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 30.12.02, 14:40
                    PAUL McCARTNEY jeszcze raz pokonał odwiecznych rywali z THE ROLLING STONES.
                    Jego amerykańskie tournee okazało się bardziej dochodowe niż ostatnie koncerty
                    grupy MICKA JAGGERA.

                    Jak donosi zajmujące się branżą koncertową wydawnictwo Pollstar tournee byłego
                    muzyka THE BEATLES przyniosło dochód w wysokości 103.3 mln dolarów, podczas gdy
                    brytyjska formacja ma na swoim koncie tylko 90 milionów. "Od czasu, gdy zajmuję
                    się rankingami tras koncertowych, nigdy nie zdarzyło się, by THE ROLLING STONES
                    nie zajęli pierwszego miejsca", powiedział jeden z przedstawicieli Pollstar.

                    • vulture Re: Niech żyje sztuka 31.12.02, 10:33
                      Tu nie chodzi o dochodowość, bo wiadomo, że żyjemy w czasach, w których na
                      sprzedaż płyt i biletów na koncerty nie zawsze ma wpływ ogólnie ujęta jakość
                      artystyczna i kultura wykonawcza, ale czy to będą Stonesi, czy Macca, zawsze
                      miło widzieć takie nazwiska w czołówkach.
                      A swoją drogą PM mógłby się pofatygować do nas choć raz. Nawet istnieje w
                      Polsce przedszkole jego imienia (chyba w latach 80-tych nazwane), więc mógłby
                      się poczuć do roli patrona, przyjechać, a i może zagrać coś przy okazji...
                      • Gość: Łysenko Re: Niech żyje sztuka IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 01.01.03, 00:40
                        Nie no, ja mu tam nie żałuję... Niech se ma!
                        Raczej żałuję tych dla których takie przeliczanki to wyznacznik czegokolwiek.
                        • Gość: bb Re: Niech żyje sztuka IP: 212.180.136.* 01.01.03, 09:43
                          Cenię Lennona, ale pozostając w głębokim szacunku do jego dokonań, Paula
                          stawiam o szczebel wyżej. To czym Beatlesi przewyższali Stonesów i innych i
                          czym sprawili, że miliony ludzi na świecie nucą ich hity, a wielkie orkiestry
                          grają transkrypcje ich piosenek, to niespotykany u innych wyjątkowy zmysł
                          melodyczny Paula. Nie można tego niedoceniać. To głównie ta cecha czyniła
                          wielkimi największych mistrzów muzyki. Reszta to warsztat. Dokonania po
                          rozpadzie Beatlesów zdecydowanie świadczą na korzyść McCartneya. Lennon tak
                          naprawdę dorobił się jednej w pełni udanej płyty, Paul miał ich wiele( przy
                          tym również kilka gorszych, ale co z tego). Wydaje mi się nawet, że jeśli
                          chodzi o karierę solową, to wyżej od pana L. postawiłbym Harrisona.
                          Może wynikia to z tego, że wyżej cenię sobie muzykę jako muzykę, a nie wyższą
                          ideologię, czy jakis tam głos pokolenia.
                          Co do ucieczki Paula w muzykę pop, to zgadzam się (potrafił i to). Działo się
                          to w latach 80-tych, kiedy John już nie żył, kiedy w muzykę pop uciekali niemal
                          wszyscy . Być może Lennon, gdyby doczekał...
                          I na koniec takie małe spostrzeżenie. Czy nie uważacie, że jeśli ktoś napisze,
                          że Paul dostał tytuł szlachecki, bo lizał królewskie tyłki, to jest to takie
                          nasze polskie piekiełko. Taka polska zawiśc, która każdego każe postrzegać w
                          ten sposób. Jeżeli się komuś nie uda, jest nieudacznikiem, jeśli coś osiągnie,
                          to znaczy, że liże komuś tyłek. Żal mi ludzi, którzy mają takie widzenie świata.



                          • cze67 Re: Niech z˙yje sztuka 01.01.03, 12:03
                            Gos´c´ portalu: bb napisa?(a):

                            > Cenie˛ Lennona, ale pozostaja˛c w g?e˛bokim szacunku do jego dokonan´, Paula
                            > stawiam o szczebel wyz˙ej. To czym Beatlesi przewyz˙szali Stonesów i innych
                            i czym sprawili, z˙e miliony ludzi na s´wiecie nuca˛ ich hity, a wielkie
                            orkiestry graja˛ transkrypcje ich piosenek, to niespotykany u innych
                            wyja˛tkowy zmys? melodyczny Paula. Nie moz˙na tego niedoceniac´. To g?ównie ta
                            cecha czyni?a wielkimi najwie˛kszych mistrzów muzyki. Reszta to warsztat.

                            To prawda, ze Paul pisal bardziej melodyjne, chwytliwe piosenki, chetniej
                            wykonywane przez roznego rodzaju orkiestry, czesciej tez wlasnie jego utwory sa
                            przerabiane przez innych wykonawcow. Bo sa po prostu prostsze (co nie znaczy
                            gorsze, sa latwiejsze). To oczywiscie szalone uogolnienie (np. wyeksploatowany
                            przeze mnie Helter Skelter swiadczy o czyms innym).
                            To prawda, McCartney ma (mial?) zmysl melodyczny, ale smiem mniemac, ze gdyby
                            nie Lennon, jego rockandrollowa, niepokorna dusza, Beatlesi nie wzlecieli by
                            tak wysoko. Sila tego zespolu byly wlasnie te dwie scierajace sie
                            indywidualnosci. Wystarczy posluchac nagrania demo She Came In Through The
                            Bathroom Window (Antologia3). W wykonaniu samego Paula to prosciutka, mozna
                            rzec banalna melodyjka. Na plycie to swietny rockowy numer. To wlasnie ta "moc"
                            dodawana przez Johna (moze takze powstala w trakcie dalszych prob) sprawiala,
                            ze Beatlesi byli tak genialnym zespolem.

                            Dokonania po rozpadzie Beatlesów zdecydowanie s´wiadcza˛ na korzys´c´
                            McCartneya. Lennon tak naprawde˛ dorobi? sie˛ jednej w pe?ni udanej p?yty,
                            Paul mia? ich wiele( przy tym równiez˙ kilka gorszych, ale co z tego).

                            Nie zgadzam sie. A John Lennon/Plastci Ono Band? A Walls and Bridges gdzie
                            wlasciwie nie ma slabego numeru, a w koncu Imagine? W calosci plyty Paula cenie
                            dwie - Band on the Run i Tug of War. Genialne! Reszta to mniej lub bardziej
                            udany zbior piosenek - ostatnio niestety mniej.

                            Wydaje mi sie˛ nawet, z˙e jes´li > chodzi o kariere˛ solowa˛, to wyz˙ej od pana
                            L. postawi?bym Harrisona.Moz˙e wynikia to z tego, z˙e wyz˙ej cenie˛ sobie
                            muzyke˛ jako muzyke˛, a nie wyz˙sza˛ > ideologie˛, czy jakis tam g?os
                            pokolenia.

                            Z Harrisonem jest ten problem ze nagral on, wedlug mnie, tylko jedna (za to
                            jaka!) znakomita plyte - All Things Must Past. Potem para z niego zeszla. Dobra
                            jest takze Cloud Nine i, podobno, ostatnia.

                            > Co do ucieczki Paula w muzyke˛ pop, to zgadzam sie˛ (potrafi? i to). Dzia?o
                            sie˛ to w latach 80-tych, kiedy John juz˙ nie z˙y?, kiedy w muzyke˛ pop
                            uciekali niemal wszyscy .

                            Nie, on zawsze byl wykonawca pop. Juz w Beatlesach ciagnelo go w te strone
                            (Maxwell, The Fool on The Hill...). To rockowe numery byly u niego ewenementem.
                            Z beatlesowskich m.in.- Helter, Why Dont You Do It..., Oh! Darling, z solowych
                            wspanialy Moonkberry Moon Delight...

                            Byc´ moz˙e Lennon, gdyby doczeka?...

                            Dywagacje...

                            > I na koniec takie ma?e spostrzez˙enie. Czy nie uwaz˙acie, z˙e jes´li ktos´
                            napisze, z˙e Paul dosta? tytu? szlachecki, bo liza? królewskie ty?ki, to jest
                            to takie nasze polskie piekie?ko. Taka polska zawis´c, która kaz˙dego kaz˙e
                            postrzegac´ w ten sposób. Jez˙eli sie˛ komus´ nie uda, jest nieudacznikiem,
                            jes´li cos´ osia˛gnie, to znaczy, z˙e liz˙e komus´ ty?ek. Z˙al mi ludzi, którzy
                            maja˛ takie widzenie s´wiata

                            Ja tez uwazam, ze to przesada. I to gruba. I niesmaczna.
                          • Gość: Advokat Re: Niech żyje sztuka IP: *.net.autocom.pl 01.01.03, 14:22
                            Gość portalu: bb napisał(a):

                            Lennon tak
                            > naprawdę dorobił się jednej w pełni udanej płyty,Paul miał ich wiele( przy
                            > tym również kilka gorszych, ale co z tego.

                            Było dokładnie na odwrót.
                            Z tytułem szlacheckim to nie żadna zawiść,śledzę na bieżąco poczynania
                            Beatlesów i widzę co McCartney robi.Tego człowieka można świetnie opisać np. na
                            podstawie tego co autor tego tematu napisał o jego występie w MTV Classic(ten
                            of the best).Tytuł sir to ukoronowanie wszystkiego co zrobił w czasie kariery
                            solo(poziomem muzycznym-i nie tylko-stanął obok E.Johna,a w początkach kariery
                            był pionierem rocka...).
    • mrb4 Re: Paul McCartney - chłop z wyczuciem 01.01.03, 12:17
      A pamiętacie "Tug Of War" z 1982 r.? To właśnie Paul nagrał tę ostatnią
      wspaniałą płytę, stworzoną przez jednego z beatlesów.
      • cze67 Re: Paul McCartney - ch?op z wyczuciem 01.01.03, 12:18
        mrb4 napisa?:

        > A pamie˛tacie "Tug Of War" z 1982 r.? To w?as´nie Paul nagra? te˛ ostatnia˛
        > wspania?a˛ p?yte˛, stworzona˛ przez jednego z beatlesów.

        Pamietamy i prosimy o pamietanie...
        • Gość: bb Re: Paul McCartney - ch?op z wyczuciem IP: 212.180.136.* 01.01.03, 12:45
          Drogi cze67, bardzo podoba mi się Twoja opinia, choć różni się od mojej, jest
          jednak rzeczowa. Zgadzam się, że potęga The Beatles, to starcie się dwóch
          wielkich osobowości. Nie zgodzę się, że Paul bez Johna, to twórca mdłych
          popowych melodyjek. Świadczą o tym choćby lata 70-te, które moim zdaniem w
          wykonaniu McCartneya są lepsze niż lennonowskie. A które płyty są udane, a
          które nie, to tylko rzecz gustu, a o tych się nie dyskutuje. Ja posiadam bodaj
          siedem płyt Paula i żadnej z nich nie oddałbym za jakąkolwiek płytę Lennona.
          Ale jest to moje zdanie. Natomiast nigdy nie zgodzę się z opinią, że Lennon, to
          prawdziwa męska rockandrolowa dusza, a McCartney, to goguś od mdłej popelinki.
          Nie zgadzam się również,z tym, że pisał proste melodyjki. Biorąc pod uwagę
          pomysły melodyczne i harmoniczne Paula, były one niebanalne i interesujące,
          przewyższające pod względem kultury muzycznej większość ówczesnej muzyki
          rozrywkowej,również utwory Lennona. A ten pisał piosenki o wiele prostsze w
          swojej budowie, stąd złudzenie u niektórych, że były one przez to bardziej
          rockowe bo łatwiej było w nich rozszyfrować akordy i prościej było zagrać.
          • cze67 Re: Paul McCartney - ch?op z wyczuciem 01.01.03, 12:56
            Drogi bb, dziekuje za Twoja rzeczowa opinie z ktora sie jednak nie zgodze.
            Polecam wysluchanie takich oto singli Beatlesow Penny Lane/Strawberry Fields
            Forever, Hello, Goodbay/ I Am The Walrus, Let It Be/You Know My Name.
            Oczywiscie nie watpie, ze je znasz. Otoz utwory Lennona sa tu dosyc
            pokomplikowane, podczas gdy piosenki McCartneya sa latwiejsze, lzejsze,
            bardziej melodyjne. Nie swiadczy to o tym, ze McCartney tworzyl popeline (tak
            nigdy nie twierdzilem, przynajmniej jezeli chodzi o tworczosc beatlesowska),
            tylko ze jego utwory byly bardziej melodyjne, bardziej wpadajace w ucho. Wcale
            ich nie deprecjonuje, to wielka sztuka napisac cos takiego. Wole jednak
            experymenty Lennona niz melodyjnosc McCartneya.
            • Gość: bb Re: Paul McCartney - ch?op z wyczuciem IP: *.femur.pl / 10.10.2.* 01.01.03, 21:35
              Zgadzam się z tym, że utwory McC były bardziej melodyjne, natomiast nie możemy
              mylić melodyjności z prostotą, choć często występują w parze. Przyjęło się
              twierdzić (nie twierdzę, że ty, drogi Cze67), że jeśli coś ma ładną, łatwo
              wpadającą w ucho melodię, to jest proste i banalne, a jeśli melodia jest
              prawie żadna, to jest to utwór ambitny. Przy czym musimy się zgodzić, że obaj
              panowie ładne melodie tworzyć potrafili, tyle że Paul sypał nimi jak z rękawa.
              Miał do tych melodii ogromną łatwość. O wiele większą niż John. I nie możemy
              tych melodii lekceważyć. Wielkie orkiestry całego świata nie dlatego grają
              więcej kompozycji McCartneya, bo są one łatwiejsze do zagrania (chyba nie
              sądzisz, że trudniejszych nie potrafią). Mają one po prostu melodie, które z
              miejsca stają się evergreenami. A to jest wielka sztuka. A przykłady, które
              podałeś nie świadczą o tym, że piosenki Johna są ambitniejsze. One są tylko
              mniej chwytliwe, choć w niektórych przypadkach i Paul stosował minimalną ilość
              akordów (np.4 w Let It Be). Dowodzi to tylko faktu, że dobry muzyk nie
              powinien poddawać się żadnym regułom i ograniczeniom. Myślę, że nasze dyskusje
              dowodzą tylko, tego, co Ty, a później ja napisaliśmy wcześniej, że Beatlesi
              swoją wielkość zawdzięczają starciu się dwóch wybitnych osobowości.
              PS. A moją ulubioną piosenką Beatlesów jest Strawberry Fields Forever (mimo
              wszystko)
              • cze67 Re: Paul McCartney - ch?op z wyczuciem 02.01.03, 09:26
                Zgadzam sie z wiekszoscia przedstawionych przez Ciebie powyzej tez. Moja
                ulubiona piosenka Beatlesow jest tez Strawberry...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja