Gość: orzech_laskowy
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
25.05.06, 19:18
chodzi mi o eurowizję. wszyscy, jak jeden mąż, nazywają to totalnym kiczem,
wyśmiewają itd. ale dziwnym trafem wszyscy wiedzą kto jak zaśpiewał, które
zajął miejsce. naprawdę dziwi mnie to i śmieszy równocześnie. bardziej od
eurowizji, którą z łatwością eliminuję z mojego życia po prostu nie oglądając
jej, denerwują mnie hipokryci. skoro to taki kicz i wiocha, to po cholerę to
oglądają? widocznie ciągnie ich do "wiejskich rozrywek". niektórzy mówią że
oglądają dla zabawy. dla zabawy to można pójść do kina na jakiś wartościowy
film czy posłuchać dobrej muzyki... kiedy zbliża się termin kolejnej edycji
tego festiwalu zaczynają się ożywione dyskusje, większość zaraz wyskakuje z
komentarzami typu "o nie! po co!". jak to po co? właśnie dla nich, tych
którzy co rok zasiadają przed telewizorami i zapewniają organizatorom kupę
kasy. czy ktoś może mi wyjaśnić ten paradoks?