Dodaj do ulubionych

Dlaczego króluje smoth jazz?

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.06.06, 23:30
Coraz mniej jazzu na świecie.
W modzie jest jego znacznie bardziej płytki brat "smooth jazz".
Dlaczego? Ja się pytam ...
Obserwuj wątek
    • johnny-kalesony Re: Dlaczego króluje smoth jazz? 22.06.06, 10:19
      Cóż, każdy rodzaj muzyki musi mieć swoje doscopolo.
      Smooth jazz powstał dla tych ludzi, którzy chcieliby słuchając jazzu uchodzić za
      intelektualistów. Ponieważ jednak jazzu jako takiego nie rozumieją, muszą mieć
      jego pop-namiastkę, opatrzoną odpowiednią etykietką, którą mogą chwalić się w
      towarzystwie.
      Posłuchałem sobie kiedyś trochę tego smooth jazzu i doszedłem do wniosku, że w
      olbrzymiej większości są to po prostu zwykłe, estradowe piosenki z tzw. głównego
      nurtu.


      POzdrawiam
      Keep Rockin'
      • Gość: nx Re: Dlaczego króluje smoth jazz? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.06.06, 10:34
        johnny-kalesony napisał:

        > Cóż, każdy rodzaj muzyki musi mieć swoje doscopolo.
        > Smooth jazz powstał dla tych ludzi, którzy chcieliby słuchając jazzu uchodzić z
        > a
        > intelektualistów. Ponieważ jednak jazzu jako takiego nie rozumieją, muszą mieć
        > jego pop-namiastkę, opatrzoną odpowiednią etykietką, którą mogą chwalić się w
        > towarzystwie.

        Boze, jak fajnie, ze nie lubie jazzu - przynajmniej nie jestem yntelektualysta.
      • Gość: Ofelia1982 Re: Dlaczego króluje smoth jazz? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 24.06.06, 14:33
        czytajac powyzsze posty czuje, ze nie naleze do tej "wyzszej rasy
        intelektualistow znajacych sie na prawdziwym jazzie"...no coz, pewnie wg Was
        jestem pseudointelektualistka, gdyz podoba mi sie smooth jazz, lubie go
        sluchac, nie meczy mnie on tak jak "prawdziwy" jazz i jest dobrym tlem -
        dlatego tez tak czesto pojawia sie w restauracjach, knajpkach..niestety nie
        wszyscy zyja tylko muzyka, zaglebiajac sie w znaczenie kazdej
        nutki.przepraszam, nie mam na to czasu, checi ani cierpliwosci. dlatego
        wybieram nieskomplikowany acz przyjemny choc nadal w Waszym mniemaniu -
        kiczowaty - smooth jazz...
    • Gość: loppe easy IP: *.aster.pl 22.06.06, 23:33
      Rzecz polega na tym: daj ludziom coś co lubią (łatwą muzyczkę) pod nazwa która
      wzbudza respect (jazz) - i sukces gwarantowany. No bo kto nie chciałby o sobie
      powiedzieć, na pytanie jakiej muzyki lubisz słuchać?, JAZZU...

      • w105n4 EASY 23.06.06, 16:18
        Bardzo milo wysluchac zdania intelektualistow, ktorzy jazzu sluchaja, albo przynajmniej pisza o tym.
        Tym kategorycznym polecam stronke allmusic.com, na ktorej dowiecie sie, ze porownywanie jazzu ze
        smooth jazzem to jak porownanie tenisa z penisem. Niestety dyskusja z zasluchanymi w jazzie jest
        czesto niecelowa poniewaz uwazaja sie za odbiorcow sztuki wysokiej (hehehe) tym samym nazywajac
        innych yntelektualistami itp.
        Z muzyka (jak i z wszystkim) jest jak z herbata. Jezeli jej nie rozmieszacie to na dnie jest esencja, a u
        gory woda. Ten obraz dotyczy jazzu, rocka, r&b, hiphopu, country, bluesa, world, electroniki, klasyki ze
        wszystkim podgrupami. Wszedzie wystepuja mistrzostwo i slabizna.
        Wszystkich jazzowych intelektualistow pozdrawiam i stwierdzam, ze swoimi wypowiedziami
        potwierdzaja moja opinie o nich. Sa wyjatkowo zamknieci i nietolerancyjni. Czym upodabniaja sie do
        rasistow i nacjonalistow. W ten sposob gatunek sie zamyka i w koncu zniknie.

        ------------------
        Sztuka jest jak kupa.
        To trzeba poczuc.
        • settembrini Re: EASY 23.06.06, 20:25
          jazz nigdy nie zniknie, najwyzej sie nieco rozwodni, co zreszta od dawna jest
          zauwazalne. od co najmniej 20 lat jest wykorzystywany przy, nazwijmy to,
          projektowaniu utworow z innych nurtow muzycznych.
          a co do glownego tematu... nie mozna przez 12 godzin na dobe sluchac coltrane'a,
          w samochodzie potrzebne jest wytchnienie i luz. bo smooth jazz to wlasnie
          muzyczka do samochodu, albo jak ktos juz zauwazyl- do windy. nie zapadajaca w
          pamiec, lekka latwa i przyjemna, po prostu easy listening.
          • loppe Re: EASY 26.06.06, 12:49
            oczywiście nie ma potrzeby uprawiać monokultury i słuchanie Coltrane'a non-stop
            byłoby być może zarzynaniem gęsi znoszącej złote jaja

            jeśli smooth jazz jest dla słuchaczy jedną z wielu propozycji muzycznych to o
            to chodzi, a jeśli prowadzi do rozwoju gustu w kierunku form jazzu
            mainstreamowego i awangardowego to wręcz świetnie

            dla mnie osobiście - słucham wszystkich prawie gatunków muzycznych - jazz (ale
            nie smooth jazz) jest urozmaiceniem, obok m.in. rocka, w menu w którym przeważa
            kilku największych kompozytorów wszystkich czasów, a zwłaszcza ten Największy;
            na smooth jazz brakuje mi juz czasu, słysze go więc tylko "w przelocie", z nie
            mojego nadajnika
      • Gość: Ofelia1982 Re: easy IP: *.aster.pl / *.aster.pl 24.06.06, 14:37
        heh..ale to wlsnie WY czujecie sie jak intelektualisci, bo
        sluchacie "prawdziwego" jazzu! i jedyne czego moge dopatrzyc sie w Waszych
        wypowiedziach, to wlasnie ta wyzszosc nad innymi ludzmi - masą sluchajaca
        smooth jazzu..nie widze natomiast intelektu, widze zarozumialosc i dume z tego,
        ze Wy sluchacie jakosciowej muzyki..
        • loppe Re: easy 26.06.06, 12:43
          Tym niemniej - mimo wszelkich podejrzeń o zarozumiałosć i inne niecności -
          powyższe objaśnienie przyczyn popularności smooth jazzu wydaje się odpowiadać
          prawdziesmile
    • Gość: irek Re: Dlaczego króluje smoth jazz? IP: *.toya.net.pl 22.06.06, 23:36
      Filip Łobodziński tłumaczy to tak:

      Smooth jazz to dzisiaj snobizm. Ale może dzięki popularności łagodnej muzyki
      środka wzrośnie nasze zainteresowanie ambitniejszymi brzmieniami.

      "Proszą państwo o coś na skołatane nerwy" - mówi w reklamówce swojej audycji w
      radiowej Trójce Marcin Kydryński. W tych słowach kryje się odpowiedź na
      pytanie, dlaczego zestaw "The Best Smooth Jazz... Ever!", wydany przez Pomaton-
      EMI, to najpopularniejszy album ostatnich tygodni (pierwsze miejsce na liście
      bestsellerów salonów Empik, jak dotąd 29 tysięcy sprzedanych egzemplarzy). I
      dlaczego bilety na koncert Diany Krall (we wtorek 7 grudnia w stołecznej Sali
      Kongresowej) rozeszły się w godzinę.
      Smooth jazz, gładki jazz, to gatunek, który niełatwo sklasyfikować. Znawcy
      krzywią się, że to już nie jest jazz. Jednocześnie smoothjazzowych produkcji
      nie można zrównać z typową ofertą list przebojów.
      Gdyby szukać źródeł smooth jazzu, należałoby zapewne cofnąć się do lat 70.,
      kiedy triumfy święciło disco, a po ambitnej stronie muzyki - fusion, czyli
      połączenie jazzu z rockiem czy popem. Jego balladową, melodyjną odmianę zaczęli
      wykonywać wielcy instrumentaliści, jak np. gitarzysta George Benson lub
      saksofoniści Gato Barbieri i David Sanborn. Romantyczne emocje brały górę nad
      niepokojem. Stopniowo taneczność wkomponowała się w typowo jazzowe barwy i
      harmonię, rytm złagodniał, całość nabrała szalenie ekskluzywnego poloru i oto
      na początku lat 80. dostaliśmy wielką gwiazdę z Wielkiej Brytanii - Mulatkę
      Sade Adu. Elegancja i zwiewność jej piosenek, wzbogacona o ambitne, choć
      nieagresywne aranżacje sprawiły, że popularność znów nie musiała kojarzyć się z
      tandetą. Sade, gwiazda jazzującego popu, otworzyła drzwi do kariery popowego
      jazzu.
      To gatunek skrajnie estetyczny. Nie tylko w nutach. Wystarczy zerknąć na
      fotografie zdobiące książeczkę płyty trębacza Chrisa Bottiego "When I Fall In
      Love", opublikowanej przed miesiącem. Starannie ufryzowanemu muzykowi
      towarzyszy bardzo rozmarzona kobieta; dyskretne, czarno-białe światłocienie,
      zadumane pozy. I gościnny udział króla muzyki estetycznej, często flirtującego
      z jazzem Stinga.
      Marek Niedźwiecki z Trójki przyznaje, że Pat Metheny i Al DiMeola skwaśnieli,
      gdy im zaproponował zareklamowanie audycji "Smooth Jazz Café". Dla nich smooth
      jazz to obciach, idealny do grania w windach. Raczej nie ma w nim miejsca na
      improwizację, ogólny nastrój liczy się bardziej niż poszczególne frazy. Ale,
      jak z naciskiem przekonuje Trójkowy guru, to nie jest muzyczna papka: - Należy
      pamiętać, że to nigdy nie była muzyka środka, że ona jednak jest niszowa. Jazz,
      nawet ten łagodny, jest może trendy, ale nigdy nie stanie się masowy.
      Niedźwiecki należy do tych, którzy zaszczepili sadzonkę smooth jazzu w Polsce.
      Będąc kilkanaście lat temu w Chicago, zachwycił się rozgłośnią WNUA, która non
      stop grała łagodną, jazzującą muzykę. Przedstawił się jako znajomy Basi
      Trzetrzelewskiej i na pożegnanie dostał paczkę płyt. - To był mój pierwszy
      zestaw - wspomina. - W 1992 roku zacząłem swoją "Smooth Jazz Café" i od razu
      się spodobało.
      Sukcesem okazały się składanki Niedźwieckiego, wydawane pod szyldem Universalu.
      Każda z pięciu kolejnych płyt znalazła 20 tysięcy odbiorców, teraz rynek
      atakuje szósta. Ma jednak mocnego rywala w postaci 4-płytowego zbioru Pomatonu.
      Atrakcją tego ostatniego jest cena: kosztuje mniej niż pojedyncza płyta. Ale,
      jak dowodzi Piotr Kabaj, prezes zarządu Pomaton EMI, cena nie zawsze idzie w
      parze z wysoką sprzedażą. Gdy wprowadzał na rynek debiutancką płytę Norah
      Jones "Come Away With Me", zastosował ten sam patent co w Ameryce. Płyta
      trafiła do sprzedaży od razu po obniżonej cenie. I nic.
      - Chwyciło dopiero po 10 miesiącach szeptanej promocji oraz kampanii w mediach
      dla inteligentów, jak Radio PiN czy TVN24. W sumie sprzedaliśmy 70 tys. i to
      już w normalnej cenie - wspomina Kabaj.
      Rodzimy sukces smooth jazzu tłumaczy on tradycją słuchania jazzu jako takiego:
      w Polsce zawsze był to gatunek nobilitujący. Grupę skuszoną przez smoothjazzowe
      brzmienia określa się jako ludzi wykształconych, dobrze sytuowanych,
      podróżujących. Z jednej strony smooth jazz jest dla nich elegancki, z drugiej
      zaś lekkostrawny, może być zatem tłem towarzyskiego spotkania i wieczornego
      wyciszenia. Dostarcza także alibi - oto coś, co nie wymaga muzycznego
      przygotowania, a zawiera w nazwie słowo "jazz". Przekonywanie, że to muzyka
      relaksacyjna, a jednocześnie ambitna, zakrawa wręcz na banał. Gdy zwracam się
      do doktora psychologii Łukasza Pendereckiego (z niewątpliwie umuzykalnionej
      rodziny), odpowiada natychmiast: - Oczywiście, każda muzyka wpływa na aktywność
      bioelektryczną mózgu. Ten gatunek ma właściwości kojące, ale by to stwierdzić,
      nie trzeba aż psychologa!
      Czyli, jak powtarza Marcin Kydryński, "coś na skołatane nerwy"...
      Uwielbienie dla smooth jazzu nie łączy się jednak z aktywnym zainteresowaniem
      tym gatunkiem. - Ci ludzie najczęściej nie mają pojęcia (bo nie chcą mieć), kto
      tam gra - mówi Mariusz Adamiak, jazzowy impresario. - Miałem kiedyś taką
      przygodę: wchodzę do klubu, słyszę nawet fajną, jazzującą muzykę, saksofon,
      pytam, co to gra. Barmanka na to: "Smooth jazz". Pytam, kto konkretnie.
      Pokazała mi płytę, wydaną przez renomowaną wytwórnię, a tam żadnej informacji!
      Czyli w tej muzyce nie jest ważne, kto gra!
      Adamiak zwraca uwagę na polski paradoks: płyty w sklepach sprzedają się dobrze,
      ale koncerty smoothjazzowych tuzów już nie. A Diana Krall? Tu znów dochodzimy
      do problemu nazewnictwa. Kanadyjska wokalistka to mistrzyni nastrojowego jazzu,
      jednak w jej muzyce jest pazur, niepokój, coś, co wykracza poza bezpieczną,
      ściśle sformatowaną konwencję. Utwory Krall, podobnie jak nagrania Stana Getza
      bądź Manhattan Transfer, nie eksplorują obszaru muzycznej oczywistości, jak to
      się dzieje w przypadku zespołu Yellowjackets czy Kenny'ego G, ulubionego
      jazzmana maklerów.
      Ta moda jak każda inna jest okazją dla wielu przeciętnych muzyków, by się pod
      nią podczepić. Dlatego na składankach smoothjazzowych często pojawiają się
      utwory przypadkowe. Niedźwiecki jest tego w pełni świadom i z zalewu
      smoothjazzowych produkcji usiłuje wyławiać te najciekawsze. Przyznaje, że
      atutem jego audycji jest częstotliwość: tylko godzina tygodniowo.
      - Gdybym grał całą dobę, jak ci z Chicago, to bym zaczął nudzić - mówi. - A tak
      mogę mieszać gatunki, dać czasami coś ściśle jazzowego albo pójść w drugą
      stronę, zagrać Phila Collinsa.
      Na razie we wpływowych środowiskach pojawił się smoothjazzowy owczy pęd,
      o czym świadczy również lokalny sukces stołecznego Radia PiN, promującego
      jazzujące piosenki. Tego po prostu wypada słuchać. Dla Niedźwieckiego
      najważniejsze jest, by między typowymi "pościelówami" przemycać utwory
      ambitniejsze, wychowywać słuchacza. Podobną strategię wybrał Piotr Kabaj: -
      Chcemy wytworzyć pozytywny snobizm. A że dobrej muzyki w tym stylu jest wciąż
      dużo, mamy roboty na parę lat.
      Festiwal będzie trwał, przynajmniej do czasu, gdy "wykształconych i dobrze
      sytuowanych" zastąpi kolejne pokolenie - szukające w muzyce inspiracji lub
      przebudzenia. O ile do tego dojdzie, czego nie da się z całą pewnością
      stwierdzić. Obok sytych środowisk afiszujących się ze skłonnością do smooth
      jazzu wyrasta młode pokolenie, które z podobnym zadowoleniem oraz brakiem
      głębszego zainteresowania słucha muzyki klubowej. Być może to symptom nowych
      czasów, w których muzyka będzie raczej strawą niż przeżyciem. Zostanie
      sprowadzona do funkcji koloru czy zapachu, a kolejne nagrania będą powstawać z
      przeróbek dotychczasowych dokonań artystów. Wówczas autorski etos w muzyce
      odejdzie bezpowrotnie w przeszłość. Dzisiaj jeszcze Kenny G albo Chris Botti
      mają imiona i nazwiska, lecz jutro ich tożsamość może się rozpuścić w krainie
      nieskazitelnej łagodności, którą sami stworzyli.
      • Gość: Gościu Nie lubisz - Nie słuchaj !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! IP: *.aig.pl 23.06.06, 08:50
        Od kiedy pamiętam zawsze wszyscy narzekali na muzykę. A to że rock to syf. A
        punku nie da się słuchać. A new romantic jest plastikowe. A muzyka klubowa jest
        płytka. A smooth jazz to syf. Co za naród !!! Nie lubisz - nie słuchaj. A teraz
        garstka niedowartościowanych frustratów będzie podreperowywała swoje nadwątlone
        samopoczucie potępianiem smooth jazzu.
        Ludzie - jeżeli już musicie podbudowywać swoją tożsamość muzyką, to róbcie to
        za danym stylem muzycznym (jazz jest super) a nie przeciw (smooth jazz to syf).
        Bo budowanie tożsamości przeciw - to sie właśnie nazywa POLACTWO !!!
    • amatil Bo to muzyka dla dekoracji 23.06.06, 08:52
      Jest miły dla ucha, nie wymaga wysiłku, doskonale nadaje się jako muzyczne tło.
      Ja osobiście lubię sobie zapuścić do pracy jakiś anonimowy dżezik albo
      niezobowiązującą klasykę kiedy pracuję. Ambitniejsza muzyka by mnie rozpraszała.
      • michaelandro Re: Bo to muzyka dla dekoracji 23.06.06, 09:27
        Też zastanawiała mnie popularność tego rodzaju muzyki. Zauważyłem jednak, że
        wybierają go jedynie ci moi znajomi którzy aspirują do bycia kimś lepszym niż
        są w rzeczywistości. Aż dziw, że nie uprawiają rozrywek aquaidalnych niczym
        Hiacynta wink
        Nie lubie smoooth jazzu, bo jest właśnie zbyt smooooooth. Lubię wyraziste,
        ciekawe brzmienia z charakterem.
    • Gość: pewien znajomy Re: Dlaczego króluje smoth jazz? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.06.06, 10:35
      Od czasu do czasu słucham smooth jazzu, ale nie wydaje mi się, żebym w ten
      sposób próbował pokazać całemu światu (a w szególności znajomym), że jestem
      "inteligentem muzycznym". Słucham smooth jazz, bo zwyczajnie mi się podoba.
      Oczywiście zgadzam się, że to muzyka przyjemna dla ucha, ale czy to źle?!
      Odnoszę wrażenie, że istnieje spora grupa ludzi, która strasznie się jara tym,
      że słucha niewiadomo jak skomplikowanej, trudej i inteligentnej muzyki i żeby
      pokazać swoją wyższość nad innymi (wiadomo - tymi prostakami), musi zrównywać z
      ziemię takie gatunki, jak np. smooth jazz.
      Porównywanie smooth jazzu do discopolo wydaje mi się mocno nie na miejscu. Jazz,
      nie ważne w jakiej postaci, zawsze będzie muzyką dużo ciekawszą niż disco z pola.
      Poza tym, czy trudność odbioru muzyki świadczy o jej wartości? Nie sądzę.
      Śmieszy mnie przeintelektualizowany progressive rock i tym podobne, za
      przeproszeniem, gówna.
      Równie dobrze, jako fan cięższych odmian metalu, czy mógłym powiedzieć, że osoby
      słuchjące jazzu i innych tego typu pierdołowatych rzeczy, to ynteligenci
      muzyczni, bo słuchają tej swojej muzyki dla szpanu, ale za metal to już się nie
      wezmą, bo nie są w stanie ogarnąć tej muzyki umysłowo. Słowem - prostaki!
      Smooth jazz króluje, bo jest przyjeny w odbiorze i zaspokaja potrzeby muzyczne
      wielu osób. Wiele osób lubi się katować od rana do wieczora ambitną muzyką i
      wcale nie uważam, że takie osoby są gorsze. Przeciwnie - nie toną we własnej
      hipokryzji.
      Smooth jazz jest muzyką tła i to jest jego największą zaletą.
        • jazzybelle Re: Dlaczego króluje smoth jazz? 23.06.06, 12:36
          Chyba już wiadomo, dlaczego króluje smooth jazz. Ja mam jeszcze taki powód, że
          lubię muzykę estradową i kabaretową z lat 20 i 30 ubiegłego stulecia, a smooth
          jazz wpisuje czasem się w ten klimat. Jazzu rzeczywiście nie rozumiem, bo mnie
          nuży. Za to chorały gregoriańskie bardzo lubię, ale co ja będę tłumaczyć: mój
          pretensjonalny nick i tak wskazuje na to, że jestem pseudointelektualistkąsmile
          • Gość: Leyla Lenard Re: Dlaczego króluje smoth jazz? IP: *.localdomain / *.crowley.pl 23.06.06, 13:29
            smooth jazz króluje dlatego że pod ta nazwa łatwo laikowi wetknąc nie jazz ale
            zwykłe piosenki ktore pod etykietką ambitnej nazwy będą dawały poczucie że
            słucha on jazzu.Natomiast w przeróżnych seriach nazywanych smooth jazz tego
            jazzu jest mniej niz 50%. Są to znane ,lubiane i przyjemne w sluchaniu utworki
            posiadajace elementy jazzu(oczywiście sa też standardy stricte jazzowe).
            Sukces całego przedsięwzięcia polega na tym że wybierane są te, które są
            melodyjne, rytmiczne i nie wymagajace specjalnego przygotowania do odbioru.
            Smooth jazz? Dlaczego nie, ale z umiarem.
    • Gość: x-song i tak nie jest to najgorsze IP: *.chello.pl 23.06.06, 12:30
      Tak sobie myślę, że ten 'lekki i przyjemny' szczep muzuki i tak nie jest
      najgorszy gdyz w istocie może stać się krokiem na drodze muzycznego
      dojrzewania. W smooth jazz (cokolwiek to jest) przemycane są elementy żywej
      muzyki, jej spontanicznego brzemienia, formalnej konstrukcji ... ja pamietam
      czas gdy takie dojrzewanie często wyglądało tak rock -> "progressive" rock
      (cokolwiek to oznaczało) -> fusion i któregoś dnia przez przypadek zagrał
      Miles , Weather Report (ci z lat 70') a potem nie było odwrotu oceanu
      jazzu smile

      Odpowiedz na Twoje pytanie jest prosta - to się łatwiej sprzedaje ... ale
      zastanawiam się jak czują się muzycy o dużych nazwiskach, których muzyka
      klasyfikowana jest jako " LOBBY SOUND " - i słychać ją w hotelowych
      korytarzach, windach, toaletach .....
    • nimazaco Re: Dlaczego króluje smoth jazz? 23.06.06, 13:23
      A może... smoth jazz jest ambitną siostrą popu, nie jazzu, co słychać wbrew
      nazwie. A wychodząc z założenia, że trawka prowadzi do twardych, to może dzieki
      smoth już za kilka latek prawdziwy jazz będzie powszechny?
    • Gość: Ofelia1982 Re: Dlaczego króluje smoth jazz? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 24.06.06, 14:29
      Poniewaz jazz, ten "prawdziwy" jazz - jest zrozumialy dla bardzo malej grupy
      ludzi, do ktorych pewnie Ty sie zaliczasz...Smooth Jazz jest natomiast bardzo
      przyjemny do sluchania, nie wymaga wsluchiwania sie by cos tam zrozumiec..ja
      osobiscie tez naleze do malo wyrafinowanej wiekszosci sluchajacej smooth jazzu,
      gdyz kilka podejsc do "prawdziwego"jazzu konczyly sie w moim przypadkiem
      konsternacja...
    • zalozylam_nowe jak to dlaczego? :) 24.06.06, 16:19
      poniewaz taka jest przecietna wrazliwosc muzyczna

      istnieje spore grono osob, dla ktorych bajm czy budka suflera to za malo, a co
      insze za duzo (tu powstrzymam sie od stosownie wyrafinowanego przykladu, od
      niechcenia rzuconego niczym perla wink)) chyba w ogole nie ma co tych potrzeb
      wartosciowac

      wbrew zdaniu innych tegowatkowych pisarzy, nie uwazam, by jazzu sluchalo sie
      szeroko ze snobizmu (coz by to byla za tortura! tym bardziej wobec faktu, ze
      mozna snobic sie w przyjemniejszy sposob smile) lub szeroko z pobudek
      intelektualnych - slucha sie, bo lubi sie podazac za swobodna, improwizowana
      fraza, takimi a nie innymi harmoniami itepe itede

      nie ulega dla mnie natomiast watpliwosci, ze wiele osob dreczy poczucie
      nizszosci z powodu braku serca do jazzu, stad komentarze w duchu 'a to durne
      snoby, te fany jazzu i wspolczesnej muzyki powaznej' wink

      istnieje korealacja miedzy inteligencja a sluchaniem jazzu, ale nie bezwzgledna
      i wydaje sie, ze nie wprost - raczej jest to tak, ze ludzie o zywszych umyslach
      sa in gremio sklonniejsi do poznawania nowego, innego, nieoczywistego. stad
      nieco inne geby na koncerach jazzowych, a i ryzyko podsluchania bliskotliwszej
      konwersacji wieksze niz w sklepie smile

      pozdrawiam
      zwlaszcza tych, ktorzy sluchaja czego chca a nie sluchaja, co na temat ich
      wyborow sadza inni smile
      • Gość: Ofelia1982 Re: jak to dlaczego? :) IP: *.aster.pl / *.aster.pl 24.06.06, 18:28
        nie zgadzam sie z Toba w jednym punkcie - to nie jest tak ze smooth jazzowcy sa
        zakompleksieni bo nie rozumieja "prawdziwego" jazzu..nie mam kompleksow na tym
        punkcie, po prostu jazz jako taki do mnie nie przemawia, nie odpoczywam przy
        nim, nie zachwycam sie brzmieniem poszczegolnych fragmentow itd. Ja tylko nie
        lubie postawy ludzi ktorzy rozumieja ten "wlasciwy" jazz - "my sluchamy
        prawdziwej muzyki, a smooth jazz to disco polo w jazzie i ludzie go sluchajacy
        to pseudointelektualisci". bo takie komentarze padaly. jezeli sluchasz jazzu i
        nie czujesz wyzszosci nade mna - sluchajaca smooth jazzu - to moja uwaga nie
        tyczy sie Ciebie i moge Ci tylko pozazdroscic wrazliwosci muzycznej. Nie cenie
        jednak ludzi, bedacych wrecz dumnymi z tego, ze sluchaja jazzu i ich poczucia
        wyzszosci...
        • zalozylam_nowe Re: jak to dlaczego? :) 25.06.06, 19:21
          smooth jazz nie moze stanowic disco polo w jazzie, poniewaz nie jest jazzem.
          wykazuje pewne powinowactwo (np. instrumentarium) natomiast nie spelnia
          warunkow brzegowych. te muzyke pisze sie nie tak, zeby byla indywidualna
          wypowiedzia pozbawiona barier, tylko tak, zeby stanowila idealne tlo do innej
          aktywnosci, nie przykuwala uwagi, przynudzala, jak mowi marek niedzwiecki. nic
          nie moze w niej sluchacza zaskoczyc. najlepiej niech bedzie saksofon i
          koniecznie parzyste metrum, bo kto normalny lubi niepatrzyste, chyba tylko
          snob wink jest to muzyka milusia, w takim sensie, w jakim milusi jest 'titanick'
          z winslet i di caprio. to nie zbrodnia lubic ten film przeciez. ale jest to
          okreslona polka, nie oszukujmy sie.

          nie, nie czuje sie lepsza. natomiast jestem pewna, ze mialam w zyciu wiecej
          szczescia, poniewaz spotkalam ludzi, ktorzy stworzyli moja wrazliwosc muzyczna,
          pokazali mi dzwieki, ktore mnie poruszyly gleboko i trwale. cos wiecej niz inni
          dzieki temu przezylam. zadna w tym natomiast moja zasluga.

          mysle, ze jest tyle fantastycznej muzyki, ktorej sluchanie nie wymaga wysilku
          (chocby tylko swing, world music, klasyka czy sporo rzeczy astora p.) ze mozna
          miec jednoczesnie i relaks i to poczucie sytosci, ktore osiaga sie obcujac z
          Kultura.

          pozdrawiam smile

    • Gość: twoja_stara Re: Dlaczego króluje smoth jazz? IP: *.nyc.res.rr.com 02.07.06, 04:57
      Male sprostowanie: Kazdy moze i powinien sluchac czego chce. Problem polega na
      tym ze roznego rodzaju mendy od marketingu i specjalisci od mas, wciskaja
      ludziom cos czego nie ma. Powyzsze zdanie ma sens w kontekscie "smoth jazz"
      kontra Jazz tylko wtedy gdy sie siegnie do korzeni tego gatunku. Bez
      znajomosci orginalu niemozliwe jest rozpoznac nawet zle zrobionej kopii.
      Jezeli ktos z was traktuje konsumpcje jakiegos dobra kultury jako synonim
      przynaleznosci do jakiejs tam, wydumanej klasy spolecznej; dyskusja powinna w
      tym momencie zostac skonczona bo jakiekolwiek argumenty nie maja sensu.
      Jazz byl wielokrotnie wykozystywany przez orginalnych tworcow jako narzedzie
      walki z bigoteria, ciasnota umyslowa i rasizmem. Wysoce rytmiczny i gleboko
      emocjonalny nie ma nic wspolnego ze "smooth jazz" i nigdy miec nie bedzie.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka