Dodaj do ulubionych

Słuchanie muzyki a preferencje wyborcze

04.10.06, 12:09
PiS jako partia totalnie arokendrolowa (zresztą podobnie jak LPR - ale to
niejako oczywiste) przyciągnął tą cześć wyborców, dla których albo muzyka
jest zupełnie nieistotna, ewentualnie takich, dla których najbardziej
awnagardowym polskim zespołem rockowym jest Perfect.
Nie mogę jakoś sobie wyobrazić sytuacji, że ktoś, kogo chociaż częściowo
można podejrzewać o dobry gust muzyczny, głosuje (o ile w ogóle głosuje - ale
to już inny temat) na PiS.
Swoją drogą nigdy osobiście nie spotkałem nikogo, kto głosowałby na Pis. A
znam sporo ludzi.
A może się mylę? Może któryś z "terrible brothers" pokątnie słucha Napalm
Death? Może min. Ziobro jest wybitnym znawcą rocka gotyckiego? Może ulubionym
zespołem min. Wassermana jest Devo?
Obserwuj wątek
    • cze67 Re: Słuchanie muzyki a preferencje wyborcze 04.10.06, 12:48
      W ogóle wydaje mi się, że nasza, ogólnie rozumiana, klasa polityczna, jest
      arockowa (chociaż np. Leszek Miller zwierzał się kiedyś z miłości do The
      Beatles). Inaczej niż np. w Czechach, gdzie eks-prezydent Havel słuchał i
      hołubił (z wzajemnością jeżeli chodzi o hołubienie) i Velvetów, i Stonesów, i,
      co oczywiste, rodzimych Plastików. Nie wyobrażam sobie, żeby prezydenta
      Kaczyńskiego odwiedził kiedyś np. Bono (w tym wypadku wydaje się, że Jan Paweł
      II był bardziej rockandrollowy niż o wiele młodsi wiekiem rodzimi politycy, bo
      przecież nawet hip-hopowców podziwał w Watykanie).
      A może po prostu nasi politycy się ze swymi preferencjami muzycznymi nie (lub
      słabo, bo nikt ich o to nie pyta) obnoszą? Ciekawi mnie np. czy czegoś
      rockowego słucha na przekład Donald Tusk (wielce prawdopodobne) czy Jan Rokita
      (już, na oko, mniej).
    • Gość: kompot Re: Słuchanie muzyki a preferencje wyborcze IP: *.wall.soneralink.com 04.10.06, 15:37
      Akurat to, że w PiSie lub wsród prawicowych neofitów wsperających ta partię nie
      słuchałoby się szarpidrutów na rzecz np. soulu poczytywałbym raczej za zaletę
      niz wadę i moze oddałbym na nich wtedy swój głos, gdyby jedynym kryterium oceny
      tej sekty miały byc wyłacznie jej muzyczne preferencje. Poza tym ukryte
      założenie, że słuchanie jakiejkolwiek muzyki, w tym wypadku rocka jest
      wyznacznikem gustu lub jego braku, jest jak zwykle w tego typu roszczeniach
      twierdzeniem gołosłownym, arbitralnym i gó.. wartym.
      • bwv1004 Re: Słuchanie muzyki a preferencje wyborcze 04.10.06, 15:54
        Gość portalu: kompot napisał(a):

        > Poza tym ukryte
        > założenie, że słuchanie jakiejkolwiek muzyki, w tym wypadku rocka jest
        > wyznacznikem gustu lub jego braku, jest jak zwykle w tego typu roszczeniach
        > twierdzeniem gołosłownym, arbitralnym i gó.. wartym.

        Hm do końca się nie zgodzę, bo akurat można wiązać rodzaj słuchanej muzyki z
        gustem danej osoby i dyskutowac o tym (uprzednio odrzuciwszy durna zasadę, że o
        gustach się nie dyskutuje).

        Natomiast widzę w wątku założenie, że słuchanie rocka świadczy o dobrym guście -
        z czym ja osobiście się nieszczególnie zgadzam. Aczkolwiek nietrudno sobie
        wyobrazic gust znacznie gorszy.
        • teddy4 Re: Słuchanie muzyki a preferencje wyborcze 05.10.06, 10:16
          Rock jest pojęciem dość szerokim. Jest jednym z najważniejszych wynalazków XX
          wieku, który przyczynił się do tego, że współczesny świat wygląda tak jak
          wygląda. Zrodził się z buntu przeciwko rzeczywistości - swoją drogą czuję się
          zażenowany, pisząc rzecz tak oczywistą.
          Nie jest przypadkiem, że Vaclav Havel był i jest fanem rocka w jego buntowniczo-
          awangardowej formie. Facet miał odwagę mianować Franka Zappę swoim doradcą ds.
          kultury. Czy któremukolwiek z polskich polityków przyszłaby w ogóle do głowy
          jakkolwiek porównywalna idea?
          Pisałem już o Tusku - ale napiszę to jeszcze dosadniej. Gdyby ten gość słuchał
          The Clash albo Sex Pistols, to miałby jaja i wiedziałby, że PiS jest
          największym zagrożeniem dla Polski już wtedy, gdy był jeszcze czas na
          antycypację dalszych zdarzeń. I zapewne kampania PO w 2005 wyglądałaby zupełnie
          inaczej.
          Gdyby którykolwiek z najważniejszych PiSowców słuchał jakiejś szlachetniejszej
          muzyki, to być może ta partia nie wygłaszałaby codziennie takich bredni. A
          gdyby słuchał tejże jej elektorat, to wiedziałby, że to brednie.
          Więc nie mówcie mi, że nie słuchanie muzyki nie ma znaczenia. Ma, i to
          ogromne.
    • magdynia Re: Słuchanie muzyki a preferencje wyborcze 05.10.06, 12:42
      To teraz uważaj i drżyj, wyobraź sobie, że ja głosowałam na PiS i nie słucham
      ani Maryli Rodowicz, ani innych tgo typu artystów. A wśród moich ulubionych
      płyt są płyty The Doors, Toola i naprawdę wiele wiele innych. I co teraz? Czy
      wygrzebiesz się z gruzów własnego zburzonego światopoglądu? Widzę, że niedługo
      w bajkach zaczną straszyć wyborcami PiSu zamiast czarownicami i wilkami
      • p.o.box.77 Re: Słuchanie muzyki a preferencje wyborcze 05.10.06, 14:49
        nie jestem zaskoczony. ale z ludzi ktorych znam i wiem że głosowali na PIS nie
        ma wielu intelektualistów. ich gusta oscylują raczej na poziomie Beaty Kozidrak,
        jest jeden degenerat, który uwielbiał Roling Stones'ów [ale dziś boi sie
        wlasnego cienia także nie można go brać za wyjątek bo nic mu nie pozostało z
        buntu rock'n'rolla].

      • teddy4 Re: Słuchanie muzyki a preferencje wyborcze 05.10.06, 17:10
        magdynia napisała:

        > To teraz uważaj i drżyj, wyobraź sobie, że ja głosowałam na PiS i nie słucham
        > ani Maryli Rodowicz, ani innych tgo typu artystów. A wśród moich ulubionych
        > płyt są płyty The Doors, Toola i naprawdę wiele wiele innych. I co teraz? Czy
        > wygrzebiesz się z gruzów własnego zburzonego światopoglądu? Widzę, że
        niedługo
        > w bajkach zaczną straszyć wyborcami PiSu zamiast czarownicami i wilkami

        Jim przewrócił się w grobie. A Ian Astbury chyba jednak powróci w tej sytuacji
        ma stałe do The Cultsmile. Danny Carey zacznie na wszelki wypadek jeszcze
        precyzyjniej walić w gary.
        Wyborcami PiS nie należy straszyć, tylko walczyć z ich wyborem. Twój wyjątek
        być może potwierdza regułę. Doprawdy nie wiem, co takiego przekonało Cię w ich
        programie (psychodelia posła Gosiewskiego? wokal ministra Ziobro?) - ale to już
        temat nie na to forum.
            • Gość: mr_avg Re: Słuchanie muzyki a preferencje wyborcze IP: *.tss.teleca.se 06.10.06, 16:59
              no przejrzalem dyskusje do tego momentu i zabiore glos
              tak wiec teddy4 zrob z tego co tu napisano prace naukowa - opublikuj moze jakis
              igNobel sie strafi wink

              mysle ze to dosc ciekawe badanie. ja mam szerokie zainteresowania muzyczne
              (wlasnie leci anfi-flag ale za chwile moze to byc faithless) ale znam jedna
              osobe ktora glosowala na pis a slucha uwaga trochu punka np wlochatego.

              wracam do lektury smile
            • mooomin Re: Słuchanie muzyki a preferencje wyborcze 06.10.06, 17:04
              Magdynia ma prawdopodobnie 12 lat i zaczyna okres mlodziezowego buntu. Stąd
              bierze sie jej zainteresowanie wymienionymi zespołami - traktuje je jako
              symbole, wskazniki posiadanych przez nia cech, a nie jako formy zaspokajania
              jej potrzeb artystycznych. A z postawiona teza zgadzam sie w pelni. Zeby
              sluchac jakiejs muzyki - naprawde sluchac, a nie mowic ze sie slucha, trzeba
              posiadac jakies cechy. W tym wypadku, patrzac na rocka najszerzej jak sie da, a
              wiec od Beatlesow do, powiedzmy, Toola, żeby go słuchać, trzeba mieć w miarę
              otarty umysł, otwarty na nowosci i na inne poglady - niejako mentalność
              hippisowską. A wiadomo, ze te cechy, podobnie jak liberalizm obyczajowy i
              podkrealanie wlasnego indywidualizmu nie nalezy do cech polityków PiS. Mysle ze
              takie wytlumaczenie wystarczy. Poza tym ludzie, dla ktorych muzyka jest czyms
              wiecej niz tylko dzwiekami z radia, sa przewaznie bardziej wrazliwi, a co za
              tym idzie, widza w drugim czlowieku cos wiecej niz tylko oponenta. Duzo mozna
              by o tym pisac. Zgadzam sie ze ani Cymanski, ani KAczory ani np. Giertych nie
              sluchaja muzyki. A jak sluchaja to pewnie braci Golcow, abo Ich Troje. Dody
              nie, bo sie rozbiera. A z zagranicznych to chyba Vondraczkowa, Karel Gott. Albo
              Abba. To jest maks. Choc pewnie nic nie sluchaja bo nie czuja potrzeby. A to o
              nich swiadczy jak najgorzej.
              Na koniec chcialem powiedziec ze Magdynia nie jest zadnym wyjatkiem. Jak ktos
              mowi ze ma dobry gust to znaczy ze go nie ma, a jej sposob bycia to chyba
              jednak poza. Mimo to pozdrawiam
              • Gość: bik Re: Słuchanie muzyki a preferencje wyborcze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.10.06, 18:36
                jakby miala lat 12 nie moglaby głosowaćwink

                co do związku gutu muzycznego z ugrupowaniem wybranym w wyborach też nie mogę
                sie zgodzić - u nas na PO głosowali fani Jennifer Lopez, radia Pacha Ibiza,
                Faithless, Vadera, Dido, jazzu, klasycznej, doorsów, marleya i jeszcze całej
                gamy innej muzy (99% znajomych - a to daje sporą rozbieżnośćwink)

                za to na PiS głosował stary bywalec Jarocina (stary bywalec starego Jarocina) i
                fanka Coldplaya (znam całe 2 sztuki wyborców Pisu)

                fakt, ze nie pojawił sie żaden "wyznawca" Ich Troje czy Mandaryny, ale moze
                dlatego, że takich nie znamsmile

                pozdrawiam serdecznie
              • johnny-kalesony Re: Słuchanie muzyki a preferencje wyborcze 06.10.06, 18:44
                Tak się składa, że piosenki np. Abby są znacznie bardziej wyrafinowane
                kompozycyjnie niż utwory Doorsów albo Pink Floyd. Te ostatnie zespoły uważane są
                jednak za nie wiadomo jaki już symbol "inbtelektualizmu", ponieważ olbrzymia
                większość ludzi ocenia wartość muzyki na podstawie zjawisk pozamuzycznych,
                pozakompozycyjnych. M. in. - na podstawie wyglądu wykonawców i ogólnego "wrażenia".
                I stąd też np. facet, który chodzi na czarno, przewraca oczami, ale umie grać
                tylko dwa akordy na krzyż techniką harcerza przy ognisku jest uważany za
                wielkiego artystę, a dziewczyna po szkole muzycznej ze sporym głosem (Doda!) już
                nie - ponieważ nosi różową minióweczkę. A jak wiadomo - intelektualstka, która
                tworzy wartościową sztukę musi być zaniedbana i brzydka.


                Pozdrawiam
                Keep Rockin'
                • aniaczepiel Re: Słuchanie muzyki a preferencje wyborcze 06.10.06, 18:58
                  johnny-kalesony napisał:

                  > Tak się składa, że piosenki np. Abby są znacznie bardziej wyrafinowane
                  > kompozycyjnie niż utwory Doorsów albo Pink Floyd. Te ostatnie zespoły uważane
                  s
                  > ą
                  > jednak za nie wiadomo jaki już symbol "inbtelektualizmu", ponieważ olbrzymia
                  > większość ludzi ocenia wartość muzyki na podstawie zjawisk pozamuzycznych,
                  > pozakompozycyjnych. M. in. - na podstawie wyglądu wykonawców i
                  ogólnego "wrażen
                  > ia".
                  > I stąd też np. facet, który chodzi na czarno, przewraca oczami, ale umie grać
                  > tylko dwa akordy na krzyż techniką harcerza przy ognisku jest uważany za
                  > wielkiego artystę, a dziewczyna po szkole muzycznej ze sporym głosem (Doda!)
                  ju
                  > ż
                  > nie - ponieważ nosi różową minióweczkę. A jak wiadomo - intelektualstka, która
                  > tworzy wartościową sztukę musi być zaniedbana i brzydka.
                  >
                  >
                  > Pozdrawiam
                  > Keep Rockin'

                  Doda ma owszem bardzo dobry głos, ale kompletnie nie podoba mi się jej image.
                • roar Re: Słuchanie muzyki a preferencje wyborcze 06.10.06, 21:09
                  > Tak się składa, że piosenki np. Abby są znacznie bardziej wyrafinowane
                  > kompozycyjnie niż utwory Doorsów albo Pink Floyd.
                  > Te ostatnie zespoły uważane są jednak za nie wiadomo jaki już symbol
                  > "inbtelektualizmu", ponieważ olbrzymia większość ludzi ocenia wartość muzyki
                  > na podstawie zjawisk pozamuzycznych, pozakompozycyjnych.

                  E, ale zdajesz sobie sprawę, że argument słomianej kukiełki ma zerową wartość merytoryczną? Dobrze byłoby, gdybyś potrafił uzasadnić swoją (dość jednak kontrowersyjną) tezę przy pomocy jakichś konkretnych argumentów muzykologicznych.

                  O ile oczywiście nie robisz sobie jaj po prostu, to wtedy przepraszam. smile
                  • johnny-kalesony Re: Słuchanie muzyki a preferencje wyborcze 06.10.06, 23:01
                    Nie zamierzam uzasadniać mojego twierdzenia z punktu widzenia muzykologii,
                    ponieważ właśnie powyżej się od niego odcinam. Muzykologia jest terminem zbyt
                    szerokim. Nie widzę powodu, by przy porównywaniu Abby do Pink Floydów brać pod
                    uwagę np. sprawy chronologii i biografii wykonawców.

                    Nie tylko zresztą utwory Abby są znacznie bardziej wartościowe od Pink Floyd pod
                    względem muzycznym, kompozycyjnym. Kilkanaście minut temu miałem w rękach
                    partyturę "Nie zapomnisz nigdy" Jerzego Połomskiego z gotową aranżacją.
                    Floydowego smędzenia w koło macieju trzech-czterech akordów do bogactwa
                    aranżacyjnego tego utworu wręcz nie da się porównać.

                    Dlatego też proponuję Ci, żebyś na chwilę zpomniał, że Abba "to przecież
                    obrzydliwe disco" a Pink Floyd "to wielk rock symfoniczny". Porzuć etykietki i
                    spróbuj SŁUCHAĆ.


                    Pozdrawiam
                    Keep Rockin'

                    Ps. Jestem miłośnikiem klasycznego rock'n'rolla, ale przede wszystkim jestem
                    miłośnikiem ze znawstwem i wyobraźnią napisanej muzyki.
                    • roar Re: Słuchanie muzyki a preferencje wyborcze 07.10.06, 00:06
                      johnny-kalesony napisał:

                      > Nie zamierzam uzasadniać mojego twierdzenia z punktu widzenia muzykologii,
                      > ponieważ właśnie powyżej się od niego odcinam. Muzykologia jest terminem zbyt
                      > szerokim. Nie widzę powodu, by przy porównywaniu Abby do Pink Floydów brać pod
                      > uwagę np. sprawy chronologii i biografii wykonawców.

                      Nie no, oczywiście, właściwym polem dyskursu jest tutaj inny dział muzykologii, to jest teoria muzyki, czy, ściślej, kompozycji. A od konieczności podania jakichkolwiek argumentów dla swoich opinii raczej nie możesz uciec, od kiedy użyłeś ich do dialektycznego ataku na inne osoby. Słucham więc.

                      > Dlatego też proponuję Ci, żebyś na chwilę zpomniał, że Abba "to przecież
                      > obrzydliwe disco" a Pink Floyd "to wielk rock symfoniczny". Porzuć etykietki i
                      > spróbuj SŁUCHAĆ.

                      Mówiłem ci już, argumentacja słomianej kukiełki nigdy nie będzie merytorycznym argumentem w dyskusji. (Na pewno udało ci się wywołać uśmiech politowania na twarzach osób znających moje upodobania muzyczne, jeśli to czytają; czego im w sumie nie życzę, nie jest to póki co wartościowa dyskusja.)

                      > przede wszystkim jestem miłośnikiem ze znawstwem i wyobraźnią napisanej muzyki.

                      Skoro tak, to nie powinieneś mieć problemów z teorią "pisania muzyki". Ponawiam pytanie. smile
                • nicewarthog nie rozumiem.... wyrafinowania kompozycyjnego... 06.10.06, 23:41
                  johnny-kalesony napisał:

                  "(...) Floydowego smędzenia w koło macieju trzech-czterech akordów do bogactwa
                  aranżacyjnego tego utworu wręcz nie da się porównać."

                  właśnie w głowie nucę sobie 'echoes' oraz 'careful with that axe eugene' pink
                  floyd. i w głowie porónuje sobie te dwa utwory do 'fernando' oraz 'mamma mia'. i
                  nijak nie mogę odczuć tego wyrafinowania kompozycyjnego. to tak jakby wyżej
                  traktować mickiewicza nad norwida, bo ten pierwszy trzymał się zasad (niby
                  tworzył coś nowego, ale z zasadami), żył ciekawie (z kochankami i synami na
                  boku), czyli 'wyrafinowanie kompozycyjnie' , a ten drugi pan swoją epokę
                  przeskoczył, tworzył całkiem coś nowego, wspaniałego,niezrozumianego, i umarł
                  'jedynie' w przytułku dla bezdomnych. mi się zawsze zdawało, że wyrafinowanie
                  kompozycyjny, kompozycja, ułożenie poszczególnych dźwięków wdane miejsca, jest
                  ważne, wtedy, gdy cząsteczki poszczególne na ta skupiające się tworzą coś
                  pozakompozycyjnego, geniusz. a abbie tego sie nie doszukałem. od ładne, miłe
                  piosenki, i tak wole bee gees. ale jak można bee gees wyżej traktować nad pink
                  floyd, pod względem techniki chociażby. 3-4 akordy na krzyż?! no to ja słyszałem
                  inne 'shine on you crazydiamond' a ty inne 'dancing quuen' ! no wybacz, ale
                  geniusz widzę w pierwszym, utwór stworzony z bezsilności, nudy,pustki, bez
                  żadnych ekscesów pozascenicznych, to raczej abba wojażyła na eurowizji.no i abba
                  nic nowego nie ukazała, teksty nie posiadają w sobie takiej mocy jak 'brain
                  damage'. the doors to inna półka od pink floyda (no chyba że wczesny pf, ten
                  jest akurat podobny). to już liryka i poezja morissona, i nie ma że głupia, że
                  ci nie pasuje, to są jego wiersze. koniec kropka.a że dodanodo tego gitary, i
                  cudowne organy manzarka... nigdy raczej nie poczuje katharsis słuchając abby czy
                  beegees. to raczej by było nienormalne. i ich za to nie ganie, tworzyli świetną
                  muzykę, ale to jest inna liga. i ja nie porównałem pierwszy pf do tego zespołu.
                  bądź co bądź nie można tego robić, bo są tylko zepsoły - które nam się nie
                  podobają, i które sie podobają.
                • Gość: high hopes Re: Słuchanie muzyki a preferencje wyborcze IP: *.jomar.info 08.10.06, 12:11
                  Z tym porównaniem Abby do Pink Floyd do albo jakiś żart albo kiepska prowokacja... Nie wiem czy śmiać się czy płakać. Z ciekawości znalazłem tłumaczenie jednej piosenki. Oto refren piosenki "Gimme Gimme":
                  "Dawaj Dawaj Dawaj faceta po północy
                  Czy ktoś by mi nie pomógl przegnać tych cieni?
                  Dawaj Dawaj Dawaj faceta po północy
                  Prowadź mnie przez ciemność aż do początku dnia",
                  albo fragment piosenki "Mamma Mia":
                  "Mamma mia, nawet jeśli powiem
                  Pa pa, zostaw mnie teraz lub nigdy
                  Mamma mia to jest gra w która my gramy
                  Pa pa, nie znaczy dla mnie na zawsze"
                  Jeżeli to są genialne teksty to gratuluję gustu, a muzykę każdy słyszał więc komentować nie trzeba.
                  • roar Re: Słuchanie muzyki a preferencje wyborcze 08.10.06, 12:54
                    Gość portalu: high hopes napisał(a):

                    > Z tym porównaniem Abby do Pink Floyd do albo jakiś żart albo kiepska prowokacja
                    > ... Nie wiem czy śmiać się czy płakać. Z ciekawości znalazłem tłumaczenie jedne
                    > j piosenki. Oto refren piosenki "Gimme Gimme" (...)

                    Nie chciałbym być złośliwy, ale słyszałeś Ca Ira?
                  • johnny-kalesony Re: Słuchanie muzyki a preferencje wyborcze 08.10.06, 13:42
                    No właśnie - przecież o tym pisałem! Do oceny jakości muzyki posłużyłeś się
                    właśnie kryterium pozamuzycznym, czyli wartością literacką tekstu. A tekst w
                    muzyce nie ma przecież najmniejszego znaczenia ...
                    W muzyce najważniejsza jest muzyka. To znaczy - kompozycja i aranżacja tejże
                    kompozycji.

                    Pink Floydzi byli i są niestety dość słabymi muzykami, więc muszą posiłkować się
                    swoimi słynnymi spektaklami typu "światło i dźwięk". Jak ktoś nie umie grać, to
                    dorabia sobie wielką, dętą ideologię i mami słuchaczy rekwizytami, żeby człek
                    nie zauważył, z czym tak naprawdę ma do czynienia. I większość ludzi niestety
                    daje się na to nabrać.


                    Pozdrawiam
                    Keep Rockin'
                    • nicewarthog Re: Słuchanie muzyki a preferencje wyborcze 08.10.06, 17:14
                      kryterium pozamuzyczne to teksty? a więc pewnie w wierszu kryterium
                      pozalirycznym jest mówienie o interpretacji dzieła przez samego artystę? twoja
                      argumentacja się kupy nie trzyma. po obejrzeniu "Pink Floyd in Pompeii", oraz
                      paru ich koncertów, moge ci powiedzieć że są świetnymi muyzkami, potrafią
                      genialnie improwizować, a co najważniejsze ich jam session`y przyniosły genialne
                      utwory. ABBA chyba nie pokusiła sie o taki sposób tworzenia, co?
                      Światło w muzyce pink floyd było od początku, panowie studenci architektury,
                      głównie roger waters, zafascynowani byli wynalazkami Mike Leonard`a u którego
                      mieszkali, i chcieli coś nowego, co ich zaciekawiło pokazać wiekszej publiczności.
                      Już łatwiej i zgrabniej byłoby się czepić Velvet Underground, zespołu który w
                      sumie nic ciekawego nie grał, śpiewała modelka, wykreowany z niczego
                      praktycznie... ale. ten zespół doprowadził do rewolucji brzmienia, do zmiany
                      image`u scenicznego, no i jak mówi pewna anegdotka ' ludzie którzy zetknęli się
                      z VU podczas koncertu, natychmiast zakłądali swoje kapele'.
                      jesli miałbym słuchać muzyki tylko ze względu na kompozycje(jak ty to byś chciał
                      aby ludzie robili), to zamknąłbym się w rocku intrumentalnym wielkich wirtuozów
                      (Mike Oldfield, John Petrucci, Steve Vai, joe Satriani) i nie dotykałbym niczego
                      innego, bo to złabizna kompozycyjna, gniot muzyczny, etece, bądż trzymałbym sie
                      tylko muzyki klasycznej. Twoja postawa kojarzy mi sie z postawą głównego
                      bohatera "Wilka Stepowego" który nie potrafił zrozumiec, jak ktoś może bawić sie
                      przy bluesie, a co gorsza, słuchać go.
                      Dziwnym trafem nawet Royal Philharmonic Orchestra dała sie nabrać na Pink
                      Floyd`a. oni też są naiwni.. strasznie...

                      Ach.. no i ogólnie rzecz biorąc, każdy koncert jest zły. Bo w koncercie chodzi o
                      to by zaciekawić widza scenicznie. więc założmy zespół który nie nagrał płyty,
                      lecz gra tylko na koncertach, jest słabszy od ABBY. dobrze że inni ludzie nie
                      myslą tak jak ty, inaczej muzyka rozrywkowa pozbyłaby sie genialnych wykonawców,
                      zaś ludzie niczym asceci słuchaliby w zaciszu swoich domostw 'najgenialniejszych
                      aranżacji i kompozycji'(czyli np. math-rocka, idealnego pod każdym calem, dla
                      niektórych nie do zniesienia). większość ludzi naszczęscie daje się na nabrać. i
                      słucha to co im sie podoba, i wg. swoich odczuć ocenia muzykę.

                      "W muzyce najważniejsza jest muzyka. To znaczy - kompozycja i aranżacja tejże
                      > kompozycji."

                      nie trafia to we mnie. dla mnie najważniejsze jest przeżycia idące w parze z
                      przesłuchaniem muzyki. rodzaj wewnętrznego katharsis. i mam gdzieś kompozycje
                      czy aranżacje. dopiero po czasie mogę zacząć rozkładać na czynniki pierwsze dany
                      utwór.

                      obiektywnie abba nie wniosła nic nowego, to co oni grali było już wcześniej.
                      pink floyd za to zmieniła muzykę. a zmiana zawsze jest na lepsze. bo chcąc nie
                      chcąc pcha do przodu, a nie, zatrzymuje.
                • nicewarthog Re: Słuchanie muzyki a preferencje wyborcze 08.10.06, 21:24
                  "a dziewczyna po szkole muzycznej ze sporym głosem (Doda!) już
                  nie - ponieważ nosi różową minióweczkę"

                  ponieważ doda nic nowego nie wnosi. kompletnie nic. ma ładny głos? tak , prawda,
                  i tyisące innych kobiet ma taki ładny głos, nawet te które nie śpiewają(znam
                  takie, zeby nie było że zmyslam). są miliony aktorów którzy najwyżej potrafią
                  grać w teatrze małej mieściny i nigdy sie nie wybiją, są panowie po szkole
                  muzycznej którzy zostają nast. nauczycielami w jakiejś budzie. nie mają tego
                  geniuszu, który pozwoliłby im pójść dalej. z dodą jest podobnie. raczej nie
                  nagra nic podobnego do Kate Bush, Dolores O'Riordan, czy Elisabeth Fraser. a
                  wszystkie trzy są przepiękne, maja piękny głos i... geniusz który w nich tkwi.
                  Pokazały coś nowego. A noszenie różowej minióweczki tez ją podiciąga pod daną
                  społecznośc, i dlatego jej muzyka nie trafia do wszystkich. już za sam image
                  sceniczny( do innych znów właśnie on tylko trafia).

                  oprócz tego czesto zdarza się tak, że osoba któa nie potrafi spiewac, ale jest
                  tym zafascynowana i pragnie tego bardzo, w końcu się przebiję i podbije listy
                  muzyczne(ian curtis, jim morisson).ktoś kto ma 6-tki w szkole nie oznacza że
                  jest inteligentniejszy, mądrzejszy od 3-kowicza. tak samo jest w muzyce. jeszcze
                  się pan czep F. Mercurego, że jego głos jest słaby, a queen słabo grali, to już
                  chyba nie bedziesz istniał, no i argumentacji narazie brak z twojej strony.
                  • johnny-kalesony Re: Słuchanie muzyki a preferencje wyborcze 09.10.06, 14:03
                    , a queen słabo grali, to już
                    > chyba nie bedziesz istniał, no i argumentacji narazie brak z twojej strony.

                    A jak tutaj narysować pięciolinię i postawić klucz?
                    Queen byli znakomitymi kompozytorami. Dlatego są wielcy.
                    Podobnie jak Aerosmith, którzy obecnie są chyba najlepszą kapelą świata. Dętym
                    "yntelektualistom" grającym trzy akordy daleko, dalego do ich wyrafinowania.
                    Niestety - większość ludzi uważa Tylera & companieros za alkoholicznych
                    kretynów, ponieważ OGLĄDAJĄ albo CZYTAJĄ muzykę. Przykro mi - muzyki się SŁUCHA.

                    Podaję przykład. Stray Catsi i "Rock this town". Większość "yntelektualistów"
                    zapewne zacznie kręcić nosem na głupie, prostackie rockabilly (albo
                    rock'n'rolla). Chciałbym usłyszeć "muzyków" Pink Floydów, którzy grają takie
                    akordy, tak harmonizmują i budują improwizację z akordów typowych dla swingu, jazzu.

                    www.youtube.com/watch?v=wh5IqEDLb2I

                    Pozdrawiam
                    Keep Rockin'

                    Ps. Ja również bardzo lubię np. Oasis, ale nigdy nie przyjdzie mi do głowy, żeby
                    nazwać ich wielkimi. Jak śpiewał Mick: To jest tylko rock'n'roll ...
                    • roar Re: Słuchanie muzyki a preferencje wyborcze 10.10.06, 19:45
                      johnny-kalesony napisał:

                      > Przykro mi - muzyki się SŁUCHA.

                      No nie wątpię, że ci się przykro słucha.

                      > Chciałbym usłyszeć "muzyków" Pink Floydów, którzy grają takie
                      > akordy, tak harmonizmują i budują improwizację z akordów typowych dla swingu,
                      > jazzu.

                      No, a ja chciałbym usłyszeć Daft Punk w arii z Toski. A potem niech Zack de la Rocha zagra na fortepianie jakiś standard jazzowy.

                      > Ps. Ja również bardzo lubię np. Oasis, ale nigdy nie przyjdzie mi do głowy,
                      > żeby nazwać ich wielkimi.

                      O, a to niby czemu?
                    • Gość: digan Re: Słuchanie muzyki a preferencje wyborcze IP: *.idc.net.pl 03.04.07, 18:05
                      No cóż, mylisz się. Akurat znam obydwa zespoły dość dobrze, wiem, że pink
                      floydzi pod względem aranżacyjnym i pod względem samych pomysłów odrzucają
                      queenów o dwie długości. Aczkolwiek i samo queen jeśli chodzi o kompozycje jest
                      całkiem niezłe, głównie, dzięki doskonałemu warsztatowi Briana Maya.
                      Tak czy inaczej - jeśli mówisz, że Pink Floyd operuje trzema akordami, to
                      lepiej nie wypowiadaj takich tekstów w miejscach publicznych.
                      Weź "Time" albo "Money" na tapetę. Otwórz dwolny serwis dla giatrzystów i
                      sprawdź, ile w tych kawałkach jest "literek".

                      pozdrawiam,
                      digan.
              • magdynia Re: Słuchanie muzyki a preferencje wyborcze 07.10.06, 13:02
                domorosłym psychologom serdecznie dziękujemy. Całą swoją wypowiedź opierasz na
                jakichś śmiesznych przeczuciach i gdybaniach. Niestety nie mam 12 lat, nie
                klękam także przed wymienionymi przez siebie wykonawcami, tylko sobie słucham
                ich płyt i to ze względu na muzykę, na dźwięk a nie przesłanie - i takie moje
                święte prawo. Ponadto - pragnę Cię uspokoić - nie są to jedne grupy, czy
                wykonawcy których słucham, jednak troszkę się rozwijam. Nie wiem dlaczego wg
                ciebie ktoś kto mówi, że ma dobry gust, mieć go nie może. Ale cóż,niektórym
                logika nie jest do szczęścia potrzebna.
            • ryslaw Re: Słuchanie muzyki a preferencje wyborcze 06.10.06, 21:00
              Co prawda w parlamentarnych na ludzi z PiS nie glosowalem (bo akurat w moim
              regionie byly to mocno nieciekawe postacie, lacznie z dawnym aparatczykiem
              SLD-owskim, ktory szybko sie przefarbowal), ale w prezydenckich glosowalem na
              Kaczynskiego.

              A gustow muzycznych tez sie nie wstydze - glownie progresja (genesis, camel,
              yes), fusion (mahavishnu, brand x), prog metal (dream theater), metal (opeth),
              psychodelia (gong, ozric tentacles), itp itd.
          • Gość: Cortez Re: niedokładnie czytasz IP: 213.17.164.* 06.10.06, 18:52
            Gość portalu: Marek napisał(a):

            > Ona napisała, że lubi słuchać. Czyli słucha , acz może nie rozumieć. Polska
            to
            > dziwny kraj, gdzie dużo osób słucha anglojęzycznej muzyki, nie znając
            > kompletnie języka angielskiego


            To wcale nie jest takie złe. Wtedy wokal jest odbierany jako kolejny ładnie
            brzmiący instrument. Teksty piosenek przeważnie są strasznie głupie, a ich
            zrozumienie może spowodować, że będą sie mniej podobały.
            Na pewno autor tekstu chciałby, żeby jego przekaz był zrozumiały, jednak często
            sama muzyka plus niezrozumiały wokal wprowadzają nas w lepszy nastrój
            niż "głębokie przesłanie artysty".
            Dodam jeszcze, że od kiedy poznałem angielski w stopniu pozwalającym na
            zrozumienie wokalistów, to niektórych tekstów staram się nie rozumieć...
            A Markowi radzę posłuchać utworów fińskiego zespołu Värttinä - wokalistki maja
            sliczne głosy, pisenki sa melodyjne i mam gdzieś że nic nie rozumiem smile
            Wokal to jeden z instrumentów muzycznych, a tekst to twórczość literacka jego
            autora, która w połączeniu z muzyką ma stanowić tzw. "przekaz".
            Jesli masz gdzieś ten przekaz to, to po co komu rozumieć ten tekst?
    • mameluch Re: Słuchanie muzyki a preferencje wyborcze 05.10.06, 16:33
      kiedyś było już to poruszane (chyba na SF), ale przypomnę, że wojewoda mojego
      województwa (czyli Warmińsko-Mazurskiego), Adam Supeł, nie członek PiSu, ale z
      ich nadania piastujący to stanowisko, chce wydać sławetne demo Siekierysmile
      no i w Jarocinie jako młodzian się ponoć pojawiał.
      www.agencjaitp.pl/printout3379.html
    • abranova Re: Słuchanie muzyki a preferencje wyborcze 05.10.06, 16:51
      Ciekawa teza, chociaż także nie jestem w stanie jej zweryfikować. Jedynymi
      osobami, o których wiem, że głosowały na PiS sa moi dziadkowie, którzy słuchają
      radia Maryja oraz jeden taki młody znajomu z internetu, ale nie wiem zupełnie
      czego on słucha. Spróbuję się kiedyś dowiedzieć.

      Z całą pewnością mogę natomiast stwierdzić, że przeciwieństwo (polityczne) tezy
      się nie sprawca. A mianowicie znam sporo osób, ktore NIE głosowały na PiS i przy
      tym ich gust muzyczny wyznacza to, co leci w Radiu Zet smile)) Ale zawsze zdumiewał
      mnie fakt, ilu moich bliskich znajomych ma kiepski gust muzyczny. Nie bedę wiec
      tego zbyt dogłębnie rozważać, bo jeszcze runie moje życie towarzyskie...
    • au.lait Re: Słuchanie muzyki a preferencje wyborcze 06.10.06, 10:43
      Według mnie Budka Suflera i Beata "Bajm" Kozidrak mocno stoją w rankingu tego,
      co większość pisuarowców (oraz ich fani) może lubić. No, może jeszcze
      dorzuciłabym Beatelsów. Na specjalne życzenie dla Ziobry uwzględniłabym w tym
      minizestawieniu Edytę Górniak. Wrażliwi chłopcy z przedziałkiem w bok ją lubią...

      Zupełnie natomiast nie wyobrażam sobie, czym (i czy w ogóle) może się otumaniać
      mr Cymański. Chorałami gregoriańskimi? A taki Dżeku Cyborg Kurski co ma na
      plejerze? "Mein Kampf" na (z całym szacunkiem) vaderowskich samplach
      wyskandowany przez Bjork?! Bożesz, no nie wiem, sama nie wiem...
    • Gość: vesna Re: Słuchanie muzyki a preferencje wyborcze IP: *.torun.mm.pl 06.10.06, 13:49
      a ja mam wujka. Koło 40. Artystę fotografika. Grającego na basie w zespole
      rockowym z chłopakami o prawie 20 lat młodszymi. Od wielu lat wkręconego w
      bydgoską artystyczna bohemę i klimaty okołomózgowe. ma ogromną kolekcje płyt, z
      której zawsze chętnie coś podbieram - od rocka sprzed 30 lat, po najnowsze
      jazzowe płyty. Kolekcję koncertów na video, w tym kilka świetnych Pink Floyd.
      Jest najbardziej zacietrzewionym PiSowcem jakiego znam (a studiuję w IS UMK, to
      tam, gdzie prof. Andrzej Zybertowicz jest dyrektorem). I wierzy tylko Radyju.
      Nie pytajcie jak to mozliwe, bo sama tego nie rozumiem. Fajnie się z nim gada,
      byle nie zahaczyć o politykę.
      • Gość: vesna Re: Słuchanie muzyki a preferencje wyborcze IP: *.torun.mm.pl 06.10.06, 14:05
        aha, jeszcze jedn istotny rys osobowości mojego wujka, rzucający może trochę
        inne światło na temat wątku. Wujek, który zawsze był taki
        rockowo-artystyczno-jarociński (w Jarocinie był co roku za swoich młodych lat),
        miał rzecz jasna w sobie pokłady buntu przeciwko rzeczywistości, wolność na
        jednym z pierwszych miejsc w hierarchii wartości itd. Co za tym szło - był mocno
        zaangażowany w działalność opozycji, strajki studenckie, siedział w więzieniu za
        odmowę służby wojskowej i wlasnie tę działalność. wolność wywalczył, ale studiów
        nie skończył, na pięknoduchowskich frazesach kariery nie zrobił, teraz jest
        bezrobotny i rozgoryczony. jak sie o tym pomyśli to może nic dziwnego, że w PiS
        jak w obrazek... Jest w nim masa nienawiści do UBecji, komunistów, tych, którzy
        go prześladowali.
        Jasne, że to tylko jeden egzemplarz wujka, ale sądzę, że powiazania między
        miłośnikami rocka a elektoratem PiSu moga biec właśnie podobnymi ścieżkami. Co
        dla osób na tyle młodych, że dla PiS to tylko Kosciół, lustracyjne wrzaski i
        wymachiwanie flagą przy każdej okazji, może być niezrozumiałe.
        Zaznacze przy tym, że sama jestem tak młoda i mam odruchy wymiotne na widok
        naszego cudownego rządu i jaśnie nam panujących blixniaków, a wujkowi się dziwię
        mimo wszystko. bo ile kłamstw inteligentny człowiek moze kupic jako prawdę?
        • Gość: 997 Re: Słuchanie muzyki a preferencje wyborcze IP: *.ec.pl 06.10.06, 15:39
          > bo ile kłamstw inteligentny człowiek moze kupic jako prawdę?
          a kto powiedział że głosując na daną partię przyjmuje się wszystko co ona mówi
          za prawdę? Chyba wiemy na czym polega polityka, choćby z grubsza. Trzeba tylko
          zdecydować się ,które kłamstwa nam bardziej pasują i które są z głębszych
          pobudek. Ja wolę kłamstwa PiSu od kłamstw Sld i już
          • Gość: vesna Re: Słuchanie muzyki a preferencje wyborcze IP: *.torun.mm.pl 06.10.06, 16:28
            > a kto powiedział że głosując na daną partię przyjmuje się wszystko co ona mówi
            > za prawdę?

            nikt tego nie powiedział, więc nie rozumiem dlaczego się czepiasz. Ja napisałam
            tylko, że wujek przyjmuje to, co mówi PiS za prawdę i to mnie dziwi. Rozumiesz?
            Są wyborcy pragmatyczni, jak Ty (żeby nie powiedzieć cyniczni). I są tacy, jak
            ten wujek, który mnie o tyle zdumiewa, że jest naprawdę inteligentnym,
            oczytanym, uzdolnionym człowiekiem.

            A wątek dotyczy czego innego - tzn. związku pogladów politycznych z gustem
            muzycznym. Przedstawiłam swoja hipotezę tego, jak może powstać mariaż Jarocina z
            PiSem i proponuję się jakos do niej odnieść, jesli już, bo dyskusji o wyższości
            PiS nad SLD i odwrotnie jest duzo na forum Kraj.
      • roar Re: ale chrzanice-wiadomo ze rock'n'roll to lewac 06.10.06, 21:11
        No właśnie niewątpliwie więcej procentowo jest słuchaczy rocka wśród zwolenników UPR niż PiS, z racji wpisanego w linię programową tej pierwszej indywidualizmu.

        Co prawda, to prawda, mam wrażenie, że tyczy się to raczej szeroko pojętych sympatyków tejże, niż ścisłego grona członków/działaczy. Co jest zresztą jednym z nieszczęść tej formacji. No, ale ja tam nie narzekam, ich problem. Jak to ktoś powiedział, to, że UPR ma notowania w granicach błędu statystycznego, nie jest powodem do smutku, wręcz przeciwnie. Smutne jest tylko to, że inne partie mają większe. big_grin
    • Gość: w_gru_szkolony Re: Słuchanie muzyki a preferencje wyborcze IP: *.pppoe.mtu-net.ru 06.10.06, 17:19
      LPR jako partia arokendrolowa? No nie wiem, wydaje mi sie, ze faworyci mlodszej
      czesci elektoratu LPR (a takze co mlodszych czlonkow tego ugrupowania, np. pana
      Farfala) to wlasnie buntownicze rokendrolowe kapele takie jak Legion albo
      Konkwista 88. A kto wie, moze i paru sympatykow PiS ich slucha.
      A swoja droga nie oszukujmy sie: rock jako kontrkultura to przeszlosc. Ja
      jestem ciekaw, na kogo glosuja fani techno (mam na mysli nie bubblegumowych
      bywalcow Love Parade, ale cyberpunkow spod znaku 180bpm, robiacych open air'y w
      szczerym polu).
        • Gość: gniewko_syn_ryba Re: Słuchanie muzyki a preferencje wyborcze IP: *.autocom.pl 06.10.06, 20:53
          Gość portalu: a taki jeden napisał(a):

          > Smiejecie sie, ze politycy nie sluchaja muzyki. Popatrzcie na siebie, wiekszosc
          > z was niby tak rozwinietych intelektualnie zatrzymala sie w "rozwoju muzycznym"
          > na poczatku lat 90. Nie ma to jak byc brudasem w smierdzacyh wlosach i
          > powyciaganym swetrze. Napalm Death i wielce odkrywczy Tool. Jednak co obecnie
          > dzieje sie w muzyce rockowie to malo kto juz wie.

          A co obecnie dzieje się w muzyce rockowej ?... Podkreślam: ROCKOWEJ...
        • teddy4 Do a takiego jednego 06.10.06, 21:50
          A jeśli wciągam wczesnego Komedę, środkowy Killing Joke, DJ Shadowa i Bez Ladu
          A Skladu np. to nazwiesz mnie snobem czy gościem, który nie wie czego
          chce???smile)))
          Lubię, jak komuś teorię obalęsmile.
          • Gość: gniewko_syn_ryba Re: Do a takiego jednego IP: *.autocom.pl 06.10.06, 21:57
            teddy4 napisał:

            > A jeśli wciągam wczesnego Komedę, środkowy Killing Joke, DJ Shadowa i Bez Ladu
            > A Skladu np. to nazwiesz mnie snobem czy gościem, który nie wie czego
            > chce???smile)))

            Ja powiem ci to, co niegdyś Hienio Palczewski niejakiemu Markowi Wiernikowi:
            "Jak twój ojciec cię płodził, to musiał komercji słuchać"... ;PPPPPPPPPPPP

            A co do obalania teorii, to jak już napisałem znam osobiście dokładne
            zaprzeczenie twojej tezy załozycielskiej... wink)))))))))))))))))))
      • morning.calm Re: Słuchanie muzyki a preferencje wyborcze 06.10.06, 18:12
        Moge Ci odpowiedz jak ja glosuje, bo pasuje do Twojego opisu. UPR, tylko i
        wylacznie.
        Kontrkultura w postaci rocka sie skonczyla juz dawno. Teraz mozemy mowic o
        kontrkulturze upostaciowionej przez ambitne klimaty elektroniczne, kulture
        off'owa itp.
        Slucham wspomnianej elektroniki, studiuje dziennie, do tego pracuje w banku, a w
        weekendy wchodze do innego swiata i spotykam tam takich ludzi jak ja. Srednia
        wieku na poziomie 25lat, zazwyczaj ludzie na codzien wstajacy wczesnie rano,
        pracujacy w powaznych firmach na odpowiedzialnych stanowiskach, czesto mlodzi
        przedsiebiorcy, bardzo duzo artystow, czesc osob stanowia tez anarchisci, ludzie
        ze skłotów.
        95% tej kultury to przeciwnicy obecnego rzadu, a jak wspomnialem w duzej mierze,
        ludzie ktorzy juz zaczynaja tworzyc ten kraj i sa jego sila napedowa, zarowno
        pod wzgledem gospodarki jak i sfery duchowej, artystycznej, intelektualnej.
        Dla osob postronnych, ubrani inaczej niz wszyscy, rozmawiajacy o sprawach innych
        niz kosmetyki i samochody, szalejacy cala noc z soboty na niedziele, a w
        niedziele bawiacy sie na afterze jestesmy wyrzutkami i marginesem. I Ci ludzie
        nie zdaja sobie sprawy, ze kolega z ktorego sie smieje, na ktorego patrzy z
        pogarda, jutro bedzie kontrolowal sklep miesny jego ojca jako inspektor
        sanepidu, a kolezanka z wielkim napisem na koszulce "spieprzaj dziadu" wyda
        decyzje administracyjna w postaci koncesji na sprzedaz alkoholu. Ten siedzacy
        dalej w okularach to lekarz, kilka miesiecy temu odebral dyplom z wyroznieniem,
        jest na stazu, bedzie psychiatra. Aktualnie grajacy dj codziennie wskakuje w
        garnitur i prowadzi zajecia procedury karnej ze studentami drugiego roku prawa,
        doktoryzuje sie. I oni nie glosuja na pis. Widza przyszlosc w tym kraju, ale nie
        za rzadow prawicowych frustratow i fanatykow, nietolerancyjnej holoty MW,
        niewyksztalconych parasocjalistow SO.
        viva 'la underground!
        • Gość: edie_997 Re: Słuchanie muzyki a preferencje wyborcze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.10.06, 10:44
          Prosze Państwa!!! Wbrew pozorom, rock'n'roll'owy bunt cały czas jestsmile mimo iż nie jest tak widoczny, jak w latach 60tych czy 80ych w naszym kraju, to jednak jest. możńa podzielic psołeczeństwo alternatywne( bo nie ma już subkultur-przyznaje) na następujące grupy:
          - dzieci słuchając muzyki rockowej i szeroko pojętej alternatywy, przeważnie z dobrych domów, nie buntują się szczególnie, ale w razie czego zawsze pomogą przy akcjach na miescie(np. demonstracje antygiertychowe). Przewaznie '89 i młodsze.
          - klimat zaangażowany politycznie- przeważnie słuchają punka i reggae, wogóle muzyki "zaangażowanej". Nie chodzi tutaj tylko o "rock'n'roll'ową zabawe", ale i o rockowe ideałysmile
          - pozerstwo- liczne zawsze smile
          Czy można powiedzieć, że to wszystko to syf? a przepraszam kto robi manifestecje antygiertychowe w tym kraju?smile czyżby nie powtórki młodzieży z lat 80tych? z naszywkami kapel, anarchią, pacyfką, ćwiekami, "innymi" od przyjętej normy strojem i poglądami?smile Pozdro dla rockoli!!!smile
    • katia211 Popieram PIS a zarazem zawsze byłam 06.10.06, 17:39
      wielką fanką metalu hehe. Zaczęło się w 1989 r, koncerty (m.in Metallica 91,
      99,2003 Slayer 1998, Iron Maiden i wiele innych ). Gdzieś obok tej muzyki
      zawsze był wrodzony antykomunizm. Dziś mam rozdzinę , stateczne życie, muzyka
      rockowa już jest na boku, ale losy ojczyzny zawsze będą mi bliskie . Widząc
      jak PIS demontuje fałsz i obłude tzw III RP całym sercem ich popieram. Pozdro