Gość: Greta
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
23.10.06, 13:23
Kiedy miałem 10-12 lat i zaczynałam w ogóle rozpoznawać dźwięki
,olśniona (ośliniony też) byłem twórczością (hehe) takich gigantów
jak Bad Boys Blue, London Boys, Roxette czy ,o zgrozo, Top One

...
Potem ewoluowałam, dziś "jestem starsza i poważniejsza, muzyki
słucham mądrzejszej",ostro kpię z tej wiochy na jakiej się wychowałam
(taka ze mnie niewdzięcznica),
ale ilekroć w radyju natknę się na jakiś kawałek sprzed lat ,w wykonaniu
ww.wykonawców,nie wyciszam,a nawet więcej - podkręcam głośniej i nie czuję
ani grama niechęci i wzgardy wobec tej ,powiedzmy sobie otwarcie - mało
wykwintnej muzyczki.Odpływam w sentymentalny rejs.Wracam z poczuciem winy
i wstydu

Oczywiście w oczy tego nikomu nie powiem,bo przecież
to obciach. Taka ze mnie wredna kłamczucha i hipokrytka
Ma ktoś podobne, rumieniące na czerwono, doświadczenia ?