starczy konserwatyzm?

10.12.06, 16:55
Bo wydaje mi się, że coś takiego właśnie u siebie zauważyłam: z każdym rokiem
robię się coraz mniej tolerancyjna na nie tyle inne, niż preferowane
osobiście gatunki muzyczne, co nawet nowe interpretacje starych kawałków
(wiem, że to się jakoś naukowo nazywa, ale niestety zapomniałam).

Wygląda to mniej wiecej tak,że mam "swój" świat "swojej" muzyki a reszta to
sieczka, niewarta chwili uwagi. Nawet, gdy ktoś ze znajomych próbuje
mi "sprzedać" swój kawałek, bronię się jak uparty osioł, bo przecież
to "jego" na pewno jest gorsze od mojego.

To się chyba nazywa starośćsad

Przepraszam, tak mnie dzisiaj jesiennie naszło, po przeczytaniu niektórych
wpisów na tym forum.
    • d.a.r.e.k Re: starczy konserwatyzm? 10.12.06, 17:31
      nie , zdecydowanie nie, to się nazywa , powtarzając z klasykiem 'jesienna
      deprecha' a swoja droga kto wie z jakiego to kawałka ?
      • sonia34 Re: starczy konserwatyzm? 10.12.06, 18:56
        d.a.r.e.k napisał:

        powtarzając z klasykiem 'jesienna
        > deprecha' a swoja droga kto wie z jakiego to kawałka ?

        To z kawałka zespołu Kury
        • d.a.r.e.k Re: starczy konserwatyzm? 10.12.06, 19:50
          Bravo ! wygrała pani baton smile

          w nagrodę całość tego wyjątkowego tekstu :

          Jesienna deprecha


          Mam znowu doła
          Znów pragnę śmierci
          Wracają stare lęki
          I nie mogę w nocy spać

          Ból przemijania
          Choroby, wojny, rozpacz
          Wszystkie ciemne strony życia
          Dręczą mnie ach ku.. mać

          Brazylijski serial już nie cieszy jak kiedyś
          Nawet seks jest banalny i nie kręci mnie
          Może jestem nienormalny, za krótko byłem w wojsku
          Może w lecie jakiś komar adidasa sprzedał mi...

          Mam znowu doła
          Znów pragnę śmierci
          Wszystkie formy samobója
          Przed oczyma stają mi

          Sam już nie wiem co robić mam
          Nie chcę dłużej smażyć tłuczonego szkła
          Mam już dość leżenia pod kałużą
          Ratuj mnie jesienny mały boże
          • sonia34 Re: starczy konserwatyzm? 10.12.06, 21:37
            d.a.r.e.k napisał:

            > Bravo ! wygrała pani baton smile
            >
            > w nagrodę całość tego wyjątkowego tekstu :
            >
            Dzięki, dawno już nic nie wygrałambig_grin
          • e.lalka Re: starczy konserwatyzm? 10.12.06, 21:56
            d.a.r.e.k napisał:

            > Brazylijski serial już nie cieszy jak kiedyś

            Cóż, racjasad
    • homohedonistus Re: starczy konserwatyzm? 11.12.06, 00:54
      a ja mam odwrotnie. Z wiekiem staję się coraz bardziej otwarty na nieznane mi dotąd brzmienia. Na szczęście, póki co, ma to swoje granice. Kilka całkiem znanych i cenionych zespołów nadal uważam za niewarte mojego poznania. Co nie zmienia faktu, że muszę uważać. Jeszcze dziesięć lat temu taki zespół jak Kent uznałbym co najmniej za "pedalski", a teraz całkiem mi się podoba. Głeboko jednak wierzę, że tkwiące we mnie malkontenctwo kiedyś zwycięży. I na starość będę słuchał już tylko rzeczy przeze mnie znanych i lubianych.
      • e.lalka Re: starczy konserwatyzm? 11.12.06, 17:46
        homohedonistus napisał:

        > a ja mam odwrotnie. Z wiekiem staję się coraz bardziej otwarty na nieznane mi
        d
        > otąd brzmienia.

        Chyba niezupełnie zrozumiałeś o co mi chodzismile
        To, o czym ty piszesz, nazywa się "dojrzewaniem", czyli jest czymś naturalnie
        zwiazanym z młodzieńczą chęcią doznania jak najwiekszej ilości wrażeń, w tym
        muzycznych nawet wtedy, gdy poczatkowo budzą pewną niechęć.

        Mnie natomiast chodzi o coś innego, np. gdy słyszę interpretację kawałka U2 w
        wykonaniu pewnej panienki (imienia i nazwiska nigdy nie starałam się
        zapamiętać), przełączam natychmiast na cokolwiek innego, nawet jak jest to
        równorzędne dno wykonawcze, bo nie jestem w stanie wysłuchać lubianego przez
        siebie utworu w wersji profanacyjnej. I takie zachowanie nazywam starością:
        brak otwartości na nowe, niski poziom tolerancji na top-listy z bezdyskusyjnym
        przywiazaniem do tego, co znam i lubię lub co zachodzi przynajmniej częściowo
        na "mój" gatunek muzyczny.
        • homohedonistus Re: starczy konserwatyzm? 11.12.06, 18:07

          > Chyba niezupełnie zrozumiałeś o co mi chodzismile
          > To, o czym ty piszesz, nazywa się "dojrzewaniem", czyli jest czymś naturalnie
          > zwiazanym z młodzieńczą chęcią doznania jak najwiekszej ilości wrażeń, w tym
          > muzycznych nawet wtedy, gdy poczatkowo budzą pewną niechęć.

          to wielce prawdopodobne, zastanawia mnie tylko jedna rzecz, jak mogę pisać o czymś, czego kompletnie nie znam, czy nawet nie doświadczyłem? Dodam tylko jeszcze, że niski poziom tolerancji na top-listy przejawiałem właśnie jakieś 10 lat temu. Zestarzałem się za młodu, a na starość dziecinnieję?
          • e.lalka Re: starczy konserwatyzm? 12.12.06, 20:17
            homohedonistus napisał:

            > Zestarzałem się za młodu, a na starość dziecinnieję?
            smile)
            Można inaczej: młodzienczy konserwatyzm i tolerancja dla wszystkiego wieku
            dojrzewania.
      • magdynia Re: starczy konserwatyzm? 12.12.06, 10:42
        ej, ja też tak mam, kiedyś miałam klapki na oczach, parę ulubionych zespołów, a
        reszta to było dla mnie jakieś zgniłe disco albo nudny pop, ogólnie rzecz
        biorąc reszta była "obciachowa", a teraz podoba mi się coraz więcej i więcej i
        więcej różnorodnych rzeczy
        • astir Stańko też tak ma! 12.12.06, 18:50
          magdynia napisała:

          > ej, ja też tak mam, kiedyś miałam klapki na oczach, parę ulubionych zespołów,
          a
          >
          > reszta to było dla mnie jakieś zgniłe disco albo nudny pop, ogólnie rzecz
          > biorąc reszta była "obciachowa", a teraz podoba mi się coraz więcej i więcej
          i
          > więcej różnorodnych rzeczy

          ...fragment z artykułu Jacka Skolimowskiego ("Przekrój" nr 47/3205 z 23
          listopada 2006smile:

          (...) Dziś, kiedy znudzi mu się medytowanie z trąbką i ćwiczenia długich nut,
          włącza sobie MTV i gra do prostych, rytmicznych melodii z teledysków.
          - Najlepiej mi się grywa z hip-hopowcami - przyznaje. - Lubię patrzeć na
          ostatnie produkcje Snoop Dogga, szczególnie te komercyjne gówna z The Neptunes.
          Kiedyś podobały mi się jeszcze girlsbandy, ale już nimi rzygam.
          Tu natychmiast wdaje się w wywód na temat wartości muzyki: - Pop działa krótko,
          ale bardzo intensywnie. Za to taki Bach podoba się od 300 lat. Te rzeczy z
          najwyższej półki mają jednakową siłę, tylko różnie działają. Miles jest
          żywotny, ale Horace Silver dla mnie już mniej..."
Inne wątki na temat:
Pełna wersja