Muzyczny fundamentalizm.

IP: 158.75.1.* 26.05.03, 14:41
Pewne przepelnione gniewem wypowiedzi na tym forum sklonily mnie do zalozenia tego watku. Nigdy nie ukrywalem,ze najbardziej lubie rock lat 60/70-tych. Nigdy tez nie twierdzilem,ze potem nie nagrano rownie wielkich arcydziel-bo nagrano. Czy jezeli slucham King Crimson czy Pink Floyd-to,to jednoczesnie oznacza,ze nie cierpie Siekiery czy Brygady Kryzys???
Czesto ludzie szufladkuja - ten slucha tego,to na pewno nie lubi tego. Albo - jak slucha Death czy Slayera to jak smie jeszcze sluchac i lubic Marka Grechute. Jest na tym forum kilku fundamentalistow - ktorzy glosza swoje objawione prawdy z pewnoscia jakiej by sie nie powstydzil prorok.
Lubie, gdy czlowieka cechuje pokora - nie tylko w podejsciu do muzyki,lecz wogole w podejsciu do swiata. Nie lubie nawiedzonych muzycznych szamanow gloszacych obiektywne i pewne prawdy. Prawda czesto kryje sie nie w tym co wykrzyczane i kategoryczne, lecz podane cicho i dyskretnie. Kazdy ma prawo sluchac czego chce - to jego sprawa.
Ja dzis wlasnie przesluchalem cztery razy z rzedu "czarna" Brygade Kryzys - w swojej estetyce jest to dzielo wybitne.Poruszany czesto przyklad grupy YES- ja ich nie nie moge raczej sluchac,co nie oznacza,ze ich nie szanuje. Tak samo nie cierpie Mickiewicza- ale bardzo go szanuje.
Dziekuje wszystkim za uwage. Przepraszam za powage. Juz znikam.
    • Gość: Argus Re: Muzyczny fundamentalizm. IP: 158.75.1.* 26.05.03, 15:06
      I jeszcze jedno- tak samo jak fan brzmienia z Seattle - nie musi od razu uwielbiac wszystkich zespolow - na przyklad moze nie lubic Nirvany- jednoczesnie uwielbiajac reszte. Tak samo fan muzyki lat 60/70- tych zakochany (jak ja) w King Crimson, Pink Floyd, EL&P,The Moody Blues czy Black Sabbath - mam prawo nie cierpiec YES.
    • Gość: eeetam Re: Muzyczny fundamentalizm. IP: *.wro.vectranet.pl / 10.10.1.* 26.05.03, 15:12
      cóż, chociaż nie słucham za dużo rocka z lat 60/70 nie pozostaje mi nic innego
      niż zgodzić się z Tobą.
      Inna rzecz, ze często to właśnie miłośnicy "starego dobrego rocka" okazują sie
      największymi ksenofobami - przeciwnikami hip-hopu, samplingu, Djs,
      remiksów,nowych brzmień i całej tej, jak to się nieładnie mówi, "muzyki z
      komputera"
      pozdrawiam
      • cze67 Re: Muzyczny fundamentalizm. 26.05.03, 15:19
        Gość portalu: eeetam napisał(a):

        > Inna rzecz, ze często to właśnie miłośnicy "starego dobrego rocka" okazują
        sie największymi ksenofobami - przeciwnikami hip-hopu, samplingu, Djs,
        remiksów,nowych brzmień i całej tej, jak to się nieładnie mówi, "muzyki z
        komputera"

        Ja nie lubię w/w muzyki. Nie rusza mnie, nic nie poradzę. To znaczy, że jestem
        ksenofobem!!!??? Czy to na pewno właściwe słowo?
        • Gość: eeetam Re: Muzyczny fundamentalizm. IP: *.wro.vectranet.pl / 10.10.1.* 26.05.03, 15:40
          cze67 napisał:

          "muzyki z
          > komputera"
          >
          > Ja nie lubię w/w muzyki. Nie rusza mnie, nic nie poradzę. To znaczy, że
          jestem
          > ksenofobem!!!??? Czy to na pewno właściwe słowo?
          >

          Wiesz, dopóki nie używasz argumentów typu "hiphopowiec to pasozyt", czy "remix
          śmierć muzyki" to wszystko gra,
          jeżeli taka muzyka Ciebie po prostu nie rusza to nie ma problemu,
          gorzej byłoby gdybyś próbował to uzasadnić tym, ze jest zła (bo nie jest)
          • ilhan Re: Muzyczny fundamentalizm. 26.05.03, 15:42
            Gość portalu: eeetam napisał(a):

            > cze67 napisał:
            >
            > "muzyki z
            > > komputera"
            > >
            > > Ja nie lubię w/w muzyki. Nie rusza mnie, nic nie poradzę. To znaczy, że
            > jestem
            > > ksenofobem!!!??? Czy to na pewno właściwe słowo?
            > >
            >
            > Wiesz, dopóki nie używasz argumentów typu "hiphopowiec to pasozyt",
            czy "remix
            > śmierć muzyki" to wszystko gra,
            > jeżeli taka muzyka Ciebie po prostu nie rusza to nie ma problemu,
            > gorzej byłoby gdybyś próbował to uzasadnić tym, ze jest zła (bo nie jest)


            wiem.onet.pl/wiem/018598.html
            • cze67 Re: Muzyczny fundamentalizm. 26.05.03, 15:47
              ilhan napisał:

              Dziękuję ilhanie, jednak nie jestem ksenofobem, lubię różne zagraniczne
              zespoły. Ufff, ulżyło mi.
            • Gość: As Re: Muzyczna ksenofobia IP: *.vline.pl / 172.16.1.* 26.05.03, 15:48
              Widzę że dyskusja zmierza w bardzo interesującym kierunku smile Od ksenofoba do
              rasisty niedaleko ...
            • Gość: eeetam Re: Muzyczny fundamentalizm. IP: *.wro.vectranet.pl / 10.10.1.* 26.05.03, 16:08
              dobra, no może słowo nie najwłaściwsze,
              ale w niektórych słownikach słowo ksenofob oznacza osobnika odczuwającego lek
              przed obcym, niekoniecznie obcokrajowcem, w tym kontekście od biedy można by
              odnieśc to do muzyki

              no, łapiecie mnie razej za słówka chłopcy, wnioskuje wiec że z właściwą treścią
              moich postów zgadzacie się w pełni...

              • ilhan Re: Muzyczny fundamentalizm. 26.05.03, 16:20
                Ja tam przeciwnikiem nie-rockowej muzyki nie jestem, pod warunkiem że jest
                wartościowa.
    • Gość: kubasa Re: Muzyczny fundamentalizm. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.05.03, 20:06
      Bylaby fajna dysputa ale jakos ty tak ogolnikowo to takie metne sie zrobilo i
      wogole, to ja nie wiem, wiec jak ty bys, tam chcial tam cos takiego
      sotrzejszego napisac to napisz, to wtedy lepiej bedzie, bo tak to pisac o czym
      nie ma za bardzo to tak wiesz ten watek tak umrze no ze tak powiem niedlugo...
    • vulture Re: Muzyczny fundamentalizm. 26.05.03, 20:22
      Kurczę - ja też lubię różne rzeczy, acz nie ukrywam że rock lat 70-tych rusza
      mnie najbardziej (chociaż, przykładowo, uwielbiam Deep Purple i Black Sabbath,
      a nie za bardzo Led Zeppelin; Yes i Moody Blues tak, a n.p. Pink Floyd nie
      zawsze). Poza rockiem lat 70-tych słucham wielu innych rzeczy, nie tylko rocka,
      ale pewnych zjawisk (sampling, remiksowanie nagrań rockowych) nie trawię i nie
      strawię. Jak słyszałem Puffa Daddy'ego, masakrującego "Kashmir", to mi się
      wnętrzności zamieniały w tornado. Niestety, ale nie mam obowiązku słuchania
      wszystkiego i do niektórych rzeczy nie mam zamiaru się zmuszać ani przytakiwać,
      nawet jeśli czegoś tam słuchają wszyscy poza mną. Howgh.
      • Gość: Czarek Re: Muzyczny fundamentalizm. IP: *.vibamt.dk 26.05.03, 21:55
        Macie potomkow ? Wiec nie ma sprawy - z mlodymi naprzod isc ! I choc moj
        malolat slucha glownie haewy metal /za czym ja nigdy nie przepadalem/ to
        potajemnie podbiera mi muzyke orkiestrowa.Wiec urzadzimy chyba sobie sesje z
        Deep Purple i Iron Maiden.Hej.
        • Gość: ociecdyrektor Re: Muzyczny fundamentalizm. IP: *.edytor.net / *.szcz.gazeta.pl 27.05.03, 14:21
          Gość portalu: Czarek napisał(a):

          > Macie potomkow ? Wiec nie ma sprawy - z mlodymi naprzod isc ! I choc moj
          > malolat slucha glownie haewy metal /za czym ja nigdy nie przepadalem/ to
          > potajemnie podbiera mi muzyke orkiestrowa.Wiec urzadzimy chyba sobie sesje z
          > Deep Purple i Iron Maiden.Hej.

          Mam potomków. Te starsze (lat trzy) zażyczyło sobie ostatnio łamaną
          angielszczyzną MOOOHED. Domyśliłem się, że chodzi o Motorhead i przeróbkę
          piosenki "Louie, Louie". Ma gust. To po tatku.
Pełna wersja