cze67
24.06.03, 16:56
Ja np. lubię gdy gitara, bas i perkusja wybijają (wygrywają) ten sam rytm.
Taki przypadek występuje np. w końcówce Suppers Ready Genesis i Grendalu
Marillion a także w kompozycjach zespołu Rush.
Lubię też kiedy utwór zaczyna się spokojnie a potem nabiera tempa. Tu na myśl
przychodzi mi Nirvana. Podoba mi się też, gdy piosenka składa się niejako z
kilku utworów, kilku pomysłów. Przykładem są kompozycje grup progresywnych:
Yes Genesis czy np. Happines Is A Warm Gun Beatlesów.
Lubię także po prostu świetne, niebanalnie zaaranżowane kopozycje. W tym
miejscu wymieniłbym Beatlesów z okresu psychodelicznego.