Dodaj do ulubionych

Nie rozumiem fenomenu The Beatles

IP: *.chello.pl 06.07.03, 23:05
Muzyka jak dla mnie mocno przeciętna, żeby nie powiedzieć momentami
prostacka. Ani nie było tam wybitnego wokalisty, ani aranżacje nie są jak dla
mnie nadzwyczajne. Nie wiem, może teksty. A może ich fenomen polega po prostu
na tym, że byli pierwsi? Jest tyle lepszych zespołów...
Obserwuj wątek
    • Gość: uhm Re: Nie rozumiem fenomenu The Beatles IP: *.media4.pl / 10.7.2.* 06.07.03, 23:16
      Gość portalu: ja napisał(a):

      > Muzyka jak dla mnie mocno przeciętna, żeby nie powiedzieć momentami
      > prostacka. Ani nie było tam wybitnego wokalisty, ani aranżacje nie są jak dla
      > mnie nadzwyczajne. Nie wiem, może teksty. A może ich fenomen polega po prostu
      > na tym, że byli pierwsi? Jest tyle lepszych zespołów...


      Wydaje mi sie, ze nalezysz do tej grupy osob, ktora kojarzy The Beatles z
      wesolymi piosenkami z pierwszego okresu dzialalnosci (np. "I want to hold your
      hand", "love me do" itp.). Mam racje? Ktos, kto slyszal w calosci np. "Abbey
      Road" albo "Revolver" nie wyskoczylby z tak smiesznym stwierdzeniem, no chyba
      ze ma ochote sie podroczyc...
      pozdr.
    • ilhan Re: Nie rozumiem fenomenu The Beatles 06.07.03, 23:21
      Gość portalu: ja napisał(a):

      > Muzyka jak dla mnie mocno przeciętna, żeby nie powiedzieć momentami
      > prostacka.

      Nie zgadzam się.
      Pierwsze płyty - proste. Ale wówczas większość zespołów grało jeszcze prościej,
      i w porównaniu z ówczesnymi Beatlesami - dużo bardziej prymitywnie.

      > Ani nie było tam wybitnego wokalisty,

      Chodzi Ci o to, że nie było tam śpiewaka operowego? Mnie Beatlesi wokalnie
      zadowalają, imponują mi nawet obszernymi momentami.

      > ani aranżacje nie są jak dla mnie nadzwyczajne.

      Bardzo nowatorskie jak na tamte czasy.

      > Nie wiem, może teksty.

      Tu akurat ja miałbym największe wątpliwości. Ale jest jednak sporo tekstów,
      które lubię i cenię...

      > A może ich fenomen polega po prostu na tym, że byli pierwsi?

      Na pewno przede wszystkim na tym polega ich fenomen. Pomyśl, może gdyby nie The
      Beatles muzyka rozrywkowa wyglądałaby kompletnie inaczej... Nie jest
      powiedziane że ktoś inny wypełniłby ich rolę.

      > Jest tyle lepszych zespołów...

      Jakieś przykłady?

      Polecam uważne wysłuchanie "Sgt Pepper's Lonely Hearts Club Band", "Abbey
      Road", "Revolvera"... To wielka muzyka. Taka, po której nic już nie było takie
      same...

      Pozdrawiam.
      • ilhan Dopisek 06.07.03, 23:26
        ilhan napisał:

        > Gość portalu: ja napisał(a):
        >
        > > Muzyka jak dla mnie mocno przeciętna, żeby nie powiedzieć momentami
        > > prostacka.
        >
        > Nie zgadzam się.
        > Pierwsze płyty - proste. Ale wówczas większość zespołów grało jeszcze
        > prościej, i w porównaniu z ówczesnymi Beatlesami - dużo bardziej prymitywnie.

        Zapomniałem dopisać:
        Od momentu mniej więcej płyty "Rubber Soul" (1965), a może i "Help!", stają się
        zespołem, który z albumu na album wspaniale się rozwija, ewoluuje i tworzy na
        nieosiągalnym dla innych poziomie, i aż do 1970 świeci pełnym blaskiem za
        każdym razem pokazując światu co innego.
    • vulture Re: Nie rozumiem fenomenu The Beatles 06.07.03, 23:54
      Muzyka The Beatles, rozwój tej grupy i cała jej twórczość w okresie istnienia
      oraz po rozpadzie wywarły tak wielki wpływ na całą masę muzyków, wokalistów i
      kompozytorów, że nie sposób przecenić jego znaczenia. To Beatlesi wyznaczali
      pewne kierunki, dyktowali wręcz obowiązującą modę i przecierali różne szlaki...
      Ale - oczywiście - wiemy wszyscy, że najlepsza jest Beata.
    • vulture niech żyje Beata 07.07.03, 12:19
      Sądzę, że i Pink Floyd, i Led Zeppelin, i jeszcze parę innych zespołów, także
      byli zainspirowani twórczością czwórki z Liverpoolu. Gdyby nie The Beatles,
      wiele grup chyba grałoby zupełnie inaczej albo wcale... zresztą rzucę kilka
      nazw: Cream, Deep Purple, Yes... może być?
      • myth2004 Re: niech żyje Beata 07.07.03, 12:42
        vulture napisał:

        > Sądzę, że i Pink Floyd, i Led Zeppelin, i jeszcze parę innych zespołów, także
        > byli zainspirowani twórczością czwórki z Liverpoolu. Gdyby nie The Beatles,
        > wiele grup chyba grałoby zupełnie inaczej albo wcale... zresztą rzucę kilka
        > nazw: Cream, Deep Purple, Yes... może być?

        Nie przesadzajmy.
        OK, Żuki miały jakiś wpływ na parę późniejszych kapel, chłopcy wpisali się też
        do historii muzyki rozrywkowej, ale często ich rola jest przeceniana.
        Mrówczą pracę w kierunku "ukultowienia" tej kapeli zrobiły też media,
        zresztą "prawda" ta jest jak mantra powtarzana do dziś.

        Teksty z początków - klasycznie discopolowe, póżniej (po zachłyśnięciu się,
        mówiąc ogólnie, kulturą wschodu + modnymi onegdaj hasełkami) niewiele lepsza:
        pokój, miłość etc.

        Pzdrv
        • ilhan Re: niech żyje Beata 07.07.03, 12:48
          myth2004 napisał:

          > Teksty z początków - klasycznie discopolowe,

          Kto w 1964 roku pisał teksty dziś obierane jako ambitne? Mówimy oczywiście o
          muzyce z kręgu popu/rocka...

          > póżniej (po zachłyśnięciu się,
          > mówiąc ogólnie, kulturą wschodu + modnymi onegdaj hasełkami) niewiele lepsza:
          > pokój, miłość etc.

          Uogólniasz i zniekształcasz fakty. Zresztą dla mnie oni bronią się sami, swoją
          muzyką.

          Największy zespół jaki kiedykolwiek istniał.

          Pozdr.
          • myth2004 Re: niech żyje Beata 07.07.03, 13:23
            ilhan napisał:


            >
            > Uogólniasz i zniekształcasz fakty. Zresztą dla mnie oni bronią się sami,
            swoją
            > muzyką.


            Nie jeździli czasami do Indii, nie spotykali sie tam z tzw. guru, nie śpiewali
            o miłości , pokoju?


            > Największy zespół jaki kiedykolwiek istniał.
            >
            > Pozdr.

            To wolny kraj. Zresztą, de gustibus non est...
            • ilhan Re: niech żyje Beata 07.07.03, 13:25
              myth2004 napisał:

              > Nie jeździli czasami do Indii, nie spotykali sie tam z tzw. guru, nie
              > śpiewali o miłości , pokoju?

              Epizod indyjski nie trwał 5 lat, bez przesady. Poza tym nie śpiewali tylko o
              miłości i tylko o pokoju.
              Poza tym Beatlesi to nie poezja śpiewana i warto przejść do meritum sprawy, a
              mianowicie muzyki.


              > > Największy zespół jaki kiedykolwiek istniał.

              > To wolny kraj. Zresztą, de gustibus non est...

              Przecież napisałem za siebie.
          • Gość: Greg F. A propos tekstów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.07.03, 11:00
            ilhan napisał:

            > myth2004 napisał:
            >
            > > Teksty z początków - klasycznie discopolowe,
            >
            > Kto w 1964 roku pisał teksty dziś obierane jako ambitne? Mówimy oczywiście o
            > muzyce z kręgu popu/rocka...
            >
            Mówiąc o tekstach, trzeba pamiętać, że w tamtym czasie Beatlesi dawali
            gigantyczne ilości koncertów, a dochodziły do tego również obowiązki
            promocyjne - wywiady w radiu i TV, sesje nagraniowe itp. To wszystko
            powodowało, że po prostu nie starczyło im czasu na pisanie tekstów
            ambitniejszych niż "love me do" czy "she loves you". Z tego co wiem, czasu
            mieli wtedy tak mało, że niektóre utwory powstawały dosłownie parę chwil przed
            wejściem do studia. Na szczęście Beatlesi w porę zrozumieli, że intensywna
            działalność koncertowa na dłuższą metę ogranicza ich rozwój artystyczny i od
            1966 r. skupili się głównie na nagrywaniu płyt, co od razu zaowocowało
            dojrzalszymi tekstami. Co nie znaczy, że wcześniej takie im się nie zdarzały -
            wystarczy wspomnieć "Help", "Day Tripper" czy "Nowhere Man".
        • vulture niech żyje tatiana okropnik 07.07.03, 13:09
          myth2004 napisał:


          > Nie przesadzajmy.
          > OK, Żuki miały jakiś wpływ na parę późniejszych kapel, chłopcy wpisali się
          też
          > do historii muzyki rozrywkowej, ale często ich rola jest przeceniana.
          > Mrówczą pracę w kierunku "ukultowienia" tej kapeli zrobiły też media,
          > zresztą "prawda" ta jest jak mantra powtarzana do dziś.

          Ale jedyną prawdę posiadasz Ty, więc mam nadzieję, że wkrótce zmonopolizujesz
          wszystkie media i ogłosisz całemu omamionemu światu prawdę, że to nie The
          Beatles byli jednym z najważniejszych zespołów w historii rocka...


          > Teksty z początków - klasycznie discopolowe, póżniej (po zachłyśnięciu się,
          > mówiąc ogólnie, kulturą wschodu + modnymi onegdaj hasełkami) niewiele lepsza:
          > pokój, miłość etc.

          Rozumiem, że piszesz to, mając pełną świadomość, o czym były teksty Led
          Zeppelin...
          • myth2004 Re: niech żyje tatiana okropnik 07.07.03, 13:27
            vulture napisał:


            >
            > Ale jedyną prawdę posiadasz Ty, więc mam nadzieję, że wkrótce zmonopolizujesz
            > wszystkie media i ogłosisz całemu omamionemu światu prawdę, że to nie The
            > Beatles byli jednym z najważniejszych zespołów w historii rocka...

            A w którym miejscu pisałem coś takiego?
            Pisałem tylko, że Żuki są stanowczo przereklamowani, i tyle.


            > Rozumiem, że piszesz to, mając pełną świadomość, o czym były teksty Led
            > Zeppelin...


            To jest chyba wątek o The Beatles, a nie o "Cepelinach"?


            Pzdrv
            • vulture niech żyje mieczysław fogg prekursor death metalu 07.07.03, 13:31
              myth2004 napisał:


              > To jest chyba wątek o The Beatles, a nie o "Cepelinach"?

              Owszem, ale powyżej wspomniano ich jako właściwy początek rocka. Dla Ciebie to
              Pink Floyd oraz Black Sabbath, jak napisałeś powyżej - na żarty, czy nie, od
              fenomwnu The Beatles nie uciekniesz. Nie zauważyłeś, jak wiele z dorobku The
              Beatles te zespoły zaczerpnęły?
            • pizmak31 Re: niech żyje tatiana okropnik 07.07.03, 13:37
              Kurcze, nie rozumiem sformulowania: stanowczo przereklamowani. W stosunku do
              czego? Czy moglbys mi wytlumaczyc?
              Jezeli ktos skonczyl sluchanie Beatlesow na From Me to You i nie slyszal nigdy
              piosenek chocby Helter Skelter albo Strawberry Fields ... albo innych bardziej
              psychodelicznych kawalkow to faktycznie moze miec wrazenie, ze Beatlesi sa boys
              bandem dla malych dziewczynek. Dla mnie ostatnie plyty tego zespolu nigdy sie
              nie zestarzeja, bo brzmia w taki sposob, ze ciary ciagle przechodza. Jest w
              nich tyle przestrzeni i pomyslow. Bagatelizowanie tworczosci Beatlesow stalo
              sie ostatnio, tak mi sie wydaje, jakas maniera u niektorych ludzi, ktorzy albo
              nie znaja tej muzyki i chca byc oryginalni albo po prostu sa w ogole za malo
              osluchani i nie umieja sie odniesc do tradycji.
              • Gość: As Re: niech żyje tatiana okropnik IP: *.vline.pl / 172.16.1.* 07.07.03, 16:15
                pizmak31 napisała:

                Bagatelizowanie tworczosci Beatlesow stalo
                > sie ostatnio, tak mi sie wydaje, jakas maniera u niektorych ludzi, ktorzy
                albo
                > nie znaja tej muzyki i chca byc oryginalni albo po prostu sa w ogole za malo
                > osluchani i nie umieja sie odniesc do tradycji.
                >


                Ponieważ twórczość The Beatles w miarę znam, także tę późniejszą (pamiętam jak
                katowałem się Sierżantem Pieprzem w celu przekonania się do tej muzyki), to
                pozostaje dla mnie druga opcja, czyli to że brakuje mi osłuchania. Co chyba
                jest zgodne z prawdą, bo często czytając tu czego niektórzy słuchają czuję się
                jak ignorant ...

                Myślę, że jak komuś muzyka Beatles się nie podoba (tak jak mi) to jedyną
                możliwością zrozumienia fenomenu The Beatles byłoby cofnięcie się w czasie do
                lat '60. Co jak na razie nie jest jeszcze możliwe ...
        • jmarr Re: niech żyje Beata 07.07.03, 13:10
          myth2004 napisał:

          > vulture napisał:
          >
          > > Sądzę, że i Pink Floyd, i Led Zeppelin, i jeszcze parę innych zespołów, ta
          > kże
          > > byli zainspirowani twórczością czwórki z Liverpoolu. Gdyby nie The Beatles
          > ,
          > > wiele grup chyba grałoby zupełnie inaczej albo wcale... zresztą rzucę kilk
          > a
          > > nazw: Cream, Deep Purple, Yes... może być?
          >
          > Nie przesadzajmy.
          > OK, Żuki miały jakiś wpływ na parę późniejszych kapel, chłopcy wpisali się
          też
          > do historii muzyki rozrywkowej, ale często ich rola jest przeceniana.
          > Mrówczą pracę w kierunku "ukultowienia" tej kapeli zrobiły też media,
          > zresztą "prawda" ta jest jak mantra powtarzana do dziś.
          >

          The Beatles mieli wpływ nie na "parę" jakiś tam kapel tylko na całą masę
          zespołów, które potem z kolei maiały wpływ na inne. W dużym uproszczeniu -
          Beatlesi odpowiadają za cały Britpop i połowę (a może i cały Madchester).
          • myth2004 Re: niech żyje Beata 07.07.03, 13:50
            jmarr napisał:

            > The Beatles mieli wpływ nie na "parę" jakiś tam kapel tylko na całą masę
            > zespołów, które potem z kolei maiały wpływ na inne. W dużym uproszczeniu -
            > Beatlesi odpowiadają za cały Britpop i połowę (a może i cały Madchester).
            >

            Czyli "łańcuszek szczęścia"? Kapela A inspirowała się Żukami, Kapelą A
            inspirował się zespół B, z kolej z zespołu B czerpała kapela C...etc.,
            wyliczankę można kontynuować do kapeli X.
            Powyższe implikuje zatem, że kapela X ściągała z Żuków?

            Pzdrv

            • vulture niech nikt nie żyje 07.07.03, 13:53
              myth2004 napisał:


              > >
              >
              > Czyli "łańcuszek szczęścia"? Kapela A inspirowała się Żukami, Kapelą A
              > inspirował się zespół B, z kolej z zespołu B czerpała kapela C...etc.,
              > wyliczankę można kontynuować do kapeli X.
              > Powyższe implikuje zatem, że kapela X ściągała z Żuków?

              Ziemia to matka, matka to anioł, anioł to stróż, stróż to gospodarz...
            • jmarr Re: niech żyje Beata 08.07.03, 12:10
              myth2004 napisał:


              >
              > Czyli "łańcuszek szczęścia"? Kapela A inspirowała się Żukami, Kapelą A
              > inspirował się zespół B, z kolej z zespołu B czerpała kapela C...etc.,
              > wyliczankę można kontynuować do kapeli X.
              > Powyższe implikuje zatem, że kapela X ściągała z Żuków?

              Całkiem prawdopodobne.
              Wiesz, Beatlesi byli takim zespołem, który odcisnął swoje piętno na muzyce w
              dosyć znaczącym stopniu. Pewnie, można kontynuować wyliczanki, ale jeżeli
              posłuchasz tego o czym pisałem, czyli Madchesteru, a zwłaszcza Britpopu, to
              zobaczysz, że faktycznie tak było - duch (a może raczej zmora) Beatlesów
              nawiedza te kąty bardzo często.
              pzdr.
    • myth2004 Ale... 07.07.03, 14:21
      ...przed jednym wszak chylę czoła:
      do tej pory żadna formacja nie potrafiła wzbudzić tak totalnej histerii wśród
      gawiedzi licznie zaludniających koncerty.
      To się Żukom udało wink
    • dreaded88 Re: Nie rozumiem fenomenu The Beatles 07.07.03, 16:51
      E tam, lekka przesada. Orkiestra całkiem dobra, niektóre płyty (np."Abbey
      Road") wybitne. Najstarsze i faktycznie prymitywne kawałki też mają coś w
      sobie, może nieprzemijającego?
      Natomiast z czołobitnością mamy do czynienia bez wątpienia, co obrazuje dysputa
      powyżej. Jak już uznają prawo kogoś do niekochania Żuków, to walą go przez łeb
      Nieprzemijającą Historyczną Rolą. Czy słusznie i logicznie? Bez samolotu braci
      Wright nie byłoby Boeinga B-747 ani Lockheeda F-22, ale czy znaczy to, że jest
      on od późniejszych lepszy albo że wszyscy powinni pielgrzymować aby bić pokłony
      do muzeum, w którym stoi sobie Flyer?
      • pizmak31 Re: Nie rozumiem fenomenu The Beatles 07.07.03, 17:07
        Hej, nikt nikogo nie wali Nieprzemijajaca Historyczna Rola. Po prostu
        porownujac nieopierzonych Beatlesow z poczatku i dojrzalych Beatlesi z konca
        fantastycznie mozna zaobserwowac, jak się zespol rozwijal. Poza tym byli
        pierwsi w wielu rzeczach: w eksperymentowaniu z muzyka hinduska, z pierwszymi
        motywami heavy metalowymi w piosenkach... A ze ich rozwoj przypadl na ciekawe
        czasy w ogole rozwoju kontrkultury mlodziezowej, tym bardziej sa ciekawi i
        intrygujacy do dzisiaj. Przynajmniej dla mnie.
        • Gość: aimarek Re: Nie rozumiem fenomenu The Beatles IP: 62.233.180.* 07.07.03, 17:46
          Dla mnie pozycja Beatlesów jako największego zespołu wszech czasów jest
          absolutnie niezagrożona. Panowie tworzyli na dobrą sprawę przez kilka lat, a
          zdążyli w tym czasie stworzyć tak nieprawdopodobną liczbę genialnych utworów,
          że żaden inny zespół nie może się z nimi równać. Tych czterech kolesi miało po
          prostu niesamowity (przez duże "N") potencjał twórczy i talent do komponowania
          fantastycznych (przez ogromne "F") piosenek. Według mnie już te pierwsze płyty
          w rodzaju "Please, Please Me" czy "A Hard Day's Night" mają w sobie tak ogromny
          ładunek szczerej energii, iż zupełnie mnie nie ruszają argumenty, że to popowe,
          nijakie i banalne. Późniejsze płyty dowodzą tylko geniuszu chłopaków i
          pokazują, że Beatlesi nigdy nie osiedli na laurach. Ciągle szukali i odkrywali
          nowe horyzonty.
          Ale w ogóle o czym my mówimy? My wszyscy na tym forum jesteśmy zbyt malutcy,
          żeby cokolwiek o Nich pisać.
            • Gość: Argus Rozumiem fenomen The Beatles IP: *.suwalki.cvx.ppp.tpnet.pl 07.07.03, 18:39
              - zespół wybitny. Nie trzeba za dużo tu pisac o tym.
              Natomiast nie zgadzam się choćby z Ilhanem - że bez nich muzyka wyglądałaby
              inaczej,ze nie powiedziane, że ktoś by wypełnił ich rolę...
              Otóz zespoły nie biorą się znikąd. Muzycy sami czegoś słuchali, czymś się
              inspirowali. Gdyby nie było The Beatles - jestem przekonany, że na pewno
              pojawiłby się i zostałby wypromowany jakiś inny zespół grający podobną muzykę.
              Świat nie znosi pustki - kultura wtedy doszła do takiego punktu w którym jakiś
              WAŻNY zespół musiał się pojawić. Padło na The Beatles.
              Pozdrawiam.
              • ilhan Re: Rozumiem fenomen The Beatles 07.07.03, 18:53
                Gość portalu: Argus napisał(a):

                > Natomiast nie zgadzam się choćby z Ilhanem - że bez nich muzyka wyglądałaby
                > inaczej,ze nie powiedziane, że ktoś by wypełnił ich rolę...

                Chodziło mi o to, że byli niepowtarzalni i drugiego tak fantastycznego zespołu
                by wtedy nie znaleziono. Było wówczas sporo dobrych i bardzo dobrych grup, ale
                taki fenomen jak oni nawet w najlepszym okresie muzyki rockowej (niech każdy
                sobie ustali kiedy to było) wybijałby się ponad resztę o całą długość. Zresztą
                wyprzedzał przez cały okres istnienia swoją epokę. Moim zdaniem.

                > Otóz zespoły nie biorą się znikąd. Muzycy sami czegoś słuchali, czymś się
                > inspirowali. Gdyby nie było The Beatles - jestem przekonany, że na pewno
                > pojawiłby się i zostałby wypromowany jakiś inny zespół grający podobną
                > muzykę.
                > Świat nie znosi pustki - kultura wtedy doszła do takiego punktu w którym
                > jakiś WAŻNY zespół musiał się pojawić. Padło na The Beatles.

                Zgoda. Ale nie byłoby to coś równie niepowtarzalnego - dlatego że drugiego
                takiego zespołu nie było i nie będzie. Nie wiem czy dość jasno się wyraziłem smile

                Pozdrawiam
    • pixie Re: Nie rozumiem fenomenu The Beatles 09.07.03, 00:15
      Czy fenomen to znaczy Beatelmania? Ja tego też nie rozumiem, ale z drugiej
      strony, jakbym posłuchała muzyki z ówczesnych list przebojów, też bym wpadła w
      histerię wink The Beatles wprowadzili rock’n’rolla na salony. Biali mamusie i
      tatusiowie uznali, że tacy grzeczni chłopcy z Liverpoolu nie zagrażają
      moralności ich dzieci. Jakże srodze się pomylili smile I okazało się, że taka
      muzyka dobrze się sprzedaje, więc natychmiast znaleźli się managerowie i
      wytwórnie, gotowe promować i inwestować w zespoły rockowe, nie jestem pewna,
      czy na tej fali nie wypłynęli „The Rolling Stones”. I tak to się już
      potoczyło...
      A prostota czasami jest najtrudniejsza.
    • cannonball1 Re: Nie rozumiem fenomenu The Beatles 10.07.03, 09:23
      Gość portalu: ja napisał(a):

      > Muzyka jak dla mnie mocno przeciętna, żeby nie powiedzieć momentami
      > prostacka. Ani nie było tam wybitnego wokalisty, ani aranżacje nie są jak dla
      > mnie nadzwyczajne. Nie wiem, może teksty. A może ich fenomen polega po
      prostu na tym, że byli pierwsi? Jest tyle lepszych zespołów...

      Może trzeba spytać innych muzyków?
      Np. Tori Amos: - Oczywiście, że zazdroszczę, że nie ja to skomponowałam. I
      mnóstwa innych, szczególnie The Beatles. I każdy ci to powie, ile by dał żeby
      to on napisał Norwegian Wood. Tyle jest ich utworów: Day in the Life,
      Strawberry Fields, Girl, Eleanor Rigby...

      Szkoda, że Cobain nie powe Ci już dlaczego uważał White Album za
      najwspanialszą płytę wszechczasów, a Hendrix co takiego było w Tommorow Never
      Knows, Sgt. Peppers, czy Day Tripper, że lubił je grać na koncertach. Ale na
      szczęście muzyków Bad Brains możesz jeszcze spytać, dlaczego motyw tego
      ostatniego utworu tak im się spodobał, że umieścili go na swojej płycie
      koncertowej.
      Nie omieszkaj też spytać przy jakiejś okazji Ozziego jakie są jego cztery
      ulubione płyty. Zapewniam Cię, że wymieni Revolver, Sierżanta oraz Imagine
      Lennona i Band On The Run McCartneya (czy jak kto woli Wings). Gdy spotkasz
      Siouxie koniecznie dowiedz się, co ją pociąga w Dear Prudence, Helter Skelter
      czy Blue Jay Way a Lech Janerka może Ci opowiedzieć o pierwszym motywie, który
      zagrał na basie (ten z Ob La Di Ob La Da).
      Acha, Eddi Veder powinien otworzyć Twe uszy na Youve Got To Hide Your Love
      Away, zespolone siły Pearl Jam i Smashing Pumpkins na Ive Got A Feeling a
      grupa XTC na Strawberry Fields Forever (polecam Kaazę). Polecam także "wykład"
      Soungarden i Aerosmith na temat Come Together i Franka Zappy oraz Oasis (dwa
      światy, nieprawdaż?) na temat I Am The Walrus. Jaco Pastorius chętnie też by
      się wypowiedział na temat nieprzemijającej wartości motywu basu z Dear
      Prudence. Całą piosenkę odśpiewa Ci Alanis Morisette...
      Może tyle. Jeżeli tak różni artyści wykonywali ich numery, powoływali się na
      ich wpływ, to do cholery, coś chyba jest w tej muzyce.
      • Gość: dzordz Re: Nie rozumiem fenomenu The Beatles IP: *.vibamt.dk 10.07.03, 09:39
        Calkowita zgoda !Co jest miara wielkosci tworcy muzyczngo? trwale miejsce w
        historii muzyki.Jak to mierzyc? Iloscia utworow,ktore staly sie nieprzemijalnym
        kanonem, czyli tzw.standardy, czyli evergreens. Osobiscie nie przepadam za
        tworczoscia B.( no , moze z wyjatkiem ich ostatnich plyt)ale jakze czesto
        siegaja po nie jazzmani czy orkiestry filharmoniczne.Hej.
          • Gość: soso poslancy bogow IP: 195.41.66.* 10.07.03, 14:40

            Tak, The Beatles to poslancy bogow i wszelkie dociekania, badania nut czy
            tekstow nie wnosza nic bo wnioski jak u inicjujacego watek. Natomiast charyzma
            niespotykana i kto tego nie czuje ten nigdy nie zrozumie 'przypdku' The
            Beatles. Na szczescie na swiecie miliony ludzi czuja.

            'I wanna hold your hand!' - czy to nie genialnie porywajace? A taki bzdet!

            pzdrw

            soso





            ¨^¨¨~~
            • xamel eeeee 10.07.03, 16:43
              dla mnie jedyny prawdziwy rock zaczal sie od Limp Bizkit
              wszystko co bylo wczesniej to lamerstwo, pop i ... tego i wlasnie
              • teddy4 Re: eeeee 11.07.03, 00:49
                xamel napisał:

                > dla mnie jedyny prawdziwy rock zaczal sie od Limp Bizkit
                > wszystko co bylo wczesniej to lamerstwo, pop i ... tego i wlasnie

                Kurczę, a ja myślałem, że od Linkin Park.......
                • xamel Re: eeeee 11.07.03, 10:29
                  teddy4 napisał:

                  > xamel napisał:
                  >
                  > > dla mnie jedyny prawdziwy rock zaczal sie od Limp Bizkit
                  > > wszystko co bylo wczesniej to lamerstwo, pop i ... tego i wlasnie
                  >
                  > Kurczę, a ja myślałem, że od Linkin Park.......

                  teddy teddy !!!
                  od Linkin Park zaczal sie prawdziwy metal - wczesniej to bylo tylko pitu pitu
            • cannonball1 Re: poslancy bogow 11.07.03, 21:37
              Gość portalu: soso napisał(a):

              >
              > Tak, The Beatles to poslancy bogow i wszelkie dociekania, badania nut czy
              > tekstow nie wnosza nic bo wnioski jak u inicjujacego watek. Natomiast
              charyzma
              > niespotykana i kto tego nie czuje ten nigdy nie zrozumie 'przypdku' The
              > Beatles. Na szczescie na swiecie miliony ludzi czuja.
              >
              > 'I wanna hold your hand!' - czy to nie genialnie porywajace? A taki bzdet!

              Odpowiem tak:

              1. The Beatles niemal zawsze mieli dobre/rewelacyjne recenzje. Weżmy ich piątą
              płytę - Help! Krytycy rozpływali się w zachwytach.
              2. Płyta owa osiągnąła szczyty list przebojów w Stanach i Wlk. Brytanii {nie
              wspominając o wielu innych krajach}.
              3. Recenzenci niemal jednogłośnie uznali ją za ich dotychczasowe największe
              osiągnięcie. Jak się pózniej okazało, była tylko skromną zapowiedzią
              wspaniałych, następnych płyt.
              4. Co powiesz na to, gdyby w tym czasie [1965 r.} jakiś polski zespół wydał
              coś na miarę Help!?
              5. Na płycie owej pojawiło się wiele ciekawych koncepcji.

              PS. Podobnych argumentów użyłeś broniąc najnowszej płyty Radiohead. Przemyśl
              to co napisałem.
              • Gość: soso Re: poslancy bogow IP: 195.41.66.* 22.07.03, 11:57
                *Nie bardzo wiem, co mam przemyslec, ten teks jakby nie do mnie. Jestem
                wielbicielem TB i oddalbym za nich ostatnie portki ale takze nie potrafie
                powiedziec, co sie za tym kryje bo myslenie o TB a sluchanie ich to inna
                spiewka smile

                Nie trawie tylko jednego utworu TB: I say yes, you say no, .... horror. Ale
                reszta? OK i jeszcze wiecej!

                pzdrw

                soso
                • ilhan Re: poslancy bogow 22.07.03, 12:11
                  Gość portalu: soso napisał(a):

                  > Nie trawie tylko jednego utworu TB: I say yes, you say no, .... horror.

                  O kurde, a to akurat jeden z moich ulubionych smile

                  Ja za to nie trawię (jeśli już musiałbym jakieś wskazać) dwóch: "Within You
                  Without You" (gdyby nie to, Sgt Pepper byłby płytą-ideałem) i "I Want You".
                  • cannonball1 Re: poslancy bogow 22.07.03, 12:16
                    ilhan napisał:

                    > Gość portalu: soso napisał(a):
                    >
                    > > Nie trawie tylko jednego utworu TB: I say yes, you say no, .... horror.
                    >
                    > O kurde, a to akurat jeden z moich ulubionych smile
                    >
                    > Ja za to nie trawię (jeśli już musiałbym jakieś wskazać) dwóch: "Within You
                    > Without You" (gdyby nie to, Sgt Pepper byłby płytą-ideałem) i "I Want You".

                    soso - przepraszam. Odebrałem Twój post jako ironiczny. Zmylił mnie jego tytuł
                    oraz słowo - bzdet.
                    PS. Wszystkie trzy wymienione przez Was utwory uwielbiam, prawdziwą tragedią
                    jest natomiast, według mnie, Maxwell Silver Hammer. Gdyby nie on - Abbey Road
                    byłby czymś więcej niż ideałem.
      • cze67 Re: Nie rozumiem fenomenu The Beatles 20.07.03, 18:23
        cannonball1 napisał:

        > Może trzeba spytać innych muzyków?
        > Np. Tori Amos: - Oczywiście, że zazdroszczę, że nie ja to skomponowałam. I
        > mnóstwa innych, szczególnie The Beatles. I każdy ci to powie, ile by dał żeby
        > to on napisał Norwegian Wood. Tyle jest ich utworów: Day in the Life,
        > Strawberry Fields, Girl, Eleanor Rigby...

        itd....

        Podpisuję się obiema rękami pod tym, co napisał cannonball1...



    • Gość: piautre Re: Nie rozumiem fenomenu The Beatles? IP: 1.0.4.* 15.07.03, 09:42
      o kurcze,
      przeciez wiekszosci z piszacych tu nie było jeszcze na swiecie. co wy mozecie
      wiedziec o tamtych latach?! żaden opis tu nie przystaje, trzeba było je
      przezyc, słuchac radia luxemburg o północy w niedziele (top twenty).
      czy wiecie jakie utwory królowały w 1962? - "speedy gonzales" pata boona i "i
      remember you" franka ifielda. i nagle na jesieni 1962 usłyszelismy coś
      absolutnie innego, zasakującego - "love me do". szok, wyłom w dotychczasowej
      melodyce i aranżacji. a w początkach 1963 dowalili jeszcze please please me.
      kto twierdzi,ze pierwsze ich utwory były jeno lekkie łatwe i przyjemne?!
      a nawet te utwory "popowe" były z innej półki, niespodziewanie zaczynały robic
      kariere nawet "drugie strony" (b-side) singli.
      dużo by pisac
      pozdrowienia
      • Gość: Soyo Re: Nie rozumiem fenomenu The Beatles? IP: 185.80.58.* 12.08.21, 21:50
        Tylko to twoje love me do, które jest tak znane mnie w żaden sposób porusza.
        A takie z 59 Bobby Darin — Dream Lover
        Z 64 The Shangri Las — Leader Of The Pack
        Nie mówiąc o Matt Monro – Walk Away z 65 Które wyciska łzy
        Z 59 Johnny Tillotson - Why Do I Love You So
        Czy przepiekna z 62 Brenda Lee — All Alone Am I..
        58 Bobby Darin - Dream Lover
        63 Hello Heartache Goodbye Love by Little Peggy March
        63 The Ronettes - Be My Baby

        A ja jestem z 87 i sobie bardziej cenie i słucham tych kawałków za GŁOS! i Muzykę, która wywołuje gęsią skórkę niż tą 4 z Anglii
          • greepwood Re: Nie rozumiem fenomenu The Beatles 05.08.03, 18:35
            Encyklopedia onetu, fragmenty:

            Pierwszych profesjonalnych nagrań dokonali w 1961 jako grupa towarzysząca T.
            Sheridanowi. Debiutancki singiel własny wydali w 1962, a longplay w 1963. Do
            rozwiązania grupy między 1969 (odejście Lennona) a 1970 (odejście McCartneya)
            nagrali wiele singli i kilkanaście płyt długogrających, z których każda stawała
            się wydarzeniem artystycznym i wytyczała nowe kierunki w rozwoju rocka.

            Trzon repertuaru grupy stanowiły kompozycje duetu Lennon-McCartney (podpisywane
            tak, nawet jeśli nie były tworzone wspólnie przez obu muzyków). Komponował też
            Harrison. Muzyka zespołu ewoluowała od piosenek prostych i żywiołowych ku
            utworom coraz bardziej wyrafinowanym, o interesujących poetyckich tekstach,
            skomplikowanej harmonice, zaskakującej oprawie instrumentalnej (kwartet
            smyczkowy, sitar, tabla, duże składy orkiestrowe itd.). Artyści nie stronili
            też od eksperymentów dźwiękowych (instrumenty elektroniczne, stosowanie
            sprzężeń, cięcie taśmy i sklejanie kawałków w dowolnej kolejności).

            Wiele ich kompozycji stało się standardami wykonywanymi nie tylko przez gwiazdy
            rocka, ale też przez muzyków jazzowych, śpiewaków operowych, orkiestry
            symfoniczne.


Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka