cze67
25.07.03, 15:37
Wielu artystów łapie się różnych stylów, próbuje grać różną muzykę. W którymś
momencie swojej kariery, ni z tego, ni z owego zaczynają grać coś czego nikt
po nim nie oczekiwał. Te poszukiwania w jednym przypadku kończą się sukcesem,
w innym - sromotną klęską.
Przykład pozytywny. Nigdy nie byłem przekonany do solowego Gary Moora. Numery
w stylu Out In The Fields trąciły mi Bon Jovim i innym tego typu graniem.
Aż w/w nagrał płytę Still Got The Blues. Pomyślałem wówczas - po co ten
człowiek tak się wcześniej męczył z tym soft rockiem, kiedy jego
przeznaczeniem jest granie bluesa...