Gość: disgusted...
IP: *.retsat1.com.pl
24.09.03, 21:53
Dawno temu loveletter wpadła na fajowy pomysł (co mu sie żadko zdarzało, ale
zawsze

utworzenia forumowej biblioteki, tzn. wklejał w jeden wątek
wszystkie ciekawe recenzje płyt, pisane przez pozostałych forumowiczów. Nie
wiem jakie były kryteria wyboru, jakkolwiek radził sobie z tym w miarę
obiektywnie. Z różnych względów z czasem zrezygnował z uczestnictwa z forum
(nie tylko zresztą on), a jego rolę przejęła z jego rąk i za jego zgodą
(sugestią?) forumowiczka piżmak31 (nie wiem dlaczego, nie znam panujących
układów między piżmakiem a loveletterem). I wszystko było ok...
Do momentu, aż pycha, duma, czy cokolwiek innego, popchnęła forumowicza
vultura do wzięcia spraw w swoje ręce i umieszczenia na LOVELETTEROWSKIM
wątku SWOICH 3 kolejnych recenzji (oraz recenzji 2 najlepszych kumpli z
forum).
Kiedyś, gdy wątek ten był redagowany przez bądź co bądź obiektywnego i
bezstronnego lovelettera (a później równie bezstronnie kontynuowany przez
piżmaka31) umieszczenie recenzji na tym wątku poczytywałem jako pewną
forumową nobilitację. Co więcej, szanowałem ten wątek i nigdy nie wjebałem
się na niego swoim kolejnym chamskim i prymitywnym tekstem. Lecz od niedawna
ten wątek stracił to wszystko co decydowało o jego wyjątkowości...
Dziś, dzięki vulturowi każdy może wejść tam i wjebać swoje grafomańskie
bzdety. O tym co znajdzie się na bibliotece nie decyduje bowiem JEDNA osoba,
lecz każdy... Można pisać co się chce i jak się chce. Powtórzę: ten wątek
stracił już wszystko to co decydowało o jego wyjątkowości...
a man called Sugar