Tu nie ma żartów - recenzja nowej płyty Limp Bi...

IP: *.raszyn.sdi.tpnet.pl 29.09.03, 11:38
Tak się pisze kretyńskie recenzje z perspektywy Polski,
europejskiej jakby nie było wsi. Oto tam gdzieś faceci w Los
Angeles czy Nowym Jorku mają swoje przeżycia, codzienności,
wpływy i odpływy muzyczne, podlegają lokalnym (bo przeciez nie
wynurzeniom Sankowskiego) nastrojom, a kaleki menel z Polski
wyjaśnia swoim rodakom, co zrobili źle, a co być może dobrze.

Pewnie w Zibabwe też jest dziennikarz Matu Ba San, który
komentuje dokonania Limp Bizkit z perspektywy palmy, koło której
siedzi.

To, że Durst, jak większość niebanalnych amerykańskich muzyków,
nie odcina się we wszawy sposób od tradycji - co dla
Sankowskiego jest dziwne, bo w Polsce jest akurat odwrotnie -
jest wynikiem wielkiej wyobraźni i smaku tego artysty. A że
należało się spodziewać takiej wolty - widedzieli wszyscy,
którzy zauważyli, iż na koncercie poświęconym "11 września"
wykonał "Wish You Were Here" Pink Floyda.

Moja propozycja: Sankowski, który intelektualnie się zestarzał
do tego stopnia, że NIC nie kuma - powinien odejśc z "GW"
do "Trybuny". Nie ma żartów.
    • Gość: gosc Re: Tu nie ma żartów - recenzja nowej płyty Limp IP: *.petrus.pl / 172.17.128.* 06.10.03, 16:11
      zgadzam sie a panu sankowskiemu radze dokladnie przesluchac
      plyte i pomyslec (to nie boli) przed napisaniem kolejnej TAKIEJ
      recenzji.
    • Gość: irman Re: Tu nie ma żartów - recenzja nowej płyty Limp IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.10.03, 17:20
      Gość portalu: x-lili napisał(a):

      > Tak się pisze kretyńskie recenzje z perspektywy Polski,
      > europejskiej jakby nie było wsi. Oto tam gdzieś faceci w Los
      > Angeles czy Nowym Jorku mają swoje przeżycia, codzienności,
      > wpływy i odpływy muzyczne, podlegają lokalnym (bo przeciez nie
      > wynurzeniom Sankowskiego) nastrojom, a kaleki menel z Polski
      > wyjaśnia swoim rodakom, co zrobili źle, a co być może dobrze.
      >
      > Pewnie w Zibabwe też jest dziennikarz Matu Ba San, który
      > komentuje dokonania Limp Bizkit z perspektywy palmy, koło której
      > siedzi.

      Ostatnio modne na tym forum zrobiło się krytykowanie nowego guru muzycznego w
      Wyborczej. To co piszesz wpada właśnie w ten nurt, z tym że moim zdaniem
      argumenty użyte przez Ciebie są co najmniej głupie. Jeżeli według Ciebie ktoś
      kto mieszka w Polsce albo w jakimkolwiek innym "prowincjonalnym kraju" oznacza
      że nie ma prawa krytykowac artysty, bo ten swoją płytę nagrał w Nowym Jorku
      jest absurdem. Jeżeli ktoś zna się na muzyce ma prawo wyrazić swoje zdanie
      niezależnie od tego czy jest dziennikarzem polskim czy amerykańskim. Wydaje mi
      się, że tym bardziej w przypadku gdy chodzi o twórczość Dursta i spółki nie
      trzeba oddychać amerykańskim powietrzem aby rozumieć co zespół chciał
      przekazać.

      Nie wiem czy w ogóle zrozumiałeś(aś) tą recenzję. Z tego co przeczytałem
      wnioskuję że Sankowskiemu płyta się spodobała, dziwi się jedynie że zespół
      odchodzi nieco od swojego stylu. Ja za to dziwię się że ta płyta komukolwiek
      może się podobać, bo knot jest z tego albumu dużego kalibru.
      • Gość: Durst Re: Tu nie ma żartów - recenzja nowej płyty Limp IP: *.protonet.pl 14.10.03, 08:45
        twój stary knot
        • Gość: trejo Re: Tu nie ma żartów - recenzja nowej płyty Limp IP: *.rzeszow.mm.pl 14.10.03, 12:03
          Nowa plyta Limp Bizkit dostala najgorsze recenzje z wszystkich albumow
          jakichkolwiek wykonawcow w tym stuleciu.Mozecie sobie to sprawdzic na stronie
          metacritic/music.Tak wiec wyglada,ze jest to jednak superknot.
          • poslo Re: Tu nie ma żartów - recenzja nowej płyty Limp 12.01.04, 21:20
            >Nowa plyta Limp Bizkit dostala najgorsze recenzje z wszystkich albumow
            >jakichkolwiek wykonawcow w tym stuleciu.Mozecie sobie to sprawdzic na stronie
            >metacritic/music.

            A kogo to obchodzi???

            Jak dla mnie plyta jest dobra - _mocno_ rozni sie od wczesniejszych, ale i tak
            jest ok.
    • Gość: que? Re: Tu nie ma żartów - recenzja nowej płyty Limp IP: *.aster.pl / *.aster.pl 15.01.04, 22:04
      Gość portalu: x-lili napisał(a):

      > Tak się pisze kretyńskie recenzje z perspektywy Polski,
      > europejskiej jakby nie było wsi. Oto tam gdzieś faceci w Los
      > Angeles czy Nowym Jorku mają swoje przeżycia, codzienności,
      > wpływy i odpływy muzyczne, podlegają lokalnym (bo przeciez nie
      > wynurzeniom Sankowskiego) nastrojom, a kaleki menel z Polski
      > wyjaśnia swoim rodakom, co zrobili źle, a co być może dobrze.
      >
      > Pewnie w Zibabwe też jest dziennikarz Matu Ba San, który
      > komentuje dokonania Limp Bizkit z perspektywy palmy, koło której
      > siedzi.
      >
      > To, że Durst, jak większość niebanalnych amerykańskich muzyków,
      > nie odcina się we wszawy sposób od tradycji - co dla
      > Sankowskiego jest dziwne, bo w Polsce jest akurat odwrotnie -
      > jest wynikiem wielkiej wyobraźni i smaku tego artysty. A że
      > należało się spodziewać takiej wolty - widedzieli wszyscy,
      > którzy zauważyli, iż na koncercie poświęconym "11 września"
      > wykonał "Wish You Were Here" Pink Floyda.
      >
      > Moja propozycja: Sankowski, który intelektualnie się zestarzał
      > do tego stopnia, że NIC nie kuma - powinien odejśc z "GW"
      > do "Trybuny". Nie ma żartów.

      tak się pisze kretyńskie krytyki krytyków z perspektywy zakompleksionego
      chłopca, który wszędzie widzi ataki na swój ukochany(?) zespół. Jakbyś nie
      zauważył pan Sankowski w ani jednym słowie nie krytykuje tej płyty. Ja
      osobiście słyszałem tylko jeden kawałek z tej płyty (wg mnie beznadziejny),
      więc wypowiadał się nie będę.
Pełna wersja