argus1
15.10.03, 22:29
Niedługo koncerty tego zespołu w Polsce. Cztery albumy studyjne na koncie.
Wszystkie bardzo dobre. Zespół wyraźnie inspirujący się dokonaniami King
Crimson – ale co ważne i niezwykłe – wcale to nie drażni – a okazuje się
wręcz zaletą. Potężne i smutne brzmienie mellotronów. Głos wokalisty
nawiązujący do maniery wokalnej i Lake’a i Wettona. Co mnie najbardziej
fascynuje w tej muzyce? – na pewno te najdłuższe utwory w rodzaju choćby
jednego z najwspanialszych utworów jakie w życiu słyszałem – „Hole” z
płyty „From within”. Jeżeli komuś udało się opisać dźwiękami czym jest
nicość – to właśnie temu zespołowi. Obok takich utworów nie mogę przejść
obojętnie. 11 minut bezkresu i burzy dźwiękowej, która nie zawsze musi
grzmieć (ci którzy znają „Starless” King Crimson – chyba wiedzą co mam na
myśli). Na debiutanckim „Vemod” też znajduję się utwór- marzenie na koncert –
„Wheel” – rozwija się, skręca – zarazem zmierzając cały czas do przodu i do
przepięknego tematu który gra trąbka na tle monotonnego basu, później
wtopionego w dźwięki mellotronu. Innym przykładem „Gravity”- utwór tytułowy z
najnowszego albumu. Motyw przewodni robi niemal dziurę w mózgu.
Albumy studyjne:
VEMOD (93)
NUCLEUS (95)
FROM WITHIN (99)
GRAVITY (03)
Najlepiej poznawać w kolejności wydawania. Zespół cały czas ewoluuje – w
obrębie jednak tego co stworzył już na pierwszej płycie- której w
przeciwieństwie do wielu debiutantów z lat 90-tych nie musi się wstydzić.
Wątek ten mam nadzieję uzupełnić relacją z koncertu.
Czekam na opinię innych fanów tego zespołu.
Pozdrawiam.