Niepotrzebne powroty.

19.10.03, 12:48
Właśnie wraca na scenę, po latach nieobecności, duet Simon & Garnfunkel.
Panowie na razie na szczęście odgrzewają stare przeboje, ale obawiam się, że
mogą zaszkodzić swojej legendzie przez nagranie nowego albumu. Jeszcze nie ma
go w planach, ale pewnie będzie...

Zaszkodził sobie (i to dwukrotnie) zespół Procol Harum. Ostatnią płytę przed
rozwiązaniem grupa wydała pod koniec lat siedemdziesiątych i gdyby tak
zostało, nie byłoby w tym nic złego. Niestety, w 1991 roku powróciła ze
słabiutką płytą "Prodigal Stranger", a w roku ubiegłym z mizerną "The Well's
On Fire". Bez sensu...

Wkrótce (może) od dawna zapowiadany come back Gunsów... po
utworze "Madagaskar" niczego dobrego się nie spodziewam.


Jakim zespołom, według Was, nie wyszedł powrót na estradę, a co najwyżej
zaszkodził ich reputacji? Uwaga! Mam na myśli tylko te formacje,
które "zaliczyły" długą nieobecność na scenie.
    • cze67 Re: Niepotrzebne powroty. 19.10.03, 13:34
      Jaki okres czasu masz na mysli, piszac - dluga nieobecnosc?
      • forumowy.pajac Re: Niepotrzebne powroty. 19.10.03, 13:37
        cze67 napisał:

        > Jaki okres czasu masz na mysli, piszac - dluga nieobecnosc?

        No, taki że zespół albo się rozwiązał, albo "zanikł" na parę ładnych lat, a
        jego muzycy sobie coś tam solo robili. Ale nie obawiaj się, na razie powrotu
        The Beatles nie będzie.

        A propos The Beatles. Uważam za wyjątkowo nieudany powrót trzy lata temu NAZWY
        Electric Light Orchestra, pod którą na płycie "Zoom" krył się sam boski Jeff
        Lynne z kilkoma gościnnie zaproszonymi muzykami.
        • cze67 Re: Niepotrzebne powroty. 19.10.03, 13:52
          Dla mnie nieudanym powrotem byla reaktywacja Pinka Floyda po odejsciu Watersa.
          Najbardziej krytykowana plyta zespolu w skladzie z w.w. czyli The Final Cut
          byla o wiele lepsza, wedlug mnie, od tego co muzycy grupy stworzyli na A
          Momentary... a potem Division Bell. Pelne patosu, przewidywalne, napuszone,
          kompozycje, malo mialy z ducha eksperymentu, swiezosci, zaskoczenia, od ktorego
          ten zespol zaczynal.
          I mimo, ze koncerty (same w sobie nieznosnie wystawne) sprzedawaly sie
          znakomicie, dla mnie ten powrot byl artystyczna porazka.
    • forumowy.pajac WHITESNAKE 19.10.03, 14:36
      Ten zespół chyba nikomu nie jest specjalnie potrzebny, a niech fakt, że udało
      mu się

      1. Pozyskać kilku znakomitych muzyków w różnych okresach działalności
      2. Wylansować kilka fajnych przebojów

      pozostanie jedynym wspomnieniem po tej formacji.

      Niestety, aktualnie grupa odbywa tournee. A w planach, być może, materiał
      studyjny. Na pewno będzie zajebisty.
    • hawkshaw Re: Niepotrzebne powroty. 19.10.03, 15:04
      Właśnie przeczytałem w dodatku do Rzeczpospolitej, że pewna "gwiazda" planuje
      powrót. Mianowicie JOANNA DARK. Niedługo swiatło dzienne ma ujrzeć jej nowa
      płyta pt "Przytul mnie". Powrót jak najbardziej niepotrzebny, tak samo jak jej
      poprzednia płyta.
      • Gość: Vulture Re: Niepotrzebne powroty. IP: *.chomiczowka.net.pl 19.10.03, 15:45
        hawkshaw napisał:

        > Właśnie przeczytałem w dodatku do Rzeczpospolitej, że pewna "gwiazda" planuje
        > powrót. Mianowicie JOANNA DARK. Niedługo swiatło dzienne ma ujrzeć jej nowa
        > płyta pt "Przytul mnie". Powrót jak najbardziej niepotrzebny, tak samo jak
        jej
        > poprzednia płyta.


        Trudno tu mówić o powrocie, bo 1) Nie ma do czego powracać 2) Niewiele osób tę
        panią kojarzy. No, może jacyś znajomi Marka Dutkiewicza.
        • hawkshaw Re: Niepotrzebne powroty. 19.10.03, 16:06
          Gość portalu: Vulture napisał(a):

          >
          > Trudno tu mówić o powrocie, bo 1) Nie ma do czego powracać

          Rzeczywiście nie ma

          2) Niewiele osób tę
          > panią kojarzy. No, może jacyś znajomi Marka Dutkiewicza.

          I dobrze. Dla mnie jej "twórczość" to wymiociny po Izabeli Trojanowskiej.

          Co do tego, że to nie powrót. Zgoda, ale nie mogłem sobie darować wink
          • Gość: Neo Re: Niepotrzebne powroty. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.03, 16:20
            O ile się nie mylę to zespół Maanam miał kilkuletnią przerwę w działalności od
            połowy lat '80-tych do początku '90-tych (nie licząc płyty Sie ściemnia,
            której nie nagrał oryginalny skład tego zespołu) i wydaje mi się, że ten
            powrót mogli sobie darować...
          • Gość: BumCykCyk Re: Niepotrzebne powroty. IP: *.acn.pl 19.10.03, 16:33
            No to może coś z kraju:

            Monika Borys z płytą "Stracony czas" wink))

            Kapitan Nemo z brakiem pomysłu na coś w miejsce new-romantic

            2+1 czyli Cezary Szlązak usiłujący wbrew obiektywnym trudnościom (chora Ela
            Dmoch, nieżyjący lider muzyczny Janusz Kruk) reaktywować trupa

            Duet "Zbyszek & Danusia" czyli dawny "Happy End". Wrócili parę lat za późno, bo
            w okresie apogeum disco-polo mogliby jeszcze odciąć parę kuponów

            Kombi. Bez Łosowskiego stracili jakąkolwiek ikrę.

            Irena Jarocka. Wygląd jeszcze dobry, ze śpiewem gorzej.

            • Gość: aimarek Re: Niepotrzebne powroty. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.03, 16:44
              A ja mam tylko nadzieję, że za jakiś czas nie trzeba będzie tu dopisać
              Pixiesów. Mają się reaktywować podobno.
            • Gość: Zszokowany pajac Monika Borys :-D IP: *.chomiczowka.net.pl 19.10.03, 16:54
              Gość portalu: BumCykCyk napisał(a):

              > No to może coś z kraju:
              >
              > Monika Borys z płytą "Stracony czas" wink))

              Jezus, Maria!!! Kiedy?!!! Chyba coś przeoczyłem...
    • argus1 Potrzebne czasami koncertowe powroty. 19.10.03, 21:30
      forumowy.pajac napisał:

      > Zaszkodził sobie (i to dwukrotnie) zespół Procol Harum. Ostatnią płytę przed
      > rozwiązaniem grupa wydała pod koniec lat siedemdziesiątych i gdyby tak
      > zostało, nie byłoby w tym nic złego. Niestety, w 1991 roku powróciła ze
      > słabiutką płytą "Prodigal Stranger", a w roku ubiegłym z mizerną "The Well's
      > On Fire". Bez sensu...

      Ja tu jednak widzę jedną wielce pozytywną stronę i sens. A to dlatego,że dane
      mi było widzieć ich na koncercie dzięki reaktywacji - koncercie co najmniej
      powalającym. Barwa głosu Brookera - dla którego czas się zatrzymał. i co ważne
      wykonywali swoje naprawdę największe utwory.


      • Gość: Vulture niekoniecznie potrzebne koncertowe powody IP: *.chomiczowka.net.pl 19.10.03, 21:51
        argus1 napisał:

        > Ja tu jednak widzę jedną wielce pozytywną stronę i sens. A to dlatego,że dane
        > mi było widzieć ich na koncercie dzięki reaktywacji - koncercie co najmniej
        > powalającym. Barwa głosu Brookera - dla którego czas się zatrzymał. i co
        ważne
        > wykonywali swoje naprawdę największe utwory.

        Koncertowaliby i bez tego. A jak w Warszawie dwa lata temu grali podczas
        koncertu nowe kawałki, z niewydanej jeszcze wtedy płyty, wiało grozą...
        • argus1 Koncertowe powody ku lekkim stanom swobody. 19.10.03, 22:48
          Gość portalu: Vulture napisał(a):

          > Koncertowaliby i bez tego. A jak w Warszawie dwa lata temu grali podczas
          > koncertu nowe kawałki, z niewydanej jeszcze wtedy płyty, wiało grozą...

          Ja byłem w Sopocie. A ze sceny wiało pięknem- nawet jak grali nowe utwory (może
          ze dwa). A przy "Salty dog" i "A whiter shade of pale" niejedna ciara poszła po
          ciele.
          • Gość: Vulture Koncertowe powody bez przeszkód i załamań IP: *.chomiczowka.net.pl 19.10.03, 23:25
            argus1 napisał:
            > Ja byłem w Sopocie. A ze sceny wiało pięknem- nawet jak grali nowe utwory
            (może
            >
            > ze dwa). A przy "Salty dog" i "A whiter shade of pale" niejedna ciara poszła
            po
            >
            > ciele.

            Co do końcówki wypowiedzi - zgoda. Ale jak grali nowe piosenki, robiło się
            miejscami przykro... w Warszawie chyba więcej niż dwa były. No a stare niech
            grają, a jakże...
            • Gość: Vulture errata IP: *.chomiczowka.net.pl 19.10.03, 23:32
              "dwie" piosenki, a nie "dwa", oczywiście smile
            • argus1 Pismowe dogadywanie (się) 19.10.03, 23:58
              Gość portalu: Vulture napisał(a):

              > No a stare niech grają, a jakże...

              No i o to mi chodziło. Żeśmy się dogadali!

Inne wątki na temat:
Pełna wersja