Czas trwania YES= FUNDAMENTAL

14.01.09, 15:47
Po moim wyliczeniu , korzystając oczywiście z strony POPJUSTICE
(sławetna ilustracja z ipoda z czasami z YES) , wyszło mi na to że
TAKI SAM CZAS CO DO SEKUNDY JAK "FUNDAMENTAL". To chyba nie jest
zbieg okoliczności...
48'39...
    • dafio1 Re: Czas trwania YES= FUNDAMENTAL 14.01.09, 15:51
      Oczywiście chodzi o iTunes, nie Ipod smile
    • verybilingual Re: Czas trwania YES= FUNDAMENTAL 14.01.09, 16:45
      Hmm interesujące, ale jak w takim razie tłumaczyć, że to nie jest jednak zbieg
      okoliczności. Nie sądzę by muzycy czuli się komfortowo mając narzuconą wizję 48
      minutowej i 39 sekundowej płyty. Nie potrafię nic wymyślić co miałyby te liczby
      symbolizować...
      • dafio1 Re: Czas trwania YES= FUNDAMENTAL ??? 14.01.09, 16:57
        Ale jednak VB. Mówisz o zbiegu okoliczności . Co do sekundy?
        Znam i słucham PSB od 1985 , i nigdy nie było "zbiegu okoliczności".
        Jeśli to prawda, z tymi czasami na PJ TO TO JEST 'MAJSTERSZTYK'.
        I na pewno nikt nikomu NIC nie narzucał.
        Nie chodzi o żadne 'symbole'.
        Bardziej wg mnie o PRZEKAZ.
        • verybilingual Re: Czas trwania YES= FUNDAMENTAL ??? 14.01.09, 18:06
          No właśnie, nigdy nie było zbiegu okoliczności, to tym bardziej może potwierdzać
          fakt....że to jest zbieg okoliczności. Popjustice informuje, że ta płyta różni
          się w wielu stopniach od Fundamental, poczynając od stylu kończąc na produkcji -
          akurat to jest zauważalna myślę na pierwszy rzut oka sprawa i nie zależy zbytnio
          od subiektywnych odczuć redaktorów. Co ma więc symbolizować ten czas trwania? To
          jedno jedyne ogniwo....nic więcej.
          Aha. Z tego co się orientuje różne tłoczenia płyty mogą mieć różne wersje
          czasowe piosenek. Popjustice informowało najpierw, że Love Etc ma 3:34, w ich
          Itunes jest zapisane 3:32. To też powoduje, że ten czas zgodny nie jest/będzie.
          Nie takie dziwne przypadki się zdarzały w historii muzyki smile....ale z drugiej
          strony jako, że jestem osobom, która uwielbia takie smaczki i zawsze wywołują
          one u mnie ogromną ekscytacje, to nie obraziłbym się gdyby magiczne 48:39
          okazało się jakimś kodem do lepszego świata ;]
          • balshoy dziwne...przypadek? 14.01.09, 23:35
            ha!!!
            skoro już mówimy o dziwnych sprawach, przypadkowych..dopiero o tym
            co myślałem..
            ale nie chodzi mi o sam czas płyty.
            bo w przypadku płyty to może być jakaś kontynuacja

            prosze wźiąc to troszkę z przymrużeniem oka, to tak dla
            rozluźnienia, ale zaznaczam nic nie wyssysam tu z palca!

            " a jego liczba 44" Obama będzie 44 przesydentem USA wink)
            FAKT , ALE NIE O TO MI CHODZIŁO smile

            nie jestem , nie uważam się bynajmniej za nawiedzonego
            ale czy znacie z własnego życia takie dziwne zbiegi okoliczności,
            które wg. Was potwierdzają ,ze to Wszystko ma jakiś sens?

            u mnie jest tak...idol naszego idola, czyli Marc Bolan urodził się
            30 września..to przypadkowo dzień moich urodzin wink

            znajoma, która dwa semestry uczyła mnie anglika urodziła synka...
            akurat wtedy, gdy udzielała mi tych lekcji i wiedziała o mojej
            fascynacji PSB...wiecie kiedy go urodziła...10 lipca, w urodziny
            Neila wink

            no i jeszcze jedna kosmiczna rzecz...4 pażdziernika przypadają
            urodziny Chrisa..dzień wcześniej jest smutna rocznica śmierci mojego
            taty, który był zagorzałym lechistą , co i na mnie przeszło smile)
            wyobrażcie sobie, przed ropoczęciem ligi zobaczyłem terminarz...
            derby Arka-Lechia ...3 pażdziernika..wiedziałem, że jeżeli jest w
            tym życiu jakaś logika, to Lechia to wygra, i tak się stało!

            pusty kosmos...ale nucę sobie minimal smile

            • michal.kowalewski Re: dziwne...przypadek? 16.01.09, 00:18
              balshoy napisał:

              > ha!!!
              > skoro już mówimy o dziwnych sprawach, przypadkowych..dopiero o tym
              > co myślałem..
              > prosze wźiąc to troszkę z przymrużeniem oka, to tak dla
              > rozluźnienia, ale zaznaczam nic nie wyssysam tu z palca!

              Wierzę, że nie wysysasz.
              Ale poczytaj o Prawie wielkich liczb.
              Złudzenia - nawet żartobliwe - prysną.
              • balshoy Re: dziwne...przypadek? 16.01.09, 11:07
                michal.kowalewski napisał:
                Wierzę, że nie wysysasz.

                Michał, to nie jest kwestia ...wiary wink
                • balshoy Re: dziwne...przypadek? 16.01.09, 16:18
                  to tylko zabawa słowem, jego pojmowaniem...
                  ale "wiara","wierzę" to jedno, a w moim rozumieniu to coś więcej,
                  przekonanie, pewnik,że tak jest
                  a o prawie wielkich liczb poczytałem sobie, ale nigdy nie byłem
                  matematykiem smile)
                  za to znalazłem ciekawą historyjkę:

                  - Jakie jest prawdopodobieństwo tego, że na pokładzie samolotu jest
                  bomba? - zapytał mnie kolega niematematyk.
                  - Jeden do dziesięciu tysięcy - odpowiedziałem ostrożnie.
                  - A że dwie bomby?
                  - Kwadrat tego, czyli jeden do stu milionów.
                  - Aha - powiedział.
                  W kilka dni później dostałem wezwanie do sądu. Mój przyjaciel chciał
                  przemycić bombę na pokład, twierdząc, że zwiększa w ten sposób
                  bezpieczeństwo lotu, bo on przecież nie porwie samolotu. Mam być
                  świadkiem na rozprawie...
                  • michal.kowalewski Re: dziwne...przypadek? 17.01.09, 00:05
                    balshoy napisał:

                    > o prawie wielkich liczb poczytałem sobie, ale nigdy nie byłem
                    > matematykiem smile)

                    Najlepszą ilustrację tego prawa znalazłem u Lema. I luźno ją przytoczę.
                    Wyobraź sobie okrągły, dębowy stół, którego obwód jest ponabijany gwoździkami.
                    Dwustoma gwoździkami. Stajesz na antresoli, pod którą ten stół stoi. I pipetką
                    próbujesz upuszczać krople wody tak, żeby trafiały na łebki gwoździ.
                    Z jakim prawdopodobieństwem uda Ci się "namoczyć" wszystkie dwieście gwoździków
                    w ciągu godziny. OK, daję Ci dwa dni.
                    A z zamkniętymi oczami?
                    A teraz wystaw ten stół na rzęsisty deszcz...

                    Wracając do Twoich baranów:
                    Gdyby na świecie żyli tylko
                    - Mickiewicz i dotychczasowi prezydenci USA
                    - albo tylko Ty i Marc Bolan
                    - lub też tylko Ty, ciężarna znajoma i Neil Tennant
                    to rzeczywiście przytoczone zbiegi okoliczności byłyby zastanawiające.
                    Ale na świecie jest już tyle ludzi, że - skrótowo mówiąc - na kogoś musi paść.
                    Po prostu smile
Pełna wersja