Vivaldi z Krakowa w dwójce teraz...

23.01.09, 20:15
... zachęcam, zapowiada się wielce obiecująco!

Filharmonia Dwójki
23.01.2009 20:00

transmisja z Filharmonii Krakowskiej im. K. Szymanowskiego - Inauguracja cyklu
“Opera Rara”

Antonio Vivaldi Hercules nad Termodontem RV 710, wyk: Maria Grazia Schiavo –
sopran, Emanuela Galli – sopran, Vivica Genaux – mezzosopran, Stefanie Iranyi
– mezzosopran,Romina Basso – alt, Philippe Jaroussky – kontratenor, Carlo
Vincenzo Allemano – tenor, Filippo Adami – tenor, Europa Galante, dyr. Fabio
Biondi

Autor: Jacek Hawryluk
    • kanarek2 Re: Vivaldi z Krakowa w dwójce teraz... 24.01.09, 00:43
      Bardzo to było ładne - mimo że trafiłem na ostatnie 20 minut, i w dodatku radio
      przerywało.

      Nieco a propos: całkiem dopiero niedawno doszło do mnie, że 'wykonania
      poinformowane historyczne' są nieobecne w koncertowym życiu muzycznym USA, gdzie
      przecież tyle dobrych 'klasycznych' orkiestr, a i instrumenty można znaleźć bez
      kłopotu. Pisał o tym ciekawie, i z ogromnym ubolewaniem, na forum o muzyce
      klasycznej na Amazonie jakiś czas temu muzyk grający na rogu bodaj. Owszem,
      mieszka 'na prowincji', czyli nie w Chicago czy Los Angeles, ma trudności ze
      znalezieniem kolegusów do grania, ale to że w Chicago np nie ma niczego w starym
      stylu (nie mówię tu nawet o zespole klasy Europa Galanet) jest rzeczywiście dość
      zdumiewające.
      • tklara Re: Vivaldi z Krakowa w dwójce teraz... 24.01.09, 15:31
        Kompletnie o tym koncercie zapomniałem, ale na szczęście Program 2 Polskiego
        Radia przypomniał mi o nimsmile Opera została świetnie wykonana. Szoka tylko, że
        musiałem jej słuchać w pracy a nie w domowym zaciszusmile
    • crannmer Re: Vivaldi z Krakowa w dwójce teraz... 26.01.09, 20:20
      Dzieki za uzyteczna informacje. Wykonanie bylo na poziomie i wieczor mial
      przyjemna oprawe akustyczna.

      Tylko ze opery Vivaldiego sa, jak... No coz, jak opery Vivaldiego. Die eine
      heißt, wie die andere klingt.

      W zeszlym roku bylem na "Il Giustino". I bylo tak samo. Produkcyjniak do
      kotleta. Jednym uchem wchodzi, drugim wychodzi, nie napotykajac specjalne na
      opor. Z Giustino nie zapamietalem zadnego kawalka. Z Herkulesa zapamietalem
      jedna arie. Przypadkiem, bo ja juz dwa razy slyszalem.

      To juz opery Händla sa znacznie bardziej zawiesiste wink
      • kanarek2 Re: Vivaldi z Krakowa w dwójce teraz... 27.01.09, 00:21
        > W zeszlym roku bylem na "Il Giustino". I bylo tak samo. Produkcyjniak do kotleta"

        Jesli wierzyc przewodnikowi po weneckim La Fenice, to równiutko tak było, w
        sezonie zimowym w celu oszczędności na opale pałaców wszyscy wsiadali w dżnoki i
        płynęli jeść kolację tam właśnie, doże w lożach za kurtynami, na scenie muzyczka.

        A dzisiaj kurde to nawet czipsów w filharmonii spokojnie zjeść nie można.

        k.
        • arana Do kotleta?... 27.01.09, 10:20
          A o jakich czasach mówi Twój przewodnik?
          Bo wiem z całą pewnością, że w roku 1820 w lożach La Fenice jadało się lody i
          sorbety, chrupało słodycze, a solidniejszym posiłkiem krzepiły się już tylko
          osoby należące do klas średnich. wink
          (źródło: Balzac, „Massimilla Doni”wink

          • kanarek2 Re: Do kotleta?... 27.01.09, 21:03
            Arano, to był żywy przewodnik w La Fenice, i niestety nie mnie opowiadał a
            przyjaciołom, ale chodziło o czasy Vivaldiego. Bardzo byloby milo sprawdzić
            osobiście jak to wszystko wtedy wyglądało i jak grali.
            • arana Akcesorium?... 28.01.09, 12:19
              Jeszcze jak miło! Loża, czyli „salonik, w którym okno wychodzi na widownię” (Stendhal),pięć nocnych godzin spędzonych w La Fenice na konwersacji raz poważnej, raz ulotnej; dolce far niente upiększone muzyką. Muzyka jako akcesorium?…

              To se ne vrati? smile


        • the_woman_in_violet Re: Vivaldi z Krakowa w dwójce teraz... 28.01.09, 11:32
          kanarek2 napisała:

          > > W zeszlym roku bylem na "Il Giustino". I bylo tak samo. Produkcyjniak do
          > kotleta"
          >
          > Jesli wierzyc przewodnikowi po weneckim La Fenice, to równiutko tak było, w
          > sezonie zimowym w celu oszczędności na opale pałaców wszyscy wsiadali w dżnoki
          > i
          > płynęli jeść kolację tam właśnie, doże w lożach za kurtynami, na scenie muzyczk
          > a.
          >
          > A dzisiaj kurde to nawet czipsów w filharmonii spokojnie zjeść nie można.
          >
          > k.

          Bo dzisiaj koncerty są jak nabożeństwasmile
Pełna wersja