Totally Pet Shop Boys

12.02.09, 00:30
Kompilacja, którą bez przerw zmiksowałem dla znajomego. Dalej będę go zwał "B".

B, w podzięce za pomoc ze Słomczyńskim (kontra Paszkowskim) pozwoliłem sobie
nagrać Ci tę płytę. "Totally Pet Shop Boys" - nazwijmy ją. Na dodatek będzie w
jednym tracku. Albo posłuchasz w całości, albo odrzucisz w całości, albo
zapiszesz sobie gdzie się zaczyna każdy kawałek i będziesz sobie wybierał, co
będzie Cię kosztowało trochę wysiłku.

Na początek "Psychological" - jak dla mnie hołd dla Kraftwerk, z tymi ich
hipnotycznymi ostinatami na niskostrojonych syntezatorach.
"S.h.o.p.p.i.n.g." - kolejny hołd. Tyle, że dla kultury konsumpcyjnej.
Wszystko jest na sprzedaż w "House of Commons", nie?
A teraz jeden z najmocniejszych akcentów na tej płycie - dla mnie, oczywiście.
"Numb". Najpiękniejsza piosenka o depresji, jaką znam. Taka na nasze czasy.
Wszechbodźcowe i przeładowane.
"It couldn't happen here" - trochę przypomina Elgara, nie? A jest zapisem
zmagania się PSB z Angelo Badalamentim i Ennio Morriconem co do aranżu smyków.
Żaden im nie pomógł. A tekstowo dotyczy AIDS. Że "nie mogło się to przecież
zdarzyć w Anglii". Cóż, połowa lat osiemdziesiątych.
"Hallo Spaceboy". Komentarz zbyteczny.
"Nervously" - Jezusmariabogumił! Ty tego nie zniesiesz, chyba! Najbardziej
pedalska piosenka na tej płycie. Zresztą jedna z pierwszych, jaką Neil Tennant
napisał w ogóle. O nerwowych chłopcach dwóch. A może dla nich receptą byłoby
"Jezeli kochać, to nie indywidualnie"?
"It always comes as a surprise" - śmieszne. Na początku PSB wstawili sample z
Astrud Gilberto puszczone wstecz. Ale brzmiały tak samo, jak puszczone w
przód. Nie dało się ich zamaskować. Więc zostały. No nic, chwila delikatnego
latino w tej składance. Plus saksofon a la Stan Getz.
A teraz kilka utworów na żywo. Przesmutny "You only tell me you love me when
you're drunk", przepogodny "Home and dry", przedziwny "Sodom and Gomorrah
show", przeballadowy "Friendly fire". Z gościnnym udziałem Frances Barber w
ostatnim. Wiesz, ja strasznie lubię patrzeć na Pet Shop Boys na żywo. Bo przy
całej syntetyczności ich muzyki oni ją fantastycznie przeżywają. Nawet ten
Chris Lowe, zblazowany i skupiony na syntezatorach. A tu jeszcze mieli
orkiestrę i chóry, i wszelkie attyki oraz arabeski.
No i w końcu jest "Jealousy" (wokal tym razem w wykonaniu Robbiego Williamsa).
To mottem tej piosenki jest fragment "Otella", po który do Ciebie dzwoniłem.
Bezsenność, bezseksność z niej wyziera. No i szaleńczookur.w.i.e.ńcza
zazdrość. I to jest moja naj-najulubieńsza piosenka Pet Shop Boys. Toksyczna.
Romantyczna a rebours.
"I made my excuses and left". Tu z kolei wycofanie totalne. Wycofanie
nieśmiałe, pokorne i beznadziejne. I jeden z moich ulubionych one-linerów
Tennanta: "The silence filled the room awkward as an elephant".
Potem "If love were all". Neil Tennant jako Judy Garland. Tak, covery też się
chłopcom zdarzały. Z poczucia przyzwoitości nie zamieściłem na tej składance
"Where the streets have no names", po której to rzekomo Bono i Edge
powiedzieli "What have we done to deserve this".
"King's Cross". Tekst złożony z komentarzy przyjaciół, przy przejeżdżaniu
przez dworzec King's Cross. Trochę taki (z naszego kręgu) Zoo w Berlinie.
Dworzec spełnionych i niespełnionych szans.
"Casanova in hell". A co by było gdyby Casanova inaczej ciut przeżył życie
swe? Lubię, jak jest zabawa w tekście w towarzyszeniu muzyki. Zwracam Twoją
uwagę na opadające glissando w wersie "He couldn't get an erection".
"In denial". B, może pierwszy raz z Twoich głośników wypłynie Kylie Minogue.
Która tu daje bardzo ładny pokaz czułych możliwości. W piosence o zaprzeczaniu
swojej naturze.
Na koniec zostawiłem "Integral". Myślę, że może Ci się spodobać. Jeśli jesteś
uczciwy, nie masz czego się bać. Jeśli jesteś częścią systemu, to cię on nie
zje. Jeśli zaś nie pasujesz, to nie powinno cię tu być w ogóle... Jesteś
zagrożeniem dla projektu...
    • j.wojak Re: Totally Pet Shop Boys 16.02.09, 12:23
      Dobrze zrobiłeś, że w tej ścisłej czołówce umieściłeś King's Cross oraz Shopping
Pełna wersja