Kobiety, co wy z tą wolnością robicie?

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.03.09, 14:01
mój mężczyzna ( rycerz mój ) ma we mnie taką właśnie kobietę do jakiej tęskni
autor. dodam jeszcze, że od 26 lat. będziecie kpić, że to "wynaturzenie", że
"niemożliwe żeby tyle czasu kochać jedną osobę"? nie szkodzi , nie każdemu
jest dane spotkać swoją prawdziwą drugą połówkę. nam się udało. wy próbujcie
dalej.
    • Gość: m. Kobiety, co wy z tą wolnością robicie? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.03.09, 14:40
      To już nie jest szowninizm ale czysty egoizm,

      Kobieta która MUSI dzielić pasje swojego mężczyzny, żeby jemu się żyło tak jak chce?
      Po prostu bez komentarza,
      • Gość: Adam Re: Kobiety, co wy z tą wolnością robicie? IP: 150.254.125.* 10.03.09, 16:29
        Myślę, że kompletnie nie rozumiesz tekstu... Ja taką "porządnisię" mam w domu na
        codzień. Niestety, też zawsze wszystko wie lepiej, nawet jak mam się spakować na
        delegację.
        • Gość: mandragora Re: Kobiety, co wy z tą wolnością robicie? IP: *.biblpubl.waw.pl 12.03.09, 10:43
          Dlaczego pozwalacie się pakować na delegację i korzystacie z tego
          "porządnictwa"? I ciekawe, jak byście funkcjonowali bez niego? I dlaczego nie
          rozmawiacie z żonami na ten temat, tylko robicie z siebie męczenników?
          Przypadkiem nie jest Wam z tym wygodnie, że wszystko jest zrobione, nie trzeba
          myśleć o przyziemnych sprawach, zastanawiać się, co włożyć do walizki i do
          garnka? My bardzo często myślimy, że tego od nas oczekujecie, a w duchu modlimy
          się, żeby kiedyś nadszedł moment, kiedy będziemy mogły odpuścić. Znam wielu
          żonatych mężczyzn, wszyscy zdradzają swoje żony, ale za nic nie chcą niczego
          zmieniać w swoim życiu. Bo może trafią na taką, co nie będzie chciała sprzątać,
          gotować i pakować. I wtedy byłoby dopiero strasznie.
          • Gość: be Re: Kobiety, co wy z tą wolnością robicie? IP: 213.17.202.* 12.03.09, 11:59
            Gotuję, piorę i sprzątam sam od 15 lat. Do tego piekę, zajmuję się
            ogrodem i wszystkimi możliwymi do zrealizowania przez amatora
            pracami domowymi - małymi remontami, naprawami etc. W ciągu tych 15
            lat miałem 2 poważne, długie związki, w tym jedno małżeństwo.
            Wszystkie moje miłości dzieliły ze mną wszystkie obowiązki. A ja z
            nimi. Dzieliliśmy też pasje - bo pasje nas wiązały i napędzały. Ja
            sobie myślę, że to kwestia wyboru partnera - większość ludzi wiąże
            się ze strachu, dla zysku, z wygody - a potem coraz boleśniej
            dostrzega niedostatki patrnera. Może lepiej poczekać i związać się z
            kimś, kto nas niczym nie irytuje? I nie czekać, aż się zmieni, co?
        • Gość: gjkkk Re: Kobiety, co wy z tą wolnością robicie? IP: *.olsztyn.vectranet.pl 05.04.10, 18:16
          To się rozwiedź i ożeń z mniej porządnicką.Tylko co wówczas na to
          powie twoja mamusia,przyjdzie w odwiedziny,skontroluje,a tu
          brudno,coś nie kupione,coś źle założone,krzywe lub proste i co?-
          awantura gotowa.
    • Gość: Renata Kobiety, co wy z tą wolnością robicie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.03.09, 15:07
      mój mężczyzna ( rycerz mój ) ma we mnie taką właśnie kobietę do jakiej tęskni
      autor. dodam jeszcze, że od 26 lat. będziecie kpić, że to "wynaturzenie", że
      "niemożliwe żeby tyle czasu kochać jedną osobę"? nie szkodzi , nie każdemu
      jest dane spotkać swoją prawdziwą drugą połówkę. nam się udało. wy próbujcie
      dalej.
      • Gość: @Renata Re: Kobiety, co wy z tą wolnością robicie? IP: *.adsl.alicedsl.de 10.03.09, 16:49
        Pani Renato. Serdecznie gratuluję udanego i - jak mniemam - satysfakcjonującego małżeństwa. Mam jednak jedno pytanie. Czy dzieliłaby Pani pasję swojego męża gdyby było nią: "Heather Broke. Życie i twórczość" - a Pani mąż przygotowywałby się z tego tematu jak do Wielkiej Gry?
    • Gość: j.kogut Kobiety, co wy z tą wolnością robicie? IP: *.gemini.net.pl 10.03.09, 15:10
      Rozumiem ten męski punkt widzenia i w wielu wątkach się z nim zgadzam.
      Ale kiedy kobieta jest taka wymarzoną według tego opisu, a mężczyzna mimo to ja
      zdradza, okłamuje to co ona ma zrobić? zacząć sprzątać? prać, gotować? nie
      przesypiać nocy, czekać aż on wróci z kolejnej imprezy, od kolejnej kochanki?
      Niestety Panowie, nawet Panie, które dają Wam wiele wolności, nie sprawdzają
      telefonu, jadą z Wami na narty i żagle,otwarcie rozmawiają z Wami o seksie też
      są zdradzane i niekochane. Chyba coś tu jest nie tak...
    • henneshemskhet Kobiety, co wy z tą wolnością robicie? 10.03.09, 15:44
      mam zupelnie odwrotne obserwacje: to kobiety poszukuja partnera na
      zycie, z ktorym mozna dzielic pasje! to kobiety marza o towarzytwie
      na nartach, na zaglach, na wystawie, szukakaja kogos, kto lubi
      pogadac.

      w kazdym razie, nizezaleznie czy to u kobiety, czy to u mezczyzny,
      przeciez od razu WIDAC: ta osoba lubi sie ruszac (albo siedziec w
      domu), ta czyta ksiazki (a ta nawet gazety nie tknie) - no to jak
      mozna sie dziwic, ze w zwiazku ta sama osoba nie podlega cudownej
      transformacji? czyli jak poznajesz pania czyscioszkowa i imponuja ci
      jej meble na wysoki polysk, to jak sie zwiaze z toba nie stanie sie
      kim innym tylko pozostanie zapalona gospodynia!
      • Gość: blanka Re: Kobiety, co wy z tą wolnością robicie? IP: *.adsl.inetia.pl 10.03.09, 18:50
        Zgadzam się, nie wszystkie kobiety są zorientowane wyłacznie na dom / mieszkanie i wszystko to, co się wiąże z nim. Osobiście nie przeżywam tragedii mając niezbyt czystą podłogę, jeśli kogos z domowników to szczególnie boli - mop dostępny w łazience.
        Nie uważam się też za najmądrzejszą w stadzie, wciąż się uczę i ciekawa jestem świata. Szkoda, że mój partner wiedzę czerpie raczej z długich piwnych dyskusji a nie z bardziej wiarygodnych a przynajmniej róznorodnych źródeł.
        Niestety i w związkach damsko - męskich sprawdza się zasada: kto się nie rozwija ten się cofa.
    • Gość: @autor Kobiety, co wy z tą wolnością robicie? IP: *.adsl.alicedsl.de 10.03.09, 16:39


      Drogi Panie! Ze smutkiem muszę Panu zakomunikować,
      że to wszystko - to gó... prawda. Otóż jest tak,
      że chcemy domu z obiadem i dziećmi, garsoniery
      z seksem i prawdziwego życia tylko w knajpie
      z kolegami i dodatkowo jeszcze kieszonkowego.
      I hipokrytą jest ten, który temu będzie zaprzeczał.
      Problem jest innego typu: jak to zrobić, jeśli nie
      zarabia się wystarczająco dużo? Co?


    • Gość: Zuz Kobiety, co wy z tą wolnością robicie? IP: *.pools.arcor-ip.net 11.03.09, 04:22
      Szanuje mojego meza. Jest maly, chudy, gladiator z niego nijaki, jak ma pomalowac sciane, to na rezultaty mozna czekac dwa miesiace, i co gorsza ma dwie lewe nogi, a ja kocham taniec. Autorze, z tym szacunkiem to pan mocno bladzi. Nie szanuje sie za "zlota raczke, czy za "gladiatora". Szanuje swojego meza, bo jest przy mnie, moge na nim w stu procentach polegac, jest uczciwy, wiem, ze nigdy mnie nie zdradzi, nie zostawi, nie ucieknie z pierwszym problemem czy nieporozumieniem (albo z powodu tlumionych popedow plciowych, czy jak pan to tam okreslil). Daje mi poczucie bezpieczenstwa. Za niedociaglosci sie nie dyskredytuje, kocha sie mimo nie. W dobrym zwiazku, wyrozumialosc dla wzajemnych niedociagniec dziala w obie strony. Wlasciwie to nawet nie sa niedociagniecia,a jedynie cechy osobowosci drugiego czlowieka. Niektore nas denerwuja bardziej, inne mniej. Jedni wola zagle, inni opere. Jedni ganiac po parku, inni gotowac i zamiatac. Jestesmy w koncu rozni. I zgadzam sie tu z autorka poprzedniego komentarza, te cechy nie wychodza nagle w praniu, tuz po podjeciu decyzji o wspolnym zamieszkaniu. Ta druga osoba nie zmienia sie z sekndy na sekunde. Ta druga osoba jest po prostu tym kim byla - soba. Angazujac sie w zwiazek akceptujemy druga osobe taka jaka jest i dajemy jej do zrozumienia, ze chcemy jej takiej jaka jest, i ze wytrwamy przy niej takiej jaka jest. Pan jest tchorzem, Autorze, tchorzem, szukajacym bezustannie wymowek i usprawiedliwien dla swojej mizernej osobowosci. Nie ma tak latwo. Na szacunek drugiego czlowieka trzeba sobie zasluzyc. I na litosc boska, niech pan nie wagaduje bzdur o braku pasji u kobiet, ktore cala dusze wkladaja w wybor ubranka dla dziecka. Macierzynstwo tez moze byc pasja, tak samo jak porzadki. Pasje sa rozne. Moj maz uwielbia glosne, kilkudniowe rockowe konzerty, od ktorych mi uszy puchna, wiec na nie nie jezdze. Ja kocham filmy sci-fiction, przy ktorych moj maz usypia. On nie wymieni zarowki, ja nie potrafie zapakowac prezentu, on chrapie, ja sie boje szerszeni,itd., itp. Moglabym godzinami wymieniac, az mozna by pomyslec, ze nie mamy z soba nic wspolnego. A w rzeczywistosci swietnie nam sie z soba zyje, bo te wszystkie roznice sprawiaja, ze sie dobrze uzupelniamy. Moj maz wygania szerszenie, ja wymieniam zarowki, on pakuje prezenty, ja spie z zatyczkami w uszach, bo bez niego zamarlyby mi mi stopy. Kocham go, bo mimo kilku drobnych niedociagniec jest wspanialym czlowiekiem, ktory nigdy nie zawiedzie, nie skrzywdzi. Kocham go, bo nigdy nie targuje sie o cene, w trosce o stan finansowy przekupnia, bo na zawolanie pedzi pomoc koledze w przeprowadzce, choc sam nie ma czasu; bo biegnie mi raniutko kupic croissanta, choc jest niewyspany; bo nigdy nie waha sie pozyczyc sasiadowi pieniadze na wieczne nieoddanie, choc u nas tez z pieniedzmi krucho; bo nie potafi powiedziec nie, bo jest strasznie naiwny; bo ma serce na dloni, ten moj maz. I zawsze, ale to zawsze potrafi mnie rozsmieszac i sprawic, ze swiat nie jest juz taki szary, i te wszystkie czarne chmury co mi nieustannie przeslaniaja horyzont, gdyz sie byle glupota zamartwiam, znikaja. Strasznie duzo bylo tych bo. W zwiazku z tym koncze, zanim sie okaze, ze komentarz jest dluzszy od artykulu. Na zakoncenie jeszcze tylko moja odpowiedz na odwieczne pytanie rodu meskiego: czego chce kobieta? Kobieta chce milosci, pocieszenia i poczucia bezbieczenstwa. I jesli mezczyzna, jest w stanie jej to zapewnic, to chocby i ulice zamiatal, moze byc pewny jej szacunku. A z pana, drogi Autorze, bylaby swietna zawodowa placzka.
      • Gość: Kobieta Re: Kobiety, co wy z tą wolnością robicie? IP: *.centertel.pl 11.03.09, 18:07
        A mnie się wypowiedź AUTORA bardzo podoba, facet z krwi i kości i nareszcie
        zdrowa empatia w męskim wydaniu!
        Faceci przeginają to fakt, ale kobiety również.
        Stoją nad tymi obiadkami jakby od tego zależał cały świat. Sprzątają jakby
        odrobina bałaganu kogoś zwichnęła.
        Jęczą, bo już dość tego mają, ale "kody kulturowe" nie pozwalają inaczej.
        Później widzę hordy kobiet, np. na naszej-klasie i najlepiej aby dzieci i wnuki
        zapełniły całe zdjęcia bo to jest wyznacznik ich istnienia. Hodowały,hodowały i
        wyhodowały. No są szczęśliwe wg. tego samego "kodu kulturowego" ale czy na pewno?
      • mia2006 Re: Kobiety, co wy z tą wolnością robicie? 17.03.09, 21:55
        Zuz - (...wzruszyłaś mnie) wiem dobrze o czym piszesz, bo sama jestem w podobnym
        związku i wiem jaki to skarb. Nie ma nic za darmo i bez wysiłku, związek tworzy
        się dzień po dniu. To fakt że trzeba mieć dużo szczęścia żeby trafić na TĄ
        osobę, ale też a drugiej strony - znajdujesz to czego szukasz... życzę wielu
        słodkich i poruszających chwil ze swoim mężczyzną smile
    • Gość: Joanna Kobiety, co wy z tą wolnością robicie? IP: *.icpnet.pl 11.03.09, 07:57
      O kurczę-dlaczego-jeżeli mamy dokładnie te same pragnienia-to nie spotykamy
      się dokładnie w połowie drogi?Czemu nie potrafimy ze sobą rozmawiać tak,żeby
      trafić w sedno sprawy?Gdzie zatraciła się ta życiowa spontaniczność,czysta
      miłość i celebracja codziennych chwil z ukochaną osobą,bez
      szablonu,kombinacji,manipulacji...Nie ogarniam,nie pojmuję...
    • Gość: Lena Kobiety, co wy z tą wolnością robicie? IP: *.speed.planet.nl 11.03.09, 09:48
      Bardzo mnie zirytowalo to jeczenie Autora artykulu. Nie znam ani
      jednej takiej kobiety, jaka Pan opisal. Jak wiekszosc naszych
      znajomych, nie mamy z Mezem idealnego porzadku, bo wolimy zamiast
      sprzatac po sniadaniu porozmawiac o palacych problemach ostatnich
      odkryc neurologii lub roznic kulturowych zaobserwowanych
      poprzedniego dnia. Nie oczekujemy, ze druga osoba bedzie na sile
      dzielila cudza pasje. Te pasje co mamy, mamy wspolne- to byla jedna
      z rzeczy, ktora nas polaczyla. Skoro spotykal Pan w zyciu same
      czyscioszki i nudziary to jak dla mnie pojawia sie pytanie "po co
      sie pan z nimi wiazal?" Dla atrakcyjnosci seksualnej? Bo nie byly
      dla Pana ze interesujace jako intelektualne partnerki to wynika z
      Panskiej wypowiedzi. Wiec moze zamiast wybierac sobie z calej rzeszy
      kobiet te najmniej Pana zadowalajace i potem utyskiwac, prosze sobie
      znalesc kogos, kto do Pana pasuje. Chyba ze Pan musi z jakiegos
      powodu narzekac na kobiety... Ale wtedy to juz kwestia, ktora warto
      poruszyc z terapeuta.
    • Gość: Pat Kobiety, co wy z tą wolnością robicie? IP: *.dip.t-dialin.net 11.03.09, 10:13
      czytam i robi się aż przykro... Bo w sumie pisze ten list
      nieszczęśliwy, niespełniony człowiek, ... Na kogoś w tej sytuacji
      trzeba zrzucić winę , no i kobiety są najbliżej... prosty mechanizm
      obronny, prawda...
    • Gość: ally Kobiety, co wy z tą wolnością robicie? IP: 91.193.160.* 11.03.09, 10:36
      co za egzaltacja
      rzeczywiście, psychoterpaia to był dobry pomysł, bo autor tekstu najwyraźniej
      żyje w swoim świecie
    • Gość: taki jeden Kobiety, co wy z tą wolnością robicie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.03.09, 12:49
      Trafnie. Bardzo trafnie. Aczkolwiek temat jest do dalszej dyskusji, bo często
      facetom tylko wydaje się, że chcą czegos innego.
      Ja takiej kury domowej nie chcę i szukam kobiety ciekawej świata - takiej która
      będzie miała różne pasje, niekoniecznie pokrywające się z moimi. Takiej, która
      nie będzie się realizowała wyłącznie poprzez sprzątnie i pielęgnowanie "domowego
      ogniska"...
    • Gość: krysia Kobiety, co wy z tą wolnością robicie? IP: 93.82.160.* 11.03.09, 13:22
      Szanowny p. Adamie,
      Zwracam uwagę, że istotą rzeczy jest fakt wkraczania w nową epokę.
      Dążymy do równowagi obu płci. Jest to bardzo trudna faza,
      wymagająca dużo czasu i cierpliwości z jednej i drugiej strony.
      W 1556 roku słynny prawnik francuski Jean Bodin nie miał
      wątpliwości co do tego, iż miejsce kobiety jest na marginesie życia
      społecznego, i uważał, że „należy je trzymać zdala od wszelkich
      urzędów, miejsc, gdzie podejmue się decyzje, sądów, zebrań
      publicznych oraz rad, po to , aby zajmowały sie wyłącznie sprawami
      kobiecymi i domowymi“.
      Na całym świecie kobiety miały być wykluczone z wielu dziedzin- ze
      względu na swoją niedoskonałość intelektualną, moralną i
      psychiczną; tylko mężczyźni byli pełnoprawnymi obywatelami, tylko
      mężczyznom wolno było pielęgnować kluczowe pozycje.
      Współczesne problemy płci męskiej, z którymi panowie sobie kiepsko
      radzą, nie bardzo wzruszają kobiety, ponieważ przeżywały je przez
      wieki.
      Aż do początów XX w. przeciwko zakusom płci pięknej uważano za
      konieczne całkowicie poddać kobiety władzy mężczyzn i ograniczyć
      zakres ich działania wyłącznie do sfery domowej. Z tej przyczyny, w
      celu zagwarantowania porządku rodzinnego, zarówno władze sakrane
      jaki świeckie poświęciły nie tylko ich wolność, lecz rówinież
      osobowość prawną, ponieważ odtąd ich tożsamość określano jedynie
      poprzez bycie córką lub żoną.
      I tu możnaby było postawić sobie pytanie: czy mężczyźni potrfią
      przezwyciężyć swój egocentryzm i zaakceptować kompromisy z
      rzeczywistością.

      W XXI w. zaczyna powoli mijać faza poświecania żon, na rzecz racji
      stanu.
      Jest to naturanie walka o władzę, i ktoś musi ustąpić miejsca, a w
      tym wypadku są to mężczyźni. Ale jest to także walka mężczyzn i
      kobiet, z której mają korzyści obydwie płcie budując świat jutra.
      Niniejszym wymieniam kilka punktów w naszym życiu, z którymi
      kobiety cały czas się borykają (patrząc globalnie, nie wchodząc w
      detale):
      - zarobki kobiet są o 25 % niższe niż mężczyzn (w ramach tej samej
      pracy),
      - mężczyźni są faworyzowani w polityce:
      - niecałe 30% kobiet jest w Parlamencie Europejskim
      - na 1897 osób zasiadających w Senacie USA od początku jego
      istnienia w latach 1789-2008 kobietami było 35, czyli 1.85%
      - 2008 r. w Senacie USA na 100 senatorów jest 16 kobiet, czyli 16%.
      - kobiety muszą wywalczyć sobie stanowiska pracy
      - nawet jeszcze nasze mamy nie miały możliwości ani posiadania
      własnych pieniędzy, ani nimi dysponowania (chociaż pracowały
      zarobkowo)
      - do lat 70-tych w Księstwie Lichtenstein i Szwajcarii kobiety nie
      miały prawa głosowania
      - w świecie meżczyzn kobieta ma małe szanse.
      - kobieta w polityce nie ma łątwo: nie może być twarda jak
      mężczyna, ale nie może również być za bardzo kobieca, ponieważ za
      dużo mówi się o jej ubiorze (Rchida Dati).
      - Nie może też być za bardzo kobieca, kiedy wkracza na arenę
      korridy.
      - Stosunkowo najtrudniej idzie kobietom w wielkim biznesie. Z
      tysiąca największych amerykańskich korporacji z listy
      tygodnika „Fortune” tylko dwadzieścia kierowanych jest przez
      kobiety.
      Postuluję konieczność wspólnej z mężczyznami zmiany wartości
      dominujących w sferze publicznej.
      Propozycje:
      - kluczem do przełamania patriarchalnej „mistyki kobiecości”
      jest wychowanie nowej kadry przedszkolanek i nauczycieli oraz nowy
      program edukacji dziewczynek i chłopców począwszy od przedszkoli.
      - Polityka musi przejąć odpowiedzialność za sprawy kobiet.
      Odpowiedzialność na poziomie konstytucji (Parytet-Demokracja-ang.
      Affimative action)
      - Prawa, statuty muszą powstawać w gremiach fifty fifty.

      To że kobiety organizują się z coraz bardziej widocznym sukcesem to
      nie ma być rewanżem!,
      Społeczeństwo szkodzi sobie same, jeżeli nie forsuje kobiet.

      Panie Adamie, klasyczyny podział ról znajduje sie w fazie
      przełomowej, ważne jest rozbudzenie społeczeństwa i rozbudzenie
      świadomości.
      Zdażyo się Panu żyć w bardzo ciekawej epoce, kiedy powstają nowe
      sprawy. Namawiam do zastanowienia się i włączenia sie do biegu
      rzeczy, która i tak jest nieodwracalna.
      Życzę powodzenia.





      • Gość: dw-gw Re: Kobiety, co wy z tą wolnością robicie? IP: *.adsl.inetia.pl 12.03.09, 14:39
        W XXI w. zaczyna powoli mijać faza poświecania żon, na rzecz racji
        stanu.
        Jest to naturanie walka o władzę, i ktoś musi ustąpić miejsca, a w
        tym wypadku są to mężczyźni. Ale jest to także walka mężczyzn i
        kobiet, z której mają korzyści obydwie płcie budując świat jutra.
        Niniejszym wymieniam kilka punktów w naszym życiu, z którymi
        kobiety cały czas się borykają (patrząc globalnie, nie wchodząc w
        detale):
        - zarobki kobiet są o 25 % niższe niż mężczyzn (w ramach tej samej
        pracy),
        [pracują mniej godzin , to i mniej zarabiają - normane]
        - mężczyźni są faworyzowani w polityce:
        - niecałe 30% kobiet jest w Parlamencie Europejskim
        - na 1897 osób zasiadających w Senacie USA od początku jego
        istnienia w latach 1789-2008 kobietami było 35, czyli 1.85%
        - 2008 r. w Senacie USA na 100 senatorów jest 16 kobiet, czyli 16%.
        [przecież kobiety też głosują na tych senatorów - widocznie kobiety głosują
        głównie na mężczyzn...]
        - kobiety muszą wywalczyć sobie stanowiska pracy [wywalczyc ? a mężczyznom to
        pracę znajdują krasnoludki?]
        - nawet jeszcze nasze mamy nie miały możliwości ani posiadania
        własnych pieniędzy, ani nimi dysponowania (chociaż pracowały
        zarobkowo) [nasze mamy ? ile ty masz lat ? 120? ]
        - do lat 70-tych w Księstwie Lichtenstein i Szwajcarii kobiety nie
        miały prawa głosowania [ i pewnie z tego powodu szwajcarzy do lat 70 klepali
        biedę z nędzą , natomiast Polska , gdzie kobiety głosują od 1918 opływała zawsze
        w mleko i miód i pożyczała biedakom z Liechtensteinu forsę na rozwój]
        - w świecie meżczyzn kobieta ma małe szanse. [a mężczyzna w świecie kobiet?]
        - kobieta w polityce nie ma łątwo: nie może być twarda jak
        mężczyna, ale nie może również być za bardzo kobieca, ponieważ za
        dużo mówi się o jej ubiorze (Rchida Dati).
        - Nie może też być za bardzo kobieca, kiedy wkracza na arenę
        korridy. [no w długiej wieczorowej sukni to na arenie korridy lepiej się nie
        pokazywac]
        - Stosunkowo najtrudniej idzie kobietom w wielkim biznesie. Z
        tysiąca największych amerykańskich korporacji z listy
        tygodnika „Fortune” tylko dwadzieścia kierowanych jest przez
        kobiety.[widocznie mężczyznom lepiej to wychodzi ]
        Postuluję konieczność wspólnej z mężczyznami zmiany wartości
        dominujących w sferze publicznej.
        Propozycje:
        - kluczem do przełamania patriarchalnej „mistyki kobiecości”
        jest wychowanie nowej kadry przedszkolanek i nauczycieli oraz nowy
        program edukacji dziewczynek i chłopców począwszy od przedszkoli.[ co tak
        skromnie ? nie lepiej zaraz odebrac rodzicom dzieci i posłac do obozów
        reedukacyjnych prowadzonych przez organizacje feministyczne?]
        - Polityka musi przejąć odpowiedzialność za sprawy kobiet.
        Odpowiedzialność na poziomie konstytucji (Parytet-Demokracja-ang.
        Affimative action)
        - Prawa, statuty muszą powstawać w gremiach fifty fifty. [jasne - zawsze i
        wszędzie : na wlanym zgromadzeniu stowarzyszenia wędkarzy też]

        To że kobiety organizują się z coraz bardziej widocznym sukcesem to
        nie ma być rewanżem!,
        Społeczeństwo szkodzi sobie same, jeżeli nie forsuje kobiet.[ skąd ta pewnośc ?
        Wspomniana Szwajcaria nie specjanie forsowała i jakoś im wyszło na zdrowie]

        Panie Adamie, klasyczyny podział ról znajduje sie w fazie
        przełomowej, ważne jest rozbudzenie społeczeństwa i rozbudzenie
        świadomości.
        Zdażyo się Panu żyć w bardzo ciekawej epoce, kiedy powstają nowe
        sprawy. Namawiam do zastanowienia się i włączenia sie do biegu
        rzeczy, która i tak jest nieodwracalna.[nieodwracalna to jest śmierc]
        Życzę powodzenia.
      • Gość: zgrizzly Re: Kobiety, co wy z tą wolnością robicie? IP: 87.205.146.* 25.03.09, 00:21
        Wkraczamy w nową epokę, lecz nie jest to epoka triumfu sprawiedliwości
        społecznej, a epoka dominacji praw stron uprzywilejowanych. Żmudny trud budowy
        nowego społeczeństwa, w którym kobiety i mężczyźni mieliby być równi, powoli
        okazuje swoje bardziej mroczne strony.

        Zarówno równouprawnienie jak i parytet - widomy znak i symbol działającego
        równouprawnienia - są i pewnym współczesnym mitem,i nową ideologią, która
        zaprzeczając rzeczywistości, próbuje ją przekształcić.



        Tryumf idei feministycznych przeradza się w tryumfalizm, a ten pomalutku w
        zwykły kabotynizm.
    • Gość: Jacques Kobiety, co wy z tą wolnością robicie? IP: *.chello.pl 11.03.09, 13:23
      Z artykułu wynika że ten pan ma (miał) bardzo bogate życie erotyczne - taki polski Belmondo ?
      • Gość: K80 Re: Kobiety, co wy z tą wolnością robicie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.03.09, 11:28
        raczej Franz Maurer, jak coś nie szło to dlatego że "to zła kobieta
        była"
    • Gość: zenek Kobiety, co wy z tą wolnością robicie? IP: *.chello.pl 11.03.09, 14:14
      takie to durne, że aż mi się nie chciało czytać do końca. głupi jesteś koleś
      po prostu, tyle ci powiem
      • Gość: niebita w ciemie Re: Kobiety, co wy z tą wolnością robicie? IP: *.s11.a040.ap.plala.or.jp 11.03.09, 15:20
        Autr artykulu to lekkoduch, ktorego najpierw rozpuscila matka a
        potem zona. Za bardzo sie kobiety staraly a ran nie umial docenic. I
        to jeczenie, ze nudziara bez pasji. Wzialbys sie troche za robote i
        np zarobil wiecej na sprzataczke, to by ci sie odechcialo
        filozofowania.
        Ja czysciochem nie jestem ale jak po pracowitym tygodniu, w sobote
        rano sie obudze i zobacze co zostalo z mojego wypucowanego
        mieszkania to mi sie zygac chce i robie awanture(prosbami brudasow
        do pracy nie namowie)i dopiero potem ide na jazde konna czy
        zgglebiam filozofow owieceniowych.
        Miales za dobra zone, ktora nic od ciebie nie wymagala, ty od niej
        za to wymagales niemozliwosci(jaka babka po calym dniu sprzatania ma
        ochote na seks?-tylko ta co jej maz zarobic umie na gosposie-
        obudzcie sie warcholy i lenie!
        • Gość: gość Re: Kobiety, co wy z tą wolnością robicie? IP: *.zep.com.pl 18.03.09, 12:01
          Odpowiem wulgarnie: sp. laj kretynko. Same nie wiecie czego chcecie.
          We łbach sie przewarca. Nigdy nie mozna takiej dogodzić.
          A kto ci każe sprzątać cały
          dzień????????????????????????????????????????????????????????????????
          ???????????????????????????????.
          Moja gdy nie pracowała cały czas sprzątała i wieczorem było
          stanardowe jestem zmęczona, boli mnie głowa.
          Teraz pracuje (fakt ma nieregularne godziny pracy), a ja w
          większości zajmuje się domem (żeby nie było niedomówień i pracuje
          zawodowo) i też tylko słyszę zmęczona, boli głowa itp.
      • Gość: Kobieta Re: Kobiety, co wy z tą wolnością robicie? IP: *.centertel.pl 11.03.09, 18:14
        Zenek, znowu grasujesz. I widzę, że znowu masz na odwrót. Co marzy Ci się
        rzeczywistość "baby do garów" ? Traktorzystą jesteś? Czy wykonujesz jakiś inny
        zawód wymagający tak ogromnych umiejętności?
        Zenek zajmij się czymś pożytecznym, książkę jakąś przeczytaj, poobserwuj świat.
    • triss_merigold6 Re: Kobiety, co wy z tą wolnością robicie? 11.03.09, 15:36
      Histeryk. Było zarobić na gosposię.
      • Gość: marta79 Re: Kobiety, co wy z tą wolnością robicie? IP: 80.249.2.* 11.03.09, 16:25
        Teksty w tym temacie, zarówno kobiet jak i mężczyzn wynikają z osobistych
        doświadczeń z płcią przeciwną, poglądów na życie i związki, charakteru i wielu
        itepe. Domyślam się, że gdyby pan Adam Potęga spotkał na swej drodze kobiety
        których zalet tak bardzo mu brak w dotychczasowych partnerkach też byłyby
        niezadowolony.Brudaska zastąpiłaby czyścioszkę, wyuzdana femme fatale dewotkę a
        pasjonatka "plastikową lalkę".Wszak jeszcze się taki nie urodził, żeby każdemu
        dogodził.W związku z powyższym mam następujące rady dla autora:1.dorośnij, a jak
        to się nie uda 2.zmień psychoterapeutę,a gdy i to zawiedzie 3.poszukaj mężczyzny
        idealnego, bo opcje kobiet już się wyczerpały.

      • mia2006 Re: Kobiety, co wy z tą wolnością robicie? 17.03.09, 22:06
        dokładnie tak - gosposia do sprzątania i prasowania, gotowanie dla przyjemności
        - gdy mamy na to ochotę (a kiedy nie, jemy na mieście), reszta obowiązków
        dzielona w miarę równo (kto ma czas) - i problemy "przyziemnej codzienności"
        znikają smile nie trzeba wielkich funduszy, wystarczy dobrze je zagospodarować smile
    • siegfriedswaelderin Kobiety, co wy z tą wolnością robicie? 11.03.09, 19:43
      Adam Potęga. Rzeczywiście - potęga. Frustracji.
    • kk_1975 dyskusja i punkt widzenia 11.03.09, 22:40
      hm... list był bardzo szeroko komentowany w grupie pań w wieku 20-
      35, w rozmowach grupowych i indywidualnych, przesyłany link mailem
      nie został dobrze przyjęty przez młodsze panie, ale milcząco czytany
      przez te, które wiedzą przede wszystkim o sobie nieco więcej

      jestem kobietą, nie oburza mnie to o czym czytam u autora, co więcej
      dobrze go rozumiem - mogę zamienić nieomal wszystkie "męskie"
      końcówki na "żeńskie" i umieścić własne inicjały autorskie
      nieomal pełna adekwatność

      my - kobiety, zostałyśmy zaprogramowane do "zagłaskiwania" i
      udogadniania życia najbliższym, nie mając chwili reflekcji nad
      zawartością i przekazem tych poczynań, często nie łącząc w związek
      przyczynowo-skutkowy zafiksowania działań na celu zapominając
      zwyczajnie o człowieku - przede wszystkim o sobie, własnych
      oczekiwaniach, o własnej godności nieprzekraczajnej w kontakcie z
      drugim człowiekiem, niezależnie od jego wieku i stopniu pokrewieństwa

      to również tekst o mnie - kobiecie,
      która nie oczekuje domowych obiadów tylko wspólnego stołu,
      której domownik (mąż) zafundował walające się "skarpety" i
      notorycznie włączony komputer,
      która nie ma już ochoty na wyciąganie purpurowego dywanu błagalnego -
      odezwij się do mnie, jestem obok
      która zwyczajnie odeszła nie mogąc tkwić w bezradnym trwaniu
      która była w związku dyskryminowana emocjonalnie z powodu wyrastania
      ponad rolę

      tak, mam kasę władzę i ...sex
      tak, sex i wyciszoną komórkę
      tak, kobiety nie różnią się od mężczyzn

    • Gość: kobieta Kobiety, co wy z tą wolnością robicie? IP: 83.141.84.* 11.03.09, 23:57
      a moze gdyby autorowi przyszlo do glowy pomoc zonie/partnerce w
      sprzataniu lacznie z dziecmi, to z pewnoscia poszloby to duzo
      sprawniej a i czas na wspolne rozrywki jak zwiedzanie muzeow i
      galerii zapewne by sie znalazl. najlatwiej tak po prostu zostawic
      druga polowe z wszystkim na glowie i zgrywac intelektualiste przed
      dziecmi, ktore z czasem powiela panski schemat. no i jeszcze
      wmawiac, ze to przez jej pedanterie szukal pan zwiazku z innymi
      kobietami. jak na 40 lat wyjatkowo malo dojrzalosci..
    • sekwoja2 Kobiety, co wy z tą wolnością robicie? 12.03.09, 11:46
      Tak, popieram mojego przedmówce... "dojrzałość" żadna. Poza tym,
      drogi panie, partnerki ma się takie jakim samemu się
      jest - na swoją miarę.Nie szanuje pan kobiet , to i sam jest nie
      szanowany. Głowę daje, że zdradzają pana równie cwano , jak pan je
      zdradza, oszukuje.Krytykę kobiet radzę zacząć od krytyki i zmiany
      SIEBIE!Wtedy świat i kobiety wokół pana będą inne.
      • yavanna86 Re: Kobiety, co wy z tą wolnością robicie? 12.03.09, 14:33
        Bo to ROZMAWIAĆ trzeba, rozmawiać...
        Może Twoja żona miała już powyżej uszu sprzątania i niańczenia
        dzieci, ale np. taki był model w jej rodzinie i sama nie jest
        świadoma, że może być inaczej! A może - też się zdarza - ma niższy
        poziom tolerancji na brud niż Ty?
        Zaproponowałeś jej wspólne wyjście? Powiedziałeś, żeby zostawiła
        sprzątanie na chwilę?
        Bo wiesz, moje koleżanki studentki (przyszłe lekarki, tłumaczki,
        specjalistki od stosunków międzynarodowych, panie inżynier,
        artystki...) nie są maniaczkami sprzątania każdego kącika, a ja nie
        wierzę, że taka "pasja" przychodzi z wiekiem.
    • szmydzik Kobiety, co wy z tą wolnością robicie? 12.03.09, 15:32
      Mezczyzni, wiecie czego tak naprawde chcemy?

      Prosze bardzo...

      www.youtube.com/watch?v=HeyX1H3HTVQ&feature=related
      i wiecej nic!


    • Gość: agag Kobiety, co wy z tą wolnością robicie? IP: *.cable.ubr17.aztw.blueyonder.co.uk 12.03.09, 18:41
      super artykul ....ma autor racje...ma
    • marekkrukowski Kobiety, co wy z tą wolnością robicie? 13.03.09, 08:36
      Podmiot liryczny tego tekstu jest najbardziej monstrualnym dupkiem
      jaki kiedykolwiek został stworzony w ludzkim umyśle. Módlmy się
      wszyscy, żeby to była tylko literacka kreacja, a nie odbicie jakiegoś
      rzeczywistego charakteru.
    • Gość: kobieta Kobiety, co wy z tą wolnością robicie? IP: 217.167.123.* 13.03.09, 09:01
      Bardzo mi przykro, ze autor tego tekstu mial az tak trudne i
      nieszczesliwe zycie i zwiazki. Jednak, wydaje mi sie, ze za bardzo
      generalizuje i sprowadza wszystkie kobiety pod jeden mianownik, co
      nie jest zbyt subiektywne, a bardziej raniace.
      Jako kontrapunkt, chcialabym powiedziec (takze subiektywnie), ze moj
      ostatni zwiazek nie byl udany wlasnie z tego powodu, ze moj chlopak
      nie byl w stanie byc moim partnerem w zwiazku, a tylko chcial bym
      jego panem i wladca. I to od niego zalezalo, na jaki film idziemy,
      co bedziemy robic przedtem, do jakiej kawiarni pojdziemy, kiedy i
      jak bedziemy sie kochac. I mimo tego, ze zawsze pytal o moje zdanie,
      nigdy nie bral go pod uwage... Moglabym bardziej rozwiajc ten watek,
      ale mohja glowna mysl sprowadza sie do tego, dyskusja o tym, "kto ma
      gorzej" w zwiazkach nie ma sensu. To jest praca obojga ludzi,
      chcacych byc ze soba. A obwinianie siebie nawzajem wcale temu nie
      pomaga.

      Zycze powodzenia.
    • mannoli Kobiety, co wy z tą wolnością robicie? 16.03.09, 19:37
      Panie Adamie, bolesne, ale piękne. Dziękuję. Kobieta.
Pełna wersja