[zenada strikes back] Anathema"A natural disaster"

26.11.03, 09:24
Co powstanie z połączenia flaków z olejem oraz przesłodzonych landrynek ?
Odpowiedź nasuwa się sama: zjawisko medyczne występujące pod nazwą torsji
bądź wymiotów. Okazuje się jednak, ze na to pytanie istnieje tez i inna
odpowiedź: płyta „A Natural disaster” zespołu Anathema. Bo zaiste wydaje się,
ze najnowsze dokonanie Anathemy zostało zbudowane na bazie dwóch połączonych
ze sobą elementów: przerażającej wręcz nudy i nie dającej się znieść
cukierkowatości. Tak więc i nikogo dziwic nie powinno, ze po wysłuchaniu „A
natural disaster” wspomnianej powyzej przypadlości nabawić się nietrudno.

Nie, to bynajmniej nie brak wrażliwości z mojej strony. Bo i kwestia czy i w
jakim stopniu jestem wrażliwy jest tutaj bez znaczenia. To raczej brak
jakiejkolwiek cywilnej odwagi u braci Cavanagh, odwagi, aby stwierdzić, ze
OK., nagraliśmy kilka niesamowitych płyt ale obecnie nie mamy już żadnych
ciekawych pomysłów i może już czas zakończyć działalność. Odwagi by
stwierdzić, ze kiedyś potrafiliśmy grać z werwą, z charakterem, ale
zdziadzieliśmy, kompletnie uszło z nas powietrze i nie mamy już nic do
zaoferowania. Czy tez by stwierdzić, ze kiedyś dawaliśmy porywające i
energiczne koncerty (eh, ta Metalmania 97...) ale teraz pogrywamy w jakims
akustycznym turne na którym publiczność nie powinna klaskać zbyt głośno bo to
rozprasza nas, muzyków.

Nie, ta płyta nie jest piękna. Jest prostacka, minimalistyczna i zagrana z
graniczącym wręcz z bezczelnością przekonaniem, ze możemy nagrać byle co, np.
kilka całkowicie dowolnych akordów na gitarze, nałożonych na dźwięk dowolnie
wybranych klawiszy w syntezatorze, a publika uzna to za przepiękne i
klimatyczne, tylko dlatego, ze w utworach tych nic się nie dzieje i trwają po
ładnych kilka minut.

A przechodząc do plytowych szczegółów: wiec co my tutaj mamy: „Closer”
odśpiewany głosem przesterowanym w dokładnie taki sposób, jaki możemy
usłyszeć w początkowych dźwiękach przeboju „ajem a polisz bojfriend” artysty
muńka staszczyka. „Childhood dream” na który składają się odgłosy
zarejestrowane najprawdopodobniej w osiedlowym przedszkolu w porze
leżakowania, na które ktoś nałożył chaotyczne brzdąkanie w struny, wykonane
przypuszczalnie również przez abiturientów owego przedszkola. „Are you
there?” które wydaje się pytaniem zadanym do słuchających owego utworu, czy
są jeszcze przy odtwarzaczach czy tez posnęli z zafascynowania najnowsza
ofertą Anathemy. „A natural disaster” w którym próby postawienia jakiejś
niewiasty za mikrofonem kończą się wokalną katastrofą właśnie. „Violence”
który z przemocą ma tyle wspólnego, co niedzielne orędzia papieża. Jedynym
utworem z całej płyty jako tako broniacym się jest „Puled under...”, z tego
prostego względu ze najbardziej przypomina dokonania Anathemy z
okresu „Alternative 4” czy tez nawet „Eternity”.

Ogólnie to choć Tiamat wydając „Prey” wysoko wyznaczył poziom zenady w tym
roku, to zdaje się, ze Anathemie ów poziom udało się, jeżeli jeszcze nie
przeskoczyć, to na pewno co najmniej wyrównac.
    • nikka007 niewrażliwy prymitywie :P 26.11.03, 09:32
      co tu dodać? że płyta nudna to mało powiedziane. że jest nieciągła,
      przypadkowa, bezsensowan też mało. że w którymś momencie zajęczało ( excuse
      moi- zaśpiewało) jakieś nudne babsko. aha, Miecio & Agent- lubię "Souvenires"
      Gathering i to jest naprawdę płyta dla wrażliwych- ładnie zaśpiewana, ciekawie
      zaaranżowana, melodyjna i klimatyczna. Anathema? Jest okropna. Jakbym nie
      wiedziała,że słucham płyty "A natural disaster" myślałabym,że to jakiś mało
      zdolny uczeń szkoły podstawowej stuka w klawisze,a wtóruje mu <uwaga, wrażliwi
      niech nie czytają> facet z obciętymi jajami, którego właśnie zostawiła panna.
      pozdrawiam
      niewrażliwa buraczana nikka
    • vulture a horrible disaster 26.11.03, 20:41
      Ja mogę nie być super wrażliwy, ale - już bez żartów i w miarę obiektywnie -
      stwierdzam, że płyta jest po prostu nudna. Nawet, jeśli zapomni się o tym, co
      Anathema nagrywała nieco wcześniej, to i tak album się dla mnie nie broni. Jest
      może kilka ładniejszych momentów, ale całość brzmi jak pretensjonalny album pop
      z kilkoma wstawkami gitarowymi. Nie będzie to moja płyta roku, na pewno.
    • Gość: AgentCooper bedzie kontra, ale.... IP: *.waw.cdp.pl / *.waw.cdp.pl 26.11.03, 22:21
      jeszcze nie teraz bo płyty cały czas nie słyszałem. Dlatego powstrzymuje się
      od złośliwych komentarzy pod adresem Towarzystwa Malkontentow (tudzież od
      przyznania racji). A swoją drogą do tej pory nie widziałem żadnych ocen
      wypośrodkowanych na temat AND. Albo zachwyty (do ktorych zamieściłem kilka
      linkow) albo totalne zjebki z Waszej strony...No cóż, mam nadzieję że lada
      moment zostanę szczęsliwym posiadaczem AND także wówczas się wypowiem...
      • miecio4 Re: bedzie kontra, ale.... 26.11.03, 22:33
        Gość portalu: AgentCooper napisał(a):

        > albo totalne zjebki z Waszej strony



        W Teraz Rocku też były zjebki.
        Ja tylko powiem że zespół ma u mnie taaaki kredyt zaufania za wcześniejsze dwie
        płyty że nawet jak kiedyś nagra słabszą płytę to i tak będę ją broniłsmile
    • Gość: Scholes Re: [zenada strikes back] Anathema"A natural disa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.11.03, 22:35
      A to oni grali kiedyś fajnie?? To ja wdocznie za młody jestem, bo nie
      przypominam sobie. Z tego co pamiętam, to zaczynali na fali ogólnego
      podniecenia sukcesem Paradise Lost jako 158 woda po kisielu zwanym
      Candelmass+naleciałości. A potem jak większośc polecieli w
      kierunku "Floydy+coldwave" Nie chciałbym się szanownemu toważystwu narazić, ale
      dla mnie cały ten tiaamatowsko-mydyingbride'owski pseudo progresywny lament od
      początku był nieciekawym zboczeniem HM (podobnie jak bastard symfonicznym
      Blackiem zwany)
      • Gość: AgentCooper Re: [zenada strikes back] Anathema"A natural disa IP: *.waw.cdp.pl / *.waw.cdp.pl 26.11.03, 23:02
        masz racje. Za mlody jestes.
        • Gość: jack9 Anathema"A natural disaster" IP: 80.51.237.* 27.11.03, 13:09
          Tyle kłótni o te płytę, że postanowiłem jej posłuchać ...
          Przesada że płyta jast okropnie nudna - słyszałem nudniejsze, że cukierkowata -
          jasiek chyba ma cukrzycę - znalazło by sie parę tysięcy bardziej
          cukierkowatych płyt...
          Miecio napisał że kto kocha Anathemę ten polubi tą płytę - może dlatego że nie
          szaleję za Anathemą - ani tą starą, ani nowszą - płyta nie rzuciła mnie na
          kolana.
          Słychać ze płyta jest niespójna... ale chyba najgorsze jest to, że jest
          schematyczna - jeżeli "coś" przypomina mi "coś innego" co znam zbyt dobrze,
          to nie jest w stanie nie zachwycić
          Acha ... kawałek "Pulled under at..." jast chyba największą kalką kalek, więc
          dla mnie na pewno nie jest to najmocniejszy punkt płyty
          • jasiek666 Re: Anathema"A natural disaster" 27.11.03, 14:55
            Gość portalu: jack9 napisał(a):

            > Przesada że płyta jast okropnie nudna - słyszałem nudniejsze,

            nie słyszałem nudniejszych przypuszczalnie tylko dlatego, iz w ich trakcie
            musiałem zasnąć.


            że cukierkowata -
            > jasiek chyba ma cukrzycę

            Podtrzymuję stwierdzenie, ze nowa Anatema powinna być sprzedawana w sklepach ze
            słodyczami.

            > Acha ... kawałek "Pulled under at..." jast chyba największą kalką kalek, więc
            > dla mnie na pewno nie jest to najmocniejszy punkt płyty


            tym gorzej dla płyty, jezeli tak wtórny utwór jest jej najmocniejszym punktem.
    • Gość: karolina Re: [zenada strikes back] Anathema"A natural disa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.11.03, 20:57
      rzeczywiscie, twoja ocena plyty bardzo odpowiada moim odczuciom...mam
      wrazenie, ze zespół po prostu nie miał pomyslu...pozdrawiam
Inne wątki na temat:
Pełna wersja